ZAO MAKE-UP ORGANIC Róż do policzków Purpurowy 323




W połowie maja KLIK! Prezentowałam swoje zakupy oraz wrażenia związane z ZAO Make-up Organic. Niestety nie były to zachwyty, kosmetyki nie wpisały się w moje potrzeby oraz oczekiwania. Nie kryłam swojego rozczarowania, ale to był mój wybór i mogłam mieć jedynie do siebie pretensje. Tak bywa...

Spotkała mnie za to potem pewna niespodzianka. Mianowicie odezwała się do mnie firma Biolander, gdzie też robiłam wcześniej zakupy. Wiadomość utrzymana w przyjaznym tonie oraz pełne zrozumienie dla mojego rozczarowania była czymś nowym. Bo ile firm tak naprawdę interesuje się Naszymi odczuciami? W każdym razie została złożona mi propozycja wypróbowania różu, o którym wspominałam podczas rozważania ponownego zakupu z ZAO. Pomyślałam, że dlaczego nie;) I nie, nie było potraktowane to rzekomą łapczywością. Róż 323 interesował mnie ze względu na swój kolor. Rzadko spotykana kolorystyka, czyli chłodny róż z fioletowymi tonami stanowił potencjalnie udany strzał. Zbliżał się akurat czas mojego pobytu w Polsce, więc zgodziłam się. Po sprawnej wymianie e-maili przesyłka szybko znalazłam się w moim rodzinnym domu i już czekała na mnie.


Nie muszę mówić, że byłam bardzo ciekawa jak faktycznie będzie prezentować się odcień różu, nie zapominając, o jakości. Co prawda Biolander odpowiedział na moje wszystkie pytania oraz dostarczył „real foto”, ale zawsze to inaczej, kiedy możemy poczuć produkt w dłoni?)

Oto, co producent ma do powiedzenia w kwestii różu:

Wymodeluj swoją twarz i dodaj jej zdrowego blasku i naturalnych rumieńców za pomocą różu do policzków ZAO. Prawdziwe ostateczny szlif różem jest częścią podstawowego makijażu, który natychmiast poprawi wygląd twarzy, podkreśli urodę.

To, co mi się podoba w tym kolorze to fakt, że niesamowicie ożywia twarz. Sięgam po niego regularnie i używałam w różnych sytuacjach/kombinacjach gdzie finalnie uzyskałam efekt promiennej cery.

Czy jesteś zwolenniczką naturalnego makijażu, czy bardziej wyrafinowanego, róż ZAO zaspokoi wszystkie Twoje pragnienia!
Podobnie jak wszystkie nasze kosmetyki w pudrze, róż nie zawiera talku.

Nie należę do ortodoksów w tej kwestii, ale lubię kosmetyki bez talku i pomyślałam, że to będzie idealny produkt nie tylko w okresie, kiedy borykam się z moim wysypem związanym z trądzikiem różowatym, ale i na czas uśpionej, zaleczonej skóry.

Połączenie rzemiosła z nowoczesnością. Oryginalna obudowa Różu wykonana jest lakierowanego bambusa, dla udoskonalenia oferty, puder jest zapakowany w bawełniany woreczek, dla lepszej ochrony tego prawdziwego cudu. Dzięki swojej doskonałej prezentacji, gama produktów ZAO idealnie nadaje się na prezent.

Opakowanie dla mnie średnio praktyczne, tutaj zdania nie zmienię, ale paleta magnetyczna z Inglota rozwiązuje problem. Wkład można wyciągnąć. O ile w domu trzymam go w oryginalnym opakowaniu to tak na wyjazd, czy inne okazje wędruje do palety.

Biorąc pod uwagę opakowanie i woreczek, faktycznie nadaje się na prezent. Jednak czy chciałabym komuś zrobić tego typu niespodziankę? Sama nie wiem.... Musiałabym wiedzieć, że dana osoba bazuje na kosmetykach tego typu i lubi się z ZAO.

Ze strony sklepu pochodzi pełen skład i opis INCI.

Skład (INCI): MICA, ZEA MAYS STARCH (ZEA MAYS (CORN) STARCH), SQUALANE, SILICA, ZINC STEARATE, AQUA (WATER), LAUROYL LYSINE, THEOBROMA CACAO SEED BUTTER (THEOBROMA CACAO (COCOA) SEED BUTTER)*, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER (BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER)*, CI 77820 (SILVER), GINKGO BILOBA LEAF EXTRACT, HAEMATOCOCCUS PLUVIALIS EXTRACT, THEOBROMA CACAO SEED EXTRACT (THEOBROMA CACAO (COCOA) SEED EXTRACT), BAMBUSA ARUNDINACEA STEM POWDER, ALCOHOL, ILEX PARAGUARIENSIS LEAF EXTRACT*, MALTODEXTRIN.
MOŻE ZAWIERAĆ +/-: CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE), CI 77491 (IRON OXIDES), CI 77492 (IRON OXIDES), CI 77499 (IRON OXIDES), CI 77742 (MANGANESE VIOLET), CI 77007 (ULTRAMARINES).

* : Pochodzi z uprawy biologicznej.
Lista składników: Mika, Skrobia kukurydziane*, Stearynian cynku, Skwalan, Krzemionka, Woda, Lauroilo lizyna, Masło kakaowe*, Masło Shea ( Karite )*, CI 77820 Sproszkowane srebro, Ekstrakt z liści Gingko Biloba, Ekstrakt z alg Haematococcus pluvialis, Ekstrakt z nasion Kakao, Mikronizowany proszek bambusowy, alkohol, Wyciąg z liści herbaty paragwajskiej - Yerba Mate*, Maltodekstryna. 

Może zawierac + / - : CI 77891 [ dwutlenek tytanu ], CI 77491 [ tlenek żelaza ], CI 77492 [ tlenek żelaza ], CI 77499 [ tlenek żelaza ], CI 77742 [ mangan fioletowy], CI 77007 [ ultramaryna ].

Waga : 9 g/78zł
Wkład : Tak.

Składniki naturalne : 100% Składniki biologiczne : 10% minimum
Certyfikat : Kosmetyki ekologiczne i biologiczne certyfikowane przez ECOCERT : http://cosmetiques.ecocert.com.

Tyle słowem wstępu. Przechodzę do konkretów.

Pierwsza sprawa zapach. I tym razem jest on wyczuwalny, ale dużo mniej niż poprzednio. Taki już urok. Na szczęście formuła samego różu jest przyjemna. Dobrze sprasowany, lecz brak mu jedwabistości. Czuje się pewną toporność w konsystencji, kredowość. Dość trudne do opisania wrażenie. Jestem przyzwyczajona do jedwabistej konsystencji. Tym razem jest inaczej. Nie wiem, czy każdy będzie zadowolony z tego typu formuły, ponieważ aplikacja nie polega na muśnięciu pędzlem, lecz budowaniu koloru. I to właśnie ze względu na strukturę. Do tej pory matowe róże, które miałam w swoich zasobach nie posiadały tak mocno odczuwalnej „toporności” podczas nakładania. Chodzi oto, że łatwo o plamy jeżeli nie dobierzemy dobrego pędzla. Poza tym od pierwszego kontaktu ze skórą trudno o korektę, kosmetyk stapia się momentalnie ze skórą. Trwałość to jego atut!

Jest dobrze sprasowany i nie wpływa to na walory użytkowe. Jeden ruch pędzlem i mamy wymaganą ilość produktu. Nie jest twardy, ani zbity co czasami się zdarza i bardzo nie lubię takich konsystencji. Podczas użycia nie pyli co mile mnie zaskoczyło, wydaje się suchy ale subtelnie „rozsypuje drobinki pyłu”. Trudno to nazwać słowami, ale to moje wyobrażenie :)))
Do samego końca nie potrafię sprecyzować, czy to wada lub atut;) Początki były trudne z czasem nauczyłam się go obsługiwać;)

Za to kolor oraz poziom jego pigmentacji zasługuje na uwagę. Wystarczy jednorazowa aplikacja z pędzla i nabieramy odpowiednią ilość. Nasycenie łatwo stopniować, ale zalecam ostrożność. Pozornie kolor jest niewinny i przyjazny, tylko pozornie, ponieważ wszystko zależy od używanego pędzla. Nie traktuję tego, jako wady, lecz w pierwszym kontakcie kolor wydał mi się bardzo bezpieczny: D 


Dobranie pędzla nie jest problemem, idealne jest tutaj gęste i puchate włosie ewentualnie w pędzel w stylu duo-fiber.

Pokazana próbka koloru została przygotowana na potrzeby ukazania samego odcienia i nie sądzę aby ktoś nakładał róż w takiej ilości jak jest to pokazane w pierwszej kolejności. Tuż obok to już standardowa aplikacja plus roztarcie. Celowo o tym wspominam, bo czasami mam wrażenie, że nie do końca niektórzy rozumieją funkcję próbki koloru :P

Kolor. Był dla mnie magnesem. Dlaczego tak mało na rynku jest różowych odcieni w chłodnej tonacji z domieszką fioletu? Dla mnie, osoby, która boryka się z naczynkami i trądzikiem różowatym tego typu kolory są niczym zbawienie. Nie podkreślają zaczerwienienia na skórze i nawet w obliczu zmian trądzikowych mogę z powodzeniem po takowy sięgać. 



Jak widać na zdjęciach nie należę do grupy osób z nieskazitelnym licem :P Ale dlaczego problemy skórne mają mnie ograniczać w makijażu? Co prawda unikam pewnych dodatków, zostawiam je sobie na okresy kiedy moja cera ma dobre dni, choć takowych mało to już pogodziłam się z tym faktem.



Tutaj za to róż po ok. 10h i jak widać jest nadal na swoim miejscu pomimo, że czoło błyszczy mi się niesamowicie.... Musiałam użyć lampy, bo światło zanikało coraz bardziej.


Najważniejszy jest dystans do siebie :)



Kolejny atut. Róż jest matowy, pomimo zawartości miki na skórze nie uświadczymy widocznych drobinek. Dla mnie to ważne! Lubię róże z dodatkami, ale tak jak cenię sobie matowe bronzery, tak też lubię mieć matowe róże w swoich zasobach.

Najważniejsza cecha moim zdaniem, która wprawiła mnie w zdumienie to trwałość. Jest niesamowita! Róż na mojej skórze trwa nienaruszony przez cały dzień i nie ma znaczenia, czy skóra była dobrze przygotowana, czy też nie. Wiadomo, że w ciągu dnia gdzieś tam, jakoś dotykamy twarzy rękoma i w różnych okolicznościach produkty ścierają się. To normalne. Tutaj róż jest na miejscu, nie ciemnieje, nie zmienia swojego odcienia. Od początku do końca zachowuje się tak samo.

Z tego produktu jestem zadowolona, daje mi swobodę i posiadam kolor, który pasuje mi pod każdym kątem. Co prawda konsystencja nie jest do końca tym, czego oczekuję od kosmetyków kolorowych, ale przymykam oko. Raz, że do tej pory wymarzony odcień różu w takiej tonacji miałam tylko z firmy mineralnej Lumiere i jest on w sypkiej postaci a tutaj jest sprasowany. Dwa, że matowe wykończenie i trwałość są dla mnie ważniejsze niż detale opakowania i zapach.

Kiedyś myślałam, że jestem różo-maniaczką :P, ale po przejrzeniu własnego zbioru doszłam do jednej konkluzji- wybieram zbliżone kolory. Rzadko decyduję się na szaleństwo, stawiam na odcienie dopasowane do swojego typu urody. No i druga kwestia, przez ostatnie lata zdążyłam zużyć do końca raptem kilka sztuk.... A zbieractwa nie uprawiam: P

W obliczu wszystkich za i przeciw stwierdzam, że dobrze dobrany róż podobnie jak i bronzer potrafią czynić cuda z naszą twarzą. Warto próbować/starać się/uczyć nakładać róż i cieszyć się efektem końcowym. Sama cały czas ewoluuję w tym kierunku i nie zrażają mnie drobne niepowodzenia :P

Co więcej - dobrze dobrane kolory stają się naturalnym uzupełnieniem codziennego makijażu. Nie wyobrażam sobie tego zabiegu bez kapki różu a wybór odcienia czy formy należy wyłącznie od nas :)

Tak, róż sprawdził się, ale nie kupiłabym go sama. Wybrałabym wkład, który kosztuje 29, 50 zł i uważam, że tyle jest warty. Nie spodziewałam się, że Biolander przyśle mi pełnowartościowy produkt, więc to plus dla sklepu. Jednak rodzi się pytanie, czy gdybym nie prowadziła bloga i nie napisałabym o swoich wrażeniach, negatywnych swoją drogą po zakupach to czy mogłabym liczyć na takie samo podejście firmy? Tak wiem, to naiwne pytanie, ale chcę Wam pokazać, że doceniam gest, który przecież nie jest czysto bezinteresowny. Nie bardzo miałam ochotę wydać kolejne 100zł na zakup w ciemno. Tamte zakupy stały się totalnym niewypałem. Cień powędrował do pewnej osoby a puder leży gdzieś porzucony.... Dlatego też oferta była kusząca biorąc pod uwagę kolorystykę.

Jeżeli tylko kolor zostanie w sprzedaży, to na pewno do niego wrócę w postaci wkładu.
  
Natomiast nie zmienię zdania, co do wrażeń, które zostały po kontakcie z ZAO. Więcej poznawać nie chcę i nie zamierzam. Róż, był brany pod uwagę i wpasował się w moje potrzeby. Czy mogę go polecić? Jeżeli któraś z Was ma takie same wymagania/oczekiwania to jak najbardziej. Szczególnie, że wkład ma cenę w bardzo przyjaznej cenie:)

Czy któraś z Was zdecydowała się na zakupy z ZAO? Jestem ciekawa wrażeń innych osób, szczególnie nie związanych z tzw. współpracami.


Pozdrawiam :)


130 komentarzy:

  1. bardzo ładnie w nim wyglądasz ;)
    uwielbiam matowe róże ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)))
      Zaczynam coraz bardziej doceniać matowe róże :) Masz jakieś swoje ulubione typy?

      Usuń
  2. Ładny;) Chociaż ja wolę ciemniejsze róże;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że kolor każda z Nas dobiera do własnych potrzeb :)

      Usuń
  3. W opakowaniu kolor bardzo mi się podoba, natomiast na twarzy już niekoniecznie, jest zbyt fioletowy, jak dla mnie. Jednak Tobie bardzo w nim do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależało mi właśnie by pokazać te fioletowe tony :) Dobrze, że się udało :)
      Co do koloru, wiadomo każda z Nas wybiera inną tonację. Ja żałuję, że tak mało firm wypuszcza właśnie takie odcienie.
      Dziękuję :)

      Usuń
  4. piękny kolor! ta nuta fioletu jest odpowiednio widoczna :)
    ja z różowymi różami raz się lubię a raz nie.. chyba zależy od dnia :) choć mam kilka sztuk, różówych, które uwielbiam niezależnie od okoliczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marti, cały czas za mną chodzi jeszcze Macowy róż Coygirl, ale nie wiem czy tam fiolet jest tak samo widoczny. Masz może porównanie?
      Racja, nie zawsze różowe tony są dobre.

      Usuń
    2. moim zdaniem są widoczne te fioletowe tony :) a najlepiej sama sobie na żywo obmacaj, żebyś miała pewność, że to to czego szukasz :)

      Usuń
  5. Ja jeszcze nie miałam okazji próbować kosmetyki ZAO :) Bardzo mi się podoba odcień tego różu :) Do twarzy Ci w nim ;) Ślicznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, firma jest specyficzna i jeżeli masz dostęp do stacjonarnego sklepu Biolandera to wybierz się :) Zdecydowanie polecam przyjrzeć się testerom, bo zakup w ciemno nie jest dobrym rozwiązaniem. Sama wyrzuciłam kasę w błoto....

      Usuń
  6. Ja jakoś zawsze wybieram róże typowo jasno różowe albo wpadając w brzoskwinię, bo mam wrażenie, że takie kolory mi najbardziej pasują. Ich na szczęście jest pod dostatkiem na sklepowych półkach :) Za to najczęściej mają drobinki, a ja z drobinkami niezbyt się lubię, bo zawsze mam wrażenie, że mi migrują po twarzy i dlatego szukam matowych produktów, które, wbrew pozorom, najłatwiejsze do znalezienia nie są ;)

    Ten róż ma całkiem ciekawy kolor i aż zaczęłam się zastanawiać, czy i mi by taki pasował ;)
    Jednak skoro brak czasu na poprawki, bo wtapia się w skórę, jeszcze nie jest dla mnie, ja lubię sobie czasem coś tu i ówdzie skorygować przy nakładaniu ;)

    Na plus działanie firmy, ale szczerze wątpię, czy zaproponowaliby Ci to samo, gdybyś nie prowadziła bloga ;) Taka rzeczywistość...

    Pięknie Ci w tym kolorze, zresztą Ty zawsze pięknie i szczęśliwie na tych zdjęciach wyglądasz! masz może zdjęcia z bliska makijażu oczek? Bom ciekawa bardzo tego tuszu! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzoskwiniowe/łososiowe róże także lubię, ale trudno jest trafić na udany odcień oraz formułę. Ostatnio kupiłam z ArtDeco i ciekawa jestem jakie okażą się na dłuższą metę.
      O dobre maty także ciężko...

      To nie jest tak, że brak czasu bo wszystko zależy od pędzla. Jeżeli sobie go dopasujesz jest dobrze :) Całkiem przypadkiem wpadłam na taką tonację lata temu, a potem miałam kontakt z sobą od wizażu i potwierdziła moje przypuszczenia. Tak rozpoczęły się poszukiwania koloru....

      No niestety, rzeczywistość mówi sama za siebie.

      Dziękuję :* To chyba zasługa tego, że jestem naprawdę szczęśliwa oraz odnajduję powoli równowagę. Co nie jest takie proste, bo bywają dni, że wszystko wraca...
      Przeszukałam folder i jak na złość nie mam zbliżeń, ale o tym tuszu będę niebawem pisać :) Także postaram się zaspokoić ciekawość :D

      Usuń
    2. Wlasnie mialam pytac o tusz, a tu widze ze musze poczekac, cierpliwie:P

      Usuń
    3. Wiesz, to nie jest żadna nowość :P Na dodatek nie ma go już w sprzedaży :/ Za to łapczywie szukam info o podobnym kolorze, choć obecnie mam jeszcze zapas.

      Kolorowe maskary jednym się podobają, innym nie a sama od wielu lat nosiłam się na niebiesko i pomyśleć, że to właśnie czerń kupowałam sporadycznie. od jakiś dwóch lat wróciłam do tradycyjnych kolorów, lecz nie zapomniałam o mojej wielkiej miłości :)))

      Usuń
    4. w Superdrugu jest marka 2True (czy jakos tak..), ktora ma w ofercie kolorowe maskary chyba za ok.£2, nie iwem jak z jakoscia, bo nie odwazylam sie jeszcze na zakup....

      Usuń
    5. Widziałam, ale to nie dla mnie. Trzymam się z daleka od tego typu maskar. Już mi wystarczy fatalna przygoda z Inglotem. Mało który producent potrafi zrobić kolorowy tusz, który ma określone właściwości i kolor JEST widoczny :)
      Do tej pory moimi faworytami był Mac, Dior, YSL i Pupa.

      Usuń
    6. Z ArtDeco to znam wyłącznia bazę pod cienie, jakoś nic innego mnie nigdy nie kusiło.

      Może masz rację z tymi pędzlami, ale ja np nie mam ich dużo - wszystkich jest sztuk 14, z czego 2 do różu - jeden z Sephory i blush brush RT, więc mogłoby być ciężko, jeśliby żaden nie dał rady ;)

      Nie ma za co :* Mówię, jak jest ;)

      Będę zatem cierpliwie czekać na pokaz tuszu :D

      Usuń
  7. Kolor dla mnie idealny! Lumiere ma w swojej palecie róży kolor, który mnie urzekł - Violaceous, ale wiadomo, dostępność gorsza, a tu proszę, na Twoich policzkach odcień wydaje się bardzo zbliżony. A Zao łatwiej kupić chociażby na to, że jest w PL ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak :)Violaceous jest niesamowity, to było moje odkrycie jak tylko kupiłam go parę lat temu. Jest trafiony i wydajny, lecz niestety to proszek a potrzebowałam czegoś w kamieniu. ZAO jest w ogóle bardziej popularniejsze, ale to przygoda z minerałami pokazała, że można chcieć więcej :)))

      Usuń
  8. Śliczny ma odcień, taka chłodna jagoda, bardzo Ci pasuje :) Też kiedyś myślałam, że jeśli moja skóra nie jest piękna i gładka to muszę zrezygnować z konturowania i róży, później nauczyłam się nakładać wszelkie te specyfiki tak, by nie podkreślały tego, co chciałabym by pozostało niewidoczne, a przynajmniej nie pokreślone :D Poza tym takie ograniczenia nie przynoszą nic pożytecznego, jeśli coś ma ochotę mimo wszystko popaćkać się różem, bo lubi w nim swoją twarz, to niech to zrobi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafne określenie :)
      Wiesz, tylko u mnie jest jeden problem. Kiedy pojawiają się widoczne zmiany, to niestety niczym ich nie zakryję :( Są one same w sobie widoczne i odczuwalne. Jednak mimo wszystko nie chcę się ograniczać i oswoiłam się z tym.

      Usuń
    2. Bardzo dobre podejście. Nie ma sensu przejmować się tym, czego się nie zmieni, to błędne koło :) Też nie mam cery idealnej, ale zwyczajnie lubię siebie w różu i będę się nim paćkać, a co! :D

      Usuń
    3. Tak to już, z czasem człowiek uczy się i akceptuje rzeczy, na które nie ma wpływu :)

      Usuń
  9. Hexx wiesz ze ja na makijazyu znam się jak Eskimos na zyrafach, ale kolorek mi się podoba w opakowaniu, ale już na skórze wydaje mi sie aż nazbyt fioletowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam :P
      Tutaj wszystko zależy od monitora, a i na potrzeby zdjęć nałożyłam więcej niż normalnie :P

      Usuń
  10. Zdecydowanie plażą Ci takie fioletowe tony, trafiony kolor! A firma zachowała się przyzwoicie - wiadomo, że nie z każdym "śmiertelnikiem" (w tym kontekście to słowo nie brzmi zbyt korzystnie... ;) ) postąpiłaby tak samo, ale też nie uważam tego za nietakt. Summa summarum mam o nich lepszą opinię, aniżeli miałam dotąd :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jestem z niego bardzo zadowolona. To jego atut, kolor!
      Przyznam się, że to było spore zaskoczenie dla mnie i jak czytałam wiadomość to wypatrywałam tylko haczyka :P Na szczęście nie pojawił się takowy. Co prawda z ZAO już nic nie kupię, ale pewnie od czasu do czasu zajrzę na stronę Biolandera jak robiłam to do tej pory. Złość mi przeszła, jednak wydatek nadal mam w pamięci... Co jest dla mnie tylko dobrą przestrogą na przyszłość.

      Usuń
  11. Ja uwielbiam takie kolory na policzkach:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo mi się podoba to, że jest matowy. Na spotkaniu dostałam róż z Paese i miałam nadzieję, że będzie matowy, no i niestety... A ma podobny, naprawdę piękny kolor :) No i...bardzo Ci w nim ładnie :) Twarz wygląda promiennie i wesoło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor, matowe wykończenie i trwałość to niesamowite atuty. Dlatego też bardzo go lubię :)
      Dziękuję :*

      Usuń
  13. Pięknie w nim wyglądasz :))) Na przedostatnim kolażu widać, jak dobrze jest dla Ciebie dobrany - a z kolorem, który masz na ustach współgra doskonale!

    Kolor bardzo mi się spodobał i, rzeczywiście, niewiele firm znajduje miejsce dla takiej kolorystyki w swojej ofercie. Jedynym różem z fioletowymi tonami kojarzonym przeze mnie jest Coygirl, o którym w komentarzu wyżej wspomniałaś. Muszę go kiedyś wypróbować na twarzy :)

    Ja ostatnio codziennie sięgam po matową sztukę z Bobbi Brown - mocny róż z niebieskimi pigmentami - mimo dość widocznego koloru, w subtelny sposób odświeża mi twarz. Niedawno pojawiło się w nim nawet denko :D

    A co do samego ZAO, to na fali pozytywnych opinii, zaopatrzyłam się w puder matujący. Czy jestem z niego zadowolona? Nie tak, jak myślałam, że będę ;) Sądzę, że niebawem postaram się o jego recenzję u mnie, by równowagi w internecie stało się za dość :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Tam akurat rządzi Chubby Stick Super Strawberry, którego bardzo lubię.

      Coygirl chodzi za mną i chyba w końcu go kupię, bo taka kolorystyka jest bardzo moja. Niebieski pigment brzmi świetnie! Zdradzisz jaką ma nazwę? Dawno temu miałam korektor w kolorze niebieskim i lubiłam go dosypywać do cieni/róży/podkładów ale to dawno było a era minerałów za mną.

      U mnie puder matujący z ZAO to niewypał, dlatego też czekam na Twoją porcję przemyśleń. Jak do tej pory wszyscy zachwalają tylko ZAO...

      Usuń
    2. Ten róż, o którym mówię, to Pale Pink. Na pierwszy rzut oka wygląda mocno, ale naprawdę świetnie spisuje się na policzkach :)

      Usuń
    3. Dziękuję :) Idę pogóglać :D a może pokażesz go u siebie? dasz się namówić?

      Usuń
    4. Kiedyś na pewno pokażę :) Póki co, pamiętam o obietnicy związanej z moimi brwiami :D

      Usuń
    5. Cieszę się :) Będę wypatrywać wzmianki w każdej postaci :)

      Usuń
  14. U mnie sprawdzają się tylko róże wypiekane.
    Inną formułą zazwyczaj robię sobie krzywdę.

    Kolor w opakowaniu bardzo mi się podoba, na policzkach troszkę mniej.
    Ale to akurat kwestia upodobań :)

    Róż różem, ja zwróciłam uwagę na piękne rzęsy :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba lubić takie kolory, no i na potrzeby zdjęć jest go więcej niż normalnie bo inaczej aparat zżera efekt :/

      Dziękuję :) Od lat lubię ten tusz i jest moim faworytem.

      Usuń
  15. mam niemiłe wspomnienia z 'bambusowymi' kosmetykami ;)

    jestem zauroczona kolorem Twojego tuszu do rzęs <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, właśnie - fantastycznie się prezentuje:)

      Usuń
    2. Tutaj na szczęście zapach nie zabija i ratują go pozostałe atuty, ale dobrze wiem o czym piszesz Cat :)

      Tusz pokażę niebawem z bliska, w zasadzie to będzie kolejna odsłona bo towarzyszy mi od lat :D

      Usuń
  16. przyglądałam się marce bliżej jednak na dzień dzisiejszy jeszcze się na nic nie zdecydowałam. oryginalne i bardzo eko opakowania :) Co do różu mi kolory łapiące fiolet niestety nie pasują odcinają się podkreślają to w mojej cerze, czego nie chce. Brzmi dziwnie ale tak jest. Na Tobie natomiast wygląda bardzo świeżo i niewinnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, fiolety nie każdemu pasują. To jest specyficzna tonacja.
      Dla mnie to koniec przygody z ZAO, nie skuszę się na dodatkowe zakupy. Starczy próbowania :D

      Usuń
  17. Cudny jest ten kolorek, też taki lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz może coś godnego polecenia z innej firmy? :)

      Usuń
  18. Faktycznie inny też róż, niż te które zwykłam oglądać u dziewcząt - prezentuje się wyśmienicie, ponieważ rozświetla buźkę a jego trwałość jest fenomenalna..po 10 godzinach..wporst nie do uwierzenia :)
    Acha zapomniałam napisać - bardzo profesjonalny i miły gest ze strony firmy...podejście wybitnie unikalne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trwałość niesamowita :) Dawno już nie miałam takie produktu. To atut oraz kolor ♥
      Większość osób wybiera dość popularne kolory, ja lubię sięgać po więcej :D

      Buźka :*

      Usuń
  19. Piękny kolor, chociaż niestety 100% nie mój :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Na dłoni mi się nawet podobał, ale po zdjęciu na twojej buzi mój entuzjazm osłabł... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, to nie jest kolor dla wszystkich :P

      Usuń
  21. Kolor piękny, ale nie wiem czy by mi pasował taki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można potestować zaczynając od cieni :)

      Usuń
  22. róż mnie nie kupił. zastanawiam się, czy poradziłabym sobie z jego kredowością i nie jestem tego taka pewna. jednak wolę jedwabiste konsystencje. mam jeden róż Inglota, który jest dość suchy, i dość trudno mi się z nim współpracuje...

    w takich chłodnych odcieniach też siebie jakoś nie widzę, choć zakładam, że to jeden z kilku kolorów do wyboru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Róż jest toporny, ale nie jest suchy. Trudno opisać tę formułę. Podejrzewam, że taki urok tych produktów. Jednak dobry pędzel i problem rozwiązany.

      Trzeba lubić i dobrze czuć się w zimnej tonacji. Ale to już sama musisz wiedzieć :) Dla mnie taki kolor to bajka :)
      Zerknij sobie na stronę sklepu, jest kilka innych kolorów ale nie pisałam o tym, bo dla mnie jest ważny ten, który posiadam :)

      Usuń
    2. nie cierpię na niedobór różów :P

      Usuń
    3. Ale przecież nie napisałam "kup" tylko zerknij :) Zakładałaś, że jest wybór pośród kolorów, więc potwierdziłam jednak nie zagłębiałam się w pozostałe i nie sądzę abym to zrobiła :)

      To tak, jak większość z Nas :P Jednak przy okazji wymiany kolorówki stawiam przede wszystkim na jakość.

      Usuń
  23. efekt bardzo mi się podoba na Tobie , u siebie też pewnie nie zawahałabym się użyć :) z podobnym odcieniem różu spotkałam się Kroylanowym , edycją dla Glossyboxa w kolorze Rosewood, nie wiem czy wiesz o którym piszę:) , też ma matowe wykończenie i ładnie wygląda na buzialu :) tej firmy, którą pokazujesz znam tylko z blogów, sama nie miałam żadnego kosmetyku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za namiar :* Idę sobie pogooglać. Takie odcienie są bardzo moje więc każda wzmianka mile widziana :)))Ofertę Kryolanu słabo znam i nawet nie wiedziałam, że znalazłam się w GB.

      Dziękuję :)

      Usuń
    2. jak nie znajdziesz daj cynk to Ci fotkę i słocza podeślę :)

      Usuń
  24. Nie znam jeszcze minerałów Zao, choć mnie ciekawią coraz bardziej, muszę się w końcu przejść do Biolandera i je obejrzeć. Ostatnio wpadam tam na szybko i poprzednim razem, choć bardzo chciałam zobaczyć te kosmetyki (i kilka innych) nawet nie zauważyłam, czy tam były... ;/ Kupiłam szybko mydła, po które przyszłam i musiałam lecieć.

    Do takich kolorów podchodzę jak do jeża. Z jednej strony zimne róże bywają ciekawe i mam kilka, które lubię. Z drugiej strony mając niebiesko-fioletowe cienie pod oczami boję się trochę fioletów na twarzy. Obawiam się, że będę wyglądać jak posiniaczona. ;-)

    Reakcja sklepu na krytykę - godna pochwały - profesjonalizm! Oby więcej takich! :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że masz pod nosem ich sklep :) także polecam skorzystanie z testerów. Sama zobaczysz i ocenisz.
      Dla mnie kolor, wymarzony! ale to ja :) Trudno jest polecać róż, chyba że ktoś dobrze się czuje w takich tonacjach/kolorach.

      Dawno już nie spotkałam się z takim podejściem :) Miło, nie powiem.

      Usuń
    2. Muszę obejrzeć te testery i w ogóle zajrzeć tam na dłużej. Może pozwolą mi zrobić zdjęcia na bloga? To pokażę "real photos".

      Tobie jest ładnie w takiej kolorystyce, ale mnie te cienie tyle planów makijażowych krzyżują (np. lubię fiolet na powiekach, ale mam tez pod i... no właśnie... ;/)

      Usuń
    3. Stanowczo namawiam Cię do wizyty :))
      Wiem, że kilka blogerek było u nich w sklepie i zrobiły później foto-relację także będę czekać na Twoje spojrzenie oraz prezentację :)

      Może akurat dojrzysz inny kolor? co prawda nie jest ich za wiele, ale... ?

      Usuń
  25. znam ZAO z Twoich opowiesci/postow, ale nie spieszno mi, by poznac je osobiscie - zbyt duzo zachodu, no chyba ze wpadnie gdzies na nie online...no ale zakup online moze skonczyc sie tragicznie :/
    roz bardzo Ci pasuje, ale moja uwage przyciagnal tusz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dość boleśnie odczułam tę wpadkę więc w ciemno zakupów nie polecam.

      :* wiedziałam :D

      Usuń
  26. Przedostatnie zdjęcia są magiczne. Wyglądasz cudnie! :) A róż Ci pasuje. Miło z ich strony, że starali się przynajmniej Cię przekonać do swojej marki.

    Róż jest w zasadzie moim dosyć nowym odkryciem. Cały czas się uczę go nakładać i dobierać. Teraz przechodzę fascynację różem Bell na przemian z miłością do różu w musie Maybelline. Mój ulubiony makijaż ostatnich dni to tusz, róż i już ;) Staram się jednak używać bezpieczniejszych odcieni i formuł, bo mój brak doświadczenia i umiejętności mógłby skończyć się niezbyt efektownym plackiem na policzku.

    Swoją drogą czasem mam wrażenie, że moje policzki mają jakąś magiczną moc tworzenia plam. Bo nawet jak mnie malowała wizażystka to mi zrobiła plamę i aż sama była zaskoczona tym efektem. Nie wiem czy to możliwe, ale czasem jakby mi robiły na złość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to dobry zabieg, choć nie do końca udany. Złe wrażenie miało zostać zatarte, ale to tak nie działa ;)

      Z różem to jest tak, że trzeba też dobrze poznać swoją twarz oraz dobrać pędzel/kolor i formułę. Jednak jest wiele bezpiecznych kolorów, które mogą dobrze służyć :) Zadowolona jesteś z musowego różu Maybelline? bo kupiłam dwa kolory ze względu na formułę, tylko czekają na swoją kolej.

      Trafić na dobrą wizażystkę to jest wyzwanie :) To jest wyzwanie, by malować drugą osobę tak, aby efekt końcowy został osiągnięty w 100%.

      Usuń
  27. Ależ ten post jest wyczerpujący (tzn. bardzo szczegółowy, a nie męczący) - chyba napisałaś o wszystkim, o czym można było napisać. Wow, jestem pod wrażeniem.

    Róż ma rzeczywiście fantastyczny kolor, no i wkład nie jest taki drogi. Gdybym mogła go jeszcze pomacać stacjonarnie i kolor na żywo wyglądałby równie atrakcyjnie, co na moim monitorze, to na bank bym się skusiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, mam tendencję do elaboratów :D Cieszę się, że tekst nie męczy, bo łatwo przesadzić ale nie sądziłam, że tyle tego wyjdzie. Już nawet po korekcie :D Z drugiej strony chciałam go przedstawić w taki sposób, jak sama szukałam opisów :)

      Nie pomyślałam, mogłam go zabrać ze sobą. Wtedy był szalony czas.... ale może będziesz miala okazję zobaczyć go w innych okolicznościach.
      Cena wkładu mile zaskakuje.
      No ale kolor! co ja będę pisać, jest wymarzony :D Jak na ironię losu.

      Usuń
  28. piękny kolor, tez takiego potrzebuje i nie moge znaleść... fajnie ze strony firmy, że tak podeszli do tematu, chociaż tak jak napisałaś - nie jest to bezinteresowne. chcieli poprawić opinie o sobie i chyba nawet trochę im się udało... w sumie z ich strony było to ryzykowne posunięcie, bo róż tez mógł Ci nie przypaść do gustu :) ale dobrze, że sie spradził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ryzyko jest zawsze :) Doceniam gest oraz zainteresowanie, bo to pewna nowość pod kątem różnych zachowań z jakimi miałam do czynienia z obu stron, nie tylko firm.
      Będę chciała zaprezentować posiadane róże w takiej tonacji więc zapraszam do zaglądania :)Może któryś Cię zachęci? :)

      Usuń
  29. Hexx, ten róż bardzo, ale to bardzo Ci pasuje, na buźce wygląda tak pozytywnie, dodaje " blasku " twojej urodzie i rozpromienia twarz!
    Ja też go posiadam, stosuję z przyjemnością, bardzo mi odpowiada, zarówno kolorystycznie jak i podczas stosowania, nie pyli się, ani nie tworzy plam, jego trwałość mnie również zachwyca, nawet po tuleniu się, po maźnięciu ręką, zostaje na policzkach :) używam go już trzy miesiące, a stopień zużycia jest znikomy :) Zazwyczaj nakładam go mało, ślicznie podkreśla urodę i nadaje świeżości wyrazowi twarzy, ale jak trzeba to potrafi świetnie wyrzeźbić kości policzkowe ;)
    Piękny tusz, kolor zachwyca, świetny makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taniko, kolorem zainteresowałaś mnie Ty, bo pamiętam Twoją zapowiedź. Udało się :) Nie jest to produkt idealny, ale podstawowe walory są niesamowite i dzięki temu został dopasowany do moich potrzeb.
      I racja, odrobina i magia na skórze :)

      Dziękuję :*

      Usuń
    2. Miło mi, że mogłam Ci " się posłużyć ", efekt jest genialny, odcień wręcz stworzony do Twojego typu urody :*

      Usuń
    3. Wiesz, takie informacje są zawsze na wagę złota :) Kolor nie jest zbyt popularny, a szkoda. Dlatego też warto tropić wszelkie wzmianki :)

      Usuń
  30. Świetny kolor! Szkoda że trudno znaleźć podobne odcienie wśród różów. Ale najbardziej imponująca jest trwałośc! Jestem pod wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, wielka szkoda.... gdyby więcej firm stawiało na rozszerzenie palety kolorów niż standardowe, to byłoby mile widziane :))

      Usuń
  31. Ja róży unikam, bo boję się, że zrobię sobie na twarzy pięknego klauna no i myślę, że dobranie odpowiedniego odcienia również byłoby problemem. A firma fajnie postąpiła i szkoda, że nie jest to reguła i że dotyczy ona (tak myślę) osób, które wystawiają publiczne opinie no ale zawsze to jakiś krok naprzód :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powinnaś się bać, serio. Łatwo jest dobrać róż a do tego dobry pędzel i można "mazać się" do woli. Wiadomo, że są kolory i formuły, którymi można zrobić sobie krzywdę, lecz na dobry początek lepiej zacząć od wersji bezpiecznej :)

      Tak naprawdę to spore zaskoczenie, bo częściej odzywają się z pytaniami dlaczego tak krytycznie...

      Usuń
  32. Uwielbiam takie lekko fioletowe odcienie róży, bo ze wszystkich innych nawet tych pozornie różowych na mojej skórze wychodzą brązowo-pomarańczowe tony, które wyglądają na niej jak podrażnienie.
    Nie dość, że kolor piękny, to jeszcze mega trwały, czuję się skuszona :), ale raczej kupię wkład.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak i ja, unikam tonacji, która wróży brązowo-pomarańczowe tony. Na dodatek przez kolory skóry, często przebije dorodna cegła :)
      Wkład ma dobrą cenę i uważam, że to świetna opcja. Daj znać potem :)

      Usuń
  33. Bardzo ładny kolor różu, lubię też bardzo dyskretne drobinki. Trwałości też nie można mu odmówić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki rodzaj drobinek też lubię :)
      Trwałość jest świetna!

      Usuń
  34. Ubolewam nad tym, że nie potrafię się posługiwać różem. Bronzer na policzkach jeszcze jako tako mi wychodzi, ale różem zawsze robię sobie krzywdę. Ale kolor na twoich policzkach wygląda cudnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Wydaje mi się, że nie trafiłaś na swój odcień w takim razie, ale sam bronzer także lubię :))

      Usuń
  35. Piękny kolor, i bardzo Ci pasuje :)zamysł Zao podoba mi się, bo takich kolorów róży jest faktycznie bardzo mało:)w sam raz dla osób z naczynkową cerą, z którą też się borykam. Pylenie jednak jest spore a ja nie bardzo lubię jak mi się coś pyli ;) wkład zdecydowanie bardziej się opłaca niż kupiony w opakowaniu no i matowe róże to coś co bardzo lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest nawet pylenie, te drobinki zbierają się bardzo dyskretnie podczas użycia. Nie jest tak, że nagle pojawia się chmura pyłu, nie ma miejsce takie zdarzenie. Celowo pokazałam na zdjęciach te drobinki, bo od razu widać, że nie jest to "tradycyjny" pyłek :P

      Wkład ma dobrą cenę :)a kolor jak najbardziej na plus :D

      Usuń
  36. Kredowa konsystencja mocno zniechęca mnie do tego różu. Jestem ogromną fanką róży the Balm oraz MACa i ich jedwabista konsystencja mnie bardzo rozpieściła :) Kolor faktycznie jest bardzo ładny i ślicznie prezentuje się na Twoim licu, ale nie czuję się przekonana do zakupu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konsystencja nie jest atutem, aczkolwiek odnoszę wrażenie, że to dzięki niej róż ma tak niesamowitą trwałość. A dla mnie to ważne :D
      Kiedy szuka się odpowiedniego koloru, pozostałe walory schodzą na dalszy plan... ;)
      Rozumiem i nikogo nie namawiam, nawet nie oczekuję że kogoś przekonam lub nie. To jednie moje przemyślenia oraz próba opisania produktu, który od jakiegoś czasu jest w ciągłym użyciu :)

      Usuń
  37. zupełnie nie mój odcień
    Co do twojego pytania odnośnie cienia GV...nie ma żadnego numerka (choć wypiekaniec ma naklejony). Chyba odpadł w magazynie,bo nie było go od początku.Mogę podpytać GV jaki to numerek jeśli chcesz ;) Nie mam też porównania z firmą,o którą pytałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dostałam odpowiedź,że jest to s50 lub s50 (mają jeszcze dokładnie sprawdzić)

      Usuń
    2. Kolorystka to zupełnie inne kryteria, no i nie jest on najważniejszy w całej notce :P

      Czyli mają niezły bałagan. Dzięki za info, ale trochę to zniechęca do firmy....

      Usuń
    3. mam potwierdzenie to s51 (ja też byka strzeliłam z numerkami)

      Usuń
  38. mam niemiłe doświadczenia z produktem tej firmy a mianowicie bronzer jaki dostałam do testów był źle wypieczony, powstały na nim dziwne grudki, fatalnie się nakładał! napisałam do firmy, że produkt chyba jest trafny, nie bali się negatywnej recenzji jednak moje spostrzeżenia chyba do nich nie trafiły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bronzera nie znam, ale grudki mam w pudrze matującym.... I nie wiem, czy to taka uroda jego, czy trafił mi się taki egzemplarz. Trudno ocenić.

      Usuń
  39. genialnie wyglądasz :-)
    no i fantastyczna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  40. mi chyba właśnie konsystencja by najbardziej odpowiadała ponieważ wydaje się być bardziej miękka od standardowych prasowańców :)
    kolor jak najbardziej ciekawy i do mojej karnacji mógłby pasować - jestem nim zainteresowana jednak cena trochę za wysoka jak na kolejny róż do kolekcji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można za to kupić wkład :) Cena jest atrakcyjna a konsystencja jest trudna do opisania. Ma to swoje plusy i minusy, lecz trwałość i kolor kupiły mnie w 100% :D

      Usuń
  41. Mam w swojej kolekcji tylko jeden róż, ale jestem z niego bardzo zadowolona Benefit Sugar Bomb. Uwielbiam to jak wygląda na mojej twarzy chociaż jak będę robić recenzję to pewnie podobnie jak ty będę musiała go nałożyć solidniejszą ręką aby aparat go perfidnie nie zjadł.

    A inwencję firmy bardzo na plus :) Mnie interesował z tej firmy jakiś podkład w słoiczku ale ciężko mi zamienić Bobbi Brown na coś innego bo idealnie wpasowuje się w moje potrzeby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, jestem pod wrażeniem. Tak bardzo pozytywnie :) Może dlatego, że sama trochę tego nazbierałam w poszukiwaniu koloru idealnego.
      Niestety, to jest minus i nie da się tego obejść, aparat rządzi się swoimi prawami. Na dodatek, to nie są żadne zdjęcia pro i chwała za zrozumienie :D Bo czasami odnoszę wrażenie, że łopatologicznie trzeba :P

      Jak masz sprawdzony podkład to nie ma sensu szukać czegoś innego. Sama wpadłam jak śliwka w kompot z Parure de Lumiere ♥

      Usuń
  42. Lubię odważne kolory, ale na taki róż bym się na pewno nie zdecydowała...przy mojej bladej karnacji i czarnych oczach wyglądałabym jak zombie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, nic na siłę. Do tego róż dobieramy indywidualnie do swojego typu urody :)
      Dla mnie to kolor idealny :D

      Usuń
  43. Kyrie elejson! Pierwszy raz widzę taki cudowny kolor różu!
    Firmy też nie znam, ale mniejsza o to... xD

    Brałabym go w ciemno, nawet bez woreczka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam kiedy zostawiasz komentarze u mnie! Za każdym razem śmieję się sama do siebie, bo masz niesamowity dar przenoszenia ekspresji w kilku zdaniach. To jest tak, jakbym Cię słyszała za każdym razem. Oczywiście to tylko moje wyobrażenie :)))

      Jak tylko lubisz takie odcienie, bierz w ciemno :D

      Usuń
    2. Miło :D Aż się zaczerwieniłam :)
      Dopisałabym go do listy prezentowej, ale nie wiem czy zdąże przed 50tką... Już tam widnieje namiot bezcieniowy, lampy do zdjęć, ciężarki do ćwiczeń, tysiąc poszczególnych ubrań, buty takie i siakie... I książki. I pędzle. I kosmetyki. I czerwona peruka. I słodycze :D
      Już sama w sumie nie pamiętam co tam jest, bo tylko dopisuje kolejne rzeczy i dwa razy w roku robię renament :D
      Tyle chciejstwa... tak mało okazji...:)

      Usuń
    3. Cała przyjemność po mojej stronie :)
      A tak odnośnie listy, odpuść sobie namiot a zainwestuj w dobre jakościowo lampy. Z perspektywy czasu widzę, że namiot sam w sobie w ogóle nie ma zastosowania. Wybierz albo lampy, lub lampę pierścieniową ale warto zwrócić uwagę na moc oraz sposób montowania. Zalecam nakładaną na aparat, jest lepsza niż na statywie, choć zależy jakie zdjęcia chcesz robić :)

      Zawsze tak jest, chciejstwa się mnożą i mają w nosie okazje :P

      Usuń
    4. Mój aparat nie jest taki porządnicki, żeby do niego zamontować lampę...
      Może rzeczywiście zainwestuje w lepsze naświetlenie zamiast namiotu.
      Musze to przemyśleć :D

      Usuń
    5. Ale tam masz pierścienie, które trzeba dopasować do obiektywu. Nie jest to skomplikowane, ale jeżeli już to bardziej namawiam Cię na lampę pierścieniową na statywie. Namiot sobie daruj, bo będzie zbędny. Przy tego typu lampie sama sobie dobierzesz tło, wystarczy postawić na dobrej jakości np. papier czerpany lub materiał, jak organza itd. Do tego wiadomo, że tło jest dobrze dobierać na bazie kontrastu. Chyba, że chcesz zrobić extra zdjęcia, to wtedy białe dla podbicia efektu, ale to już obrabia się programem.

      Lampa pierścieniowa rozwiązuje większość problemów w przypadku fotografowania obiektów a dodatkowo makijaży. Co prawda przy tym drugim trzeba się trochę pobawić, ale jest to osiągalne.

      Usuń
    6. Na początku bardzo chciałam lampe pierścieniową, rozmawiałam ze znajomym, który się trochę fotografią zajmuje i odradził...
      Sama nie wiem.
      Póki co już dostałam urorzinowe prezenty, więc lampową decyzje mogę odłożyć do Gwiazdki :D

      Usuń
  44. Miły ukłon od firmy, liczą się chęci:)
    Co do satynowy róży dużo ich:) Nie muszą wsciekle odbijać się drobinami mimo,że na pierwszy rzut oka mają:P
    A co do odcienia fakt:) Oj mało takowych gdyż generalnie sa mało chodliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie narzekam, że on taki nie jest tylko, że nie ma takich kolorów o satynowym wykończeniu :P Mało chodliwe, owszem ale trochę to takie spychanie na margines pewnego procentu kobiet, który lubi inną kolorystykę, wrrr.


      A wiesz co mówią o dobrych chęciach? :P

      Usuń
  45. To jest kolor totalnie w moim guście :-)!!

    OdpowiedzUsuń
  46. Bardzo ładnie w nim wyglądasz :)
    Sama stosuję różne kolory różów do policzków, ciepłe jak i te chłodniejsze, myślę, że do mnie też mógłby pasować, zastanawiam się czy ja w ogóle kiedykolwiek miałam podobny... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Sama lubię bardziej chłodne odcienie ale zdarza się zabłądzić w ciepłe rejony :))

      Usuń
  47. Rozważę zakup wkładu, bo bardzo spodobał mi się jego odcień. Przynajmniej będę miała do czego białego RT używać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym była na Twoim miejscu to pojechałabym na Pragę na ul. Francuską :) Tam Biolander ma swój sklep i... testery :D
      A próbowałaś musowego różu z Maybelline użyć białym RT? bo też dobrze się nadaje, ten średni oczywiście :)

      Usuń
  48. U Ciebie ten kolor bardzo mi się podoba, natomiast u siebie go nie widzę, bo dla mnie jest zbyt chłodnym odcieniem :)
    I ja na dodatek u siebie na policzkach lubię róże z drobinkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba lubić takie odcienie :) Jak wszystko :D
      Drobinkom nie mówię nie, lecz zwracam uwagę na ich jakość.

      Usuń
  49. kolor jest ładny, ale trochę mniej nakładałabym go przy twoim kształcie twarzy i bardziej centralnie na kości policzkowe nie rozcierając tak mocno do włosów/uszu - mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi, ciężko to opisać:p

    a taki chłodny róż w tonacji fioletowej wydaje mi się być TBS 2, taki brudny zimny róż;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się tak robić, by bardziej było na same "pućki" jakkolwiek to brzmi, tylko że żadne zdjęcie nie pokazywało koloru więc dokładałam, rozcierałam i sprawdzałam i na nowo, aż do zwycięstwa :))) Nie mam talentu do obfocenia tego typu produktów,.

      Mówisz, że TBS? :) Co prawda nie mam dobrej relacji z kolorówką tej firmy, ale zanotuję :)

      Usuń
  50. całkiem niezły kolor tego różu, a poza tym bardzo ładnie wyglądasz i miło Cię widzieć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Kolor bardzo wpasował się w potrzeby.

      Usuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...