Perełka za grosze? Bibułki matujące, super absorbujące Theatric Professional


Simply, to jedna z moich zaufanych blogerek :) której tropem rekomendacji podążam, zwłaszcza że ma nosa do dobrych rzeczy :D Kiedy w maju wybierałam się do Polski Kinga poleciła mi zakup różowych bibułek matujących z Theatric Professional (marka dostępna w Rossmannie i Hebe, Naturze chyba też, nie?), co od razu zanotowałam. Od lat jestem wielką fanką bibułek z Inglota - doceniam ich działanie oraz efekt bez naruszania makijażu.

Kojący balsam do twarzy - Mahalo Rare Indigo Beauty Balm To Calm & Renew


Odkładałam tę recenzję w czasie najdłużej jak się tylko dało. Chciałam mieć pewność i dzisiaj zapraszam na recenzję kojącego balsamu do twarzy Rare Indigo Beauty Balm. Moja przygoda z Mahalo trwa w najlepsze i będę prezentować oraz opisywać kolejne produkty, ale dzisiaj skupię się na Rare Indigo.
Pewnie nie zwróciłabym na niego uwagi, ale miałam możliwość poznać Tatcha Indigo Soothing Triple Recovery Cream i już planowałam zakup, lecz Mahalo stało się lepiej dostępne. Wszystko za sprawą polygonum tinctorium (indigo) extract :) Produkty z jego zawartością są rekomendowane do cer min. z trądzikiem różowatym (rosacea) i kiedy poznałam właściwości kremu Tatcha przekonałam się na własnej skórze o płynących korzyściach. Zaczęłam też smarować pojedyncze zmiany łuszczycowe na ciele, które zaczęły zanikać pod wpływem działania balsamu Mahalo.

Kolorówka w akcji: The Ordinary Colours Coverage Foundation 1.2 N Light Neutral part II


Wersję serum opisałam TUTAJ a potem podsumowałam KLIK! Dzisiaj pora na Coverage Foundation, które różni się konsystencją oraz mocą nasycenia pigmentu, ale nadal jedna cienka warstwa wygląda bardzo naturalnie, delikatnie i niczym druga skóra. Kolor nie ma nic wspólnego z nazwą, jest to jasny beż z żółtymi podtonami, które nieco ciemnieją i przeobrażają się w beżową brzoskwinię. Nie jest to mocny efekt, a różnica ledwie zauważalna. W sumie zwróciłam na nią tylko dlatego uwagę, że zawsze nakładam produkt na dłoń i dopiero potem aplikuję na twarz. Trwałość równie dobra jak przy wersji serum a cała reszta zależy od bazy/nawilżacza itd. - czyli tego, co użyjemy w swojej pielęgnacji. Najlepiej wygląda i nosi się na filtrze Avene SunsiMed /recenzja/ i nie było to dla mnie zaskoczeniem, ponieważ poprzedni wariant wykazuje identyczne właściwości (nakładany na zwykłe kremy nawilżające podkreśla moje pory i zbiera się po jakimś czasie wokół nosa, krem z filtrem nadaje mu "miękkości). Do nakładania używam Beauty Blendera. Zapraszam do dalszej części :)

Prawdziwy niezbędnik dla wymagającej skóry - HIT: Podopharm Skinflex Specjalistyczny krem do suchej skóry


W asortymencie Podopharm znajdziemy nie tylko rewelacyjne produkty do pielęgnacji stóp, ale także i ciała. I dzisiaj opowiem o niesamowitym kremie łączącym pielęgnację z właściwościami leczniczymi.
Kiedy zobaczyłam w ofercie marki TEN produkt moje oczy się zaświeciły. Nie jestem diabetykiem, ale żyjąc z łuszczycą i bardzo suchą skórą oraz z jej skłonnościami do pękania od lat tropię różnego rodzaju preparaty, które będę pomocne w codziennej pielęgnacji. Atutem jest zawartość INCI, w którym umieszczono ciekawy składnik. To on wyróżnia ten krem na tle innych mazideł do pielęgnacji problematycznej skóry.

Kolorówka w akcji: Podkład Koh Gen Do Aqua Foundation SPF25 PA ++ /prezentacja/


Dzisiaj pragnę podsumować moją przygodę z kultowym podkładem Koh Gen Do Aqua Foundation, który pojawia się na wielu blogach/kanałach i wywołuje żądzę posiadania :D Zdecydowałam się na set miniatur, w skład którego wchodził min. podkład w kolorze 013. Wybór odcienia via net spędza sen z powiek ;) i po obejrzeniu wielu słoczy, zestawień, omówień itd. zdecydowałam, że to jednak będzie dla mnie odcień optymalny.

Podopharm Regenerujące serum do stóp /recenzja/


Gdyby nie wpis Smarującej Agaty /KLIK/ nie poznałabym genialnych produktów marki Podopharm, to Jej recenzja była moim motywatorem dla zakupów a potem przepadłam na dobre. Regenerujące serum do stóp zostawiłam do testów "na później" i parę tygodni temu nadeszła ta chwila, kiedy stanęło na półce. Wybrałam wariant o pojemności 150 ml w cenie 35 zł, więc uważam że jest to bardzo przystępna cena i ogólnie marka utrzymuje przyjazny pułap dla każdego portfela w moim odczuciu. Zwłaszcza, że oferuje bardzo dobry poziom pielęgnacji. Co więcej, ich produkty zostały stworzone między innymi z myślą o diabetykach i śledząc opinie widzę, że sprawdzają się u wielu osób.

Balsam oczyszczający do mycia twarzy Darphin Baume Nettoyant Aromatique Au Bois De Rose/ Aromatic Cleansing Balm with rosewood


Darphin swoją ofertą kusił regularnie w różnych odstępach kosmetycznej przygody, ale nie każdy produkt mnie zachwycił (po czym nabrałam dużego dystansu) i dalsze zakupy odłożyłam "na potem", które nie następowało ;) Poznałam serię Hydraskin: serum, żel pod oczy i żel- krem Light (żaden z nich nie zachęcił mnie do powrotu). Natomiast płyn micelarny Azahar Cleansing Micellar Water jest na mojej liście zakupowej podobnie jak Intral Toner (odwieczny dylemat jednej twarzy :D) Natomiast dzisiaj chcę podzielić się wrażeniami odnośnie balsamu do mycia twarzy, który przywędrował do mnie od Natalii :* - długo się zastanawiałam nad jego zakupem, lecz jakoś nie do końca byłam przekonana. Cieszy się on ogromną popularnością w świecie pielęgnacji, przewija w wielu poleceniach ale jakoś tak nie po drodze nam było ;) Jednak czasem im coś bardziej popularne/polecane, tak nie do końca trafia w moje preferencje i rezygnuję. Dokładając do tego nikłą sympatię do firmy obraz nabiera nowego wymiaru ;) Dlatego też oferta Natalii spotkała się z ciepłym przyjęciem i pomyślałam, że nie mam nic do stracenia, a może nawet zyskam?!

Charlotte Tilbury Legendary Brows, żel do brwi /recenzja/


Mój stosunek do marki jest mocno zdystansowany i tak naprawdę obiecałam sobie jakiś czas temu STOP, żadnych zakupów. Niemniej kiedy zobaczyłam filmik digitalgirlworld13 /KLIK/ nie mogłam sobie wybić tego żelu z głowy. Z jednej strony wiedziałam, że nie jest to produkt dla mnie (mam zupełnie inny rodzaj brwi niż te, do których został on przeznaczony i zapatrzenie się na Hankę nie pomogło ;)). Moim ulubionym żelem jest Tinted Brow Gel Anastasia Beverly Hills - dopowiada mi w nim absolutnie wszystko, ale jak to bywa, zapragnęłam odmiany.

Zakupy z Nabla LE Freedomination - wrażenia na gorąco :)))


Moje zainteresowanie kosmetykami Nabla Cosmetics nie słabnie, wręcz przeciwnie. Ogromne zadowolenie z kremowych cieni oraz matowej pomadki Diva Crime Ombre Rose /recenzja/ skłania do kolejnych zakupów. Przy okazji premiery nowej serii płynnych matowych pomadek wiedziałam, że wcześniej lub później zdecyduję się na któryś kolor. Wybór nie był łatwy ;) ale potem zobaczyłam zapowiedzi odnośnie odsłony LE i postanowiłam poczekać. Skupiłam się na rzeczywistych potrzebach pod kątem uzupełnienia zasobów, dlatego też zakupy są skromne ;) Z edycji limitowanej wybrałam dwie pomadki Diva Crime Lipstick Lilac - Boheme oraz Dreamy Matte Liquid Lipstick Fetish Mauve, dorzuciłam jeszcze Magic Pencil Light Nude i tusz do rzęs Le Film Noir. Paczkę odebrałam wczoraj i postanowiłam podzielić się pierwszymi wrażeniami, ponieważ wszystkie produkty poszły od razu w ruch.

Matrix SL Texture Builder - Spray teksturyzujący*


Spray teksturyzujący zaskarbił sobie moją dozgonną miłość, a od kiedy ścięłam włosy na krótko, nie wyobrażam sobie bez niego układania/utrwalania włosów. Stał się niezbędnikiem i jak wiecie ogromną atencją darzę Oribe /recenzja/ oraz OUAI /recenzja/ niestety mają pewien minus - dostępność. O ile mieszkając w UK ona nie jest to problemem, tak pomyślałam że gdy znajdę się na dłużej w Polsce nie będę chciała ściągać ich za wszelką cenę, przepłacając przy okazji. Dlatego też po wielu miesiącach wróciłam na nowo do propozycji sklepu internetowego Gobli.pl i postanowiłam skorzystać z oferty współpracy opartej na barterze. Stawiam sprawę jasno, jak zawsze - jest to recenzja sponsorowana podyktowana faktyczną potrzebą a nie wszędobylską darmoszką.

W ofercie sklepu są dostępne trzy tego typu kosmetyki, moją uwagę przyciągnął Matrix SL Texture Builder.