W akcji: duet Kat Von D Lock It Tattoo

O podkładzie Lock It pisałam dawno temu KLIK! dzieliłam się wtedy swoim oczarowaniem na bazie próbki. Testy wygenerowały zakup podkładu oraz korektora z tej serii, ten duet towarzyszył mi przez pewien czas. Byłam z niego zadowolona, zdawał egzamin aczkolwiek z czasem stał się zbyt kryjący, odeszłam od tego typu podkładów z racji zmieniającej się kondycji cery. 





O pierwszych wrażeniach możecie również poczytać na blogu Asi, która prowadzi Kosmetycznego przekładańca KLIK!



Zdjęcia może nie są idealne, ale ta recenzja czekała dobre kilka miesięcy. Ciągle pojawiało się coś nowego, podkład i korektor finalnie cieszy już nową właścicielkę a ja postanowiłam podzielić się swoimi uwagami. To dobra seria i warta uwagi, szczególnie jeżeli faktycznie masz coś do ukrycia, potrzebujesz produktu który zapewni komfortowe warunki np. na jakąś okazję itd.


Podkład dostajemy w  funkcjonalnym opakowaniu ze sztucznego tworzywa z pompką, umożliwia kontrolę nad zużywanym kosmetykiem. Co prawda zatyczka jest pewnym niedociągnięciem w moim odczuciu, ale to drobiazg. Można przeżyć.


- bogata gama kolorystyczna
- udana formuła, która dodatkowo dopasowuje się do skóry
- idealne krycie oraz trwałość, aczkolwiek nie jest to podkład na lato w moim odczuciu
- dobrze matowi i trzyma skórę w ryzach, nie wzmaga procesu przetłuszczania
- wydajny


Korektor to klasyczna tubka, tworzywo jest na tyle elastyczne że wydobycie produktu nie sprawia kłopotu. Wg opisu wynika, że zakryje tatuaż. Nie wiem, nie posiadam takowego więc nie mogę powiedzieć. Za to poziom krycia w moim odczuciu jest naprawdę świetny. Pierwszy kontakt z formułą tego nie pokazuje, lecz kiedy już zaczynamy z nim pracować na skórze dzieje się magia ;) Do tego świetnie można budować poziom krycia.


- świetna konsystencja
- bardzo dobry poziom krycia, który pozwala na budowanie pożądanego poziomu krycia i pozostawia naturalne wykończenie
- trwały
- bardzo wydajny

Przygotowane próbki kolorów pokazują faktyczny odcień i celowo użyłam większej ilości. Zdjęcia zrobione w dziennym świetle w różnych ustawieniach.

Poniższa prezentacja pokazuje podkład i korektor podczas makijażu. Nie miałam wtedy już aż tak dużo do korygowania, ale nadal widać różnicę.



Wersja prawie końcowa, czyli podkład, korektor i puder La Prairie.


A tutaj całość makijażu.


Dla mnie to była bardzo udana przygoda z kosmetykami Kat Von D i nie wykluczam, że zdecyduję się na zakup czegoś jeszcze. Mam nadzieję, że mimo wszystko nie będę zmuszona ponownie sięgać po tak mocno kryjące formuły i nadal wystarczą ulubione podkłady Parure de Lumiere oraz Tenue de perfection :)


Znacie tę markę? A może macie innych faworytów w razie nagłego wypadku? Dajcie znać, z chęcią poczytam o Waszych doświadczeniach w radzeniu sobie z problematyczną cerą.

Pozdrawiam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...