Ofertę Farmony znam
słabo, nie śledzę asortymentu firmy na bieżąco, ale jakiś czas temu wyczytałam u
Karotki o szarlotce z Farmony i postanowiłam spróbować. Zapach jak znalazł na
okres zimowy.
Kupiłam masło i
peeling do mycia z serii Sweet Secret. Idąc tropem Słomki, teraz wiem,
dlaczego tak lubi czytać opisy produktów z Farmony: D i oczywiście nie mogłam
oprzeć się pokusie, aby nie przytoczyć całego opisu producenta.
Szarlotkowe masło do
ciała
szarlotka z bitą śmietaną i cynamonem
-nie wiem jak na Was, ale na mnie taki początek brzmi więcej
niż zachęcająco, nie mówiąc już o pojawiającym się ślinotoku. Oczami wyobraźni
widzę podaną na ciepło szarlotkę z bitą śmietaną i cynamonem a do tego lody
waniliowe, mrauuu ♥
Wyjątkowy kosmetyk do pielęgnacji ciała o przyjemnej,
aksamitnej konsystencji i apetycznym zapachu został stworzony z myślą o tym, by
rozpieszczać zmysły i ciało.
-jeżeli wyjątkowy to na pewno dla mnie, nie mogę odmówić
sobie przyjemności rozpieszczania nie tylko zmysłów.
Powstał na bazie ekstraktu z jabłka, olejku cynamonowego
i protein mlecznych, dzięki czemu skutecznie pielęgnuje skórę, a do tego
obłędnie pachnie, na długo pozostawiając kuszący zapach rajskiego deseru
- wow! Taka rekomendacja to prawdziwa rozpusta a jeżeli połączymy
pielęgnację w stylu przyjemnie i pożyteczne, to, czego więcej chcieć?
Regularne stosowanie Szarlotkowego masła do ciała daje
uczucie wypielęgnowanej, jedwabiście gładkiej i pachnącej skóry.
- przecież to, co zostało już napisane powyżej jeszcze przed
otwarciem pudełka zmusza mnie do zapewnienia siebie samej w myślach, że TAK!
TAK! Będę używał sumiennie i regularnie.
Bogata receptura zapewnia intensywne i długotrwałe
nawilżenie, łagodzi nieprzyjemne uczucie szorstkości oraz doskonale odżywia i
regeneruje skórę, a niepowtarzalny, wyjątkowo aromatyczny zapach pobudza zmysły
oraz zapewnia uczucie niezmąconej błogości i szczęścia, wprowadzając w
doskonały nastrój.
- to jest TO, czego szukam, myślę gorączkowo, więc będzie to
udany zakup.
Gdyby ktoś miał wątpliwości, moje uwagi
w odniesieniu do opisu producenta są ironiczne
Opakowanie to
tradycyjne pudełko z zakręcanym wieczkiem, ze sztucznego tworzywa. Nie ma w nim
nic szczególnego poza kolorowymi naklejkami, które przyciągają moje oczy: D
Konsystencja –
gęsta, zbita, faktycznie przypomina masło, szczególnie takie, które nie chce
się rozsmarować i wymaga cierpliwości i ciepła. Trochę trudno wydobywa się je z
opakowania, wydłubywanie nie należy do przyjemnych…
Pełna ekscytacji i
podniecenia dobieram się do opakowania, zdzieram zabezpieczenie w postaci
aluminiowej folii i…. Jestem rozczarowana! Zapach, tak pięknie podany, opisany,
bo Farmona na niesamowitych bajkopisarzy w swoich szeregach, niestety nie ma on nic
wspólnego z szarlotką.
Dla mnie to wybitnie aromat pieczonego jabłka, jest to zapach mojego dzieciństwa, więc doskonale wiem JAK pachnie.
Dla mnie to wybitnie aromat pieczonego jabłka, jest to zapach mojego dzieciństwa, więc doskonale wiem JAK pachnie.
Szarlotka to piękny
aromat jabłek i cynamonu a w maśle Farmony cynamonu brak, jest słodycz pieczonego jabłka jednak
tak mocna, tak intensywna, że mimo najszczerszych chęci nie jestem w stanie
używać tego globalnie ani regularnie.
Na skórze nie jest zbyt trwały, na całe szczęście! Ale podczas aplikacji potrafi wypełnić łazienkę i drażnić nos w najbardziej niemożliwy sposób, z jakim zetknęłam się od naprawdę długiego czasu.
Mam jeszcze jedno, ale, producent przedobrzył ze składnikami zapachowymi i poszedł niestety w złą stronę, bo jak się mówi, że od nadmiaru i głowa boli. Tak jest tym razem… W nasyconym aromacie masła pojawia się pewna syntetyczna nuta, która przyprawia o szaleństwo i bynajmniej nie ze szczęścia.
Na skórze nie jest zbyt trwały, na całe szczęście! Ale podczas aplikacji potrafi wypełnić łazienkę i drażnić nos w najbardziej niemożliwy sposób, z jakim zetknęłam się od naprawdę długiego czasu.
Mam jeszcze jedno, ale, producent przedobrzył ze składnikami zapachowymi i poszedł niestety w złą stronę, bo jak się mówi, że od nadmiaru i głowa boli. Tak jest tym razem… W nasyconym aromacie masła pojawia się pewna syntetyczna nuta, która przyprawia o szaleństwo i bynajmniej nie ze szczęścia.
Co do właściwości
pielęgnacyjnych. Faktycznie nieźle nawilża, szybko się wchłania, choć
wydobycie z pudełka oraz rozsmarowanie wymaga cierpliwości. Do regularnego
używania nie przekona mnie żadna siła. Sięgam po nie, co drugi lub trzeci
dzień, aby dać odpocząć zmysłom a przede wszystkim głowie. Nawet mój kot ode
mnie ucieka, kiedy mam posmarowane dłonie szarlotkowym masłem…
Odnieśmy się jeszcze
raz do tego, co widnieje na opakowaniu - Powstał na bazie ekstraktu z jabłka, olejku
cynamonowego i protein mlecznych, dzięki czemu skutecznie pielęgnuje skórę, a
do tego obłędnie pachnie, na długo pozostawiając kuszący zapach rajskiego
deseru.
- wspaniały ekstrakt z jabłka, olejek cynamonowy i proteiny
mleczne (wyboldowałam) są na szarym końcu składu, które poprzedza składnik
zapachowy (oznaczony na czerwono)
Od razu rodzi się pytanie, czy tak ma wyglądać pielęgnacja?
Rajski deser może był w głowie twórcy i na tym się
skończyło. Na pewno to nie jest mój raj.
W kilku słowach:
+ szybko się wchłania
+ nie zostawia tłustej warstwy
+zapach na skórze nie utrzymuje się za długo
+opakowanie, które daje możliwość zużycia kosmetyku do
samego końca
+ cena
- zapach, za mocny, za intensywny i niemający nic wspólnego
z szarlotką, nie mówiąc o cynamonie
-formuła, twarda konsystencja, która potrzebuje cierpliwości
do wydobycia oraz rozsmarowania
-pojemność, dla mnie taka ilość w porównaniu do męczącego
zapachu jest przytłaczająca
-skład
2, 5/5 a to
tylko, dlatego, że szybko się wchłania i od czasu do czasu mogę zanurzyć nos
dla szybkiego pobudzenia bez szukania okazji do dłuższego kontaktu.
Pojemność masła to
225ml, koszt to ok.14zł
Ingredients:
Aqua
(Water),
Butyrospermum
Parkii (Shea) Butter,
Ethylhexyl
Stearate,
Glycerin,
Cetearyl
Alcohol, Ceteareth-20,
Paraffinum
Liquidum (Mineral Oil),
Glyceryl
Stearate,
Sodium
Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate
80,
Cera Alba
(Beeswax),
Cyclopentasiloxane,
Cyclohexasiloxane,
Dimethicone,
Parfum
(Fragrance),
Propylene
Glycol, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract,
Hydrolyzed
Milk Protein, Lactose,
Cinnamomum
Zeylanicum (Cinnamon) Bark Oil,
Inulin
Lauryl Carbamate,
Xanthan
Gum,
Disodium EDTA,
Phenoxyethanol,
Methylparaben, Ethylparaben,
2-Bromo-2-Nitropropane- 1,3-Diol,
BHA,
E150C,
CI 16255,
Cinnamal.
Na tym zakończę aby
bardziej nie pogrążać tego produktu. Poza tym zawsze może być ktoś, kto
będzie zadowolony. Pamiętajcie, to moja opinia :D Twoja może być zupełnie inna.
Jednak lubię rozliczyć obietnice producenta w zderzeniu z moimi oczekiwaniami.
Do kompletu dobrałam
Szarlotkowy
peeling do mycia ciała
Wyjątkowy kosmetyk o gęstej konsystencji i kuszącym
zapachu słodkiej szarlotki z bitą śmietaną
i zmysłowym cynamonem został stworzony do codziennej pielęgnacji i mycia
ciała, dla osób, które dbają o zdrowy wygląd skóry i lubią pozwalać sobie na
chwile przyjemności.
-kto nie lubi łączyć przyjemności w codziennej pielęgnacji,
a jeżeli dołożymy do tego cudowny zapach?
Specjalnie opracowana, bogata receptura doskonale myje i
odświeża skórę, nie powodując jej wysuszenia. Drobinki peelingujące usuwają
zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka, a delikatna piana o zniewalająco
słodkim zapachu rajskiego deseru dodaje energii, uwodzi i inspiruje, wyraźnie
poprawiając nastrój.
- specjalna receptura brzmi bardzo profesjonalnie i
przekonywująco, jak się nie dac skusić i nie wpaść w tak misternie zastawione
sidła?
Regularne stosowanie Szarlotkowego peelingu do mycia
ciała doskonale odżywia skórę i poprawia jej sprężystość oraz pozostawia
długotrwały, uwodzicielsko słodki zapach i aksamitnie gładką skórę.
- to jest TO, czego moja skóra potrzebuje
Na samym początku trafiam na koszmarne opakowanie. Butelka ze
sztucznego tworzywa, które jest mało elastyczne. Oczami wyobraźni już widzę
problem z wydobyciem jednak przymykam oko w stylu Marioli o kocim spojrzeniu.
Ląduje w koszyku a raczej na blacie przy kasie.
Wspominałam, że
będzie problem z wydobyciem? Tak, jest to duża przeszkoda, niby do
pokonania jednak męczy. Peeling jest cudownie zbity i gęsty z mnóstwem
drobinek. Nie rozlewa się w dłoni, świetnie przylega do skóry, ale wydobyć go
przez ten otwór jest sporym wyczynem. Mała dziurka nie sprzyja takim zabiegom.
Zapach jest mniej
męczący, mniej słodki, lecz bardziej syntetyczny. Nie udało się i tym razem
odwzorować zapachu szarlotki z cynamonem. Szkoda, wielka szkoda… Jednak mam
dobrą wiadomość. Peeling sam w sobie jest świetny! Drobinki dobrze dobrane, w
kontakcie z wodą nie wypłukują się zbyt szybko, idealnie złuszczają. Udana
formuła. Jeżeli ktoś lubi dobry peeling, który nie jest zbyt ostry to warto
sięgnąć po ten kosmetyk.
Niestety nie polecę do
regularnego stosowania skóry suchej i wrażliwej, czyli takiej jak moja,
ponieważ pomimo udanej formuły peeling wysusza. Uczucie ściągniętej skóry
pojawia się tuż po samym zmyciu. Kojarzy mi się to z efektem pergaminu. Wymaga natychmiastowego użycia balsamu, bo
w innym przypadku skóra staje się podrażniona.
Z jednej strony mi się podoba, ale z drugiej nie mogę sobie
pozwolić, by narażać skórę na dodatkowe problemy. Bez tego mam ich nie mało.
W telegraficznym
skrócie:
+ udana konsystencja na zasadzie formuły peelingu
+ dobrze złuszcza
+ cena
+pojemność
+dostępność
- zapach
-opakowanie
-wysusza skórę
-potrafi podrażnić
2/5 niestety
więcej nie dam, ponieważ efekt ściągniętej i podrażnionej skóry to nie jest to,
czego szukam, pomimo, że formuła jest udana. Zużyję do dłoni, może stóp ze
względu na dobre złuszczanie.
Pojemność 225ml cena
ok.14zł
Ingredients:
Aqua
(Water),
Sodium
Laureth Sulfate,
Acrylates
Copolymer,
Cocamidopropyl
Betaine,
Glycerin,
Polyethylene,
Polyurethane,
Parfum
(Fragrance),
Polysorbate
20,
Simmondsia
Chinensis (Jojoba) Seed Powder,
Propylene
Glycol, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract
Hydrolyzed
Milk Protein, Lactose,
Panthenol,
Inulin,
Cinnamomum
Zeylanicum (Cinnamon) Bark Oil,
Styrene/Acrylates Copolymer,
Sodium
Chloride,
Sodium
Hydroxide,
Disodium
EDTA,
DMDM
Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone ,
Caramel
Colour E150d,
Cinnamal.
Możliwe, że dla skóry
normalnej bez żadnych problemów nie będzie zły, ale niestety nie zaliczam
się o tego grona. Na tym zakończę swoją przygodę z Farmoną, choć jeszcze jeden
produkt czeka na recenzję a z racji ciągot producenta do świata bajek nie mogę
sobie odmówić przyjemności, by nie poświecić temu produktowi całej uwagi: D
Nie jestem
zawiedziona, że poznałam tę serię. Przekonałam się na własnej skórze i
wiem, że one nie dla mnie. Nie będę już
marzyć o szarlotce, choć opakowanie jeszcze nie raz przyciągnie moją uwagę,
lecz na tym koniec.
Pozdrawiam!



