Nowy Rok, nowe
szanse i możliwości jak to niektórzy mawiają :) Postanowiłam, że zaprezentuję Wam dzisiaj to, o czym
będziecie czytać na moim blogu w najbliższych miesiącach.
Od wielu miesięcy dzielę się z Wami moją Wish listą która pomaga mi uporządkować i
zaplanować moje chciejstwa. Oczywiście nie wszystko na niej widnieje, bo
zazwyczaj aktualizacje nanoszę w trakcie w osobnym pliku :) Niemniej jednak bywa
pomocna i trzymam się wytyczonego kierunku.
Ostatnie zakupy poczyniłam w oparciu o wytyczne, ale widzę że
pora na aktualizację. Po raz kolejny mogę powiedzieć, że „odhaczyłam”
praktycznie wszystko KLIK!
Zapraszam :)))
Zacznę od prezentów, dodatków i innych takich które czekały
na mnie w Polsce.
Unappreciated pomogła mi w zakupie pierniczkowego masła do ciała z Organique. Jak
tylko zobaczyłam zwiastun nowości oczy mi się zaświeciły. Po chwili przyszło
otrzeźwienie, że to jest na bazie masła shea. Nie bardzo lubię tę propozycję z
Organique. Dlatego też Magda wzięła dla mnie mniejszą ilość „na wagę”. Zapach
przyjemny, bo na nim mi najbardziej zależało, ale na tym koniec zachwytów.
Dodatkowo
na blogowej wyprzedaży wypatrzyłam Orly Lunar Eclipse. Ten lakier długo
widniał na mojej liście i nie wiem dlaczego tak długo się zastanawiałam. Teraz
jest już mój :D
Tekashi spełniła moje lakierowe
chciejstwo i także pomogła w zakupie wymarzonego lakieru Collistar Nero
Lurex. Kiedy miałam okazję go kupić, odpuściłam i ... bardzo żałowałam. Na
szczęście lakier jakby czekał na mnie :)
KasiaPL szukała chętnych
osób do wspólnych zakupów z Colour Alike,
a ja dawno nie miałam nic z tej firmy i pomyślałam, że to dobra pora.
Przy okazji Kasia dołożyła mi kilka rzeczy od siebie plus próbki Lieraca. Jakby
czytała w moich myślach, bo chciałam wypróbować tę serię :)))
Iwetto sprezentowała mi cień IsaDory 02
Golden Sand, na który bardzo miałam ochotę :))) Dołożone były także inne cuda,
które od razu poszły w ruch i na pewno o nich wspomnę, ponieważ mowa o Emma
Hardie Balm, Korres Antiageing & Antiwrinkle Day Cream, Kiehl's Ultimate
White Brightening Cleansing Cream.
Stri-linga :* obdarowała
mnie wieloma cudami, ale najpiękniejszym prezentem był wspólnie spędzony czas. Całe stadko lakierów i był jeszcze żel
ze świątecznej edycji YR, ale poszedł od razu w ruch na miejscu :))) Swoją
drogą zapach mnie rozczarował i nie kupiłam nic z tej serii. Tym razem firmie
nie wyszło kuszenie :P
Wisienką na torcie stały się dwie pozycje: Układ Zamknięty
na DVD i nowa płyta Kamila Bednarka ♥
Lena podarowała mi takie oto
cudo ♥ Idealnie pasuje do mojego oliwkowego płaszczyka :)
Dziękuję pięknie :*
Mstoxic1985
prowadzi swój blog na pingerze, ale My
często dyskutujemy ze sobą na fan pejdżu 1001 Pasji :) Asia zrobiła mi piękny
prezent w postaci moich ulubionych produktów z Organique (pudry do kąpieli) oraz nowości jaką jest maska algowa z dynią, a głównym punktem
programu jest cień Korres. Dodatkowo
znalazłam w paczce jeszcze białą glinkę.
Monika, moja
Przyjaciółka z Niemiec podarowała mi świetny zestaw Wellnes & Beauty Figa i róża. Trafiła w 10-tkę, zapach jest
świetny! :) Trochę się bałam, że masło będzie miało podobne właściwości jak opisywane
wcześniej KLIK!
Mandarynkowo-jogurtowe, którego zapach był obłędny, lecz na tym kończyły się
jego walory. Tym razem jest inaczej, udana kompozycja zapachowa i właściwości
pielęgnacyjne.
Biolander
zaoferował kolejne produkty do
przetestowania, jednak tym razem była to dla mnie niespodzianka. Wymieniłam co
mnie interesuje, lecz nie wiedziałam co znajdę w środku. Kiedy rozpakowałam
pudełko okazało się, że dostałam wszystkie trzy produkty, czyli Swazi Secrets Mydło naturalne z olejem Maruli, Mydło z masłe Mafura i Balsam do ust
Marula & Masło Shea.
Cat :* pomogła mi w zakupie upragnionych eyelinerów Physicians Formula i przy okazji
dołożyła mnóstwo dobroci od siebie :D Nawet nie wiecie ile radości sprawiła mi
ta paczka! Uwielbiam mydła w kostce a Kasia robi je sama i już miałam okazję
wcześniej poznać te cuda. Bajka! :)
Patrycja Pieguska
pamiętała o mojej różanej słabości i dostałam oryginalny bułgarski olejek,
bomba! :) Dla mnie ten aromat to skondensowane wspomnienia z dzieciństwa, poza
tym kocham różana aromaty! Do tego znalazłam kilka innych rzeczy :)
Dziękuję pięknie za wszystkie prezenty oraz pomoc w zakupach :)))
Druga część, to
zakupy poczynione podczas pobytu w Polsce. Nie jest ich za dużo, bo tak
naprawdę coraz mniej rzeczy opłaca się przywozić. Moje zainteresowania skupiam
na zupełnie innych markach i w UK mam lepszy dostęp pod każdym kątem.
Skupiłam się na tym co niezbędne :D
Zaczynam od książek,
bo to one zdominowały ostatnie zakupy, które zrobiłam w Matrasie. Przy okazji dobrałam
sobie film na DVD Obława.
Będę chciała o każdej pozycji napisać za jakiś, podzielić
się swoimi przemyśleniami. Mam słabość do tradycyjnych książek, dla mnie to
jedna wielka miłość i nigdy nie przekonam się do wersji elektronicznych. Czysta
magia, to zawsze tradycyjna książka.
Kazar, to był mój
must have podobnie jak Sephora. Wizyta zakończona sukcesem, kupiłam wymarzoną
torebkę :)
Swoją drogą szkoda, że tak mały wybór jest pośród oferty dla
kobiet które szukają minimalizmu, czyli żadnych złoceń/zdobień i innych
pierdół. Uratowała mnie sekcja męska :D
BioKap zdominował
mój ostatni rok w kwestii pielęgnacji i koloryzacji włosów. Dlatego też nie
mogło zabraknąć nowości oraz innego koloru farby. Tym razem postawiłam na kolor
4.5 mahoniowy brąz.
La Prairie Cellular
Treatment Bronzing Powder miałma kupić w UK, ale jak tylko dorwalam się do
testera w Douglasie wiedziałam, że musi być mój już teraz, natychmiast :D
Bronzer idealny! Na pewno będę o nim pisać więcej, postaram się pokazać w
pełnej krasie. Fantastyczny kosmetyk, którym nie ma mowy aby zrobić sobie
krzywdę. Sama struktura bronzera jest po prostu zachwycająca!
MUFE Aqua Brow w
kolorze 40 była zakupem oczywistym, mam jeszcze ochotę na #35, który akurat
w PL nie jest dostępny. Dzięki tej farbce moje brwi odżyły a dzięki kilku
kolorom mogę swobodnie je mieszać i modyfikować kolor. Nie zamienię na nic
innego, choć nie unikam innych produktów do brwi. Pełną recenzję można zobaczyć
TUTAJ
Alfaparf pojawiło
się u mnie po długiej przerwie. Z serii Semi di Lino Discipline wybrałam piankę
Frizz Control oraz Humidity Block Spray, który swoją drogą jest fenomenalny :)))
Całości dopełnia pianka Semi di Lino Magnifying Volume. Myślę, że to będzie
materiał do ciekawych recenzji.
Apteka, tutaj
miałam kilka rzeczy w planach i udało mi się kupić legendarny krem do rąk i paznokci z Anidy, Oczyszczający bakteriostatyczny płyn z
Pharmaceris T 2% kwas migdałowy oraz Serum
Liftingujące biust z Tołpy, które ma ogromne wyzwanie, zmierzy się z
faworytem absolutnym z Pat & Rub KILK!
Sklep Estetyka, to kolejne miejsce
którego nie mogło zabraknąć na mojej liście. Dlatego też wybrałam serum Azelac z Sesdermy, krem pod oczy z Neostraty oraz żel Metroruboril z IsisPharmy, z którym
już miałam przyjemność i stanowi zastępstwo dla Rozexu.
Phenome miało
ciekawą propozycję na Mikołajki, szkoda tylko że jak zwykle wiele rzeczy
niedostępnych online już na samym początku oraz słabo zabezpieczona przesyłka.
Wybrałam żele pod prysznic, o których będę niebawem pisać więcej, ale od razu
powiem że to Pure Sugarcane Nourishing
Bath & Shower (Cukrowy żel do mycia ciała) stał się ulubieńcem roku
2013 i nie wyobrażam sobie, by mogło go zabraknąć. Milky Almond Smoothing Shower Cream (Migdałowa emulsja do mycia
ciała) wybrałam z ciekawości, dla zapachu :) Może okaże się równie dobra?
Oleje, nie mogłam
sobie odmówić zamówienia Oleju Śliwkowego
o którym pisałam przy TEJ okazji.
Dlatego też zdecydowałam się na zakupy w Mazidłach i dobrałam Olej Jojoba.
Logona -
rewelacyjne glinki! Glinka brązowa z dodatkiem olejku paczulowego i Glinka
biała z kwiatem lotosu. Poznałam je całe lata temu i... nie znalazłam nic
lepszego. Niestety jest problem z zakupem, stacjonarnie nigdy nie mogłam ich namierzyć,
kupowałam wyłącznie online tropiąc dodatkowe miejsca. Sporadycznie były
dostępne obie wersje.... nie wiem skąd taki problem. W każdym razie jak tylko
zobaczyłam, że jest taka możliwość, nie czekałam :D
Może następnym razem dostępność będzie lepsza? :)
Rossmann. Obyło
się bez szaleństwa i obłędu w oczach :P Postawiłam na ulubione kostki plus
nowości z Isany MED., do tego pakiet lakierów które zwracały moją uwagę podczas
przeglądania Waszych blogów :)
I tyle byłoby szaleństwa w Polsce :))
Teraz część lokalna, czyli moja ulubiona. Oferta w UK jest
naprawdę bogata, tylko trzeba wiedzieć czego szukać i na co mamy ochotę. Długo
mi zajęło uporządkowanie tego, lecz zmiana nawyków coraz bardziej wychodzi na
plus.
Kanebo. Smoothing Water Make-Up Base (Baza
wygładzająca)- miałam na nią ochotę po wstępnych testach i jest to świetny
wybór. Na tyle, że pora zrezygnować z bazy Guerlain.
Sensai Silky
Purifying Silk Peeling Powder- peeling enzymatyczny, który okazał się
świetnym wyborem oraz uzupełnieniem dla peeling enzymatycznego Dermalogica. Wkrótce
napiszę więcej, szykują się obszerne recenzje.
Co więcej, mam ochotę na inne produkty Kanebo i na pewno
kupię Sensai Silky Purifying Cleasing
Oil (Step 1), Sensai Silky Purifying Foaming Facial Wash (Step 2) lub Sensai
Silky Purifying Milky Soap (Step 2). O ile olejek jest pewniakiem zastanawiam
się nad drugą pozycją. Mam jeszcze czas, a kolejne opakowanie olejku PreCleanse Dermalogica uświadomiło, że
wszelkie podobne kosmetyki z tej serii zostały daleko w tyle. Dlatego bye bye
BU, Galenic, TBS.
Aptecznych zakupów
nigdy dość, dlatego nie mogłam sobie odmówić okazji do nabycia żeli
Caudalie, ulubionego mleczka do demakijażu z Caudalie, LRP Serozinc (wspominałam
o nim na FB)
oraz świetnego setu z Filorgi.
Guerlain, czyli
uzupełnianie braków :) Podkład Tenue de
Perfection, zakup oczywisty szczególnie, że testy wypadły na plus KLIK!
oraz prasowany Les Voiletes.
Całość dopełnił lakier Diora Minuit z zimowej LE, miłości z tego nie
będzie , choć złość mi już przeszła. Pokazywałam go na FB- KLIK!
i na pewno rozwinę temat.
Guerlain, róż Madame
Rougit. Musiał być mój :)
Guerlain, meteoryty
03 Teint Dore. Tak długo się nad nimi zastanawiałam a przeszłyby mi koło
nosa. Obawiam się, że nowa odsłona nie wpasuje się w moje potrzeby więc te
kulasy można powiedzieć idealnie uzupełniają moje zbiory.
Chanel DÉMAQUILLANT
YEUX INTENSE GENTLE BI-PHASE EYE MAKEUP REMOVER stała się niesamowitym
odkryciem w kwestii demakijazu oczu. Nie wyobrażam sobie, by mogło jej
zabraknąć. Jest doskonała, zwłaszcza dla bardzo wrażliwych oczu.
Shiseido Ibuki,
tyle ostatnio się o nich pisze i wspomina, że musiałam sama się przekonać i w
moje ręce wpadł bardzo fajny zestaw.
Jo Malone Cologne Intense Iris & White Musk. Miało być Red Roses, ale po
przejrzeniu recenzji i nut zapachowych wiedziałam, że postawię na taką
kombinację. Nie zawiodłam się, nic a nic! Mam ochotę na inne warianty i w planach
pojawiło się Original Musk Kiehl’s :)
MAC, pędzle. 168 i 266, to kolejne sztuki które
sprawiają, że makijaż staje się niesamowitą przyjemnością. Śmiało mogę określić
je mianem pędzlowych ideałów. Stanowią świetne uzupełnienie mojej skromnej
gromadki :) Kolejne w planach!
MAC Paint Pot Stormy Pink. Kupiłam go ze względu na
kolor oraz po to, by zmierzyć się po raz kolejny z legendą. Niestety skóra na
moich powiekach jest mocno przetłuszczająca i Stormy Pink ratuje tylko dobra
baza. Liczę, że z Lime Crime Helper
osiągnę satysfakcjonujący efekt.
Maybelline Fit Me,
puder. Mam bardzo dobrą relację z korektorem z tej serii i jak na Maybelline ta
seria bardzo zaskakuje. Na plus oczywiście :)
Lakiery.
Spontaniczna wizyta w tzw. „funciaku” odkryła ciekawe zasoby na półce. Poza tym
nie mogłam sobie odmówić nowej serii lakierów z Revlonu, które w Boots kosztują
zupełnie inaczej :P Dobrałam sobie dwa kolory do tych, które kupiłam już
wcześniej. Dobrze, że nie płaciłam za nie bo było wtedy 3 za 2. Inaczej byłabym
zła jak osa.
Lush. Rozpieszczam
się i korzystam, że mam sklep pod nosem. Poza tym mojej skórze bardzo służą
produkty tej firmy dlatego nie regularnie robię zakupy. Czekam też na moje
zamówienie wyprzedażowe :)))
Boots. Część tego
już pokazywałam na blogu w postaci nowości KLIK! Szalenie
jestem zadwolona z Tweezerman Pedro Smoothing Stone także tutaj szykuje się już na dniach pełna
recenzja. Podobnie jak Maybelline EyeStudio Master Duo Black Lacquer Thin or
Thick Glossy Liquid Liner.
Boots po raz drugi :) I tutaj moim wielkim odkryciem stał się balsam do ust Soap & Glory A
Great Kisser, nie do końca jestem zadowolona z odżywki Essie Help Me Grow. Początkowo
pokazała potencjał, lecz finalnie wracam do Nail Teka II.
O cieniach Bourjois
Color Edition 24H 04 Kaki
Cheri & 05 Prune Nocturne pisałam
KLIK!
Szkoda, że nie ma bogatszej palety kolorów.
DKNY Pure DKNY A Drop
Of Rose EDP, wspaniały różany aromat który nie męczy. Gdyby nie przypadkowe
sample jakie znalazłam podczas porządków przegapiłabym świetne perfumy na co
dzień.
Color Club The Uptown
dojrzałam u Kataliny
i wiedziałam, że muszę go mieć :)))
Crabtree & Evelyn
Noel Home Fragrance Oil 10ml, szukałam czegoś aromatycznego do kominka :)
ULA-LA-BEAUTY, czyli moje wielkie
chciejstwa :)) Pragnęłam rękawicy z Sigmy
Brush Cleaning Glove oraz Spinnera
do Benjabelle. Wcześniej kupiłam mniejsze, a potem dojrzałam że są już
dostępne podstawki pod te drzewka. Do tego dorzuciłam pędzel F84 Angled Kabuki Brush z Sigmy i
zamówienie było gotowe. Wykorzystałam też kupon zniżkowy, który został
udostępniony na moim blogu podczas prezentacji drzewka Benjabelle.
Kiedy otrzymałam paczkę zostałam niesamowicie zaskoczona
zawartością, dostałam w postaci gratisu dodatkową sztukę Spinnera, pędzelek do
eyelinera z Sigmy i organiczne mydełko z Glinką
Rhassoul. Poczułam się rozpieszczona :)))
To na pewno nie będą moje
ostatnie zakupy z tego sklepu. A jeżeli ktoś ma ochotę, to zachęcam. Szybka
realizacja, kontakt, towar dobrze zabezpieczony. A najważniejsze, lokalnie! Nie
muszę zamawiać Sigmy, czy Benjabelle zza Wielkiej Kałuży :P Czego chcieć
więcej? :)
BaByliss 5616BU
Boutique Italian 2400W AC, nowa suszarka która zachwyciła mnie od
pierwszego użycia. Ogólnie bardzo lubię produkty BaByliss i jestem wierna
firmie od wielu lat. Na pewno napiszę o niej więcej.
The Body Shop.
Wróciłam ponownie do mojego bananowego duetu – szampon i odżywka, które bardzo
lubię. Pełna recenzja TUTAJ
:) Nie wiem tylko co mnie podkusiło
do zakupu żeli z serii Chocomania.... ale o tym przy innej okazji. White Musk Smoky Rose na początku mnie
zachwycił, lecz okazał się odgrzewanym kotletem. Firmie chyba brakuje pomysłu,
a ja mam nauczkę i już nie sięgnę po nowe odsłony tego klasyka jakim stał się
White Musk, jedyny w swoim rodzaju.
Pomadki. Ten rok
będzie powrotem do źródeł, a wszystko za sprawą DIOR
ADDICT Lipstick Millie oraz CHANEL ROUGE COCO
SHINE Hydrating Sheer Lipshine Antigone.
Nie wiem dlaczego tyle czekałam
i się opierałam, idealne mazidła na co dzień. Takie jak lubię :)
Korres, postawiłam na szampony. Wiem, że BioKapu nie przebiją ale
była okazja więc nie mogłam sobie odmówić. Myję włosy codziennie więc dobry
szampon jest mile widziany i szybko zużywany.
BENJABELLE - Mini
Brush Tree i ponownie zakup z ULB
To drzewko stało się moim odkryciem z serii gadżety roku 2013, bardzo użyteczne
i praktyczne. Posiadam dwie sztuki i w komplecie ze Spinnerem nie wymienię na
nic innego.
I to już koniec. Prawie :) bo zawsze lubię mieć asa w
rękawie :D
Myślę, że nadchodzące miesiące będą ciekawe pod kątem
poruszanej tematyki i każdy znajdzie coś dla siebie.
Zainteresowało Was coś szczególnie? Jakieś życzenia? :)
A może któraś z Was miała/używała i chciałaby podzielić się swoją opinią na temat któregoś z powyższych produktów? :)
Szczęśliwego Nowego Roku obfitującego w TYLKO udane odkrycia
:)))