Witamina C w pigułce - mini recenzje, przegląd Eucerin, Vichy, Sunday Riley, Ole Henriksen , Dermalogica, Laboratoires Novexpert Paris

 


Ostatnie miesiące skupiały się wokół poznania nowych preparatów z witaminą C. Z racji, że korzystałam z miniatur postanowiłam zebrać w całość moje wrażenia i odczucia :) Jest to także nawiązanie do poprzedniego wpisu na temat witaminy C w mojej pielęgnacji, w którym omawiam nie tylko własne wybory oraz oczekiwania względem tego typu preparatów, ale przede wszystkim czym warto się kierować oraz na co zwracać uwagę. Zapraszam :)

Eucerin Hyaluron-Filler 10% Pure Vitamin C Booster starczył na 16 dni (+/-), przy czym nie zawsze używałam codziennie.


Rozwiązanie jak przy wielu podobnych ampułkach, kiedy to należy wymieszać aktywator z kwasem askorbinowym w proszku (instrukcja znajduje się na wewnętrznej stronie kartonika). Pojemnik znajduje się na dnie opakowania i jednocześnie gumowe zakończenie komory staje się późniejszym dozownikiem. Nie wiem jak jest w innych opakowaniach, ale w moim czułam że pod wpływem nacisku porcja tego proszku zachowywała się dość opornie i musiałam przyłożyć się do wydobycia całej zawartości w celu wymieszania. Niby drobiazg, lecz dla zachowania właściwości boostera zdecydowanie lepiej zrobić to raz, a dobrze. Konsystencja przypomina lekką emulsję (dla mnie zbyt lekka) - bardzo szybko wnika w skórę, nie ma wystarczającego poślizgu co przekłada się na ciągnięcie skóry nawet przy delikatnym wklepywaniu (akurat tutaj składniki odpowiadające min. za gładkość i poślizg nie występują w zbyt dużych ilościach i może to być atutem dla osób ze skórą tłustą, mocno przetłuszczającą się). Dlatego też nakładałam booster na wilgotną skórę, co też starałam się zrównoważyć nakładanym potem serum Babo (aby zapobiec ew. podrażnieniom oraz przesuszeniu z uwagi na stężenie wit. C, jej formę oraz pH).



Zapach, intensywny. Aż za bardzo :/ i jest to dla mnie kolejna wada. Nie sądzę abym kupiła ponownie, chyba że pojawi się nowa odsłona tego serum. Atutem jest możliwość zakupu pojedynczej ampułki, bo szybko można ocenić, czy jest to opcja dla nas. Serum na pewno pod wieloma względami odpowiada osobom ze skórą tłustą, mocno przetłuszczającą się. Jest ono przede wszystkim lekkie i nie czuć go na skórze. Dla jednych zalety, dla innych wady ;)

pH w okolicach 3.0, które potwierdziła firma na zadane jej pytanie oraz to, że użyto czystego kwasu askorbinowego (L-Ascorbic Acid) - to jest ważna informacja z uwagi na rodzaj samego serum oraz jego możliwości :)



Jednorazowe spotkanie, które raczej nie wydarzy się ponownie.

 

Vichy LiftActiv Specialist Peptide-C Anti-Ageing Ampoules, w tym przypadku opiszę wrażenia na bazie stosowania kilku ampułek, bo nie miałam okazji zużyć całego zestawu jedynym ciągiem (za dużo pokus :D), jednak właściwości serum zachęcają mnie do kolejnych zakupów. Co prawda forma podania nie jest moją ulubioną, a używanie dołączonego kapturka + szklane fiolki uważam za bardzo męczące, to sam produkt uważam za więcej niż tylko godny uwagi!



Opakowanie zniechęca, za to z drugiej strony skład INCI przemawia na plus i jest jedną z głównych zalet, co więcej, nie ma tutaj substancji min. zapachowych oraz etanolu!

Zastosowano 10% stężenie czystego kwasu askorbinowego (L-Ascorbic Acid) oraz pH 2.8, które zostało też potwierdzone przez firmę. W składzie ponadto znajdują się peptydy (z ryżu oraz łubinu), dwa rodzaje kwasu hialuronowego (wysokocząsteczowy oraz niskocząsteczkowy) i gliceryna.



To wszystko przekłada się na działanie, i w zasadzie już po kilku dniach widziałam jak reaguje skóra. Pojawił się delikatny efekt napięcia oraz ujędrnienia oraz piękny efekt glow. Ten blask nagiej skóry za który odpowiada kwas askorbinowy za każdym razem wprawia mnie w zachwyt :) Nie odnotowałam żadnych skutków ubocznych, wręcz przeciwnie. Nie bez znaczenia jest także dodatkowa porcja nawilżenia, które niesie ze sobą stosowanie serum.



Jedna ampułka posiada pojemność 1,8 ml i jej zawartość idealnie starcza na dwa użycia (twarz, szyja i dekolt). Świetna konsystencja, wodnista i pozbawiona efektu lepkości, tłustości. Wpływa to także na połączenia z innymi kosmetykami oraz makijażem. Czasami bywa, że kwas askorbinowy wpływa na ciemnienie podkładu/kremów BB itd. tutaj tego nie zaobserwowałam.

 

Sunday Riley C.E.O 15% Vitamin C Brightening Serum, miniatura o poj. 8ml (zawiera 15% Tetraizopalmitynianu askorbylu)



Bardzo komfortowa konsystencja lekkiej emulsji, która ma dobry poślizg na skórze i jednocześnie szybko w nią wnika bez tłustego lub lepkiego wykończenia. Przyjemny zapach, ale tutaj to jest jakby obok, nie wpływa on na ocenę samego kosmetyku jak np. w przypadku ampułki Eucerin. Wiadomo, że na efekty przy tej postaci witaminy C trzeba poczekać, ale użyte stężenie ma duże znaczenie. Dlatego też z przyjemnością obserwowałam skórę widząc JAK utrzymuje ją w równie dobrej kondycji pod kątem walorów witaminy C po wcześniej stosowanym boosterze Eucerin oraz kilku ampułkach Vichy. Jestem pod wrażeniem tej opcji, sięgałam po serum z przyjemnością i spotkanie z miniaturą zachęciło mnie do rozważania zakupu w przyszłości :)


Kiedy wrzuciłam zajawkę na stories odnośnie tego serum (przy okazji dziękuję za jego polecenie Karolinie @mme_ole) dostałam sporo wiadomości, że....nie warto, bo nie działa, bo zapach przeszkadza, bo nie zachowuje się zbyt fajnie na skórze itd. Było wiele zarzutów pod adresem C.E.O 15% Vitamin C Brightening Serum i w sumie każde jestem w stanie zrozumieć, ALE warto brać pod uwagę także inne parametry oraz nasze preferencje oraz oczekiwania. Pisałam o tym przy
TEJ okazji. Wspominam o tym, ponieważ kiedy zaczęłam zadawać kolejne pytania i drążyć temat, to w zasadzie mało która osoba była w stanie odpowiedzieć dlaczego wybrała akurat taką formę witaminy C oraz jakie miała oczekiwania. Dzisiaj jest normą określenie "sprawdza się/nie sprawdza się", które w moim odczuciu stało się wytartym frazesem, ponieważ wiele osób nie potrafi/nie chce/nie czuje potrzeby itd. uzasadnienia. Podania powodów, które za nim stoją. Brak tej informacji wprowadza dezorientację i w rezultacie nie wiadomo o co chodzi. To jest też ogólny problem przy wszelkich recenzjach, które coraz częściej przypominają prezentację na potrzeby promocyjne niż faktyczne omówienie produktu. Trochę smutne jeżeli w takim kierunku zmierzamy, a wszystko zacznie przeobrażać się w branżową polecajkę bez limitu.

Ole Henriksen Banana Bright Vitamin C Serum, miniatura o poj. 8ml (zawiera 15% stężenie etylowanego kwasu askorbinowego i do tego 5% stężenie PHA plus kwas hialuronowy)



Konsystencja lekkiej emulsji o żółtym kolorze (nie barwi skóry) oraz cytrusowym zapachu. Szybko się wchłania, nie pozostawia lepkiego oraz tłustego wykończenia a z kolei używane pod makijaż nie wpływa w żaden sposób na zachowanie produktów (nie roluje się itd.).

Miałam pewne podejrzenia, że niestety serum odpowiada za wysyp drobnej kaszki na czole po każdorazowym użyciu. Stosowałam je w połączeniu z serum antystresowym Babo, które dobrze znam i nie było takich problemów. Co ciekawe po nocy przed aplikacją na skórze nie było widać żadnych zmian, a kilka godzin po nałożeniu serum one się pojawiały. Początkowo myślałam, że może to też zasługa retinalu, ale nie. Wybiórczo przy zmianie porannego zestawu, ale z zachowaniem Banana Bright Vitamin C Serum problem występuje w widoczny sposób, natomiast po odstawieniu serum zanika. Okazało się, że nie tyle serum jest za to odpowiedzialne co krem BB Resibo w połączeniu z serum Babo i tym konkretnym serum. W innych konfiguracjach problem nie występował. Taka ciekawostka ;)


Miniatura starczyła na mniej więcej 3 tygodnie niemalże codziennego stosowania i tym samym pokazała, że właściwości serum są naprawdę świetne!
Połączenie witaminy C oraz kwasów PHA stanowi ciekawą kombinację. Z racji, że ja stosuję witaminę C w sposób ciągły od wielu miesięcy (niebawem to będą 2 lata), to coraz łatwiej jest mi wyłapać subtelne różnice w zależności od formy, stężenia i danego preparatu. Dlatego też przy tym konkretnym serum zauważyłam dodatkowe rozświetlenie skóry, wygładzenie oraz przyjemną miękkość. Efekt rozjaśnienia był bardzo delikatny, ale przekładał się na wyrównany koloryt, bardziej wyciszone obszary naczynkowe. Nie bez znaczenia jest tutaj udział kwasów PHA (oraz płynne przejście pomiędzy preparatami, wcześniej to było serum Sunday Riley). W każdym razie serum wskoczyło na listę zakupów i będę chciała za jakiś czas o nim więcej opowiedzieć :)

Pestle & Mortar Vitamin C 2 Phase Serum (tylko próbka, bazuje na połączeniu 3 form witaminy C: Ascorbyl Glucoside, 3-O-Ethyl-L-Ascorbic Acid, Sodium Ascorbyl Phosphate, każda ma stężenie ponad 5% oraz kwas ferulowy stężenie 0.6% ) - delikatnie oleista konsystencja, która nie jest przesadnie tłusta, pozbawiona lepkości, gładko rozprowadza się na skórze pozostawiając jedwabiste wykończenie. Bardzo w moim typie :) Czuć delikatny zapach kwasu ferulowego, lecz nie jest on dominujący i całość sprawia, że woń serum jest dla mnie neutralna. Dobrze nosi się pod makijażem oraz współgra z serum Babo Relax & Shine. Myślę, że to tylko kwestia czasu kiedy dokonam zakupu :)



Dermalogica BioLumin-C Serum zawiera pektynian metylosilanolowy kwasu askorbinowego (Ascorbyl Methylsilanol Pectinate), dodatkowo aminopropylowy fosforan skorbylu (Aminopropyl Ascorbyl Phosphate) to najnowszej generacji witamina C. W składzie znajdziemy także min. kwas mlekowy, peptyd palmitoyl Tripeptide-5, trehalozę, składnik pochodzący z korzenia lukrecji (Dipotassium Glycyrrhizate). Miałam do czynienia z tym serum w zeszłym roku i postanowiłam odświeżyć wrażenia. Byłam pod wrażeniem wydajności, ponieważ miniatura posiadała pojemność 3 ml a ze względu na konsystencję starczyła mi na 12 dni, 12 aplikacji. Zapamiętałam, że formuła była niezwykle komfortowa pod każdym kątem. Od zachowania na skórze przez neutralny zapach (dla mnie) na właściwościach kończąc. Teraz miałam dwie miniatury więc i testy trwały dłużej.

Ze względu na użyte składniki jest to serum o zdecydowanie bogatej konsystencji. Zawiesisty i mocno skoncentrowany płyn przypomina bardziej gęsty żel niż typowe lekkie serum z witaminą C. Jednak nie jest ani lepkie, ani przesadnie tłuste. Dobrze wnika w skórę pozostawiając poczucie komfortu.

Bardzo możliwe, że kiedyś je kupię a tymczasem zostawiam na liście "do rozważenia".

Zestawienie zamyka pełnowymiarowe opakowanie Laboratoires Novexpert Paris Vitamin C Range Booster with Vitamin C (zawiera 25% stężenie EAA) poza tym w składzie pektynian metylosilanolowy kwasu askorbinowego (Ascorbyl Methylsilanol Pectinate), które aktualnie stosuję w dziennym wariancie pielęgnacji. Lekko żelowa konsystencja plus przyjemny zapach, dobrze łączy się z używanymi przeze mnie filtrami lub dziennymi nawilżaczami. Nie odnotowałam problemów przy makijażu. Szybko wnika w skórę pozostawiając przyjemne uczucie dodatkowo nawilżonej skóry. Pewnie za jakiś czas napiszę więcej o tym produkcie i odniosę się do innych opcji bazujących na EAA z którymi do tej pory miałam do czynienia. Ma ono szansę zastąpić Endocare C-Ferulic Edafence, które uległo reformulacji (niestety...) jednak Endocare miało dużo większą przewagę, co tylko pokazuje (co tak często podkreślam), że nie tylko stężenia są istotne, lecz receptura, której z INCI nie wyczytamy, zwłaszcza tacy laicy jak ja.

 

Jak widać na rynku nie brakuje ciekawych opcji z udziałem witaminy C i firmy coraz prężniej starają się o nowe kombinacje. W zależności od potrzeb naszej skóry oraz preferencji w zasadzie niewiele nas ogranicza ;) Cieszy mnie także coraz lepsza dostępność miniatur, które zapewniają optymalne sprawdzenie preparatu przed zakupem. Oby tak dalej!

Pozdrawiam serdecznie :)

10 komentarzy:

  1. Ba ciekawe zestawienie. Obecnie stosuję krem VIT C Sesderma. Córka ma ten sam krem i serum z tej samej serii, mówi że serum podrażnia jej skórę. I teraz myślę, co może być przyczyną, czy to może rodzaj skóry czy jakiś składnik w serum...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno ważna jest kondycja skóry oraz jej potrzeby na każdym etapie, ale samo serum też, bo jeżeli dochodzi do podrażnienia to warto prześledzić kiedy się to dzieje, przy jakich połączeniach oraz JAKI jest to rodzaj podrażnienia.

      Usuń
  2. Asiu bardzo ciekawy wpis! Czekałem na nim, dziękuję. Też lubię testować różne formy vit. C w celu zmniejszenia tendencji skóry do przebarwień. Jednak z racji stosowania w pielęgnacji peptydów ciężko mi stosować formy kwasowe vit C do której należy również forma etylowana (EAA). Peptydy nie znoszą środowiska kwaśnego, ulegają rozpadowi... Szukam więc innych opcji typu SAP czy MAG, a ostatnio testuję serum/krem pod oczy od Peter Thomas Roth Potent-C Power Eye Cream z 10% ascorbinianem THD (Tetrahexyldecyl Ascorbate), plus 3 % vit. E plus 2% kw. ferulowego. Ascorbinian THD jak deklaruje producent 50x silniejszy niż vit. C. Co do samego produktu to jest moc! Czuć stężenie substancji aktywnej w postaci Tetrahexyldecyl Ascorbate, która w kosmetykach jest ostatnio modna, ale producenci nie deklarują jej stężenia, choć kosmetolodzy deklarują, że niskie stężenia nawet kilku procentowe dają już zauważalne efekty. W mojej ocenie trzeba mieć zbudowaną tolerancję na tak wysokie stężenie vit. C w tym kosmetyku przy pielęgnacji tak delikatnej strefy jaką jest skóra wokół oczu. Moją żonę mega podrażnił ten krem, tak jakby przedobrzyła z kuracją retinolem, czerwona i paląca po jednokrotnym użyciu na noc! Leczyła skórę prawie 2 tygodnie. Napisałem o tym produkcie serum/krem, bo producent deklaruje formę kremową i tak jest, jest nawet delikatnie oleista, ale już po ok 1 h od aplikacji brakuje nawilżenia - tak jest w przypadku mojej dojrzałej skóry 50+. Tak więc niezbędne jest nałożenie kolejnego bogatszego produktu pod oczy. Nie mniej kosmetyk dobrze rozjaśnia skórę, fajnie ją wygładza i jest bardzo wydajny! PAO 12 m-cy. Serum do twarzy posiada stężenie 20 % THD Ascorbate. To chyba tyle z moich wywodów....
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Dzień dobry/ dobry wieczór Andrzeju :)

      Pamiętam, że już kiedyś pisałeś o tym preparacie. Wiesz, deklaracje producenta to jedno, a formulacja oraz stężenia poszczególnych składników to kolejny aspekt. Zwłaszcza, gdy np. zalecane stężenie kwasu ferulowego to pomiędzy 0.5 -1% i pytanie jak cała receptura przekłada się na reakcje skóry. Skóry, która jest dodatkowo stymulowana na różnych poziomach ze względu na udział składników aktywnych. Do tego dochodzą inne aspekty.

      Miałam okazję poznać Potent C serum, o czym zresztą kilka razy gdzieś tam pod drodze wspominałam i ono u mnie wywołuje zaczerwienienie skóry. Konsystencja emulsyjna, ale także wymaga dodatkowego wsparcia. Przynajmniej u mnie, bo być może u osób ze skórą tłustą, mocno przetłuszczającą się będzie inaczej.

      Serum pod oczy nie znam, ale okolica oczu jest delikatna to na pewno, druga kwestia jak wysoko nakładamy dany preparat.
      Ja zmieniłam podejście do pielęgnacji tego obszaru łącznie z wyborem preparatu. Jednak też nie mam szczególnego ciśnienia w tym aspekcie :)

      Wychodzę z założenia, że mając do dyspozycji 12 miesięcy w roku, to bez problemu ułozymy zróżnicowany plan pielęgnacji w oparciu o różne kombinacje. Tak, by wykorzystać maksymalnie właściwości poszczególnych składników aktywnych. Mając na uwadze przede wszystkim fizjologię skóry :)

      Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za obszerny komentarz! :)

      Usuń
  3. Tak być może pisałem juz o tym kosmetyku chciałem po prostu ubogacić recezenzje na Twoim blogu i dorzucić własną perełkę pielegnacyjną. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie, jak najbardziej rozumiem i doceniam :) zawsze ktoś może szukać dodatkowych informacji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny przegląd :) Miałam ochotę na Eucerin, ale na ten moment sama już nie wiem, czy w ogóle chcę nadal iść w kwas askorbinowy. Zapach, który wytrąca się w ciągu dnia, jest dla mnie nie do zniesienia, a jak dotąd czułam go w każdym serum z tą formą wit. C :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Pomyślałam, że to dobra okazja zwłaszcza, że w zeszłym roku miałam podobny etap testów, ale jakoś zabrakło czasu i okazji do podsumowania i wiedziałam, że będę chciała to powtórzyć.

      Znasz ampułki Vichy? Bo może akurat one byłyby trafione w takim wydaniu. Wg mnie są chyba jedną z najbardziej neutralnych zapachowo opcji zawierających kwas askorbinowy.

      Usuń
  6. Ja najbardziej lubię serum z wit C Drunk Elephant, miałaś może okazję wypróbować?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...