Dermaquest Retinaldehyde Renewal Cream, moja pielęgnacja oraz kuracja retinalem

 

W zeszłym roku podjęłam decyzję o zamianie retinolu na retinaldehyd (retinal). Po trzech pełnych kuracjach retinolem Liq CR poczułam, że chcę czegoś więcej. Przyczyniły się do tego w dużej mierze "testy" innych preparatów pod kątem konsystencji, formulacji oraz potrzeb skóry. Liq CR /recenzja/ uważam za bardzo dobry preparat w swoim przedziale (mam na myśli retinol), do tego posiada dobrą cenę, dostępność i pomijając moje "oswojenie" konsystencja także należy do moich ulubionych. Czy wrócę? Trudno stwierdzić, na pewno będę o nim pamiętać i nie zamykam tych drzwi. Szczególnie, że od niego wszystko się zaczęło /KLIK/ Nie byłoby zmian w mojej pielęgnacji, ZNACZĄCYCH gdyby nie Liqpharm Liq CR. Ten wpis, to zbiór moich doświadczeń, przemyśleń oraz wrażeń. Nie zamierzam "polecać" preparatu X lub Y, w sieci i tak robi to duża grupa osób, która nie bierze za to odpowiedzialności. A niestety włączenie retinoidów do swojej pielęgnacji nie polega na wyborze niczym kolorowego cukierka. Nie bez powodu są określane mianem złotego standardu, zwłaszcza tretynoina. Dopasowanie określonego preparatu, formy witaminy A, stężenia a także całego schematu pielęgnacji jest kluczowym, by kuracja przyniosła pożądane efekty i mogła cieszyć swoimi właściwościami.

Dla mnie retinoidy (retinol oraz retinal), to świetna opcja pod kątem profilaktyki z uwagi na rosacea. Poza tym skóra zyskuje ujednolicony koloryt, jest bardziej promienna, zwiększona elastyczność, wygładzenie, ujędrnienie. Nie bez znaczenia jest działanie normalizujące, czyli zmniejszona produkcja sebum i zwężone pory. Z perspektywy niemal 4 lat stosowania retinoidów widzę coraz więcej atutów i co najważniejsze, pozwalają utrzymać mi rosacea w remisji.

  • Skąd pomysł na zmianę?

Moje wcześniejsze zainteresowaniem retinalem ograniczało się do doświadczeń lata temu z kremem Avene Diroseal. Nie była to ulubiona konsystencja i oceniając wiedzę na temat retinoidów w tamtym czasie, to była ona daleka od tego, co wiem dzisiaj. Obserwowałam ofertę firmy Avene, lecz nie czułam większej ochoty na bliższy kontakt. Gdyby nie sugestia jednej z dziewczyn na Instagramie, Olu pozdrawiam! to nie zainteresowałabym się ofertą Dermaquest. Może dlatego, że niemal wszyscy pisali/mówili wyłącznie o Retinol Peptide Youth Serum. A to nie jest preparat dla mojej skóry, więc nie zagłębiałam się w temat i też nie dopytywałam o inne warianty. Okazało się, że firma ma w swojej ofercie coś, co typowo zostało skierowane dla skór naczyniowych, naczyniowych z rosacea. Mowa o Retinaldehyde Renewal Cream. W międzyczasie brałam pod uwagę Medik8, Crystal Retinal oraz r-Retinoate. Ostatecznie zrezygnowałam z Crystal Retinol ze względu na konsystencję oraz zachowanie na skórze, która jest dla mnie do przyjęcia - piankowy mus, który podczas rozprowadzania przeobraża się w tępą i matową powłokę. W pewien sposób wywołuje ona u mnie dyskomfort, a im dłużej jest ona na skórze tym bardziej nieprzyjemne uczucia wywołuje. Dlatego aplikacja plus zachowanie tuż po niej od razu skreśliła preparat z listy zakupów. Myślałam, że może to coś u mnie jest nie tak ;) więc spytałam kilku osób, które używają Crystal Retinol i potwierdziły moje odczucia. Jednym słowem kosmetyk nie wstrzelił się w moje preferencje. Wiem, że jest duże grono fanów Medik8, ale ja do nich nie należę.

Moim założeniem było dobranie idealnego preparatu z retinalem bez limitu pod kątem ceny. Stwierdziłam, że układając schemat pielęgnacji mogę swobodnie poruszać się pomiędzy różnymi półkami cenowymi dając sobie zielone światło bez ograniczeń na określone przedziały. W tym wypadku postawiłam na retinal.

Dermaquest Retinaldehyde Renewal Cream ma zupełnie inną konsystencję niż Crystal Retinal, zdecydowanie emolientowa, co też ma odzwierciedlenie w INCI. Mimo to, nie jest tłusta ani lepka. Gładko rozprowadza się na skórze, posiada przyjemny poślizg i jeżeli nie przesadzi się z ilością oraz podkładem tzw. buforem, to w żaden sposób nie wywołuje nieprzyjemnych odczuć. Używałam go już w różnych połączeniach i za każdym razem w pełni zaspokaja moje potrzeby. Dzisiaj z perspektywy kuracji, która trwa już ponad 5 miesięcy wiem, że to był jeden z najlepszych zakupów i zamierzam przy nim pozostać na długi czas.

Jest wydajny! Wybór tego kremu był najlepszym, co mogłam zrobić dla swojej skóry :) Już nie chodzi nawet o to, że to retinal a nie retinol, lecz cała formulacja robi wrażenie i nie dziwię się, że została skierowana dla skór z rosacea. Używanie go sprawia prawdziwą przyjemność i co więcej nie wymusza na mnie takiego skupienia pod kątem bariery naskórkowej jak to miało miejsce przy retinolu Liq CR.

Jednak nie o tym dzisiaj, bo już dużo zostało napisane na jego temat i odsyłam do poprzednich wpisów. Chcę poruszyć zagadnienie ilości. Niemal wszyscy wielokrotnie powtarzają niczym mantrę, że porcja groszku będzie wystarczająca. Pytanie zatem jakiego rodzaju ma być ten groszek? :D Mały, duży, większy?

Na zdjęciu jest porcja jednej pełnej pompki oraz na kolejnym widać jak bajecznie się rozprowadza ten produkt ALE nie ma opcji, by taka porcja wystarczyła mi na całą twarz. Poza tym używam retinalu także na szyję i dekolt. I w takim wypadku potrzebuję ok. 3 porcji, by faktycznie poczuć, że krem został rozprowadzony wszędzie tam gdzie potrzebuję. Na twarz wychodzi ok. 1,5 pompki (tak plus/minus).

  • Jak używam i z czym łączę?

Pierwszy miesiąc to było budowanie tolerancji i używałam go dwa razy w tygodniu (poniedziałek i czwartek - celowo w takim odstępie, by skóra zareagowała na porcję retinalu, ale jednocześnie była pod kontrolą z uwagi na barierę naskórkową). Poza retinalem stosuję serum z apitoksyną, kwasy PHA, witaminę C na dzień i staram się zapewnić optymalne wzmocnienie dla bariery naskórkowej.

Po miesiącu przebudowałam schemat, ponieważ retinal został zwiększony do trzech razy (poniedziałek, czwartek i sobota) i w takim ujęciu stosuję go nadal. Zakładam, że do końca kwietnia starczy mi kremu, więc tym samym będzie to 8 miesięczna kuracja i wtedy raczej ją zakończę, by wznowić jesienią. Pewnie będą to 4 miesiące przerwy i wydaje mi się, że tak jak w latach poprzednich okaże się to dobrym posunięciem. Wychodzę z założenia, że lepiej stymulować skórę na różnych poziomach i póki udaje mi się utrzymywać rosacea w remisji przy pomocy tego typu działań, to przy nich pozostanę. Być może w przyszłości będę musiała to zmienić, ale na razie nie ma ku temu konieczności.

Bardzo sobie chwalę właściwości Dermaquest Stem Cell Rebuilding Complex, które łączyłam z Milky Toner A. Florece i stanowiło bazę POD retinal. Tak naprawdę po jego odstawieniu odczułam różnicę i jeszcze bardziej doceniłam to serum. Na jego miejsce weszło teraz Endocare Tensage Serum Intensywne serum ujedrniajaco-regenerujace, które stosuję również rano w rotacji Endocare C Ferulic EDAFENCE Serum pod filtr lub pod sam krem (to zależy od wielu czynników). Jako "baza" podoba mi się działanie Pharmaceris A Corneo-Sensilium naprawczy krem łagodzący, który nakładam na Milky Toner dzięki czemu krem zachowuje się jak serum i jednocześnie po aplikacji RRC zazwyczaj nie nakładam już kremu odżywczego.



Całość schematu podczas korzystania z retinalu dostosowuję do aktualnej kondycji i potrzeb skóry.

Ciekawostka. Sprawdziłam jak wygląda opakowanie po zużyciu kremu do końca i jest to miła niespodzianka, bo nic się nie marnuje i po odkręceniu pompki widać, że nie zostaje w zasadzie za wiele do wydobycia.


 

Ciąg dalszy nastąpi.... :) ponieważ zamierzam na dłużej zatrzymać się przy ofercie firmy Dermaquest i po dłuższym stosowaniu przygotować recenzje nie tylko dotyczące Retinaldehyde Renewal Cream.

Pozdrawiam serdecznie :)

6 komentarzy:

  1. Świetny zestaw, może coś wybiorę dla siebie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. A czy poleciłabyś retinal dla osób które jeszcze do retinolu nigdy nie podeszły?
    Z roku na rok sie przymierzam i zwykle jednak sie boję (nie mam rosacea a jedynie "różową naczyniową cerę") i obawiam się jak do tego podejść przeciwstarzeniowo tak aby były efekty w postaci zagęszczenia skóry bez dodatkowych niespodzianek w postaci rosacea właśnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje podejście jest takie, że polecam przede wszystkim konsultację u specjalisty. Warto poszukać dobrego kosmetologa w takim wypadku, by ocenił kondycję skóry, omówił całą pielęgnację i wtedy można dopasować dany preparat.
      Wprowadzenie retinoidów, to już poważna decyzja, która za sobą pociąga wiele konsekwencji. Tak, by korzystać z niej w pełni, warto się do niej odpowiednio przygotować :) Preparatów z retinalem jest trochę, ale jak to zwykle bywa, formulacja ma ogromne znaczenie. Przedział cenowy także jest różny, więc to też warto ustalić przed choćby dlatego, że minimalny okres stosowania to 6 miesięcy.

      Z jednej strony nie ma czego się bać, ale przygotowanie pielęgnacji oraz dbałość o barierę naskórkową stanowią podstawę prawidłowo prowadzonej kuracji.

      Usuń
  3. Śledzę i się uczę:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...