Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bikor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bikor. Pokaż wszystkie posty

Pędzle Kozłowski oraz Bikor: Krótki przewodnik

Nie miałabym okazji zakupu pędzli z polskiej firmy Kozłowski, gdyby nie mój nabytek - kultowy pędzel do Ziemi Egipskiej, Bikor Pro Brush N°1 for Egyptische Erde. Długo zastanawiałam się nad jego zakupem, nie mając dostępu do salonu stacjonarnego, a informacji w Internecie było niewiele. Ostatecznie postanowiłam kupić go w ciemno, z zamiarem zobaczenia, co z tego wyniknie.

Bikor TOKYO Puder transparentny /recenzja/


Premiery pudru Tokyo marki Bikor wypatrywałam z ogromnym oczekiwaniem. Wedle zapowiedzi miał to być prawdziwy HIT "produkt, który w spektakularny sposób zmieni Twój makijaż" - tak głosił jeden ze sloganów reklamowych ;) W sprzedaży miał pojawić się w maju, ale premiera ciągle się przesuwała i mówiąc delikatnie traciłam cierpliwość. Jedyną opcją zakupu kosmetyków marki Bikor jest dla mnie sklep internetowy. Na co dzień nie mam dostępu stacjonarnego, i to nieco ogranicza. Gdybym miała możliwość dotknięcia testera zakupy potoczyłyby się inaczej. W każdym razie puder pojawił się w sprzedaży i własny egzemplarz kupiłam na początku sierpnia w Minti. Od razu też zaczęłam go używać.

Czy mogłam uniknąć rozczarowania? Bikor Oslo Compact Powder N°3 EVERY YOU


Ten tydzień chyba będzie obfitować w narzekanie i dzielenie się moimi rozczarowaniami kosmetycznymi. Wczoraj obsmarowałam pomadkę w płynie marki Stila, a dzisiaj kolej na puder Oslo. 
Jest to świeży zakup, którego dokonałam na początku czerwca tego roku (wybrałam odcień 03 opisywany na stronie producenta jako: "Jasny, neutralny odcień. Ten odcień świetnie poradzi sobie z rozjaśnieniem przebarwień"). Część odnosząca się do przebarwień nie bardzo mnie interesowała, w moim przypadku występują zaczerwienienia, ale po rozmowie telefonicznej zostało ustalone, że kolejny kolor 04 Instant Awake może być już dla mnie zbyt ciemny. Z racji, że nie mogłam znaleźć sensownych swatchy w sieci podjęłam ryzyko zakupów w ciemno. W międzyczasie zdecydowałam się na inny kosmetyk tejże marki i tym samym są to moje ostatnie zakupy z Bikoru.

Moje Kosmetyczne Skarby, cienie do powiek – palety cz. I


Lubię podkreślać oczy. Bardzo :) Przez długi okres czasu, to był mój priorytet. Z czasem trochę mi przeszło, może dojrzałam? Nie wiem. W każdym razie coraz rozważniej dobieram kolory oraz ich wykończenie. Ostatnie porządki pokazały, że choć poruszam się w mniej więcej zbliżonej kolorystyce, to odkrywam na nowo wydanie nude.

Dzisiaj chcę pokazać przed wami moje cienie w paletach. Gotowe zestawy może nie zawsze są trafione, ALE zostały ze mną te kombinacje, które faktycznie są lubiane. Przy okazji dotarło do mnie, że kilka produktów z poniżej zaprezentowanych zostanie usunięte z tej gromadki. Największym rozczarowaniem stał się zakup cieni Glazel. Na ich temat planuję przygotować osobnego posta. Wyciągnęłam wnioski z tej przygody, która pozostawiła duży niesmak. Na szczęście kolejne zakupy były już dużo bardziej trafione i cieszę się nimi w pełni.

Kosmetyczny pamiętnik: Bi-kor Ziemia Egipska


Dzisiaj trochę prezentacji z innej strony, dużo zdjęć, więc mało czytania a dużo oglądania. W zasadzie to, jaki post dla samej siebie „Ku pamięci” :D, Dlaczego? Ano, dlatego, że choć tak bardzo pragnęłam Ziemi Egipskiej Bi-koru to nie dla mnie ona. Po paru tygodniach używania wiem, że jest dla ZA ciepła. Podobny problem zaistniał z Hoola, ale zapomniałam o tym, dlaczego poszedł w świat. Zapragnęłam go na nowo, kupiłam i była pewna, że zostanie. Jednak nie ma sensu trzymać kosmetyków, które nie spełniają swojego głównego zadania. Nie lubię niepotrzebnie czegoś trzymać w swoich zasobach dla samego posiadania. To nie dla mnie.



BIKOR # 06


Jak pewnie dobrze pamiętacie prezentowałam już niesamowitą paletę fioletów z firmy BIKOR a jeżeli nie chętnych zapraszam do przeczytania/obejrzenia TEJ notki. Z okazji Dnia Kobiet u Atqa Beauty można było wygrać kupon zniżkowy, poszczęściło mi się i z racji pobytu w Polsce postanowiłam zrobić sobie prezent.


Weekendowe porządki:)




Witam weekendowo: ) Postanowiłam zrobić notkę zbiorczą, taki misz-masz ponieważ wczoraj blogger zastrajkował i nie mogłam zamiescić tego, co planowałam- w rezultacie zapisany w części roboczej tekst o maskarze Maybelline Illegal Lenght w zaczarowany sposób pojawił się sam z siebie jednak z tego, co zobaczyłam nie było go na liście aktualizacji :crazy: Mniejsza z tym, mam nadzieję, że obecna notka pokaże się w takiej formie jak planuję. Oby;- )



Parę dni temu zaprezentowałam cienie firmy Bikor a dzisiaj chcę jedynie uzupełnić notkę o dodatkowe swatce, które zrobiłam na bazie w dziennym świetle. Mam nadzieję, że udało się tym razem pokazać kolory w pełni:D Dodam tyle, że Duraline potrafi wyciągnąć z nich jeszcze więcej i efekt jest równie bajeczny ale dla mnie zdecydowanie wieczorowy. Postarm się w najbliższym czasie pokazać je właśnie z tej strony.
Tymczasem zapraszam do obejrzenia zdjęć :)





W ostatnim czasie staram się ograniczać swoje zakupy ale głównie z tego powodu, że niebawem będę miała okazję być w Polsce a tam czeka na mnie dużo smakołyków:D Już nie mogę się doczekać i jednocześnie chcę gorąco podziękować za wszelkie wymiany/zamiany/drobne prezenty bo praktycznie wszystkie przesyłki już czekają na mnie. Z mojej strony zostaną wysłane po 15 kwietnia więc już niebawem i liczę, że szybko trafią w odpowiednie ręce!

Ograniczenie nie oznacza rezygnacji i tak ostatnio wizyta w sklepie w celu zakupu temperówki (swoją drogą okazało się, że banalny zakup nie jest taki prosty do zrealizowania a właściwą temperówkę trudno dostać...)



zaowocowała takim efektem


 Szczotka to już niemal jak legenda;) tyle się o niej naczytałam ale jakoś nie wyzwalała we mnie szybszego bicia serca. Zakup był spontaniczny ze względu fakt, że postanowiłam zapuścić włosy...później okazało się, że genialnie masuje skórę głowy!

W moje ręce wpadły także cienie L’oreala Color Infaillible- nieco się bałam tego zakupu ponieważ do tej pory cienie tej firmy mnie uczulały. Jednak nic takiego się nie stało na całe szczęście i jestem nimi oczarowana. Na pewno napiszę o nich więcej! Wybrałam takie oto kolory:




Zdecydowałam się także na lakiery z Nails inc.



Cienie w kremie z MeMeMe, kamyki Goddes Rocks pokazywałam TUTAJ




Nie mogłam oczywiście zapomnieć o Zoevie:D



Ale też będzie trochę więcej, uchylę rąbek tajemnicy



Wiem, że do kolorówki z Rival de Loop, Alterry czy P2 niewiele osób ma dostęp ale czasami nadarza się okazja bądź możemy nabyć ją w inny sposób i postanowiłam, że od czasu do czasu opiszę niemieckie smakołyki. Znalazłam wśród nich wielu faworytów i żałuję, że nie są szerzej dostępne ale…tak to już jest; )

Jakiś czas temu pokazywałam zakupy z Yves Rocher, wybrałam min. żel pod prysznic z serii Les Jardins Du Monde Organic Argan Oil



Tak prezentuje się skład INCI



Żel został szybko zdenkowany; -) pomijam jego średnią wydajność lub raczej brak ale to żel pod prysznic i nie oczekuję długowieczności; -)) W każdym razie faktycznie okazał się delikatny i nie podrażniający ani nie wysuszający skóry. Konsystencja jest niby kremowa ale rzadka,fankom piany od razu mówię, że przy takiej składowej nie można na to liczyć. Pieni się ale bardzo delikatnie. Zapach….to kwestia gustu, ja akurat lubię olej arganowy choć nie wyczuwam ogromnego podobieństwa;)

 
Ostatnio też naczytałam się różnego rodzaju denkowych notek i pomyślałam, że napiszę niebawem o kilku delikwentach: -) Kosmetyki są na wykończeniu i wzbudzają we mnie chęć do ponownego spotkania:D Jest to warte opisania w innej formie niż dotychczasowo recenzja.

Chcę podziękować Paramore, za podsunięty pomysł ze znalezieniem odpowiednika za Sally, TUTAJ jest opisana prośba;- ) 



Wybrałam Color Club Ruby Slippers , głównie dlatego, że bardzo lubię lakiery tej właśnie firmy- na żadnym jeszcze się nie zawiodłam i na bazie obejrzanych zdjęć w sieci wydaje się najbardziej zbliżony. Czekam na przesyłkę bo lakier już w drodze! I zdam na pewno relację!


Na mojej liście, która zaowocowała TAG-iem Muszę to mieć pojawiła się pozycja BB kremu Lioele Dollish Veil Vita- przeglądając listę czytelniczą zerknęłam do Malowajki:D Jak się okazało miała ona w swojej zakładce tymiankowej ten krem w kolorze fioletowym. Bardzo się cieszę ponieważ już niebawem znajdzie się on w moim posiadaniu i mam nadzieję, że będę zadowolona.

Okazuje się, że czasami warto zagłębić się w zawartość błoga bardziej niż robiłąm to do tej pory ;)

Tyle na dzisiaj;) życzę udanego weekendu oraz dużo relaksu!

Pozdrawiam!