Moja skuteczna pielęgnacja: Sprawdzone i działające, czyli kosmetyki którymi wyciszam rosacea



Regularnie dostaję od was mnóstwo zapytań o najlepszy krem na naczynka, produkty redukujące zaczerwienia, wyciszające rumień itd. Problemy skóry naczyniowej oraz naczyniowej z rosacea wyróżnia chęć "wygaszenia" zaróżowienia, okresowego rumienia itd. Nie zawsze jest to możliwe przy pomocy kosmetyków. Dzisiaj opowiem czego używam, jak łączę i na co zwracam uwagę.

Z góry zaznaczam, że podstawą jest rosacea w remisji oraz prawidłowo funkcjonująca bariera naskórkowa (w tym także lub przede wszystkim, dla skóry naczyniowej) - jeżeli problemy mimo wszystko nasilają się, są coraz bardziej zauważalne i odczuwalne, nie odkładajcie konsultacji ze specjalistą. To ważne, ponieważ żadna przypadkowa osoba z Internetu (w tym i ja) nie rozwiąże problemu. Nie będę się skupiać na tzw. higienie życia (bo to oczywiste), redukcji stresu itd.

Zmiany rumieniowe mogą mieć różne oblicze, pojawiają się na twarzy, szyi oraz dekolcie a z kolei nasilenie plan naczyniowych uzależnione jest od wielu czynników. W przypadku skóry naczyniowej najczęściej mówi się o nadwrażliwości, pojawiającym się rumieniu o wielorakim natężeniu oraz czasie trwania któremu towarzyszy mocne uczucie pieczenia, kłucia oraz ściągnięcia skóry. Przyczyny, które doprowadzają do takiego stanu są rozmaite. Wystarczy gwałtowna zmiana temperatur, alkohol, ostre potrawy oraz przyprawy, problemy hormonalne, czynniki zewnętrzne, stosowane leki itd. Dlatego tak ważna jest dbałość o barierę naskórkową, ponieważ jej osłabienie jeszcze dodatkowo wzmaga problemy i sprzyja coraz większej nadwrażliwości.

Większość chciałaby poznać produkt CUD, ja też :D ale im dłużej żyję z rosacea tym bardziej przestaję wierzyć w takie rzeczy. Włączenie jednego lub dwóch elementów wzmacniających, to raptem mały krok. Co jest kluczowe? Na pewno przyjrzenie się kondycji oraz potrzebom własnej skóry, sprawdzenie całego schematu pielęgnacji i wyeliminowanie potencjalnych błędów. Teoretycznie oczywiste, ale jednak one są nagminne. Wiem, bo sama przeszłam przez tę drogę i na podstawie wielu rozmów widzę, że występują także u wielu osób. Wynika to przede wszystkim z niewiedzy, braku orientacji oraz tego, że NIKT nas nie uczy (lub też nie chcemy się uczyć) o fizjologii skóry, która zawsze stanie na pierwszym miejscu. Nie kolorowe pudełko lub kolejny hit z Instagrama, tylko NASZA SKÓRA :)



Opowiem moją historię oraz przedstawię mój punkt widzenia. Nie będę rozpisywać się na temat ograniczenia używek oraz zmiany stylu życia, jednak to miało bardzo duży wpływ na całość. Dla mnie od zawsze istotny jest SEN, minimum 8 godzin to podstawa i jak jest tylko okazja to nieco więcej. O ile mając lat 20+ mogłam to lekceważyć i zarywać noce, to im staję się starsza coraz bardziej doceniam możliwość ten aspekt. Zresztą tak naprawdę nawet najwspanialszy produkt nie zaoferuje nam takiej regeneracji jak SEN.

Drugi zakres, rezygnacja z płynów micelarnych. Używałam ich przez lata i długo stanowiły moją bazę w demakijażu i nie tylko. Co prawda nigdy nie tarłam skóry, lecz tak naprawdę nawet super delikatne ruchy w połączeniu z najlepszymi płatkami nie redukują tarcia, które zwyczajnie się odbywa. Zmiany w demakijażu były bardzo istotne i w zasadzie już po kilku tygodniach zauważyłam reakcje skóry.

Nigdy nie byłam fanką wszelkich gadżetów do mycia twarzy, a im dłużej się im przyglądałam, rozmawiałam z różnymi osobami, to dochodziłam do wniosku, że one na pewno nie pomagają. Szmatki muślinowe lubię, ale zastępują mi ręcznik do twarzy. Od lat kupuję gąbki konjac, lecz używam głównie wersje do mycia ciała (one zastępują mi także peeling, z których to zrezygnowałam dawno temu z uwagi na wymagania skóry) i czasami kupuję te do twarzy, którymi usuwam np. maski. I tyle :) Żadnych szczoteczek oraz innych cudów. Nie ma potrzeby, nasze dłonie są absolutnie optymalnym "urządzeniem" i w połączeniu z dobrze dopasowanym produktem do mycia robią to, co do nich należy. Taki szczegół, a tyle zmian!

Kolejnym istotnym aspektem jest bariera naskórkowa /KLIK/ do tego wpisu będę często się odwoływać, jednak należy zrozumieć JAK zbudowana jest skóra, CZEGO ona potrzebuje i JAK funkcjonuje. Mało się mówi o tym, że w przypadku skór naczyniowych z rosacea wiele z nich jest na pograniczu z ŁZS; że kiedy nie ma właściwej pielęgnacji/leczenia, to stan się zaostrza i zamiast pomagać oraz wspomagać potrzeby skóry działamy nieco na oślep oraz wcale jej nie pomagamy (patrz punkty powyżej opisane). Zanim została u mnie postawiona prawidłowa diagnoza oraz zostałam przeprowadzona przez kolejne etapy, to popełniłam mnóstwo błędów. Dzisiaj jest łatwiej, choćby sam dostęp do Internetu oraz odbywająca się w nim komunikacja. Oczywiście w gąszczu informacji także można się pogubić, lecz gdybym 12 lat temu miała dzisiejsze możliwości na pewno przeszłabym tę drogę w inny sposób. W każdym razie jedno jest pewne, zanim kupisz kolejny fantastyczny wszystkorobiący kosmetyk - skup się na podstawach :)

Czytanie INCI.

Nie trzeba mieć nazw chemicznych w najmniejszym palcu. Jednak warto poznać podstawy, zaznajomić się z nazewnictwem. Do tego dzisiaj jest wiele analizatorów dostępnych w Internecie, które są bardzo pomocne choćby dla określenia funkcji/przeznaczenia itd. Jednym z takich narzędzi jest SkinCarisma, i ze swojej strony gorąco polecam. W taki sposób łatwo można wyeliminować określone substancje bądź szukać tych pożądanych.

Unikanie określonych substancji.

W swojej pielęgnacji staram się eliminować kosmetyki, które w czołówce INCI zawierają alkohol denat. - do tej pory źle wspominam reakcję skóry na filtry LRP Anthelios Shaka, długo po nich doprowadzałam skórę do równowagi. W wielu przypadkach sztuczne dodatki zapachowe lub olejki eteryczne także mi nie służą (essential oil, fragrance oil), kwas salicylowy, mentol, ekstrakt z cynamonu, peelingi mechaniczne. Lista tego typu uzależniona jest od skóry, każda reaguje inaczej więc nie będę rozpisywać się na ten temat. Często są to też pewne połączenia, stężenia itd. Można trzymać się tzw. zarysu i obserwować skórę.

Przejrzyj dotychczasową pielęgnację, poświęć czas na obserwację swojej skóry, rób notatki i szukaj rozwiązania aż do skutku.

Jeżeli masz opanowaną sytuację z barierą naskórkową, ułożony schemat pielęgnacji który działa zgodnie z założeniami i szukasz tylko dodatkowych opcji dzięki którym wzmocnisz naczynia krwionośne, zostanie zredukowany rumień itd. to zapraszam do dalszej części wpisu :)


Dawno temu opublikowałam już na blogu wpis, który idealnie wpisuje się w tematykę obecnego - Rosacea /trądzik różowaty/, pielęgnacja cery naczyniowej w moim wydaniu cz. I, potem ten cykl uległ przeobrażeniom ale wciąż jest aktualny. Dzisiaj z perspektywy czasu oraz skuteczności! wielu wprowadzonych zmian mogę go uzupełnić o kolejne wrażenia/przemyślenia/doświadczenia (poza tym na bazie przeglądu samych zdjęć, czy to tutaj na blogu lub IG możecie zobaczyć JAK zmieniał się wygląd mojej skóry. To są surowe zdjęcia, bez żadnych filtrów i zabaw w programach graficznych. Nie stosuję żadnych wypełniaczy, nie poddawałam się żadnym zabiegom i póki co nie zamierzam. Leczenie dermatologiczne przeszłam raz, trwało ono dość długo - coś ok. ponad 1,5 roku i potem sukcesywnie przechodziłam już na pielęgnację, która trwa do dzisiaj).

Kluczowym elementem, którego nie mogę pominąć jest ochrona UVA/UVB. Nie jestem ortodoksyjną filtromaniaczką i daleko mi jakiegokolwiek "maniactwa" w tym zakresie, lecz stosowanie filtrów niesie za sobą mnóstwo korzyści. Oczywiście każdy na pewne pytania musi odpowiedzieć sobie sam, lecz ja staram się podchodzić do tego racjonalnie bez popadania w paranoję. Rozwinę ten temat przy innej okazji, ponieważ bardzo nie lubię ery terroru, czy to chodzi o propagowanie kosmetyków naturalnych (precz z tą chemią), czy też w kwestii filtrów (jedyny słuszny to SPF przez cały rok i boże broń przed niższym faktorem niż SPF50). To tak nie działa. W Internecie nie brakuje różnej maści ekspertów, którzy próbują przeforsować prawdy objawione, więc pozostaje przełączenie się na tryb "włącz myślenie", racjonalne podejście oparte na faktach. Mam okazję obserwować kilka grup z zakresu "beauty" i czasami poziom przekazu/nakazów bywa szokujący.

W mojej pielęgnacji stawiam głównie nacisk na filtry, kwasy PHA, witaminę A, C, B3, E - to taka baza. Ponadto lubię gdy kosmetyki zawierają flawonoidy i szczególnie upodobałam sobie ekstrakt z miłorzębu japońskiego, lukrecji gładkiej, zielonej herbaty. Chętnie sięgam po produkty, w których znajduje się róża damasceńska, wąkrota azjatycka, sylimaryna (w tym także olej z ostropestu plamistego), beta-glukan, kwas ferulowy i wiele innych.

Zacznę może od opcji ratunkowej, którą poznałam dość dawno temu w nieoczekiwany sposób i została ze mną do dzisiaj. Muszę zawsze mieć na stanie kilka sztuk, mowa o masce w płacie/płachcie Arkana Snow Fungus Mask /recenzja/

Zamierzam poznać serum firmy Dermomedica Healing B3-LA zawierające 3% stężenie niacynamidu, 1% kwas linolowy oraz 2% ekstrakt z trzęsaka morszczynowatego (to ta sama substancja wchodząca w skład maski Arkany). Być może będzie to jeszcze lepsza opcja, kto wie :)

Nie sposób nie wspomnieć genialnego serum Aurelia Probiotic Skincare Revitalise & Glow Serum /recenzja/, Biologique Recherche Serum Erythros /recenzja/ dla którego ekonomicznym wariantem może być Yasumi Red Off Intensive Care (używałam, dobrze wspominam i jeżeli nadarzy się okazja oraz konieczność, kupię ponownie). Obowiązkowa pozycja dla mnie, to Mahalo Rare Indigo Beauty Balm To Calm & Renew /recenzja/ i Mahalo The Bean/maska oczyszczająca /recenzja/ - moje gwiazdy z tej manufaktury! Jeżeli mowa o maskach, to nie może zabraknąć Aromatherapy Associates Inner Strength Soothing Repair Mask /receznja/ i przemycę tutaj NIOD Mastic Must /recenzja/ Nie bez znaczenia są peptydy miedziowe NIOD CAIS2 /recenzja/

Bardzo dużo daje mi kuracja retinolem /KLIK/ którą zamierzam kontynuować, stosowanie kwasów PHA - chętnie wracam do peelingu Iwostinu /recenzja/ który przeszedł zmianę opakowania oraz nazwa nieco inaczej brzmi, ale to wciąż ten sam produkt. Genialny krem Neostraty Bionic Cream 12 PHA , Kuracja rozjaśniająca Natural Secrets.


Mnóstwo propozycji znajdziecie pod etykietami:

Trądzik różowaty - Rosacea

Moja pielęgnacja

Moja skuteczna pielęgnacja


Jest coś, o czym jeszcze nie wspomniałam, ponieważ za wcześnie na szczegóły. Zaglądajcie na Insta oraz Fejsa, bo tam zazwyczaj publikuję dużo więcej i częściej. Blog spełnia funkcję uzupełniającą kiedy potrzebuję się rozpisać :) Jednak w stosownym czasie na pewno będę dzielić się wrażeniami oraz efektami.

Jak widzicie nie ma tutaj zbyt wielu poleceń konkretnych produktów, bo uznałam to też za bezcelowe. Skupiłam się na moich ulubieńcach, lecz z perspektywy fizjologii skóry dla każdego może to być coś innego. Liczą się potrzeby skóry i podążanie za nimi. Wdrożenie określonych działań i....CIERPLIWOŚĆ, SYSTEMATYCZNOŚĆ. Bez tego żadna pielęgnacja, leczenie nie będzie optymalne.


Tak, to mało popularne podejście w erze wciskania wszystkiego wszystkim, bo przecież wiele osób z tego żyje i stało się to świetnym sposobem na zarabianie. I nie, nie krytykuję tego dopóki zajmują się tym faktycznie specjaliści, osoby mające do tego kierunkowe wykształcenie i znające się na swoim fachu. To jest akurat rzadkie, lecz nie niemożliwe. Zanim zaufacie któremuś z beauty guru sprawdźcie pozostałe opcje, drążcie temat i miejcie otwarty umysł :)

Pozdrawiam serdecznie :)

21 komentarzy:

  1. Ja nie mam takiego problemu, ale walczy z nim moja koleżanka. Preparaty z kwasem azelainowym bardzo jej pomagają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwas azelainowy oraz azeloglicyna mają dobre działanie i w wielu przypadkach skutecznie pomagają przy zaczerwienieniach/rumieniu. Sama długo używałam kwasu AZA, choć muszę przyznać że o wiele bardziej wolę kwasy PHA (ze względu na formułę oraz tzw. elegancję kosmetyczną ;))

      Usuń
  2. Dobrze, że nie mam takiego problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, choć nadal jest tutaj wiele elementów dotyczących świadomej pielęgnacji. A te warto znać :)

      Usuń
  3. Dzień dobry, mam trądzik (haha jaki wstęp), (26lat) dorosły myślę ze hormonalny. Po przestudiowaniu bloga ziemoliny i mojego samozaparcie efekt jest całkiem wow. Ciężko znoszę podrażnienie po retinolu, ale daliśmy radę do lata :)
    Co zostalo? Poszerzone pory(czolo nos policzki oraz okolice ust. Póki co uzywam la roche k, ale trochę mnie podraznia i wysusza. Potrzebuje porady, żeby nie kupić gniota...a jest tyle tych kosmetyków że aż głowa pęka. Mianowicie coś na rozszerzone pory + coś delikatnego do oczyszczania na lato coś co pozwoli skórze oddychać i usunie nadmiar łoju. Dodatkowo może jakieś tłusciutkie serum na regenerację i odpoczynek dla skóry (uzywam liq 15% e). Ta seria niod przykuła moja uwagę :) szczegolnie niod mask i niod oczyszczajacy, może coś poradzisz (dodatkowo walczę z nadreaktywnością policzków)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry :D

      A jak wygląda kwestia bariery naskórkowej? bo jeżeli podrażnienie po retinolu, to nie wiem, czy warto przyjrzeć się temu bliżej (zwłaszcza w kontekście tego, co piszesz poniżej).
      NIOD jest godny uwagi, ale tylko pod warunkiem że nie ma uspokojoną skórę oraz prawidłowo funkcjonującą barierę naskórkową. Albo też zamiast szukać dodatkowej pielęgnacji skorzystać z konsultacji u Ziemoliny. Prowadzi je on-line i na pewno pomogłaby dużo bardziej, zwłaszcza że zawsze lepiej przeprowadzić pełen wywiad odnośnie skóry :)

      Usuń
  4. Asiu, dziękuję Ci bardzo za ten wpis :* Takie wpisy są dla mnie zawsze bardzo pomocne i pouczające :* Jak zwykle będę do niego wracać z 500 razy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu, cieszę się i cała przyjemność po mojej stronie :) Po części też publikuję dla własnej wygody, bo pytania się powielają, a odpowiedzi wciąż są te same :D

      Jak sytuacja u Ciebie? :)

      Usuń
    2. Twoje wpisy są dla mnie istną skarbnicą wiedzy i jak już wspominalam często tu zaglądam :) Ja się trochę 'doedukowałam' w temacie, ale też nieco zmieniłam swoją pielęgnację, nieznacznie, ale jednak i to pomogło, bo nie mam już wielkich wysypów, tylko jakieś tam pojedyncze krostki raz na jakiś czas. Odstawiłam też tabletki antykoncepcyjne bo z mojej obserwacji wynikało, że kiedy mam przerwę, to skóra wygląda lepiej i nie robią mi się krostki. Jeszcze za krótko ich nie biorę, zeby powiedziec, czy odstawienie tabletek coś dalo i czy one faktycznie przyczyniały się do pogorszenia stanu skory, ale widzę poprawę od tych kilku dni, odkąd ich nie biorę, więc zobaczymy, co z tego będzie dalej. Walczę też z przebarwieniami i też mam wrażenie, że coś tam się poprawia, także wszystko wydaje się że idzie w dobrą stronę. Staram się nie nadużywać substancji aktywnych, a za to mocno nawilżać i chronić skórę :) Ale najbardziej to się staram nie denerwować za dużo, bo u mnie właśnie stres i nerwy są głównym czynnikiem powodującym krostki :)
      Mam wizyte u dermatologa za 1.5 miesiąca, także zobaczymy, jak do tego czasu będzie wyglądała moja cera, ale mam cichą nadzieję, że tylko lepiej :D
      Buziaki Asiu i dziękuję jeszcze raz za wszystko :* Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko dobrze, zarówno ze skórą, jak i prywatnie :*

      Usuń
    3. Przepraszam, że tak późno odpisuję, ale jakoś ostatnio nie po drodze mi było z blogiem ;)

      Cieszę się Alu, że zaczynają postępować zmiany i "oswajasz" problemy skórne. To jest proces, na dodatek nikt nie obiecuje, że będzie łatwo bądź łatwiej.

      Po odstawieniu antykoncepcji to wszystko chwilę trwa zanim organizm i skóra zaczną funkcjonować w"normalnym" trybie. Warto robić notatki, bo one potem okazują się bardzo pomocne. Tak dla siebie samej :)

      Daj znać jak będziesz po wizycie u dermatologa i co dalej zostanie zalecone.

      Dziękuję i nawzajem! :))) U mnie wszystko dobrze i tego Tobie życzę <3

      Usuń
  5. Przede wszystkim - tak jak mówisz, poznać potrzeby swojej skóry. Fakt, że nie każdy ma tak ogromną świadomość jak Ty w tym zakresie i błądzi po omacku, kierując sie kolejnym i kolejnymi obietnicami. Niejednokrotnie widzę dziewczyny z odwodnioną skórą, którę narzekają na przetłuszczanie i silnie dalej odtłuszaczają skórę... najgorsze, że nie dają sobie wytłumaczyć tego, że sobie szkodzą.

    Zawsze, gdy wprowadzam coś do swojej pielęgnacji daję jej czas, by zobaczyć czy działa, jak reaguje skóra, nie wprowadzam też za jednym zamachem 2-3 produktów, tylko stopniowo. Dlatego moje "testowanie" kosmetyku trwa miesiącami.

    Lubię polegać na Twojej wiedzy z zakresu Rosacea, bo masz tą wiedzę, nie mówię, że dasz receptę i magiczny produkt dobry dla każdego, ale chociaż łatwiej szukać produktów w dobrym składem mające szansę zadziałać.

    Mnie teraz przebywanie w masecze ok. 6h dziennie dobija, skóra się poci/grzeje przez to oddychanie pod maską i szybko mi się czerwieni. Dlatego też myślę o wprowadzeniu kilku zmian, m.in. ten tonik mleczko z A.florence i poszukam jeszcze kremu, który dodatkowo wzmocni i opatuli skórę. Filtry UV używam, jak przebywam na dworze, czy to w postaci kremu BB czy innego kremu. Chociaż wiem, że dużo osób nie uznaje tego typu produktów (kremu BB) w kategorii ochrony, ale dla mnie Missha perfect cover z spf 42, niejednokrotnie zadziałał lepiej niż inne filtry spf 50 - nawet ta słynna Sesderma repaskin. Dlatego to jest taki mój sprawdzony produkt, który mam od 2 lat w toaletce zawsze ;) A jak idę na działkę czy nad jezioro to oczywiście filtr reaplikuję co jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, tylko że ja i tak wciąż się uczę, nie jest to też coś, co przyszło w ciągu jednego dnia ;) Niemniej, gdy widziałam że ze skórą dzieje się coś niedobrego, to szukałam odpowiedzi (pomimo wielu niepowodzeń u dermatologów).

      Za to w pełni się zgodzę, jeżeli ktoś nie chce słuchać, to nic nie pomoże. Sama zetknęłam się z wieloma osobami, które wiedzą lepiej. Zycie, odpuszczam i idę dalej :D

      Poruszasz kolejną kwestię, nie tylko wprowadzanie danego produktu, ale też i czas. O tym zapomina wiele osób, a jak jeszcze dodamy szereg zabiegów z medycyny estetycznej, to jak wysyp recenzji czegokolwiek ma być miarodajny?

      Wiem, że dzieląc się doświadczeniami możemy dodatkowo wymieniać się wrażeniami i odczuciami, a to daje kolejny punkt odniesienia. Każda skóra reaguje inaczej, lecz bywa że odnajduje się punkty wspólne i daje to nadzieję, że mimo wszystko rosacea da się oswoić.

      Mogę sobie wyobrazić, że chodzenie w maseczce nie jest przyjemne....W UK nie ma póki co obowiązku, jest to na zasadzie wyboru. Parę razy przymierzyłam maskę i...najgorsze dla mnie jest to uczucie przytłoczenia, bliskie klaustrofobii.
      Jeżeli myślisz o Milky Toner, to rozważ Skin Rehab Rich lub Light, choć na lato (na dzień) to akurat wersja Rich może być zbyt otulająca, ale to też kwestia skóry, jej potrzeb i naszych preferencji.

      Do stosowania tego typu ochrony w ramach UVA/UVB nie wypowiadam się :D Nie jestem ortodoksyjna jak dobrze wiesz, lecz zwyczajnie żadna opcja z kolorówki (może być nawet opis SPF50) nie przekona mnie.

      Tak dużo mówi się o filtrach, ochronie UVA/UVB lecz mało kto zwraca uwagę na to JAKI dobór filtrów musi zostać zawarty w danym produkcie, by był on skuteczny (jeżeli prawidłowo go aplikujemy, ponawiamy itd.) i to też wprowadza zamieszanie, bo firmy zgrabnie balansują na granicy a znaczna ilość ludzi kupuje wierząc w reklamy, rekomendację np. farmaceuty itd.

      Jeżeli mowa o Repaskin Dry Touch SPF 50 Sesdermy, to sprawdziłam sobie skład i na pewno bym nie kupiła tego filtra (ale ja też mam już uraz do firmy, bo miałam dwa filtry od nich i żaden nie zapewniał tego, o czym głosił producent).

      Usuń
  6. Jak dobrze poczytać kogoś rozsądnego...Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za dobre słowo :) również pozdrawiam! <3

      Usuń
  7. Witaj kochana, świetny artykuł , według mnie dopiero przez ostatnich kilka lat przykłada się uwagę do równowagi hydro-lipidowej, cierpię na trądzik już kilkanaście lat i początki mojego leczenia u specjalistów to był nacisk na wysuszanie ( wysuszające żele do mycia, wysuszające kremy itd). Pamiętam jak kilka lat temu poszłam do dermatologa i jak powiedziałam że używam masek nawilżających to pani na mnie nawrzeszczała że przez to mam trądzik. Dziś już wiem że powodem trądziku były poważne zaburzenia hormonalne, szkoda tylko że własciwie zdiagnozowałam się sama ( sama szukałam info w internecie i wykonałam badania na własną rękę) żaden z lekarzy u których leczyłam się prywatnie przez tyle lat nawet nie wspomniał o wykonaniu jakichkolwiek badań. Niestety wieloletnie agresywne leczenie plus cera wrażliwa zaowocowały mocną nadwrażliwością skóry i szybszym pojawianiem się zmian naczynkowych. Obecnie jest lepiej ale przede mną jeszcze długa droga. Widzę że masz w swoich zbiorach krem z Neostraty, podobno serum z tej serii jest jednym z najlepszych na rynku dedykowanych do cery naczyniowej i rozważam zakup choć tanie nie jest jak na moją kieszeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnoszę wrażenie, że nadal o tym mówi się stanowczo za mało. Miałam szczęście trafiając na świetną dermatolog, bo gdyby nie Ona, pewnie nie byłabym w tym miejscu. Z drugiej strony nadal jest mnóstwo lekarzy, kosmetologów którzy propagują zupełnie inny model pielęgnacji. Temat rzeka.

      Znam całą linię Restore z Neostraty i powiem tak, jeżeli masz prawidłowo działającą barierę naskórkową, regularnie ją wzmacniasz, to i tak zachęcam do zdobycia próbek i przetestowania serum wcześniej. Tak daleko nie posuwałabym się, by nazywać go jednym z najlepszych, ponieważ gama produktów z tego zakresu jest naprawdę duża i wszystko zależy od skóry. Miałaś do czynienia z kwasami PHA?

      Usuń
    2. Co do kwasów PHA to obecnie stosuje serum z bandi do cery naczynkowej, jest tam bodajże 10% kwasu laktobionowego oraz krem firmy Lynia z tym samym kwasem o niższym stężeniu. Ten krem stosuje ok roku i po nim pierwszy raz zauważyłam poprawę w stanie mojej cery. Mam cerę mieszaną, w strefie T mam zarowno rozszerzone pory ze skłonnością do zmian trądzikowych jak i naczynka więc pielęgnacja takiej cery nie jest łatwa,często produkty do cery wrażliwej ją zapychają a do cery trądzikowej zaostrzają stan naczynek. Mam też za sobą przygodę z kremem Synchorline Rosacure Fast, sprawdził się całkiem ok ale właśnie zastanawiam się też nad tym serum z Neostraty.

      Usuń
    3. W takim razie myślę, że warto rozważyć serum Neostraty jak skończysz inne preparaty z kwasami PHA i będzie ono stanowiło dalsze przedłużenie kuracji. Przed zakupem pełnego wymiaru zachęcam do zdobycia próbek, bo zachowanie na skórze tego serum nie każdemu odpowiada pomimo, że i tak jest zamykane kremem.

      Mamy bardzo podobne skóry z tym, że u mnie zmiany trądzikowe jeżeli się pojawiają, to wynikają wyłącznie z rosacea. No i nie mam aż takiej tendencji do zapchania (a może tego nie wiem, bo zawsze w pielęgnacji mam element regulujący tę kwestię).

      Usuń
  8. Kochana znow mam ochote wszystko poznac hahaha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jednak nie przeczytałaś całego wpisu :P

      Usuń
  9. Pecam do tego ormus, niesamowity preparat warto o nim poczytac godny polecenia https://sklep-ormus.pl tu polski blog ale warto też poczytac na zachodnich stronach. Bardzo skuteczny

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...