Osobliwi ulubieńcy cz. I – Inglot


Osobliwi ulubieńcy to seria postów, która zrodziła się z potrzeby praktycznej. Dlaczego? Nie lubię jak kosmetyki się marnują, nie dla mnie podziwianie i oglądanie. Ja lubię używać, kocham makijaż i samo posiadanie nie przemawia do mnie. Tak już mam. Niestety w szaleństwie zakupów, chwilowych słabości czasami zdarza mi się iść w rejony firm, za którymi nie przepadam. I w taki oto sposób docieramy do Inglota. Z tej firmy zaledwie garstka produktów mi pasuje, lecz kupiłam pakiet cieni, do tego palety magnetyczne. W tym wszystkim potrzebowałam linera, najlepiej żelowego. Niestety nic innego nie było w moim zasięgu „na już, na teraz” i padło na Konturówkę w żelu opisaną przy okazji TEJ notki.

Zapragnęłam cieni, pomimo, że nie miałam o nich najlepszego zdania. Wybór padł na takie zestawienie. Postawiłam na pakiet kolorów, które wykorzystam na dzień/wieczór w różnych połączeniach. Do tego skompletowałam paletę z odcieniami do brwi. Jeżeli macie życzenie to poświęcę im osobną notkę z opisem i pełną prezentacją.



Mój zapał szybko opadł, ale w moje ręce trafiła baza Pixie Epoxy a potem Grashka. Te dwa małe cuda uratowały zakupy i sprawiły, że makijaż z cieniami Inglota staje się bardzo udany. Nie wykluczam, że pewnie jeszcze jakiś kolor dojdzie, ale wolałabym gdyby cienie miały formułę serii Noble, z której mam dwa kolory i są rewelacyjne. Czasami można zostać przyjemnie zaskoczoną.

Konturówki w żelu to produkt Inglota, z którym mam trudną relację. Z jednej strony doceniam, jakość/trwałość, lecz denerwuje mnie szybkie zasychanie i pomimo nasycenia koloru kreska wymaga poprawki. Zdarzają się prześwity. O ile na cieniach tego nie widać, to, gdy używam jej solo już tak. Jednak mam jedną ogromną słabość, kolory.... Kocham kolorowe kreski a kiedy liner ma świetną trwałość czyt. wytrzymuje ekstremalne warunki: D to musi być mój. Cenię sobie swobodę nie tylko w codziennym makijażu. Nie lubię być niewolnicą lusterka i poprawek w ciągu dnia. W taki sposób przez kilka tygodni krążyłam wokół tego produktu w Inglocie, po czym tuż przed wyjazdem stwierdziłam, że jeżeli nie kupię to będę żałować.
W taki oto sposób trafiła do mnie taka oto gromadka kolorów.


Czerwień # 79 zachwyciła od pierwszego spojrzenia: D Wiedziałam, że jest stworzona dla mnie! Jednak przestrzegam, akurat tej sztuki nie sprawdziłam w trakcie zakupów. Opakowanie okazało się mieć zerwaną folię zabezpieczającą i liner był podeschnięty: / Reaktywowałam go za pomocą, Duraline, ale mam nauczkę. Wszystko otwieram i sprawdzam na miejscu.

Brąz # 89 to bardzo ciekawy kolor, zimny brąz z domieszką fioletu. Trochę taki w stylu taupe, ale pozbawiony domieszki szarości. Przepadłam dla tego odcienia ♥


Niebieski # 82, która ma szalenie elektryzujący odcień. W zależności od światła mam wrażenie, że widzę w nim domieszkę fioletu.


Fiolet # 74 przywołuje skojarzenie z oberżyną, rozgniecionymi jeżynami. Szalenie mi się spodobał jak tylko wypróbowałam go na dłoni, ponieważ w opakowaniu nie zdradzał takiego potencjału.



Planuję przyjrzeć się jeszcze raz dostępnym kolorom i postawić na szaloną kreskę na oku:)
Większość z Was miała okazję oglądać na FB kilka moich makijaży. Była to pewna zapowiedź i moim zdaniem one najlepiej pokazują jak poszczególne kolory zachowuję się na oku.
Cienie to w głównej mierze Inglot, jedynie przy czerwonej i fioletowej kresce bazą był cień z Grashki 01 Tea Rose.

W każdym makijażu została wykorzystana baza pod cienie Grashka. Duża grupa osób miała okazję testować ją w ramach HexxBOX’a i trafiła także w moje ręce. Przyznam się, że opinie są zróżnicowane i byłam ciekawa jak się spisze. Wyciągnęłam ją i zaczęłam wykorzystywać, na co dzień, ponieważ pierwsze testy wypadły bardzo dobrze:) Jestem nią mile zaskoczona, świetny produkt, który potrafi utrzymać w ryzach moje powieki i dodatkowo pobić kolor cienia. Na pewno napiszę o niej więcej łącznie z prezentacją cieni.






Posiadacie w swoich zasobach kosmetyki, które nie do końca zachwyciły, lecz dziwnym sposobem wkradły się w łaski i stały się właśnie osobliwymi ulubieńcami? 

Dajcie znać:) z chęcią się dowiem jak to jest u Was, a być może przy okazji trafię na perełki kosmetyczne.

Pozdrawiam!

147 komentarzy:

  1. najbardziej spodobały mi się brązowa i fioletow kreseczka...ładnie podbijają kolor Twojej tęczówki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :)

      Lubię eksperymenty z kolorami i to bardzo :D

      Usuń
  2. Cenię te konturówki głównie za ogromny wybór kolorów. Tylko w Inglocie znalazłam formę białego eyelinera, którego kiedyś bardzo potrzebowałam. Przydał się, ale też bardzo szybko zasechł.

    Swoim osobliwym ulubieńcem mogę nazwać palety ze Sleeka. Najpierw wielkie rozczarowanie (może zbyt wiele się spodziewałam), a teraz całkiem się lubimy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że tak szybko zasychają :/ jednak póki mam Duraline na stanie to będę je trzymać. Natomiast gdybym miała specjalnie ją kupować pod kątem utrzymania świeżości produktu to mocno zastanowiłabym się przed zakupem.

      U mnie Sleek przemija, zostały ze mną 4 palety i z nowości jakoś nic nie wpada w oko ;) Ale doskonale Cię rozumiem.

      Usuń
  3. u mnie to raczej potrzeba dobrej bazy aby moja powieka chciała współpracować z cieniami bo tak to a to coś mi się zwałkuje a to nie chce się rozetrzeć ;) I do tego mam duraline, który jest wielofunkcyjnym kosmetykiem :) Cieni inglota jeszcze nie miałam ale istnieje wokół nich jakaś legenda jak w wkoło paru innych produktów, które mają miano kultowych :P Chyba najbardziej sceptycznie podchodzę do tego tytułu w kwestii podkładów ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie pojęcie "kultowy" bardziej funkcjonuje w odniesieniu do muzyki/książek :) bo z kosmetykami bywa różnie :P Jednak nie zmienia to faktu, że czasami legenda robi swoje. Dlatego też szczególnie zwracam uwagę, by sugerować się opiniami osób, które mają podobne cery do mojej. Zawsze to jakiś początek.

      A czego próbowałaś z baz pod cienie?

      Usuń
  4. wow, na oku ta czerwień wygląda ślicznie:)! nie spodziewalam sie takiego efektu:) kolory mi sie podobaja bardzo, ten ala taupe jest wyjątkowy:)
    muszę koniecznie zajrzeć do Inglota, choć nie jest to firma , która mi jakosciowo odpoiwada:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Inglot jest przeciętny, ale myślę, że czasem warto tam zajrzeć. Bywają produkty, które zachwycają. Tak mam z linerami, głównie z jednego powodu- KOLORY:D Jestem od nich uzależniona.
      Czerwona kreska chodziła za mną od dawna, mam jeszcze liner z Gosha ale była to LE i już nie dostanę go ponownie. Stąd taki wybór.

      Usuń
  5. Mam takie samo o Inglocie. Ostatnio pisałam o raibowach, ze 2 notki temu. Maciki sypią się mocno, ale kiedy idą na bazę lub podkład są przepiękne. A kolekcja Noble jest na prawdę udana. Ta formuła występuje we wszytskich cieniach z tego typu to jest chyba schimmer ale głowy nie dam sobie uciąć bo nie mam ich pod ręką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seria Noble to jak dla mnie cienie metaliczne :)
      Z Inglotem to jest tak, że cenowo są dostępne prawie dla każdego i stąd taka popularność. Tak mi się wydaje, bo sama raczej wolę inne firmy.

      Usuń
  6. Hexx.... proszę pokaż cienie!
    MOJE KOLORY!
    Mogłabym mieć identyczną paletkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piąteczka ziomeczek bo ja tez :D

      Usuń
    2. W takim razie pokażę :) Przygotuję posta po powrocie z Polski. Wolałam zapytać, czy jest ktoś zainteresowany bo wiem, że Inglot jest dość popularny.
      Dla mnie takie zestawienie kolorów jest optymalne :D

      Usuń
  7. Oj czerwona kreseczka nie dla mnie ale cala reszta jak najbardziej:) Ja tylko raz kupilam liner z Inglota ale wlasnie byl zaschniety i nie do uzytku. Panie na stosiku jednak odmowily mi wymiany wiec sie zrazilam :P i na ten moment nie lubimy sie z ta firma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy lubi taki rodzaj akcentu w makijażu oka :)

      Gdybym została w PL wtedy dłużej, to na pewno poszłabym dochodzić swoich racji. Ale teraz jest już dużo za późno. Mam nauczkę na przyszłość, trzeba sprawdzać.

      Usuń
  8. taką niebieską kreskę ostatnio często noszę i robię ją właśnie cieniem Inglota :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U siebie nie lubię takich kresek ;) Musi być liner i najlepiej wodoodporny.

      Usuń
  9. Jeśli chodzi o linery żelowe z Inglota, to też mam co do nich mieszane uczucia... :P Ale sama mam dwa odcienie - czerń i ten chabrowy z numerem 82. Ten drugi to mój ulubieniec!!! Uwielbiam nim malować swoje powieki, jest świetny. No i zaintrygowałaś mnie tym brązem typu taupe :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory robią swoje :) a 82 mnie zawojował ♥
      Zerknij sobie na ten brąz, jest bardzo ciekawy! tym bardziej, że nie ma w sobie szarości.

      Usuń
  10. Wow, ale ta oberżyna jest śliczna :) Nie miałam linerów z inglota, obecnie używam tylko czarnego ale z maca, ale zastanowię się poważnie nad zakupem tego oberżynowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydatek nie jest duży, a kolor piękny :)

      Usuń
  11. Rewelacyjnie Ci w czerwonej kresce! Aż nabrałam ochoty na ten liner :D

    ps. też proszę o swatche cieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Szalenie spodobała mi się taka drapieżna wersja :D

      Będą :) Myślę, że po powrocie do domu przygotuję notkę, w której pokażę wszystkie kolory jakie mam, nie tylko te, które teraz widać.

      Usuń
  12. Ten drugi makijaż (fioletowo-różowy) skradł mi serce :) przecudny! Fioletowy liner mnie kusi :D Dziś się zabieram za bazę Grashki. Wczoraj przyszła, ale nie macałam, bo chcę najpierw zrobić zdjęcia (ale ciężko się powstrzymać ;)).

    U mnie takie trochę rozczarowanie wzbudziły cienie pastelowe z Inglota, bo spodziewałam się dużo lepszej pigmentacji, a na oku w sumie giną. Ale i tak się lubimy. Po prostu nauczyłam się ich używać. Tak samo miałam z tuszem wibrującym z Maybelline. Na początku to była masakra. Chciałam go wyrzucić, bo tak mi sklejał rzęsy. Miałam wrażenie, że nakładam go tonę za jednym razem i że rzęsy się od niego uginają. Ale jak trochę podsechł to okazał się całkiem fajnym, mocno czarnym tuszem :) No i trochę więcej wprawy z nim nabrałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* a liner polecam jak tylko lubisz takie kreski.
      Będę wypatrywać wrażeń co do Grashki i mam nadzieję, że będziesz zadowolona :)

      Czasami irytuje mnie, że pewne produkty trzeba oswoić, czy nauczyć się używania na nowo. Bierze się to stąd, że oczekuję działania zgodnego z rekomendacją. No ale nie zawsze można mieć wszystko ;)

      Usuń
  13. Tak właśnie myślałam jak pokazałaś na Facebooku, że ta czerwień to Inglot. Bardzo kusi, bo wygląda genialnie! :) Ja na szczęście jeszcze nie trafiłam na słabe cienie z Inglota. Wszystkie, które mam mają minimum przyzwoitą jakość. Z chęcią zobaczę te Twoje, bo świetne kolory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był taki mały wstęp :) W zasadzie to zaczęłam coraz bardziej doceniać FB pod kątem szybkiego kontaktu. Jednak nie chciałam wszystkiego zdradzać ;)))

      Pewnie gdybym wybierała cienie ze względu na formułę, to moje odczucia byłby inne. Szukałam kolorów, no i nie z każdym trafiłam. Z drugiej strony kilka z nich urzekło mnie niesamowicie.
      Dobór kolorów daje mi dużą swobodę, bo mogę bazować na nich także jako róż, czy rozświetlacz i to lubię :)

      Usuń
  14. Nigdy bym siebie o to nie podejrzewała, ale... ten czerwony liner wpadł mi w oko! Brąz i ten piękny niebieski odcień również są świetne. Zresztą, fiolet też mi się spodobał :D Czuję, że muszę iść do Inglota :P

    Na cienie nawet nie patrzę, bo tych mam pod dostatkiem, jak na moje skromne potrzeby (choć przyznaję, że północno-wschodnia część palety delikatnie mnie zainteresowała ;P).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz :) Nigdy nic nie wiadomo. Gdyby kiedyś ktoś mi powiedział, że będę nosić czerwone kreski to popukałabym się w czoło :D

      Zrobiłam u siebie totalne porządki i postanowiłam, że tym razem kompletuję cienie nie ze względu na kolory, ale walory użytkowe :)
      Będzie pełna prezentacja więc może któryś kolor przyciągnie Twoją uwagę na dłużej :)

      Usuń
  15. Kupiłam jakiś czas temu brązowy liner Inglota i go uwielbiam!!!! Kreski są trwałe i nawet jak mi oczy łzawią w ciągu dnia, to nic się nie zmyje- dla mnie rewelacja:)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja uwielbiam cienie inglota ;) w inglocie dalej można kupić takie palety bez przegródek?? muszę się wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupowałam je ponad pół roku temu, ale nie słyszałam nic na temat wycofania ich ze sprzedaży. Sprawdź :) Dla mnie one są bardzo praktyczne.

      Usuń
  18. Mam podobnie do Ciebie, nie lubię jak marnują się kosmetyki dlatego zawsze stsram się znaleźć dla nich nowe zastosowanie albo komuś oddaję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dobre podejście :) i do tego nie mam problemu, że coś tam po drodze wpadnie nowego :P

      Usuń
  19. Czyżby cienie z Inglota Ci nie podpasowały ?:) mam od nich paletkę 3 i bardzo je lubię :) konturówki są przepiękne zwłaszcza ten fiolet i brąz :) co do bazy Grashki, znasz moje zdanie, bo wczoraj pisałam o niej notkę na blogu ;) u mnie się mało co sprawdza w tej kwestii, bo mam mocno przetłuszczające się powieki, ale fajnie, że u Ciebie daje radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A...zapomniałabym pokazuj prędko swatche cieni, wszystkie są prześliczne! :)

      Usuń
    2. Wiesz, lubię cienie z którymi nie mam problemu czyli nakładam, rozcieram i tadam :D Niestety Inglot nie sprawdza się za każdym razem, dużo zależy od bazy. Także gdybym miała opierać się wyłącznie na tych cieniach, to makijaż nie sprawiałby mi tyle przyjemności ;)Za dużo kombinowania.
      Co do bazy Grashki, to moje powieki należą do tych problematycznych. Szybko się przetłuszczają i jak do tej pory najlepiej z nimi radziła sobie baza Lumene i Mary Kay. Grashka mile mnie zaskoczyła, ponieważ cieszyłam się idealnym makijażem przez cały dzień.

      Trzeba próbować, bo nie ma reguły. Niestety ;)

      Cienie zaprezentuję niebawem w pełnej krasie :D

      Usuń
  20. Wyglądasz ślicznie uwielbiam Twoje makijaże. Już niedługo. Yay!

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja do tej marki się nie przekonam:) Ale nigdy nie mów nigdy, presadne jest też wg. mnie oczywiscie porównywanie jej do MAC.
    Ja niestety jak czegos nie lubię to odrzucam na wieczne nigdy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nauczyłam się ostrożnie operować słowem- nigdy :P Różnie bywa.

      Porównywanie do MAC'a jest dla mnie nie do końca zrozumiałe, ale ja za żadną z tych firm nie szaleję ;:)

      Usuń
  22. bardzo ladne kolory cieni wybralas.
    zelowe eyelinery rzeczywiscie maja swietne kolory!zwlaszcza braz i fiolet <3 ja jednak zrezygnowalam z tej formy eyelinera... z prozaicznego powodu: trzeba po uzyciu od razu umyc pedzel, a jak wesz, za kilka miesiecy nie bede pewnie miec na to czasu i makijaz bedzie musial byc blyskawiczny ;)
    swoja droga rowniez bardzo nie lubie trzymac kosmetykow dla samego ich posiadania. pod koniec miesiaca zrobie czystke i po prostu wyrzuce kosmetyki, ktorych od miesiecy nie uzywam, a nie nadaja sie one do przekazania w inne rece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Wybór był na raty, bo na miejscu czuję się zawsze oszołomiona nadmiarem kolorów :D

      Masz rację, tego typu liner jest problematyczny. Ja co prawda trzymam pod ręką zawsze miniaturę micela i ... zostawiam w nim na parę chwil pędzelek a potem jak mam wolną chwilę to myję :) W każdym razie płynny liner jest dużo bardziej praktyczny.

      Takie chomikowanie to nie dla mnie. Zdarza mi się, że coś tam potrzymam dłużej w szufladzie ale to na zasadzie dozowania przyjemności, bo finalnie trafia do użytku. Nie sprawdza się, szukam nowego domu :D

      Usuń
  23. Czerwona kreska na oczach jakoś do mnie nie przemawia. Pięknie ja namalowałaś, ale mam wrażenie (przez jej kolor), że masz czerwone spojówki. Kolorowe kreski swoja droga bardzo lubię, na lato często je wykonuję. Używam do ich zrobienia kolorowych cieni i Duralina, bo też nie lubię marnowania kosmetyków, a jest to jedyny sposób wykorzystania niektórych kolorów cieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerwień dlatego nie jest do końca bezpiecznym kolorem, ale nie zamierzam z niej rezygnować bo jest... drapieżna :D A to lubię w makijażu. Poza tym w globalnym ujęciu aż tak bardzo ten efekt nie rzuca się w oczy, a nie lubię podkręcać zdjęć np. wybielać gałki ocznej.

      Żałuję, że u mnie Duraline w połączeniu z cieniem nie daje trwałego efektu :/ Dlatego też stawiam na gotowe produkty a kolorowe kreski goszczą u mnie przez cały rok :)

      Usuń
  24. Piękne paletki skomponowałaś! Pokaż koniecznie swatche!

    OdpowiedzUsuń
  25. prezentacja cieni mile widziana :)
    mam podobne zdanie, kosmetyków używam, nie kupuję po to by na nie patrzeć :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że jednak zapotrzebowanie na taką prezentację jest więc mam nadzieję, że niebawem uda mi się to zrealizować.

      Przybij piątkę :)))

      Usuń
    2. przybijam i czekam na post z kolorkami :DD

      Usuń
    3. uwielbiam swatche, zawsze to się kończy zakupami bo cienie Inglot uwielbiam :)

      Usuń
    4. Mam w pamięci, że jesteś fanką Inglota bo w końcu to jeden z kolorów od Ciebie zgapiłam :)))

      Usuń
  26. a ja z Inglota używam tylko albo az LAKIERÓW :D kocham je za dosłownie wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepadam za nimi, ale bardzo lubię i cenię serię flejków czyli Dream Collection, które są moim zdaniem najlepsze na rynku.

      Usuń
    2. lakiery!! też kocham, na moich paznokciach dobrze się trzymają

      Usuń
  27. widzę, że mam też niektóre te same cienie z Inglota. Ja miałam wręcz przeciwnie cienie z Inglota uwielbiam i jeszcze mnie nie zawiodły, ale od długiego czasu stosuję pod nie bazę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie baza to podstawa :) jednak lubię zupełnie inną formułę cieni i stąd mój chłodny stosunek do Inglota :D

      Usuń
  28. O matko... jest dużo takich. Na przykład peeling Soraya morelowy... najpierw mnie drażnił, potem doszłam do wniosku, że jest za ostry, później męczyłam się, żeby go skończyć, a teraz za nim tęsknię, bo jest świetnym zdzierakiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak bywa, że czegoś nie doceniamy a potem tęsknimy :)

      Usuń
  29. Tych eyelinerów jeszcze nie miałam.Fiolecik bardzo mi się spodobał. A cienie Inglota uwielbiam od dawna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli lubisz taką formę linera to polecam :) Można śmiało spróbować.

      Usuń
  30. Ja cienie Inglota bardzo lubię, u mnie z bazą i bez bazy bardzo dobrze się sprawują :)
    I z wielką chęcią ujrzę prezentację tych cieni, które pokazywałaś w notce - kolory są piękne, bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę w komentarzach, że cienie przyciągnęły uwagę więc za jakiś czas przygotuję notkę :)
      Może zapragniesz któryś z kolorów? :)

      Usuń
  31. Śliczną paletkę sobie skomponowałaś. Przypomina mi trochę Oh So Special. Lubię cienie z Inglota, chociaż częściej sięgam po Sleeka. Może dlatego, że z Inglota mam pojedyncze kolory i zawsze muszę dorzucać coś z innych firm, żeby zrobić sensowny makijaż. Nie skusiłam się jeszcze na żadną konturówkę, a to dlatego, właśnie ze względu na zasychanie.

    Czy mam osobliwych ulubieńców. Oczywiście. Często zdarza mi się, że jakiś produkt rozczarowuje mnie na początku, ale potem się do niego przyzwyczajam (podobnie mam zresztą z zapachami). Z kolorówki były to na przykład malachitowy liner My Secret (gdyby inglot zrobił konturówkę w takim kolorze, to już by była moja), który wkurzył mnie ściąganiem powieki i kruszeniem się. Potem ogarnęłam, że muszę robić cieńsze kreski, i jestem w nim zakochana. Poza tym "holograficzne" cienie Lovely. Najpierw wielkie wtf?, a teraz: "chodźcie do mnie dzieciaczki". Ogólnie myślę, że kosmetykom też warto dać drugą szansę. No chyba że robią krzywdę, to nie, takich należy pozbywać się jak najszybciej.

    Buziaki, Śliczna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że masz rację :))) Chyba jakoś intuicyjnie poszłam z wyborem, ponieważ OSS lubię, ale czułam pewien niedosyt.
      Zasychanie jest minusem, chyba że już masz Duraline to można się ratować, ale w odwrotnym przypadku wcale bym nie polecała. Przynajmniej u mnie, bo Duraline używam do reaktywacji wszelakich linerów żelowych.

      Muszę wyciągnąć cień holo z Lovely, bo czeka nie wiem na co :D

      Widzimy się niebawem :)))

      Usuń
  32. Fioletowy, brązowy i niebieski liner wyglądają fenomenalnie! :)

    Ja za Inglotem nawet przepadam, choć faktycznie niektóre cienie niestety nie powalają pigmentacją. Również preferuję wykończenie właściwe serii Noble, czy perłowej, bo mam wrażenie, że te cienie malują same, nie trzeba się z nimi zbytnio gimnastykować, ani wysilać. Inną sprawą jest to, że ja z matami niestety słabo się lubię i zwyczajnie kuleję, jeśli chodzi o ich obsługę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja lubię maty lecz tutaj nic nie przebije matów z Bikoru. Żałuję, że firma nie wypuści kilku zestawień bazujących na samych matach, no ale trudno... Większość matowych cieni jest toporna w obsłudze, lecz Inglot przoduje w tej dziedzinie...

      Usuń
    2. Mistrzem w swojej dziedzinie jest matowy inglotowy wkład z serii rainbow, ten miętowo-seledynowy. Dwa pierwsze kolory prawie się od siebie nie różnią, w dodatku solidnie trzeba się namachać, żeby nałożyć je na powiekę. Na szczęście nie jest to kolor, którego używam na co dzień. Kupiłam go raczej jako uzupełnienie makijażu, jeśli akurat mam ochotę na jakiś kolorystyczny akcent ;)

      Usuń
    3. To jest właśnie to, czego nie lubię czyli malujesz, nakładasz, dokładasz a tam... lipa, że tak powiem. Wkurzają mnie takie cienie. Bo o ile podczas rozcierania coś zanika, to mogę dołożyć i efekt wzmocnić. Gorzej kiedy zanikanie zmienia się w znikanie...

      Usuń
  33. No właśnie dla tego nie lubię ich linerów w żelu, wysychają momentalnie ;] Mimo tego że kolory mają piękne, nie kupuję już ich więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym preferowała czerń, to w ogóle nie byłoby mowy o zakupie. Uwielbiam kolorowe kreski więc na pewne rzeczy przymykam oko, bo mało która firma oferuje dużą paletę kolorów o dobrej jakości czyt. wodoodporne :D

      Usuń
  34. Lubię Inglota i palety cieni, które masz, bardzo do mnie przemawiają :) Z linerów podoba mi się najbardziej niebieski i mam wrażenie również, że na Twojej powiece także ten kolor wygląda najładniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Nie mogłam odmówić sobie tego niebieskiego, bo przez długi czas byłam uzależniona od tego koloru :D

      Usuń
  35. bardzo ladnie wygladaja te kreski :)
    najbardziej podoba mi sie bordo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że każdy coś dla siebie znajdzie pośród tak bogatej oferty :)

      Usuń
  36. Jaką piękną kolorystycznie paletkę sobie zrobiłaś! Świetne kolory. Linery cudowne, szczególnie niebieski, uwielbiam ten odcień w formie kreski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Takie zestawienie wydawało mi się optymalne.

      Usuń
  37. Hm, sama mam mieszany stosunek do Inglota.. Lubię ich cienie, pomadki mają koszmarne, bo podkreślają niemiłosiernie suche skórki, róże w kremie są nietrwałe, a podkłady po dłuższym czasie się ulatniają. Dałam też szansę ich lakierowi do paznokci i na razie sprawdza się dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, mam pomadki z serii Slim i jestem nimi oszołomiona a szczególnie jednym kolorem. Będę chciała go pokazać, jakość też nie jest zła. Nie znam jednak pozostałych serii.

      Usuń
  38. śliwkowy eyeliner jest booski! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? :) Piękna, dorodna śliwka węgierka ♥

      Usuń
  39. Ten niebieski kolor mnie zachwycił ! Ostatnio na niego choruje :D Wszystko mam niebieskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam w takim razie :) jest wyjątkowy, dawno nie spotkałam takiego odcienia. A pamiętam, że dawno temu kiedy zaczynałam przygodę z kolorowymi tuszami to właśnie na taki odcień trafiłam przy zakupie maskary. Była extra!

      Usuń
  40. Piękna buziula :* we wszystkich makijażach ślicznie :)
    Osobliwością taką o której piszesz jest dla mnie olejek myjący z BU - na początku bardzo się zawiodłam, potem długo przekonywałam a teraz jestem zachwycona:) ale to była ciężka relacja:)hmm bardzo ciężka..
    Z kolorówki to nie wiem - nic nie przychodzi mi do głowy:)
    Jakoś Inglot mnie nie rajcuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CMOK CMOK

      Moja relacja z olejkami myjącymi z BU też była trudna, po czym doceniłam ale poznałam inny produkt, który pokazał, że można wymagać więcej :D

      Pewnie zajrzę do Inglota, ale jakoś specjalnie nie mam niczego na oku. Jest wiele innych firm, dla których warto stracić głowę :P

      Usuń
  41. cienie inglota lubię w tej cenie nie ma lepszych;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, pewnie masz rację ale podczas wyboru dobrych cieni cena schodzi na plan dalszy. Tutaj postawiłam na kolory i średnio się skończyło :/ Gdyby nie bazy, to cienie nie znalazłyby zastosowania.

      Usuń
  42. Kolory w palecie - idealnie skomponowane :) O Inglocie nie mam co pisać, bo jestem nieobiektywna - uwielbiam większość ich produktów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każda z Nas ma taką firmę :)

      Usuń
  43. brązowa kreseczka bardzo łanie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Za każdym razem jak jestem w Inglocie, zastanawiam się nad skomponowaniem palety. Ale zazwyczaj dostaję oczopląsu i wychodzę bez niczego. Myślę jednak, że następnym razem coś sobie wybiorę, bo bardzo mnie skusiłaś. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak jestem bez listy w trakcie zakupów to wychodziłam z niczym, albo zostawałam przy pojedynczych kolorach natomiast spisałam sobie numery i z kartką poszłam. W taki oto sposób skompletowałam palety :)

      Pokażę niebawem próbki kolorów, może akurat któryś Cię zaciekawi.

      Usuń
  45. Ja jestem zainteresowana opisem i prezentacją cieni ;)
    Najładniej Ci w przedostatnim makijaży w brązach ;D

    OdpowiedzUsuń
  46. inglot mnie raz jeden uczulił koszmarnie, potem spróbowałam czegoś w salonie: powtórka z rozrywki :-( w końcu zrezygnowałam.
    cieszę się, że znalazłaś tyle fajnych rzeczy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic na siłę, jest za dużo innych firm aby się męczyć ;)

      Usuń
  47. Ja bardzo lubię Inglota. Większość kosmetyków od nich u mnie się sprawdziło. Muszę sobie kupić ten chabrowy liner, jest piękny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam ten liner, kolor jest zjawiskowy ♥

      Usuń
  48. Co do bazy Grashka to z początku gorzej się u mnie spisywała, ale przy dłuższym używaniu jest coraz lepiej. Dobijam dna i pewnie zakupię niedługo kolejną. Podbija kolory faktycznie pięknie! Choć w sumie Hean u mnie "robi" podobnie :) Co do Inglota, to tu różnie bywa faktycznie, ja jakoś trafiłam na większość cieni dobrych. Zawiódł mnie jedynie, piękny bo piękny, waniliowy 351 - pigmentacja to pożal się Boże. I jestem świadoma, że takich kiepskich cieni jest u nich więcej - macałam w salonie choćby korale - każdy kolejny do kitu. :/ Chętnie poczytam o tych Twoich ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie skusiłabym się na tę bazę, ale poczytałam co kolejne osoby o niej piszą i stwierdziłam, że pora przekonać się na własnej skórze. Hean nie znam, jakoś odpuściłam sobie ich kolorówkę, ale widzę że jest grono osób chwalących ten produkt.

      Z tej gromadki bardzo problematyczny jest ten łososiowy mat, ale z kolei stanowi świetne zastępstwo dla różu i w takiej postaci jest bardzo trwały.

      Wkrótce pokażę je z bliska :)

      Usuń
  49. Czerwona kreska jest moją faworytką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Myślę, że każdy coś dla siebie znajdzie. Dla mnie to drapieżny kolor :D

      Usuń
    2. Ja jestem ogromną fanką czerwonych akcentów na powiekach, właśnie Inglot jako jedyny w zamierzchłych czasach poratował mnie czerwonym cieniem do powiek. Leżał długo, kombinowałam, łączyłam, ale nigdy efekt końcowy nie był taki jaki chciałam widzieć. Ostatecznie pomalowałam nim całą powiekę i to był strzał w dziesiątkę! Towarzystwo mu szkodziło najwyraźniej.
      Właśnie zdałam sobie sprawę, że dawno go nie używałam. Od kiedy maluję usta, ciężko jest mi zgrać czerwień na powiekach z czymkolwiek innym. W przypadku policzków rezygnuję po prostu z różu, stawiając na duet bronzer+rozświetlacz. Ale usta...?

      Usuń
  50. piękne kolory dobrałaś :)
    ja mam wielką chrapkę na kilka cieni Inglotowych (wkładów do paletki magnetycznej) i jutro będę miała szansę być w pobliżu Inglotowej wysepki :D

    cudnaś w każdym kolorze :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu :*
      Ciekawa jestem, czy wybrałaś coś dla siebie. Będę zaglądać bo zapewne podzielisz się zakupami z PL? :)

      CMOK

      Usuń
  51. nie miałam nigdy cieni Inglota, więc nie wiem do końca o co z nimi biega.. jedni chwalą, inni niekoniecznie.. jak ze wszystkim :)

    podoba mi się strasznie ten fioletowy liner! *.* czy konturówka jak ja sobie nazwali :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inglot ma jedną podstawową zaletę, ceny na każdą kieszeń :) i to jest jego podstawowy atut.

      Usuń
  52. ja uwielbiam cienie inglota :) mam ich dość sporo i używam namiętnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pokazywałaś u siebie? jeżeli nie to z chęcią obejrzę zbiór! :)

      Usuń
    2. pokazywałam, możesz łatwo znaleść w wyszukiwarce lub po tagach :) Nie będę tu linków zamieszczać :)

      Usuń
  53. niebieska kreska jest świetna :-) ale najnajnajnajbardziej podoba mi się 3 makijaż. strasznie. gapię się na niego już dobre pięć minut, mam nadzieję, że nie dostałaś czkawki, choć przecież to nie obgadywanie :D i włoski Ci fajnie odstają, taki artystyczny nieład w którym bardzo Ci do twarzy.

    Osobliwych kosmetyków mam bez liku. Ostatnio takim cudakiem był balsam do włosów z dejonizowaną wodą i jaśminem. Po pierwszych użyciach zła byłam, że go kupiłam. W dodatku śmierdział mi jaśminem bardzo intensywnie, a ja tego zapachu nie znosiłam (czas przeszły, bo już go lubię;)), po następnych doceniłam jego jedną cechę, a po kolejnych na prawdę pokochałam. Trudna miłość, będę o nim pisać za niedługo.

    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) i cieszę się. A ten trzeci to zwykły dzienniak, dwa kolory :)

      Włosy żyją własnym życiem :D ale jutro wizyta u fryzjera i zobaczymy, co dalej. Z jednej strony ścięłabym ale z drugiej chciałabym zapuścić więc może tylko zachowawcze zmiany, by linia cięcia nadała kształt :)

      Będę wypatrywać notki w takim razie, choć teraz mam niezły tył ;)))

      Usuń
  54. super... czaje sie na inglotowe produkty juz 1,5 roku i ciagle cos... najczesciej brak kasy :/ pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety i tak bywa, ale zawsze można coś zaplanować metodą małych kroczków. Nie musisz kupować wszystkiego od razu.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  55. Różowe, brzoskwiniowe kolory są ewidentnie dla Ciebie, po raz kolejny to widać :-)

    moja przygoda z Inglotem jest przyjemna, nawet bardzo :-)) cienie są cudne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*

      Zaliczasz się do grona szczęśliwców w takim razie :)

      Usuń
  56. Piękny zestaw cieni :)
    Kilka z nich mam i ja.
    Zresztą, nr 110 kupiłam z Twojego polecenia.
    I jestem z niego bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tak, ten kolor jest specyficzny i cieszę się, że trafił w Twoje potrzeby :)

      Usuń
  57. Chyba jestem po części facetem i teraz się wygłupię, bo do tej pory nie mogę dojść, czemu w paletkach do brwi są różne odcienie brązu? :P Twoja skompletowana to też zestawienie różnych..
    Oj, a mi się zdecydowanie częściej zdarza zachwycić czymś w pierwszym kontakcie, a później odkrywać wadę za wadą.. Wolałabym juz odwrotnie :) Chociaż czasami i tak się zdarza, np. z kremem Dermedic Hialuro 3. Okazał się świetny dopiero jak moja cera dostała po tyłku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego? :) już wyjaśniam. Moje brwi są praktycznie niewidoczne, w zależności od makijażu lub jego braku podkreślam je mocniej lub słabiej. Przy tym jasny kolor służy do wyznaczenia kształtu a ciemny do wypełnienia. Skompletowałam tę piątkę także w innym celu, by wykorzystać ją jednocześnie do makijażu oczu. Dlatego też odcienie od najjaśniejszego do najciemniejszego są idealne do smoky eye, czy choćby zwykłego dzienniaka.
      Bez szukania, kombinowania mam od razu pod ręką zestaw kolorów, który użyję od a do z.

      Usuń
    2. Aa.. teraz wszystko jasne :) Ja mam ciemne i dość gęste, ale z prześwitami i akurat zawsze używam tylko jednego koloru, który się z nimi stapia. Kiedy malowałam blond koleżanki używałam na nich po prostu jaśniejszego i też tylko jednego i ciągle nie mogłam zrozumieć o co chodzi :) Aż podejrzewałam, że jaśniejszy jest na szerszą część brwi, a ciemniejszy na tą wąską :P

      Usuń
  58. Moim osobliwym ulubieńcem stał się mineralny róż Rhea. Liczyłam na cukierkowy odcień pozbawiony drobinek, tymczasem w moje ręce wpadł wymarzony rozświetlacz:)

    Świetnie wyglądasz w czerwonej kresce:) Nie przypuszczałam, że z jej pomocą można uzyskać tak ciekawy efekt. Będę musiała trochę potrenować z cieniami i jeśli będę korzystnie wyglądała w takim zestawieniu, to kupię eyeliner:)

    Gdy zużyję bazy pod cienie, które pozostawiają sporo do życzenia, to zainwestuję w Grashkę:) Widzę, że ten produkt cieszy się dobrymi opiniami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany :) Rhea to były moje pierwsze minerały jeszcze przed erą EDM, Lumiere, Meow i innych :) I to one mnie zniechęciły do minerałów :P Długo się przełamywałam, ale w końcu było warto.

      Dziękuję :) Spróbuj, może i Ty poczujesz się zachęcona :) Czerwień odkryłam przypadkiem i lubię po nią sięgać.

      U mnie baza pod cienie jak nie zdaje egzaminu to wylatuje. Nie ma zmiłuj, bo jest to podstawa przy makijażu oczu :P

      Usuń
  59. z Inglotami rzeczywiście bywa różnie. Pigmentację na ogół mają naprawdę w porządku, ale trwałość hm hm... bez bazy ani rusz. I mam jeden mat od nich, nie mogę z nim dojść do ładu :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie bez bazy ani rusz także nie ma mowy, bym odpuściła ten element, który jest kluczowym fundamentem podczas malowania oczu :)

      Usuń
  60. chyba juz kiedys pisalam ze jako eyelinery dobrze spisuje sie maybelin color tatoo,
    trukus jest mega mocny i nic go nie rusza przez caly dzien.
    szukam fioletu i w oko mi wpadl Technik? tylko jest na ebayu , nie wiem gdzie go stacjonarnie wychaczyc, ale chyba klikne w koncu;0

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię tych cieni, próbowałam ich w różnej kombinacji i niestety. Nie dla mnie one :/
      Technik? nie znam, nic mi to nie mówi :P

      Usuń
  61. Chyba się skusze na liner z Inglota;)

    OdpowiedzUsuń
  62. Konturówki w żelu zaciekawiły mnie bardzo, a paletka z cieniami ma przepiękne i moje kolory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory to niesamowity atut i jeżeli stawiasz na kolorowe kreski, warto mieć choćby jeden :)
      Dziękuję :) Będzie pełna prezentacja.

      Usuń
  63. Odpowiedzi
    1. Nie lubię się zbytnio z ich lakierami więc podziękuję ;)Z dwojga złego wolę kupić Essie :)

      Usuń
  64. Ta paletka brązów jest śliczna w sam raz w moim guście :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udany zestaw :) Dobry i do brwi jak i do makijażu oczu.

      Usuń
  65. Dzięki Dzollsowi mogłam potestować liner Inglota (piękny, zielony). Byłam na niego bardzo napalona (chciałam kupić zielony, żółty i biały) i dzięki tej próbce oszczędziłam sporo pieniędzy- niestety ich konsystencja mi nie pasuje.

    A cienie lubię z lini pearls. DS mnie kuszą w sklepie, jednak na powiece wyglądają kiepsko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, konsystencja jest dziwna ale w tym wypadku kolor plus trwałość przeważyły w moim przypadku :)

      Perłowe mają lepszą formułę, lecz zauważyłam, że baza robi dużą różnicę. Trochę wymagające są te cienie...

      Usuń
  66. Oczy same mi się uśmiechnęły do tej oberżynki :)

    OdpowiedzUsuń
  67. Koniecznie poproszę o opisy i numerki cieni z Inglota :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w przyszłym tygodniu wyrobię się z pełnym pokazem. Przedstawię wszystkie cienie jakie mam w swoich zasobach z Inglota, no i kilka nowych doszło :)

      Usuń
  68. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  69. Mnie wszystkie te linery żelowe z Inglota uczulają, podobnie jak WSZYSTKIE fioletowe cienie od nich. To jest bardzo dziwna sprawa. Ogólnie uważam, że Inglot to bardzo średnia marka, dobre są jedynie ich cienie, ale bez bazy pod cienie ani rusz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, stawiam, że musi być jakaś formuła lub składnik, który jest sprawcą. Już jedna z moich Czytelniczek-Lena narzeka, że Inglot wywołuję u niej uczulenie.
      U mnie nic takiego się nie dzieje, ale nie zachwycam się ta firmą jak 3/4 blogosfery ;)

      Bez bazy pod cienie nie ma mowy, żadna firma nie daje rady. To konieczność ;)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...