Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja-usta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja-usta. Pokaż wszystkie posty

Pielęgnacja ust, hity. Przegląd i mini recenzje.


Utrzymanie moich ust w należytej kondycji od lat stanowi dla mnie priorytet. Często pozornie małe elementy mają wpływ na całokształt, dlatego też staram się mieć pod kontrolą to, co się dzieje ze skórą ust. Skóra ust jest delikatna, cienka oraz łatwo ją uszkodzić. Dlatego też trzymam się kilku zasad:

- właściwa pielęgnacja dopasowana do potrzeb i kondycji skóry oraz czynników zewnętrznych (podział ze względu na rodzaj aktywności, pory dnia/roku)

- unikania oblizywania i zwilżania ust w niekorzystnych warunkach np. podczas zimy na wietrze, mrozie, ale również podczas wysokich temperatur oraz w pomieszczeniach klimatyzowanych-żadnego skubania, przygryzania warg i innych dziwnych czynności.

- używana kolorówka przede wszystkim powinna mieć dla mnie walory pielęgnacyjne, więc wybierając szminkę lub mocno kryjący błyszczyk one wręcz dla mnie muszą być przedłużeniem pielęgnacji. Dzisiaj mamy na rynku coraz więcej dobrej jakości kolorowych mazideł do ust, więc jest w czym wybierać.

- posiadania podstawowego zestawu ratunkowego, ponieważ podczas choroby lub innych okoliczności może zdarzyć się tak, że dotychczasowe rozwiązania nie będą działać. To jest również coś, co zawsze zabieram ze sobą na różnego rodzaju wyjazdy.

"love–hate relationship" Fenty Beauty Gloss Bomb Universal Lip Luminizer Fu$$y

 

Kiedy pojawiła się zapowiedź odnośnie nowego koloru wiedziałam, że go kupię. Ofertą Fenty Beauty średnio się interesuję od kiedy pojawiła się na rynku, lecz błyszczyki to jest coś, co kocham. Z tym się nie dyskutuje :D W moich zasobach znajdują się produkty z różnych półek cenowych, nie ma to większego znaczenia. Liczą się walory pielęgnacyjne, a w tej kwestii bywa różnie. Dlatego też postanowiłam, że napiszę o nim kilka słów z perspektywy rocznego używania (w ramach PAO oraz pewnego rodzaju frustracji :P). Celowo o tym wspominam, bo kupiłam go w kwietniu ubiegłego roku i od razu poszedł w ruch. Teoretycznie wiedziałam czego się po nim spodziewać, oglądałam słocze, przejrzałam kilka recenzji a...mimo to byłam zawiedziona, że to co widać w opakowaniu nie do końca znajduje odzwierciedlenie na ustach. W czym rzecz?

Medik8 MUTINY Squalane-Based Alternative Lip Balm/balsam do ust na bazie skwalanu



Pielęgnacja skóry ust stanowi dla mnie pewnego rodzaju priorytet, ponieważ wiem, że mam tendencję do podrażnień/przesuszeń itd. Poza tym czynniki zewnętrzne także robią swoje, więc ewentualna kolorówka jest przeze mnie starannie dobierana. Przez moje ręce i usta ;) przewinęło się wiele różnego rodzaju specyfików, z przeróżnych półek cenowych i dopiero, gdy postawiłam na lanolinę (oraz jej udział) odzyskałam pełen komfort. Niemniej od czasu do czasu pojawi się na mojej drodze coś nowego i zapada decyzja o zakupie. Dzisiaj opowiem o moim spotkaniu z balsamem angielskiej firmy Medik8 MUTINY.

Lanolips Tinted Balm SPF30 Rhubarb/koloryzujący balsam do ust





Na fali uwielbienia do lanoliny ponad 1,5 roku temu kupiłam koloryzujący balsam do ust z Lanolips. Tak naprawdę do zakupu popchnęła mnie zawartość filtrów, pomyślałam że będzie to idealna opcja na lato zamiast klasycznego sztyftu z LRP (który swoją drogą nie do końca jest tym, co lubię ;) bo pozostawia białe obwódki). Klasyczne balsamy Lanolips uwielbiam, moim faworytem stał się wariant jabłkowy (aczkolwiek smak oraz aromat jabłka nie jest specjalnie intensywny).

Pielęgnacja ust: de Mamiel, Oribe, Frank Body, Soveral



Mam słabość do produktów przeznaczonych do pielęgnacji ust i choć moje grono ulubieńców jest stałe, to przyjemnie jest odkrywać nowe kosmetyki. Dzisiaj opowiem o balsamie de Mamiel, Oribe, Frank Body oraz Soveral.
Dwa z nich (Frank Body, Soveral) dostałam w prezencie @lukrecja_borgia @lesneruno dziękuję :) pozostałe kupiłam sama.

Balsam do ust Drunk Elephant Lippe


O marce Drunk Elephant wiedziałam tyle, że istnieje :D ale nie jest dostępna w UK, a na zakupy z USA mam focha więc za bardzo nie zagłębiałam się w ich ofertę. W prezencie urodzinowym od Martyny :* dostałam balsam do ust tej marki i chciałam dzisiaj o nim opowiedzieć w kilku słowach.

Baume De Rose by Terry /recenzja/



Do zakupu tego balsamu do ust skłoniła mnie obietnica różanego aromatu. Nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności, choć miałam wiele obaw. I jak się później okazało, nie bez powodu. Ale! od początku :)

Rodial Glam Balm lip


Uwielbiam dobrej klasy pielęgnację, zwłaszcza kiedy szukam określonych właściwości. Nie inaczej jest z moimi ustami. Glam Balm LIP wpadł w moje ręce jakoś w zeszłym roku, do zakupu przekonała mnie złożona przez producenta obietnica różanej pokusy. Rodial to brytyjska marka, która jest bardzo popularna na Wyspach i jej oferta jest w kręgu moich zainteresowań od wielu miesięcy. Na początek wybrałam dość bezpieczny zakup, jakim wydawał mi się balsam :)

Miałam pewne wątpliwości, ale chciejstwo wygrało. Czy dobrze się stało?

Rozczarowanie....Bobbi Brown Lip Balm SPF 15


Pielęgnacja ust stanowi dla mnie jeden z bardzo ważnych elementów, nie lubię odpuszczać w tym zakresie. Nie tylko dlatego, że posiadam delikatną i wymagającą skórę ust. Lubię czuć się komfortowo na co dzień, a nie ma nic gorszego niż spierzchnięte i popękane wargi, suche skórki które podkreśla każdy, nawet najlepszy produkt do ust.

Natłuszczanie, nawilżanie, delikatny peeling raz na jakiś czas i różnego rodzaju balsamy, sztyfty, kremy, maści o właściwościach ochronnych wypełniają moją kosmetyczkę ;) W kosmetykach kolorowych (pomadkach, błyszczykach) także szukam właściwości pielęgnacyjnych. Jeżeli dany produkt przyczynia się do przesuszania natychmiastowo znika z oferty. Nie ma zmiłuj.

Od jakiegoś czasu szukałam czegoś nowego, czegoś zachwycającego;) Ze względu na zastosowanie stacjonarne skupiłam swoją uwagę na produktach w pojemniczkach wszelkiej maści. Jedni lubią, inni nie. Dla mnie to nie ma znaczenia, ponieważ stosując tego typu kosmetyki w domu problem higienicznej aplikacji jest rozwiązany i oczywisty.
Krążyłam wokół wielu marek, tym razem była to seria #zachciewajki i koniecznie chciałam wypróbować coś z półki selektywnej. Czy dobrze zrobiłam?

Tołpa Botanic Czarna róża Odżywczy balsam-miód do ust




Balsam przywędrował do mnie od Esy :* w ramach Mikołajowego prezentu :) Przyznam, że poczułam się zaintrygowana. Sama raczej stronię od oferty Tołpy, nie wiem dlaczego... Jakoś tak, choć popełniłam jeden zakup w chwili słabości ale do rzeczy.

Osobliwi ulubieńcy - Caudalie Creme Gourmande & Lip Conditioner




Dzisiaj parę słów na temat osobliwych ulubieńców. Osobliwi dlatego, że pod kątem działania wyróżniają się na plus i to bardzo! Jednak ceny podstawowe w relacji do wydajności nie zachęcają do regularnych zakupów i tutaj warto wypatrywać promocji, obniżek. Jednym słowem dobrych ofert cenowych :)

Od dłuższego czasu regularnie poluję pomadkę ochronną Caudalie, wydajność nie jest jej mocną stroną, za to właściwości pielęgnacyjne już tak. Do tego po raz kolejny udało mi się ją kupić za ok.3 funty (plus minus) więc wydatek znikomy, ale zaczęłam także „polować” na zestawy pomadka + krem do rąk. W zasadzie Creme Gourmande to rywal dla mojego ulubieńca Nuxe Reve de Miel i coraz bardziej skłaniam się ku Caudalie, aczkolwiek na Reve de Miel zawsze znajdzie się miejsce. I dzisiaj opowiem w skrócie o dwóch udanych kosmetykach z Caudalie.
Jeżeli gdzieś wypatrzycie tego typu set, zachęcam do zakupu :)



Lip Conditioner, to po prostu pomadka ochronna w formie sztyftu. Klasyczne i niczym nie wyróżniające się opakowanie. Za to na początku używania zalecam ostrożność, łatwo złamać sztyft. Taki mały minus. No i wydajność, średnia. Po części to nie stanowi dla mnie problemu, bo zawsze mam coś w zapasie, lecz gdyby była odrobinę wydajniejsza nie miałabym nic przeciw.



Działanie wynagradza wszelkie niedogodności. Nawilża, zmiękcza, łagodzi i zostawia na dłuższy okres odczuwalne efekty. Nawet podczas spożywania posiłków nie ma potrzeby natychmiastowej aplikacji, skóra ust jest przyjemnie ukojona.


4g w niepozornym opakowaniu, które zawiera w sobie MOC dobroci. Udana kombinacja olei, wosków i maseł. Moją uwagę podczas zakupu przyciągnęła kombinacja wosków w składzie INCI, które bardzo sobie cenię w produktach do ust.

Cena podstawowa w UK ok. 6 funtów, w PL ok.30zł


Creme Gourmande, o którym dużo czytałam zachęcał do wypróbowania. O ile nie mam problemów ze skórą dłoni, to lubię dobrej jakości mazidła a miniatury zawsze mile widziane są w wersji „do torebki”. W taki oto sposób udało mi się kupić w pakiecie z pomadką (niestety nie pamiętam ceny). Lekka formuła, piękny zapach, szybkie wchłanianie i brak wyczuwalnego filmu na skórze, to jego podstawowe atuty.


Do tego szybko przynosi ukojenie i faktycznie nawilża.

Wydajność natomiast to jego słaba strona, bardzo szybko „znika” ;)



Na obecną chwilę cieszę się miniaturami, ale nie wykluczam zakupu pełnowymiarowego opakowania. O ile cenię sobie krem Nuxe, to jednak krem do rąk Caudalie dużo szybciej się wchłania i czynność nałożenia kremu nie koliduje z innymi zajęciami. Do tego stał się niezastąpiony podczas manicure, nie muszę odtłuszczać płytki paznokcia i nie matowi lakieru np. do zdjęć. Właściwości pielęgnacyjne także przemawiają na jego korzyść.

Na tle kremów do rąk, po które lubię sięgać wyróżnia się. Znacząco :)

Cena podstawowa za opakowanie o poj. 75ml w UK to ok. 12 funtów, w PL ok. 60zł

Dla mnie to udany duet, ale nie lubię przepłacać i będę nadal szukać dobrych okazji do zakupu. 

Coraz większa sieć aptek w Polsce prowadzi dobrą ofertę sprzedaży 2 + 1, czyli kupując dwa pełnowymiarowe produkty trzeci dostajemy gratis. Wiem, że gratisy zmieniały się co jakiś czas. Tak jest nadal? Ktoś jest na bieżąco? :)

A jakie są Wasze doświadczenia z Caudalie? :)

Pozdrawiam :)

Całuśnik :) ~Soap & Glory~





Nie lubię oferty Soap & Glory, ale miałam w głowie recenzję Asi z bloga Kosmetyczny Przekładaniec. Poza tym łączy Nas wspólne podejście do firmy więc wiedziałam, że odczucia na pewno się pokryją? I tak też się stało! :)

Na początek kupiłam dwie wersje Chocolate cherry oraz Sweet coconut. Nie będę rozwodzić się na opakowaniem, jest to zwykła klasyczna puszka. Łatwa w obsłudze. Albo się lubi, albo nie. Dla mnie tego typu produkty służą wyłącznie do użytku domowego i mam je rozstawione w strategicznych miejscach jak kremy do rąk. Tyle w tym temacie ode mnie :)

Opakowanie to 18g z ważnością 12-tu miesięcy od momentu otwarcia, kosztuje 5 funtów. Na S&G często są różnego rodzaju promocje więc można go kupić taniej.
Balsam występuje w kilku wariantach: Vanilla Bean, Juicy Peach, Chocolate Cherry, Sweet Coconut.

Na chwilę obecną mam wszystkie :D i przygotuję pełną prezentację oraz porównanie za jakiś czas. Obecnie jestem z niego bardzo zadowolona, używam od dobrych kilku tygodni, a nowe zakupy mówią same za siebie.

Balsamy posiadają bardzo udaną konsystencję, która pod wpływem ciepła warg rozpływa się na nich. Treściwa pozbawiona tłustości, lepienia. Aplikacja jest niezmiernie przyjemna i w efekcie usta zyskują piękną lśniącą taflę. 



W zależności od wariantu delikatnie podbija kolor ust lub jak w przypadku Sweet Coconut i Peppermint jest to efekt delikatnego lukru. Przy czym ten drugi wariant to LE i jest już coraz trudniej osiągalny.


Chocolate cherry to niesamowity aromat czekolady z dużą ilością wiśni/czereśni- tak mi się kojarzy. Pozbawiony sztucznej nuty, jest realnie odwzorowany i tak sam smakuje :)


Sweet Coconut, to delikatny kokos. Jedna z najprzyjemniejszych kokosowych wariacji z jaką przyszło mi się zetknąć. W balsamie zostały zatopione niewielkie drobinki opalizujące na różowo. Efekt jest bardzo subtelny i absolutnie nie są wyczuwalne.


Peppermint to słodka cudowna mięta a dzięki większej ilości kolorowych drobinek balsam zostawia efekt subtelnego lukrowego wykończenia. Delikatnie chłodzi usta, bardzo lubię to wrażenie :)

A Great Kisser wywiązuje się ze swoich obietnic i gwarantuje ochronę oraz pielęgnację. Nie znam podobnego produktu, który w taki sam sposób zabezpieczałby usta przed działaniem czynników zewnętrznych. Nawilża i regeneruje, wygładza. Jest trwały, choć to tylko balsam. Jeżeli podczas użycia niczego nie spożywamy, to śmiało mogę powiedzieć że trwa bez końca. Podczas jedzenia/picia znika równomiernie i nie powoduje dyskomfortu.




Skład może nie jest „och i ach”, ale to co najważniejsze balsam działa i sprawdza się na moich ustach. Czego chcieć więcej?




Pozdrawiam i życzę miłego dnia :)


NUXE Rêve de Miel Ultraodżywczy balsam do ust, czyli moje KWC pielęgnacji ust na cały rok Cz.II sezon jesienno- zimowy, choć nie tylko :)




Dzisiaj przychodzę z kolejną, drugą częścią i przybliżę Wam moje niedawne odkrycie, którym stał się

NUXE Rêve de Miel
Ultraodżywczy balsam do ust


Coś mi się wydaje, że firma zmieniła formuły kosmetyków i nie jest to uaktualnione na stronie. Pierwszy raz z rozbieżnością spotkałam się przy recenzowaniu Pomadki ochronnej KLIK a teraz jest to Ultraodżywczy balsam do ust.

Skład, który widnieje na stronie producenta

INGREDIENTS
AQUA/WATER, GLYCERIN, COCO-CAPRYLATE/CAPRATE, TRIBEHENIN PEG-20 ESTERS, GLYCOL PALMITATE, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA BUTTER) EXTRACT, PENTYLENE GLYCOL, HYDROXYETHYL UREA, POLYETHYLENE, TRISTEARIN, MEL/HONEY, HYDROXYSTEARIC/LINOLENIC/OLEIC POLYGLYCERIDES, XYLITYLGLUCOSIDE, ANHYDROXYLITOL, PARFUM/FRAGRANCE, GLYCERYL STEARATE, HYDROXYETHYLCELLULOSE, ACRYLAMIDE/AMMONIUM ACRYLATE COPOLYMER, TOCOPHEROL, ORYZA SATIVA (RICE) BRAN OIL, SESAMUM INDICUM (SESAME) SEED OIL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, ACETYLATED GLYCOL STEARATE, XYLITOL, POLYISOBUTENE, CAPRYLYL GLYCOL, AVENA SATIVA (OAT) MEAL EXTRACT, DEHYDROACETIC ACID, PHYTIC ACID, GLYCINE SOJA (SOYBEAN) OIL, POLYSORBATE 20, SORBITAN ISOSTEARATE, SOLANUM LYCOPERSICUM (TOMATO) FRUIT/LEAF/STEM EXTRACT, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, BETA-CAROTENE, DAUCUS CAROTA SATIVA (CARROT) ROOT EXTRACT, POLYSORBATE 80, BENZYL SALICYLATE, CITRAL, CITRONELLOL, COUMARIN, FARNESOL, LIMONENE, LINALOOL [N0812/B]

Taki natomiast mam na obecnym opakowaniu


Spotkałam się z opinią, że zawiera on drobinki, które można porównać do peelingu. W moim egzemplarzu tego nie ma. Jest gładki, nie widać żadnych grudek.



Konsystencja jest czysto balsamowa, gęsta, treściwa i lekko woskowa, lecz nie ma mowy o tępym uczucia na skórze , aczkolwiek wosk daje ochronną kołderkę. Przyjemnie rozprowadza się na ustach, zostawiając je nawilżone, natłuszczone. Nie jest zbyt tłusta, lecz wyczuwalna. Nie jest lepki.



Opakowanie. Niestety w tym przypadku jest to szklany słoiczek, który oferuje Nam mało higieniczną aplikację palcem ALE u mnie on jest używany stacjonarnie. Ma swoje strategiczne miejsce i nie sprawia mi to problemu.
Podoba mi się opakowanie, elegancki kawałek masywnego oszronionego szkła.

Zapach. Ogromnie mi się podoba, choć nie lubię aromatu miodu, to w tym wydaniu jest on przyjemny. Przełamany zapachem pomarańczy. Nie ma żadnej syntetycznej nuty.

Smak. Podobnie jak w przypadku pomadki, nie wyczuwam.

Trwałość. Miłe zaskoczenie, ponieważ dość długo utrzymuje się na ustach i nawet kiedy pijemy/jemy nadal czujemy jego obecność. Zanikanie nie wymusza natychmiastowej reaplikacji.


Stał się moim faworytem. Balsam jest odpowiedzią na moje poszukiwania idealnego mazidła do codziennej jak i sezonowej pielęgnacji ust. Na jesień/zimę jest jak znalazł! Do codziennego używania tym bardziej.

Sięgam po niego na dwa sposoby: raz w ciągu dnia w zależności od potrzeb oraz na noc aplikując dość bogatą warstwę na usta.

Działanie balsamu można zauważyć od pierwszego użycia. Spierzchnięte usta szybko regeneruje, koi i odżywia. Można sięgać po niego regularnie lub doraźnie, w zależności od potrzeb. Efekt działania jest ten sam. Skóra ust wyraźnie zmiękczona, wygładzona, nawilżona, ukojona.

Używam go codziennie od 3 miesięcy i widzę, że jest bardzo wydajny. Zużyłam go na razie ok. ½ opakowania. Sięgam po niego z przyjemnością, wywiązuje się z działania a to jest najważniejsze. Pomimo, że słoiczkowe balsamy nie są moimi ulubieńcami, to w tym przypadku mój opór stanowczo osłabł :D
Działanie i potrzeby moich ust są na pierwszym miejscu.

Śmiało mogę powiedzieć, że to moje odkrycie 2012 i trochę żałuję, że wcześniej nie go nie poznałam. Ale jak to mówią, lepiej późno niż wcale.

Pojemność 15g
Cena ok.40zł

Pozdrawiam!