Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaze. Pokaż wszystkie posty

Jak oczarował mnie korektor Too Faced Born This Way Super Coverage Concealer/demo



Nie śledzę zbytnio nowości odnośnie kolorówki, ale kiedy długo przed premierą Goss opublikował filmik na temat tego korektora wiedziałam, że MUSZĘ poznać :D Do tego bardzo lubię Radiant Creamy Concealer Narsa, więc lepszej motywacji nie potrzebowałam. Bobbi Brown Instant Full Cover Concealer, to także jeden z faworytów (zwłaszcza do twarzy). Na co dzień lubię delikatne korektory pod oczy, takie jak Shiseido Sheer Eye Zone Corrector oraz By Terry Terrybly Densiliss Concealer. To są moje typy jeżeli chodzi o formuły do codziennego makijażu. Nie lubię takich formuł jak Tarte Shape Tape, czy Nabla Close Up. Miałam zrobić mini wpis na Instagramie, ale pisanie z poziomu telefonu nie należy do moich ulubionych. Dlatego też zapraszam na krótką prezentację.

Bobbi Brown Natural Brow Shaper & Hair Touch Up Mahogany /recenzja/


Moje brwi, a właściwie ich podkreślanie/akcentowanie od jakiegoś czasu stanowi dla mnie pewne wyzwanie. Osoby, które mają identyczny „materiał” do mojego będą dobrze wiedziały dlaczego :) Po pierwsze jestem/byłam blondynką, ale od dawna farbuję włosy i nie wrócę do naturalnego koloru włosów (obecna ilość siwizny postawiła kropkę na „i”). Przy takiej kombinacji wypróbowałam wiele produktów do brwi. Zaczynałam od kredek, potem cienie, żele, woski, farbki. Co tylko pojawiło się na rynku. Przełomowym momentem stało się spotkanie z Aqua Brow /prezentacja/, którą do dzisiaj lubię i po uporaniu się z wyborem właściwego koloru nadal będę twierdzić, że to produkt prawie idealny. Dlaczego prawie? Nie bardzo nadaje się na tzw. szybkie poranki, wymaga dobrego światła, dopasowanego pędzelka i dłuższej chwili. Stąd też poszukiwania produktu, który idealnie wpisze się w takie okoliczności i jednocześnie będzie w pełni bezpieczny :) Postanowiłam kupić żel do brwi Bobbi Brown Natural Brow Shaper & Hair Touch Up w kolorze Mahogany. TO był strzał w 10-tkę! :D

Wieczorową porą :) l Max Factor Excess Volume Extreme Impact Mascara l






Post wprowadzający w postaci Kalendarza kosmetycznego 2014 zawierał pierwszą odsłonę cienia z IsaDory 02 Golden Sand, który dostałam od Iwetto :* 


Postanowiłam go dzisiaj wykorzystać do prostej wieczorowej odsłony, czyli Golden Sand i czarna kreska. Sięgnęłam po raz kolejny po eyeliner Zoeva Cat Eye Pen Blackest Black i podejrzewam, że zobaczycie go dużo częściej :) Pozostałe kosmetyki niewiele różnią się od tych, które zostały wykorzystane poprzednio KLIK! Na zdjęciu jedynie brakuje bazy pod cienie z Mary Kay, o której dawno temu już pisałam u siebie na blogu i zdania nie zmienię :) To jedyny produkt tej firmy do którego wracam.


Nowością jest Max Factor Excess Volume Extreme Impact Mascara, która zagościła u mnie całkiem niedawno. Póki co nie mam o niej za wiele do powiedzenia, choć nie sądzę aby ta znajomość miała dłuższą relację. 



Jestem pewna, że wrócę do Clump Defy. Aczkolwiek chciałam zaspokoić swoją ciekawość i na pewno napiszę o niej więcej.


Róż Madame Rougit nie został wymieszany w całości a jedynie dwa odcienie różu (zaznaczone na zdjęciu)

Twarz

Guerlain Tenue de Perfecetion 02 Beige Clair
Maybelline korektor Fit Me nr 10
Guerlain róż Madame Rougit
NARS Transulcent Crystal Light Reflecting Setting Powder

Oczy

MUFE Aqua Brow nr 40 – brwi
Mary Kay baza pod cienie
MAC cień Shroom – łuk brwiowy
IsaDora 02 Golden Sand
Zoeva Cat Eye Pen Blackest Black
Max Factor Excess Volume Extreme Impact Mascara

Usta

Dior Addict 680 Millie



Bardzo spodobało mi się takie połączenie i chyba będę częściej sięgać po cień z Isadory, niebawem pokażę 13 Silver Mirror, który dostałam od mojej wspaniałej Mikołajki Arabskiej Gumy :*

Macie ochotę na więcej makijażowych postów i prezentacji mojej kolorówki? :)


Pozdrawiam :)



Moje malowanie :)






Przyczyną zamieszania jest Zoeva Cat Eye Pen Blackest Black. Podczas Rimmelowych recenzji KLIK! wspomniałam, że szukam eyelinera w formie pisaka oraz oczekuję na moje zamówienie z Zoevy. Paczka już dotarła, a eyeliner okazał się strzałem w 10-tkę! Co prawda nie chcę przechwalić, bo pełna recenzja pojawi się za parę miesięcy, lecz zachwycił mnie od pierwszej chwili!

Nie będę snuła spekulacji, to nie ma sensu. Jednak chcę go pokazać tak na szybko, na już. W akcji :)



Dawno nie zamieszczałam moich makijaży, w sumie to zniechęca mnie brak światła a sztuczne oświetlenie nie jest moim faworytem. Do robienia zdjęć swatchy, produktów może być. Przy makijażu czuję niedosyt oraz ograniczenia sprzętowe.


Korzystając ze sposobności pokażę Wam moje nowe zabawki w akcji, a na poczet styczniowych nowości zaliczę małą paletę cieni z MAC’a oraz puder NARS Transulcent Crystal Light Reflecting Setting Powder. Muszę powiedzieć, że produkty NARS średnio mnie interesują ale ten puder zbiera ode mnie wysokie noty od momentu jak tylko dostałam do w ręce. Nie mam go za długo, ale widzę duży potencjał i zostawił daleko w tyle dawnego ulubieńca MAC Prep + Prime, czy choćby MUFE HD.


Cat Eye Pen Blackest Black, bo to on jest głównym bohaterem cechuje się niesamowicie precyzyjnym ale bardzo przyjaznym dla skóry aplikatorem. Liczę, że to zostanie zachowane. Do tego czerń, TO jest czerń i ona nie zanika, nie blaknie w ciągu dnia. Makijaż nie wymaga w międzyczasie żadnej korekty.
Jeżeli tylko wszystkie powyższe walory zostaną zachowane a dodatkowe testowanie na skórze bez „gruntowania” będzie zaliczony, to na pewno pisak zagości u mnie na stałe.
Baza pod cienie została użyta nadprogramowo, ponieważ miałam inną koncepcję a potem zdecydowałam, że makijaż będzie na szybko, bez zbędnych dodatków. Piszę o tym, bo w moim przypadku cienie Aqua Cream nie wymagają bazy. Doskonale dają radę bez niej i niebawem napiszę o nich coś więcej.


Krótka ściąga, czyli czego używałam.

Twarz

Guerlain Tenue de Perfecetion 02 Beige Clair
Maybelline korektor Fit Me nr 10
Guerlain róż Madame Rougit
NARS Transulcent Crystal Light Reflecting Setting Powder

Oczy

MUFE Aqua Brow nr 40 – brwi
Mary Kay baza pod cienie
MAC cień Shroom – łuk brwiowy
MUFE Aqua Cream nr 5
Zoeva Cat Eye Pen Blackest Black
Gosh Boombastic XXL mascara

Usta

Dior Addict 680 Millie



Planuję więcej makijażowych notek, bo najwyższa pora pokazać nowe zabawki w akcji :) Poza tym jestem z większości bardzo zadowolona! Jeżeli macie jakieś sugestie/pytania/propozycje to dajcie znać w komentarzu :)




Miłego weekendu :)



Bourjois Color Edition 24H 04 Kaki Cheri & 05 Prune Nocturne


Dzisiaj będzie krótko i zwięźle ;) Mowa o nowości z Bourjois, kremowo pudrowych cieniach Color Edition 24H. Kupiłam dwa kolory 04 Kaki Cheri & 05 Prune Nocturne - pierwsze testy, pierwsze wrażenia za mną.



To nie jest żadna recenzja a jedynie prezentacja, pragnę Wam pokazać jak wyglądają kolory które wybrałam dla siebie oraz szybki makijaż oka przy ich użyciu.


CE24H są zupełnie inne niż słynne Color Tattoo z Maybeline, na moje szczęście! :) Nie polubiłam CT głównie dlatego, że z bazą czy bez spływały w szybkim tempie z oka i były dość problematyczne. W przypadku Bourjois tekstura samego cienia jest zupełnie inna w moim odczuciu, wykończenie także plus dużo przyjemniejsza aplikacja.


To co widać na poniższych zdjęciach, to makijaż wykonywany na szybko, na dodatek bez bazy. Byłam ciekawa jak cienie spiszą się w takiej postaci i.... Muszę przyznać, że trwają na oku cały dzień. Co prawda pojawiają się delikatne prześwity, lecz sam cień nie roluje się i nie zbiera w załamaniu jak to miało przypadek z CTM.

Liczę, że pokażą pełną moc na dobrej bazie i „zagruntowanej” skórze powieki.
Kolory szalenie mi się podobają, są wielowymiarowe. W zależności od światła pokazują za każdym razem inne obliczę. Proszę zobaczyć na zdjęcia poniżej :) Nasycenie łatwo można stopniować, nie odnotowałam póki co większych problemów.

Dla dociekliwych, takich jak ja :D podaję składy INCI. Etykieta z nazwą i składem jednocześnie chroni opakowanie bez łapami macantów.

04 Kaki Cheri



05 Prune Nocturne




Żałuję, że paleta kolorów jest dość uboga bo z chęcią kupiłabym jeszcze jakiś kolor, ale nie ma tego złego, ponieważ teraz wiem, że na pewno chcę mieć w swoim posiadaniu kilka kolorów z Eyes To Kill Intense Armaniego. Oczywiście to zupełnie inna kategoria, ale narobiłam sobie apetytu :))

Walczę z ustawieniami aparatu, bo jakoś do końca nie mogę się odnaleźć z makijażami przy żarówach 6500K więc jeżeli macie jakieś rady, to z miłą chęcią poczytam :)


Prune Nocturne miałam odpuścić, ale wygrała ciekawość ze względu na ciekawy efekt. Z drugiej strony Kaki Cheri, to odcień jakiego szukałam od dawna.

Cienie można kupić w Boots w cenie £6,99, dostępnych jest 6 kolorów.

Myślę, że osoby które lubią CTM będą zadowolone z cieni Bourjois.


Pozdrawiam :)


Królowa kolorów





Czerwień, bo dzisiaj o niej mowa, to barwa o wielu znaczeniach. Gorąca, wybuchowa, niosąca silny ładunek emocjonalny.

Nic dziwnego, że tak często po nią chętnie sięgamy w makijażu.
Kiedyś nie wyobrażałam sobie siebie w czerwieni, czy z dodatkami w tym kolorze. Z czasem przeobraziłam się, dorosłam, dojrzałam. I od dłuższego czasu nie wyobrażam, by mogło zabraknąć akcentów czerwieni w moim życiu. Uwielbiam emalie do paznokci o różnych odcieniach, natężeniu pigmentu.

Czerwień występuje też w moim makijażu i nie, nie tylko w postaci pomadki. 
Lubię kreski na oczach w tym kolorze! Parę razy pokazywałam taką wersję Gosh Extrem Art. Eyeliner nr 16 KLIK! oraz Inglot Konturówka w żelu nr 79 KLIK!

Moja idealna czerwień to ta, która ma w sobie domieszkę fioletu. Dzięki temu odcień jest zimny, ale nadal mocny i intensywny.


Dzisiaj chcę Wam zaprezentować pomadkę Flormaru SuperMatte 211. Nazwa jest trochę myląca, ponieważ nie jest to klasyczny mat. 211 charakteryzuje się delikatnym połyskiem, który z czasem maleje, lecz nadal jest widoczny. Nie wysusza ust, a dzięki kremowej konsystencji aplikacja i użytkowanie jest niezwykle komfortowe.


Bardzo trwała! Pigment jest na tyle silny, że nawet kiedy już wydaje się nam, że została „zjedzona”, to na ustach zostaje widoczna warstwa koloru.
Bardzo lubię tę pomadkę :)


The Balm In Stain Blush Prinstripe Plum. Niesamowicie napigmentowany kolor, który wymaga uwagi i wprawnej ręki. Czasami mam wrażenie, że nie opanowałam do końca aplikacji ;) łatwo przesadzić. Staram się aplikować go wyjątkowo oszczędnie.



Trwałość zasługuje na uwagę, ponieważ zdarzało mi się w ciągu dnia przypadkowo przetrzeć twarz dłonią, a mimo to produkt nadal był na swoim miejscu. Za jakiś czas napiszę o nim więcej. Dzisiaj to jedynie krótka wzmianka, ponieważ pamiętałam prośbę Karotki :*

Lubicie u siebie odważne kolory? 
A może macie godne polecenia czerwienie w postaci sprawdzonych pomadek i lakierów do paznokci?


Miłego wieczoru :)