Nadszedł TEN moment, w którym warto podsumować korektory Kosas i tym samym kontynuować serię, którą zasygnalizowałam w zeszłym roku.
Pominę deklaracje producenta dotyczące walorów pielęgnacyjnych, ale przyznaję - ich formuła jest niezwykle komfortowa i bardzo szybko podbiła moje kosmetyczne serce pod wieloma względami. Wiem też jedno: na pewno do nich wrócę. Zdecydowanie.
Revealer Super Creamy and Brightening Concealer wybrałam w odcieniu 2.3N (light with neutral undertones) i podoba mi się jego uniwersalność, dobrze wygląda zarówno pod oczami, jak i na pozostałych partiach twarzy. Lubię mieć jeden korektor, który mogę wykorzystać w pełni, tym bardziej że na co dzień często zastępuje mi podkład.Kiedy potrzebuję dodatkowego rozjaśnienia, sięgam po jego „brata” w odcieniu Magic, o nim za chwilę.
Konsystencja jest kremowa, lekka i bardzo komfortowa. Bez problemu stapia się ze skórą, nie tworząc efektu ciężkości ani maski. Czuję w nim obiecywaną porcję nawilżenia, a skóra po demakijażu wygląda naprawdę dobrze.
Uwielbiam jego kremową konsystencję i wykończenie, które pięknie wygładza i zmiękcza skórę. Efekt, jaki daje, jest bardzo zbliżony do mojego ulubionego Erborian BB Eye Crea & Concealer — z tą różnicą, że Kosas oferuje nieco lepsze krycie i nie wymaga utrwalania. Tym samym zyskał u mnie bardzo silnego konkurenta, a właściwie go przebił. Do tego dochodzi dłuższe PAO i lepsza dostępność.
✨ Efekt na skórze
👉 naturalny, świeży, lekko rozświetlony (z
możliwością wzmocnienia efektu)
👉 moja lepsza skóra
👉
bardzo korzystny pod oczy (szczególnie przy dojrzałej i suchej
skórze)
👉 plastyczna formuła, która pozwala na szybką
korektę w ciągu dnia
👉 wygładzenie i optyczne zmiękczenie
skóry
Krycie określiłabym jako średnie, z możliwością budowania, dobrze radzi sobie z cieniami i zaczerwienieniami. Dla moich potrzeb jest w pełni wystarczające, zwłaszcza że nadal zachowuje efekt „drugiej skóry”.
✨ Zalety
✔ kremowa, bardzo komfortowa konsystencja (nie
podkreśla suchości)
✔ naturalny efekt (nie zbiera się
ciężko w zmarszczkach)
✔ łatwa aplikacja, nawet palcami,
ale ja kocham gąbki oraz pędzel BK Beauty A506 Angie Hot&Flashy
Concealer
✔ piękne rozświetlenie bez drobinek
✔
szeroka gama kolorystyczna
✔ dobra dostępność
✔
bardzo dobra relacja jakości do ceny i wydajności
⚠️ Na co uważać
✖ może być zbyt emolientowy dla skóry tłustej
lub mocno przetłuszczającej się
✖ poziom krycia nie dla
każdego będzie wystarczający
✖ formuła „clean beauty”
→ PAO ok. 6 miesięcy
🎯 Podsumowanie
Kosas Revealer Super Creamy and Brightening Concealer 2.3 N - regularna cena £28.00, pojemność 5.3ml, PAO 6 miesięcy, Made In USA
👉 To idealny korektor, jeśli lubisz:
•
naturalny efekt
• odżywcze, plastyczne formuły
•
rozświetloną, zdrowo wyglądającą skórę
• masz cerę
suchą lub dojrzałą
👉 Może nie być najlepszy, jeśli szukasz:
•
mocnego krycia
• matowego wykończenia
• formuły
zastygającej
Revealer Extra Bright Serum Powered Color Corrector w odcieniu Magic to chłodny, jasny róż przeznaczony dla bardzo jasnych i jasnych cer. Szczególnie doceniam jego działanie przy skórach o ziemistym, szarym zabarwieniu - co, moim zdaniem, jest częstym atutem cer oliwkowych.
Dzięki temu produkt działa niemal jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, przywracając skórze blask. I właśnie tutaj w pełni rozumiem jego nazwę — Magic.
Sam kolor również zasługuje na uwagę — a może przede wszystkim on. To czysty róż, bez domieszki brzoskwiniowych tonów, co niestety zdarzyło się w przypadku Natasha Denona Hy-Glam Brightener w odcieniu B2 Light. Zużyję go, nie jest całkowitym rozczarowaniem, ale zdjęcia produktowe sugerowały coś zupełnie innego. Na zdjęciach poniżej dobrze widać różnice — i dlaczego w moim odczuciu Kosas wygrywa.
✨ Efekt
👉 natychmiastowe rozjaśnienie spojrzenia
👉
efekt wypoczętej, odświeżonej twarzy — nawet przy widocznym
zmęczeniu czy opuchnięciu
👉 wygładzenie bez obciążenia i
bez podkreślania tekstury skóry
👉 bardzo ładnie się
rozprowadza, optycznie rozmywając pory i drobne linie
Już niewielka ilość — dosłownie mała kropka — daje zauważalny efekt.
💧 Formuła
👉 zgodnie z nazwą — bardziej „serum” niż
klasyczny korektor
👉 lekka, cienka, kremowo-żelowa struktura
(lżejsza niż wersja klasyczna)
👉 bardzo dobrze się
rozciera
👉 nie osiada w zmarszczkach ani liniach, a jeśli
już — zachowuje plastyczność
Jeśli chodzi o składniki pielęgnacyjne (kwas hialuronowy, kofeina, peptydy), trudno mi jednoznacznie ocenić ich realne działanie. Natomiast sięgałam po ten produkt w różnych „krytycznych” momentach i okolica oka po demakijażu była w bardzo dobrej kondycji, więc z pewnością nie szkodzi 😉
🎯 Krycie i wykończenie
👉 krycie: średnie do mocnego (jak na produkt
do korekty koloru)
👉 wykończenie: naturalne, z wyraźnym
efektem rozjaśnienia
👉 zastosowanie:
jako pierwszy krok w korekcji koloru
w połączeniu z klasycznym korektorem
lub punktowo, na końcu makijażu
U mnie wszystko zależy od aktualnych potrzeb skóry i rodzaju makijażu.
💗 Atuty
✔ skutecznie neutralizuje cienie bez efektu
ciężkości
✔ daje świeży, wypoczęty efekt
✔ dobrze
współpracuje z innymi produktami
✔ nie tworzy suchej warstwy
pod oczami
✔ bardzo dobra trwałość, jak na nie klasycznie
zastygającą formułę
⚠️ Na co uważać
✖ niekoniecznie sprawdzi się solo (chyba że
ktoś lubi mocne rozjaśnienie)
✖ łatwo przesadzić z ilością
— warto pracować cienkimi warstwami
✖ PAO wynosi tylko 6
miesięcy
✨Podsumowanie
Kosas Revealer Extra Bright Serum Powered Color Corrector Magic - regularna cena £28.00, pojemność 5ml, PAO 6 miesięcy, Made In USA
👉 To świetny produkt, jeśli:
• masz
problem z nierównym kolorytem i delikatnymi cieniami
• masz
cerę oliwkową
• lubisz naturalne wykończenie w stylu
lepszej skóry
• cenisz efekt rozświetlenia połączony z
widoczną korekcją koloru
👉 Mniej dla osób, które:
• oczekują
pełnego krycia jednym produktem
• preferują matowe,
klasyczne długotrwałe formuły
• nie widzą potrzeby
stosowania korekty koloru
Miałam do czynienia z wieloma różowymi korektorami, ale dopiero przy Kosas naprawdę zobaczyłam i poczułam ich działanie. Początkowo nie sądziłam, że będę tak często po niego sięgać, a jednak. Na tyle, że bez wahania kupię kolejne opakowanie.
Wiem, że sporo osób zwraca uwagę na zapach tych produktów i jego zmiany w czasie używania. Dla mnie oba kosmetyki są neutralne, wyczuwam jedynie delikatną woń surowców, która nie jest uciążliwa. W trakcie użytkowania nie zauważyłam żadnych zmian w konsystencji ani zapachu, nawet po wyjęciu stopera, co pozwoliło mi zużyć produkt do końca.
Nie zmienił się również kolor, co — przy tego typu formułach — wcale nie jest oczywiste. Co więcej, przeciągnęłam PAO o około 4 miesiące i nie zauważyłam żadnych negatywnych zmian.
Mam poczucie, że klasyczny korektor jestem w stanie zużyć w ramach PAO, natomiast wersja do korekty koloru wymaga już większej dyscypliny. Mimo to obawy, które miałam przed zakupem, zupełnie się nie potwierdziły, i tym bardziej zachęciło mnie to do ponownego zakupu.
Te kosmetyki naprawdę mnie zaskoczyły i mam wrażenie, że trafiły do mnie w idealnym momencie. Kolorystyka, właściwości i efekt, jaki zapewniają, sprawiają, że trafiają do ścisłej czołówki moich ulubieńców.
Pozdrawiam serdecznie :)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Entuzjastka świadomej i skutecznej pielęgnacji. Działająca niekomercyjne i hobbystycznie. Jest to jedna z moich stref relaksu :) Poznaj mój świat określany przez potrzeby skóry/rosacea w remisji. Od dawna nie gonię kosmetycznego króliczka, nie testuję TYLKO sprawdzam i
dopasowuję poszczególne elementy, by całość była spójna.
1001 Pasji, to wiele stron jednej kobiety <3
#freefromPR
Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.