Inglot Glazed Lips SPF 50+ 96 Berry Crumble – świetna formuła, ale czy dla każdego?

 

Zaciekawiona nowością w postaci płynnej pomadki o błyszczącym wykończeniu, zdecydowałam się na zakup soczystego odcienia 96 Berry Crumble. Wybór został dokonany „w ciemno” - bazowałam jedynie na swatchach z TikToka, co, jak wiadomo, bywa mocno ograniczające. Gdybym miała możliwość obejrzenia produktu na żywo, być może decyzja wyglądałaby inaczej… choć niekoniecznie ;) Czasami nawet testery nie gwarantują idealnego dopasowania — wszystko weryfikuje dopiero użytkowanie.

Pomadka ma pojemność 3,5 ml, jej regularna cena to 71 zł, a PAO wynosi 9 miesięcy. Została wyprodukowana w Polsce (duży plus za konkretne oznaczenie - „made in Poland”, a nie ogólne „UE”). Opakowanie jest klasyczne, a aplikator bardzo funkcjonalny, nabiera odpowiednią ilość produktu i pozwala na precyzyjne obrysowanie konturu ust.

Formuła jest wyjątkowo komfortowa. Pomadka nie migruje poza kontur ust, nie przesusza i nie podrażnia. Jest lekka, a jednocześnie przyjemnie otulająca. W trakcie nakładania mam wrażenie, że jej konsystencja jest welurowa i zarazem kremowa. Dobrze kryje już przy pierwszym pociągnięciu. Trwałość oceniam jako całkiem dobrą. Jej wykończenie jest fantastyczne, daje efekt tafli, który bardzo lubię. Produkt dobrze rozprowadza się na ustach, ma odpowiednią przyczepność, a aplikator sunie po wargach gładko, bez smużenia, rozmazywania czy nadmiernego poślizgu. Posiada delikatny zapach, który szybko znika. Neutralny posmak.

Nie jest to najbardziej wydajny kosmetyk, jednak przy regularnym stosowaniu mamy pewność, że zużyjemy go w ramach PAO. Poza tym — umówmy się — od tego typu produktów nie oczekuję wydajności. Liczą się dla mnie właściwości i przyjemność użytkowania.

Kolor

Pomiędzy odcieniem widocznym na aplikatorze, swatchami a efektem na ustach dostrzegam sporą różnicę w intensywności. Aparat nie jest w stanie tego w pełni oddać. Robiłam zdjęcia w różnych warunkach oświetleniowych i jedyne, co można uchwycić, to zmiana temperatury koloru — raz wydaje się bardziej ciepły, innym razem chłodniejszy.

W rzeczywistości kolor zyskuje na intensywności i wyraźnie ujawniają się w nim fioletowo-różowe tony. W efekcie to, co widzimy na swatchach, może sprawiać wrażenie zupełnie innego produktu niż ten na ustach. Dlatego jeśli będę miała okazję, chętnie sprawdzę pozostałe odcienie bezpośrednio na ustach.

Użytkowanie

Podczas noszenia pomadka ładnie się ściera, pozostawiając delikatne zabarwienie. Nie ma potrzeby natychmiastowego dokładania kolejnej warstwy , jednak tutaj pojawia się pewna kwestia, o której warto wspomnieć.

To produkt, który nie lubi warstw. Już pierwsza aplikacja narzuca sposób pracy, prawdopodobnie ze względu na formułę i obecność SPF. Najlepiej nakładać jedną, cienką porcję, bez dokładania kolejnych.

W przeciwnym razie pomadka staje się lepka i przyjmuje nieco „gumowe” wykończenie, dość specyficzne i wyczuwalne na ustach. Co więcej, efekt ten nie zanika z czasem. Zyskuje natomiast na trwałości — przy próbie usunięcia suchą chusteczką okazuje się bardzo oporna.

Dlatego gdy produkt całkowicie się zetrze (np. podczas jedzenia), najlepiej najpierw przetrzeć usta balsamem lub pomadką ochronną, a dopiero potem nałożyć świeżą warstwę. W przeciwnym razie zachowuje się dokładnie tak, jak opisałam powyżej.

Na ten moment nie traktuję tego jako wady, choć przyznaję, że kilka razy było to dla mnie zaskoczeniem. Nie spodziewałam się, że pomadka będzie wymagała aż tak konkretnego sposobu aplikacji ;)

Z powodzeniem łączę ją także z innymi produktami do ust, pod warunkiem, że nakładam ją jako pierwszą warstwę. W ten sposób stała się moją ulubioną bazą pod NARS Explicit Lipstick 887 Seditious.

Po blisko trzech miesiącach regularnego używania widzę, że produkt powoli się kończy. Nie wiem jeszcze, czy będę „wyciągać stoper”, zobaczę ;)

Czy kupię ponownie?

Polubiłam tę pomadkę, ale czy na tyle, by sięgnąć po kolejną? Na ten moment mam dość sporą kolekcję produktów do ust, więc mam w czym wybierać. Być może wrócę do niej latem, zwłaszcza że zimą nosiła się naprawdę świetnie, co jest jej dużym atutem.

Znacie tę linię pomadek z Inglota? Jeśli tak, koniecznie podzielcie się swoimi wrażeniami — jestem bardzo ciekawa Waszych opinii :)

Pozdrawiam serdecznie! 💫

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Entuzjastka świadomej i skutecznej pielęgnacji. Działająca niekomercyjne i hobbystycznie. Jest to jedna z moich stref relaksu :) Poznaj mój świat określany przez potrzeby skóry/rosacea w remisji. Od dawna nie gonię kosmetycznego króliczka, nie testuję TYLKO sprawdzam i
dopasowuję poszczególne elementy, by całość była spójna.
1001 Pasji, to wiele stron jednej kobiety <3
#freefromPR

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...