Koniec i początek


Od wielu miesięcy po mojej głowie krążyły różne myśli odnośnie zmian, w tym także na blogu. Funkcjonuję w sieci od bardzo dawna i teraz nadchodzi moment, w którym pragnę spersonalizować 1001 Pasji. Do tego moja aktywność gwałtownie spadła, postawiłam sobie nowe cele. Jednym z nich stały się „blogowe porządki”. 

Wiecie, kiedyś przychodzi moment kiedy trzeba dokonać wyboru pomiędzy tym, co „modne” i „na fali”, a naszymi faktycznymi potrzebami, oczekiwaniami. Od pierwszej chwili, gdy zdecydowałam się na prowadzenie bloga szukałam najlepszego wyrażenia siebie, tak by szablon, grafika były ze sobą spójne, nadawały charakter i jednocześnie były po prostu moje. 

Przeszłam przez różne etapy, po czym miałam nadzieję, że daleko idący kompromis od strony graficznej przyniesie zadowolenie. Lecz tak się stało tylko na chwilę. W którymś momencie zobaczyłam, że „znikam”.... Nie jestem minimalistką, białe tło i oszczędne detale może są praktyczne, lecz pozbawione duszy ;) W ostatnim czasie zauważyłam, że coraz więcej miejsc w sieci przypomina kalkę... Tam, gdzie lubiłam bywać zaglądam sporadycznie. Tam, gdzie bywałam z doskoku, nie zaglądam w ogóle. Grupa odwiedzanych blogów mocno się skurczyła. Wpłynęło na to wiele zmian. Nie da się także ukryć, że różnica wieku robi swoje ;) Nie, nie czuję się staro, ale bądźmy szczerzy i to, co mnie interesowało w wieku lat dwudziestu kilku obecnie nie znajduje się w czołówce. Dokonuję innych wyborów, z racji zamieszkania posiadam mniej lub bardziej ograniczony dostęp do niektórych marek/produktów. Dlatego też skupiam się na zupełnie odmiennych firmach. 

Zresztą przez cały czas blogowania szukałam swojej drogi. Dzisiaj wiem, że lubię skupiać się na pielęgnacji, dzieleniu się swoimi doświadczeniami na tym polu, a przede wszystkim pokazać, że można żyć i funkcjonować z określonymi problemami skórnymi jak reszta populacji. Te elementy nie wykluczają nas ze społeczeństwa, lecz doskonale rozumiem jaki rodzaj bariery wywołują.

Coraz bardziej odcinam się od „współprac”, a ostatnie spotkanie z Lily Lolo pokazało mi jak bardzo ciążyło mi czasowe zobowiązanie. Oczywiście byłam w pełni świadoma kiedy je podejmowałam, lecz w którymś momencie poczułam ciężar tego.... Przygotowanie zdjęć, tekstu oraz obróbka całości, to pracochłonne przedsięwzięcie. Nie nazwę tego ciężką pracą, ponieważ BLOG, to moje hobby. Aczkolwiek na ten dany moment stwierdziłam, że nie, to nie dla mnie.

Lubię pisać. Nawet bardzo. Cała ta otoczka wokół mojego wirtualnego bytu przynosi dużo radości, do tego interakcja z Wami, swobodna wymiana myśli, luźne i niezobowiązujące plotki. Każda kobieta chyba to lubi, prawda? A tutaj mamy okazję spotkać się w momencie kiedy Nasze drogi krzyżują się na zasadzie wspólnego zainteresowania i pisać/rozmawiać nie tylko o kosmetykach. Nie sądzę abym zawiesiła działalność, domena jest opłacona na kolejny rok, posiadam przedłużoną subskrypcję wirtualnego dysku, konto na Facebooku ma się całkiem nieźle, Bloglovin’ okazuje się przydatny, do tego doszedł Instagram (przed którym bardzo się broniłam). Dlatego póki co jest OK.

I w taki oto sposób dotarłam do końca. Dosłownie. Postawiłam na zmiany. Odrzuciłam wszystko to, co było do tej pory od strony graficznej i w końcu zrealizowałam pomysł, który chodził za mną od bardzo dawna. Potrzebowałam na to prawie 12 miesięcy ;) Jeśli zaglądacie do mnie regularnie zapewne pamiętacie konkurs „Na Gwiazdkę!” Wtedy to właśnie oczarowała mnie obecna grafika, pierwsze podejście do wykorzystania jej miało za sprawą mojego męża, który dopracował szczegóły. Jednak ciągle brakowało mi „czegoś”. No i potem poznałam Cathy :) Dzięki Niej blog zyskał nową odsłonę na wiosnę, w której chciałam „dopasować” się do panującego trendu i jednocześnie zachować balans pomiędzy tym, co jest dobre i oczekiwane przez Czytelnika, a moim własnym głosem. Trudno to określić, im dłużej prowadzę bloga tym bardziej otwieram się na rady, sugestie związane z tym co i jak można poprawić, nad czym popracować. I w którymś momencie dotarło do mnie, że mam coraz mniej zapału. Niby mój blog, lecz jakby nie należący do mnie. Myśl o przygotowaniu zdjęć, pisaniu coraz częściej była zastępowana czymś innym. Wolałam oddać się realnym przyjemnościom niż tracić czas na siedzenie „w sieci”. To był pierwszy impuls do zmian, przeobrażenia. 

Postanowiłam odmienić wygląd bloga, wrócić do korzeni :) Układałam sobie w głowie co i jak, po czym napisałam ponownie do Kasi i... tadam! :) Nowa odsłona jest gotowa, osadzona w temacie, a przede wszystkim bardzo moja. Element czarownicy stanowi bardzo osobiste powiązanie, dla jednych może być zrozumiały, dla innych nie. Za to teraz poczułam się „jak w domu” :) Jednocześnie chcę gorąco podziękować Kasi :* za cierpliwość, umiejętne słuchanie i przełożenie moich pomysłów w widoczny sposób. Do tego podążyłaś za mną i dodałaś swoje elementy, nagłówek z datą, szklaną kulę, podpisy, znak wodny. Fantastyczny efekt końcowy :)

Podziękowania należą się także po raz kolejny Tekashi, bo to dzięki Niej grafika mogła zaistnieć. A najważniejsza stała się dla mnie zgoda Autora grafiki, która nosi nazwę „A Touch of Magic” i tutaj możecie podziwiać pozostałe prace. W banerze został zachowany podpis Autora, który prowadzi bezpośrednio do Jego strony.

Mój blog, moje królestwo :) Dziękuję Wszystkim Czytelnikom, którzy tutaj przychodzą, zostają i wracają. Coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że poza radosną gromadką związaną z blogosferą jest mnóstwo osób z poza Kółka Wzajemnej Adoracji. To tym bardziej miłe :) Mam nadzieję, że pozostając ze mną tutaj nie poczujecie nutki zawodu i nadal z chęcią będziecie kierować swoje kroki na 1001 Pasji.


Koniec i początek, to nieco przewrotna kombinacja, ale to kiedyś musiało się wydarzyć. Po prostu ;) To dopiero początek zmian, lecz inaczej być nie może. Za to liczę, że tematyka nadal przyciągnie Waszą uwagę i zachęci do wymiany doświadczeń. Wtyczka Disqus, która gości na blogu od wielu miesięcy daje szeroki wachlarz możliwości przy czym nie wymusza zakładania konta (na które tak wiele osób narzeka) bo można pisać jako Gość (jednak ta opcja nie gwarantuje otrzymania powiadomienia odnośnie odpowiedzi na pozostawiony komentarz). Nie jest to idealny sposób na ominięcie anonimowych komentarzy, ale zawsze coś, co daje pewną możliwość, z której można skorzystać.

Witam na nowo i jednocześnie dajcie znać jakie są Wasze odczucia, może coś zmienić/poprawić? Z mojej perspektywy sprzętowej całość jest spójna, czytelna i klimatyczna jednak zdaję sobie sprawę, że każda osoba nadaje z innego poziomu :)

Potrzebowałam się „wygadać”, by moje milczenie, zmiany nie pochłonęła wirtualna głębia i czułam potrzebę podzielenia się z Wami tą częścią :)


Pozdrawiam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...