Rozczarowania kosmetyczne, pierwszy kwartał/Sesderma, Miya, Ministerstwo Dobrego Mydła, BasicLab, Resibo, Bandi, Guerlain, Giorgio Armani



W ciągu kilku miesięcy uzbierała się całkiem pokaźna gromadka kosmetyków, które delikatnie mówiąc, rozczarowały mnie na całej linii. Bywa, samo życie. Nikt nie daje gwarancji i dopóki samemu się nie wypróbuje na sobie, to zwyczajnie nie sposób stwierdzić, co zadziała a co nie.  Ciekawa jestem, czy spodobają się wam takie zestawienia. Zamierzam "rozliczać się" sama ze sobą co kwartał, taki mały eksperyment. Większość pisze o ulubieńcach, którzy pokazywani się w n-tej ilości odsłon. Zamierzam skupić się na drugiej stronie medalu - rozczarowaniach/niezadowoleniu/irytacji/narzekaniu LOL


Sederma AZELAC RU Emulsja rozświetlająca SPF50 /recenzja/ poświęciłam jej osobny wpis i myślę, że warto o nim przypomnieć. Szczególnie teraz, gdy lada chwila zacznie się nowy "sezon" na filtry dla wielu osób.


Miya Cosmetics MyBeautyEssence Coco BeautyJuice & Flower BeautyPower

Naczytałam się tylu superlatyw na temat tych kosmetyków, że uśpiło to moją czujność oraz ogólną niechęć do oferty Miya, w której zwyczajnie nic mnie nie zachwyciło do tej pory. Wciąż też mam w pamięci ich fatalny olej do demakijażu...meh bez limitu :D W każdym razie cały czas miałam je na swojej liście zakupów i pomyślałam - OK, to jest TEN moment. Mam okienko, kupię coś innego. No i cóż....perfumowane nijakie psikadła, nie rozumiem PO CO w takim produkcie TAK intensywny zapach, który daje poczucie używania perfum, nie pielęgnacji. Oba warianty pozostawiały każdorazowo uczucie lekkiego pieczenia oraz zaczerwienienia. Koszmar.

Składy są ciekawe i zwracają uwagę, jednak coś nie wyszło. Mając porównanie z wieloma esencjami, tak tutaj jest to dla mnie zapachowa woda (czyt. perfumowana) i nic poza tym. Gdybym miała wybierać, to lepiej kupić wybrany hydrolat oraz coś do niego i przygotować podstawową esencję. Miałabym poczucie lepiej wydanych pieniędzy.

Za obie wersje w cenach regularnych zapłaciłam ok. 60 zł i w tym samym przedziale mogę kupić genialny tonik Naturativ, który esencje Miya zostawia daleko w tyle ;) Z kolei w wersji ekonomicznej jest bardzo dobry tonik polskiej firmy Fitomed /recenzja/ esencje/toniki Polnego Warkocza /recenzja/ - jednym słowem można lepiej.


Ministerstwo Dobrego Mydła Balsam w sztyfcie Czekocynamon & Śliwka

Przeczuwałam, że nie będzie to dobry kierunek, zwłaszcza że nadal pamiętam moją przygodę z pomadą Hagi /recenzja/ - balsam/pomada/sztyft, nie ma to większego znaczenia z uwagi na formułę samego produktu. Na jego pomysł oraz zastosowanie, właściwości itd. Rozumiem zamysł, który przyświecał stworzeniu kosmetyku właśnie w takim wydaniu. Teoria jedno, praktyka drugie. Tutaj drogi się skrzyżowały. No dobra, co kto lubi ;) ale ja ogólnie chętnie sięgam po oleje oraz wszelkie mieszanki, które z nich można stworzyć (np. musy). Balsamy w sztyfcie MDM są o wiele gorsze w użyciu niż tamten wariant z Hagi, z którym miałam do czynienia dawno temu. Są dużo bardziej twarde, rozgrzanie ich w dłoniach niemal niemożliwe i w rezultacie każdorazowa próba użycia kończyła się dyskomfortem oraz frustracją. Nie wyobrażam sobie noszenia w torebce żadnego z nich jako opcji do pielęgnacji ust, rąk czy punktowego zastosowania do ciała. One praktycznie się nie wchłaniają, pozostawiają tłustą i lepką warstwę na skórze. Moja skóra nie odczuwa walorów pielęgnacyjnych podczas, gdy jest przesuszona, spierzchnięta (nie jest to mój wymarzony kosmetyk, któremu powierzyłabym moje usta ;)). Owszem, poszczególne składniki mają określone działanie, lecz dla mnie to typowe balsamy do łączenia z kwasem HA lub na wilgotną skórę tuż po kąpieli, i też do przykrycia czymś jeszcze. Na pewno nie bezpośrednio z opakowania.


Czekocynamon, został tak sugestywnie opisany na stronie, a że ja jestem łasa na jadalne warianty w pielęgnacji, że nie mogłam sobie odmówić te przyjemności. Niestety dla mnie jest za mało czekoladowy, a cynamonu to mój nos nie czuje w ogóle. Smuteczek ;)


Śliwka, olej śliwkowy wielbię od lat i cieszę się, że Internety też doceniły ten olej, bo dzięki nim stał się coraz bardziej popularny. Na jego jakość wpływa wiele czynników, lecz MDM dba o ten aspekt i pierwotnie chciałam jego kupić. Potem sobie pomyślałam, że może jednak sztyft, bo wygodniejszy i bardziej praktyczny? No nie... Tutaj to akurat moja wina, nie zapoznałam się ze składem INCI. Olej śliwkowy stanowi JEDYNIE dodatek i w żaden sposób sztyft nawet nie posiada jego charakterystycznego zapachu. Zawód na całej linii, nabita w śliwkę, słowo daję LOL

Byłam wściekła, wydałam pieniądze na coś, co zawiodło mnie na całej linii. Każdy ze sztyftów kosztuje 56 zł, więc sumując wychodzi 112 zł gorzkiego rozczarowania. Pisząc o własnym niezadowoleniem na blogowym Fejsie, w odpowiedzi na wpis odezwała się do mnie jedna z dziewczyn, która podzielała moją gorycz i podzieliła się sposobem przy pomocy którego zużyła sztyfty MDM. Poszłam za jej sugestią :) Zaczęłam kroić sztyft na małe porcje, które przed użyciem rozpuszczam w kąpieli wodnej. Dzięki temu zostały uratowane przed wyrzuceniem do kosza i na pewno zużyję je do końca. Jest trochę przy tym zabawy, ale to chyba najlepsza opcja na zużycie ich do końca. Dziękuję! :)))

Doceniam firmę za wiele aspektów, natomiast po tego typu kosmetyki już więcej nie sięgnę. Z chęcią kupię olej śliwkowy, skwalan z trzciny cukrowej, olej z opuncji figowej. Jednym słowem, poszczególne składniki tak, za resztę podziękuję. O, jeszcze mus do ciała się broni /recenzja/ tylko z kolei Kostka Mydła posiada bardzo zbliżony wariant do tego z MDM i przebija nie tylko ceną, ale także pojemnością. Zamierzam o nim napisać niebawem kilka słów.


BasicLab seria Micellis Skóra naczynkowa i wrażliwa płyn micelarny oraz żel oczyszczający, seria Famillias Delikatny żel do mycia dla całej rodziny


Będzie krótko :D Żel oczyszczający ma ładny skład, prawidłowe pH (sprawdzałam), przyjemną konsystencję, zapach jak typowe syndety, praktyczne opakowanie z pompką i...nie wiem dlaczego, co poszło nie tak, bo niesamowicie przesuszał moją skórę i podrażniał obszary naczynkowe. Mój mąż też niezbyt go polubił, a nie ma większych wymagań ;))) Starałam się go zużyć jako żel do mycia rąk, które także zmasakrował. Po każdorazowym użyciu od razu musiałam sięgać po krem do rąk. Nigdy więcej! Pojemność 300ml/34,96 PLN


Płyn micelarny. Skuteczności nie mogę mu odmówić (gorzej tylko, że w parze ze skutecznością szybko przekonałam się o jego wadach) , szybko i skutecznie rozpuszcza makijaż twarzy (wywołuje mocne zaczerwienienie prawie jak rumień na obszarach naczynkowych, skóra staje się rozgrzana i piecze. Dodam, że nie przecieram płatkami skóry, tylko je przykładam miejsce przy miejscu, by rozpuścić makijaż - on się zwyczajnie przykleja do płatka. Taka metoda mi się sprawdza i jeszcze nigdy nie miałam takiej reakcji.) oczu także (niestety podrażnia je niesamowicie i po dwóch próbach dałam spokój, bo zwyczajnie przestraszyłam się widząc mocno przekrwione oczy. Po przepłukaniu ich wodą jeszcze długo czułam szczypanie. Na szczęście rano nie było żadnego śladu po wieczornej przygodzie).

Nie wiem co dokładnie tak zadziałało, ale po użyciu tego micela skóra przybierała różowy odcień, a próba uczuleniowa niczego nie wykazała. Moja koleżanka z kolei, która nie ma żadnych problemów skórnych też zwróciła na to uwagę, że u niej dzieje się podobnie tzn. występuje widoczne zaróżowienie na całej twarzy. Żadna z nas nie zdecydowała się na dalsze używanie tego płynu, u niej wylądował w koszu, ja myłam nim gąbkę :D I muszę przyznać, że płyn micelarny robił to pierwszorzędnie. Byłam pod wrażeniem jak rozpuszcza mieszankę różnej maści kosmetyków. W zasadzie potem tylko płukałam ją pod bieżącą wodą i sięgałam po sprej do dezynfekcji.

Irytowało mnie opakowanie, które zostało wykonane z dość delikatnego plastiku i przy każdorazowym użyciu pompki butelka zapadała się po bokach:/ Pojemność 500 ml/35,69 PLN


Famillias Delikatny żel do mycia dla całej rodziny, niby przyjemny, delikatny zapach tylko znowu przy regularnym stosowaniu skóra źle na niego reaguje. Finalnie wylądował jako żel do mycia dłoni w miejscu, gdzie bywam góra dwa razy dziennie, czasami myję nim pędzle licząc że szybciej się skończy.... Pojemność 500 ml/34,59 PLN


Wiem, że w sprzedaży pojawiła się nowa seria Esteticus i choć składy kuszące, to wątpię czy cokolwiek z tego znajdzie się w moim posiadaniu.


Resibo Energetyzująca esencja odmładzająca & Bandi Emulsja z aktywną witaminą C

Miałam w planach przygotowanie osobnych recenzji, jednak stosowanie obu kosmetyków przyniosło tyle problemów, że zwyczajnie straciłam zapał. Cały proces opisywałam na Instagramie, bo też miałam nadzieję, że jednak znajdę dla nich nie tylko miejsce w swojej pielęgnacji, ale skóra doceni ich właściwości. Nic takiego się nie wydarzyło. Kupując je miałam w głowie plan, by wykorzystać ich właściwości na wiosnę. W zasadzie jeszcze podczas drugiego etapu z retinolem. Wszystko za sprawą zawartości witaminy C w postaci Ascorbyl Tetraisopalmitate. Niestety żadna z firm nie podaje jej stężenia zasłaniając się tajemnicą handlową. I dla mnie to jest jedna z wad. Niemniej skład esencji Resibo prezentuje się naprawdę imponująco podobnie jak emulsja Bandi. W pierwszym kontakcie obie posiadają przyjemne konsystencje, aczkolwiek esencja Resibo przypomina wodnisty, lekki lotion. Niemniej znając różne formuły japońskich lub koreańskich esencji, taka postać nie wywołuje zaskoczenia. W każdym razie szybko wnika w skórę pozostawiając mocne uczucie liftingu i przyspiesza przetłuszczanie się skóry (zaledwie po dwóch godzinach od nałożenia bez dodatkowej pielęgnacji skóra pokryta jest nadmierną ilością sebum). Dodam, że w połączeniu z makijażem wygląda to źle. Nałożone  na esencję filtry (bo z takim założeniem została kupiona) bez względu na ich wykończenie nie zachęcają do wyjścia z domu ;) Emulsja Bandi wydawała się przyjemniejsza, lecz z kolei tuż po nałożeniu pojawia się mocne ściągnięcie i dyskomfort w ciągu dnia także bez względu na użyty potem filtr lub zwykły krem nawilżający. Pomyślałam, że skoro żadna z nich nie nadaje się do używania samodzielnie w moim wypadku, to pora na różne połączenia. Jedne były lepsze, inne gorsze. Ostatecznie stanęło na tym, że zaczęłam mieszać je ze sobą, porcja esencji połączona z emulsją pozwoliła uzyskać lekką konsystencję, która szybka się wchłaniała i powodowała żadnych przykrych niespodzianek.


To było ponad 1,5 miesiąca frustracji, dawno już nie miałam tak problematycznych kosmetyków. Początkowo sądziłam, że być może reakcja mojej skóry powiązana jest z kuracją retinolem, jednak w różnych połączeniach a przede wszystkim mieszane ze sobą zachowywały się poprawnie. Nie odczuwałam tego, co po nałożeniu każdego z osobna. Teraz, gdy emocje już opadły nie rozpaczam za bardzo ;) znalazłam na ich miejsce coś o wiele lepszego i do tego z jasno określonym stężeniem wit. C (w tej samej postaci). Wydałam prawie 179 zł, bo tyle wychodzi mniej więcej za Resibo oraz Bandi, i tak naprawdę to w tej kwocie mogę mieć 3 opakowania Liq CC Rich /recenzja/ prawdziwej petardy jeżeli chodzi o wit. C, bo kwas askorbinowy w tym koncentracie i stężeniu robi u mnie WOOW bądź świetne serum na lato Super Serum Anti-Pollution Fluid with 10% Vitamin C z angielskiej firmy A. Florence Skincare. Albo dołożyć i kupić ELAN z NIOD /recenzja/ - tak naprawdę opcji jest wiele :D


Guerlain Lingerie de Peau Compact Mat Alive 02N Clair/Light & Giorgio Armani Lip Magnet Second Skin Intense Matte Color 506 Zestawienie zamyka duet, który pokazał że marka, jej popularność i polecane serie nie zawsze są gwarantem sukcesu. Więcej o tych kosmetykach znajdziecie w szczegółowej /recenzji/

Podliczając całość wychodzi niezła kwota, która działa nie tylko na wyobraźnię. 1015,24 PLN
Co prawda nie wydałam tyle jednorazowo, zakupy zostały rozłożone w czasie, ale nie zmienia to faktu, że są to wydane pieniądze. Czy mogłam mieć na to wpływ? Tak i nie.

Tak, ponieważ są tutaj firmy za którymi nie przepadam i mało który produkt się u mnie sprawdza, spełnia swoje zadanie (Miya, Resibo, Bandi, MDM). Niemniej mam słabość po polskich firm, lubię wspierać rodzimy biznes. Ciekawość, czasem jej zaspokojenie słono kosztuje LOL --- patrz oferta BasicLab. Poddanie się emocjom, tak jak w przypadku emulsji Sesdermy pomimo, że znałam jej skład INCI. Kontakt organoleptyczny wyłączył rozsądek i myślenie ;)
Pochodzę do zakupów realistycznie, zawsze mam przygotowaną listę i pozycje zastępcze. Kieruję się przede wszystkim efektami, które chcę uzyskać, bo to one w zderzeniu z potrzebami skóry oraz moimi preferencjami są priorytetowe.

Nie, ponieważ nie zawsze można przewidzieć wszystkie "za i przeciw", co więcej bywa, że długie i rzetelne testy nie pokażą każdego aspektu, który potrafi wyłonić się w nieoczekiwany sposób zza rogu. Jak każdy miewam czasem pewne zachcianki i dlaczego mam odmawiać sobie tej przyjemności ;) Od każdej reguły jest wyjątek i wiele razy przekonałam się, że coś, co teoretycznie nie miało prawa się sprawdzić mile mnie zaskoczyło.

W każdym razie wnioski wyciągnięte i zostawiam sobie ten wpis "ku pamięci". Nie zmienia to faktu, że nadal wolę własne wybory i zakupy bo wydaję własne pieniądze i nawet jak nie trafię z dopasowaniem, to mogę podzielić się w nieskrępowany sposób moimi odczuciami. Nie jestem na żadnej smyczy :P

Pozdrawiam serdecznie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...