Uwielbiam brązery i jeśli zaglądacie tutaj regularnie, to wiecie, że jest to jeden z tych kosmetyków do makijażu twarzy, który zawsze przyciąga moją uwagę. Liczy się wszystko: formuła, kolor oraz rodzaj wykończenia.
Dlatego kiedy zaczęło robić się głośno o Essential Bronzer Compact od Fara Homidi Beauty, zaczęłam uważnie śledzić kolejne wpisy, recenzje i prezentacje. Bardzo spodobała mi się również forma, w jakiej sam produkt jest przedstawiany — szczególnie materiały, w których Fara opowiada o nim osobiście. To dobry moment, aby podkreślić, jak dopracowany i przemyślany marketing ma ta marka. Warto o tym wspomnieć, zwłaszcza w kontekście dalszej części tej recenzji.
W tę sieć wpadłam dość szybko, jednak długo odkładałam zakup. Nie chciałam podejmować decyzji w ciemno, choć przyznam, że mimo wszystko nie do końca uchroniłam się przed falą ekscytacji. Można przecież bez końca oglądać i czytać materiały dotyczące danego produktu, ale dopiero bezpośredni kontakt pozwala naprawdę ocenić, czy jest to coś, czego szukamy.
Podczas poszukiwania dodatkowych informacji zwracałam uwagę przede wszystkim na opinie osób, które mają podobne podejście do makijażu jak ja. Wiedziałam, że kluczowy okaże się odbiór formuły tego brązera. A ta rzeczywiście jest wyjątkowa — i to właśnie ona była głównym powodem mojego zainteresowania.Kosmetyki Fara Homidi Beauty można zamówić bezpośrednio ze strony marki, a także w Niche Beauty oraz Selfridges. W tym ostatnim są dostępne również stacjonarnie, co okazało się dla mnie świetną wiadomością. Dzięki temu stałam się szczęśliwą posiadaczką odcienia Bois — i to właśnie na nim skupię się w dzisiejszym wpisie. Nie ukrywam też, że cały czas kusi mnie jeszcze odcień Lumen.
FormułaJest ona niezwykła i sprawia, że ten brązer naprawdę wyróżnia się na tle innych. Pudrowa konsystencja w kontakcie ze skórą przeobraża się w kremową, choć jest absolutnie daleka od tego, z czym zazwyczaj kojarzymy klasyczne kremowe formuły. Jest niezwykle lekka i praktycznie niewyczuwalna.
Daje efekt w rodzaju drugiej skóry — mojej lepszej skóry, delikatnie muśniętej opalenizną.
Z jednej strony brązer wydaje się bardzo subtelny, z drugiej mam wrażenie, jakby zawieszony w bazie pigment uaktywniał się dopiero w trakcie aplikacji. Dlatego najlepiej nakładać go niewielkimi porcjami i bardzo dokładnie rozcierać. Nie przypomina żadnego brązera, z jakim miałam wcześniej do czynienia.
Teoretycznie jest matowy, a jednocześnie sprawia wrażenie świetlistego. Wykreowane przez firmę określenie Lumi-Matte Soft Suede okazuje się tutaj bardzo trafne. Brązer pięknie odbija światło, dzięki czemu skóra — a także cały makijaż — zyskują na świeżości i elegancji.To jeden z tych efektów, który potrafi naprawdę zachwycić. Ja zdecydowanie uległam temu czarowi — zwłaszcza że uwielbiam kosmetyki, które są niewyczuwalne na skórze, wyglądające jak druga skóra, bez najmniejszego śladu pudrowości.Ten brązer daje mi efekt niemal wakacyjnej opalenizny. Twarz jest miękko wymodelowana, jakby naturalnie muśnięta słońcem. Kocham TEN efekt!Kolor
Odcień Bois jest opisywany jako beige tan with cool-pink undertones. Na mojej skórze jednak te chłodno-różowe podtony nie są szczególnie wyraźne. W praktyce odbieram go jako bardzo elegancki, naturalny odcień opalenizny, który wygląda bajecznie!Trudno uchwycić jego rzeczywisty efekt na zdjęciach, dlatego oprócz tradycyjnych swatchy przygotowałam również porównanie z moimi ulubionymi brązerami, aby pokazać różnice w tonacjach i wykończeniach. Zdjęcia przygotowałam w dziennym świetle wewnątrz oraz na zewnątrz.W zestawieniu pojawiają się:
Gucci Beauty Poudre de Beauté Éclat Soleil Powder – 01
Kevyn Aucoin The Neo-Bronzer – Sunrise Light
Tom Ford Soleil Glow Bronzer – Terra
Surratt Artistique Bronzer – Soleil Clair
Opakowanie
Zostało zaprojektowane z myślą o wymiennych wkładach i bardzo podoba mi się sposób ich osadzenia. Dzięki temu wkład nie przesuwa się podczas użytkowania, co czasem zdarza się w klasycznych systemach magnetycznych. Dodatkowym atutem jest prawdziwe lusterko.
Jednocześnie całość jest naprawdę bardzo mała — wkład zawiera zaledwie 3,5 g produktu, co bardziej przypomina pojemność cienia do powiek niż brązera. Sama puderniczka jest natomiast masywna i wykonana z metalu, dzięki czemu sprawia wrażenie solidnej i luksusowej. Jak to mówią, czuć piniądz :DZa kompakt trzeba zapłacić £74, natomiast sam wkład kosztuje £40. Przy zakupie kolejnego odcienia prawdopodobnie zdecyduję się już na bardziej praktyczne rozwiązanie w postaci samego wkładu.Przy regularnym używaniu dość szybko pojawiła się tak zwana „blaszka”, co było dla mnie sporym zaskoczeniem. W ferworze używania zupełnie zapomniałam o niewielkiej pojemności produktu.Aplikacja
Kolejną kwestią jest dobór odpowiedniego pędzla. Nie zdecydowałam się na zakup polecanego Shader Brush, który został zaprojektowany specjalnie do tego brązera.
Próbowałam używać Jishaku #1 Deluxe Kabuki Brush oraz #2 Mini Kabuki Brush od Rae Morris — ze względu na rodzaj włosia i rozmiar wydawały się dobrym wyborem. W praktyce efekt okazał się jednak nie do końca satysfakcjonujący, choć nie poddaję się ;)
Większość moich ulubionych pędzli zwyczajnie się nie mieści w wyprasce, przez co produkt nie przenosi się i nie rozprowadza w optymalny sposób. Dlatego nadal szukam idealnego zestawu i możliwe, że z czystej ciekawości ostatecznie sięgnę po pędzel rekomendowany przez Fara Homidi.
PodsumowanieCzy zdecyduję się poznać resztę oferty marki? Jeszcze nie wiem, choć nie można odmówić jej bardzo dobrze zbudowanej historii wokół każdego kosmetyku. I tu właśnie wracamy do rodzaju marketingu, o którym wspominałam na początku. Sprzedawana jest nie tylko formuła produktu, ale także pewna obietnica wyjątkowości — za którą płaci się określoną cenę. I tutaj mam z tym pewien problem.
O ile sam brązer rzeczywiście przekonuje mnie swoją formułą, o tyle opakowanie i jego gramatura już niekoniecznie. Z perspektywy czasu mogłam zdecydować się jedynie na zakup samego wkładu i w ten sposób zaspokoić swoją ciekawość.
Patrząc jednak na to, ile produktu zużyłam w ciągu półtora miesiąca regularnego używania, śmiem twierdzić, że gdyby był to mój jedyny brązer, częste kupowanie kolejnych wkładów nie należałoby do najbardziej ekonomicznych rozwiązań 😉
Czasami jednak chce się wejść głębiej w ofertę marki — a że lubię kompletne opakowania, ostatecznie wybrałam wersję w formie kompaktu.
Na razie pozostaje mi czekać na moment, kiedy do sprzedaży ponownie wrócą wkłady w interesujących mnie odcieniach.
Pozdrawiam serdecznie :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Entuzjastka świadomej i skutecznej pielęgnacji. Działająca niekomercyjne i hobbystycznie. Jest to jedna z moich stref relaksu :) Poznaj mój świat określany przez potrzeby skóry/rosacea w remisji. Od dawna nie gonię kosmetycznego króliczka, nie testuję TYLKO sprawdzam i
dopasowuję poszczególne elementy, by całość była spójna.
1001 Pasji, to wiele stron jednej kobiety <3
#freefromPR
Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.