Pędzle „top of the top” – zaczynając od nowa | Starting Over Tag

 

Na przestrzeni lat poznałam naprawdę wiele pędzli, od bardzo budżetowych po luksusowe. Dziś wiem jedno: nie istnieje jeden idealny model dla każdego. Kluczem jest dopasowanie, do techniki, preferencji, a nawet nastroju.

To zestawienie to mój osobisty „starting over” - wybory, które bez wahania powtórzyłabym od początku. Pędzle, które nie tylko dobrze wyglądają, ale przede wszystkim realnie wpływają na komfort pracy i efekt końcowy.

I choć wciąż lubię śledzić oraz kupować nowości… do tych modeli zawsze wracam.

Bazując na koncepcji tego tagu, opowiem dziś o pędzlach, moich ulubionych. Takich, po które sięgnęłabym w pierwszej kolejności, gdybym miała kompletować je od nowa. Zapraszam!

Jeśli zaglądacie do mnie od dawna, wiecie, że to temat, który bardzo mnie pochłania. Lubię pędzle dobrej jakości — zwracam uwagę na ich wykonanie, rodzaj włosia, kraj pochodzenia czy proces produkcji. Mogłabym wymieniać bez końca. Cenię sobie poczucie idealnego dopasowania, które daje mi dodatkową przyjemność podczas wykonywania makijażu.

W poniższym zestawieniu pojawią się pędzle z różnych półek cenowych, co wynika nie tylko z użytego włosia. Bardzo często istotne są dla mnie również kształt, wielkość oraz przeznaczenie. Kolejność prezentowanych modeli jest przypadkowa, każdy z nich znajduje się na tym samym poziomie i stanowi dla mnie po prostu pierwszy wybór.

Oferta BK Beauty to ta, z której bez wahania wybrałabym pełen zestaw pędzli do makijażu twarzy i oczu. Ponad dwa lata temu omawiałam znaczną część ich asortymentu KLIK, dlatego osoby zainteresowane odsyłam do tamtego wpisu.

W międzyczasie dokupiłam kolejne modele: 104 Tapered Powder, 103 Bronzer, 102 Large Powder, a także kilka pędzli do oczu. Zdecydowałam się na: 202 Defined Crease, 204 Smudge It, 207 Pencil Blender, 201 Blended Crease oraz 203 Shader. Jestem z nich naprawdę bardzo zadowolona, świetnie wywiązują się ze swojego przeznaczenia.

Na szczególne wyróżnienie zasługuje 207 Pencil Blender — za niezwykłą miękkość i elastyczność, dzięki którym sunie po skórze wyjątkowo gładko. Nie podrażnia jej, a to dla mnie szczególnie istotne, ponieważ często mam z tym problem. Jego budowa, wielkość oraz ułożenie włosia sprawiają, że doskonale współpracuje z różnymi formułami kosmetyków.

Ogromnie cenię sobie również model BK Beauty A506 Angie Hot & Flashy Concealer, nie mogłabym go tu nie wspomnieć po raz kolejny. Choć teoretycznie został stworzony do pracy z korektorem, u mnie sprawdza się także jako ulubiony pędzel do makijażu oczu, aplikacji rozświetlacza, a także do precyzyjnego utrwalania pudrem okolic nosa czy strefy pod oczami.

Nie może tu zabraknąć dwóch pędzli z linii White Gold Collection Wayne’a Gossa: #7 Hooded Eye oraz #2 Angled Cheek Brush, które prezentowałam przy tej okazji, a nieco szerzej opisywałam tutaj

Nie udało mi się dotrzeć do informacji dotyczących rodzaju włosia, jednak zakładam, że jest ono cięte maszynowo i nie należy do szczególnie wyszukanych. To raczej budżetowa linia.

Na uwagę zasługują jednak same kształty, są przemyślane, dobrze zaprojektowane i dzięki temu bardzo komfortowe w pracy. Wspominam o tym nie bez powodu — miałam do czynienia z bardzo podobnym (jeśli nie identycznym) włosiem w pędzlach innej marki i tam wszystko zawodziło. Pędzel, który wizualnie wydawał się obiecujący, w praktyce okazywał się bezużyteczny.

Nie ma nic gorszego niż kształt, nad którym nie mam kontroli. Utrudnia to aplikację kosmetyków i choć taki pędzel może być miękki oraz przyjemny w dotyku, na tym kończą się jego zalety. Na szczęście w przypadku White Gold Collection jest zupełnie inaczej. Ta linia zdecydowanie zachęca, by sięgnąć po kolejne modele.

Stosunkowo nowym nabytkiem w mojej kolekcji jest Huda Beauty Diffusing Cheek Brush, jednak już od pierwszego użycia wiedziałam, że to świetny zakup.

Choć sam pędzel może nie robić imponującego wrażenia wizualnego — głównie ze względu na materiał, z którego wykonano trzonek — jest doskonale wyważony i idealnie leży w dłoni. Jego konstrukcja, kształt oraz odpowiednie ułożenie i gęstość włosia w pełni odpowiadają obietnicy zawartej w nazwie.

Pięknie rozciera kosmetyki, niezależnie od ich pigmentacji. To jeden z moich ulubionych typów kształtów — lekko ścięty, z zaokrągloną końcówką przypominającą opuszek palca. Dzięki temu nawet intensywny kolor można łatwo rozetrzeć do subtelnej, miękkiej mgiełki.

Praca z nim jest wyjątkowo komfortowa.

Dużym zaskoczeniem okazały się pędzle No7 The Pro Artist Seamless Blend Brush oraz The Pro Artist Soft Sweep Brush. Jak na syntetyczne włosie w typie premium PBT, doskonale trzymają swój kształt, a przy tym zachowują odpowiednią elastyczność.

The Pro Artist Seamless Blend Brush został przeznaczony do pracy z pudrami i w tej roli sprawdza się u mnie znakomicie. Świetnie współpracuje zarówno z pudrami utrwalającymi, jak i wykończeniowymi. Moją uwagę od początku przyciągnął jego kształt i na szczęście nie zawiodłam się. Czasami wykorzystuję go również do aplikacji różu, szczególnie gdy zależy mi na mocno rozproszonym, miękkim efekcie. W tym przypadku jego największym atutem są właśnie kształt i wielkość.

Z kolei The Pro Artist Soft Sweep Brush idealnie wpisuje się w moje preferencje. Ma perfekcyjny, stożkowy kształt, dzięki czemu stał się jednym z moich ulubionych pędzli do modelowania oka. Przy opadającej powiece jego budowa i wielkość pozwalają mi pracować dokładnie w taki sposób, jakiego potrzebuję. Świetnie rozciera cienie, a zastosowane włosie znacząco to ułatwia.

Gdy mam mało czasu, a zależy mi na szybkim makijażu oczu z natychmiastowym efektem, ten model staje się moim pierwszym wyborem.

W takim zestawieniu nie może zabraknąć pędzli marki Sonia G., dlatego mój wybór padł na: Niji Pro, Face Pro oraz Jumbo Bronzer.

Tuż po zakupie nie byłam do końca przekonana do modelu Niji Pro KLIK, ale czasem tak właśnie bywa, potrzebował czasu. Z biegiem czasu, w zależności od formuły produktów, zaczęłam sięgać po niego coraz częściej. Sonia pięknie zaprezentowała ten model na swoim blogu (to prawdziwa skarbnica informacji) koniecznie zajrzyjcie! Obecnie używam go również do pudrów wykończeniowych, zwłaszcza gdy chcę dodatkowo rozetrzeć brązer lub róż.

Face Pro wybrałam przede wszystkim ze względu na jego kształt i wielkość. W zależności od potrzeb aplikuję nim pudry, róż, a także brązer — to bardzo uniwersalny model.

Jumbo Bronzer KLIK kupiłam z myślą wyłącznie o aplikacji brązera, jednak z czasem odkryłam jego potencjał również przy pudrach — zarówno sypkich, jak i prasowanych. Ponieważ lubię duże pędzle, szybko stał się jednym z moich faworytów także w tej kategorii.

Jeśli chodzi o ofertę Soni G., pozostaję pod nieustającym wrażeniem tego, jak bardzo można rozwijać formy i kształty pędzli. To projekty unikatowe, a jednocześnie niezwykle praktyczne. Mam poczucie, że to zupełnie nowy wymiar w tym rzemiośle — prawdziwa gratka dla takich entuzjastek jak ja.


Chikuhodo PF-4 Puff Brush pokazywałam przy tej okazji i nie do końca zgodzę się z opinią, że jest w stanie zastąpić gąbkę. 

Ma ogromny potencjał i bardzo dobrze współpracuje z kremowymi konsystencjami, jednak jeszcze chętniej sięgam po niego przy produktach pudrowych. To przemyślany, świetnie zaprojektowany model — gdybym go nie miała, z pewnością znalazłby się na mojej liście zakupów.

Z kolei KOYUDO Yoshiki Series KY-1 Powder Brush wybrałam z myślą o aplikacji brązera — głównie ze względu na jego kształt oraz rodzaj włosia. To naprawdę świetny pędzel. Dość gęsty i zbity, a jednocześnie dzięki odpowiedniej formie pozwala na bardzo precyzyjną i komfortową aplikację brązera. Producent deklaruje jego uniwersalność — można używać go zarówno do produktów płynnych, jak i pudrowych. U mnie najczęściej sprawdza się z tymi drugimi, choć chętnie wykorzystuję go także do kremowej Laguny z NARS.

Z tej marki posiadam kilka pędzli i każdy z nich spełnia moje oczekiwania. Na potrzeby tego zestawienia chciałam jednak wybrać model, który wciąż jest dostępny w sprzedaży.

Bikor Makeup 1 oraz Kozłowski R-PB 89 Rouge zostały już szczegółowo omówione przy tej okazji. To przede wszystkim propozycje dla osób, które poszukują konkretnego rodzaju włosia, szczególnie dobrze współpracującego z formułami wypiekanymi czy mocno sprasowanymi.

Nie jest to oczywiście jedyny wyznacznik, jednak warto podkreślić, że ten typ włosia jest stosunkowo sztywny. Dla mnie to zdecydowany atut — zapewnia większą kontrolę nad produktem i pozwala osiągnąć dokładnie taki efekt, na jakim mi zależy.

Na koniec dodam, że pędzle Kozłowski są obecne na polskim rynku od lat i zdecydowanie zasługują na uwagę.

Długo zastanawiałam się, czy potrzebuję takiego pędzla jak Makeup by Mario F4 Dual-Ended Foundation & Face Brush, głównie dlatego, że nie przepadam za modelami dwustronnymi. Wymagają one specjalnego przechowywania, ich czyszczenie nie jest szczególnie komfortowe, a w podróży nie zawsze się sprawdzają.

Ostatecznie zwyciężyła jednak ciekawość i moja słabość do pędzli… i w ten sposób przepadłam. To niezwykle wszechstronny model — sprawdza się nie tylko do podkładu, ale także do różu, brązera i rozświetlacza. Mniejszej końcówki zdarza mi się używać również do makijażu oczu. Na uwagę zasługuje świetna jakość włosia, jego odpowiednia gęstość i długość.

Teoretycznie kształtem przypomina BK Beauty 109 & 101, ale F4 jest dużo luźniejszy i mniejsza końcówka zupełnie inaczej pracuje z produktem niż BK Beauty 109.

Wiele osób wskazuje, że alternatywą dla tego pędzla jest model marki Jessup. Nie mam jednak porównania, nie próbowałam i raczej nie planuję. Choć F4 również produkowany jest w Chinach, wątpię, by była to opcja 1:1. Zdecydowanie wolałabym sięgnąć po kolejną sztukę od Makeup by Mario. Uwielbiam go i w pełni rozumiem fenomen tego pędzla. Wydaje mi się, że wykorzystano tutaj bardzo podobny typ włosia co w pędzlach No7.

Nie sądziłam, że w tym zestawieniu pojawi się Mbrush 02S. To stosunkowo nowy zakup — mam go od kilku tygodni — ale już od pierwszego użycia pokazał się z jak najlepszej, bardzo funkcjonalnej strony.

Intryguje mnie rodzaj zastosowanego włosia, jednak Maxi nie zdradziła zbyt wielu szczegółów poza informacją, że pędzle są układane ręcznie. W porównaniu do syntetycznego włosia, z którym miałam dotąd do czynienia, zachowuje się ono nieco inaczej. Jest ono dość śliskie, przyjemnie jedwabiste w dotyku. 02S to nowy kształt w ofercie Mbrush i nie ma swojego odpowiednika pośród linii klasycznej. Jest dość duży, posiada długie włosie, które ma średnią gęstość, ale ze względu na swoją budowę daje poczucia dość luźnego. Dzięki temu dla mnie stał się świetną opcją do pudrów, brązera oraz wykańczania makijażu. Dzięki zaokrąglonemu kształtowi można przy jego udziale wspaniale rozcierać i stopniować pożądany efekt. Odpowiada mi to, jak się układa włosie w trakcie aplikacji. W zależności od nacisku można pracować samą końcówką pędzla bądź większą jego powierzchnią.

Półkę premium zdecydowanie reprezentuje Surratt Beauty KLIK oraz ich wyjątkowe pędzle wykonane z włosia wiewiórki.

W pierwszej kolejności warto wspomnieć o modelach do twarzy: Artistique Sculpting Brush, Artistique Highlight Brush oraz Artistique Cheek Brush. To pędzle, które doceni każdy, zarówno osoby z „ciężką ręką”, jak i te, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z makijażem.

Dla mnie Sculpting Brush jest zawsze pierwszym wyborem, gdy sięgam po nowy róż lub brązer i chcę dobrze poznać produkt, bez obawy o zbyt intensywny efekt. Połączenie delikatnego włosia i przemyślanego kształtu oferują pewność, że nawet w trudniejszych warunkach oświetleniowych, co jesienią i zimą wcale nie należy do rzadkości nie będzie stanowiło problemu.

Jeśli chodzi o makijaż oczu, tutaj prym wiodą: Artistique Smoky Eye Brush Moyenne, Artistique Smoky Eye Brush Grande oraz Artistique Smoky Eye Brush Petite KLIK. Ich kształt przypomina płomień świecy, a ułożenie włosia zostało dopracowane z niezwykłą precyzją.

Dzięki temu są to idealne pędzle również dla osób z opadającą powieką. Doskonale rozcierają kosmetyki, zapewniając jednocześnie pełną kontrolę nad efektem. Wykonane z włosia szarej wiewiórki, zachwycają miękkością, elastycznością i delikatnością w kontakcie ze skórą.

Często spotykam się z opinią, że wysokiej jakości włosie syntetyczne jest w stanie dorównać naturalnemu. Moim zdaniem, nie. Nawet w przypadku surowców premium, stosowanych m.in. przez Rae Morris czy w luksusowych japońskich pędzlach, różnice są wyraźnie odczuwalne. Naturalnego włosia nie da się w pełni odwzorować. Niektóre syntetyki są bardzo blisko, jednak mając doświadczenie z różnymi wariantami, wyraźnie widzę i czuję różnicę w pracy oraz w uzyskiwanym efekcie.

Być może w przyszłości włosie syntetyczne całkowicie wyprze naturalne, jednak na ten moment nie postrzegam go jako alternatywy 1:1.

Na koniec muszę wspomnieć o Artistique Classique Shadow Brush Grande, wykonanym z włosia kanadyjskiej wiewiórki. To dość duży, płaski pędzel, który dzięki swojej formie oferuje szerokie możliwości zastosowania. Z powodzeniem można nim wykonać nawet podstawowy makijaż oka.

W temacie włosia wiewiórki nie może zabraknąć pędzla do makijażu oczu Chikuhodo Z Series Z-11 Blend Brush, szczególnie jeśli ktoś poszukuje dobrego narzędzia do rozcierania cieni. Ma świetny kształt i wielkość, choć uważam, że dla osób z małymi oczami może okazać się nieco zbyt duży.

Wayne Goss 02 wspominam bardziej „ku pamięci”, ponieważ nie jest już dostępny w sprzedaży, ogromna szkoda. To pędzel z pierwszej edycji, jeśli dobrze pamiętam. Połączenie włosia wiewiórki (blue squirrel), kształtu oraz wielkości zapewniało doskonałą aplikację pudru pod oczy, rozświetlacza oraz precyzyjne utrwalenie mniejszych partii twarzy. Mam go od wielu lat, używam regularnie i wciąż zachowuje się jak nowy.

Na uwagę zasługuje także polska marka Muri Muri Beauty. Przy tej okazji zacznę od modelu „three” KLIK, który stał się moim ogromnym faworytem — do tego stopnia, że posiadam aż trzy sztuki tego pędzla. Uwielbiam go za kształt, wielkość oraz wielozadaniowość. Na Instagramie omawiałam wszystkie posiadane przeze mnie modele, dlatego odsyłam do tych wpisów po więcej szczegółów :)

Model „two” mam jeszcze w pierwszej wersji KLIK, ponieważ obecnie jest to mieszanka włosia syntetycznego i koziego. Nie wiem, czy nowa wersja będzie zbliżona do tej, którą posiadam, ale pamiętam, że Adrianowi bardzo zależało na tej zmianie. W każdym razie dla mnie to nadal bardzo wielozadaniowy pędzel, zarówno ze względu na kształt, jak i właściwości materiału, z którego został wykonany.

Lubię też mieć pod ręką modele „one” KLIK oraz „seven” KLIK

Te pędzle wyróżniają się wysoką funkcjonalnością, a to wcale nie jest takim standardem, choć często tak się to przedstawia. Wiele marek projektuje pędzle w oparciu o własne preferencje, co samo w sobie nie jest błędem, jednak w przypadku produktu komercyjnego liczy się znacznie więcej niż indywidualna wizja. Tu każdy detal powinien mieć swoje uzasadnienie.

W przypadku Muri Muri widać wyraźnie, że za projektem stoi nie tylko pomysł, ale przede wszystkim doświadczenie, spójna koncepcja i świadome podejście do łatwej obsługi. To nie są przypadkowe kształty, każdy pędzel ma konkretną funkcję i został dopracowany pod kątem realnego wykorzystania przez przeciętnego użytkownika.

Efekt? Narzędzia, które faktycznie działają — są precyzyjne, wielozadaniowe i przewidywalne w użyciu. A to właśnie te cechy mają dla mnie największą wartość. Wybierając dany model nie muszę zastanawiać się nad przeznaczeniem, bo działa to intuicyjnie.

Teraz pora na prezentację pędzli Rae Morris KLIK wykonanych z włosia premium imitującego naturalne. Bardzo cenię te pędzle między innymi za precyzyjne opisy ich specyfikacji. Decydując się na konkretny model, od razu wiemy, czego możemy oczekiwać. To prawdziwa rzadkość, zwłaszcza że włosie w tym segmencie cenowym ma już konkretną wartość. Są to jedne z niewielu autorskich pędzli, które firmuje już samo nazwisko. Podoba mi się także to, że w trzonkach został osadzony magnes i firma oferuje metalowe podstawki oraz ramki, które ułatwiają przechowywanie oraz suszenie.

Jishaku 6.5 Angle Eye Blender Brush to kolejna odsłona w stylu „opuszka palca”, dedykowana osobom z opadającą powieką. Ułatwia i usprawnia makijaż oczu, ale świetnie sprawdza się także przy nakładaniu korektora czy bardziej precyzyjnych elementach, takich jak konturowanie nosa. Często sięgam po niego również po skończonym makijażu oczu, by nadać ostateczny kształt cieniom i subtelnie podkreślić łuk brwiowy.

Jeżeli chodzi o modele Jishaku 8 Medium Point Shader, 9 Detail Point Shader oraz 7 Deluxe Point Shader, zostały wybrane z myślą o porównaniu z wcześniej omówionymi pędzlami Surratt. Głównym powodem było sprawdzenie syntetycznego odpowiednika włosia wiewiórki. W tym przypadku użyto włosia MCF – Grey Squirrel. Pędzle te zapewniają zdecydowanie większą kontrolę podczas makijażu niż Surratt, choć ich kształt i budowa są inne.

Samo włosie jest niezwykle przyjemne w dotyku. Choć nie zastąpi naturalnego, nie odbiera to pędzlom funkcjonalności. Doskonale współpracują z różnymi konsystencjami, łatwo się je czyści i zdecydowanie nie wymagają takiej troski jak naturalne włosie wiewiórki.

Jishaku 11 Medium Oval Shadow to jeden z moich ulubionych pędzli — przebił nawet kultowy MAC 217. Jest nieco większy od MAC, z inaczej ułożonym włosiem, ale za każdym razem, gdy po niego sięgam, mam efekt „WOW!”. Nakładam cień, rozcieram i od razu zaznaczam załamanie powieki — i to wszystko! Dzięki spłaszczonemu kształtowi i precyzyjnemu szczytowi mogę jednocześnie podkreślić dolną linię rzęs. Jeden pędzel, wiele funkcji — i właśnie to uwielbiam!

Na pewno dla nikogo nie będzie zaskoczeniem, że uwzględniłam tutaj również pędzle Mbrush z włosia naturalnego. Wybrałam najczęściej używane przeze mnie modele, jednak przypominam, że na blogu znajduje się wpis, w którym szczegółowo omawiam wszystkie posiadane przeze mnie pędzle tej marki KLIK

Gdybym miała dziś dokonywać zakupu, postawiłabym na modele: 30, 06, 24, 05, 08, 02 oraz 04.

Z ciekawości pokazuję również MAC 137 Long Blending (model już niedostępny, z włosiem naturalnym) w porównaniu z Mbrush 04. Pędzel MAC jest świetny i wciąż można go jeszcze znaleźć w niektórych miejscach, dlatego zdecydowałam się go tutaj uwzględnić.

O ile Mbrush 04 jest naprawdę bardzo dobrym pędzlem, to właśnie MAC sprawia, że chętniej po niego sięgam, ma w sobie coś, co trudno zastąpić :)

Zestawienie zamyka Lisa Eldridge Seamless Blend Brush No. 8 Define & Blend Eye Brush, który przywodzi na myśl kultowy model MAC 217 — a kto go nie zna? ;)

Producent nie podaje pełnej specyfikacji włosia, jednak przypuszczam, że jest ono zbliżone do tego stosowanego w pędzlach Rae Morris lub bardzo podobne. Włosie jest stosunkowo krótkie i gęste, co daje dużą kontrolę i szerokie możliwości pracy, niezależnie od kształtu czy budowy oka.

Używam go do aplikacji cieni na całą powiekę, zaznaczania załamania, podkreślania dolnej linii rzęs, a także do rozcierania kreski na górnej powiece. Zdarza mi się sięgać po niego również przy aplikacji korektora.

Dobrze współpracuje zarówno z kremowymi, jak i sypkimi oraz prasowanymi formułami. Dodatkowym atutem jest jego długość. Pędzel świetnie leży w dłoni i zapewnia wysoki komfort pracy.

Myślę, że osoby preferujące krótsze trzonki i szukające funkcjonalnych, wielozadaniowych rozwiązań będą z niego bardzo zadowolone.

Przekonałam się, że dobrze dobrany pędzel potrafi wpłynąć na komfort pracy i finalny efekt makijażu. Niezależnie od półki cenowej, kluczowe są dla mnie jakość wykonania, kształt oraz to, jak dany model współpracuje z konkretnymi formułami.

Ciekawa jestem, czy któryś model bądź firma przyciągnęły Waszą uwagę, a może podzielicie się własnymi faworytami? Na co zwracacie uwagę przy wyborze pędzli i czym się kierujecie? 💬

Chętnie poznam Wasze typy i doświadczenia, być może dzięki temu odkryję kolejne perełki

Pozdrawiam serdecznie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Entuzjastka świadomej i skutecznej pielęgnacji. Działająca niekomercyjne i hobbystycznie. Jest to jedna z moich stref relaksu :) Poznaj mój świat określany przez potrzeby skóry/rosacea w remisji. Od dawna nie gonię kosmetycznego króliczka, nie testuję TYLKO sprawdzam i
dopasowuję poszczególne elementy, by całość była spójna.
1001 Pasji, to wiele stron jednej kobiety <3
#freefromPR

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...