Pielęgnacja ust, hity. Przegląd i mini recenzje.


Utrzymanie moich ust w należytej kondycji od lat stanowi dla mnie priorytet. Często pozornie małe elementy mają wpływ na całokształt, dlatego też staram się mieć pod kontrolą to, co się dzieje ze skórą ust. Skóra ust jest delikatna, cienka oraz łatwo ją uszkodzić. Dlatego też trzymam się kilku zasad:

- właściwa pielęgnacja dopasowana do potrzeb i kondycji skóry oraz czynników zewnętrznych (podział ze względu na rodzaj aktywności, pory dnia/roku)

- unikania oblizywania i zwilżania ust w niekorzystnych warunkach np. podczas zimy na wietrze, mrozie, ale również podczas wysokich temperatur oraz w pomieszczeniach klimatyzowanych-żadnego skubania, przygryzania warg i innych dziwnych czynności.

- używana kolorówka przede wszystkim powinna mieć dla mnie walory pielęgnacyjne, więc wybierając szminkę lub mocno kryjący błyszczyk one wręcz dla mnie muszą być przedłużeniem pielęgnacji. Dzisiaj mamy na rynku coraz więcej dobrej jakości kolorowych mazideł do ust, więc jest w czym wybierać.

- posiadania podstawowego zestawu ratunkowego, ponieważ podczas choroby lub innych okoliczności może zdarzyć się tak, że dotychczasowe rozwiązania nie będą działać. To jest również coś, co zawsze zabieram ze sobą na różnego rodzaju wyjazdy.

Kosmetyczne rozczarowania 2022’



W planach miałam nieco inny pomysł na opisanie tych produktów, ale ostatecznie trafiły do rocznego podsumowania. Największe kosmetyczne WTOPY ubiegłego roku: Sachi Skin Pro Resilience Serum & Ultra Violette Daydream Screen SPF50 Tinted Veil. Pulę zasiliły również takie produkty jak: pianka oczyszczająca Figa z Asoa, Ultra Violette Sheen Screen Hydrating Lip Balm SPF50+ Rose, Rilastil Sun System Velvet Lotion SPF 50+/Velluto Milk & Velvet Lotion Baby SPF 50+/Baby Velluto, Soothing Cleansing Oil z Bobbi Brown, Dermomedica Tranexamic C Serum. Bardzo możliwe, że znalazłoby się coś jeszcze, ALE na prowadzenie wysuwają się dwa pierwsze wymienione produkty.

Akcja zerowanie, czyli kosmetyczne odgruzowanie. Minirecenzje w pigułce.

 

Postanowiłam zmienić format tego cyklu i przenieść z Instagrama na łamy bloga, by wykorzystać tę przestrzeń jeszcze lepiej. Ułatwia to również szybki dostęp do określonych informacji, a po drugie, dzięki wyszukiwarce życie staje się łatwiejsze :)

Akcja zerowanie pojawi się od teraz w innej wersji. Nie będzie to jedynie przegląd „śmieci”, ale przede wszystkim krótsze bądź dłuższe podsumowanie danego produktu. Dla tych regularnie pojawiających się będzie dołączony link do istniejących już recenzji, by niepotrzebnie się nie rozpisywać.

Zmiany te mają ścisłe powiązane z tym, co też podlega przeobrażeniom w mojej pielęgnacji, podejściu do niej oraz dopasowaniu do bieżącej sytuacji. Cały ubiegły rok mogę określić w jeden sposób – REORGANIZACJA. Z jednej strony wymusiło ją życie, a z drugiej, czynniki zewnętrzne wpływające na moje postrzeganie świata „beauty” w wirtualnej przestrzeni. Dążę do tego, by moja pielęgnacja była jeszcze lepiej dopasowana i jednocześnie przeszła pewnego rodzaju lifting. Co też zresztą się już prawie udało doprowadzić do końca. W każdym razie temat będę jeszcze rozwijać.

Zapraszam na przegląd kosmetycznego odgruzowania :D

Pielęgnacja twarzy – omówienie zestawu Zelens: koncentraty i sera


W lipcu ubiegłego roku postanowiłam dać kolejną szansę ofercie firmy Zelens. Tym razem skupiłam się na serach oraz koncentratach, potem doszło jeszcze kilka innych produktów, ale o nich w następnej odsłonie. Dzisiaj skupię się na:

Power E,

Power D,

Hyaluron Intense,

Power C.

Głównymi powodami, które wpłynęły na taki dobór produktów jest wzmacnianie oraz uszczelnianie bariery hydrolipidowej, która z kolei przekłada się na kondycję skóry. To od niej zależy niemal wszystko, co dzieje się z naszą skórą bez względu na rodzaj obranej pielęgnacji bądź jej dysfunkcje na poziomie biochemicznym. Zależało mi również na produktach charakteryzujących się kosmetyczną elegancją, która wpływa na komfort stosowania i jednocześnie zapewnia minimalistyczne połączenia. Nie bez znaczenia był okres tropikalnego lata, kiedy to właśnie zaczęłam stosować te produkty.

Absolutny faworyt! Sisley Phyto–Touche Illusion d'Été Compact Sun Glow Bronzing Gel–Powder


Moja fascynacja brązerami trwa w najlepsze od kilku ładnych lat. O ile rzadko korzystam z tradycyjnego konturowania, tak uwielbiam technikę ocieplania. Ten rodzaj modelowania sprawia, że twarz nabiera zupełnie nowego wyrazu. Co więcej, chyba najczęściej i najchętniej (nad)używam tego w okresie od jesieni do wczesnej wiosny. Ale nie tylko. Tak naprawdę brązery stały się moją pozycją obowiązkową obok rozświetlaczy :D Lista ulubieńców jest bogata. Szuflada komody również :D Jak można się domyślać nie kończy się to na dwóch lub trzech produktach. Uwielbiam różne formuły oraz kolory, stopień nasycenia.

Photoshop w pudrze: Douglas Collection Make-Up Skin Augmentin Hydra Powder

 


Wspominałam już o tym pudrze na Instagramie, jednak pomyślałam, że skoro zużyłam go niemal do cna (niemal, ponieważ zostawiłam końcówkę dla kogoś do wypróbowania), to jest to idealna okazja do pełnego podsumowania. Co więcej, już wiem, że do niego wrócę.

Mini recenzje: Cosmedix C.P.R. Skin Recovery Serum & Reboot Overnight Hydration Complex


Wybierając te dwa sera z oferty Cosmedix, kierowałam się potrzebami skóry oraz jej kondycją, ale przyznaję, że rosacea w remisji czasami nieco usypia czujność ;) Nie tyle, że zapominam o tym, jednak pomijam zupełnie nieświadomie pewne aspekty i dopiero zbierając notatki w całość stawiam siebie do pionu. To dlatego, że gdzieś po drodze było kilka słabszych momentów i razem produkty pokazały swoją moc. Może nie była ona spektakularna, lecz przy prawidłowo prowadzonej pielęgnacji podtrzymującej nie będzie inaczej. Mogłoby być, gdyby pojawiały się błędy, ale tak nie jest. Dlatego to takie przypomnienie, dla siebie samej oraz was, bo być może też czasami przyzwyczajacie się i szukacie efektu WOW.

Zbliżenie na Tobo+Mala OGÓREK+B3 – Delikatny krem na dzień oraz PIETRUSZKA+WIT.C – Energetyzujący krem pod oczy



Tobo+Mala to mała polska manufaktura, na którą zwróciłam uwagę dzięki Kasi oraz Marysi, kiedy wspominały o jej ofercie na Instagramie. Zrobiłam małe zakupy i pragnę teraz na bieżąco uporządkować wrażenia odnośnie poszczególnych produktów. Dzisiaj skupię się na Delikatnym kremie na dzień Ogórek+B3 oraz Energetyzującym kremie pod oczy Pietruszka+wit.C.

Podsumowanie w pigułce: Paula's Choice Clinical Discoloration Repair Serum

 


Kwas traneksamowy w mojej pielęgnacji rozgościł się na dobre i choć doskonale zdaję sobie sprawę, że efekty działania, to nie tylko jego zasługa, a całej formuły danego produktu, to jednak nie przeszkadza mi to korzystać między innymi z jego właściwości. Numerem JEDEN wciąż zostaje SkinCeuticals Discoloration Defense Corrective Serum /recenzja/ i w niczym mu nie ustępuje Regimen Lab Level Serum /KLIK/. Tranexamic C Serum Dermomedica nie będę poświęcała więcej uwagi poza tym, co napisałam na IG. Żałuję tego zakupu, ale wiadomo, ciekawość zrobiła swoje. Mam już w użyciu kolejny produkt, który zamyka moją listę zakupów w kwestii poszukiwania kolejnych opcji. Więcej o nim będzie niebawem na Instagramie, a tymczasem skupię się na podzieleniu się swoimi wrażeniami odnośnie serum Paula's Choice.

Porozmawiajmy o pędzlach: It Cosmetics Heavenly Luxe Love is the FOUNDATION – foundation brush, co może pędzel do podkładu?


Luxe Love is the FOUNDATION – foundation–brush pochodzi z limitowanej edycji na Dzień Świętego Walentego z ubiegłego roku. Na bazie różnego rodzaju recenzji widać, jak firma zmieniała jego wygląd. Poszczególne edycje różnią się trzonkami, rodzajem i kształtem włosia. Występował również w wersji flat top (ściętego na płasko), ale, wychodząc na przeciw oczekiwaniom konsumentów, firma postanowiła przywrócić kształt, który jest delikatnie zaokrąglony. Tak też wygląda pędzel który ja posiadam i zamierzam o nim napisać więcej :)