Linia Premium Natural Secrets została
powiększona o kolejny produkt. Tym razem jest to krem pod
oczy o wdzięcznej nazwie Miracle Eye Cream. Moja
pielęgnacja tej strefy od bardzo dawna ogranicza się do kilku
stałych elementów, o których wspominałam przy TEJ
okazji. Czasami jednak daję się ponieść fali entuzjazmu i
wybieram coś nowego. W tym momencie zadecydowały dwa czynniki.
Zachwyt wywołany Better Skin /recenzja/
oraz fakt, że oba kremy powstałyprzy współpracy
z Anią właścicielką i założycielką marki "From A Friend".
Z takiego spotkania mogło wyjść tylko samo dobro :)
To pytanie zadaję sobie od lat podążając za
potrzebami skóry. Nigdy
nie miałam większych problemów z tym obszarem twarzy poza suchością,
skłonnością do podrażnień. Mam bardzo
wrażliwe oczy, więc nakładanie czegokolwiek bardzo wysoko tuż pod linię rzęs,
powieki u mnie odpada. Trzymam się zasady, by nie wychodzić zbyt wysoko
poza dolinę łez oraz poniżej górnej powieki (u mnie ona wraz z wiekiem coraz
bardziej opada i jest to widoczne). Istotne jest także, by dany produkt nie
migrował, bo wtedy na bank dochodzi do podrażnienia.
SPF nakładam w
taki sam sposób.
Jak widać u mnie większych problemów brak, nie mam zasinień, pogłębionej doliny łez
a delikatne linie i pierwsze zmarszczki zawieszone w subtelnie zaznaczonej
siateczce najlepiej widać w trybie makro (ale z iloma osobami na co dzień tak
się funkcjonuje? :D). Opadająca powieka, która w obecnej postaci nie spędza mi
snu z powiek. Czasami pojawia się opuchlizna, obrzęk ale wynika to np. z braku
snu, stresu itd.
Pielęgnacja
okolic oczu od zawsze była moim stałym punktem, nawet jako bardzo młoda
dziewczyna wiedziałam, że z moją delikatną i wiecznie suchą skórą nie mogę
odpuszczać tego rejonu. Teraz, wiele lat później tym bardziej
doceniam profilaktykę. Zwłaszcza, że zaczęły pojawiać się delikatne linie i
siatka zmarszczek. Czas nie stoi w miejscu, a ja nie czuję potrzeby zatrzymywać
go na siłę. Za to staram się, by skóra była w dobrej kondycji. Mam 38 lat :D
Moja przygoda z
Antipodes zaczęła się niewinnie, od sztyftu do ust oraz genialnej maski
Aura Manuka Honey. Potem otrzymałam w ramach prezentu serum Apostle, które
odmieniło moją skórę (dosłownie!) i zdecydowałam o kolejnych zakupach min.
wybór padł na krem pod oczy. Dzisiaj o nim opowiem i przy okazji odniosę się do
powracających do mnie pytań. Tak, pojawią się recenzje maski, serum Apostle
oraz pozostałych kosmetyków :) Nie wszystkie mnie zachwyciły, kilka odpuściłam
ze względu na charakterystykę mojej cery oraz preferencje, lecz Antipodes stało się moją osobistą perełką
:)
Kremy pod oczy to trochę mało wdzięczny temat do recenzji
dla mnie. Dlaczego? Bo jak naprawdę ocenić skuteczność oraz efekty działania
kiedy ten kosmetyk występuje w mojej pielęgnacji od lat. Zaczęłam wcześnie, po
części z konieczności, po części z czysto racjonalnych powodów jakimi są
działania ochronne. Lepiej zapobiegać, wychodzić naprzeciw potrzebom
skóry niż zaczynać za późno. Jak z każdą inną dziedziną naszego życia.
Konieczność, czyli odwieczny problem z suchą skórą w okolicy oczu. Łzawienie,
mrużenie oczu oraz mnóstwo innych wytycznych. Przez długi czas były to tzw. „zwyklaki”,
proste nawilżacze. Zaczynałam od żeli ze świetlikiem i pochodne, potem kremy.
Nic skomplikowanego. Z czasem zaczęłam podbierać specyfiki od Mamy, by
przekonać się jakie będą u mnie efekty :) Dlatego też przez naprawdę długi
okres zapraszałam na półkę produkt z Yves Rocher seria Riche Creme /moja
recenzja/
Dzisiaj, ponad 15 lat później doceniam własną
zapobiegawczość. Pomimo łaskawych genów wiem, że czas nie stoi w miejscu. A po
drodze wydarzyło się wiele zarwanych nocy, nie stroniłam od używek i szalonych
okresów.
Dzisiaj będzie w kilku słowach o Lumene Bright Now Vitamin C Eye Cream Brightening Moisturizing/ Vitamin
C Rozświetlającym kremie pod oczy.
Rzadko mi się zdarza,
by ocenić produkt pielęgnacyjny tak szybko, jednak tym razem za wiele do
napisania nie mam a ponad dwa tygodnie próbowania i testowania w różnych
konfiguracjach zniechęciły mnie do dalszego próbowania.
Na szczęście krem był gratisem do zakupów, gdybym kupiła to
byłabym zła jak osa.... A w pamięci miałam dobre spotkania z Lumene w kwestii
pielęgnacji. Aż do teraz.
Opakowanie to
klasyczna tubka z miękkiego tworzywa. Pojemność 15ml w cenie ok. 55zł. Całość
dostajemy w estetycznym opakowaniu wraz z opisem polskiego dystrybutora. Na
uwagę zasługuje także zabezpieczenie w postaci hologramu.
Konsystencja jest
przyjemnie śmietankowa, nieco bieli w pierwszym kontakcie ale gładko
rozprowadza się na skórze i w niczym nie zapowiada tego, co nastąpi dalej....
Jest to pierwszy krem, który wchłania się do absolutnego
matu zostawiając efekt pergaminu. Nie wiem jak inaczej to nazwać, ale nie ma nawilżenia, ukojenia, odżywienia.
Bielenie szybko ustępuje na skórze bez większego wysiłku i podczas delikatnego
masażu odczuwalnie skóra staje się nieprzyjemnie sucha, matowa....
Próbowałam różnych metod, za każdym razem
efekt ten sam. Jedynie w momencie łączenia z serum lub innym kremem. Dla mnie
to niedopuszczalne, ponieważ okolica moich oczu charakteryzuje się suchą skórą
i dodatkowe przesuszenie nie jest mi potrzebne. Co więcej ostatnie dwa tygodnie
narobiły więcej szkody niż pożytku.
Czuję jakby krem pod oczy stał się pielęgnacyjnym gadżetem.
Lekka formuła na plus, lecz działanie już nie bardzo. Nawet trudno doszukać się
efektu rozjaśnienia. Zraziłam się, na dobre.
Wiem, że niebawem pojawią się recenzje w ramach HexxBox’a
związane z tym kremem i ciekawa, co z tego wyniknie. Sama miałam wielkie
nadzieje, które zostały szybko ugaszone.
Jakie Wy macie ulubione produkty do pielęgnacji okolic oczu?
U mnie jest kilku ulubieńców, o których można poczytać TUTAJ i TUTAJ :) Nie sposób nie wspomnieć
genialnego żelu Glicare Sesdermy
Sama teraz zaczynam przygodę z NeoStrata Skin Active Intensive
Eye Therapy.
Dzisiaj chcę Wam przybliżyć moją pielęgnację okolic oczu z ostatnich miesięcy i uważam, że taki przegląd powie więcej niż zaprezentowanie każdego produktu w osobnych recenzjach.
Pielęgnacja okolic oczu jest różnie traktowana. Jedni sięgają po nią późno lub wcale, inni zwracają uwagę i liczy się na nich profilaktyka. Należę do tej drugiej grupy, ponieważ od zawsze zmagałam się z suchą okolic oczu a co za tym idzie różnie bywają z kondycją skóry w tej oko(licy).
Można również zastanowić się nad zasadnością używania produktów przeznaczonych typowo pod oczy, bo przecież większości przypadków to krem do twarzy dobrze Nam zastąpi dodatkowy produkt. Kiedy byłam młodsza nie miało to dla mnie większego znaczenia, ale czas nie stoi w miejscu i widzę, że wykorzystanie tego, co proponują różne firmy typowo w pielęgnacji okolic oczu ma sens. Dla mnie rzecz jasna :) Nikogo nie nawracam i nie zamierzam. To moje odczucie. Moja kondycja skóry to nie tylko zaleta genów, lecz także dopasowania i zmian w pielęgnacji, która w zależności od potrzeb skóry ulega zmianie.
Jednocześnie stosowane różne formuły w podobnych pojemnościach trochę wymusiły prześledzenie procesu użytkowego pod kątem wydajności. Pomiędzy nimi następowały mniej więcej tygodniowe przerwy.
Mała rewolucja zaczęła się od produktu Sesdermy żelu GlicareKLIK! Będę się do niego odwoływać, więc jeżeli ktoś nie miał okazji czytać zachęcam do lektury :)
Żel Glicare starczył na ponad 3 miesiące i w maju został zastąpiony kremem La Roche Posay Substiane.
Niepozorna tubka o poj. 15ml obiecywała przywrócenie prawidłowego napięcia tkanek skóry oraz korektę tzw. worków pod oczami. Z tym drugim akurat nie miałam i nie mam problemu a napięcie doskonale utrzymał przez cały okres stosowania. Nie było to dużym wyzwaniem, bo zachował efekt po żelu Glicare.
Producent zapewnia też o tym, że produkt posiada formułę odpowiednią dla wrażliwych oczu. I tutaj nie mam zastrzeżeń. Nie migruje, nie podrażnia. Pamiętajmy także o odpowiedniej aplikacji produktu pod oczy, aby potem nie było płaczu. Dobrym posunięciem jest także masaż "ósemkowy".
Jest tutaj wygodny aplikator. Bardzo lubię taki rodzaj.
Opakowanie to klasyczna tubka z miękkiego tworzywa. Nie do końca jest trafiona i już w połowie opakowania bawimy się w odpowiednie dozowanie i ugniatanie.... Po czym rozcięłam opakowanie i resztę produktu przełożyłam do słoiczka. Gdybym chciała wyrzucić, bo podejrzewałabym, że się kończy to.... Uwaga! Praktycznie połowa zawartości poszłaby w kosz.
Gdyby firma dopracowała formę opakowania wyszłoby to na plus, ponieważ jednocześnie przekłada się to na wydajność produktu. A w tym przypadku trudno jest o taką samą ilość podczas jednorazowej aplikacji.
W obliczu powyższych stwierdzeń produkt starczył na ok. 5 tygodni, co jest niezłym wynikiem. Z drugiej strony na bazie innych produktów z tej puli i takiej pojemności widzę, że jest pewna cecha wspólna. Przekonałam się o tym śledząc kolejne kremy pod oczy.
Miałam w głowie, aby przygotować zdjęcia z próbkami konsystencji, ale zanim się zebrałam do tego to krem zużyłam ;) Jednak na pewno jeszcze będę o nim pisać i uzupełnię recenzję :)
Konsystencja jest przyjemna, kremowo żelowo, dobrze rozprowadza się na skórze tworząc płaszcz ochronny. Zabezpiecza skórę.
Czy faktycznie odbudowuje komórki skóry wzmacniając jej strukturę i zapobiega zwiotczeniu tkanki? Hm, trudno jest mi odpowiedzieć jednoznacznie, ponieważ kondycja mojej skóry nie wymaga aż tak wiele, lecz z drugiej strony skóra wokół oczu była dobrze nawilżona, rozprasowana, wygładzona i jędrna. Poza tym trzeba wziąć pod uwagę, że u mnie pielęgnacja ma przebieg ciągły a bardziej widoczne efekty mogłaby zaobserwować osoba, która ma widoczne problemy w tej okolicy. Niemniej uważam Substiane za udany produkt i godny polecenia. Sama do niego wrócę na okres jesienno-zimowy ze względu na świetne zabezpieczenie skóry.
Ceny tego kremu są różne, ostatnio płaciłam ok. 80zł i uważam, że nie jest to aż tak wygórowana kwota za dobrej, jakości produkt do pielęgnacji okolic oczu. Przegląd wg Ceneo KLIK! Jednak warto pamiętać, że stacjonarnie często pojawiają się ciekawsze promocje/okazje :)
******
Następcą Substiane w czerwcu (22 czerwca) stał się krem Matis Response Yeux Lift Effect Gel - Smoothing Eye Care.
Przyznam, że z tym produktem wiązałam spore nadzieje i chciałam, by sprawdził się. Czy pokrył się z moimi oczekiwaniami? Dlaczego?
Zacznę od początku.
Response Yeux Lift Effect Gel to kremowy żel, jego zadaniem jest wygładzenie i napięcie skóry. Wywiązuje się z tego bez zarzutu i zgodnie z rekomendacją odświeża, szybko się wchłania, dobrze współgra z makijażem.
Producent zapewnia o formule, która jest dostosowana do bardzo wrażliwej skóry. Nie mam ku temu zastrzeżeń.
Patrząc na skład min. znajdziemy:
Wyciąg z liczi (Litchi Chinensis Pericarp Extract) działanie min. nawilżające, działanie oksydacyjne
Białko uzyskane z pszenicy (Triticum Vulgare (Wheat) Protein) zapewnia efekt napięcia i wygładzenia
Skwalan(Squalane) tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną, zmiękcza i wygładza.
W teorii wygląda to bardzo ładnie, ale w praktyce okazuje się zwykłym produktem, który po prostu nawilża, wygładza i napina skórę. Nie dzieje się żadna magia, kontur oka prezentuje się promiennie, ale trudno było mi się dopatrzyć extra efektów poza tymi, które już BYŁY.
Używałam go dwa razy dziennie, czyli rano i wieczorem tak jak każdy inny krem pod oczy. Poręczny aplikator, eleganckie opakowanie to cieszyło oczy :) Problemem jest dozowanie, jedna porcja to za dużo. Kiedy zaczynamy kombinować z pompką to następne użycie wydaje nam resztki, które nie są wystarczające a nowa aplikacja wymusza dozowanie „na oko”.
Nie bardzo przemawia do mnie taki mechanizm a okazuje się, że można to dopracować, o czym za chwilę.
Wydajność przeciętna i w odniesieniu do efektów krem nie wyróżnia się specjalnie na tle podobnych kosmetyków. Różnica jest w cenie, w zależności od miejsca zapłacimy pomiędzy 150zł a 200zł. Uważam, że to przyjemny krem, ale takich jest wiele i dużo tańszą alternatywą o podobnym działaniu będzie np. Substaine.
Po 4 tygodniach zaskoczona, kiedy pewnego dnia pompka zastrajkowała i nie wydała kolejnej porcji kremu... W taki oto sposób pod koniec lipca (27 lipca) zagościł Optim Eyes.
******
Filorga Optim Eyes to kolejny produkt, dzięki któremu poznaję markę a przede mną kolejne :) Jak do tej pory nie zawiodłam się na firmie, czy i tym razem tak będzie?
Nie będę przytaczać pełnego opisu, osoby zainteresowane odsyłam do strony gdzie można zapoznać się z pełną ofertą KLIK!
Wszystko ładnie opisane i zaprezentowane :) a ja w skrócie dodam od siebie, że krem faktycznie wpływa na kontur oka i zabawne, że dostrzegłam to w momencie, kiedy krem skończył się ;))) Jak już zaznaczyłam robię sobie krótkie przerwy pomiędzy kosmetykami i to jest najlepsza rekomendacja, krem odstawiony a efekt podtrzymany.
Optim Eyes wpływa na wygładzenie, wypełnienie zmarszczek, rozjaśnieniu cieni, zredukowaniu opuchlizny. Jednym słowem oczy odzyskują blask, co od razu przekłada się na całą twarz. Nie bez przyczyny oczy są zwierciadłem duszy, :))) ale jeszcze ważniejsze to, co dzieje się wokół nich. To jest moje osobiste odczucie.
Składniki aktywne, które zostały zawarte w kremie mają działanie i mimo, że aktualnie mam „efekt zawieszenia”, o którym za chwilę to czuję i widzę JAK zachowuje się skóra wokół oczu.
Kilka słów odnośnie opakowania. Jest praktyczne i wygodne, utrzymane w stylistyce Filorgi. Udany dozownik, w postaci chowanej obrotowej pompki. I teraz coś ważnego, co dla mnie było udanym odkryciem. Jednak porcja kremu jest wystarcza na optymalne wykorzystanie pod kątem obu okolic oczu. Wyciskamy raz i po sprawie. Ilość jest doskonale dopasowana.
Formuła delikatnie żelowa, łatwo rozprowadza się na skórze, szybko wchłania. Stanowi dobrą bazę pod makijaż. Nie mam tutaj żadnych zarzutów, Dopracowane od a do z.
Jestem bardzo zadowolona z efektów, ale jest, „ale”. Wydajność w relacji cena, co prawda działanie wynagradza nam to doskonale, lecz Optim Eyes to w moim odczuciu produkt sezonowy. Idealny na wiosenno-letnią porę. Na jesień i zimę będzie zbyt słaby, nie zapewni wymaganej ochrony. Co prawda można go połączyć z innym produktem tak jak robiłam to w przypadku Glicare jednak w obliczu ceny to jest średnio opłacalne a krem starcza na ok. 5 tygodni.
Jeżeli do niego wrócę to na zasadzie kuracji odświeżającej w okresie, kiedy będę czuła, że skóra wokół oczu potrzebuje więcej. To będzie idealne rozwiązanie. Natomiast gdyby krem miał zbliżoną cenę, ale zwiększoną pojemność to nie zawahałabym się powtarzać zakupu regularnie.
Z ciekawości rozbroiłam opakowanie, które nie dawało mi spokoju :D Możecie podejrzeć je tutaj.
******
Na chwilę obecną mam przerwę w stosowaniu kremu pod oczy, wykorzystuję krem do twarzy a to, dlatego, że postanowiłam spróbować oferty Sylveco a raczej dać jej drugą szansę. Niestety po kilku użyciach wiem, że to nie jest krem dla mnie. Nie ma w nim nic, co sprawiłoby, że czułam się komfortowo.
Działanie jest przeciętne. Krem bardzo bieli, trudno się wchłania i zostawia moją skórę dziwnie matową. Produkt jest fajnie podany, kartonik z pełnym opisem, elegancko opisane główne składniki. Do tego zabezpieczenie przed „macantami” i przyjazna pojemność 30ml.
Na tym koniec atutów. Rozumiem, że są osoby, które polubiły ofertę Sylveco. U mnie ona się nie sprawdza.... Co prawda mam jeszcze kilka innych kosmetyków, ale nie wiem czy będę chciała je poznać. A i krem pod oczy ma specyficzny zapach dla mnie. Nie jest on zbyt przyjazny.
Postanowiłam, że szkoda, aby krem się zmarnował lub zaliczył kosz a może któraś z Was z chęcią się nim zaopiekuje :) Przygotowałam zabawę Szybki LOS na FB. Taka formuła będzie pojawiać się regularnie i nie tylko w przypadku użytych kosmetyków. Żeby nie było ;)
Zasady są proste i jeżeli macie ochotę to zapraszam, zostało jeszcze dużo czasu.
Jutro wybiorę jedną z osób, która spełniła wszystkie warunki :)
Na zakończenie przygotowałam małe podsumowanie. Nie dawało mi to spokoju a teraz mniej więcej wiem na ile starcza mi opakowanie produktu pod oczy, biorąc pod uwagę zależności pomiędzy formułami, pojemności. Może kogoś to zainteresuje :)
Jeszcze nie wiem co nowego u mnie
zagości w takiej sytuacji, ale
rozważam powrót do La Roche Posay
Substiane, choć wolałabym go zachować na chłodniejszą porę lub Dermalogica Intensive EyeRepair.
Zobaczymy :)
Dziękuję wszystkim za uwagę a przede wszystkim tym, którzy zostali ze
mną do ostatniej linijki :))) Moje rozważania zawsze są przydługie, ale wierzę,
że jeżeli ktoś szuka informacji na blogach to chce czytać a nie tylko oglądać
:)
Pytanie do Was, polecicie dobry krem pod oczy, dla 30+ której bliżej do
tzw. „czwórki” z przodu? :)))
Pozdrawiam :)
P.S Podziękowania dlaM. i Zielonego Serduszka za pomysł oraz instruktaż ramki :) Prosta rzecz a cieszy :D