Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Co nowego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Co nowego. Pokaż wszystkie posty

Moja pielęgnacja na nowo: aktualizacja i kosmetyczne odkrycia


Początek roku to idealny moment na wprowadzenie zmian, odkrywanie nowości i opowiadania o nich – właśnie to zainspirowało mnie do dzisiejszego wpisu. Postanowiłam podzielić się aktualizacją mojej pielęgnacji, która przeszła sporo modyfikacji. Zmieniły się nie tylko schematy pielęgnacyjne, ale także dobór składników aktywnych i konsystencje produktów. Chociaż na zdjęciu może wydawać się tłoczno, kilka kosmetyków już sięga dna – nie chciałam jednak ich pominąć w zestawieniu. Zapraszam do dalszej części, w której znajdziecie szczegóły oraz moje pierwsze wrażenia.

Czerwcowa rozpusta, czyli co nowego :)

Czerwiec zbliża się ku końcowi, dni uciekają niepostrzeżenie i zanim się obejrzymy nastanie nowy miesiąc. Dlatego też postanowiłam przygotować małą prezentację nowości. Korzystając z pobytu w kraju sfinalizowałam wymiany z paroma osobami, którym chcę jeszcze raz podziękować za włożone serce w przygotowanie zawartości! :) Pokażę także prezenty urodzinowe oraz kilka własnych zakupów (nie będą wszystkie, skupiłam się na pokazaniu przede wszystkim tego, co od razu trafiło do używania). Zapanowała jednym słowem obfitość w każdym wymiarze. Zapraszam :)

Coś nowego* - PHILIP B i nowości do pielęgnacji włosów




Z ofertą marki PHILIP B pierwszy raz zetknęłam się w zeszłym roku. Dzięki ofercie sklepu Pell.pl poznałam Russian Amber Imperial Insta Thick /recenzja/ i od tego momentu zaczęło się moje zainteresowanie ofertą marki. Stwierdziłam, że przyjdzie jeszcze pora na poważniejsze testy. Nie lubię tłoku na półce ;) I w taki oto sposób po kilku miesiącach, gdy przymierzałam się do zakupów otrzymałam ofertę przetestowania szamponu regenerującego Russian Amber Imperial*. Trochę o nim poczytałam i decyzja zapadła na tak. Pomyślałam, że to dobry moment by poznać coś więcej. Mając w pamięci rozczarowanie po kontakcie z pielęgnacją Alterny wiedziałam, że nie kupię w ciemno żadnego pełnowymiarowego produktu. Rozglądając się za zestawami marki PHILIP B wypatrzyłam ciekawy wariant zawierający miniatury:
Lavender Hair and Body Shampoo
Light-Weight Deep Conditioning Crème Rinse
pH Restorative Detangling Toning Mist
Lovin' Hand & Body Crème

Nowy Rok, zakupy i prezenty – kosmetyczny kalendarz


Gdybym miała podsumować ostatnie miesiące, to byłoby na pewno „na bogato” :D Na tyle, że poczułam pewien kosmetyczny przesyt. Szaleństwo, które wymknęło się z pod kontroli i potoczyło własnym rytmem. Nie żebym narzekała, ale przez najbliższy czas na pewno niczego nie kupię. Pora oswoić i zapoznać się w pełni z posiadanymi zasobami. Zacznę od prezentów świątecznych, potem moje własne zakupy- niektóre pokażę w całości lub częściowo. Powód jest jeden, w obliczu ilości została zaplanowana kolejka. Nie lubię tłoku na półce, zwłaszcza w pielęgnacji twarzy i ciała. Tak, odwieczny dylemat jednej twarzy :D Poza tym lubię mieć zachowaną ciągłość, plan.

Nie przedłużając, zapraszam :) Ostrzegam tylko, będzie dużo zdjęć :)))

Lakierowe nowości




Lakiery do paznokci posiadają magiczną moc przyciągania. Nie potrafię sobie odmówić małej rozpusty od czasu do czasu. I choć zwykle robię dłuższe przerwy, to potem czuję nieodpartą chęć na... Coś nowego :) W taki oto sposób pojawiła się u mnie kolorowa gromadka oraz zamysł, by Nowy Rok przywitać z pewną marką.

Moje malowanie :)






Przyczyną zamieszania jest Zoeva Cat Eye Pen Blackest Black. Podczas Rimmelowych recenzji KLIK! wspomniałam, że szukam eyelinera w formie pisaka oraz oczekuję na moje zamówienie z Zoevy. Paczka już dotarła, a eyeliner okazał się strzałem w 10-tkę! Co prawda nie chcę przechwalić, bo pełna recenzja pojawi się za parę miesięcy, lecz zachwycił mnie od pierwszej chwili!

Nie będę snuła spekulacji, to nie ma sensu. Jednak chcę go pokazać tak na szybko, na już. W akcji :)



Dawno nie zamieszczałam moich makijaży, w sumie to zniechęca mnie brak światła a sztuczne oświetlenie nie jest moim faworytem. Do robienia zdjęć swatchy, produktów może być. Przy makijażu czuję niedosyt oraz ograniczenia sprzętowe.


Korzystając ze sposobności pokażę Wam moje nowe zabawki w akcji, a na poczet styczniowych nowości zaliczę małą paletę cieni z MAC’a oraz puder NARS Transulcent Crystal Light Reflecting Setting Powder. Muszę powiedzieć, że produkty NARS średnio mnie interesują ale ten puder zbiera ode mnie wysokie noty od momentu jak tylko dostałam do w ręce. Nie mam go za długo, ale widzę duży potencjał i zostawił daleko w tyle dawnego ulubieńca MAC Prep + Prime, czy choćby MUFE HD.


Cat Eye Pen Blackest Black, bo to on jest głównym bohaterem cechuje się niesamowicie precyzyjnym ale bardzo przyjaznym dla skóry aplikatorem. Liczę, że to zostanie zachowane. Do tego czerń, TO jest czerń i ona nie zanika, nie blaknie w ciągu dnia. Makijaż nie wymaga w międzyczasie żadnej korekty.
Jeżeli tylko wszystkie powyższe walory zostaną zachowane a dodatkowe testowanie na skórze bez „gruntowania” będzie zaliczony, to na pewno pisak zagości u mnie na stałe.
Baza pod cienie została użyta nadprogramowo, ponieważ miałam inną koncepcję a potem zdecydowałam, że makijaż będzie na szybko, bez zbędnych dodatków. Piszę o tym, bo w moim przypadku cienie Aqua Cream nie wymagają bazy. Doskonale dają radę bez niej i niebawem napiszę o nich coś więcej.


Krótka ściąga, czyli czego używałam.

Twarz

Guerlain Tenue de Perfecetion 02 Beige Clair
Maybelline korektor Fit Me nr 10
Guerlain róż Madame Rougit
NARS Transulcent Crystal Light Reflecting Setting Powder

Oczy

MUFE Aqua Brow nr 40 – brwi
Mary Kay baza pod cienie
MAC cień Shroom – łuk brwiowy
MUFE Aqua Cream nr 5
Zoeva Cat Eye Pen Blackest Black
Gosh Boombastic XXL mascara

Usta

Dior Addict 680 Millie



Planuję więcej makijażowych notek, bo najwyższa pora pokazać nowe zabawki w akcji :) Poza tym jestem z większości bardzo zadowolona! Jeżeli macie jakieś sugestie/pytania/propozycje to dajcie znać w komentarzu :)




Miłego weekendu :)



Kalendarz kosmetyczny 2014 – inspirujące wprowadzenie :)




Nowy Rok, nowe szanse i możliwości jak to niektórzy mawiają :) Postanowiłam, że zaprezentuję Wam dzisiaj to, o czym będziecie czytać na moim blogu w najbliższych miesiącach. 

Od wielu miesięcy dzielę się z Wami moją Wish listą która pomaga mi uporządkować i zaplanować moje chciejstwa. Oczywiście nie wszystko na niej widnieje, bo zazwyczaj aktualizacje nanoszę w trakcie w osobnym pliku :) Niemniej jednak bywa pomocna i trzymam się wytyczonego kierunku.

Ostatnie zakupy poczyniłam w oparciu o wytyczne, ale widzę że pora na aktualizację. Po raz kolejny mogę powiedzieć, że „odhaczyłam” praktycznie wszystko KLIK!

Zapraszam :)))

Zacznę od prezentów, dodatków i innych takich które czekały na mnie w Polsce.



Unappreciated pomogła mi w zakupie pierniczkowego masła do ciała z Organique. Jak tylko zobaczyłam zwiastun nowości oczy mi się zaświeciły. Po chwili przyszło otrzeźwienie, że to jest na bazie masła shea. Nie bardzo lubię tę propozycję z Organique. Dlatego też Magda wzięła dla mnie mniejszą ilość „na wagę”. Zapach przyjemny, bo na nim mi najbardziej zależało, ale na tym koniec zachwytów.
Dodatkowo na blogowej wyprzedaży wypatrzyłam Orly Lunar Eclipse. Ten lakier długo widniał na mojej liście i nie wiem dlaczego tak długo się zastanawiałam. Teraz jest już mój :D


Tekashi spełniła moje lakierowe chciejstwo i także pomogła w zakupie wymarzonego lakieru Collistar Nero Lurex. Kiedy miałam okazję go kupić, odpuściłam i ... bardzo żałowałam. Na szczęście lakier jakby czekał na mnie :)


KasiaPL szukała chętnych osób do wspólnych zakupów z Colour Alike,  a ja dawno nie miałam nic z tej firmy i pomyślałam, że to dobra pora. Przy okazji Kasia dołożyła mi kilka rzeczy od siebie plus próbki Lieraca. Jakby czytała w moich myślach, bo chciałam wypróbować tę serię :)))


Iwetto sprezentowała mi cień IsaDory 02 Golden Sand, na który bardzo miałam ochotę :))) Dołożone były także inne cuda, które od razu poszły w ruch i na pewno o nich wspomnę, ponieważ mowa o Emma Hardie Balm, Korres Antiageing & Antiwrinkle Day Cream, Kiehl's Ultimate White Brightening Cleansing Cream.



Stri-linga :* obdarowała mnie wieloma cudami, ale najpiękniejszym prezentem był wspólnie spędzony czas. Całe stadko lakierów i był jeszcze żel ze świątecznej edycji YR, ale poszedł od razu w ruch na miejscu :))) Swoją drogą zapach mnie rozczarował i nie kupiłam nic z tej serii. Tym razem firmie nie wyszło kuszenie :P


Wisienką na torcie stały się dwie pozycje: Układ Zamknięty na DVD i nowa płyta Kamila Bednarka ♥


Lena podarowała mi takie oto cudo ♥ Idealnie pasuje do mojego oliwkowego płaszczyka :) Dziękuję pięknie :*


Mstoxic1985 prowadzi swój blog na pingerze, ale My często dyskutujemy ze sobą na fan pejdżu 1001 Pasji :) Asia zrobiła mi piękny prezent w postaci moich ulubionych produktów z Organique (pudry do kąpieli) oraz nowości jaką jest maska algowa z dynią, a głównym punktem programu jest cień Korres. Dodatkowo znalazłam w paczce jeszcze białą glinkę.


Monika, moja Przyjaciółka z Niemiec podarowała mi świetny zestaw Wellnes & Beauty Figa i róża. Trafiła w 10-tkę, zapach jest świetny! :) Trochę się bałam, że masło będzie miało podobne właściwości jak opisywane wcześniej KLIK! Mandarynkowo-jogurtowe, którego zapach był obłędny, lecz na tym kończyły się jego walory. Tym razem jest inaczej, udana kompozycja zapachowa i właściwości pielęgnacyjne.


Biolander zaoferował kolejne produkty do przetestowania, jednak tym razem była to dla mnie niespodzianka. Wymieniłam co mnie interesuje, lecz nie wiedziałam co znajdę w środku. Kiedy rozpakowałam pudełko okazało się, że dostałam wszystkie trzy produkty, czyli Swazi Secrets Mydło naturalne z olejem Maruli, Mydło z masłe Mafura i Balsam do ust Marula & Masło Shea.


Cat :* pomogła mi w zakupie upragnionych eyelinerów Physicians Formula i przy okazji dołożyła mnóstwo dobroci od siebie :D Nawet nie wiecie ile radości sprawiła mi ta paczka! Uwielbiam mydła w kostce a Kasia robi je sama i już miałam okazję wcześniej poznać te cuda. Bajka! :)


Patrycja Pieguska pamiętała o mojej różanej słabości i dostałam oryginalny bułgarski olejek, bomba! :) Dla mnie ten aromat to skondensowane wspomnienia z dzieciństwa, poza tym kocham różana aromaty! Do tego znalazłam kilka innych rzeczy :)


Dziękuję pięknie za wszystkie prezenty oraz pomoc w zakupach :)))

Druga część, to zakupy poczynione podczas pobytu w Polsce. Nie jest ich za dużo, bo tak naprawdę coraz mniej rzeczy opłaca się przywozić. Moje zainteresowania skupiam na zupełnie innych markach i w UK mam lepszy dostęp pod każdym kątem.
Skupiłam się na tym co niezbędne :D


Zaczynam od książek, bo to one zdominowały ostatnie zakupy, które zrobiłam w Matrasie. Przy okazji dobrałam sobie film na DVD Obława.
Będę chciała o każdej pozycji napisać za jakiś, podzielić się swoimi przemyśleniami. Mam słabość do tradycyjnych książek, dla mnie to jedna wielka miłość i nigdy nie przekonam się do wersji elektronicznych. Czysta magia, to zawsze tradycyjna książka.


Kazar, to był mój must have podobnie jak Sephora. Wizyta zakończona sukcesem, kupiłam wymarzoną torebkę :)

Swoją drogą szkoda, że tak mały wybór jest pośród oferty dla kobiet które szukają minimalizmu, czyli żadnych złoceń/zdobień i innych pierdół. Uratowała mnie sekcja męska :D


BioKap zdominował mój ostatni rok w kwestii pielęgnacji i koloryzacji włosów. Dlatego też nie mogło zabraknąć nowości oraz innego koloru farby. Tym razem postawiłam na kolor 4.5 mahoniowy brąz.

Na zdjęciu brakuje jedynie Szamponu przeciw wypadaniu włosów Bios Line Anticaduta, który stał się moim absolutnym faworytem i widzę, że jego wybór był strzałem w 10-tkę :) Także będzie towarzyszyć mi nadal, a cykl sagi o Biokapie doczeka się swojej kontynuacji.


La Prairie Cellular Treatment Bronzing Powder miałma kupić w UK, ale jak tylko dorwalam się do testera w Douglasie wiedziałam, że musi być mój już teraz, natychmiast :D Bronzer idealny! Na pewno będę o nim pisać więcej, postaram się pokazać w pełnej krasie. Fantastyczny kosmetyk, którym nie ma mowy aby zrobić sobie krzywdę. Sama struktura bronzera jest po prostu zachwycająca!



MUFE Aqua Brow w kolorze 40 była zakupem oczywistym, mam jeszcze ochotę na #35, który akurat w PL nie jest dostępny. Dzięki tej farbce moje brwi odżyły a dzięki kilku kolorom mogę swobodnie je mieszać i modyfikować kolor. Nie zamienię na nic innego, choć nie unikam innych produktów do brwi. Pełną recenzję można zobaczyć TUTAJ


Alfaparf pojawiło się u mnie po długiej przerwie. Z serii Semi di Lino Discipline wybrałam piankę Frizz Control oraz Humidity Block Spray, który swoją drogą jest fenomenalny :))) Całości dopełnia pianka Semi di Lino Magnifying Volume. Myślę, że to będzie materiał do ciekawych recenzji.



Apteka, tutaj miałam kilka rzeczy w planach i udało mi się kupić legendarny krem do rąk i paznokci z Anidy, Oczyszczający bakteriostatyczny płyn z Pharmaceris T 2% kwas migdałowy oraz Serum Liftingujące biust z Tołpy, które ma ogromne wyzwanie, zmierzy się z faworytem absolutnym z Pat & Rub KILK!


Sklep Estetyka, to kolejne miejsce którego nie mogło zabraknąć na mojej liście. Dlatego też wybrałam serum Azelac z Sesdermy, krem pod oczy z Neostraty oraz żel Metroruboril z IsisPharmy, z którym już miałam przyjemność i stanowi zastępstwo dla Rozexu.


Phenome miało ciekawą propozycję na Mikołajki, szkoda tylko że jak zwykle wiele rzeczy niedostępnych online już na samym początku oraz słabo zabezpieczona przesyłka. Wybrałam żele pod prysznic, o których będę niebawem pisać więcej, ale od razu powiem że to Pure Sugarcane Nourishing Bath & Shower (Cukrowy żel do mycia ciała) stał się ulubieńcem roku 2013 i nie wyobrażam sobie, by mogło go zabraknąć. Milky Almond Smoothing Shower Cream (Migdałowa emulsja do mycia ciała) wybrałam z ciekawości, dla zapachu :) Może okaże się równie dobra?

Oleje, nie mogłam sobie odmówić zamówienia Oleju Śliwkowego o którym pisałam przy TEJ okazji. Dlatego też zdecydowałam się na zakupy w Mazidłach i dobrałam Olej Jojoba.



Logona - rewelacyjne glinki! Glinka brązowa z dodatkiem olejku paczulowego i Glinka biała z kwiatem lotosu. Poznałam je całe lata temu i... nie znalazłam nic lepszego. Niestety jest problem z zakupem, stacjonarnie nigdy nie mogłam ich namierzyć, kupowałam wyłącznie online tropiąc dodatkowe miejsca. Sporadycznie były dostępne obie wersje.... nie wiem skąd taki problem. W każdym razie jak tylko zobaczyłam, że jest taka możliwość, nie czekałam :D
Może następnym razem dostępność będzie lepsza? :)


Rossmann. Obyło się bez szaleństwa i obłędu w oczach :P Postawiłam na ulubione kostki plus nowości z Isany MED., do tego pakiet lakierów które zwracały moją uwagę podczas przeglądania Waszych blogów :)


I tyle byłoby szaleństwa w Polsce :))


Teraz część lokalna, czyli moja ulubiona. Oferta w UK jest naprawdę bogata, tylko trzeba wiedzieć czego szukać i na co mamy ochotę. Długo mi zajęło uporządkowanie tego, lecz zmiana nawyków coraz bardziej wychodzi na plus.


Kanebo. Smoothing Water Make-Up Base (Baza wygładzająca)- miałam na nią ochotę po wstępnych testach i jest to świetny wybór. Na tyle, że pora zrezygnować z bazy Guerlain.

Sensai Silky Purifying Silk Peeling Powder- peeling enzymatyczny, który okazał się świetnym wyborem oraz uzupełnieniem dla peeling enzymatycznego Dermalogica. Wkrótce napiszę więcej, szykują się obszerne recenzje.

Co więcej, mam ochotę na inne produkty Kanebo i na pewno kupię Sensai Silky Purifying Cleasing Oil (Step 1), Sensai Silky Purifying Foaming Facial Wash (Step 2) lub Sensai Silky Purifying Milky Soap (Step 2). O ile olejek jest pewniakiem zastanawiam się nad drugą pozycją. Mam jeszcze czas, a kolejne opakowanie olejku PreCleanse Dermalogica uświadomiło, że wszelkie podobne kosmetyki z tej serii zostały daleko w tyle. Dlatego bye bye BU, Galenic, TBS.


Aptecznych zakupów nigdy dość, dlatego nie mogłam sobie odmówić okazji do nabycia żeli Caudalie, ulubionego mleczka do demakijażu z Caudalie, LRP Serozinc (wspominałam o nim na FB



oraz świetnego setu z Filorgi.


Guerlain, czyli uzupełnianie braków :) Podkład Tenue de Perfection, zakup oczywisty szczególnie, że testy wypadły na plus KLIK! oraz prasowany Les Voiletes. Całość dopełnił lakier Diora Minuit z zimowej LE, miłości z tego nie będzie , choć złość mi już przeszła. Pokazywałam go na FB- KLIK! i na pewno rozwinę temat.


Guerlain, róż Madame Rougit. Musiał być mój :)


Guerlain, meteoryty 03 Teint Dore. Tak długo się nad nimi zastanawiałam a przeszłyby mi koło nosa. Obawiam się, że nowa odsłona nie wpasuje się w moje potrzeby więc te kulasy można powiedzieć idealnie uzupełniają moje zbiory.


Chanel DÉMAQUILLANT YEUX INTENSE GENTLE BI-PHASE EYE MAKEUP REMOVER stała się niesamowitym odkryciem w kwestii demakijazu oczu. Nie wyobrażam sobie, by mogło jej zabraknąć. Jest doskonała, zwłaszcza dla bardzo wrażliwych oczu.


Shiseido Ibuki, tyle ostatnio się o nich pisze i wspomina, że musiałam sama się przekonać i w moje ręce wpadł bardzo fajny zestaw.


Jo Malone Cologne Intense Iris & White Musk. Miało być Red Roses, ale po przejrzeniu recenzji i nut zapachowych wiedziałam, że postawię na taką kombinację. Nie zawiodłam się, nic a nic! Mam ochotę na inne warianty i w planach pojawiło się Original Musk Kiehl’s :)


MAC, pędzle. 168 i 266, to kolejne sztuki które sprawiają, że makijaż staje się niesamowitą przyjemnością. Śmiało mogę określić je mianem pędzlowych ideałów. Stanowią świetne uzupełnienie mojej skromnej gromadki :) Kolejne w planach!


MAC Paint Pot Stormy Pink. Kupiłam go ze względu na kolor oraz po to, by zmierzyć się po raz kolejny z legendą. Niestety skóra na moich powiekach jest mocno przetłuszczająca i Stormy Pink ratuje tylko dobra baza. Liczę, że z Lime Crime Helper osiągnę satysfakcjonujący efekt.


Maybelline Fit Me, puder. Mam bardzo dobrą relację z korektorem z tej serii i jak na Maybelline ta seria bardzo zaskakuje. Na plus oczywiście :)


Lakiery. Spontaniczna wizyta w tzw. „funciaku” odkryła ciekawe zasoby na półce. Poza tym nie mogłam sobie odmówić nowej serii lakierów z Revlonu, które w Boots kosztują zupełnie inaczej :P Dobrałam sobie dwa kolory do tych, które kupiłam już wcześniej. Dobrze, że nie płaciłam za nie bo było wtedy 3 za 2. Inaczej byłabym zła jak osa.


Lush. Rozpieszczam się i korzystam, że mam sklep pod nosem. Poza tym mojej skórze bardzo służą produkty tej firmy dlatego nie regularnie robię zakupy. Czekam też na moje zamówienie wyprzedażowe :)))


Boots. Część tego już pokazywałam na blogu w postaci nowości KLIK! Szalenie jestem zadwolona z Tweezerman Pedro Smoothing Stone także tutaj szykuje się już na dniach pełna recenzja. Podobnie jak Maybelline EyeStudio Master Duo Black Lacquer Thin or Thick Glossy Liquid Liner.


Boots po raz drugi :) I tutaj moim wielkim odkryciem stał się balsam do ust Soap & Glory A Great Kisser, nie do końca jestem zadowolona z odżywki Essie Help Me Grow. Początkowo pokazała potencjał, lecz finalnie wracam do Nail Teka II. 

O cieniach Bourjois Color Edition 24H 04 Kaki Cheri & 05 Prune Nocturne pisałam KLIK! Szkoda, że nie ma bogatszej palety kolorów.


DKNY Pure DKNY A Drop Of Rose EDP, wspaniały różany aromat który nie męczy. Gdyby nie przypadkowe sample jakie znalazłam podczas porządków przegapiłabym świetne perfumy na co dzień.


Color Club The Uptown dojrzałam u Kataliny i wiedziałam, że muszę go mieć :)))


Crabtree & Evelyn Noel Home Fragrance Oil 10ml, szukałam czegoś aromatycznego do kominka :)


ULA-LA-BEAUTY, czyli moje wielkie chciejstwa :)) Pragnęłam rękawicy z Sigmy Brush Cleaning Glove oraz Spinnera do Benjabelle. Wcześniej kupiłam mniejsze, a potem dojrzałam że są już dostępne podstawki pod te drzewka. Do tego dorzuciłam pędzel F84 Angled Kabuki Brush z Sigmy i zamówienie było gotowe. Wykorzystałam też kupon zniżkowy, który został udostępniony na moim blogu podczas prezentacji drzewka Benjabelle.


Kiedy otrzymałam paczkę zostałam niesamowicie zaskoczona zawartością, dostałam w postaci gratisu dodatkową sztukę Spinnera, pędzelek do eyelinera z Sigmy i organiczne mydełko z Glinką Rhassoul. Poczułam się rozpieszczona :)))


To na pewno nie będą moje ostatnie zakupy z tego sklepu. A jeżeli ktoś ma ochotę, to zachęcam. Szybka realizacja, kontakt, towar dobrze zabezpieczony. A najważniejsze, lokalnie! Nie muszę zamawiać Sigmy, czy Benjabelle zza Wielkiej Kałuży :P Czego chcieć więcej? :)


BaByliss 5616BU Boutique Italian 2400W AC, nowa suszarka która zachwyciła mnie od pierwszego użycia. Ogólnie bardzo lubię produkty BaByliss i jestem wierna firmie od wielu lat. Na pewno napiszę o niej więcej.


The Body Shop. Wróciłam ponownie do mojego bananowego duetu – szampon i odżywka, które bardzo lubię. Pełna recenzja TUTAJ  :) Nie wiem tylko co mnie podkusiło do zakupu żeli z serii Chocomania.... ale o tym przy innej okazji. White Musk Smoky Rose na początku mnie zachwycił, lecz okazał się odgrzewanym kotletem. Firmie chyba brakuje pomysłu, a ja mam nauczkę i już nie sięgnę po nowe odsłony tego klasyka jakim stał się White Musk, jedyny w swoim rodzaju.


Pomadki. Ten rok będzie powrotem do źródeł, a wszystko za sprawą DIOR ADDICT Lipstick Millie oraz CHANEL ROUGE COCO SHINE Hydrating Sheer Lipshine Antigone.
Nie wiem dlaczego tyle czekałam i się opierałam, idealne mazidła na co dzień. Takie jak lubię :)


Korres, postawiłam na szampony. Wiem, że BioKapu nie przebiją ale była okazja więc nie mogłam sobie odmówić. Myję włosy codziennie więc dobry szampon jest mile widziany i szybko zużywany.


BENJABELLE - Mini Brush Tree i ponownie zakup z ULB To drzewko stało się moim odkryciem z serii gadżety roku 2013, bardzo użyteczne i praktyczne. Posiadam dwie sztuki i w komplecie ze Spinnerem nie wymienię na nic innego.
I to już koniec. Prawie :) bo zawsze lubię mieć asa w rękawie :D

Myślę, że nadchodzące miesiące będą ciekawe pod kątem poruszanej tematyki i każdy znajdzie coś dla siebie.

Zainteresowało Was coś szczególnie? Jakieś życzenia? :)
A może któraś z Was miała/używała i chciałaby podzielić się swoją opinią na temat któregoś z powyższych produktów? :)

Szczęśliwego Nowego Roku obfitującego w TYLKO udane odkrycia :)))