Od dawna przymierzałam
się do opisania tej pomadki, ale brakowało okazji i wciąż
chciałam zrobić lepsze zdjęcia :D Teraz ona się kończy i pomimo, że mój odcień pochodzi z limitowanej kolekcji, to zamierzam
sprawdzić pozostałe kolory. Zachwyciła mnie jej formuła, a jest
tutaj o czym pisać. Z pewnością będę wracać do tego wpisu.
Jedna z najlepszych,
o ile nie najlepsza klasyczna matowa pomadka z jaką
miałam do tej pory do czynienia. Cudowne
nasycenie koloru, wspaniała formuła i konsystencja,
która przekłada się na genialne aksamitne wykończenie,
które prezentuje się nadzwyczaj miękko i pracuje na ustach
w trakcie jej noszenia. Nie ma mowy o suchej skorupie, która potrafi
pękać i ulegać rozwarstwieniu. Nie ma mowy o przesuszeniu w ciągu
dnia ani w trakcie jej zanikania. Tutaj jest pełen KOMFORT,
za który uwielbiam tę pomadkę. Co więcej, pigment nie wżera się
w skórę ust, łatwo go usunąć jeżeli planuje się dołożenie
kolejnej warstwy, a nawet nie zrobię, to on się nie nadbuduje.
Można go wzmacniać, jednak nie polega to na budowaniu
intensywności. To również dla mnie bardzo duży atut! Mamy pełną
kontrolę nad kolorem dzięki formule. Często też wklepuję
delikatnie palcem niczym balsam i mam pewność jaki efekt osiągnę
oraz to, jak zawarty pigment w kolorze będzie zachowywać się tuż
po aplikacji.