Charlotte Tilbury Legendary Brows, żel do brwi /recenzja/


Mój stosunek do marki jest mocno zdystansowany i tak naprawdę obiecałam sobie jakiś czas temu STOP, żadnych zakupów. Niemniej kiedy zobaczyłam filmik digitalgirlworld13 /KLIK/ nie mogłam sobie wybić tego żelu z głowy. Z jednej strony wiedziałam, że nie jest to produkt dla mnie (mam zupełnie inny rodzaj brwi niż te, do których został on przeznaczony i zapatrzenie się na Hankę nie pomogło ;)). Moim ulubionym żelem jest Tinted Brow Gel Anastasia Beverly Hills - dopowiada mi w nim absolutnie wszystko, ale jak to bywa, zapragnęłam odmiany.

Zakupy z Nabla LE Freedomination - wrażenia na gorąco :)))


Moje zainteresowanie kosmetykami Nabla Cosmetics nie słabnie, wręcz przeciwnie. Ogromne zadowolenie z kremowych cieni oraz matowej pomadki Diva Crime Ombre Rose /recenzja/ skłania do kolejnych zakupów. Przy okazji premiery nowej serii płynnych matowych pomadek wiedziałam, że wcześniej lub później zdecyduję się na któryś kolor. Wybór nie był łatwy ;) ale potem zobaczyłam zapowiedzi odnośnie odsłony LE i postanowiłam poczekać. Skupiłam się na rzeczywistych potrzebach pod kątem uzupełnienia zasobów, dlatego też zakupy są skromne ;) Z edycji limitowanej wybrałam dwie pomadki Diva Crime Lipstick Lilac - Boheme oraz Dreamy Matte Liquid Lipstick Fetish Mauve, dorzuciłam jeszcze Magic Pencil Light Nude i tusz do rzęs Le Film Noir. Paczkę odebrałam wczoraj i postanowiłam podzielić się pierwszymi wrażeniami, ponieważ wszystkie produkty poszły od razu w ruch.

Matrix SL Texture Builder - Spray teksturyzujący*


Spray teksturyzujący zaskarbił sobie moją dozgonną miłość, a od kiedy ścięłam włosy na krótko, nie wyobrażam sobie bez niego układania/utrwalania włosów. Stał się niezbędnikiem i jak wiecie ogromną atencją darzę Oribe /recenzja/ oraz OUAI /recenzja/ niestety mają pewien minus - dostępność. O ile mieszkając w UK ona nie jest to problemem, tak pomyślałam że gdy znajdę się na dłużej w Polsce nie będę chciała ściągać ich za wszelką cenę, przepłacając przy okazji. Dlatego też po wielu miesiącach wróciłam na nowo do propozycji sklepu internetowego Gobli.pl i postanowiłam skorzystać z oferty współpracy opartej na barterze. Stawiam sprawę jasno, jak zawsze - jest to recenzja sponsorowana podyktowana faktyczną potrzebą a nie wszędobylską darmoszką.

W ofercie sklepu są dostępne trzy tego typu kosmetyki, moją uwagę przyciągnął Matrix SL Texture Builder.

W akcji : Avène Solar SunsiMed Very High Protection Sensitive Skin & Avène Tinted Mineral Fluid SPF 50+ /podsumowanie/


Dzisiejszy wpis ma na celu luźne podsumowanie/zebranie w całość moich wniosków, przemyśleń i odczuć względem nowości z serii słonecznej Avene, które zagościły w tym roku na aptecznych półkach. Od kwietnia używam kremu SensiMed o którym pisałam w pierwszych wrażeniach /KLIK/ gorąco też zachęcam do zapoznania się z wnikliwą analizą tego produktu przez Ziemolinę /KLIK/ W niedługim czasie do SunsiMed dołączył Tinted Mineral Fluid SPF 50+ i oba kremy z filtrami szybko zaskarbiły sobie moją uwagę oraz sympatię. Nie są bez wad, ale o tym za chwilę.

Mój HIT: Liqpharm Liq CC Rich - witamina C w mojej pielęgnacji


Minął przeszło rok od chwili, gdy włączyłam na stałe do swojej pielęgnacji sera z witaminą C. Wszystko zaczęło się od koncentratów polskiej marki Liqpharm i dzisiaj dzielę się moimi wnioskami/spostrzeżeniami z tego etapu. Celowo odkładałam to w czasie, ponieważ chciałam mieć pewność oraz możliwość omówienia od a do z :) Za wprowadzenie do tematu uznajmy jak najbardziej aktualny wpis, który krążył wokół pierwszych wrażeń po miesiącu stosowania /KLIK!/ Pomimo, że nie był to mój pierwszy kontakt z witaminą C, to sera Liqpharm pozytywnie namieszały w mojej pielęgnacji :)

Akcja zerowanie II kwartał - podsumowanie




Ostatnia publikacja z tej serii i zarazem "otwarcie" spotkało się z niemałym zainteresowaniem. Nie dbam o to, czy denka są passe bądź nie, ale mnie samej ten "projekt" pomaga usystematyzować pewne sprawy. Wbrew pozorom nie jest on wymagający, torba w kącie nikomu nie przeszkadza ani też nie zagraca przestrzeni i przygotowanie samego wpisu staje się "samonapędzającąmachiną" LOL

Zapraszam na podsumowanie II kwartału!

W akcji: The Ordinary Colours Serum Foundation 1.2 N Light Neutral part I :D


Tak jak obiecałam, rozpoczynam kontynuację wątku dotyczącego "kolorsów" z The Ordinary, które były chyba jedną z najbardziej wyczekiwanych premier tego roku w światku urodowym, a szczególnie wśród osób, które interesują się działaniami koncernu Deciem (swoją drogą ciekawe jak to teraz będzie, ponieważ  Estee Lauder stał się inwestorem Deciem - do poczytania KLIK!. Co mnie nie dziwi, ale to już rozważania na inną okazję.)

Kat Von D Tattoo Liner Trooper - waterproof liquid eyeliner /recenzja/


Moje spotkanie z kosmetykami Kat Von D nastąpiło kilka lat temu, którego owocem są recenzje kultowego podkładu Lock It /recenzja/ oraz korektora. Teraz te kosmetyki mają inne opakowania, lecz do podkładu już nigdy nie wrócę, by odświeżyć znajomość ale korektory i Ink Liner czekają w kolejce do testów. Dla wielu z was pewnie też przygoda z marką rozkręci się na dobre, bo jak już wszyscy lub prawie wszyscy wiedzą - marka wchodzi we wrześniu do polskiej oferty Sephory. Pomyślałam, że jest to dobra okazja, by przybliżyć jeden z bardzo popularnych produktów Kat Von D a jest nim Tattoo Liner - waterproof liquid eyeliner. Używam go od ponad dwóch lat i moja opinia została porządnie ugruntowana :)

Festiwal nowości :)


Postanowiłam zebrać wszystkie nowości, prezenty oraz zakupy z serii Sprawdzone. Polubione. Kupione ponownie i omówić je w skrócie. Może coś was zainteresuje lub znacie (dajcie znać w komentarzach) a tymczasem zapraszam do przeglądu :)

OUAI Haircare Texturizing Hair Spray - Spray teksturyzujący /recenzja/




Spray teksturyzujący, to mój najlepszy przyjaciel jeżeli chodzi o układanie włosów, a od kiedy je ścięłam na bardzo krótko, doceniam jeszcze bardziej. Palmę pierwszeństwa dzierży nieustannie Oribe /recenzja/ któremu poświęciłam wiele linijek wraz z opisem moich preferencji itd. W chwili gdy zdecydowałam się na ostre cięcie i pożegnanie wszelkiej długości doceniłam jego walory podwójnie. Nie wyobrażam sobie by mogło zabraknąć tego kosmetyku na mojej półce i postanowiłam rozszerzyć swoje poszukiwania (o tym następnym razem). Dzisiaj przybliżę spray OUAI, który używany samodzielnie bądź z pianką na objętość tej samej marki /recenzja/ zdał egzamin z dobrą notą. Na tyle, że od razu zdradzę chęć kupienia kolejnego opakowania.