Do oferty marki
Laura Mercier mam dużą słabość, co prawda nie wszystko robi wrażenie,
niektórych produktów lepiej unikać a inne z kolei gruntownie testować (z
naciskiem na podkłady :DD). I nie ma co się sugerować marketingową propagandą
LOL Dzisiaj omówię dwa róże do policzków (do pozostałych kolorów wrócę przy
okazji recenzji palet do makijażu, mam ich kilka i po naprawdę długim czasie
używania wyrobiłam sobie ugruntowaną opinię). Sweet Mandarin & Soft Iris posiadam od wielu miesięcy,
początkowo miały zasilić kasetkę na sześć wkładów i stąd wybór pojedynczych
kolorów. Ich opakowanie stanowi udane rozwiązanie, ponieważ sam róż jest
wkładem który można kupić w takiej postaci jak poniżej bądź wyciągnąć go i
przełożyć do zbiorczego opakowania, które jest w ofercie marki. Tutaj można
podejrzeć KLIK!
Kiedyś zrealizuję ten pomysł :)