Jak wybierać krem i czym się kierować. Co znaczy nawilżenie, nawodnienie, odżywianie, regeneracja - co/jak/dlaczego - moja skuteczna pielęgnacja.



Postanowiłam poruszyć temat z pozoru oczywisty i zwyczajny, a jednak po wielu rozmowach z wieloma osobami wyłonił się zupełnie inny obraz dotyczący wyboru podstawowego kremu lub dopasowania go pod kątem określonych potrzeb. Dzisiejszy tekst będzie świetnym uzupełnieniem istniejącego już wpisu Moja skuteczna pielęgnacja: nawilżanie (mini przegląd produktów oraz ich rola), choć pewnie ten obecny powinien stanowić wprowadzenie :) Postaram się uporządkować wiedzę odnośnie często używanych terminów: nawilżenie, nawodnienie, odżywianie, regeneracja - które wciąż dla wielu osób stanowią zagadkę ;) Co nie jest niczym niewłaściwym, nie każdego interesuje świadoma pielęgnacja oraz zastosowanie jej w praktyce. Natomiast dobrze jest znać podstawy, by nie błądzić niczym jak we mgle podczas zakupów i wybierać świadomie.

"Fizjologia skóry" Zoe Draelos & Petera T. Pugliese idealnie odpowiada oraz opisuje poszczególne zagadnienia dlatego gorąco zachęcam do zapoznania się z tą pozycją, szczególnie dla pragnących wiedzieć więcej. Dla tych, których świadoma pielęgnacja stanowi nie tylko pewien rytuał, ale przynosi satysfakcję i sprawia radość :) Sama na jej podstawie oraz kilku innych pozycjach będę opierać swoje przemyślenia i wnioski.

Skupiłam się na przybliżeniu poszczególnych określeń w telegraficznym skrócie, ponieważ będzie to wstęp do kilku kolejnych wpisów. Porządkują one moją wiedzę oraz jednocześnie wyjaśnią pewne różnice, które z nich wynikają. Pozwolą też na szerszą ocenę tego co, jak, kiedy i dlaczego stosuję/uważam za dobrą opcję.

Zapraszam!

Schematy pielęgnacji opierają się na różnego rodzaju wytycznych, które w pierwszej kolejności powinno być zdominowane potrzebami skóry. Jednak, czy tak jest w rzeczywistości? Dopasowanie kosmetyków dla znacznej większości osób wciąż stanowi wyzwanie, do tego mnóstwo reklam, kuszenia kolejnym przełomowym mazidłem i... zaczynamy tonąć w kosmetycznej otchłani wraz z przeładowaną półką/szufladą itd.

  • Z mojego punktu widzenia zaczęłam dążyć do tzw. pielęgnacji kapsułowej (o tym będzie za jakiś czas). Stąd też pomysł na wpis omawiający czym są nawilżenie, nawodnienie, regeneracja, odżywianie. Jak to wygląda z punktu widzenia skóry w konfrontacji z ofertą na rynku oraz co tak naprawdę oznacza każdy z tych przedziałów?

Większość osób zakłada i tak też traktuje, że nawilżenie to WSZYSTKO a to jest niczym wierzchołek całości, pod którego powierzchnią mieszczą się kolejne elementy.

O roli prawidłowo funkcjonującego płaszcza hydrolipidowego znajdującego się powierzchni rogowej warstwie naskórka już pisałam KLIK! dlatego nie będę rozwijać tego tematu tym razem, ale przypomnę że to jeden z ważnych elementów, od którego jest uzależniony poziom nawilżenia i odżywienia skóry. Daje nam zabezpieczenie od środka ale i od zewnątrz.

W praktyce wpływa, to na  jędrność, elastyczność, odporność na działanie czynników zewnętrznych.

Dlatego też tak ważne jest zachowanie równowagi, a że skóra to żywy organ, najczęściej polega to na stałej kontroli, zwłaszcza gdy w grę wchodzą różnego rodzaju kuracje/zabiegi (Harold Lancer ładnie to nazwał 'kontrolowanym uszkodzeniem" w nawiązaniu do stymulacji skóry poprzez złuszczanie, jest to szczegółowo opisane w jego książce "Skóra pełna blasku"). Z drugiej strony, ową równowagę zaburzają także inne czynniki jak np. błędy w pielęgnacji, czynniki zewnętrzne (wiatr, niskie lub bardzo wysokie temperatury) itd.

W praktyce tego typu zaburzenie powoduje przesuszenie oraz widoczne łuszczenie się skóry, odwodnienie, stany zapalne różnego rodzaju, uwrażliwienie, zaostrzenie się wielu problemów skórnych, wzmożone zaczerwienienie, utrwalony rumień itd.



Nawilżenie, nawodnienie, odżywianie, regeneracja - co/jak/dlaczego.

Nawilżenie, to nie do końca nawodnienie, ale też jedno z drugim jest ściśle powiązane. Zaburzony z kolei ciąg na linii nawilżanie/nawodnienie prowadzi do kolejnych nieprawidłowości, kiedy potrzebne jest odżywianie przekładające się na regenerację. Co więcej, nieprawidłowo dobrane preparaty nawilżające oraz odżywcze pogłębiają problem zaburzonej skóry i proces regeneracji nie jest kompletny. Kręcimy się w kółko.

Krem nawilżający, po który zwyczajowo sięgamy nie jest optymalny z wielu względów. Dlatego po raz kolejny należy pamiętać czym jest równowaga hydrolipidowa i jaką spełnia rolę, a będzie nam dużo łatwiej dopasować nie tylko krem, ale i pozostałą część pielęgnacji.

Proces nawilżania, jego zadaniem jest zatrzymanie wody w skórze (spowolnienie TEWL) i pierwszym sygnałem o naruszeniu bariery lipidowej staje się przesuszenie, nieprzyjemne uczucie ściągnięcia.

Proces nawadniania polega na uzupełnieniu wilgoci we wnętrzu skóry, w przeciwieństwie do składników nawilżających powinny one przenikać głębiej i wiązać się ze skórą. Jeżeli pomimo działań nawilżających i nawadniających skóra wciąż jest sucha a problem się pogłębia, to najczęściej w takim przypadku mówimy o odwodnieniu skóry.

Proces odżywienia skupia się na uzupełnieniu braku lipidów, który przekłada się zachodzący cykl związany z regeneracją. Jednym słowem redukuje on podrażnienia, wzmacnia barierę naskórkową i chroni skórę przed niekorzystnym działaniem różnego rodzaju czynników.

Krem nawilżający, a może odżywczy?

Możemy wybrać klasyczny nawilżacz, który posiada walory odżywcze bądź wybrać krem nawilżający oraz krem odżywczy. Warto kierować się potrzebami skóry, własnymi preferencjami oraz schematem pielęgnacji. ma to także przełożenie na konsystencję samego produktu i dobór składników, ale o tym poniżej.

Dobry krem powinien zawierać składniki nawilżające/nawadniające ale także odżywcze. W "Fizjologii skóry" został zaprezentowany Hierarchiczny podział produktów nawilżających:

  •          Wygładzanie i zmiękczanie skóry
  •           Zwiększanie nawodnienia
  •           Poprawa wyglądu skóry
  •          Dostarczenie składników kosmetycznych do skóry

Podstawowymi funkcjami, których szuka większość z nas, to właśnie wygładzenie i zmiękczenie skóry. Nie od nich zależy poprawa kondycji skóry, ale stają się niejako pierwszym z wytycznych. Warto zwrócić uwagę na skład preparatu, ponieważ większość nawilżaczy jest emolientami, lecz nie każdy emolient jest nawilżaczem. Z kolei produkty zwiększające nawodnienie pozostawiają odczuwalny film na skórze tworząc sztuczną barierę. Dlatego na tle procesu nawilżania i nawadniania w kremie powinny znaleźć się substancje okluzyjne (woski naturalne, syntetyczne, kwasy tłuszczowe, alkohole tłuszczowe oraz silikony) oraz humenktanty (składniki zatrzymujące wodę w skórze np. gliceryna, kwas hialuronowy, glikol propylenowy, hydromanil, trehaloza, pantenol, gliceryna, mleczko pszczele, aloes, miód, aminokwasy (prolina, alanina), mocznik, kwas mlekowy, ferulowy, laktobionowy). Dlatego dobry nawilżacz powinien spełniać określone kryteria: 

  • bazować na emolientach
  • zapewniać właściwości nawadniające
  • poprawiać wygląd skóry
  • dostarczać optymalną ilość substancji kosmetycznych

Jednym słowem istotne jest zachowanie równowagi pomiędzy emolientami oraz humektantami. Tak, by funkcję danego preparatu dopasować do potrzeb skóry w danym okresie, podczas kuracji kwasowych/retinoidowych bądź podczas klasycznej pielęgnacji.

 

Walory odżywcze, to nic innego jak "karmienie skóry" poprzez dostarczanie jej niezbędnych składników wymaganych do regeneracji i jednocześnie chroniących ją przed procesami starzenia. W takim kremie znajdziemy składniki odpowiadające za utrzymanie nawilżenia oraz nawodnienia a także antyoksydantów, witamin i innych substancji.

Właściwie dobrany preparat odżywczy spełni zadanie wyciszające oraz regenerujące. To jest niezbędne podczas wszelkiego rodzaju kuracji/zabiegów ze względu na naruszenie bariery naskórkowej w sposób kontrolowany.

  • Co jest potrzebne?

Na pewno podstawowa znajomość INCI, co dzisiaj nie jest tak trudne ani skomplikowane. Można skorzystać choćby z analizatora Skincarisma, druga sprawa, testy organoleptyczne. To dzięki nim jesteśmy szybko ocenić, czy odpowiada nam konsystencja produktu oraz jego zachowanie na skórze. W zależności od potrzeb, rodzaju i kondycji skóry każdy z nas lubi/potrzebuje innych formuł. Wybór na rynku jest OGROMNY, od emulsji przez lekkie mleczka po treściwe balsamy i gęste kremy. Niektóre są typowo otulające, inne bardzo lekkie i delikatne.

Właściwie dobrane kremy nawilżające, odżywcze staną się idealnym wsparciem dla skóry pod warunkiem, że będziemy dobierać je do potrzeb własnej skóry. Oczywiście określony kosmetyk, to TYLKO jeden z elementów, bo tak na dobrą sprawę cała nasza pielęgnacja i tzw. higiena życia staje się sumą WSZYSTKICH działań :)

Na koniec dodam, że nie zawsze to musi być krem w tradycyjnym ujęciu. W zależności od zawartych w nim składników i całej formulacji bez problemu można wesprzeć/podkręcić jego właściwości przez dodanie określonych preparatów funkcyjnych. Posiadając już wiedzę, na co dokładnie powinno zwracać się uwagę będzie to zdecydowanie prostsze.

 

Pozdrawiam serdecznie :)

12 komentarzy:

  1. Dziękuję za ten wpis <3 Musiałam dokładnie przeczytać, żeby zrozumieć i to ma sens :D Ma sens dlaczego jak skóra jest w bardzo złym stanie (wysuszona i odwodniona) to zwyczajny Toleriane i serum Liq Ce nie wystarcza i trzeba tam dodać coś więcej :)
    Wciąż świadoma pielegnacja to jest dla mnie czarna magia, chociaż wiem, że zeby sobie samej pomóc musze się tego nauczyć :D
    Zamówiłam z Twojego polecenia A.Florence, mam nadzieję, że ten olejek dodany do pielęgnacji trochę pomoże mojej skórze w wyjściu z podrażnienia :D
    Dziekuję Ci ogromnie za wszystko <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się opisać całość jak najbardziej w przystępny sposób :) W tym wszystkim jest to, że mało kto tłumaczy i omawia dane produkty z jasnym przekazem. Nikt też nie tłumaczy, na co konkretnie zwrócić uwagę. Od lat widzę głównie polecanie w tysiącu odmian na zasadzie np. problem X lub Y, to wybierz produkt A lub B. Ale dlaczego i skąd pewność, że on będzie dobry dla mnie? Odpowiedzi brak. Po części nasza rozmowa stała się katalizatorem do tego, by zająć się od nowa szkicem roboczym, do którego jakoś straciłam natchnienie ;)

      LRP Toleriane Sensitive (light i riche) to super opcja dla już prawidłowo funkcjonującej skóry bądź takiej, która niezbyt dobrze reaguje na większość formuł okluzyjnych. A także dla osób, które szukają czegoś na dzień, pod makijaż itd. Lubię obie wersje, ale przy większych problemach one są za słabe.

      Na pewno tego typu tematy łatwiej omawia się ze specjalistą twarzą w twarz, który może zobaczyć realny stan i kondycję skóry, wspomóc się aparaturą do tego przeznaczoną. Niemniej mam nadzieję, że tego typu podstawy pomogą podczas wyboru kolejnego preparatu i stanie się on łatwiejszy :) Tego Ci życzę! i przede wszystkim zdrowej skóry, która cieszy i wywołuje zadowolenie <3

      Usuń
    2. Wszystko jest opisane w bardzo przystępny sposób i zrozumiale :) Zgadzam się z tym, że jest tak, że mało kto omawia produkty z jasnym przekazem. Widzi się tylko na przykład 'masz trądzik? To uzyj kwasu bha 3 razy w tygodniu', no tak, no dobra, ale co potem, bo sam kwas i co potem robić? Tego już nikt nie wyjaśnia i nie opisuje tych procesów, które ten wspomniany kwas zaburza, coś jest ze skóry 'zabrane' jakby, to coś trzeba dodać. I to chyba właśnie o to chodzi w świadomej pielęgnacji, żeby ciągle balansować na tej cienkiej granicy i rozpoznawać, czego akurat skóra potrzebuje. Dla mnie to jest wciąż jeszcze bardzo trudne i wydaje mi się to tym trudniejsze, im bardziej problematyczna jest skóra. Bo myślę, że jak ktoś ma cerę bez problemów, to po prostu może sobie użyć cokolwiek (jak ja kiedyś lata temu), a jednak jak już coś się na niej pojawia, to tu jest większa filozofia, żeby to wszystko zbilansować :) Bardzo sie cieszę, że poczyniłaś ten wpis, wszystkie Twoje wpisy o świadomej pielęgnacji są dla mnie bardzo ciekawe i pouczające. Im więcej rozumiem, tym bardziej je doceniam i wracam do nich wszystkich często :)

      Właśnie z tymi Toleriane to mam wrażenie, że one są takie nooo jak to powiedzieć? Podstawowe to jest chyba dobre słowo, wersji Rich jeszcze nie otworzyłam, wersję Light kończę właśnie i nie rzuciła mnie na kolana, konsystencja dla mnie jest za cienka, nawilżenie za małe. I czasem, jak nie nakładam SPF w dzień tylko Toleriane Light to absolutnie nie chce mi współpracować z żadnym podkładem, wszystko mi się roluje, więc dla mnie to jest opcja tylko na noc.

      Z tym omawianiem ze specjalistą tematów, które Ty poruszasz to ciężko. Ciężko trafić na dobrego dermatologa, chociaż ta nowa dermatolog do której chodzę ma wiedzę, ale to jest raczej tak na zasadzie idę z problemem, to dawaj, wyśle mnie na badania hormonów, da Clindacne albo Metronidazol, do tego jakiś Tetralysal do łykania i już. Nie ma rozmowy o tym, jak ważne jest utrzymanie bariery hydrolipidowej w dobrej formie czy jak zacząć świadomą pielęgnację. Więc człowiek po omacku sprawdza, czyta, dowiaduje się, kupuje te specyfiki i stosuje z lepszym lub gorszym skutkiem. Zresztą dermatologom chyba nie jest po drodze z tłumaczeniem niczego, bo jeśli każdy by tak podchodził, że sam się będzie starał wyciszać swoje dolegliwości, to oni nie mieliby zbyt dużo klientów :D
      Jeszcze raz pięknie dziękuję za pomoc we wszystkim i że zawsze z życzliwością odpowiadasz na wszystkie moje pytania i wątpliwości, nawet jeśli pytam 10 razy o to samo XD Dziękuję za Twoją pracę wkładaną w to, żeby pomóc innym <3

      Usuń

    3. Dziękuję :) bo czasami mam wrażenie, że trudno jest to opisać przysłowiowo "z polskiego na nasze". Typowo naukowych opracowań nie brakuje, mnóstwo ludzi stosuje określoną terminologię i wciąż jest duża luka w tym zakresie. By tak zwyczajnie napisać, wyjaśnić. Wiadomo, temat jest złożony i bardzo rozbudowany, lecz gdyby więcej pojawiało się opisów. tłumaczenia i uczenia z jasnym przekazem, byłoby prościej. Cykl poświęcony świadomej pielęgnacji stał się po części odpowiedzią na najczęściej zdawane pytania, więc postanowiłam że taka forma będzie dobrze łączyć moje dotychczasowe doświadczenia, zdobytą wiedzę i może komuś dodatkowo pomoże :)

      W mojej ocenie to także podstawowa seria, ale ma to także atuty :D bo gdy skóra funkcjonuje prawidłowo a pielęgnacja nadal ma określone ukierunkowanie, to nie potrzeba silniejszego oręża na noc lub na dzień. Do tego dochodzi jeszcze kwestia pory roku, panujących temperatur, aktywności itd.
      Dlatego nie dziwię się, że dla Ciebie wersja Light jest za słaba. Ja używałabym go do tzw. "kanapki" żeby wspomóc jego właściwości przy pielęgnacji warstwowej.

      Racja, ale jeżeli już ma się dobrego dermatologa, który skupia się na leczeniu, to można poszukać kosmetologa i spiąć to w całość. Jest to dwa w jednym, ale kosmetolog będzie w stanie poświęcić więcej czasu i omówić nie tylko pielęgnację, lecz zachodzące procesy. Może kiedyś to się zmieni i lekarze będą mieć inne wyobrażenie, ale jak na chwilę obecną mało jest dermatologów, którzy poświęcają dużo więcej uwagi pacjentowi poza procesem leczenia.

      Cała przyjemność po mojej stronie <3 W pewnej części to przyjemne z pożytecznym, bo wiem jak to jest być po drugiej stronie i szukać pomocy. Miałam dużo szczęścia, że po wszelkich koszmarnych doświadczeniach trafiłam na osobę, która pokazała właściwy kierunek. Staram się także pogłębiać moją wiedzę, bo przyznam że fascynacja kosmetykami dawno minęła i przeobraziła się zainteresowanie fizjologią skóry. Bo zdaję sobie też sprawę, że moja skóra także się zmienia i zmieniać będzie. Dlatego chcę opiekować się nią jak najlepiej potrafię :)

      Szkoda, że nie mogę tutaj polajkować Twoich komentarzy ;) Także DUŻE SERCE Alu! <3

      Usuń
  2. Dziękuję Asiu <3 I duże serce dla Ciebie, bo wkładasz tyle pracy w napisanie tych wszystkich rzeczy i pomagasz wielu osobom, w tym mi :)

    Mam wrażenie że nikt nie tłumaczy 'na nasze' co oznaczają poszczególne rzeczy. Nawet odnosząc się do nawilżania i regeneracji, miałam świadomość, że ta regeneracja to jest coś więcej, ale co? No tego już nikt nie wyjaśnia. I co robić żeby skórę zregenerować? Tego już nie znajdziemy nigdzie. Czy to jest to samo, co nawilżenie? Odpowiedzi brak. Wydaje mi się, że wielu ludzi potrzebuje takiego wyjaśnienia jak krowie na rowie, od podstaw, żeby ruszyć z tematem.
    Przez kilka ostatnich miesięcy też starałam się zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi, jakie są formy retinoidów, kwasów, wit C, jak to łączyć, czego nie łączyć, co i jak i z czym, ale mam braki w podstawach, a to wszystko dlatego, że ta wiedza jest taka chaotyczna pozyskiwana z chaotycznych informacji z netu (wciąz poluję na książkę dr Adler, ale jest tylko ebook, a jak chcę papierową:D). Ale wracając do tematu, chodzi o to, że ta wiedza - prosta wiedza, jaką Ty tu przekazujesz, nawet takie podstawy to jest taki swoisty przewodnik i to jest ogromnie potrzebne.
    Zaobserwowałam taki trend wszędzie teraz, że dużo osób zaczyna używać retinoidy i kwasy, ale właśnie robią to zupełnie bez żadnego zaplecza, używają czegoś codziennie nie wiedząc nawet, jak to działa i jak potem traktować skórę używając takiej 'terapii'. Ale właśnie tego nikt nie tłumaczy, że jak złuszczasz, to musisz też odbudowywać. Sama padłam ofiarą 'przedobrzenia' :D Chociaż u mnie to było bardziej dlatego że chciałam wszystko na raz, skóra się pogarszała, więc chciałam więcej żeby szybciej się wszystko poprawiło i zamiast się poprawiać pogorszyło się totalnie :D Także no... Skóry nie wykiwasz :DDD

    Chyba skorzystam z Twojej porady i poszukam też jakiegoś dobrego kosmetologa, chociaż wydaje mi się, że gdybym poczytała więcej tych fachowych książek z dokładnymi opisami to jestem w stanie zrozumieć te procesy, tylko właśnie - najpierw muszę złowić gdzieś te książki, żeby to było wyjaśnione jak wspomnianej krowie na rowie :D Pamiętam w szkole na biologii to było dokładnie opisane, ale xxx lat temu, więc nie pamiętam dobrze, a ja chciałabym rozumieć to dokładnie, krok po kroku ze wszystkim :) Umieć rozróżniać, co się na mojej skórze dzieje po jej wyglądzie, po dotyku, po jej odczuciu.
    c.d.n
    Muszę rozdzielić wiadomość bo za dużo znaków :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cd.
      Napisałaś, że fascynacja kosmetykami poszła na dalszy plan. Przyznaję, że od kiedy mam problem z moją skórą, to też nie chce mi się 'testować'. Moje zakupy w 2020 raczej wynikały z tego, że gdzieś wyczytałam że BHA robi to, to dawaj kupiłam 2 produkty z BHA, że kwas migdałowy jest dobry na trądzik, to dawaj, kolejne produkty z kwasem migdałowym, a tu jeszcze kwas mlekowy wpadł, no mnóstwo tego, mnóstwo. I nie dlatego, że chciałam, po prostu myślałam, że coś mi w końcu pomoże i w desperacji kupowałam wszystko, co faktycznie może pomóc, żeby potem się zorientować, że mam szufladę pełną kosmetyków, ale nie mogę tego wszystiego na raz nałożyć, bo chyba sobie spalę skórę :D Kolorówka to też taka rzecz dla mnie, że kupuję tylko jak mam wielkie chciejstwo, ale już bardzo rzadko. Ale wracając do pielęgnacji - tak jak Ci napisałam na Insta - ja nie chcę już testować, ja chciałabym po prostu znaleźć coś, co mi skutecznie pomoże, nawet, jeśli miałabym już nigdy nie testować żadnych innych kosmetyków pielęgnacyjnych. Po prostu chcę, żeby to działało. Chciałabym zrozumieć i umieć określić, kiedy moja skóra potrzebuje jakiego składnika. Wiem, że to jest też metoda prób i błędów, bo np jakiś krem może mi nie pasować, a będzie zawierał składniki które powinnam użyć na przykład, ale bardziej właśnie chciałabym umieć obserwować swoją skórę, na razie to umiem zaobserwować tylko jak jest ściągnięta i przesuszona i jeśli się robią dziwne grudki, ale widzisz, nie zaobserowałam nic innego póki nie było naprawdę źle, mimo tego, że patrzyłam na nią codziennie. Teraz i tak nie jest super. Wczoraj nałożyłam sobie olejek z A.Florence na noc, ale on ma nieprzyjemny zapach :DDD No ale i tak będę używać, skoro kupiłam :) Dzisiaj mijają też 2 tygodnie od tego, kiedy przyuważyłam to mocne podrażnienie (co nie przeszkodziło mi jeszcze chlapnąć na twarz retinol tego dnia - nie mam słów na swą bezdenną głupotę...) i niestety wciąż mam pełno kaszki na twarzy i odnoszę wrażenie, że ona się nigdzie nie wybiera, a wręcz przeciwnie - że to już nie są takie krostki z podrażnienia, tylko że ona się zmieniła w regularne krostki z takim twardym środkiem (że można go wycisnąć - przepraszam za obrzydliwości). Także jestem załamana tym, jak wyglądam... Myślę o tym, czy na kolejnej wizycie u dermatologa nie zdecydować się na kurację czymś silniejszym, bo ja chyba nie umiem sobie pomóc. A im dłużej nie rozumiem czego ta skóra chce, tym dłużej się z tym męczę, że wyglądam jak pizza :/

      Dziękuję Ci jeszcze raz za wszystkie porady, pisz jak najwięcej, bo mam zapisane w oddzielnym folderze wszystkie Twoje posty na temat świadomej pielęgnacji i sobie wracam do wszystkich jak nie jestem czegoś pewna :) Wiedz, że robisz świetną robotę i ja jestem naprawdę za nią wdzięczna :) Buziaki

      Usuń
    2. Alu, warto poszukać dobrego specjalisty bo dzięki niemu łatwiej będzie zrozumieć i załapać podstawy. Można czytać mnóstwo książek, lecz wciąż będzie to teoria bo my, jako laicy nie mamy PRAKTYKI. Z czasem oczywiście nabiera się doświadczenia, ALE głównie ze swoją skórą. Dobrze mieć na początku drogi swojego rodzaju "przewodnika", który pokaże kierunek i wyjaśni dlaczego :)
      W sumie to brakuje opracowań na miarę tego, co opublikowała dr Adler. Większość przewodników, to zbiór "pierdółek".

      I teraz tak myślę, że to co mogłoby być jednym z najlepszych rozwiązań dla Ciebie, to książka którą wydała Caroline Hirons, mówię o Skincare By Caroline Hirons - The Ultimate No-Nonsense Guide by Space. Kupiłam ją w prezencie kilku koleżankom na Boże Narodzenie i są oczarowane. Kurczę, że też wcześniej nie wpadłam na to, że mamy to pod nosem i możesz zamówić bez problemu :)

      Zdecydowanie, ten trend obserwuję od dłuższego czasu i też widzę jakie potem sytuacje z tego się rodzą...Pewne składniki/działania stają się popularne, co nie do końca jest takie dobre. Mnóstwo osób używa tak przeładowanych schematów pielęgnacji a mimo to wciąż widzę, że narzekają na skórę. I nie dziwię się, jednak gdy zwraca się uwagę na podstawowe aspekty, to nie chcą słuchać.

      Usuń
    3. To chyba naturalna kolej rzeczy w moim przypadku, ta część odnośnie fascynacji kosmetykami, która przeminęła i przeobraziła się w zupełnie coś innego :) Zwłaszcza, że w którymś momencie już nie chciałam "testować", tylko szukać opcji, które działają. REALNIE :) I to także przełożyło się na kolorówkę, bo szukam wariantów upiększających, a nie "malujących". To wszystko wydarzyło się w tak płynny i naturalny sposób, że nawet za bardzo nie zauważyłam TEGO konkretnego momentu.

      "Czytanie" własnej skóry przychodzi z czasem i wciąż się rozwija, bo skóra to żywy organ.

      A to ciekawe, bo dla mnie to serum olejowe A. Florence pachnie tak zwyczajnie, po prostu olejami :) Ale to tez może stąd, że od dawna jestem z nim oswojona. Bo np. taka ciekawostka, zapachu oleju z ogórecznika nie mogę znieść :D

      Trudno mi odnieść się do typu zmian, bo nie widzę Twojej skóry ani tego co się dzieje, dlatego uważam że rozmowa choćby z kosmetologiem byłaby bardzo pomocna.

      Ściskam mocno! <3

      Usuń
    4. Dziękuję <3 Wiem, że tutaj nie będzie łatwo znaleźć dobrego specjalisty, więc będę musiała poszukać kogoś w Polsce, ale nie wiadomo, kiedy do niej będzie można normalnie pojechać... Mam wrażenie, że im dalej użeram się z tym problemem jaki mam, tym bardziej tracę nadzieję, że cokolwiek mi pomoże, czy ktokolwiek pomoże. Retinoidy nieco pomogły, ale nie całkowicie, tabletki antykoncepcyjne pomagały w małym stopniu, z kwasami nie miałam do czyniena za dużo prócz punktowego nakładania Effaclaru i toniku z PHA ale oczywiście że robiłam to kanapkowo na retinol to tym sobie zaszkodziłam, więc wiem, gdzie popełniłam błąd.
      Mam nadzieję, że nakład książki dr Adler zostanie wznowiony, bo pytalam w różnych Empikach i Mama w Polsce dla mnie też pytała i mówiono Jej, że nie ma i nie wiadomo, czy będzie...
      Co do książki Hirons - widziałam ją kiedyś na półce, ale pomyślałam: eee tam, pewnie będzie nuda. Wcześniej wchodziłam na jej kanał i ona mówi z sensem, ale jakoś mnie nie porywa, jakoś tak nudno jest, więc chyba pomyślałam, że książka też taka może być XD Ale jak polecasz, to sobie kupię. Moja wiedza jest bardziej na temat substancji i tego co one mają robić, a nie tego, co skóra ma robić i co powinna robić, więc właśnie tych podstaw mi brakuje, tych takich niby banałów, które w zasadzie są najważniejsze, także mam nadzieję, że książka mnie trochę oświeci. Bo wiesz to są nawet takie rzeczy że rozumiem, że skóra odnawia się w 28 dni (z wiekiem to się wydłuża), ale np odpowiedzi na takie pytanie, co się dzieje teraz z tą moją kaszką, że ona się zamienia w grudki? Czy to jest normalne, bo jednak skóra wciąż działa, łój się wciąż zbiera, pory się wciąż blokują, martwy naskórek wciąż się odrywa, więc to wciąz jest normalne, czy może dalej coś źle robię z pielęgnacją i wychodzą mi po prostu nowe grudki związane z moją przypadłością i już powinnam zacząć używać sobie coś złuszczającego? No własnie takich odpowiedzi szukam i chciałabym to zrozumieć - czyli fizjologia skóry od podstaw, jak, co, gdzie, po co i czemu :D

      Usuń
    5. Odnosząc się do Twojego 2 wiadomości - ja teraz też chciałabym po prostu, żeby coś działało na mnie realnie, nie chcę testować, nie chcę się w to bawić, chcę, żeby moja skóra wyglądała tak, żebym się jej nie musiała wstydzić i płakać z powodu tego, jak wyglądam...

      To serum jest dziwne właśnie, dzisiaj rano też sobie nałożyłam XD Może za mało miałam do czynienia z olejami, dlatego mi się wydaje takie dziwne, ale to nic - przyzwyczaję się. Jeśli ma działać, niech działa, nawet, jakby miało pachnieć dziwnie :D Jestem w takim stanie powiem Ci, że nawet gdyby kosmetyk miał zapach kupy, a działał, to nawet to bym zniosła XD

      Postaram się znaleźć kogoś kompetentnego - mam nadzieję, że trochę mi to naświetli sytuację mojej skóry :)

      Też ściskam mocno! <3

      Usuń
  3. Cześć Asiu :) Wreszcie dotarłem do Twojego nowego wpisu :) No cóż jest pięknie! Dużo informacji, prosty język, wreszcie kumam po części nawodnienie, odżywianie i regenerację, bo tak wiele osób się w tym zakresie wymądrza się w sieci a nikt nie wyjaśnia jakie składniki są za to odpowiedzialne czy też dokonuje oceny na podstawie doświadczeń pielęgnacyjnych na własnej skórze. A moja skóra? No cóż jest inna! Niektórzy mówią unikalna. Przejechałem się na takich "polecajkach" nie raz, a że lubię testować, to był to dla mnie wiatr w żagle. Mogłem sobie pozwolić na takie eksperymenty przy tłustej męskiej odpornej skórze, bez większych start, no może poza zwiększonym błyszczeniem skóry i większą tendencją do zapychania porów. Obecnie człowiek trochę zmądrzał i się kosmetycznie można powiedzieć wyszumiał :))) bardziej rozważnie pochodzi do pielęgnacji i wg mnie przychodzi to z wiekiem, bo zdobywamy doświadczenie. Nie wszyscy się uczą, nie wszyscy chcą się uczyć i nie wszyscy chcą wyciągać wnioski. Skupiamy się na nowościach, marketing jest obecnie jak narkotyk, któremu coraz rzadziej ulegam.

    Asiu skąd Ty masz na to wszystko czas? Tyle samozaparcia? Wiem ile trzeba czasu poświęcić aby tak składnie, logicznie i prosto pisać o tak trudnych sprawach. No cóż nie oszukujmy się dla większości ludzi to banały, nic nie znaczące w życiu. Nawilżanie, jakieś nawadnianie, najlepiej jeden krem dzienno-nocny, potem parę kropli podkładu i do pracy. Wieczorem szybko zmyć i w kimono....

    Tak jak Ci kiedyś pisałem planowałem i zakupiłem córce na gwiazdkę (naczynkowa, sucha, trądzik różowaty II stopnia, obecnie w remisji) A.Florence - Skin Rehab Rich, nie jest nim zachwycona, ma tendencję do rolowania na jej skórze, co mnie dziwi, bo formuła otulająca. Jak do tej pory ulubieniec od pół roku Isclinical Reparative Moisture Emulsion. Pomimo, że formuła uważam jest stosunkowo lekka, jest nim zachwycona, nic z tego nie rozumiem... Wcześniej testowała markę Urang krem ceramidowy różany, początkowo był dobry, jednak z czasem nie dawał rady, skóra wołała pić! Generalnie wszystkie kremy odżywcze jakie stosowała do tej pory dawały zbyt mały komfort w nawilżaniu.Próbowałem przemycić jej do pielęgnacji olejek, ale nie lubi. Moja żona też nie lubi (tak więc to rodzinne), choć uważam powinna, bo skóra sucha przy problemach tarczycowych. To są trudne tematy dla samouków czy hobbystów, bez specjalistycznego wykształcenia. No tak, ale od czego są ciekawe publikacje... Poza tym warto szukać dobrych wiatrów w sieci.

    Poruszałyście kwestię dobrego dermatologa/kosmetologa oj to szukanie jak igły w stogu siana..... Zapewne warto próbować i łatwiej jest ocenić jego fachowość kiedy ma się elementarne podstawy z pielęgnacji, aby nie wpaść na manowce kosmetyczne :)

    Pozdrawiam moją pisarkę, do zobaczenia na ista :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry Andrzeju! :) Czasami mam wrażenie, że większość osób z góry zakłada ogólne zrozumienie i przyswojenie danego tematu, poza tym jest też drugie dno tego, nie każdy potrafi przekazać określoną wiedzę. Stąd też mnóstwo informacji.

      "Polecajki" mają sens jeżeli znamy bardzo dobrze swoją skórę, jej potrzeby oraz gdy jesteśmy w stanie ocenić, co może być dobrym wyborem, a co niekoniecznie. To przychodzi z czasem, o ile chcemy go sobie dać bądź mamy dobrego przewodnika, który omówi wszelkie "za i przeciw".

      Reklamy są od dawna wszechobecne, nie sposób od tego uciec, i w dużej mierze od nas samych zależy w jakim kierunku podążymy. Mechanizmy, które za to odpowiadają to skomplikowany proces i czasami trudno zatrzymać ten pociąg ;)

      Postawiłeś pytanie retoryczne :D i tak, dla większości ludzi będą to banały jednak dla mnie to nie ma znaczenia, tak jak nie wnikam w zainteresowania innych. Chyba prawie każdy lubi rozwijać swoje hobby, pogłębiać wiedzę. Nie wyobrażam sobie nie mieć czasu na przyjemności, strefę relaksu i możliwość zajmowania się innymi rzeczami. W pewnym stopniu wymusiło to życie, a z drugiej stało się integralną częścią mojego życia :)

      Nie znam kondycji skóry Twojej córki ani też jak jest ułożona jej cała pielęgnacja, ale na tle takich szczątkowych informacji wybija się jedno, są określone błędy, które powodują takie, a nie inne problemy. Włączenie oleju nie jest problemem, nawet dla osób które za nimi nie przepadają, ale ważne jest by dobrać go właściwie i nauczyć używać oraz łączyć we właściwy sposób. To nie jest aż tak skomplikowane jak piszesz bądź myślisz, jednak potrzeba nie tylko spojrzenia na całość, ale przede wszystkim prześledzenia wszystkich etapów związanych z pielęgnacją, rodzajem aktywności oraz tzw. higieną życia. Sam komunikat o rolowaniu kremu daje jasny sygnał, że tam coś dzieje się nie tak. Możliwości jest wiele, zaczynając od tego w jakim schemacie jest używany.

      Poszukiwania dobrego specjalisty nie są usłane różami mówiąc delikatnie, lecz dzisiaj jest to znacznie prostsze niż 15-20 lat temu...Wiem coś o tym, bo mam za sobą niezły maraton. I zgadzam się, że łatwiej jest ocenić fachowość mając choćby podstawy, ale tego zawsze można się nauczyć. Natomiast na początku zawsze zwraca się na rodzaj relacji jaka się nawiązuje oraz budowaną relację. To daje bardzo dużo, zwłaszcza gdy ktoś nie wzbudza naszego zaufania i nie do końca odpowiada nam jego zachowanie. Mimo wszystko warto próbować.

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...