Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Laura Mercier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Laura Mercier. Pokaż wszystkie posty

Ulubione róże do policzków - Laura Mercier Second Skin Colour Blush Sweet Mandarin & Soft Iris


Do oferty marki Laura Mercier mam dużą słabość, co prawda nie wszystko robi wrażenie, niektórych produktów lepiej unikać a inne z kolei gruntownie testować (z naciskiem na podkłady :DD). I nie ma co się sugerować marketingową propagandą LOL Dzisiaj omówię dwa róże do policzków (do pozostałych kolorów wrócę przy okazji recenzji palet do makijażu, mam ich kilka i po naprawdę długim czasie używania wyrobiłam sobie ugruntowaną opinię). Sweet Mandarin & Soft Iris posiadam od wielu miesięcy, początkowo miały zasilić kasetkę na sześć wkładów i stąd wybór pojedynczych kolorów. Ich opakowanie stanowi udane rozwiązanie, ponieważ sam róż jest wkładem który można kupić w takiej postaci jak poniżej bądź wyciągnąć go i przełożyć do zbiorczego opakowania, które jest w ofercie marki. Tutaj można podejrzeć KLIK! Kiedyś zrealizuję ten pomysł :)

Sprawdzone/polubione - więcej niż tylko baza pod cienie: Laura Mercier Eye Basics Linen /recenzja/


Przy okazji ostatniego wpisu powróciłam na nowo do używania pewnego produktu marki Laura Mercier, który daaawno temu wpłynął znacząco na mój makijaż oczu w wydaniu leniwca :D Zanim przejdę dalej, musicie wiedzieć, jak bardzo przeobraziło się moje podejście do codziennego makijażu w ogóle. Przestałam sięgać po szalone, często bardzo odważne kolory i zabawę z barwnymi zestawieniami odłożyłam na bok. Dojrzałam do wielu zmian i zapewne za jakiś czas po raz kolejny przyjdzie mi zrewidować moje poglądy/podejście. To jest naturalna kolej rzeczy. Nie zmienia się jedno, zamiłowanie do kolorówki -choć pielęgnacja zawsze ma pierwszeństwo :) Jednak jest taka grupa, która po prostu stała się moim must have. 

Laura Mercier Kiss Of Colour Lip Glace Collection /recenzja/




Uwielbiam błyszczyki do ust, zwłaszcza takie które łączą pielęgnację z walorami wizualnymi. Lip Glace Laury Mercier w mojej opinii takimi są i bardzo mnie ucieszyły zestawy Kiss Of Colour Lip Glace Collection, które dostałam w prezencie na Gwiazdkę od Kingi :* (Simply_a_woman) i Martyny :* - idealny prezent dla wielbicielki błyszczyków i dzięki zdublowanemu prezentowi mogę się nimi cieszyć dużo dłużej. 



Lubię tego typu "maluchy", bo mogę wrzucić do torebki lub kieszeni dowolny kolor i dzięki temu poznać inne. Na bazie tych zestawów wyłoniłam ulubieńców absolutnych, sam test na dłoni w perfumerii to za mało. Okazało się, że to, co dobrze wygląda na słoczu, na ustach niekoniecznie ;) Z kolei kolor, do którego miałam największy dystans i nie zachęcał mnie, stal się faworytem :D

Laura Mercier Almond Coconut Milk Luxe Quartet


Kilka miesięcy temu zaprezentowałam na blogu kwartet Creme Brulee /link/ Dzisiaj kolej na następny wariant Almond Coconut Milk.

Laura Mercier Almond Coconut Milk Luxe Quartet sprzedaje obietnicę luksusu. Podany w eleganckim opakowaniu, kuszące słoiczki wypełnione aromatyczną obietnicą. Czego możemy spodziewać się w bezpośrednim kontakcie?

Laura Mercier Brush Cleanser


Płyn do czyszczenia pędzli traktuję jako podstawę i jeden z pierwszych kroków po zakończonym makijażu. Doceniam jego rolę i nie wyobrażam sobie, by mogło go zabraknąć. Od jakiegoś czasu zaczęłam kupować płyny innych marek i muszę przyznać, że Brush Cleanser Laury Mercier stał się niekwestionowanym ulubieńcem.

Laura Mercier Creme Brulee Luxe Quartet



Dawno temu Pasterka na swoim blogu zamieściła post zatytułowany Balsam za 250 PLN. Po co to recenzuję? Lekko prowokacyjny tytuł odkrywa przed Czytelnikiem recenzję pewnego cuda :) Z kolei ja dzisiaj skupię się na innym wariancie a Was zapraszam do lektury i dyskusji.



Moje Kosmetyczne Skarby, cienie do powiek – palety cz. I


Lubię podkreślać oczy. Bardzo :) Przez długi okres czasu, to był mój priorytet. Z czasem trochę mi przeszło, może dojrzałam? Nie wiem. W każdym razie coraz rozważniej dobieram kolory oraz ich wykończenie. Ostatnie porządki pokazały, że choć poruszam się w mniej więcej zbliżonej kolorystyce, to odkrywam na nowo wydanie nude.

Dzisiaj chcę pokazać przed wami moje cienie w paletach. Gotowe zestawy może nie zawsze są trafione, ALE zostały ze mną te kombinacje, które faktycznie są lubiane. Przy okazji dotarło do mnie, że kilka produktów z poniżej zaprezentowanych zostanie usunięte z tej gromadki. Największym rozczarowaniem stał się zakup cieni Glazel. Na ich temat planuję przygotować osobnego posta. Wyciągnęłam wnioski z tej przygody, która pozostawiła duży niesmak. Na szczęście kolejne zakupy były już dużo bardziej trafione i cieszę się nimi w pełni.