Niewidzialny przyjaciel ;)


Puder sypki.



Na co zwracamy uwagę podczas zakupu? Jakie właściwości musi posiadać, aby stał się naszym ulubieńcem? Czego oczekujemy po tego typu kosmetyku?

Osobiście stawiam na pudry matujące, ale takie, które zostawią jedwabiste wykończenie. Nie muszę mieć super matu, ale dobrze, jeżeli przez kilka godzin mam komfort omijania luster;) i sięgania po resztę oręża, jakim są bibułki matujące oraz puder w kamieniu. Dodatkowym wymogiem jest to, aby dobrze współpracował z cerą przez cały rok. Dla mnie puder sypki to najbardziej wydajny kosmetyk na świecie;) i nie jestem w stanie zużyć go szybciej niż w przeciągu dwunastu miesięcy. W taki sposób mogę wyrobić sobie zdanie i wiedzieć, czy wrócę bądź nie.
Chyba żaden inny produkt nie ma tak długiego okresu próbnego, bo choć wystawiam recenzję po miesiącu to później lubię wracać by skonfrontować swoje spostrzeżenia.

Wezmę dzisiaj „pod lupę” pudry sypkie, jakie miałam/mam okazję używać w ostatnim czasie – mowa będzie o Vichy Dermablend Fixateur Pouder puder utrwalający, Yves Rocher Couleurs Nature Puder transparentny - Transparentny beż, MAC Prep + Prime Transparent Finishing Powder, Flormar Loose Powder.

Macie takie kosmetyki, do których wracacie z przyjemnością? Bo u mnie często tak bywa nawet, jeżeli ciągnie mnie do nowości to i tak decyduję się na nadprogramowy zakup, który jest pewnym kołem ratunkowym w razie potrzeby. Nie lubię szukać na gwałt zastępcy, jeżeli dany kosmetyk się nie sprawdza.



Sypki puder transparentny Couleurs Nature z Yves Rocher jest właśnie w tej grupie, którą określam mianem koła ratunkowego. Zawsze pewny i niezawodny. Są też minusy;) Dużo bardziej podobało mi się „stare” opakowanie - było funkcjonalne przede wszystkim, ale odnoszę się do bardzo starej edycji. Nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta zieloną puderniczkę z bezpiecznym zamknięciem oraz siateczką? Tyle razy zabierałam się za zrecenzowanie tego pudru i coś innego zaprzątało mi uwagę. Pora to zmienić i podzielić się kilkoma wiadomościami na jego temat.



Lubię jego strukturę, choć z matowieniem nie daje sobie rady tak dobrze jak oczekiwałabym, ALE plusem jest bardzo dobre stapianie się ze skórą. Nie ciemnieje, nie wysusza. Do tego dobra pojemność oraz cena. Dobrze wypada na tle średniej półki.



Jeden z niewielu pudrów, które mogę określić mianem Pana wszystkich sezonów.



Vichy Dermablend to puder utrwalający, który wyjątkowo sobie cenię. Podtrzymuję moją dotychczasową opinię, którą zawiera recenzja. Co prawda daleko mu do Poudre Cristalline Chanel, ale to zupełnie inna liga.  



Tak sobie myślę, że gdyby został wzbogacony czymś dodatkowo np. krzemionką czy pudrem ryżowym to zyskałby na właściwościach. Piszę o tym z perspektywy osoby, która zaczęła mieć problem z przetłuszczającą się cerą i szuka ideału. Nie wykluczam podrasowania tego pudru i podzielenia się opinią.
Jest to dobry puder w swojej klasie, ale wiem, że dużo zależy od kondycji cery oraz postawionych wymagań wobec pudru.


MAC Prep + Prime Transparent Finishing Powder – gdybym miała zestawić go z Dermablendem to MAC wygrywa bezapelacyjnie. Dużo lepsza struktura samego pudru oraz przyczepność i wykończenie. I tę różnicę widać już po samym składzie INCI. Wg mnie jest o wiele bardziej uniwersalny. Idealnie nadaje się nie tylko do wykończenia makijażu, ale „zagruntowania” skóry przed wykonaniem kolejnych kroków. 



 Niewidoczny na skórze zostawia delikatną mgiełkę, satynowy mat. W moim przypadku daje radę na kilka godzin pod kątem zmatowienia czoła, ale, pomimo, że pojawia się błysk to makijaż jest nadal świeży i dobrze się prezentuje. Najlepiej aplikuje mi się go pędzlem do różu z EcoTools – jest to jedyny pędzel, który moim zdaniem zasługuje na uwagę, ale nie jest używany zgodnie z przeznaczeniem;) 



Nie wiem czy kupię go ponownie, choć wersja w kamieniu na pewno będzie mile widziana w roli torebkowego niezbędnika na wynos:) Natomiast sypką wersję planuję uszlachetnić na bazie pudru ryżowego, jeżeli jesteście zainteresowane to opiszę moje wrażenia, bo pomimo zakupu gotowców wciąż wracam do tego typu „proszków”.



Flormar Loose Powder, kupiony spontanicznie z miłości do firmy, która ma świetne lakiery i różo-bronzery. To był błąd. Struktura samego pudru jest przyjemna, ale na tym kończą się atuty. Podstawowym problemem jest fakt, że puder ciemnieje! I w zasadzie nie robi nic poza optycznym wygładzeniem, które nie do końca jest takie jakbym chciała. Podkreśla nielubiany przeze mnie meszek....

Jego właściwości są dla mnie zagadką, ponieważ nie matuje, nie rozświetla ( a ma w składzie mikę i drobinki w samym pudrze są widoczne jednak na skórze giną).
Wykorzystuję go za to w innej formie, mianowicie wcieram flat topem tak jak podkład mineralny. W ten sposób zyskuję faktycznie wygładzenie i jednolity kolor. Na takiej bazie dobrze trzyma się róż/bronzer/rozświetlacz. I co dziwne, po takiej aplikacji puder nie ciemnieje, idealnie stapia się ze skórą. Co prawda nie ma właściwości kryjących, ale nie przeszkadza mi to specjalnie.


Lubię go za delikatność, brak wysuszania, ale w roli typowego pudru sypkiego u mnie się nie sprawdza...Wydaje mi się, że może dobrze mi służyć jesienią i zimą. Na pewno dam znać.

Gdybym miała wybrać tylko jeden z pośród przedstawionych to miałabym spory problem jednak...
Postawiłabym na puder Mac’a Prep,+Prime, który daje mi większe możliwości kombinacji. Póki, co nie wystawię pełnej recenzji dla tego pudru, bo uważam, że po roku będę wiedziała więcej na jego temat z racji, że pora jesienno-zimowa jest specyficzna. Obecnie, sezon letni uważam za udany.
 Z perspektywy użytkowej wiem, że lubię mieć kilka produktów pod ręką do wyboru z racji tego, że potrzeby mojej cery zmieniają się wraz z porami roku/temperaturami za oknem i tzw. sezonem kaloryferowym/cyklem i wieloma jeszcze innymi czynnikami.

Jak to jest u Was? Macie swoich własnych faworytów? Z chęcią się dowiem, bo może pojawi się nowy typ?

Pozdrawiam!
*pudry zostały roztarte na dłoni w celu ukazania koloru/efektu a nie dla pokazania stapiania się ze skórą ;)

65 komentarzy:

  1. Łał, z przyjemnością przeczytałam. :) Ja jeszcze nie mam swego ulubienca, ba, nie miałam nawet jeszcze sypkiego pudru, jednak przymierzam się do zakupu, tylko wciąz cieżko mi sie zdecydować. Potrzebuję koniecznie super matującego, nie podkreślajacego niczego i koniecznie w wersji dla bladziochów. :D
    Cieżki orzech do zgryzienia, tym bardziej, ze nie mam możliwości nic wcześniej pomacac. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się:)
      U mnie często tego typu zakupy odbywają się w ciemno;) Niby czytam recenzje itd. ale później decyzja jest szybka i spontaniczna.
      Sama zaczęłam potrzebować pudru, który dobrze zmatowi skórę ale jej nie przesuszy i...TU jest problem. Jak coś znajdę to dam znać:) póki co mogę Ci pomóc w inny sposób jeżeli jesteś chętna na testy:)

      Usuń
  2. ja właśnie szukam jakiegoś pudru, każda opinia mi się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli namierzysz coś ciekawego to daj znać:)

      Usuń
  3. Mam za sobą przygodę z Vichy Dermablend i było miło, ale to jeszcze nie to. Szukam dalej. Korcą mnie pryzmy z Givenchy, ale przeraża mnie ich cena ;)

    Myślałam o pudrze mineralnym albo o sypkim rozświetlającym z elf. Trudna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pryzmy miałam i ...szybko znalazły nowy dom. Jakoś nie mogę polubić się z kolorówką z Givenchy...niestety :(

      Pudry mineralne przerabiałam i nadal lubię ale nie wszystkie. Z ELF-a szykuje się notka:)

      Usuń
  4. Ja mam swojego ulubieńca. Przypomniałaś mi, ze muszę napisać. To Lavera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O:) nie znam. Muszę przyjrzeć się ofercie za jakiś czas.
      Dziękuję:)

      Usuń
  5. Świetny tytuł posta. Tak - puder powinien być niewidzialny.
    Mam swojego ulubieńca i wracam do niego. Waśnie czeka mnie zakup kolejnego opakowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękować:)))

      Sabb a zdradzisz nazwę? ładnie proszę:)

      Usuń
    2. Hexx, ja mam suchą skórę, więc doskonale sprawdza mi się Poudre Majeur od Lancome. Używam też (w upały na przykład) Gentle Light Clinique. I tyle. Miałam pudrów mnogość, z trzema różnymi Chanelami i legendarnymi Pryzmami włącznie i ogólna konkluzja jest taka, ze Pryzmy są diabelnie przereklamowane. z resztą mam je do teraz. Tylko używać się nie chce.

      Usuń
  6. Ja również jestem na etapie szukania ideału. Przerobiłam na razie Marizę mineralną (która pięknie pachniała, ale pyliła nieziemsko i zużyła się zadziwiająco szybko). Teraz jestem na etapie Almay Pure Blends - zadowala mnie, ale szału nie ma.
    Przyznam, że zawsze boję się białych "transparentnych" pudrów- mam wrażenie, że wyglądałabym w nich jak mim xD Biała Dama z krakowskiego Rynku :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One wtapiają się w skórę, no chyba, że nałożysz połowę opakowania to moooże pojawi się efekt gejszy :P

      Lubię takie pudry, dlatego też zadowolona jestem z mieszania lub używania pudru ryżowego solo.

      Usuń
  7. Na razie trzymam się pudrów w kamieniu - głównie dlatego, że są dla mnie wygodniejsze w użyciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kamieniu tak ale głównie do torebki, pudry sypkie dają mi więcej możliwości:)

      Usuń
  8. Ja w tej chwili lubię się z pudrem Jadwigi, wcześniej testowałam Kryolan TL11 i też był ok (tylko anti-shine mi nie podpasował). W sumie to ciągle jestem na etapie poszukiwania ideału. 1 września idę na ślub i nie wiem co z tym fantem zrobić....najchętniej bym się nie malowała, bo wystarczy mi kilka tańców i zacznie ze mnie wszystko spływać :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam puder Jadwigi i....blee ;) najgorsze co mogło być ;) Kryolan miał być super i też nie dał rady :(
      Polubiłam błysk i nauczyłam się z nim żyć ale teraz przydałoby się coś, co chociaż zminimalizuje ten efekt.
      Mam kilka sprawdzonych produktów ale...szukam ideału.

      Usuń
  9. Szkoda, że Flormek Ci się nie sprawdził ;) ja tez gdybym miała wybrać ten jeden, jedyny to byłby MAC P+P. teraz zamówiłam sobie Finishing Powder z Lucy Minerals, zobaczymy ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym miała go kupić po raz drugi to długo bym się zastanawiała :) W każdym razie zaliczony.
      Zobaczymy jaka będzie nota Mac'a po całorocznym używaniu, przyjemny gotowiec ale to zasługa krzemionki :)
      Z LM jakoś mi nie po drodze było ale podobały mi się pudry z Lauress. Coś mi się wydaje, że zrobię zamówienie uzupełniające na CS.

      Usuń
    2. ano właśnie, ten puder z Lauress jest fantastyczny. należy do moich ulubieńców :)

      Usuń
    3. Coś mi się wydaje, że chyba wrócę do nich albo do oferty Meow :)

      Usuń
  10. Bardzo ciekawe porównanie Hex :) Tak jak Ty, gdybym miała postawić na jakiś, pewnie zdecydowałabym się na MACa. Na szczęście, mam jeszcze sporooo swojego sypanego Chanel, także nie muszę wybierać :) ale będę pamiętać, tak na przyszłość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co, szukam dalej :)
      Chanel mam na uwadze ale nie wiem, czy da radę z obecną fazą przetłuszczania...to jest problem więc skłaniam się ku półproduktom.

      Usuń
  11. Ja pozostaję wierna pudrowi bambusowemu z BU. Jest niewidoczny na skórze, nie zapycha, ładnie matowi, można go nakładać na filtry przeciwsłoneczne i kosztuje grosze. Przy Tobie prezentuję się jak pudrożarłok:P Mi jedno opakowanie pudru z Biochemii Urody starcza na miesiąc, półtora. Może dlatego, że omiatam nim szyję i dekolt;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puder bambusowy to moja największa trauma :P i ogromnie pylił więc szybko się skończył na całe szczęście, a potem to chyba nawet ktoś dostał ten puder ode mnie.
      Za to ogromnie chwalę sobie puder ryżowy z Coastal scents, puder jedwabny z Silk Naturals, rewelacyjna jest Diva defense z CS. Nie wiem czy próbowałaś ale polecam.

      Niby mam swoich faworytów ale nie przeszkadza mi to szukać pudru idealnego:)

      Usuń
    2. Jeszcze nigdy nie miałam pudru ryżowego, więc chętnie wypróbuję;) Lubię zaspokajać swoją ciekawość i próbować nowych rzeczy:)

      Usuń
  12. ja jestem zadowolona z pudru bamnbusowego z BU :) mam odsypki pudru z jedwabiem i czystego - oba dobrze się sprawują

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz:) Co skóra to opinia, dla mnie z tego typu produktów najlepsze jakościowo są pudru z CS.

      Usuń
    2. ja z bambusowego nie jestem zadowolona :\

      Usuń
  13. ja w okresie letnim odstawiłam puder z Vichy na rzecz Lily Lolo Flawless Silk - fajnie i delikatnie rozświetla buzię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Lily Lolo najbardziej lubię róże, pudry czy podkłady średnio mi przypadły do skóry;) ale fajnie, że znalazłaś coś w zastępstwie za Vichy:)

      Usuń
  14. A właśnie stoję przed zakupem jakiegoś pudru sypkiego, bo mi się wszystko pokończyło... Dzięki za ten post ;-* Rozważę te opcje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało mi się trafić w potrzeby?:) Daj znać jaki zapadł wybór.

      Usuń
  15. Vichy rządzi :) też tak uważam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy rządzi?:) można polemizować :P Przyzwoity puder o dobrym działaniu ale mógłby być jeszcze lepszy;)
      Wydaje mi się, że to jest tak. Jak poznajesz w miarę inne marki i produkty to poprzeczka się podnosi, tak też dzieje się w moim przypadku. Szukam dalej:)

      Usuń
    2. Idealnie było by, gdyby taki puder matował na długo a jednocześnie nie wysuszał... z przetestowanych dotychczas na razie najdłużej buzia nie świeciła się po Vichy właśnie... ja też szukam ideału :)

      Usuń
  16. Bardzo przyjemny post do przeczytania przy porannej herbatce :)
    Jeśli chodzi o to czego oczekujesz od pudru, myślę że nasze preferencje są bardzo podobne, tym bardziej z ciekawością przestudiowałam twoje typy :) Jeśli się nie mylę tego z YR używa/używała moja mama i chyba była zadowolona, choć moim zdaniem kolorówka nie jest najlepszą stroną YR.
    Właśnie wczoraj myślałam, o czym bym mogła dać notkę, z jaką recenzją i zainspirowałaś mnie :) Przez weekend u mnie na pewno pojawi się odpowiedź na Twoje pytanie końcowe :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :*
      Podzielam zdanie co do YR, z kolorówką niestety różnie u nich bywa. Jest bardzo zróżnicowana, szczególnie po zmianach szaty graficznej. O wiele bardziej lubię ich pielęgnację i zapachy ♥

      Cieszę się, że zainspirowałam Cię:))) będę w takim razie wypatrywać notki a wieczorem nadrabiać zaległości.

      Pozdrawiam:*

      Usuń
    2. Dokładnie, pielęgnacja YR jest na ogół bezbłędna, a zapachy dobre jakościowo.
      Notka o pudrze już u mnie jest. Z linkiem do Ciebie, bo chcę czy nie, to notka jednak trochę ściągnięta, więc musiałam się jakoś wybielić :)
      Ale i prócz tego jest coś do czytania, więc zapraszam.
      Buziaki

      Usuń
  17. Mam Vichy i jestem nim zachwycona! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dobry:) i ważne, że dobrze Ci służy.

      Usuń
  18. ja jestem nieuleczalna milosnczka Chanel Cristalline :D ale bardzo lubie tez pryzmy Givenchy 5 Soft White... Illamasqua czeka na swoja kolej i bardzo jestem ciekawa co z tego wyjdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się, że Illamasqua korci mnie od dawna ale ile razy tam wchodzę to...stwierdzam, że nie mogę nic wybrać :crazy:
      Będę wypatrywać w takim razie recenzji.
      Chanel Cristalline bardzo mnie kusi aby nabyć ponownie, tylko cena coraz mniej mi się podoba i szukam alternatywy. Mam coś na oku i ciekawa jestem czy uda mi się spełnić zachciankę.

      Usuń
    2. Cene to on ma wysoka ale w koncu nic nowego ;) ale jest tak szalenie wydajny, ze mi to akurat nie przeszkadza ... mozna go jeszcze u Ciebie dostac ?? U mnie juz jest od dawna niedostepny.

      Usuń
    3. Nie sprawdzałam teraz bo planowałam go ściągnąć przez eBay po tym jak pokazywałaś u siebie.
      Moja cera się zmieniła i wydaje mi się, że póki zostaję przy MS nie ma co liczyć na zmianę więc staram dopasować puder aby efekt matowienia był lepszy. Cristalline niestety tego komfortu mi nie daje więc relacja ceny do działania boli ;) Mam nadzieję, że niebawem przyleci do mnie nowe cudo i porównam efekt bo ponoć dobrze zastępuje Cristalline. Się okaże:)

      Usuń
  19. wydają się być przyjemne, chociaż miałam na sobie ten z Essence i nie matowił, świeciłam się po 10 minutach już, zwątpiłam i zaczęłam używać skrobi, matowi jak ta lala :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Essence nie znam, romans ze skrobią zaliczyłam dawnooo temu kiedy zaczynałam przygodę z filtrami. Niestety nie dla mnie ona :( Podziwiam osoby, które używają i chwalą ją sobie:D

      Usuń
  20. Ciekawy post:) ja wcześniej używałam namiętnie pudrów sypkich ale jakoś ostatnio z wygodny używam wyłącznie w kamieniu, bo nie lubię potem mieszać dwóch różnych pudrów na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jakoś od dawna było tak, że puder w kamieniu używam wyłącznie do poprawek w ciągu dnia a sypkie pudry robiły za bazę oraz wykończenie, era minerałów uzależniła mnie od proszków :) I tak już zostało.
      Kwestia upodobań oraz przyzwyczajenia:)

      A jaki masz ulubiony puder w kamieniu?

      Usuń
  21. ja jak na razie mialam tylko 2 pudry sypkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie już sporo się tego przewinęło:)

      Usuń
    2. ja dopiero zaczynam z nimi przygodę :))

      Usuń
  22. Bardzo ciekawy i wyczerpujący post. Przeczytałam z przyjemnością.
    Nie miałam tych pudrów nigdy.
    Mam natomiast i bardzo lubię Puder jedwabny Dr.Hauschka, puder HD z ELFa i puder/podkład mineralny z Estee Lauder. Z całej tej trójki wybieram jednak Hauschkę za skłąd, wydajność, pojemność, właściwości i trwałość. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puder jedwabny Dr.Hauschka to jeden z pierwszych pudrów, który zrobił ogromne wrażenie i miałam kilka opakowań :) Jednak to BYŁO dawno temu, jak zaczynałam przygodę z filtrami i pudrami w ogóle. Teraz znam lepsze:) jednak przez długi okres czasu lubiłam do niego wracać zgodnie z jego przeznaczeniem, czyli do ciała.


      Cieszę się, że notka przydatna:)

      Usuń
  23. od lat używam sypkiego z Inglota, bardzo mi odpowiada :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam, jednak u mnie się nie sprawdził. Niestety :(

      Usuń
  24. Świetny post, uwielbiam te Twoje porównania, co do sypańców to bardzo je lubię, bo przy mojej cerze na szczęście wystarczy mi użyć pudru dla tylko wykończenia. Póki co używam z Lucy Minerals i jakiś genialny nie jest, ale na moje potrzeby świetny :)
    Ja za jakiś czas pewnie będę musiała kupić nowy więc pomyśle nad tym z Maca, bo nawet nie zwróciłam na niego wcześniej uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo przydatny post :)
    Mam do tej pory opakowanie po pudrze YR (te zielone). Trzymam w nim puder mineralny. Jak dla mnie zmienili nie tylko opakowanie, ale i skład. Obecny puder jest bardziej tępy i mocniej bieli skórę.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja za wiele na temat pudrów sypkich powiedzieć nie mogę. Mam fixer ArtDeco ale nie jestem z niego zadowolona:(

    OdpowiedzUsuń
  27. ja mam chyba jakąś wrodzoną nieumiejętność korzystania z tego typu kosmetyków, bo zazwyczaj to kończy się bałaganem :D

    OdpowiedzUsuń
  28. ja uzywam od roku pudru bambusowego i zostalo mi jeszcze spokojnie na 2-3 miesiace! potem kupie chyba bambus z jedwabiem lub sprobuje kryolanu :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Z sypkich używałam jak dotąd trzech: Sephora (ble, nie polecam), MUFE HD (ok, ale grozi efektem kokainowej panny) i perłowy z BU - polecam, bo jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Pamiętam że byłam zadowolona z My Secret (transparentny puder sypki), a teraz używam Jadwigi i jest rewelacyjny! Ma zaledwie 3 rzeczy w składzie, zupełnie naturalny i skuteczny. Bardzo się polubiliśmy ;) Ale czasami go zdradzam z innymi. Polecam też bambusiki i perłowy z BU :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Znalazłam :D :) ciekawy post - dowiedziałam się wiele nowych rzeczy odnośnie pudrów transparentnych..:) buź, buź :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...