Raz, dwa, trzy... szukam dalej :)





Dzisiaj słów kilka o Rimmelu w ramach recenzji sponsorowanej :) Planowałam ją od dawna, ale nie miałam (i nie mam) serca do tych kosmetyków. Niby jest OK, coś tam zachwyca, dostaje drugą szansę lecz.... No właśnie. Nie są to produkty po które sięgam z chęcią i przyjemnością z różnych powodów. Oczywiście to tylko moje wrażenia i wcale nie musicie się z nimi zgadzać, czy sugerować. Jednak jeżeli któraś z Was ma takie oczekiwania jak moje, warto zatrzymać się na chwilę i przemyśleć chęć zakupu. Chyba :)

Zanim przejdę do pełnej prezentacji maskar pozwolę zamieścić sobie jeszcze moje w wersji nagiej :)




Rimmel Lash Accelerator Endless

Klasyczna czerń , szczoteczka została wzbogacona o mikro włókna, które mają za zadanie chwycić nawet najmniejsze rzęsy nadając im natychmiastowy efekt wydłużenia.


W praktyce wygląda to nieco inaczej. Zacznę może od tego, że szczoteczka jest niesamowicie elastyczna, co nie do końca mnie przekonuje. Nie lubię takiego rodzaju giętkości. Poniższe zdjęcie dobrze obrazuje o czym mówię :)



Budowa szczoteczki na plus, wypustki są miękkie ale nie nie wiotkie (mnie osobiście najbardziej pasują szczoteczki z Clump Defy oraz Gosh Growth Mascara), czyli dobrze wyczesują miękkie i delikatnie rzęsy. A moje takie są i dość długo trwało zanim odkryłam sekret silikonowej szczoteczki w przypadku ujarzmienia moich rzęs.




Pierwsze próby użycia tuszu nie były zbyt łaskawe dla niego. Formuła nie do końca udana w moim odczuciu, ponieważ jest bardzo mokry. Za każdym razem po nałożeniu, nie było go widać! Dosłownie jakbym miała niewidzialne rzęsy. Dałam sobie z nim spokój i odesłałam w kąt szuflady, gdzie przeleżał dość długo.

Przypomniałam sobie o nim przypadkiem. Gdzieś wychodziłam i spieszyłam się, nie mogłam znaleźć swojego tuszu (jakby celowo diabeł nakrył go ogonem :D) i w moje ręce wpadł na nowo Lash Accelerator Endless. Pomyślałam, że a co tam! ;) I nagle stał się CUD. Dosłownie! Jakby to nie był ten sam kosmetyk. Dojrzał do użytku :)


Używałam go z przyjemnością przez krótką chwilę i byłam pod wrażeniem tego co czynił z moimi rzęsami. Dlaczego przez krótką chwilę? Głównie dlatego, że zaczął się kruszyć. Przykra niespodzianka bo polubiłam go, nawet bardzo! Lecz co z tego kiedy jego drugie życie było takie krótkotrwałe.

U mnie maskara jest używana max. 3 miesiące po czym ląduje w koszu i następna idzie w ruch. Nie ma zmiłuj. To jest optymalny czas dla moich oczu, potem efekty bywają różne więc nie chcę eksperymentować. Wyjątek od reguły stanowi jedynie MAC’owy Zoom Lash i dołączył jeszcze MF Clump Defy.

Dlatego gdybym kupiła Lash Accelerator Endless byłabym zawiedziona. Nie po to wybieram nowy tusz, by tuż po otwarciu odłożyć go do szuflady w celu nabierania mocy... Dla mnie maskara ma być przydatna od razu :) Koniec kropka.
Udane spotkanie w połowie i tylko tyle. Szkoda, bo jest potencjał.

Retro Glam

Nowa linia umożliwiająca stworzenie wyrazistego makijażu. Kluczową pozycją jest Maskara Scandaleyes Retro Glam –lata 60-te powracają w pełnym rozkwicie z pełniejszym i szeroko otwartym spojrzeniem.

W skład Retro Glam wchodzą także dwa rodzaje eyelinerów w formie pisaka:

Scandaleyes Micro Eyeliner (z cienką precyzjną końcówką)
Scandaleyes Thin/Thick Eyeliner (z grubszą końcówką)

Maskara Scandaleyes Retro Glam

Szczoteczka w kształcie klepsydry ma nadać odważnego looku szeroko otwartych oczu, a unikalny kształt szczoteczki ma uchwycić najwet najmniejsze włoski i zapewnić im wyjątkową objętość bez irytujących grudek.


Na początku pomyślałam, że będzie to kolejna sztuka w stylu Scandaleyes Lycra Flex, ale szczoteczka pokazała że nie. Rokowania były dobre, aczkolwiek mam za sobą romans z Sexy Pulp Yves Rocher (której swoją drogą nie cierpię, podobnie jak jej nowej odsłony z silikonową szczoteczką) i nie byłam pewna na ile będę zadowolona. Coś nie mam szczęścia do nowych maskar lub tych polecanych przez większość :P
Pierwsze użycia pokazały, że nic z tego. Tusz nie wpisał się w moje potrzeby. W zasadzie zmuszałam się do używania i zdjęcia zrobiłam z przymusu. Nie kupuje mnie ten efekt... Dużo lepiej prezentowała się zielona siostra. I ogólnie mam wrażenie, że Rimmel podaje nam tę samą formułę tylko w innych opakowaniach oraz z nowymi aplikatorami. A może moje rzęsy są takie chimeryczne?


W każdym razie wracałam do Scandaleyes Retro Glam kilka razy w różnych odstępach czasu. Za każdym razem było tak samo :(

Scandaleyes Micro Eyeliner 
(z cienką precyzjną końcówką)


Eyeliner pozwoli na wyczarowanie wyrazistego spojrzenia w stylu retro.

Jestem uzależniona od kreski na oczach, dlatego też lubię wszystkie produkty przy pomocy których mogę wyczarować czarną lub kolorową kreskę. Formuła nie ma znaczenia jednak w ostatnim czasie zapragnęłam czegoś na szybko i pisak Scandaleyes Micro Eyeliner idealnie wpasował się w moje potrzeby. Odkryłam, że przy pomocy pisaka makijaż oka jestem w stanie zrobić na szybko, a co więcej nie muszę martwić się o czyszczenie pędzla (aczkolwiek to nie stanowi większego problemu, bo w tym celu używam gotowego płynu Zoevy który jest moim nr 1 i niebawem napiszę o nim więcej) i wiele innych detali. Maluję kreskę i tadam!

Początki szybko pokazały, że jest dobrze, lecz nie idealnie ;)
 
Moją osobistą miarą eyelinera jest jego trwałość bezpośrednio na skórze, bez potrzeby gruntowania (czyt. baza + cień) Póki co skóra na mojej powiece ma jednolity odcień, nie muszę niczego korygować i lubię mieć kosmetyk, który pozwoli mi na nienaganny makijaż przez cały dzień. To jest dla mnie ważne, poza tym rano nie mam czasu ani ochoty na zabawę z bazą, cieniem itd. Ma być praktycznie :)
Preferuję produkty wodoodporne a eyeliner Rimmela taki jest wg opisu producenta. Niestety nie zdaje tego egzaminu podczas nałożenia bezpośrednio na powiekę. Rozmazuje się a czerń zanika i kreska staje się szara....


Co prawda łatwo nim namalować cienką i precyzyjną kreskę, ale końcówka „drapie” mnie. Nie lubię tego uczucia.



Nakładany na skórę, która jest „zagruntowana” (baza + cienie) spisuje się dużo lepiej, ale i tak trwałość nie jest porywająca. Po kilku godzinach musiałam nanosić drobną korektę. Co więcej kolor bardzo szybko blaknie, tak jakby produkt wnikał w cień i trzeba ponowić aplikację kilka razy. 



Jest potencjał, ale to nie jest eyeliner dla mnie. Jeżeli ma być czerń, to niech będzie ona mocna, smolista, taka która nie zamienia się w szarość i nie blaknie.
Efekt jaki widać na zdjęciach, to kilka warstw nałożonych jedna po drugiej, do skutku aż w końcu liner po zaschnięciu faktycznie jest czernią w ogólnym słowa znaczeniu :) Bo dla mnie to ciut za mało. Do ideału (jakiego szukam) zbliżył się eyeliner Master Drama z Maybelline i możecie go zobaczyć TUTAJ
O nim będzie przy innej okazji.

Mam też wrażenie, że pisak dość szybko się kończy i z czasem jego końcówka staje się coraz bardziej miękka, co przekłada się na jakość malowanej kreski.
Spotkanie ze  Scandaleyes Micro Eyeliner wyzwoliło we mnie poszukiwania pisaka idealnego i kupiłam chwalony na niemieckich blogach/forach Cat Eye Pen marki Zoeva. Zobaczymy co z tego wyniknie :)

Reasumując, kosmetyki Rimmela nadal jest dla mnie zagadką. Zdarzają się produkty bardzo fajne, warte uwagi, z których jestem zadowolona jak np. lakiery, kredki do oczu, pomadki (słynna Airy Fairy), to rzadko zaglądam lub sporadycznie interesuję się nowościami. Oferta współpracy ma na celu przybliżenie marki, ale póki co nie zachęciła mnie do pogłębienia tej znajomości. Dziwne, prawda? :) 

Pozdrawiam :)




128 komentarzy:

  1. W mojej magicznej szafce z małymi zapasami tuszy leży właśnie ten pierwszy opisywany przez Ciebie. Gdy wykończę swój tusz do rzęs z Wibo (swoją drogą naprawdę dobry kosmetyk za niewielkie pieniądze :)) przyjdzie kolej na ten. Ciekawe czy będę miała takie samo zdanie na jego temat. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi ogólnie o Rimmela to bardzo cenię sobie pomadki od tej firmy. :) Szczególnie upodobałam sobie kolekcję od Kate Moss (ale nie tą matową). :)

      Usuń
    2. Fabryczna, to masz więcej szczęścia z pomadkami niż ja :) U mnie jedynie została Airy Fairy, po matowej serii Kate Moss nie zbliżałam się do reszty :(
      Widzę, że o tuszu z Wibo wypowiada się dużo osób w sposób pochlebny jednak ja na razie zostaję przy Clump Defy i planuję kupić teraz tuszową nowość z MF :)
      Życzę Ci więcej szczęścia z Lash Accelerator Endless i daj znać!

      Usuń
  2. miałam tuszy do rzęs od Rimmela masę bo mama ma jakąś słabość do tej firmy a ostatecznie i tak żaden jej nie pasował, zresztą tak samo jak mi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaneto, coś w tym jest! bo ja finalnie nie wróciłam do żadnego tuszu z Rimmela... a było ich trochę.

      Usuń
  3. Słabo znam tusze zaprezentowane przez Ciebie, w ostatnich tygodniach niezmiennie lubię ostatnie dziecko l'orela false lash wings :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elle, myślałam o nim ale poszłam w stronę Max Factora :)

      Usuń
  4. Mnie też kosmetyki Rimmel jak na razie specjalnie nie grzeją. Polubiłam szminki i lakier Punk Rock. Kredka do oczu Scandaleyes to niewypał, tusze specjalnie nie zachwycają... Choć ostatnio używam Lash Accelerator i nawet go lubię. Mam nadzieję, że taki stan się utrzyma. Pozytywnie zaskoczyło mnie krycie nowego Stay Matte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zoila, a widzisz u mnie z kolei kredka do oczu Scandaleyes to hicior :D
      Stay Matte i mnie zaskoczył, ale o nim niebawem. Poziom krycia zasługuje na uwagę, ale ja nie używam takiego rodzaju szpachli na co dzień :D wolę lżejszy podkład i korektor.

      Usuń
  5. Z Rimmela najbardziej lubię lakiery, ostatnio jednak testowałam podkład i puder no i ani to ani to mnie nie zachwyciło:/ Ich tusze lubilam kilka lat temu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lakiery mają to do siebie, że łatwo mnie skusić :)))

      Usuń
  6. Eyelinery w pisaku uwielbiam i najczęściej właśnie po taki sięgam do robienia szybkiej kreski. Dobrze jednak wiedzieć, że ta czerń z Rimmela potrzebuje dużo warstw - to nie dla mnie. Ciekawa jestem jak się sprawdzi u Ciebie ten z Zoevy. Może i ja się kiedyś na niego skuszę, a obecnie używam pisaczka firmy Eyeko London (był raz dodatkiem w angielskim wydaniu Glamour - jeśli dobrze pamiętam) i super się spisuje, muszę zrobić recenzję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niko, oglądałam ten liner Eyeko tylko, że wcześniej zaliczyłam wpadkę z ich kredką i jakoś nie miałam przekonania ale jak piszesz, że nie jest zły to może dam mu szansę :) Na razie czekam na Zoevę, w sumie paczka już powinna być u mnie ale przeciągnęło się i czekam... ;)
      A masz jakiś inny ulubiony liner w pisaku jeszcze?

      Usuń
    2. Wcześniej używałam eyelinera w pisaku taniej firmy Ingrid, zamawiałam go na allegro. Ale ten Eyeko jest dużo lepszy, czerń jest bardziej czarna. Podobno z Golden Rose też jest całkiem fajny eyeliner w pisaku, ale sama nie miałam. Zamierzam go kupić jak ten z Eyeko mi się wykończy. :)

      Usuń
    3. Przejrzałam sobie trochę recenzji Eyeko, faktycznie nie wypada źle ale widzę, że można jednak znaleźć jeszcze coś lepszego. Zobaczymy co z tego wyjdzie :)
      Póki co dotarły już do mnie zakupy z Zoevy i pierwsze wrażenie bardzo in plus.
      Z Golden Rose za bardzo nie chcę mieć już nic wspołnego :D ale może Ty będziesz bardziej zadowolona?:)

      Usuń
  7. Obecnie z Rimmela nic mnie rusza, żadne nowości i wynalazki. Dawno temu namiętnie używałam pudru matującego w kamieniu i wtedy byłam z niego zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to zdecydowanie jednorazowa przygoda, na pewno nie robiłabym takich zakupów na własną rękę.

      Usuń
  8. ja nie lubię tuszy Rimmela, jesli mam wybierac wlasnie sposrod drogeryjnych to max factor albo loreal bardziej do mnie przemawiaja .Lubie jak daja mocniejszy efekt na rzesach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wybór pada najczęściej na Max Factor :) ale czasy L'oreala także pamiętam.

      Usuń
  9. Akurat tych tuszy Rimmel nie probowalam (zwlaszcza, ze mam utrudniony dostep do nowosci, bo na CYprze nie ma tych kosmetykow). Generalnie od dawien dawna lubilam Rimmel, lakiery i pomadki to ich zdecydowanie najmocniejsze punkty, ale inne tusze, podklady tez sa ok:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to mnie zaskoczyłaś, ale coś mi się kojarzy że chyba wspominałaś o tym już kiedyś. Swoją drogą dziwna jest taka polityka firm w kwestii dostępności.

      Usuń
  10. Ja z Rimmela najbardziej lubię pomadki i błyszczyki- pozostałych kosmetyków raczej unikam, bo zwyczajnie nie sprawdzają się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błyszczyki pamiętam "ze starych czasów", ale po wpadce z Apocalips nie chcę poznać nic więcej ;))

      Usuń
    2. Ja też bardziej te "stare" pamiętam, z nowości żadnych nie próbowałam od dawna, Apocalips też mnie nie kusiły ;) Za to pomadki z serii Kate Moss bardzo lubię :)

      Usuń
  11. lakiery i pomadki Rimmela uwielbiam, po maskarę nigdy nie sięgnęłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to znaleźć swoich ulubieńców :)

      Usuń
  12. do tuszy rimmela miałam ze 3 podejścia, wszystkie nieudane, bo mnie tusz po prostu i zwyczajnie uczulał :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie obyło się bez takich niespodzianek póki co, ale seria matowych pomadek by Kate Moss nie okazała się łaskawa dla moich ust.

      Usuń
  13. Ja właśnie poszukuję dobrego eyelinera pisaku trwałego, czarnego aż do demakijaże, ale żeby było łatwo o poprawki, i kolejny eyeliner w pisaku odpadł. Ciężko znaleźć dobry eyeliner pisaku. Próbowałam już chyba wszystkich form eyelinerowych, prócz w pisaku, a ponoć sa łatwe w obsłudze, ale chyba nie ma żadnego dobrego :P A Oba tusze wypadły słabo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie w sumie każdy eyeliner jest taki sam w obsłudze, lecz pisak daje dużo więcej swobody od strony praktycznej dlatego postanowiłam poszukać coś z tej kategorii. Zobaczymy :) Na pewno będę pisać na ten temat, Lash Accelerator Endless podobał się. Szkoda tylko, że tak krótko....

      Usuń
  14. Tak jak Ty miałaś z Lash Accelerator, tak ja mam ze wszystkimi niemal tuszami. Na początku są dla mnie za mokre, więc otwieram je i odkładam do szuflady, żeby "nabrały mocy":)
    Jeśli chodzi o Rimmel to nie mam doświadczenia z ich kolorówką (bardziej z lakierami), ale obecnie testuję nowy cień w hmm płynie? i póki co jestem pozytywnie zaskoczona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nieźle :) U mnie póki co niewiele maskar zachowuje się w taki sposób, choć mam Lancome Precious Cells i to jest niesamowity fenomen. Ma już ponad rok a nadal skubaniec bardzo mokry i nie do końca możemy się dogadać. Co jakiś czas sprawdzam go z ciekawości, ale chyba nic z tego nie będzie.

      Usuń
  15. Właśnie kończę Scandaleyes i jestem z tego tuszu zadowolona. Bardzo fajnie współgra z moimi rzesami. Ale... jest to wszystko zależne od stanu tuszu. Pierwsze kilka użyć było strasznych, później nakładał się rewelacyjnie. A teraz, na samym końcu sie kruszy i ogólnie dziwnie wygląda- czas na zmianę tuszu.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam podobne odczucia - maskary szumnie polecane na blogach, u mnie nie sprawdzają się w ogóle. Sexy Pulp również. Może zatem powinnam spróbować coś, co Ty polecasz? ;)
    Z Rimmelem na rzęsach miałam podobnie jak Ty z tym "żółtkiem", niestety nazwy mojej maskary nie pamiętam - była za rzadka, a kiedy zgęstniała to już praktycznie było po niej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwilo, zdaję sobie sprawę że wszystko zależy od Naszych rzęs oraz formuły danej maskary. Jednak dla mnie Rimmel chyba nie ma już do zaproponowania, za każdym razem jestem rozczarowana. Gdybym sama dokonywała takich zakupów, byłabym wściekła...
      Sexy Pulp u mnie nie zdaje egzaminu, jestem na nie :D ani sexy, ani pulp :P
      Próbowałaś Max Factora Clump Defy? nie jest to maskara idealna, ale ja finalnie do niej wracam. No i mogę używać jej od samego początku do końca. Podobnie jest z MF 2000 Calorie wersja podkręcająca i ulubieniec z Maybelline One by One Satin Black (nie klasyczna, tylko właśnie ta Satin Black)

      Usuń
    2. Dokładnie - ani sex, ani pulp ;) Z polecanych przez Ciebie nie miałam żadnej, ale chętnie je sobie zapiszę i wypróbuję. Ostatnio miałam Masterpiece z MF i był bardzo fajny, tylko podejrzanie zbyt szybko się zestarzał - podejrzewam, że wzięłam przetestowany przez "sklepową otwieraczkę" egzemplarz... Niemniej na inne maskary z MF nabrałam chęć ;)

      Usuń
  17. Ja jakos nie mam nabozenstwa do tej marki. Podklady mi wariuja na twarzy, do reszty jakos nie umiem sie przekonac. Nawet do tych wychwalanych na blogach. Jak mam wybierac miedzy np Rimmel a maybelline to zawsze wezme te drugie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że u mnie jest identycznie? :)

      Usuń
  18. niestety z kosmetykami RImmela jest loteria. niektóre są naprawdę godne uwagi, inne zawodzą na całej linii....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzej, że tych pierwszych to jak na lekarstwo ;)

      Usuń
    2. czy ja wiem? lakiery do paznokci mają fajne, pomadki są przyjemne, wiele dziewczyn przepada za pudrem, maskara sexy curves też jest niczego sobie....

      Usuń
    3. Tutaj akurat oceniam firmę pod swoim kątem, dlatego jakoś nie bardzo asortyment trafia w moje potrzeby. Będąc nastolatką na pewno częściej sięgałam po ich produkty, teraz? bardzo wybiórczo i jest to mocno okrojona grupa.
      Wiadomo, że każda z Nas inaczej na to patrzy ale mogę się wypowiadać jedynie za siebie :)

      Usuń
  19. ja sie skusilam na maskary seventeen w bootsie na promocji,
    no i nie polecam ;0 efekt sredni,
    teraz widzialam ze maja maskary revlona w promo wiec tez kusi 5funciakow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam się z daleka od tego typu marek, nie mam przekonania ;)))
      Revlon też średnio mnie interesuje pod kątem maskar, poza lakierami i podkładem rzadko wybieram tę markę.

      Usuń
  20. hmm z rimmel to pamiętam że kiedyś była taka tańsza maskara czarna najprostsza i była najlepsza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam takową, ale wtedy miałam naście lat :D

      Usuń
  21. Nigdy nie przypadł mi do gustu tusz z Rimmela. NIGDY. Dlatego nawet już nie próbuję ich kupować. Z tej marki nie zawiodłam się jedynie na lakierach. Szminki lubię, ale niestety i tak dość mocno wysuszają mi usta, a niektóre wchodzą w zagłębienia, więc muszę mieć mega wypielęgnowane usta nim położę na nie pomadkę Rimmel.
    Z drogeryjnych tuszy mogę polecić Maybelline One by one, Max Factor 2000 Calorie (pewnie tę znasz) i GOSH Catchy Eyes.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Catchy Eyes z Gosha mam na liście, na razie zachwycam się dwoma innymi. Ogólnie mój powrót do Gosha zaliczam do bardzo udanych :)

      Usuń
  22. Byłam bardzo ciekawa linera z Rimmel. Szkoda, że taki kiepski, bo szukałam tańszego zamiennika dla Loreal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie on nie zachwycił, ale spotkałam się z pozytywnymi opiniami także sama widzisz ;) Mimo wszystko nie poddaję się i będę szukać dalej.

      Usuń
  23. Niektóre kosmetyki Rimmela są udane. Swego czasu namiętnie używałam pudru Stay Matte oraz lakierów do paznokci. Podkład w musie, który został wycofany, spisywał się nie najgorzej. Niestety, nie mam najlepszych wspomnień związanych z produktami do makijażu oczu. Zarówno tusze, jak i cienie wypadają blado. Sprawdzą się u nastolatki, ale nie u osoby, która ma określone potrzeby:)

    Również nie przepadam za giętkimi szczoteczkami, ponieważ wystarczy jeden niewłaściwy ruch i trzeba czyścić powiekę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przymierzam sie do Stay Matte kolor transparentny, mam nadzieje ze mnie nie zawiedzie :)

      Usuń
    2. Moje rzęsy są bardzo miękkie więc zauważyłam, że szczoteczka musi być dobrze wyprofilowana a układ włosów taki, który dobrze je wyczesze. Póki co takich maskar jest bardzo mało.
      Ogólnie mam wrażenie, że Rimmel to niezła propozycja głównie dla nastolatek. Chyba ;))) bo z tego okresu pamiętam najwięcej produktów w swojej kosmetyczce z tej firmy.

      Usuń
  24. Miałam z kolei Rimmel Lash Accelerator, ale w wersji Volume. I faktycznie, swoje musiał odleżeć, ale potem był świetny! I pomimo tego, że nie cierpię klasycznych szczoteczek (silikonowe górą!) to tamten naprawdę przypadł mi do oczu :) Ale będąc ostatnio w Rossmannie już go nie widziałam, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tej wersji w ogóle nie kojarzę ;) jednak nie lubię jak tusz musi odleżeć...

      Usuń
  25. podzielam Twoje odczucia, nic z Rimmela nie mieszka na stałe w moim kufrze

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie przepadam za ich tuszami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje rzęsy nie do końca podzielają zainteresowanie nimi :D

      Usuń
  27. Z Rimmela pamiętam jeden tusz. To był chyba pierwszy tusz tej marki z silikonową szczoteczką, niestety już od dawna niedostępny w sprzedaży. Niestety nie pamiętam jak się zwał, ale był fantastyczny. To co robił z rzęsami było mega. Dawał świetny teatralny efekt i nie sklejał rzęs, ani się nie osypywał. Do tej pory nie znalazłam zamiennika. Pamiętam tylko, że miał czarne, matowe opakowanie. Było to wieki temu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, dobre ale wieki temu :)

      Usuń
  28. do mnie tusze rimmela jakoś niezbyt przemawiają i jakoś mnie nie kusi, aby je kupować, co nie zmienia faktu, że sama wciąż szukam tuszu idealnego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie ta oferta, to ja na pewno nie kupowałabym tych nowości...
      Tuszu idealnego już nie szukam, bo mam kilku faworytów ale to nie przeszkadza próbować innych :D

      Usuń
  29. właśnie myślalam o zakupie tuszu i podkładu z Remmel , ale z tym tuszem sama niewiem ;)) w czasach lecealnych jakiś tam tej marki był moim ulubionym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie myślę, że kiedy miałam naście lat to moje wymagania były znacznie mniejsze niż teraz ;)))

      Usuń
  30. Od lat poszukuję tuszu idealnego, i niestety, póki co zachwycił mnie jedynie Diorshow, na który nie za bardzo mogę sobie pozwolić jeżeli chodzi o regularne stosowanie ;) Wierzę jednak, że jestem w stanie znaleźć tusz w niższej cenie, który będzie dawał sensowny efekt. Tych opisanych tu przez Ciebie nie miałam okazji używać ale chyba się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubiłam Diorshow więc doskonale Cię rozumiem. Mnie z czasem przestała pasować ta wielka szczota, oswoiłam silikonowe i spodobały mi się :)

      Usuń
  31. Ja ciagle kupuje nowe i ciągle szukam ideału :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest odwrotnie, ideały mam ale i tak szukam :D

      Usuń
  32. ALE JAKI MASZ ZABÓJCZY KOLOR TĘCZÓWKI! Niestety ten eyeliner mnie również nie zachwycił :(

    Będę tu wracała :)) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  33. Nigdy mnie nie kusily ich tusze;) a eyelineryvw pisaku wielbie-nie trzeba czyscic pedzla. Ale cholerstwa sa wydajne, mam jeden z Loreala, ok.6 mscy i nadal wszystko jest cacy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj za bardzo nie mogę stwierdzić długiej żywotności ;)

      Usuń
  34. mam retro glam i tez nie jestem zadowolona :( skleja rzesy niemilosiernie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam wrażenie, że moje rzęsy już lepiej wyglądają bez niż z nim....

      Usuń
  35. A Retro Glam to taka ładna nazwa.
    Moje podejście do eyelinera jest podobne, szczególnie jeśli chodzi o makijaż rano (kiedy często się spieszę) - ma być poręcznie, szybko a przede wszystkim trwało. W trakcie pracy nie mam absolutnie możliwości na jakiekolwiek makijażowe poprawki. A kolor czarny ma być rzeczywiście czarny, bez zabawy w kolejne warstwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwa ładna i fajny opis :)
      Masz sprawdzony eyeliner tego typu, który możesz polecić? :D

      Usuń
    2. Niestety nie. :| Po kilku bardzo nieudanych spotkaniach przerzuciłam się na żelowego Tony Moly. Ale rano zaspana i już spoźniona xD ja postanowiłam poszukać czegoś szybszego. Bardzo dobre opinie zbierają eyelinery od Lioele i Stila. Więc jeśli nowa zabawka z Japonii się nie sprawdzi, spróbuję któryś z tych dwóch.

      Usuń
  36. Nie znam tych tuszów do rzęs i raczej nie poznam - wróciłam do podkręconej 2000 Calories i jestem bardzo zadowolona :)
    Co do linera, to nie wiem, czy miałabym do niego tyle cierpliwości, co Ty ;) Podczas tej dużej promocji w Rosmannie ostatnio kupiłam sobie Super Liner Perfect Slim od L'Oreal'a i jestem z niego bardzo zadowolona - daje świetną, mozną czerń, łatwo się nim operuje inie wysycha na razie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także lubię tę maskarę, co prawda ona jak i klasyczna 2000 Calorie mają bardzo krótką żywotność, ale w sumie cena jakoś specjalnie nie boli po kieszeni więc wracam do niej dość często.
      Super Liner Perfect Slim wypróbowałam i nie do końca mnie zachwycił, ale finalnie chyba go kupię i potestuję na spokojnie by przekonać się w pełni. Na razie czekam na Zoevę :D

      Usuń
  37. Z Rimmela bardzo pozytywnie wspominam ich podkład lasting finish ;) Ich tusze zazwyczaj w moim przypadku miały tendencję do robienia ze mnie pandy przy mocniejszym wietrze. Czasami same z siebie łzawią mi oczy przez wiatr i jak tusz jest okey to muszę dokonać minimalnych poprawek a przy tych zawsze wyglądałam jakbym wylała hektolitry łez.

    Moim ostatnim odkryciem jest tusz z Collistara Infinito. Robi wszystko czego potrzebuje pogrubia, maksymalnie wydłuża oraz przy odpowiednim manewrowaniu również podkręca. Długo się na niego czaiłam bo miałam uraz do tuszy z wyższej półki niż 50 zł ale zachęciła mnie promocja -20% i darmowa dostawa na stronie douglasa niezależnie od kwoty zamówienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten tusz, niestety u mnie on nie daje pożądanego efektu :) bardzo podobała mi się w nim szczoteczka.

      Usuń
  38. Mnie Rimmel zupełnie nie kusi, nawet już słynne pomadki od Kate. Kiedyś za to mieli świetny podkład, któremu długo byłam wierna. A co do takiej niespodzianki z tuszem to miałam tak samo z tym z Revitalash. Od nienawiści do miłości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przewrotnie :))) czyli jednak polecasz ten tusz? :)

      Usuń
  39. szkoda.. ja z tuszami eksperymentować nie lubię, mam swoich ulubieńców i chyba z nimi pozostanę do końca.. co z tego, że mam długie rzęsy, skoro tak samo jak każde inne są narażone na sklejanie, a tusz równie mocno może się z nich sypać.. efekt będzie jeszcze gorszy niż na krótkich rzęsach, bo sklejenie bardziej widoczne, a osypywanie większe, bo tuszu więcej na rzęsach.. :/
    a z pisakowych słyszałam, że Sensai jest świetny.. ja po przygodzie z Armanim miałam dość takich linerów, ale od czasu do czasu mnie kusi by znów spróbowac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem i to faktycznie jest problem, bo nie sposób znaleźć tusz który doda uroku Naszym rzęsom. W zależności od tego jak Nas Natura obdarowała i tak borykamy się z określonymi przeciwnościami :D
      Pisak Armaniego nie był zbyt udany? na razie czekam na Zoevę, jak się nie powiedzie to pewnie jeszcze czegoś innego spróbuję i dam sobie spokój. Tylko tak bardzo spodobała mi się ta szybka obsługa :) Muszę w takim razie poczytać o Sensai, czytałam jeszcze o pisaku z Collection, któremu dam szansę bo korektor bardzo lubię.

      Usuń
  40. Ja jakoś też nie mam serca do kosmetyków Rimmela, jedyny wyjątek to Apocalipsy, one są w czołówce moich ulubionych produktów do ust od kilku tygodni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba też ;)
      Dla mnie z kolei Apocalips jest niewypałem i widzę, że można go lubić bądź nie ;)

      Usuń
    2. O proszę, pisałaś o tym, czy nie? Nie mogę skojarzyć, spróbuję wyszukać :)

      Usuń
    3. O nim była tylko wzmianka :) Nie pisałam za wiele, bo finalnie nie znalazł u mnie miejsca - http://www.1001pasji.com/2013/04/recenzje-w-piguce-inaczej-mae.html

      Usuń
    4. A, nie dokopałam się do tej notki, dzięki! Kurde, mi się wydaje, że one przyjemnie pachną, a specjalnego smaku nie wyczuwam, ale wiem, że akurat to jest bardzo indywidualna kwestia i tutaj nie ma żadnych wątpliwości, co do tego :)

      Usuń
  41. Rimmel w ogóle nie znam :/, czytałam kilka dobrych recenzji lakierów do paznokci i głównie tak kojarzę firmę :) a próbowałaś odżywkę Diora Maximillizer ? u mnie się świetnie sprawdza jako baza pod tusz, a moim ulubieńcem obecnie jeśli chodzi o maskarę jest GA ETK :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przymierzam się do niej, ale na razie chcę zużyć bazę z Shiseido i RevitaLash. Jakoś odruchowo kupiłam kolejne opakowania po czym przypomniałam sobie o Diorze :)
      Dzięki za przypomnienie :*

      Usuń
  42. Z tuszami Rimmel nie miałam niestety styczności - choć może w przyszłości coś wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może będziesz bardziej zadowolona? :)

      Usuń
  43. Jakoś nie przepadam za produktami Rimmela [głownie tusze właśnie używałam], natomiast marki konkurencyjnej - MNY, kilka pozycji bardzo sobie chwalę :)
    Ja wychodzę z założenia, że tańszym tuszem także można zyskać spektakularny efekt, o czym niejednokrotnie się przekonałam, bo jednak to szczoteczka i technika malowania daje najwięcej. Aczkolwiek mimo, iż wyznaję zasadę by nie wydawać więcej niż ok 20zł na tusz, to i tak jakimś dziwnym trafem najwięcej w moim zasobach półki średniej - Max factor czy też L'oreal. Hmm... ciekawe ;)
    Ale na liście do wypróbowania nieustannie widnieje klasyka już - Wonder Oriflame oraz zielony Wibo. Tylko bardzo ciężko mi zrealizować owe pozycje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca się zgodzę, bo duże znaczenie mają też same rzęsy oraz formuła tuszu i zmiana szczoteczki/techniki malowania niewiele ma wspólnego z efektem końcowym. Po wielu wpadkach przestałam kupować tanie tusze bo wiem, że u mnie one nie mają racji bytu. Wolę zainwestować w średnią półkę lub czasami coś selektywnego jak np. YSL FC, MAC Zoom Lash. Jednak na potrzeby dziennego makijażu lubię efekt naturalnie podkreślonych rzęs i tutaj równie dobrze spisuje się Max Factor czy Maybelline. Rimmel nie bardzo trafił w moje potrzeby :(
      Wonder z Oriflame miałam na samym początku jak tylko pojawił się w sprzedaży, mile go wspominam. Wibo jakoś nie bardzo mnie przekonuje, mogę kupić lakier do paznokci lecz do cienie, czy tusze już nie sięgnę.

      Usuń
    2. No tak, rzęsy też robią swoje. Ale ja naprawę zazwyczaj nie widzę różnicy między podobnymi szczoteczkami tuszu na 20zł i za 50... Gorzej, kiedy się taki osypuje, choć na szczęście trafiłam tak może trzy razy ;)
      Ja generalnie nie kupuję niczego z rossmannowych szaf, ale jak widzę faktyczne efekty, to się potrafię skusić :)

      Usuń
  44. Rimmel bardzo lubię za pomadki, ale faktycznie te produkty które pokazałaś nie zachęcają :/ Accelerator daje ładny efekt,ale zgadzam się z Tobą,kto kupuje tusz żeby używać go po długim czasie leżakowania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to trochę takie mało poważne, by odkładać tusz po zakupie... jakby firma nie mogła dopracować formuły. Poza tym są maskary które tego nie wymagają więc jednak można :)

      Usuń
  45. Miałam kilka tuszy tej marki, ale z reguły nie byłam zadowolona, chociaż po jednym zostawiłam sobie szczoteczkę, bo ładnie rozczesuje rzęsy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Finalnie także postawiłam na taki rodzaj rozwiązania :)

      Usuń
  46. Maskary Rimmel robi naprawdę słabe, jeszcze nigdy nie miałam od nich dobrego tuszu.

    OdpowiedzUsuń
  47. Jaka kolosalna różnica m-dzy Akceleratorem i Glamem, oczywiście na korzyść zielonego gagatka :D Mnie ostatnimi czasy Rimmel nieco rozczarował, najpierw Apocalips (chociaż tutaj zadowolenie i satysfakcja zależą od koloru, jedne są cudowne inne sprawują się fatalnie), tusze też ostatnio u mnie się nie sprawdzają, o nowej odsłonie lakierów nawet nie wspomnę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stajemy się coraz bardziej wymagające jednym słowem :)
      Nowa odsłona lakierów, to Salon Pro czy jeszcze coś innego? bo oglądałam tę serię Space Dust, ale mnie nie przekonała do zakupu.

      Usuń
  48. Nie uzywalam tych tuszy, ale pierwszy jak dla mnie za slabo podkresla rzesy, a drugi ma szczoteczke, ktorej nie lubie. eyeliner mam z Maybelline i jego sie trzymam, chociaz zastanawiam sie nad lorealem w pisaku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie to efekt wystarczający, do wersji dziennej lubię coraz częściej efekt naturalnie podkreślonych rzęs :) Natomiast kiedy faktycznie chcę zaakcentować oczy, to wybieram zupełnie inne produkty.
      Zadowolona jesteś z tego linera Maybelline?

      Usuń
  49. Widzę, że nie mam się co Tobą kierować co do wyboru tuszu, bo ja i sexy pulp i scandaleyes retroglam lubię:) Ale to pewnie kwestia rodzaju rzęs jakie mamy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim liczy się materiał wyjściowy w postaci rzęs :) ja nie oczekuję cudów i co więcej nie stosuję na razie żadnego wspomagania. A do Sexy Pulp robiłam podejście parę razy, nie dla mnie ona.

      Usuń
  50. nie przepadam za tuszami tej firmy - albo źle trafiałam, albo moje rzęsy zwyczajnie nie ulegają ich czarom :) póki co skutecznie obstaję przy tuszach MF 2000 kalorii.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  51. U mnie Lash Accelerator Endless czeka na wypróbowanie :) Scandaleyes miałam kiedyś w tej pierwszej wersji w pomarańczowym opakowaniu i też go nie lubiłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci aby Tobie dłużej posłużył bo w ogólnie efekt na moich rzęsach mi się podobał w okresie jego rozkwitu :)

      Usuń
  52. Nie pamiętam żeby, któryś tusz wywołał u mnie wrażenie jeśli chodzi o Rimmel, miałam wiele, uważam je za przeciętne :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Tusz Retro Glam miałam i niestety też mnie rozczarował... Bardzo kiepski!!

    OdpowiedzUsuń
  54. Bardzo polubiłam tusz Lash Accelerator i myślę, że będę do niego wracać. Nie mam problemu z tym, żeby tusz chwilę na mnie poczekał, bo rzadko mi się zdarza, żebym doczekała momentu, kiedy tusz doszczętnie mi wyschnie. Po prostu, kiedy widzę, że nie maluje już tak, jak kiedyś, wtedy wiem, że pora sprawdzić nową maskarę na rzęsach i jeśli jest zbyt mokra, to ją odkładam na tydzień/dwa i używam jeszcze chwilę poprzedniej.

    Tuszu Retro Glam jeszcze nie używałam, natomiast liner na początku bardzo mi przypadł do gustu, nawet mimo umiarkowanej czerni, ale wysechł dosłownie po kilku użyciach... I to po pomalowaniu jednego oka... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie on powrotu nie zaliczy, podobał mi się efekt ale to za krótki czas. Lubię mieć wykorzystywany tusz od początku do końca bez okresu leżakowania :)

      To faktycznie miał krótką żywotność.... U mnie trochę był jednak trochę dłużej.

      Usuń
  55. Jako nastolatka często kupowałam maskary Rimmel.
    Już nawet nie pamiętam, czy byłam z nich zadowolona.
    Swoje KWC już mam, nie szukam dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będąc nastolatką częściej wybierałam produkty z tej firmy niż teraz ;)

      Usuń
  56. kapryśny ten tusz, ale po tym jak dojrzał naprawdę fajnie działał!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że tak krótko :( bo efekt bardzo mi odpowiadał.

      Usuń
  57. posiadam oba eyelinery ten który przedstawiasz został mi ukradziony przez koleżankę, bo też mi nie przypadł do gustu, jednak u mnie rewelacyjnie sprawdza się ten drugi, z końcówką skośną, przypominającą podkreślacz:) namalowanie nim kreski zajmuje mi parę minut, czerń co prawda po paru godzinach nieco płowieje, jednak ja przez moje opadające powieki zazwyczaj nakładam na to cień, inaczej wygląda niezbyt fajnie w większości przypadków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam jedynie przyjemność z jednym wariantem, za tym drugim nawet nie rozglądałam się aby obejrzeć ;) Szkoda jednak, że płowieje. U mnie dodatkowe zabiegi z cieniem skończyłyby się na efekcie pandy, bo niestety posiadam mocno przetłuszczające się powieki i potrzebuję czegoś trwałego.

      Usuń
  58. Tak teraz myślę i chyba od baaardzo dawna nie miałam niczego z Rimmel. Czasami krążę przy ich szafie ale nie mogę wypatrzeć niczego dla siebie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...