Mahalo HAWAIIAN HYDRATION Advanced Cellular Repair Concentrate, koncentrat nawilżajacy /recenzja/



Moja skóra zakochała się w ofercie Mahalo, zwłaszcza w balsamie Indigo i masce The Bean, dlatego też z ogromną ciekawością wyczekiwałam zapowiadanej nowości jaką był koncentrat Hawaiian Hydration. Wiedząc, że nie będzie to serum olejowe zdecydowałam się na zakupy niemal w dniu premiery. Od tamtego czasu upłynęło sporo czasu, zużyłam dwa opakowania i chcę podzielić się kilkoma uwagami. Jeżeli zaglądacie do mnie na Instagram, to wiecie że będzie to umiarkowany entuzjazm. Jest to rezultat zakupów oczami :D Wydawało mi się, że w chwili cyklu z retinolem ten koncentrat okaże się ósmym cudem świata i przepadnę za nim bez reszty. No cóż, różowe okulary szybko spadły z mojego nosa ;)

Filtrowe nowości 2019': mój tegoroczny HIT /Avene Sun B-Protect SPF50+ ochronny krem do twarzy/ pełna prezentacja, dużo zdjęć



Moja dobra passa z ofertą filtrów aptecznych trwa od paru sezonów, nie wszystkie może zachwyciły mnie tak samo, a niektóre mocno rozczarowały (czyt. LRP Anthelios Shaka Fluid SPF50+) jednak do apteki zaglądam dużo chętniej niż kiedyś, zwłaszcza w sezonie. Kiedy zobaczyłam zapowiedzi Avene, wiedziałam że muszę wypróbować B-Protect SPF50+

Moja skuteczna pielęgnacja: składniki aktywne oraz ich rola



Z pielęgnacją jest jak z dietą, a raczej nawykami żywieniowymi, bo to jest bliższe prawdy. Co za tym idzie, dla każdego coś innego, na miarę potrzeb skóry, naszych preferencji oraz kosmetycznej wizji. Dlatego też skupię się na tych składnikach aktywnych, które ważne są dla mnie. Dla Ciebie to może być zupełnie inny zestaw i nie ma w tym nic złego, niewłaściwego. Bo czasami też i takie spotykam pytania. Kieruj się przede wszystkim potrzebami własnej skóry bez oglądania się na innych. Tak, to motto chyba tej serii i nie tylko. Oceniaj realnie oczekiwania i efekty. Wspominam o tym, ponieważ wielokrotnie spotykam się z opiniami odnośnie braku działania itd. Wiele czynników na to wpływa i nie ma gotowej recepty, poza tym skóra to żywy organ, który podlega ciągłym zmianom. Druga sprawa, proces starzenia. W większości przypadków możemy ignorować dopiski producentów +20/+40 itd. jednak przy konkretnych preparatach, gdzie jest podane stężenie danych substancji lepiej wiedzieć więcej. Biologii nie da się oszukać ;) i czy jest sens wychodzenia jej duuuużo wcześniej na przeciw? Profilaktyka, to jedno, za to "dokarmianie" skóry czymś, czego nie potrzebuje na danym etapie uważam za zbędne ;) Oczywiście jest to bardzo rozbudowany temat, a moim zamiarem jest jedynie zasygnalizowanie, że warto brać pod uwagę wszystkie elementy.

Filtrowe nowości 2019': La Roche Posay Anthelios Shaka Fluid SPF50+/Anthelios Shaka Tinted Fluid SPF50+



Ponad dwa miesiące temu kupiłam filtry LRP, które zostały wprowadzone na rynek w tym roku. Przeszły one mały lifting zastępując Anthelios XL Ultra-Light Fluid. Zainteresowanych odsyłam do porównania na Reddicie /klik/ Nie jestem fanką filtrów LRP pod kątem używania ich do twarzy, moja skóra średnio się z nimi lubi (kultowy Anthelios XL Anti-shine Dry touch gel-cream SPF50+ pozostawia u mnie blask i błysk w takiej postaci, że zastanawiam się gdzie efekt "dry touch" aczkolwiek konsystencję ma przyjemną. Niemniej świecę się po nim bardzo i wygląda źle podczas reaplikacji. Najlepiej byłoby go zmyć i nałożyć od nowa. Pod makijaż może być, aczkolwiek wybieram inny typ filtrów.) W każdym razie zaciekawiły mnie zmiany pod kątem INCI, jednak tutaj nie mam żadnej obsesji na punkcie ich "czystości". W pierwszej kolejności stawiam na walory użytkowe oraz reakcję skóry. Potem jest cała reszta. W przypadku Shaka nie przekonywał mnie do końca alkohol denat. który został umieszczony w czołówce INCI (oczywiście ten składnik jest tutaj nie bez powodu, ale ja ze swoją bardzo wrażliwą skórą oraz rosacea staram się go unikać jeżeli mam wybór). Mimo wszystko pomyślałam, że jeżeli nie poznam i nie wypróbuję na sobie, to będę tylko gdybać :D

Pod lupą: pianki do mycia twarzy Iossi Ryżowa Piana & Alkemie Foa-m my god!



Pod koniec ubiegłego roku kupiłam dwie pianki do mycia twarzy polskich firm z myślą o stosowaniu ich głównie rano bądź jako element zamykający wieczorny etap oczyszczania, a może raczej mycia właściwego :) Byłam nieco zdystansowana, ponieważ włączyłam je do schematu pielęgnacji w okresie, gdy stosowałam retinol Liq CR i do końca nie wiedziałam, jak moja skóra na nie zareaguje. Teoretycznie ładne składy INCI oraz przedział "naturalny", to za mało, by dać się ponieść fantazji :) Ci, którzy śledzą moje wpisy na Instagramie wiedzą, że już po miesiącu stosowania miałam konkretne wnioski, dzisiaj przyszła pora na podsumowanie.

Moja skuteczna pielęgnacja - wracając do podstaw, czyli zaczynamy od zera



Ten wpis powinien tak naprawdę rozpocząć ten cykl, zwłaszcza gdy patrzę na motyw przewodni Waszych wiadomości, zapytań itd. Od razu zaznaczę, że moim zamiarem nie jest cel edukacyjny, to nie moja działka i tak, jak wielokrotnie podkreślałam, via net możemy sobie poplotkować i wymienić się doświadczeniami. Poszukać inspiracji, zwrócić na coś uwagę, i tyle. Prawdziwa konsultacja powinna odbyć się w życiu rzeczywistym, tak by fachowiec mógł ocenić stan skóry, ewentualne problemy itd. Niemniej chciałabym zwrócić uwagę na kilka oczywistych aspektów, które jak się okazuje, są po prostu pomijane. Z niewiedzy, braku orientacji - nie każdego też interesują tematy odnośnie pielęgnacji/kosmetyków. Czasami zwyczajnie gubimy się w natłoku informacji.

Rozczarowania kosmetyczne, pierwszy kwartał/Sesderma, Miya, Ministerstwo Dobrego Mydła, BasicLab, Resibo, Bandi, Guerlain, Giorgio Armani



W ciągu kilku miesięcy uzbierała się całkiem pokaźna gromadka kosmetyków, które delikatnie mówiąc, rozczarowały mnie na całej linii. Bywa, samo życie. Nikt nie daje gwarancji i dopóki samemu się nie wypróbuje na sobie, to zwyczajnie nie sposób stwierdzić, co zadziała a co nie.  Ciekawa jestem, czy spodobają się wam takie zestawienia. Zamierzam "rozliczać się" sama ze sobą co kwartał, taki mały eksperyment. Większość pisze o ulubieńcach, którzy pokazywani się w n-tej ilości odsłon. Zamierzam skupić się na drugiej stronie medalu - rozczarowaniach/niezadowoleniu/irytacji/narzekaniu LOL

Krótka historia: Polny Warkocz, olej do mycia twarzy i esencje: Złoty Korzeń do cery normalnej i wrażliwej oraz Z mleczkiem pszczelim do cery suchej



Oferta Polnego Warkocza od dłuższego czasu jest coraz bardziej popularna. W zeszłym roku miałam okazję poznać Rumiankową Esencję, która jest po prostu płynem micelarnym i to spotkanie zachęciło mnie do bliższego poznania reszty oferty. Nie mam żadnych zastrzeżeń względem płynu micelarnego, używałam go do twarzy i był po prostu dobry. Wracać nie zamierzam, bo zwyczajnie jest to mało ekonomiczne rozwiązanie dla mnie. Natomiast jeżeli ktoś szuka płynu micelarnego i kieruje się określonymi wytycznymi, to być może jest to akurat dobry kierunek. Dla mnie samej nazewnictwo jest mylące i wprowadza trochę zamieszania, tonik a esencja, czy płyn micelarny to jednak zupełnie inne formuły oraz przeznaczenie, co więcej niektóre z nich z wielu powodów możemy usunąć ze swojej pielęgnacji. No ale OK, rozumiem zabieg, esencja znacznie bardziej przyciąga uwagę niż tonik ;) Kupując Esencję Kojącą Złoty Korzeń do cery normalnej i wrażliwej oraz Esencję Nawilżającą Z mleczkiem pszczelim do cery suchej wiedziałam, że tak naprawdę to są toniki. Owszem, mają dobre proste składy, ale nadal jest to tonik i tak je będę oceniać.

Make-Up Atelier Paris Matujący puder w kompakcie Antishine CPA1



Szukając pudru w kamieniu do korekty w ciągu dnia zdecydowałam się na zakup z MAP. Zależało mi także na tym, by kasetka posiadała lusterko i ew. osobną komorę na puszek/gąbkę. W taki to sposób wybór padł na Antishine CPA1, choć przez chwilę zastanawiałam się czy nie wybrać CPA2 (który i tak pewnie kupię dla zaspokojenia ciekawości :)). W każdym razie pewnie do wyboru MAP by nie doszło, bo planowałam kupić kolejne opakowanie Secret Set Senny /recenzja/ ale splot różnych okoliczności na mojej drodze postawił MAP. Czy żałuję?

A. Florence Skincare, jak wywołać kosmetyczny zachwyt ;)



Od jakiegoś czasu przyglądałam się ofercie angielskiej firmy A. Florence Skincare (zainteresowanych odsyłam na stronę firmową, gdzie można poczytać o założycielce i filozofii, którą się kieruje tworząc takie, a nie inne połączenia ;)). Zainteresowały mnie składy oraz sukcesywnie powiększana oferta, kiedy pojawił się w niej Hydrating Gel Cleanser with HA, Aloe, Matcha and Chlorella oraz Skin Rehab Fortifying Face Lotion For Compromised Skin w dwóch wariantach: Light & Rich nie zwlekałam z zakupami, poszłam za ciosem :D Od jakiegoś czasu szukałam produktu, który zastąpi Stratię Liquid Gold głównie ze względu na lepszą dostępność (czyt. zakup lokalny, bez konieczności ściągania bezpośrednio ze Stanów bądź przepłacania u pośredników). Dlatego, gdy pojawił się Skin Rehab po prostu M U S I A Ł A M go mieć :D Dzisiaj opowiem nieco o każdym kosmetyku, który znajduje się w moich zasobach i za jakiś czas pojawią się pełne recenzje. W międzyczasie pewnie ponowię zakupy, by uzupełnić moje wrażenia o produkty, które dzisiaj pominę. Zaczynam, kolejność przypadkowa :D

Moja skuteczna pielęgnacja: aknegenność



Dzisiaj będzie wpis pełen przemyśleń i zarazem próbą zwrócenia uwagi na kilka problemów, a wszystko za sprawą miłej Pani (Marto pozdrawiam :))). Kiedy ok. 8 lat temu trafiłam do pewnej dermatolog uświadomiłam sobie JAK bardzo ufałam lekarzom i JAK niewiele brakowało, by zakończenie było fatalne w skutkach. Oczywiście nie chodzi tutaj o żadną nagonkę, a jedynie o przyjrzenie się JAK wglądają relacje ze specjalistami. Czy po danej konsultacji jesteśmy zadowoleni z przebiegu wizyty oraz ze sposobu w jaki została ona przeprowadzona. Bo jeżeli już na samym początku pojawiają się "zgrzyty" i jesteśmy traktowani z góry, to lepiej jednak poszukać innej opcji. Dla mnie spotkanie z ówczesną dermatolog było czysto przypadkowe, ale zmieniło wszystko. Na lepsze :)

Bakuchiol w mojej pielęgnacji i dlaczego wracam do Oskia Super 16 Advanced Nutri-Active Collagen Serum



Pomysł włączenia bakuchiolu narodził się ponad 3 lata temu, gdy zaczęłam zagłębiać się w ofertę angielskiej firmy Oskia. Zdecydowałam, że pora bliżej poznać Oskia Super 16 Advanced Nutri-Active Collagen Serum i dowiedzieć się też więcej na temat bakuchiolu. Było to bardzo udane spotkanie, używałam go z przyjemnością. Myślę, że w dużym stopniu też pomógł mi przejść łagodniej przez uwrażliwienie podczas kuracji retinolem Liq CR, który w tamtym czasie wprowadzałam jako totalną dla mnie nowość. Na bazie posiadanej wiedzy na temat bakuchiolu, nie było przeciwwskazań.

Odbudowa bariery naskórkowej z Dr. Jart + Ceramidin krem i serum/skoncentrowana dawka nawilżenia



Miałam do czynienia z różnymi produktami zawierającymi ceramidy, które min. zapewniają wzmocnienie bariery ochronnej skóry, ale muszę przyznać że seria Ceramidin koreańskiej firmy Dr. Jart+ zrobiła na mnie duże wrażenie. Pewnie nie zainteresowałabym się tymi kosmetykami gdyby nie moja Mama, dla której szukałam czegoś nowego. Dzięki temu odkryłam prawdziwe perełki, które wypełniają schemat mojej pielęgnacji przez cały rok. D Planuję omówić całą serię i dzisiaj będzie to krem oraz serum.

Kosmetyczne niepowodzenia: Guerlain Lingerie de Peau Compact Mat Alive 02N Clair/Light & Giorgio Armani Lip Magnet Second Skin Intense Matte Color 506



Dawno już nic z kolorówki nie wywołało we mnie takiego rozczarowania jak w/w produkty, w zasadzie śmiało mogę nazwać je kosmetyczną klapą 2018 i choć próbowałam dać im kolejną jedną szansę, to niestety. Nie udało się. Z podkładami w kompaktach nie mam zbyt dobrej relacji, wyjątek stanowi La Prairie, jednak kiedy zobaczyłam zapowiedzi nowości z Guerlain pomyślałam, że będzie to dobra opcja. Nie wiem o czym wtedy myślałam, bo jego poprzednik nie zrobił na mnie dobrego wrażenia i powędrował cieszyć inną skórę :D Z kolei pośród płynnych pomadek uwielbiam Lip Maestro Intense Velvet Color 501 Casual Pink /recenzja/ i wstępne wrażenia związane z testowaną miniaturą Lip Magnet wygenerowały zakup konkretnego koloru. Jest to co prawda zupełnie inna formuła, lecz miałam nadzieję na równie udaną i długą relację, co z Lip Velvet. Zdaję sobie sprawę, że w kwestii kolorowych mazideł trudno zaspokoić moje wymagania i w żadnej firmie nie ma pewniaków, i tak też stało się w przypadku Armaniego.

Co warto wiedzieć o peptydach i dlaczego wybrałam peptydy miedziowe/ NIOD CAIS2 & The Ordinary "Buffet" + Copper Peptides 1%


Bardzo długo odkładam ten wpis, nie tylko dlatego że chciałam usystematyzować posiadaną wiedzę, czy też odnieść się do testów które odbyły się na przestrzeni 24 miesięcy. Zależało mi, by ta publikacja stała się swoistą wiedzą w pigułce. Podchodzę do tego czysto hobbystycznie, więc jeżeli gdzieś pojawi się błąd bądź jakaś nieścisłość a ktoś z was jest zaznajomiony z tematem, proszę dajcie znać :) Zdaję sobie też sprawę, że im dłużej i regularnie będą one stosowane tak bardziej miarodajne staną się tego typu relacje.

Dlaczego nie kupię ponownie: Sesderma Azelac RU Emulsja rozświetlająca SPF50/ Azelac RU Luminous Fluid Cream SPF50



Nie planowałam tego zakupu albo inaczej, miałam go na liście z ciekawości, bo gdy zapoznałam się ze składem, nie byłam zbytnio przekonana (moją uwagę przykuła zawartość kwasu traneksamowego i azaleinowego). Doświadczenia z filtrem z linii Repaskin dołożyły swoje na "nie". A jednak w głowie pozostał ;) Zadziałała słabość do Sesdermy, po której to ofertę sięgałam z chęcią przez kilka lat. Zresztą od serii Azlelac wszystko się zaczęło. W każdym razie dzisiaj, z perspektywy czasu oraz kosmetycznego doświadczenia czuję coraz mniejsze zainteresowanie ich asortymentem. Chyba jedynie serum z witaminą C (seria C-Vit) jestem skłonna nadal kupować, ponieważ zawiera etylowy kwas askorbinowy (małe stężenie, ale jest) i odpowiada mi formuła samego serum. Jednak nie o nim i nie o tym dzisiaj.

Biologique Recherche Lait U Vegetal Cleansing Milk/mleczko do demakijażu dla skóry mieszanej i tłustej



Postanowiłam poświęcić na blogu nieco uwagi mleczkom do demakijażu firmy Biologique Recherche, które bez wątpienia zasługują na omówienie. Osobiście ten konkretny rodzaj produktu bardzo lubię i cenię ze względu na wiele właściwości podczas demakijażu twarzy. Wielokrotnie wspominałam, że lubię mleczko do demakijażu Caudalie, Decleor, BIO IQ, czy też kremowy balsam Rodial. Z ogólnodostępnych produktów dobre wrażenie zrobiło mleczko Vianka oraz Lirene (jego recenzja powstała kilka lat temu i szata graficzna uległa zmianie, lecz to ten sam kosmetyk). Pewnie nie zwróciłabym uwagi na mleczka Biologique Recherche, ale przy zakupach dostałam urocze miniaturki w tubkach i stwierdziłam, że dlaczego nie. W taki oto sposób przepadłam, absolutnie :)))

Kosmetyczne odkrycie 2018: Fancl Mild Cleansing Oil/olej do mycia twarzy



Zakup tego oleju miałam w planach od dawna, lecz jakoś tak się działo, że nie było na niego miejsca. Odkładałam to w czasie, aż w końcu postanowiłam przyspieszyć ten krok i...dlaczego tyle czekałam?! Mild Cleansing Oil znalazł się w ścisłej czołówce, stał się prawdziwym "top on the top" jeżeli chodzi o oleje do dwuetapowego oczyszczania. Zostawił daleko w tyle DHC, Shu Uemura i kilka innych. Szybko też znalazł się w ścisłej czołówce i trudno będzie go przebić. Co ciekawe, ma on naprawdę długą tradycję i na rynku jest od wielu lat.

Arkana Cannabis Therapy MD Snow Fungus Mask/ Maska w płacie ze Śnieżnego grzyba



Kiedy ponad 9 miesięcy temu zdecydowałam się na zakup tej maski nie przypuszczałam, że trafię na taki HIT. Śnieżny grzyb (Snow Fungus) brzmi kosmicznie, ale to Tremella fuciformis (trzęsak morszczynowaty) - doczytałam, że w Chinach jest powszechnie uprawiany i konsumowany. W sieci nie brakuje przepisów z jego udziałem :) W każdym razie poszperałam trochę, poczytałam na temat jego właściwości w kosmetyce i postanowiłam wypróbować. Warto zapoznać się także z publikacją Arkany /KLIK/

Jeden z ulubionych: Estee Lauder Perfecting Loose Powder Translucent



Pisałam niedawno o świetnym pudrze z Marc Jacobs Beauty /recenzja/ i dzisiaj przyszła pora przedstawić kolejnego ulubieńca, którego odkrywałam przez cały ubiegły rok. Estee Lauder Perfecting Loose Powder Translucent dostałam w prezencie gwiazdkowym od Simply i muszę przyznać, że zachwyciłam się nim od pierwszego użycia. Wiem, że zbiera on różne opinie, niektórzy są zachwyceni, inni nie. Puder ten trafił na moją wish listę za sprawą komentarza Moniki pod recenzją sypkiego Narsa /KLIK/ i poczułam nieodpartą chęć sprawdzenia u siebie.

Moja skuteczna pielęgnacja: nawilżanie (mini przegląd produktów oraz ich rola)


Dla większości z nas nawilżanie kojarzy się z kremem w roli głównej, jednak tak naprawdę to raptem tylko jeden z produktów. Wszystko zależy od rodzaju skóry, jej potrzeb, naszych nawyków oraz preferencji. Jednych zadowoli prosty i minimalistyczny zestaw, zaś drugich będzie interesowało działanie na kilku poziomach. Każda z obranych opcji jest dobra, najważniejsze to kierować się przede wszystkim własnymi wytycznymi. Owszem, fajnie jest podejrzeć co u kogoś innego stoi na półce, zainspirować bądź czerpać konkretną wiedzę, lecz cały czas należy pamiętać o swojej skórze, jej charakterystyce i potrzebach. W zasadzie cała pielęgnacja powinna przebiegać pod hasłem "nie oglądaj się na innych" ;) a wypowiadanie frazy (niczym magicznej formułki) "pamiętaj, że to co sprawdza się u mnie niekoniecznie musi u Ciebie bądź na odwrót" choć może bawić, to cały czas przypomina oczywistą oczywistość :D

Kosmetyczny zachwyt: Mahalo The Bean/maska oczyszczająca



Zdarzają się takie kosmetyki, które zachwycają od pierwszego użycia i z każdym kolejnym wywołują euforię. Działanie i efekty przede wszystkim. Gdybym miała wybrać TYLKO jedną maskę (z przedziału eko, wybacz Mahalo jest jeszcze NIOD :D), którą chciałabym kupować i stosować do końca życia byłaby to bez wątpienia The Bean z Mahalo. Oferta tej firmy przekonała mnie, że można opracować produkt naturalny, który działa i nie trzeba czekać na efekty niewiadomoile ;) Mam kilku faworytów pośród kosmetyków Mahalo i dzisiaj opowiem o kolejnym. Wcześniejsze recenzje znajdziecie TUTAJ

Recenzje w pigułce: Arkana, kosmetyki z konopii Cannabis Therapy MD/pielęgnacja skóry dysfunkcyjnej



W zeszłym roku zdecydowałam się na zakup serii kanabisowej z polskiej firmy Arkana. Borykałam się w tamtym czasie z suchością skóry i dużym uwrażliwieniem. Pomyślałam, że to dobra okazja do testów czegoś nowego. Były także rekomendowane jako dobre wsparcie dla skór z łuszczycą, egzemą. Do tej pory z powodzeniem sięgałam po produkty Cutis Help, przy czym akurat Arkana oferuje nieco więcej kosmetycznej elegancji.
Wybrałam: piankę do mycia twarzy, płyn pielęgnacyjny, krem (moja wersja była gabinetowa, dlatego widać tutaj tubę o 150 ml ponieważ stosowałam go także do ciała :)), maskę na noc oraz maskę w płacie. Omówię w skrócie każdy z tych preparatów poza maską w płacie, której już niebawem poświęcę osobny wpis. Zasługuje na to!

Biologique Recherche - Crème Verte Espoir/ Łagodzący krem nawilżający do skóry wrażliwej



Kilka miesięcy temu recenzowałam serum Erythros które to z powodzeniem stosowałam w połączeniu z Crème Verte Espoir. Dzisiaj chcę podsumować moje odczucia względem tego kremu.
Verte Espoir oznacza Zieloną Nadzieję i producent obiecuje, że zgodnie z nazwą krem oferuje nowe życie skórze wrażliwej. Będzie łagodzić zaczerwienienia, wyrównywać koloryt, rewitalizować, nawilżać, zmiękczać, wygładzać a także działać antystarzeniowo. Piękne obietnice, prawda? :)

Aromatyczne niebo: Leahlani Skincare Pamplemousse Tropical Enzyme Cleansing Oil/ olej do oczyszczania twarzy



Do demakijażu lubię różne produkty, tak samo jak do dwuetapowego mycia twarzy jednak oleje wiodą prym i sięgam po nie bardzo chętnie. Mam ścisłe grono faworytów, lecz nie koliduje ono z nowościami które od czasu do czasu kupuję. Kiedy w zeszłym roku pojawiła się zapowiadana przez Leahlani premiera Pamplemousse Tropical Enzyme Cleansing Oil kupiłam od razu, i dzisiaj chcę o nim opowiedzieć.

Moja wersja skutecznej pielęgnacji: Tonizowanie (toniki, hydrolaty, esencje i ich rola )


W drugiej części cyklu o mojej wersji skutecznej pielęgnacji skupię się na tonizowaniu, dlaczego to robię, jakie produkty wybieram i czym się kieruję. Ponad 25 lat temu, gdy zaczynałam swoją kosmetyczną przygodę wybór na polskim rynku nie był zbyt okazały. Pamiętam, że większość toników zawierała (alkohol denat.) alkohol denaturowany/etanol (które po kilku użyciach zostały unicestwione :D), potem wkroczyłam w świat ziół i przygotowałam napary. Pierwszy tonik z półki drogeryjnej pochodził z Tołpy (zanim firma poszła w takim, a nie innym kierunku). To był chyba tonik borowinowy, miał też koszmarne opakowanie, ale skuteczny :) Kolejny pamiętam z firmy Melissa. I to tyle. W miarę upływu czasu pojawiły się wody termalne oraz oferta Fitomedu, która wprowadziła mgiełki. To było na chwilę zanim nastąpił wielki boom na hydrolaty, po czym przyszła kolej na dużą lepszą dostępność czystej wody różanej oraz wielu innych produktów. Dzisiaj półki sklepowe (czy to te wirtualne, czy też stacjonarne) uginają się od nadmiaru kosmetyków. Etykiety kuszą grafikami a producenci dbają o barwne opisy.

HITY dla cery wrażliwej: Dottore seria Sensitore żel do mycia twarzy i płyn micelarny



Polska firma, która na rynku jest od wielu lat i jakoś też mało o niej słychać w blogosferze (a szkoda!), bo mają naprawdę świetne kosmetyki i zamierzam kilku z nim poświęcić uwagę na łamach bloga. Zaczynam od rewelacyjnej serii Sensitore w skład której wchodzi żel do mycia twarzy oraz płyn micelarny. Jeżeli oferta drogeryjna nie jest tym, czego szukasz dla siebie i chcesz więcej, lepiej, to zachęcam do dalszej części wpisu :)

Top on the top: Giorgio Armani Lip Maestro Intense Velvet Color 501 Casual Pink/ najlepsza płynna pomadka



Uwielbiam kolorowe produkty do ust, może na co dzień nie noszę szalonych kolorów (wybieram mocniej podkreślone oczy), ale dobieram je bardzo starannie. Jakość przede wszystkim, bez względu na półkę cenową, bo można też trafić na fajne rzeczy pośród tańszych rzeczy. Niemniej dzisiaj opowiem o prawdziwej perełce w moich szeregach, która nie należy do najtańszych, lecz z drugiej strony nie kupuję całej palety kolorów a wybieram tylko te "moje". W końcu zależy mi na podkreśleniu mojego typu urody oraz atutów :D

Marc Jacobs Finish Line Perfecting Coconut Setting Powder/puder utrwalający



Blog prowadzę od bardzo dawna i choć moje preferencje w makijażu zmieniły się na przestrzeni tych lat, to pewne sprawy nie uległy zmianie :) Piszę o tym celowo, ponieważ śmiało mogę użyć wstępu z recenzji która powstała 7 lat temu :D
Cera dojrzała, mieszana z rosacea (aktywna strefa T, rocznik 78'). Puder sypki stanowi dla mnie podstawę makijażu, bez niego on nie istnieje ;) Nie wyobrażam sobie, by nie utrwalić podkładu bądź innego produktu z tej kategorii. Oczekuję nie tylko dobrego wykończenia makijażu, ale jednocześnie przedłużenie jego trwałości, wygładzenia, zmiękczenia /więcej pisałam na ten temat TUTAJ/ - tyle słowem przypomnienia :) i od razu przechodzę do rzeczy.

Moja wersja skutecznej pielęgnacji (warianty: niskobudżetowy/wysokobudżetowy) - wprowadzenie


Pomyślałam, że tego typu seria stanie się dobrą odpowiedzią na wiele waszych pytań i jednocześnie uzupełni o możliwość wymiany doświadczeń, wrażeń. Instagram nieco ogranicza, dlatego tutaj będę rozwijać poszczególne tematy i zagadnienia. Celowo też nie użyłam określenia "tania pielęgnacja", bo każdy decyduje o sobie, o tym jaki budżet przeznaczy na zakupy itd. Będę starała się omawiać produkty z różnych półek cenowych, tak by wskazać wady/zalety oraz to, co zwraca moją uwagę i jest warte zgłębienia tematu. Jest także druga kwestia, tanio/drogo to pojęcie względne, czasem kupi się coś taniego i zużywa w ekspresowym tempie, wtedy wcale nie jest to ekonomiczne. Bądź odwrotnie, kupując coś droższego, starcza na dłużej i w rezultacie po przeliczeniu nie jest to aż tak drogo jak mogłoby wydawać się w chwili podejmowania decyzji o zakupie.

Recenzje w pigułce: Josh Rosebrook, Stratia, Aesop, su:m37, Alkemie, Miya, Filorga, LRP, Lilla Mai, Anwen, ESPA.



Mam spore zaległości na blogu, więc postanowiłam że niektóre kosmetyki opiszę "ku pamięci" w zbiorczym zestawieniu. Do niektórych wracam i wracać będę, lecz większość z nich to typowe "jednorazówki", których ponownie nie zaproszę na półkę z różnych względów. Powstał ciekawy materiał i zapraszam do lektury :)

Christophe Robin Cleansing Volumizing Paste with Pure Rassoul Clay and Rose Extracts/ pasta do mycia włosów nadająca objętości



Bywają kosmetyki, które od pierwszego kontaktu robią "WOW" i szybko zaskarbiają sobie naszą sympatię. Jednak w miarę systematycznego stosowania odkrywamy drugą stronę, i tak też się stało w przypadku tej pasty.
Moja przygoda z pastą Christophe Robin zaczęła się ponad 7 miesięcy temu, na początku były dwie miniatury podróżne, które już na samym początku pokazały jak bardzo jest to wydajny kosmetyk i doprawdy nie wiem dlaczego kupiłam wariant o pojemności 250 ml zamiast wybrać mniejsze... Dzisiaj wiem, że to byłaby rozsądna opcja i zapewne zużyłabym ją do końca a tak...niekoniecznie.

Lanolips Tinted Balm SPF30 Rhubarb/koloryzujący balsam do ust





Na fali uwielbienia do lanoliny ponad 1,5 roku temu kupiłam koloryzujący balsam do ust z Lanolips. Tak naprawdę do zakupu popchnęła mnie zawartość filtrów, pomyślałam że będzie to idealna opcja na lato zamiast klasycznego sztyftu z LRP (który swoją drogą nie do końca jest tym, co lubię ;) bo pozostawia białe obwódki). Klasyczne balsamy Lanolips uwielbiam, moim faworytem stał się wariant jabłkowy (aczkolwiek smak oraz aromat jabłka nie jest specjalnie intensywny).

Top on the top: Antipodes Juliet Skin-Brightening Gel Cleanser



Mam spore grono ulubionych produktów do mycia twarzy, niektóre wyróżniają się bardziej lub mniej, ale żel Antipodes to prawdziwe cacko. Przeznaczony do każdego rodzaju skóry, ale przede wszystkim do tłustej. Jego zadaniem jest redukcja sebum i nadanie promiennego blasku. W składzie znajdziemy ekstrakt z kiwi, kwiatu hibiskusa, miód manuka, kompleks Vinanza Grape.

Kosmetyczne rozczarowania 2018: Leahlani, REN, African Botanics



Omówię trzy kosmetyki do pielęgnacji twarzy, których używałam w zeszłym roku i jakoś naiwnie wierzyłam, że zbliżą się do Indigo z Mahalo /recenzja/. Taaaak marzenia dobra rzecz, ale nie tym razem :D Dwa z nich dostałam (Leahlani i African Botanics) a jeden kupiłam sama (REN).

Patrząc na składy INCI oraz obietnice producentów miałam nadzieję, że faktycznie mogą stać się dobrym uzupełnieniem dla Mahalo bądź alternatywą. Indigo używam opakowanie za opakowaniem, w zasadzie kupuję po 2 sztuki żeby mieć zawsze w zapasie. Stał się moim bazowym produktem w pielęgnacji, do twarzy i ciała. Sprawdza się w każdych warunkach i co więcej D Z I A Ł A. To jest taki produkt, który okazał się niezastąpiony. Rzadko tak się zdarza, by firma oferująca kosmetyki eko/naturalne itd. zaczarowała mnie do tego stopnia. Mahalo się to udało, zwłaszcza że poza tym cudem szaleję na punkcie maski The Bean i coraz bardziej chwalę sobie ich nowe serum. No ale nie o tym dzisiaj, jednak jak widać poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko. Dlaczego się nie udało?

Kosmetyczne odkrycie 2018 roku: Kostka Mydła



W zeszłym roku na moim kosmetycznym celowniku pojawiła się Kostka Mydła, młoda manufaktura która na obecną chwilę rozwija coraz prężniej swoje skrzydła. I mnie to bardzo cieszy. Między innymi dlatego, że trafiłam na kilka produktów, które oczarowały mnie od pierwszego kontaktu i systematyczne stosowanie utrwaliło te wrażenia. Zapraszam :)