Sonia G. wyznaczyła nową jakość oraz kierunek w świecie pędzli. Jeśli szukasz wysokiej jakości, dbałości o detale i innowacyjnych kształtów, możesz mieć pewność, że tutaj to wszystko znajdziesz, a nawet więcej!
To nie są moje pierwsze pędzle tej marki, ale tym razem w pełni zasługują na osobną, pełną prezentację. Zapraszam!
Jeżeli ktoś nie zna oferty Soni G., zachęcam do bliższego zapoznania się z jej blogiem Sweet Make-Up Temptations. Znajdziecie tam również prezentację serii Alpine, porównania do innych modeli oraz wszystkie niezbędne informacje techniczne. Nie będę ich powielać — skupię się natomiast na moich wrażeniach.
Zestaw kupiłam w przedsprzedaży i od razu wiedziałam, że chcę wszystkie cztery modele. Obecnie można kupić je osobno lub w zestawach po dwie sztuki. Zainteresowanych odsyłam na stronę Beautylish, który jest jedynym oficjalnym dystrybutorem pędzli Soni G.
Sonia G. The Alpine Series Face Set to zestaw czterech pędzli do makijażu twarzy. Wykonane są z włosia kozy, barwionego według tradycyjnej japońskiej metody. Warto zwrócić na to uwagę, ponieważ sposób farbowania wpływa bezpośrednio na jakość i zachowanie włosia. Dzięki temu pędzle zyskują wyjątkowe właściwości, ich miękkość, struktura, elastyczność oraz sposób pracy z kosmetykami są naprawdę zjawiskowe.
To chyba moje pierwsze pędzle z włosia naturalnego, do których suszenia nie potrzebuję osłonek. Mam wręcz wrażenie, że bardziej przeszkadzają niż pomagają. Przygotowałam zdjęcia pokazujące różnice — zarówno przy suszeniu w osłonkach, jak i bez nich — i są one bardzo wyraźne. Co ciekawe, przy suszeniu w osłonkach pędzle, niezależnie od liczby użyć, zachowują bardziej zwarty kształt i nie stają się tak puszyste, jak ma to miejsce w przypadku innych modeli z włosia kozy (nawet biorąc pod uwagę Saikoho goat).
Poniżej można zobaczyć, jak prezentują się pędzle po umyciu i suszeniu w osłonkach. Dodam, że bardzo szybko schną, co też je wyróżnia.
Gdybym nie wiedziała, że to włosie naturalne, byłabym skłonna uwierzyć, że mam do czynienia z wysokiej klasy włosiem syntetycznym!
Ich budowa i kształty również szybko mnie oczarowały. Oprócz wielozadaniowości fantastycznie współpracują z różnymi kosmetykami i oferują coś więcej niż tylko komfort użytkowania — to prawdziwy rytuał. Wielokrotnie zachwycałam się pędzlami z włosia wiewiórki, ale tym razem mam pewność, że to zupełnie inny poziom. Taki, od którego można się uzależnić.
Na uwagę zasługuje również staranne wykonanie oraz przemyślana kolorystyka, która przyciąga wzrok i stanowi przysłowiową wisienkę na torcie.
A tutaj seria zdjęć po suszeniu bez osłonek. Pierwszy zestaw zdjęć przedstawia włosie formowane podczas osuszania ręcznikiem.
Na kolejnym jedynie odcisnęłam nadmiar wody i wygładziłam włosie dłonią.
ALP1 najpewniej stanie się moim ulubionym pędzlem do pudrów wykończeniowych oraz omiatania większych partii twarzy brązerem — szczególnie do jej modelowania. Do tej pory nie przepadałam za tego typu kształtem, głównie dlatego, że jego wielkość, gęstość i długość włosia nie trafiały w moje preferencje. Tym razem to strzał w dziesiątkę. Pędzel jest dość luźny, włosie długie, ale optymalnie elastyczne, co daje pełną kontrolę podczas aplikacji. Sunie po skórze niezwykle gładko — jest jedwabisty i bardzo miękki.
ALP2 i ALP4 mogą wydawać się podobne, ale różnią się rozmiarem, gęstością i kształtem, co przekłada się na ich zastosowanie.
ALP2 sprawdza się przy większych obszarach twarzy, natomiast ALP4 jest bardziej luźny i zapewnia większą precyzję. W zależności od produktu i jego intensywności, ALP4 pozwala subtelnie budować efekt.
ALP2 świetnie nadaje się do brązerów i różów — zwłaszcza tych mniej zbitych i mniej napigmentowanych. Lubię używać go również do pudrów sypkich i prasowanych. ALP4 ma podobne zastosowanie, ale dodatkowo świetnie sprawdza się przy rozcieraniu granic. Jeśli mamy ciężką rękę i obawiamy się nadmiaru produktu, działa niemal jak magiczna różdżka.
ALP3 posiada wyraźnie zaznaczony czubek, a jego kształt oparty jest na spłaszczonych warstwach włosia. Dzięki temu idealnie nadaje się do aplikacji pudru pod oczami, na powiekach czy wzdłuż nosa. Doskonale sprawdza się również przy rozcieraniu granic różu i brązera. Bardzo podoba mi się także jego współpraca z rozświetlaczem. Końcówka pędzla jest niezwykle dopracowana i przemyślana.
ALP4 wydaje się być dość mały, jednak tylko pozornie. To wszystko zasługa nie tylko kształtu, ale tego, jak zostało ułożone włosie. Najlepiej widać to na powyższych zdjęciach.
Na przestrzeni lat używałam naprawdę wielu pędzli, od wersji syntetycznych po najbardziej luksusowe warianty z naturalnego włosia. Rzadko kiedy coś jest w stanie mnie jeszcze realnie zaskoczyć. A jednak… seria Alpine zrobiła to w najlepszym możliwym wydaniu.
To nie jest tylko kolejny dobrze zaprojektowany zestaw. To poziom dopracowania, który czuć przy każdym użyciu, w kontakcie ze skórą, w sposobie, w jaki pracują z kosmetykami i w efekcie, jaki zapewniają. Ich włosie jest niesamowicie miękkie, jedwabiste i oferuje pełną kontrolę w trakcie używania. Bardzo ważną kwestią jest wyważenie pędzli. To jest coś, czego Sonia z pewnością pilnuje, ponieważ każdy model, który posiadam – bez względu na wielkość, charakteryzuje się ogromną starannością pod tym względem. Mam wrażenie, że pośród polskich firm, to z kolei prawdziwa rzadkość.
To jest ten moment, w którym kończy się poszukiwanie „czegoś lepszego”, bo trudno wyobrazić sobie, co mogłoby je przebić. A może jednak? ;) Sonia jest pełna niespodzianek!
Jeśli miałabym wskazać jeden zestaw pędzli do twarzy, który naprawdę robi różnicę, bez wahania byłaby to seria Alpine. Do tej pory myślałam tak o pędzlach Surratt, ale zyskały godną konkurencję :)
To nie jest zachwyt na chwilę. To ten typ jakości, do którego się wraca… i który bardzo szybko staje się nowym standardem.
Pozdrawiam serdecznie :)













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Entuzjastka świadomej i skutecznej pielęgnacji. Działająca niekomercyjne i hobbystycznie. Jest to jedna z moich stref relaksu :) Poznaj mój świat określany przez potrzeby skóry/rosacea w remisji. Od dawna nie gonię kosmetycznego króliczka, nie testuję TYLKO sprawdzam i
dopasowuję poszczególne elementy, by całość była spójna.
1001 Pasji, to wiele stron jednej kobiety <3
#freefromPR
Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.