Bobbi Brown Extra Eye Repair Cream - krem pod oczy /recenzja/


Przygoda z tym kremem trwała ok. 3, 5 miesiąca - od września do mniej więcej połowy grudnia. Początkowo używałam go dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Potem miałam przerwę, po czym wróciłam do stosowania raz dziennie - w zależności od potrzeb, na noc bądź na dzień i końcówkę zużyłam na przemian z koncentratem NIOD FECC.

Ulubieńców nie będzie!


Dzisiaj nieco przewrotnie i jednocześnie ten wpis stanowi wprowadzenie do nowego cyklu Sprawdzone, polubione, kupione ponownie! -nie wiem jak dla Was, ale dla mnie najlepszą rekomendacje stanowią powroty, ponowne zakupy. Jeżeli coś się sprawdza i z chęcią sięgamy po dany produkt, to z góry dostaje miano ulubieńca. W taki oto sposób chcę przypominać o preparatach do pielęgnacji, makijażu, które czasami tracimy z oczu goniąc za kosmetycznym króliczkiem ;) I nie ma w tym nic złego, ale czasami łatwo zagubić się pośród bogatej oferty na rynku i donośnych sloganów reklamowych.

Moje kosmetyczne objawienia 2016


Łatwo jest pisać o rozczarowaniach, ulubieńcach, ale postanowiłam skupić się na tym, co tak naprawdę odkryłam w sferze kosmetycznej w 2016, co mnie zachwyciło, powaliło i zapragnęłam więcej. Mieszanka prawdziwego wow z natychmiastowym pożądaniem. Coś, co wywołuje autentyczny entuzjazm, radość, satysfakcję i poczucie dobrze wydanych pieniędzy. Prawdziwy  F E N O M E N I dzisiaj będzie o takich produktach. Wybrałam najlepsze z najlepszych, po które sięgam bez zastanowienia. Jeden z nich może być sporym zaskoczeniem, a przynajmniej dla mnie był ;) 
Zapraszam :)))

Recenzje w pigułce - Zerowanie cz. IV


Ponad miesiąc używania i zużywania minął od poprzedniego wpisu. W poniższej gromadce znajdują się kosmetyki, które miałam od wielu miesięcy (np. zestaw L'anzy, olejek Kiehl's), pozostałe dołączyły parę miesięcy temu oraz kilka nowości (jak żel Sylveco). Zerowanie pomaga mi usystematyzować kilka rzeczy, a czyszczenie przestrzeni kosmetycznej nabiera określonych kształtów :)

Nowości w mojej pielęgnacji cz. I


Planowałam opublikować ten wpis w grudniu ubiegłego roku, lecz jakoś nie było okazji. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, ponieważ po sześciu tygodniach stosowania teraz mogę podzielić się pierwszymi wrażeniami. Zwłaszcza w temacie nowych marek i produktów. Ten rok, to zdecydowanie zielone światło dla koncernu Deciem (o którego produktach głośno w Internetach, a oferta na Black Friday zaowocowała szalonymi zakupami plus dostałam kilka rzeczy w prezencie yay!) i postawiłam na bliższe poznanie marek, które wchodzą w jego skład: NIOD, Hylamide (aczkolwiek tutaj większą część oferty już znam), The Chemistry Brand, The Ordinary (ta ostatnia marka dużo namieszała na rynku). Poza tym kilka ciekawostek z Bandi, Skin & Tonic London i paru innych. Zapraszam :)

Kosmetyczne rozczarowania 2016 - przeżyjmy to jeszcze raz :D


2016 nie przyniósł aż tak wiele kosmetycznych porażek (patrząc na to w skali roku), niemniej uważam, że takie zestawienie może okazać się ciekawym materiałem. Łatwo jest chwalić, być zadowolonym itd. ale kiedy przychodzi o uzasadnienie, dlaczego coś się nie sprawdza i nie spełnia swojej roli, jest trudniej. Dlaczego? W mojej ocenie nie wystarczy "nie, bo nie", klucz do sukcesu stanowi dobra argumentacja :D Poza tym, na całe szczęście! nie jestem na żadnej "smyczy" i nikomu nie muszę się tłumaczyć z takiej, a nie innej recenzji/opisu/odbioru. Miałam z czymś takim do czynienia i w bardzo prosty sposób zostałam skutecznie uprzedzona do wielu miejsc, marek itd.
Zapraszam do lektury :)

Recenzje w pigułce cz. IX


W ostatnich miesiącach miałam do czynienia z kilkoma produktami, które zasługują na bliższą prezentację bez potrzeby poświęcania im osobnego wpisu z różnych powodów. Zróżnicowany odbiór przekonał mnie do poniższych recenzji w pigułce. Nie przedłużając, zapraszam do lektury :)

HIT! SVR Sensifine fluide & creme/ ukojenie i nawilżenie skóry nadwrażliwej - recenzja


Parę miesięcy temu do oferty SVR weszła seria skierowana do skóry nadwrażliwej, która ma odpowiadać za optymalne nawilżenie skóry, ukojenie, zwiększenie tolerancji skóry na czynniki zewnętrzne. Wg marki skupiono się na minimalistycznych recepturach, kojących składnikach aktywnych, przyjemności stosowania. W składzie tej linii były cztery pozycje, wybrałam dwa kremy, które zostały podzielone na różne formuły. Niedawno pojawił się nowy element AR Creme/ Krem do cery naczynkowej - o nim będzie za jakiś czas, czeka w kolejce. Dzisiaj skupię się na dwóch kremach podstawowych dopasowanych dla cery normalnej i suchej (Sensifine Creme) oraz normalnej i mieszanej (Sensifine Fluide).

Mój H I T Oribe Dry Texturizing Spray /spray teksturyzujący/ recenzja


Nie lubię poświęcać zbyt dużo czasu i uwagi układaniu włosów, dlatego też wybieram produkty, dzięki którym osiągnę optymalny efekt szybko, sprawnie i skutecznie. Do tego będzie to działanie długotrwałe (jeden dzień jest dla mnie wystarczający, czyli od jednego mycia do drugiego). Z racji, że moje włosy są cienkie, delikatne, miękkie z tendencją do skrętu szukam głównie objętości, utrwalania (by nadany kształt utrzymał się w ciągu dnia) i jednocześnie nieco usztywni włosy i sprawi, że staną się mięsiste, pogrubione. Podstawą jest właściwe strzyżenie i jego linia. Z moimi włosami nie każdy fryzjer sobie radzi, większość starało się uszczęśliwiać na siłę bądź trwać w rutynie i być głuchym na moje sugestie, wszak chyba najlepiej znam swoje włosy. W każdym razie, całkiem przypadkiem trafiłam na osobę, która po raz pierwszy opowiedziała mi o moich włosach znacznie więcej niż sama mogłam to określić. Od tamtej pory wracam na Jej fotel ze spokojem i radością. Niestety mieszka w Polsce. Dlaczego o tym wspominam, bo to dzięki tej Pani sięgnęłam po spray teksturyzujący. Pokazała mi jego zalety w użyciu, reszta stanowiła już moje indywidualne widzimisię :D Zapraszam na recenzję Oribe Dry Texturizing Spray :)

Hexxpress 2016'


To był dobry ROK :) i tym samym, spróbuję go podsumować. Udało mi się wrócić do regularnego czytania, a to wszystko za sprawą czytnika. Lubię papier, nadal czerpię ogromną przyjemność z obcowania z tradycyjną formą, lecz Kindle pokazał mi nowy wymiar swobody czytania. Z taką samą przyjemnością kupuję zarówno ebooki jak i papierowe wydania. Nie zmienia to faktu, że dzięki czytnikowi czytam znacznie więcej i chętniej.