Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Make Up For Ever. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Make Up For Ever. Pokaż wszystkie posty

Porozmawiajmy o pędzlach cz. III Make Up For Ever



Do zainteresowania przekutego w zakupy pędzli MUFE przekonało mnie włosie, a raczej jego rodzaj. Jest syntetyczne i niezwykle miękkie, jedwabiste. Są to chyba jedne z najprzyjemniejszych pędzli w swoim przedziale (pośród włosia syntetycznego) i jak ktoś zachwyca się M Brush, to doskonale mnie zrozumie :D (aczkolwiek nie porównuję ich w żaden sposób ze względu na inny rodzaj włosia). Dzisiaj pokażę 3 sztuki: 160 Blush Brush, 130 Large Powder Brush oraz 134 Large Powder Fan Brush.

Make Up For Ever Aqua Brow –moje 5 groszy :)


Od kilku tygodni Aqua Brow robi furorę. Produkt wywołał niezłe zamieszanie i wcale się nie dziwię. Sama kupiłam dwa kolory. Nie mogłam się zdecydować na wybór, a za mało czasu miałam na dokładne testy do tego oświetlenie w Sephorze pozostawia wiele do życzenia. Nie ułatwia podjęcia decyzji. Poza tym farbka ma tendencję do szybkiej zmiany koloru tzn. tuż po wydobyciu wydaje się dużo jaśniejsza niż po chwili kiedy zasycha.... Tego nie przewidziałam. Niby różnica niewielka, ale widoczna jest różnica o ton

Kolor po wydobyciu z opakowania, dwa różne ujęcia w dziennym świetle.

               10 góra, 20 dół


Jeszcze raz, w innych warunkach. Wciąż światło dzienne, ale pełne słońce.





Tutaj można zobaczyć jak zachowują się odcienie tuż po wydobyciu oraz roztarciu. Zdjęcia robione w dziennym świetle.

 Aqua Brow nr 10
 Aqua Brow nr 20

Wiem, że prawie wszyscy zachwalają te farbki i moja opinia nie będzie odbiegać od ogółu, aczkolwiek dostrzegam kilka wad. W moim odczuciu ma to duże znaczenie i choć dla mnie to produkt idealny, który odmienił moje brwi to dla kogoś innego już niekoniecznie. I nie tylko dlatego, że nie ma produktów uniwersalnych. Praktycznie wszyscy skupiają się na plusach pomijając drugą stronę medalu.



Zacznę może od tego, że moje brwi już pokazywałam i dobry podgląd przemiany można podejrzeć TUTAJ dlatego też nie będę rozwodzić się na tym po raz kolejny. Aqua Brow u mnie spisuje się bez zarzutu i moim zdaniem to jeden z lepszych zakupów jakich dokonałam związanych z podkreślaniem brwi. Dodatkowo jeżeli jest dobrze nałożona trwa nienaruszona przez cały dzień. Sprawdzałam w różnych warunkach i nie ma mowy o starciu jest dłonią, co np. zwykle dzieje się w przypadku cieni, czy żelu. Przynajmniej ja tak miałam. Nie muszę też dodawać, że letnia pora to problem nie tylko z trwałością makijażu, ale przede wszystkim dobranie produktów, które zapewnią tzw. dla mnie święty spokój i nie będę musiała zerkać ciągle w lusterko. Lubię kosmetyki wodoodporne i dlatego też postawiłam na Aqua Brow.

I w tym momencie zaczynają się małe schody, ponieważ w przypadku tej farbki jak i też cieni czy innych produktów do brwi podstawą jest przygotowanie skóry. Nazywam to „zagruntowaniem” :D

Może to nie do końca wada bo przecież dla nakładanego cienia/żelu itd. na brwi postępowałam identycznie. Lecz tutaj trzeba się do tego przyłożyć. Jeżeli tego nie zrobimy produkt bardzo szybko zacznie zanikać, co więcej łatwo go zetrzeć. Także wodoodporna formuła zadziała ALE na samej skórze. Kiedy dodamy do tego brwi już jest trudniej, farbka musi mieć podłoże do którego się przyczepi.

Oczywiście to moja wersja wydarzeń, ale traktując ten produkt „na chłopski rozum” to samo w sobie się nasuwa jako skojarzenie i kolejny krok.

Sama musiałam oswoić ten proces :) Bo jednak odrobinę różni się od tego, który stosowałam wcześniej. No i moje brwi nie zawsze chcą współpracować.... A przez to, że mało co widać je na skórze, muszę się przyłożyć.

Druga sprawa to pędzelek. Niby banalna sprawa, ale nagle się okazało, że ulubiony z RT nie do końca mnie zadawala. Sprawdza się do cieni, lecz do farbki już nie bardzo. Tutaj jeszcze do końca nie wybrałam pędzelka. Najprawdopodobniej postawię na MAC’owego malucha 208 Angled Brow

Z jednej strony wydawało mi się, że pośród tylu różnych pędzelków w swoich zbiorach znajdę wybrańca a tu zonk... Kolejny wydatek :D Niby nic takiego, ale...

Kolor, rzecz najważniejsza ale zostawiłam na koniec. Tutaj trochę się rozpiszę.
Posiadam dwa odcienie 10 i 20. W moim przypadku dobranie ich nie było i nadal nie jest prostą sprawą, ponieważ przechodzę zmianę koloru włosów i nie lubię mieć mocno podkreślonych brwi, które wybijają się na twarzy niczym dwie krechy.... To nie dla mnie. Jestem naturalną blondynką, ale Matka Natura pomyliła kolory :P bo nigdy nie czułam się dobrze jako blond dziewczę. Dlatego też to wszystko jest nieco skomplikowane.

10-tkę w wersji solo wykorzystuję na dni bez makijażu (czyli tylko krem tonujący + brwi)  
 Co prawda to nie do końca był trafiony wybór, ale akurat testy na szybko to nie jest dobra metoda...

Chłodny beż z domieszką szarości, tak widzę ten kolor. Inaczej można go nazwać popielatym.

Zdjęcia przygotowane na szybko, bo praktycznie rzadko kiedy wykorzystuję ten kolor solo.


Najczęściej jednak mieszam ją z 20-tką. Uzyskuję wtedy coś takiego. Cały czas kombinuję jakie ilości są optymalne :))) To jest moja wersja na co dzień :)



20-tka jest prawie idealna. Prawie bo gdyby była w zimnej tonacji byłabym w siódmym niebie. Ma rudawe tony, które na obecną chwilę dobrze komponują się z większą częścią włosów i odrostami.

Ciepły brąz z domieszką rudości.


Konsystencja. Dla mnie to dobre połączenie kremu i żelu w jednym, jest zawiesista i gęsta przy czym jednocześnie gładko się rozprowadza na skórze.

Dla zainteresowanych skład. Udało mi się zdrapać nalepkę z opisem polskiego dystrybutora z odcienia nr 20, ale one nie będą aż tak wiele odbiegać od siebie. Nie podoba mi się, że istotne informacje nie są widoczne. W obu przypadkach miałam zaklejone składy INCI :/



Aqua Brow to dobra alternatywa wobec innych dodatków do stylizacji brwi a produkt na chwilę obecną oceniam 8/10. Zobaczymy co przyniesie czas, ponieważ jak na razie oba kolory używam od czerwca i to jest stanowczo za krótko, by wypowiedzieć się do końca :P 

Jest dobra wydajność, trwałość. Poj. 7ml kosztowała jak dobrze pamiętam chyba 89zł więc nie jest to wygórowana kwota za tego typu kosmetyk. Będę Wam jeszcze chciała pokazać Brow Filler z ArtDeco. Zasługuje na prezentację i być może kogoś zainteresuje. Sama żałuję, że nie mam gęstszych brwi i bardziej widocznych. Wtedy byłby strzałem w 10-tkę a tak... posiłkuję się Aqua Brow i zapomniałam o cieniach :P

Myślę, że zanim zdecydujecie się na zakup lepiej postawić na próbki i przekonanie się w domowym zaciszu, czy taka forma, produkt spełnia Wasze oczekiwania. Nie ma sensu ekscytować się Aqua Brow tylko dlatego, że jest o niej głośno. Sama pewnie nie zainteresowałabym się tą farbką gdyby nie okazja oglądania „na żywo” zastosowania i przemiany. TO zrobiło na mnie niesamowite wrażenie. Do tego zostało pokazane JAK można zrobić brwi od podstaw. Jedna z modelek swoje brwi miała zupełnie niewidoczne, więc zachęciło mnie to do ujarzmienia własnych.  Z kolei bałam się, czy będę potrafiła obsługiwać taką formułę. Okazuje się, że nie jest to takie trudne, lecz potrzeba odrobinę cierpliwości i treningu. Nadal oswajam ten proces :)

A jak Wy sobie radzicie z brwiami? Skusiłyście się na Aqua Brow, czy też może wykorzystujecie inne produkty?

Mnie jeszcze Baby Jane Hudson zaciekawiła produktem z Mac’a, ale na razie zostawiam to na później :)
Pozdrawiam :)





Make Up For Ever High Definition Primer

Od zawsze lubiłam wszelkie bazy pod makijaż,testowanie dawało rożne efekty;) W każdym razie nie znalazłam jeszcze takiej, która spełniłaby moje oczekiwania - aż do teraz.
Mało interesowałam się marką MUFE i przy okazji wymiany dostałam
bazę tej firmy HD # 1-zielona.
Mam problemy z naczynkami, więc stwierdziłam,że spróbuję - a może akurat się sprawdzi:) Nie pomyliłam się, bazując na składzie i przeczuciu;) (choć zastanawiałam się czy podjęłam dobrą decyzję, bo akurat korygujące bazy Smashboxa okazały się dla mnie mało udane...)

Baza MUFE jest lekka, ale odczuwalnie treściwa, dobrze się ją aplikuje i rozprowadza na skórze dzięki czemu odczuwalnie nawilża i zmiękcza skore. Zostawia delikatny glow, wiec osoby szukające efektu matu nie będą zadowolone. W zasadzie dzięki swojej konsystencji baza tworzy warstwę ochronna, która przedłuża trwałość makijażu.

Korygowanie za pomocą koloru nie jest specjalnie widoczne - w zasadzie na początku byłam mocno zawiedziona bo....jakoś nie widziałam  tego efektu sama dla siebie. Owszem, stonowanie kolorytu było; obszary naczynkowe i drobne niespodzianki optycznie wygładzone, jakby "schowane".
Dopiero po kilku uwagach czyt. komplementach otoczenia w świetle dziennym - zaczęłam porównywać i faktycznie dopatrzyłam się tego, co inni:) Sztuczne światło jakby "tonowało" wiele zasług bazy, które w dziennym świetle dobrze widać :-)

Cera jest wyrównana, ujednolicony koloryt, mniejsze zaczerwienienia - bo w sumie kolor jedynie pomoże skorygować, zminimalizować. Ogólnie twarz prezentuje się korzystnie na tyle, że darowałam sobie w niektóre dni użycie podkładu :-)

Na pewno utrwala i przedłuża trwałość makijażu, nieźle współpracuje z kremami tonującymi, staje się przede wszystkim świetną baza ponieważ skóra staje się dobrze przygotowana do nałożenia reszty makijażu - krem tonujący czy podkład znacznie lepiej się wchłania,w trakcie dnia makijaż wymaga minimum poprawek.

W międzyczasie kiedy czekałam na przesyłkę z bazą w kolorze zielonym udało mi się ustrzelić perełkę z tej samej serii tylko w kolorze żółtym # 6.
Właściwości są identyczne jak zielonej, z ta różnicą, że żółty kolor pięknie rozjaśnia cere, a nałożony w okolice oczu "chowa" delikatne sińce czy podkrążenia.
Nałożona na całej twarzy nadaje efekt promiennej, wypoczętej cery.

Bazy maja świetne opakowanie z pompką, wiec higieniczna aplikacja jest dużym plusem, bardzo wydajne i opakowanie wystarczy na długi czas. Ciekawa jestem jak baza będzie spisywać się w okresie letnim, bo teraz i na nadchodzące chłody stała się dodatkową ochroną, ale czy podczas upałów sprawdzi się np .solo? chciałabym :-) bo jak na razie jest to jedna z lepszych baz z jakimi miałam do czynienia a bylo ich sporo;)

Make Up For Ever HD Blush 08



Róż do policzków HD czyli High Defenition Blush od Make Up For Ever to kosmetyk nowej generacji! Specjalna formuła, w której zastosowano unikalne połączenie 3 pudrów, daje naturalny efekt „drugiej skóry”.

Róż HD ma lekką konsystencje i doskonale się rozprowadza. Dodaje cerze blasku i sprawia, że wygląda ona świeżo. Specjalny składnik - Viamerine – zapobiega wysuszaniu skóry, a olejki eteryczne gwarantują trwałość makijażu.

Dostępne odcienie-KLIK!

Tyle opisu wg producenta,mam odcien #8 Light Rosewood ktory w opakowaniu przypomina odcien brudnej zgaszonej maliny(mam problem z okresleniem tego koloru;)) na skorze zmienia sie w bardzo naturalny odcien rumienca,dodatkowo po dokladnym roztarciu widac malutkie drobinki ktore nadaja opalizujacy efekt.
Troche sie balam tego koloru ze wzgledu na obszary naczynkowe ale doskonale stapia sie z cera tworzac naturalny efekt-nie podkreslajac jakichkolwiek niedoskonalosci.
Lekka formula sprawia,ze aplikacja jest prosta i bezproblemowa.
Przyznam sie,ze nigdy nie lubilam tego typu rozy-omijalam szerokim lukiem wszelkie musy/kremy itd. calkiem przypadkowo znalazl sie w moich rekach,oszolomil latwa aplikacja i niewielka iloscia do nalozenia.
Bardzo trwaly,na skorze trwa niezmiennie do 12h nie robiac plam/plackow/nie znikajac/nie zmieniajac koloru.
Swietny do odswiezenia twarzy kiedy mamy za soba zarwana noc i nie tylko;)

A Wy jakie macie ulubione roze?a moze cos wiecej znacie z MUFE i polecicie?:)