Kilka lat temu zamieściłam na blogu krótką minirecenzję tego produktu, jednak uważam, że zdecydowanie zasługuje on na osobny wpis i pełniejsze omówienie. Zużyłam już kilka opakowań, a w międzyczasie przechodziłam różne etapy związane ze stanem skóry głowy — mam tu na myśli przede wszystkim łuszczycę.
Od kilku miesięcy obserwuję nawrót i zaostrzenie objawów, związane z różnymi czynnikami. Przeszłam również leczenie dermatologiczne, które w dłuższej perspektywie połączyłam z aktywną, świadomą pielęgnacją. Po przetestowaniu kilku innych produktów wróciłam do Simone Trichology Dermo Capillary Mask, która w moim przypadku ponownie okazała się najlepszym rozwiązaniem w swojej kategorii.

