Guerlain Parure de Lumiere - czy to mój typ? :)





W styczniu pokazywałam Wam nowy zakup pod podkładu KLIK! Którym stał się produkt Guerlain. Mam słabość do tej marki a w pamięci nosiłam obraz wcześniej testowanej próbki, postanowiłam zaryzykować.
Stał się moim ulubieńcem na dobre dni, kiedy nie potrzebuję silniejszego oręża a podkład staje się jedynie tłem. W przypadku mojej cery nie ma jednego uniwersalnego podkładu, jaki może być wykorzystywany. Ma to dobre i złe strony, lecz na chwilę obecną osiągnęłam pełne zaspokojenie w postaci: Revlonu ColorStay dla cery tłustej/mieszanej, Kat Von D Lock It 44 Light łącznie z korektorem, o którym napiszę wkrótce wraz z kremem BB Lioele Dollish Veil Vita nr 1. Te kosmetyki dają mi komfort nie tylko w okresie jesienno-zimowym, lecz przede wszystkim podczas chimerycznych dni mojej cery.
Osoby, które borykają się z trądzikiem różowatym nawet, jeżeli jest on uśpiony wiedzą, że bywa różnie. Czasami to rosyjska ruletka, z jakim efektem obudzimy się na twarzy i nie czarujmy się, ale każda kobieta chce mieć komfort w postaci dobrego samopoczucia pośród innych ludzi.
Połączenie dobrego korektora i podkładu to połowa sukcesu, druga leży w przygotowaniu samej cery, jednak nie o tym dzisiaj, bo ten aspekt jest chyba każdej z Nas dobrze znany.

Krótka ściąga:
Wiek 30+
Charakterystyka cery:
Mieszana w kierunku suchej z okresowym problemem w strefie T, cera płytko unaczyniona z tendencją do zaczerwienienia, walczę z trądzikiem różowatym.
Suchość skóry na policzkach i problem ze strefą T a szczególnie czołem wymusza stosowanie dwóch produktów pielęgnacyjnych. Najczęściej łączę różnego rodzaju sera z nawilżaczami, które dobrze spiszą się na strefie T i nie będą wpływać na przyspieszony proces przetłuszczania się skóry.

Drobne niedoskonałości, które nie są obce dla tego typu cer maskuję przy pomocy podkładu i korektora. Nie lubię efektu maski, cenię sobie delikatne podkłady, których nie czuć na skórze, ale jednocześnie dają dobry poziom krycia i wyrównują koloryt cery. Matowe wykończenie będzie atutem, ale nie lubię płaskiego matu i nie oczekuję, że będzie on trwał cały dzień. Wystarczy mi świadomość, że nawet, kiedy będzie widoczne błyszczenie, to makijaż nadal zachowa swoją świeżość i nie będzie spływać/warzyć się.
Oczywiście idealnie, jeżeli nie spotkamy się z dodatkowymi czynnikami jak: podrażnienie, efekt ściągniętej skóry, zapychanie itd.

Parure de Lumiere to podkład rozświetlająco-nawilżający o średnim stopniu krycia i satynowym wykończeniu. Muszę przyznać, że jestem oczarowana efektem, rozświetlenie jest subtelne, wygląda bardzo naturalnie i moja mieszana cera nawet po kilku godzinach dobrze wygląda. Pojawiający się dodatkowy efekt glow nie przeszkadza, a delikatna korekta przy pomocy pudru nie zawsze jest potrzebna. Satynowe wykończenie po raz pierwszy tak naprawdę doceniłam właśnie przy tym produkcie, głównie, dlatego, że w trakcie dnia makijaż przy jego użyciu jest świeży i promienny. Dobrze czuję się we własnej skórze.

Opakowanie. Klasyczna butelka z masywnego szkła z dozownikiem w postaci pompki.

Konsystencja. Płynna, lecz nie lejąca. W moim odczuciu jest kremowa, dość lekka i przyjemnie rozprowadza się na skórze. Szybko stapia się z cerą. Kolejnym atutem to jego lekkość, nie czuję go i gdyby nie fakt, że koloryt jest wyrównany a twarz odświeżona i promienna to nie pomyślałabym, że mam podkład. Z reguły takie odczucie mam zawsze przy kremach tonujących.


 Kolor to 02 Beige Clair i uważam go za wyjątkowo udany odcień pod kątem mojej karnacji. Jest to piękny odcień beżu z żółtymi tonami, lecz nie są one dominujące na całe szczęście. Po stopieniu się z cerą one u mnie zanikają, co mnie niezmiernie cieszy.
Dla większości jasnych karnacji wydaje mi się, że ten kolor będzie trafiony. Sama, choć mam jasną cerę, to nie jestem bladolica i większość popularnych podkładów ma dość trafione kolory, gorzej za to z tonacją. Historia na inną okoliczność;)

Działanie. Mogłabym dużo pisać i dzielić się spostrzeżeniami, jednak zrobię to inaczej. Zdjęcia przygotowywałam jeszcze będąc w Polsce, kiedy aura była mało sprzyjająca a moje wymagania określały nie tylko warunki atmosferyczne, lecz dodatkowo przebywanie w miejscach klimatyzowanych. Coś na zasadzie „jestem w ciągłym ruchu i nie zawsze mam czas na poprawki”;) Wychodziłam z domu dość wcześnie rano a przede mną było krążenie po mieście/urzędach itd. Pogoda nie rozpieszczała;)))

Podkład przed i po



Dołożony korektor utrwalony pudrem 
oraz podkreślone brwi



Gotowa do ludzi: D

A tutaj wybrane różne dni po 8 godzinach 
przebywania gdzieś tam:)


Jak oceniam podkład z perspektywy czasu? Bardzo dobrze i wiem, że nie będzie to ostatni zakup. Trochę żałuję, że tak późno zdecydowałam się na zakup, mogłam zrobić go wcześniej. No, ale trudno, czasami tak bywa;)

Parure de Lumiere zapewnia mojej cerze wszystko to, czego oczekiwałam:

-odświeżenia, co w przypadku większości podkładów rozświetlających kończyło się na efekcie a’la latarnia morska... Za to tym razem cera zyskuje i nawet, kiedy mam gorszy dzień, pojawia się zmęczenie i ziemisty odcień to podkład pięknie temu zaradzi.
- wyrównany koloryt i dobry stopień krycia
-lekką formułę, która ma wpływ na komfort makijażu a podkład dzięki temu jest niewidoczny i nie obciąża skóry
-nawilżenie
-satynowe wykończenie
-nie podkreśla niedoskonałości
-nie zapycha
-nie ciemnieje
-zapewnia naturalny i promienny wygląd
-trwały, a utrwalenie pudrem sypkim stawia kropkę na „i”


Po kilku godzinach pojawia się błysk w strefie T, ale nie jest to specjalnie uciążliwe i nawet, jeżeli nie mamy możliwości do poprawek wystarczy sama bibułka matująca i po sprawie. Kiedy nie zaistnieje ku temu sposobność, to tragedia się nie dzieje. Podkład nie spływa i nie mamy efektu „córki króla smalcu” – pozwoliłam sobie zacytować tutaj Esy :*

Zeskanowałam skład INCI, jednak opakowanie oraz użyta czcionka i kolory nie były zbyt łaskawe, dlatego też musiałam obrobić skan, by można było odczytać go bez problemów. Może akurat dla kogoś on będzie ważny, sama lubię pełną informację.



To był zdecydowanie udany zakup i na pewno go ponowię, ponieważ widzę w tym podkładzie potencjał na materiał tzw. całoroczny. Świetnie służył mi w Polsce podczas zimowej pory, a po powrocie do UK nadal po niego sięgam i widzę, że świetnie daje radę. Nie mam do czego się przyczepić, jest to dobry produkt, który sprawdza się na mojej skórze i tyle. Minusem może być cena, ale patrzę z reguły od innej strony. Interesuje mnie relacja działanie/jakość/pojemność/cena. W tym wypadku podkład jest wydajny o świetnych właściwościach, pojemność 30ml.

Mam ochotę spróbować jeszcze Parure Extreme, Gold i Lingerie de Peau, który miałam okazję testować z próbki i gdyby kolor był bardziej trafiony to spotkanie byłoby lepsze ;) Narobiłam też sobie ochoty na bazę.... No i to byłoby tyle chciejstw, które zrobiły się z miłości do Parure de Lumiere.

A jak to jest u Was? Macie swój ulubiony podkład, który nigdy nie zawiódł i możecie na niego liczyć w każdych okolicznościach, czy też szukacie św. Graala pośród podkładów?

Pozdrawiam!


102 komentarze:

  1. naprawdę ładny efekt daje na buzi :) ja jednak dalej intensywnie myślę o minerałach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) jestem z niego ogromnie zadowolona :D

      Rozumiem i wiem jak to jest, kiedy ciągnie w określone rejony. Będę czekać na relację.

      Usuń
    2. Też uważam, że efekt na twarzy jest super :) Mam porównanie do tego jak sama wyglądam po kilku godzinach od nałożenia swojego :P

      Usuń
    3. Kat, niektóre podkłady i na mnie pokazują swoją drugą twarz, która niekoniecznie jest udana :PPP Tym razem strzał udany :)

      Usuń
  2. wygląda ślicznie na buzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio sięgnęłam po niego w naprawdę ciepły dzień i odkryłam, że jeszcze bardziej jestem na tak :)

      Usuń
  3. Faktycznie wygląda na twarzy genialnie :) Mi raczej by nie podpasował, bo szukam dobrego krycia, a jednoczęśnie lekkości i przede wszystkim długotrwałego matu. Do tej pory najlepiej spisywał się u mnie Revlon CS, ale jak na prawdziwą kobietę przystało lubię eksperymentować i kupuję także inne podkłady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że byłabyś zadowolona z Kat Von D Lock It :) Ten podkład w połączeniu z utrwaleniem dobrym pudrem daje niesamowity komfort. Zauważyłam tylko, że nie każdy puder sypki dobrze na nim wygląda. Niebawem pokażę go z bliska :)

      Usuń
  4. 'corka krola smalcu'- dobre:D
    bardzo ladnie wyglada na buzi. tez szukam w podkladach takiego efektu 'nie czuc na twarzy'. i do tego ma nie podkreslac skorek. widze ze ten swietnie radzi sobie z czerwonosciami. moja twarz to teraz jedna wielka czerwona kula i niestety moj pan Jart sobie nie za bardzo z tym radzi. ale wlasnie przypomnialas mi o lioele-mialam kiedys kupowac i jakos nie doszlo do transakcji. teraz czekam na dwa nowe bb moze te dadza rade.
    colorstay byl kiedys moim ulubionym podkladem, ostatnio ulubiencem stal sie bourjois healthy mix serum bardzo dobry podklad, wedlug mnie jeden z lepszych drogeryjnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi się spodobało to określenie bo dobrze oddaje to, co czasami dzieje się na mojej twarzy ;)
      U mnie Burżuj nie daje rady i najjaśniejszy odcień jest koszmarnie żółty :(
      Lioele warto spróbować, bardzo go lubię a teraz jeszcze mam do pary puder sypki i zbliża się pora recenzji. Będę kusić :)))

      CS lubię w wersji ratunkowej, nigdy się na nim nie zawiodłam.

      Usuń
  5. Powiem szczerze,że przeskakujesz w różnorodność, przy Revlonie to Parure jest jak mgiełka,ja najgorzej oceniam z Parure extreme i Lingerie, ale ja mam inne preferencje:)teraz po moich szaleństwach podkladowych , o ktorych wkrotce wspomnę , bo mnie uwiodły na amen, używam na nowo Gold'a i przy pzresuszonej , zmeczonej cerze wygląda rewelacyjnie wraz z meteorytami.
    Wiesz Hex przy cerze narażonej na tradzik różowaty Revlon to wg mnie zabójstwo:( Ale rozumiem chyba o co chodzi, że w razie czego jest on.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie sprawę, że to zupełni inne produkty :) Lubię mieć komfort, że w razie naprawdę trudnych dni/okresów pewne produkty sprawdzają się i stąd Revlon. On nie jest na co dzień także jestem pewna, że rozumiesz moje podejście :)

      Mówisz, że Gold tak się spisuje? Poczułam się teraz mocno zaintrygowania :D

      Usuń
    2. Gold jest specyficzny :) Ale jak będziesz miala okazję sprobuj, co prawda on ma trochę działanie juz ujędrniające ( ja wiekowa) ale nawilża i wygładza całkiem fajnie, tylko na lato konsystencja dla mieszanych nie sprawdzi sie , bo za gęsty.Ale na przednówek, czy przesuszoną skórę jak znalazł.I rozswietla.

      Usuń
    3. No nie..... wiekowa, co za określenie :P A ja to niby wieczna 18-tka ;)))

      Mówisz, że warto? Zapisany na liście i będę chciała go poznać, bo może to też byłby dobry strzał? Latem nie używam podkładów, wtedy stawiam na kremy tonujące. Staram się z reguły, by to był okres kiedy daję odetchnąć cerze od części kolorówki. W końcu korektor i krem tonujący plus odrobina pudru jest lepszą alternatywą. Tak mi się wydaje :)

      Usuń
    4. pewnie:) Masz rację ale ja jakos podkładowa nawet lato:P

      Usuń
  6. po 8 godzinach przebywania "gdzies tam"...hmm, chyba musze sie dowiedziec, gdzie jest to "gdzies tam", bo miejsce zdecydowanie Ci sluzy :) ta ciemniejsza pomadka na tym zdjeciach 7i8 to strzal w 10! jesli chodzi o podklady to mam BB i CC kremy, ale poszukiwania wciaz trwaja,a teraz na wiosne moja cera szaleje :((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hunger "gdzieś tam" to było bieganie po mieście, urzędach, częste zmiany temperatur w tym zabójcza klima. No i wiesz jak wchodzisz do takiego miejsca, musisz czekać więc zanim się rozpłaszczysz, to już się zagotujesz :D a potem na nowo galop ;) Temperatury były średnie, mroźne powietrze i ogólny ziąb. Jak wracałam do domu byłam najszczęśliwszą osobą na świecie :)

      Ta pomadka to lakier do ust Shiseido :) Będę o nich pisać jeszcze w tym tygodniu.

      Usuń
  7. Wow, jestem pod wrażeniem Hexx - ładnie, ładnie wygląda na twarzyczce ;) Odcień również ma bardzo dla mnie atrakcyjny, ja jednak podkłady stosuję sporadycznie, na przemian z bebikiem lub podkładem mineralnym w pudrze Proto-cola, obecnie używam MF 3 w 1 i jestem z niego bardzo zadowolona, robiłam recenzje na Dobre dla Urody podkładu MF i Proto cola też, bb widziałaś :) - świetnie kryją i dla skóry są bardzo lekkie, matują też, co dla mnie jest wielkim plusem.
    P.S. Co do Zao w Twoim posiadaniu, to nie znam cienia kremowego, a puder matujący uwielbiam, tyle że mam 303, o dziwo udaje mi się zawsze trafić z odcieniami w ZAO, bo każdy kosmetyk różni się odrobinę od zdjęć producenta zamieszczonych w Biolanderze i w sieci, a swatchów jest malutko... niestety. Na razie trafiłam ze wszystkimi ;) Mam ochotę na więcej, ale czekam też na Twoją opinię o tych posiadanych, kremowych cieni jestem bardzo ciekawa, rozważam ich zakup ;)
    Pozdrawiam Cię cieplutko, jak już pisałam na blogu w zeszłym tygodniu, rozpoczęłam stosowanie tych rosyjskich cudeniek od Ciebie, pierwsze wrażenia są wspaniałe, jedynie mam kilka zastrzeżeń, na razie, do opakowanie jednego z nich, ale to mniejsze zło, najważniejsze jest " wnętrze " a to zachwyca, robię zdjęcia na bieżąco, bo lubię wiele pokazać, jak już zauważyłaś ;), każdy szczegół i też opisać, tym nie mniej, bardzo Ci dziękuję, uwielbiam je stosować, moja cera jest zachwycona, ale to dopiero początek, tydzień, więc poczekam na pełny " proces " przyswajania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakup był zrobiony trochę na "czuja" ;))) bo próbkę miałam dużo wcześniej i sama nie wiem dlaczego od razu nie zdecydowałam się na zakup. No ale ... Czasem lepiej późno niż wcale. Zadowolona z niego jestem i okazał się świetną inwestycją.

      Mnie w kremach BB nie wszystko pasuje i nie potrafię się do nich przekonać, wyjątkiem jest fioletowy Lioele, który wyjątkowo dobrze u mnie się zachowuje a przede wszystkim daje matowe wykończenie. Jest to dobra część kolorówki a przy okazji testów różnorakich przybliżę krem BB, który pochodzi ze źródła kremów BB i nie ma nic wspólnego z azjatyckim rynkiem.

      MF 3w1 nie dla mnie, okazał się klapą i poszedł w dobre ręce :)

      Co do ZAO to świetnie, że Ci służy i jesteś zadowolona bo nie ma nic gorszego niż poszczególne zakupy i wtopa, że się tak wyrażę.
      Cień w kremie muszę wyciągnąć na nowo, rzuciłam go w kąt i leży ;) Rozczarował mnie i to bardzo, bo cienie w kremie bardzo lubię i doceniam ale tym razem to nie to...

      Cieszę się, że jesteś zadowolona z testów. Sama nie próbowałam nic z tej półki, produkty znam jedynie z blogów :)

      Usuń
    2. No to nieprzyjemna sytuacja z tymi cieniami ZAO, a ja chce, poczekam na Twoją opinię, co Cię w nich tak rozczarowało, a potem już zdecyduję, pokusić się czy odpuścić ;) Ja MF 3 w 1 uwielbiam, służy mi naprawdę zaskakująco dobrze, ale nie mam skóry specjalnie wymagającej, czasami mnie aż zaskakuje swoją tolerancją różnorodnych specyfików, ostatnio jest to olej do twarzy, którego przez 32 swoje lata życia, no w tym 15 świadomych, unikałam jak ognia, a teraz okazuje się, że do mieszanej skóry również jest świetny i wcale nie natłuszcza! ;)
      Każda z nas ma swoje upodobania i też wymagania, i skórę inną, więc każdy kosmetyk, tak naprawdę, po innemu na każdej z nas " zachowuje się " i po innemu służy, bądź szkodzi ;)
      Buziole ;*

      Usuń
    3. Na bazie poznanych kremowych cieni wiem, że konsystencja plus nasycenie koloru oraz trwałość to podstawa a ZAO nie oferuje mi żadnej z tych opcji. Cień kosztuje 59zł jak dobrze pamiętam i są to dla mnie pieniądze wyrzucone w błoto. Co z tego, że firma eko.... Można niewiele dołożyć i wybrać coś z kremowych cieni Shiseido, które są rewelacyjne.
      Próbowałam z bazą i bez, efekt a raczej jest brak jest dość szybko widoczny.

      Dla mnie to produkt na straconej pozycji, chyba że stanie się cud. Puder wypada lepiej, lecz to też nie do końca to. Może oczekiwałam zbyt wiele? i poprzeczkę postawiłam za wysoko?
      Dam mu szansę bo w innym przypadku pójdą w inne ręce a ja będę unikać takich produktów.

      Usuń
  8. :) Kiedyś wspomniałam o Double Wear EL - ale poczytałam trochę o firmie i już nie chcę eksperymentować..Obecnie mam Bourjois Healthy mix ale niestety nie kryje mi skórek na nosie:( tak więc nie jestem do niego przekonana...Twój Guerlain wygląda idealnie - też chciałabym takiego odnaleźć - delikatny, żeby skóra oddychała, bez efektu maski..no i bez świecenia oczywiście:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co takiego wyczytałaś o EL? Pamiętam, że byłaś zadowolona z DW, teraz już nie?
      U mnie niestety on się nie sprawdził, podobnie jak Healthy Mix. Głównym zarzutem są kolory i formuła.
      Mam nadzieję, że i Ty trafisz na podkład idealny :*

      Usuń
    2. Ale Hexxuniu - ciężko mi mówić bo to tylko próbeczka była - spodobało mi się chyba takie doskonałe krycie..po głębszym zastanowieniu i parę wyprysków później zmieniłam zdanie :)

      Usuń
    3. U mnie z kolei bardzo ściemniał i zrobił mi efekt a'la cegła. Miałam ochotę ściągnąć jeszcze raz kolor Bone jak dobrze pamiętam, lecz dałam sobie spokój.

      Usuń
  9. Bardzo ładnie wyrównuje koloryt, trzeba przyznać :) Miałam możliwość próbowania niektórych wysoko półkowych podkładów i nie widzę różnicy między nimi a nisko pólkowymi. No oprócz ceny :) Teraz przeszłam z minerałów (Lumiere) na .. Sorayę HD kryjący i jestem bardzo zadowolona o dziwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, że jesteś zadowolona :) Bo przecież tylko to się liczy.

      Sama przerobiłam wiele półek, formuł łącznie z minerałami i wiem, ze znalezienie odpowiedniego podkładu dla mojej cery nie jest takie proste. Bardzo lubię Pharmaceris Nawilżający z sylimaryną, ale odcienie są bardzo ograniczone :/

      Usuń
  10. Widzę, że dobrze się spisuje.
    Czasem warto zajrzeć na wyższą półkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie powiedziałam, że tam nie zaglądam :P Jednak półka nie jest dla mnie wyznacznikiem ;) Produkt musi być dobry, a tym razem trafiłam na swój typ.

      Usuń
    2. No nie jest, nie jest ale cieszy mnie widok takich produktów na Twoim blogu :)

      Usuń
    3. :) Czasami też jest tak, że człowiek z wiekiem mądrzeje i wybory stają się bardziej doprecyzowane :)
      W najbliższym czasie będzie trochę różności z tzw. wyższej półki :)

      Usuń
  11. Fantastycznie wyglądasz po 8 godzinach. Trafiłaś świetnie :)

    Ja cały czas jestem przekonana, że podkłady są dla mnie za ciężkie. Nie czuję się w nich dobrze.. Jak byłam młodsza zawsze myślałam, że jak ma się podkład na buzi, to jest to taka gruba warstwa, że jak się np. drapie swędzący nos czy policzek, to robi się wgłębienie ^^ Cóż.. Tak mam.

    Jestem cały czas zachwycona różowym kremem BB SKIN79 i różowym BB Lebelage.

    To jest piękne, że każdy trafia na coś ulubionego :) i niekoniecznie na to samo. Byłoby strasznie nudno jakby wszyscy lubili to samo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jest to jeden z nielicznych podkładów, który faktycznie czyni magię na mojej skórze i zarazem spisuje się tak, jak powinien.

      Wszystko zależy od Naszych preferencji, ale przy obecnym wyborze na rynku jest tego ogrom.
      U mnie z kolei kremy BB tak średnio, jest jeden jedyny, który pasuje a reszta taka sobie. I jak mam kupić coś na wiosnę/lato to zdecydowanie wolę krem tonujący :)

      Trafiłaś w samo sedno :) Byłoby nudno i to bardzo. A tak równowaga zachowana i możemy podzielić się swoimi uwagami/spostrzeżeniami :)

      Usuń
  12. Powiem CI, że podoba mi się efekt jaki nim osiągnęłaś. Tak promienna, równomierna cera. Ja też lubię colorstay choć z czasem moja cera się do niego przyzwyczaja i musze robić skoki w bok a affiniton, minerałami annabelle lub bb azjatyckimi ( zielony lioele dollish, hannavi bb, skin79 orange, tony moly petit..)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CS także lubię, to świetny produkt, który zawsze działa w sytuacji podbramkowej :)
      Widzę, że też szukasz swojego św. Graala ;) Życzę Ci abyś znalazła.

      Usuń
  13. Ładnie wygląda na tobie:) Czuję skuszona, bo akurat kończy mnie się DW :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Uważam, że warto spróbować.

      Usuń
  14. no niestety, podkłady to moja wielka zmora, bo na luksusowe mnie jeszcze nie stać, a drogeryjne są wszystkie beżowo-żółte w tonacji, albo jak już mają trochę tej różowości, to są za ciemne, albo konsystencja do bani...
    ychh
    smaruję się bebe dla koreańskich nastolatek w słoneczne dni, a w pochmurne mam teraz jakiś matujący porwany w biegu w rossmannie(kolor miał względny i nic poza tym), który po nałożeniu nie matuje nic a nic ;-)
    szukam wciąż swojego podkładowego graala...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że jak nie mam wymagań co do poziomu koloru, to okazało się inaczej. Tonacja sprawia problemy podczas doboru i kółko się zamyka. Podkład jest za różowy, za zółty...Mało gdzie widać chłodny beż, a najlepiej chłodny beż z domieszką fioletu :)
      Na półce selektywnej też nie jest tak do końca różowo... :(

      Usuń
  15. Moim ulubionym podkładem jest Revlon Colorstay dla cery tłustej/mieszanej w odcieniu 150 Buff. Długo szukałam podkładu, który by mi odpowiadał. Czasami jak znalazłam podkład, którego działanie mi odpowiadało to np. kolor był zbyt ciemny a jaśniejszego już nie było. Strasznie się wahałam przed zakupem Revlona bo czytałam o nim różne opinie ale w końcu postanowiłam zaryzykować i nie żałuję. Jest to pierwszy podkład który utrzymuje się u mnie na twarzy od rana do wieczora, a w ciągu dnia nie muszę robić poprawek pudrem - sama bibułka matująca w zupełności mi wystarcza. No i przede wszystkim ładnie stapia się z moją cerą, dobrze kryje i jednocześnie nie tworzy efektu maski. Póki co dalej nie szukam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z CS mam kolor 180 Sand Beige i jest on idealny :)

      O Revlonie krążą różne historie, ale to też bierze się stąd, że formuła ulegała zmianie. Jest kilka wersji oraz dzielą się ze względu na charakterystykę cery. Najlepiej jest samemu spróbować i ocenić. Jesteś świetnym przykładem, że podkład dobrze Ci służy i jesteś zadowolona :)

      Usuń
    2. Jestem Asiu naprawdę bardzo zadowolona. Żałuję jedynie, że tak długo się wahałam przed jego zakupem. Teraz już wiem, że człowiek tak naprawdę musi sam sprawdzić na własnej skórze, czy coś będzie dla niego odpowiednie, bez względu na to jakie opinie krążą o danym produkcie :)

      Usuń
  16. Niestety ulubionego podkładu nie mam, na razie same nie wypały, bo żaden z podkładów nie spełnia jednocześnie wszystkich moich wymagań czyli bardzo jasny, nieoksydujący, kryjący i matujący.
    Ten podkład wydaje mi się ciekawy, nieco obawiam się jak u mnie wyglądało by to rozświetlenie, ale wybiorę się na jego poszukiwania i obejrzę na żywo, a nuż widelec będzie dobry ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lenti, to rozświetlenie nie jest takie typowe jak możesz myśleć :) Różni się wg mnie od podkładów w tej kategorii z jakimi miałam do czynienia. Zerknij, wypróbuj bo może akurat? :)

      Usuń
  17. Uwielbiam Lingerie de Peau, ale dla mnie najjaśniejszy kolor dostępny w Europie (02 jeżeli się nie mylę) jest dla mnie dużo za ciemny i sprawdza się tylko w okresie letnim, gdy trochę się opalę. Dla mnie to podkład idealny, ale niestety nie na bardzo gorące dni. Przy temperaturze powyżej 25 stopni szybko spływa z mojej twarzy. W "normalnych" warunkach działa świetnie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszperałam po swoich "śmieciach", bo ja mam takie dziwne nawyki, że jak coś mi spasuje a było w próbce to zostawiam papierek lub coś w tym stylu, by móc wrócić dla przypomnienia. No i okazuje się, że Lingerie de Peau miałam w kolorze 02, który daleki jest od 02 z Parure de Lumiere... W takim razie wylatuje on z listy.
      Dzięki za tę uwagę, bo wiedziałam że odcień mi nie pasował, lecz wydawało mi się, że był inaczej oznaczony.

      Przy takiej temperaturze nie sięgam po podkład, ratuję się wyłącznie kremem tonującym i korektorem :)No i liczę, że na angielskie lato będzie jak znalazł, bo w PL to zawsze kolorówka tego typu szła w kąt.

      Usuń
    2. Też staram się przy tak wysokiej temperaturze rezygnować z podkładu, ale praca z ludźmi czasami zmusza do dodatkowego makijażu :)
      Czyli Parure de Lumiere w kolorze 02 jest jaśniejszy od LdP? Hmmm może w takim razie sprawdziłby się na moim jasnym pyszczku. Muszę go obadać :D

      Usuń
    3. Doskonale Cię rozumiem :) i wiem jak to jest.

      Tak, Parure de Lumiere 02 jest jaśniejszy niż 02 w Lumiere de Peau, zaskoczyło mnie to. Sądziłam, że mogę bazować na tej samej palecie kolorów....
      Obadaj koniecznie i daj znać :)

      Usuń
  18. Naprawdę świetnie się prezentuje na pyszczku :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wyglądasz w nim bardzo korzystnie, ujednolicona cera i taka świeża,
    nie wiem czy miałaś puder meteoryty guerlain ale ja je pokochałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z meteorytów mam tylko kilka pudełek różnych kulek z LE :) ale przymierzam się do bazy.
      A Ty który masz na myśli?

      Usuń
    2. ooo faktycznie widzę w poprzednich postach, mam 02 teint beige , jedyniki akurat nie było , gdy kupowałam, ale może jeszcze sobie kiedyś sprawię:D

      Usuń
    3. Za mną chodzi Teint Dore, bo miałam poprzednią wersję 02 Beige Chic i mile wspominam :)

      Mam słabość do Guerlain i to bardzo....

      Usuń
  20. p.s. czy mi się wydaje, czy nowe tło u góry bloga?

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo ładnie wygląda,a Twoja opinia daje mi do myślenia o nim i to bardzo intensywnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juicy skuś się na testy :) jest warty poznania. Może akurat i Tobie przypadnie do gustu? :)

      Usuń
  22. To jest świetny podkład (swego czasu sie skusiłam), niestety dla mnie za ciemny, dodatkowo na mojej twarzy utleniał się w ciągu dnia :( Oddałam na wymiankach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa i tak :( No i faktycznie nie ma co trzymać produktu, który się nie do końca sprawdza.

      Usuń
  23. Uwielbiam go! Jest moim ulubionym po podkładzie Guerlain Parure Aqua, ale ten drugi jest i już wycofany i trudno dostępny. Widzę, że u Ciebie też się spisuje bardzo dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parure Aqua nie znam, ale Parure de lumiere zaostrzył mój apetyt :)))

      Usuń
  24. świetnie wygląda! też go mam, ale wrzuciłam do koszycza do robienia zdjęć i ciągle o nim zapominam :P ale kucham Parure Aqua, a Lumiere jest jego następcą, więc liczę że też się polubimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie porzucaj go :)
      Będę czekać na relację, bo może zachwyci Cię tak samo? :)

      Usuń
  25. Mnie - jeszcze do całkiem niedawna - wydawało się, że mam swojego ulubieńca-podkład [MaXfactor ColourAdapt], ale niestety - nawet na nim się zawiodłam. Ciemnieje, skubaniec: bardzo dziwi mnie, że nie udało mi się zaobserwować tego na początku używania[!]. Nie używam więc podkładu, albo inaczej: bardzo rzadko go używam. Dopóki nie znajdę czegoś, co mnie zadowoli.

    Efekt u Ciebie jest naprawdę widoczny!

    PS. Zdjęcie pod "Gotowa do ludzi" <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*

      Czasami myślałam sobie, że jestem skazana na wieczne poszukiwania i dopasowywanie podkładu pod tysiące innych okoliczności. W końcu się udało, czego i Tobie życzę :*

      Usuń
    2. I ja dziękuję, fajnie byłoby znaleźć taki :)

      Usuń
  26. Tęsknię za Tobą kurde.
    Podoba mi się przecież już mówiłam :D Ale jestem padnięta. I jeszcze od tego gorąco/zimno to się trochę źle czuję. Nie wiem czy nie pójdę rano do lekarza.
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także.....ALE jeszcze miesiąc :))))

      Przytulam :*

      Usuń
  27. Bardzo mi się podoba, jak wygląda na twarzy! Już na swatchu wyglądał dla mnie interesująco, tonacja wydaje się być super, myślę że mi też by pasowała. Fajne jest to jego wykończenie, ładnie określiłaś je jako satynowe. No i te naturalne glow! Jest bardzo widoczne, znaczy w pozytywnym sensie - twarz faktycznie jest taka odświeżona, wypoczęta, jak po przespaniu nocy, niczym dziecko :) U mnie podobny efekt dawał jedynie Healthy Mix z burżuja, ale krycie było przy nim gorsze, niż średnie. Teraz myślę o tym, by jeszcze do niego wrócić.
    Ja z podkładami mam tak, że znajduję taki, który naprawdę mi w pełni odpowiada, ale na ogół po około dwóch, trzech opakowaniach nadchodzi czas na zmianę. Wiąże się to na ogół z porami roku i sama nie wiem czym, bo czasem podkład przestaje mi odpowiadać wręcz z dnia na dzień. Pewnie też zależy to od zmian w pielęgnacji i może jeszcze od faz księżyca, kto to wie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgałam po ten podkład bardzo regularnie w okresie kiedy moja cera nie prezentowała się za dobrze w sensie, po przebudzeniu. Mała ilość snu, kawa, stres itd. robiły swoje. Twarz była ziemista, przygaszona a zmęczenie mocno widoczne. To, co czynił w tamtych dniach za każdym razem wprawiało mnie w zdumienie.
      Jest ze mną już ponad 3 miesiące i uważam, że kolejne opakowanie niebawem zawita.
      Nie ma w nim nic, co mogłoby mnie zniechęcić. Od dawna nie miałam takiego produktu :)

      Dla mnie wybór podkładu zawsze był uzależniony od pory roku, pielęgnacji oraz kondycji cery. Z upływem lat coraz lepiej znam swoją cerę i jej wymagania, dlatego też pozwala mi to zawężać obszar poszukiwań. Co nie znaczy, że nie ciągnie mnie do nowości ;)))Finalnie jednak lubię mieć na półce coś, co daje mi komfort bez względu na porę roku i inne rzeczy.

      Usuń
  28. Prezentuje się świetnie! Niestety, luknęłam na skład i mnie na pewno by zapchał. U mnie muszą królować minerały, nie mam wyjścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swojego czasu liczyłam na minerały, ale zaczęły mnie przesuszać i podkreślać wszystko to, czego nie powinny. Tradycyjna kolorówka zawitała na nowo ;)

      Nie ma chyba czegoś takiego jak, produkt uniwersalny i pasujący wszystkim.

      Usuń
    2. Nie ma niestety. Już się dość oswoiłam z minerałami, mają szereg zalet dla mnie i jedną wadę - jak się spieszę to marzę o pudrze w kremie. No ale trudno, moja cera kaprysi, muszą być minerały i już. W lecie to nie będzie problem, bo są lekkie, a może na jesień już znajdę jakiś puder w kremie niezapychający.

      Usuń
  29. Przy mojej kapryśnej cerze trudno przewidzieć, czy rano nie będe przypominała Frankensteina. Dobry podkład zapewnia mi komfort psychiczny. Mając do dyspozycji sprawdzony kosmetyk, wiem, że pomimo problemów będę mogła wyjść do ludzi. Ostatnio stawiam na minerały. Zaprzyjaźniłam się z nimi ze względu na bogactwo odcieni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo liczyłam na minerały swojego czasu, ale dobranie odcienia i formuły okazało się jeszcze gorsze niż w przypadku tradycyjnej kolorówki.... Z jednej strony miałam szczęście, bo dość szybko trafiłam na swoje typy. Na dłuższą metę przyniosły więcej szkody niż pożytku. Wróciłam do tradycyjnej kolorówki z podkulonym ogonem ;)

      Bez względu na preferencje dobrze jest mieć produkty, na których można polegać :)

      Usuń
  30. Ja teraz wracam do minerałów, ale gdy znowu będę szukać czegoś płynnego, zwrócę na niego uwagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam ulubione minerały na tzw. czarną godzinę, ale widzę, że coraz rzadziej sięgam po taki rodzaj podkładu. Chyba era minerałów za mną, choć cienie czy róże bardzo lubię.

      Usuń
  31. Patrzyłam ostatnio na podkłady tej firmy, ale za ciemne dla mnie. Retinoidy, peelingi i ogólnie kuracja dermatologiczna zrobiła ze mnie bladziocha ;/ Ale grunt, że skóra jest w lepszym stanie. Dzisiaj spróbowałam metody tylko puder na twarz, ale nie podobałam się sobie :P Potrzebuję jednak podkładu aby wyrównać koloryt. A z tym odcieniem to masz rację. Coraz bardziej jestem pod tym względem wybredna i zwracam uwagę na najdrobniejszy detal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety prawie każda firma zapomina o cerach typowo bladolicych :/ a szkoda.
      U mnie niby nie powinno być problemu, lecz także się zdarza...

      Usuń
  32. Efekt zaskakująco dobry. Nigdy nie miałam podkładów tej firmy aktualnie kończę Double Wear Light i szukam czegoś lekkiego najlepiej w kompakcie na lato.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że w takim razie to byłby dobry wybór. Na pewno warto zapoznać się bliżej a potem decydować :)

      Usuń
  33. Dzięki odlewce od Ciebie mam chęć na więcej. Jeszcze nie miałam podkładu z takim wykończeniem. Moja cera wygląda po nim jakbym miała 10 lat :) Jeszcze nie wiem czy kupię pełnowymiarowe opakowanie, boję się że czar pryśnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor Ci pasuje? bo po ostatniej wymianie zdań wydawało mi się, że był za beżowy ;) Chyba, że źle zrozumiałam.
      Wiem, że z podkładem trudno trafić ale za każdym razem jestem pod wrażeniem jakie cuda czyni z moją twarzą :)

      Usuń
  34. Przeczytałam cały post i chyba nie będę w stanie zacząć myśleć o czymś innym, zanim go nie kupię. Co prawda nie jestem 30+, ale... no najwyżej oddam go komuś, jak u mnie się nie sprawdzi. Wydaje mi się jednak, że to właśnie coś, czego potrzebuję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę aby wiek był przeszkodą ;) A jak masz blisko do Sephory czy Douglasa to zawsze można poprosić o próbkę zanim wydasz konkretną kwotę.
      Uważam, że to bardzo dobry podkład jednak każda cera jest inna i stąd charakterystyka moich wymagań. Może komuś na takiej podstawie pomoże podjąć decyzję? sama także lubię takie wprowadzenia :)

      Usuń
  35. O, bardzo się cieszę, że o nim napisałaś w tak wyczerpujący sposób - szukam właśnie jakiegoś dobrego podkładu rozświetlającego na ślub, a ten wygląda zachęcająco. :) Może się skuszę na niego? :) Tylko ciekawe, czy znajdę odpowiednio jasny odcień dla swojej cery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdź a może okaże się i dla Ciebie idealny? Jestem pod ogromnym wrażeniem tego podkładu i przeszedł chrzest bojowy, który udowodnił, że daje radę :)))

      Usuń
  36. Zapraszam Cię serdecznie na wiosenne, słodko-czekoladowe rozdanie, organizowane przez:
    www.LifeWithTwoFaces.blogspot.com :) Do wygrania dwa zestawy: kosmetyki Balea i P2. (wiadomość publikowana w celach reklamowych, mająca na celu wypromowanie akcji, w przypadku naruszeniu regulaminu Twojej strony bardzo przepraszam)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszasz, a jasno jest określone moje stanowisko.

      Usuń
  37. bardzo dobrze wygląda na Twojej buzi, dobry wybór! :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Zawsze chciałam go mieć, jednak moja studencka kieszeń mówi nie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęłam wychodzić z założenia, że mniej ale w konkretny sposób :)

      Usuń
  39. Bardzo twarzowy odcień, bo wiele jasnych podkładów jest mocno różowa :)

    OdpowiedzUsuń
  40. dostałam go ostatnio w prezencie,niestety w odcieniu 03, który jest dużo za ciemny. Można by go z czyms wymieszać,ale ja nie lubię mieszać różnych rodzai podkładów, więc nie wiem co zrobić. Zamówiłam bazę do rozjaśnienia na kolorówka.com, zobaczę co wyjdzie.Przyznam,że jestem zaskoczona stopniem krycia, bardzo ładnie wygląda.Niestety u mnie nie wytrzymuje tyle godzin co u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam 03 i faktycznie jest ciemny, dla mnie na bank by taki był. Ja czasami niektóre kolory wspomagałam za pomocą dodatków z Coastal Scents, było to dobre rozwiązanie na jakiś czas. Także może i Tobie posłuży :)

      Ogólnie jestem z niego bardzo zadowolona i choć czasami dużo zależy od dnia jaki ma moja cera to trwałość jest OK. Ale wiadomo, każda z Nas ma inne potrzeby.

      Daj znać jak Ci się uda modyfikacja :)

      Usuń
  41. Czekałam na tą recenzję. Z tego co piszesz to warto będzie pokusić się o niego. Podkład i tusz do rzęs to dwa produkty gdzie poszukiwanie ideału trwa ciągle;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj :) może akurat i u Ciebie się sprawdzi?

      Tusz już mam, podkład także choć i tak nie przeszkadza to szukać dalej ;)))

      Usuń
  42. Faktycznie z opisu i zdjęć wydaje się to być podkład idealny :) Chętnie bym się na niego skusiła, ale ostatnio muszę wybierać te z nieco niższej półki. Aczkolwiek dodaję kolejną pozycję na moją wishlistę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...