Photoshop w pudrze: Douglas Collection Make-Up Skin Augmentin Hydra Powder

 


Wspominałam już o tym pudrze na Instagramie, jednak pomyślałam, że skoro zużyłam go niemal do cna (niemal, ponieważ zostawiłam końcówkę dla kogoś do wypróbowania), to jest to idealna okazja do pełnego podsumowania. Co więcej, już wiem, że do niego wrócę.

Formułę pudru, który dzisiaj zaprezentuję, poznałam ponad 10 lat temu. Był to koreański L'egere Magic Water Cool-Aqua Powder, który MOCNO zapadł mi w pamięć i gdy kilka miesięcy temu @agnieszka_cias poleciła Douglas Collection Make-Up Skin Augmentin Hydra Powder, wiedziałam, że MUSZĘ go mieć. Trochę na niego czekałam, ponieważ był problem z dostępnością. Miałam puder Becca, ale to nie to. Obecnie używam Eveline Variete Hydra Loose Powder Cooling&Blurring Effect i choć oba pudry mają kilka punktów wspólnych, to jednak się różnią. O tym za jakiś czas.

Douglas Collection Make-Up Skin Augmentin Hydra Powder w dotyku jest niesamowicie jedwabisty i bardzo, ale to bardzo drobno zmielony (bardziej przypomina pyłek niż puder), posiada delikatny żółtokremowy pigment znikający tuż po nałożeniu. Zawiera 55% wody, więc w chwili aplikacji daje charakterystyczne uczucie, coś w stylu wilgotnego i chłodzącego efektu trwającego kilka sekund w trakcie nakładania (ten koreański miał: ponad 60%, lepsze zabezpieczenie oraz dwa puszki w zestawie i mniejsze nasycenie pigmentu – aczkolwiek to wciąż są subtelne różnice). Jest delikatnie perfumowany. Dla mojego nosa to bardzo przyjemny zapach. Pracuje się z nim niezwykle przyjemnie, zwłaszcza latem (tropikalne temperatury robią swoje). Chociaż kiedy zrobiło się chłodniej, nadal nie zmienił swoich właściwości. Zdecydowanie wyróżnia, go efekt wygładzenia, ujednolicenia kolorytu, uczucia nawilżenia i brak suchego pudrowego efektu. Nie do końca zgodzę się z efektem matującym, zresztą tamten puder również zostawiał efekt naturalnego wykończenia. Owszem, gasi nadmierny błysk, który wynika np. z użytej pielęgnacji czy kolorówki. Jednak wciąż jest to niezwykle naturalny rezultat. Nie ma mowy o kredowym wykończeniu bądź nadmiernym zmatowieniu skóry, która wygląda na przytłoczoną. Widać również, jak ładnie odbija światło i, w przypadku mojej mieszanej skóry, trzyma w ryzach sebum. Przy tym pudrze nie wykonuję również żadnych poprawek w ciągu dnia. Sięgam jedynie po bibułki matujące, jeżeli zachodzi taka potrzeba, a te, jak wiadomo, działają same w sobie i nie ma porównania w przypadku zastępowania ich chusteczką bądź przypadkowym papierem.



W każdym razie dla mnie ten puder zapewnia idealny balans wygładzająco matujący.

Być może osoby z typowo tłustą bądź mocno przetłuszczającą się skórą będą w stanie to bardziej odczuć oraz dostrzec jego matujące właściwości.

Efekt photoshopa :) Oczywiście nie będzie to efekt filtrów rodem z Instagrama, jednak w zależności od połączeń i techniki nakładania można uzyskać zachwycające wykończenie. Największą zaletą jest brak widoczności na skórze. Wtapia się w nią idealnie bez grama pudrowości, jeżeli tylko nie przesadzimy z ilością. Wspaniale zmiękcza rysy twarzy, optycznie niweluje załamania skóry oraz pory, które stają się mniej widoczne. Efekt rozmycia w połączeniu ze świeżością skóry zachwyca.

Pomimo niezaprzeczalnych zalet posiada wady. W zależności od rodzaju kolorówki wygląda lepiej bądź gorzej. Nie z każdym kosmetykiem kompleksowym prezentuje się idealnie. W grę wchodzą tutaj przede wszystkim moje preferencje (podkreślanie skóry, nie chowanie jej za szpachlą tapety czy nadmiernie obciążającymi konsystencjami itd.), ale również wybierane formuły (nie przepadam za nadmierną pudrowością).

Używam samodzielnie na punktowo wklepanym korektorze, tintach: rewelacyjnym Kevyn Aucoin Stripped Nude Skin Tint, Chanel Les Beiges Touche de Teint Water-Fresh Complexion Touch oraz filtrach (produktach zawierających SPF) Australian Gold Botanical Sunscreen Tinted Face BB Cream SPF 50, NIOD Survival 30, Ultra Violette Supreme Screen SPF50+.

Tutaj nadmienię, że rzadko się zdarza taki puder, który mogę łączyć z filtrami bez żadnych zarzutów.

 


PAO 6 miesięcy, które według mnie jest optymalne do zużycia tego pudru. Po około 1,5 miesiąca regularnego stosowania zużyłam jego dość znaczną ilość, która pozwoliła mi wyrobić sobie oraz utrwalić konkretną opinię. Kolejne miesiące pokazały, że śmiało można go zużyć w tym czasie przy utrzymaniu pełnych walorów. Przez cały okres korzystania zachowałam papierową przekładkę, dokładnie zamykałam opakowanie i trzymałam je z dala od źródeł ciepła. Pod sam koniec zauważyłam, że efekt chłodzenia staje się coraz bardziej subtelny, a pędzel jest bardziej suchy podczas przenoszenia produktu na skórę. Mimo tego puder wciąż zachował swoje właściwości. Będę chciała to jeszcze sprawdzić latem, jednak zakładam, że efekt chłodzenia to jedynie BONUS.

Opakowanie nie jest wymyślne, za to spełnia swoje zadanie i nie mam do niego zastrzeżeń. Elastyczna siateczka jest praktycznym rozwiązaniem, a wieczko szczelnie zamyka komorę z pudrem. Całość dopełnia zewnętrzne zabezpieczenie.

 

Pojemność 8.5g w cenie 89 PLN. Dostępność perfumeria Douglas.


Redakcja i korekta tekstu: Katarzyna Połoncarz

Kontakt: kat.poloncarz@gmail.com

IG: kp.korekta

Pozdrawiam serdecznie! :-)

5 komentarzy:

  1. Hej :) Cieszę się, że napisałaś parę słów na temat tego pudru. Widziałam zapowiedź na IG i byłam bardzo ciekawa Twojej opinii. Czuję się zachęcona :=) Już samo 'Hydra' w nazwie mnie sucharka kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :) Już wcześniej o nim pisałam na IG, ale to była taka mini recenzja i zależało mi na pełnym podsumowaniu. Co prawda zbyt wiele nie uległo zmianie, ale po zużyciu produktu do końca wiem więcej :))
      Byłabym ostrożna w przypadku suchej skóry, ponieważ ten puder określenie "hydra" ma z zupełnie innych powodów.

      Usuń
    2. Brak suchego pudrowego efektu to już pierwszy plus :)

      Usuń
  2. Nie wiem jak to jest u Ciebie, bo ja choć mam skórę mieszaną, to jednak w ostatnich miesiącach poza tendencją do odwodnienia borykam się z suchością i jest to puder do połączeń przy bogatszych wariantach, aczkolwiek miał przede wszystkim spełniać swoją rolę podczas tropikalnego lata. I z tego się wywiązał :) Teraz to raczej jako okazjonalny dodatek. Jeżeli miałabym wskazać własnych faworytów (takich przez cały rok), którzy również nie pozostawiają pudrowej warstwy i naprawdę upiększają, to bez zastanowienia wymienię kokosowego puder sypki od Marc Jacobs Beauty (niestety firma już nie istnieje) plus dwa prasowane warianty: Bikor Tokyo (jestem mu wierna od lat, w zasadzie od kiedy go poznałam i znajdziesz wpis na blogu. Co więcej wybaczam mu pewne "techniczne" szczegóły) oraz Charlotte Tilbury Airbrush Flawless Finish Powder. Nie sposób nie wspomnieć NARS Light Reflecting Loose Setting Powder, ale to tak jak przy pudrze Douglasa, dla sucharków niekoniecznie (ja sama korzystam z niego głównie latem).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bikor Tokyo - kojarzy mi się z Toba :) Nie miałam jeszcze okazji wypróbować Narsa ani CT. Moja skora strasznie cierpi w sezonie grzewczym. Nadszedł czas na Ceramidin Dra Jarta :) Czekam na kolejne wpisy, pozdrawiam :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...