Podróżująca kosmetyczka, czyli wydanie wakacyjne cz. II




Przy okazji pobytu w Polsce przygotowałam posta, w którym pokazałam Wam to, co zabrałam ze sobą KLIK! Tak jak przewidywałam nie było sensu brać wszystkiego, ale... Z każdym kolejnym wyjazdem wyciągam wnioski:) I tym razem nie było inaczej. Wakacyjny wypad do Szkocji odkrył, że przygotowane zasoby nie zostały wykorzystane w pełni. Nie wiem, czy staję się coraz mniej wymagająca, czy naprawdę wiele pozornie potrzebnych produktów schodzi na plan dalszy? 

W każdym razie oto, co przygotowałam. Podzieliłam zestaw na część z kolorówką oraz pielęgnacją. 

Makijaż:

Pędzle Real Techniques były oczywistym wyborem, przy okazji postanowiłam wypróbować dokładnie nowe nabytki z limitowanego zestawu. Na początku bardzo kręciłam nosem, ponieważ odbiegają one znacznie od pędzli z podstawowych zestawów/serii. Przez przypadek odkryłam, że świetnie spisują się w produktach płynnych/kremowych oraz mocno napigmentowanych kosmetykach. Niby to oczywiste, jeżeli chodzi o pędzle typu duo-fiber, ale do tej pory nie spotkałam się z tak przyciętym/profilowanym włosiem, które zostało znacznie wycieniowane i przy pierwszych próbach trudno mi się nimi operowało. To nie było TO, do czego przyzwyczaiły mnie pozostałe pędzle. Więcej na pewno napiszę za jakiś czas.

Patrząc na zestaw RT i torebkowy ET myślałam, że to jest minimum. Dzisiaj wiem, że następnym razem okroję ilość. W zasadzie używałam 3 pędzelków:D

Tusz do rzęs Max Factor 2000 Calorie Curved Brush, Volume & Curl. Coraz bardziej jestem zadowolona z tej maskary a co więcej, pomimo, że nie jest wodoodporna to świetnie spisywała się przez cały czas. Nawet małe łzawienie oczu nie sprawiło problemów. Do tego ładnie podkreśla moje rzęsy i dobrze wygląda solo. Coś mi się wydaje, że Clump Defy odejdzie w niebyt;)))

Korektor to jak zwykle Collection (2000) Lasting Perfection 03 Medium. Nie będę się o nim rozpisywać, bo znowu zacznę wychwalać ten produkt: D Jednak nic nie poradzę, że to dla mnie korektor idealny.

Eyelinery, w tej dziedzinie sięgnęłam po sprawdzone marki, czyli Gosh ExtremeArt oraz Zoeva. Sądziłam, że będą one niezbędne a tak naprawdę użyłam tylko raz: D Ponownie, jeżeli miałabym wybierać, to wezmę chyba tylko jeden.

Brwi. Od jakiegoś czasu oswajam MUFE Aqua Brow i wiem, że to był świetny wybór. Co prawda mała zamota z dobraniem koloru oraz fakt, że przechodzę zmianę koloru włosów sprawia, że wstrzymuję się z zakupem kolejnego koloru. Mam obecnie dwa 10 i 20, w zależności od potrzeb stosuję solo lub mieszam. To jeden z lepszych zakupów i nie żałuję decyzji. W kąt poszły wszelkie cienie/żele i inne dodatki. W końcu mam jeden produkt, który zapewnia mi trwałość przez cały czas bez względu na warunki.

Kasetkę z palety do brwi, Oriflame trzymam dla praktycznego lusterka oraz mini szufladki na aplikatory:) Na potrzeby mobilne jak znalazł.

Inglot, bibułki matujące. W zasadzie wylądowały w torebce, ale nie było za bardzo okazji z nich korzystać. Żar lejący się z nieba sprawiał, że darowałam sobie takie zabiegi. A poza tym makijaż miałam bardzo oszczędny. To jest dobry produkt, ale na okres wakacji dla mnie zbędny.

ZAO MakeUp, tak dobrze widzicie:)) Tym razem jest to róż i zostanie poświecona mu oddzielna notka. Z tym produktem wiąże się pewna historia, lecz od razu zdradzę, że zdania, co do firmy nie zmienię.

Lumene Red Neutralizer Beauty Base, to moje nowe cacko, które kupiłam z ciekawości i wiecie, co? Nie pomyliłam się, jestem z niego bardzo zadowolona. W zasadzie ta niepozorna baza, korektor plus krem tonujący i więcej nie potrzebuję, na co dzień.

Caudalie Mineralny krem brązujący. W użyciu od dobrych kilku tygodni, trochę żałuję, bo różni się od swojego poprzednika, ale nadal to dobry produkt na wiosnę/lato. Więcej napiszę w pełnej recenzji, która zostanie niebawem zamieszczona.
Przy okazji wzięłam sobie kilka saszetek z ulubionym kremem tonującym Galenic Aquasublime, o którym już kiedyś pisałam na blogu. Używałam ich zamiennie i uważam, że to bardzo dobre produkty na okres wiosenno-letni.

GloMinerals, to cień w kamieniu, który miałam używać na łuk brwiowy, który w rezultacie został zdetronizowany przez Long Lasting Stick Shadow z Kiko. Niestety pochodzi on z jednej, limitek, co mnie smuci, ponieważ IntentionalBright Ivory to wspaniały odcień kremowego jasnego beżu ze złotym shimmerem. Jest niesamowity ♥ Cudnie rozświetla, łatwo stopniuje się nasycenie a do tego bardzo trwały.


Puder w kamieniu. Tym razem wybór padł na Lumene Matte Harmony, czyli mineralny Puder matujący bez talku w kolorze 03 Perfect Beige, czyli cielisty beż wg producenta dobry dla ciepłej tonacji cery. Miałam wcześniej kolor 01 Translucent, który miał być transparentny, ale niestety nie wiem, jakim sposobem robił ze mnie córkę Młynarza. Bardzo rozjaśniał skórę i wyglądałam jak duch. Sam puder za to mnie przekonał, że to świetny produkt, który warto mieć. Delikatna formuła, świetnie sprasowany i funkcjonalna puderniczka. Będę o nim pisać, ale uwaga- same peany: D

Usta. Wybrałam niezawodny Clinique Chubby Stick. Jest delikatny kolor i walory pielęgnacyjne. Magiczna kredka, która nie wymaga lusterka:)


Pielęgnacja przedstawia się mniej więcej tak, została dokładnie przemyślana nie tylko ze względu na ilość, ale dlatego że spakowaliśmy się w jedną walizkę: D Nie chciałam targać ze sobą zbędnego majdanu. Dlatego też zagościł koedukacyjnie żel pod prysznic Nivea. 




Wcześniej podkradałam go parę razy i bardzo mi się spodobał. Co więcej mogę nim umyć włosy. Hotelowych miniaturek nie lubię. A z kolei wybrałam z zasobów trochę próbek w postaci Phyto oraz L’occitane i wiem, że nie kupię żadnego pełnowymiarowego produktu z tych serii. L’occitane 5 Essential Oils nie zachwyciło mnie ani szamponem, ani odżywką. W zasadzie zużyłam kilka saszetek a reszta poszła w kosz.  



Phyto szampon energetyzujący Phytorhum okazał się przeciętny. Wiem, że firma ma lepsze i gorsze serie. Akurat tym razem trafiłam na słabszą i dobrze, że miałam okazję sprawdzić to na bazie próbek. Podobnie jak odżywka naprawcza Phytobaume. 


Benefit Total Moisture, to krem do twarzy, ale zużywam miniatury do ciała:))) Dostałam kilka sztuk i przekonałam się, że pielęgnacja do twarzy jest średnia. Lepiej wypada kolorówka.



L’occitane krem do rąk. To sławna miniaturka z koszyczka jak dobrze pamiętam. Lubię te kremy, nie mam wymagających dłoni, więc, na co dzień oraz do torebki jak znalazł.



Avene Cleanance żel do mycia twarzy. Postanowiłam wypróbować nową wersję, choć miałam w pamięci, że poprzednia zbytnio się nie popisała. No i mam nauczkę. Nie dla mnie ta seria. Kiepsko oczyszcza, podrażnia i zostawia niesamowite uczucie ściągniętej skóry. Nie, nie i jeszcze raz nie!

Twarz myłam żelem pod prysznic Nivea, który spisywał się wyśmienicie:)


Tigi Superstar to mój ulubiony lotion, który nadaje objętości i jednocześnie utrwala fryzurę. Odlałam sobie określoną pojemność, aby nie targać całego opakowania, jest bardzo wydajny.


Płyn micelarny. Postawiłam na miniatury, z Biotherm i Vichy, po czym kupiłam na samym początku micela L’oreala Skin Perfection 3 in 1 Purifying Micellar Solution. Nie był to zbyt dobry pomysł, ale przekonałam się dopiero podczas stosowania. Stanęło na tym, że wykorzystałam miniatury i mam nauczkę, by nie kupować pielęgnacji na urlopie:)




Synchroline RosaCure to seria zadedykowana dla cer z trądzikiem różowatym. Postanowiłam wypróbować żel-krem oraz emulsję na dzień z SPF 30. Testy wypadły na tyle dobrze, że rozważam zakup pełnowymiarowych produktów. Ciekawe jak wypadną w porównaniu do serii Pharmaceris R, którą uważam za świetną swoją drogą.


Caudalie Premier CRU krem pod oczy. Jakiś czas temu zostałam bogato obdarowana mini tubeczkami w aptece. Byłam zaciekawiona, co to za cudo. Niestety pierwsze testy pokazały, że krem jest nieporozumieniem w relacji działanie/cena. Dałam sobie z nim spokój, ale... Chciałam wziąć coś w wersji mini i padło ponownie na Caudalie. Nie był to dobry wybór, krem przesuszył okrutnie okolice oczu i szybko dałam sobie z nim spokój. Nie dla mnie ten produkt.


Ciało. Tutaj postawiłam na olejek Lierac, który miałam w potężnym saszetkowym pakiecie, więc jak znalazł. Niestety szału nie ma. Jest przyjemny zapach, odrobinę natłuszczenia i nawilżenia. Na tym koniec. Z ciekawości zagłębiłam się w skład i poczułam się nabita w butelkę. Przy takiej składowej i cenie w życiu nie kupię pełnowymiarowego opakowania, bo zdecydowanie lepiej wybrać jakikolwiek olejek choćby np. Alterra. Tym razem dostajemy zapachowy gadżet i tyle lub aż tyle... Co prawda Divinie Oil z Caudalie też ideałem składowym nie jest, ale na mojej skórze spisuje się znacznie lepiej i posiada niesamowity aromat. Przy okazji recenzji olejku Caudalie porównam składy.


Helena Rubinstein All Mascaras! To mój faworyt, jeżeli chodzi o płyn dwufazowy do demakijażu oczu. Jest to kolejna miniatura i utwierdza mnie w przekonaniu, że chcę pełnowymiarowe opakowanie: D


Origins A Perfect World™ SPF 25 Age-Defense Moisturizer with White Tea, poznałam ten krem w zeszłym roku dzięki Urbi, potem znajoma dorwała dla mnie jeszcze jedno opakowanie i przyznam się, że jestem trochę zdezorientowana, bo planuję zakup kolejnego, ale w UK widzę go w innej szacie graficznej oraz opakowaniu. Ciekawe czy to ten sam produkt, bo bardzo polubiłam ten krem.

Perfumy. Zabrałam odlaną Samsarę EDT do atomizera oraz Musc Ravageur, przy czym cały czas towarzyszyła mi Samsara:)
Na zdjęciach jedynie nie ma emulsji z filtrem Avene, o której niebawem napiszę kilka słów. Jeżeli chodzi o produkty z filtrami do twarzy, to jest dla mnie wielki powrót do korzeni. Po raz kolejny okazało się, że nie zawiodłam się. W moim prywatnym rankingu Avene i LRP są cały czas na topie :)

Tak to mniej więcej wyglądało:) 

Wiem, że dużo zależy od miejsca, w jakie się wybieramy, bo przecież to pod tym kątem pakujemy to i owo, jednak za każdym razem widzę, że pewne produkty mogę sobie darować.
O ile pielęgnacja jest dość ważnym elementem, to przy kolorówce spokojnie daruję sobie zabawę z pełnym makijażem. Tusz do rzęs i odrobina różu plus błyszczyk/balsam/pomadka i tadam. Coś zapachowego, czyli mgiełka/perfumy/woda toaletowa. Bez tego nie mogę i nie potrafię się obejść.

Kolejny wyjazd i na pewno połowa z tego zostanie w domu:)



Na koniec mała próbka makijażowa zanim nastąpił żar z nieba :P W roli głównej MUFE Aqua Brow 20, cień MUG i MUFE, na ustach Chubby Stick i odrobinę bazy brązującej Chanel z różem ZAO. Kredka to Rimmel Scandaleyes, tusz MF.





Jak jest w Waszym przypadku? Mniej czy lepiej więcej? Przywiązujecie się do pewnych produktów, czy też może stawiacie na praktyczne rozwiązania?

Pozdrawiam:)))


125 komentarzy:

  1. i ta sporo tego zabrałaś ze sobą :) ładny makijaż :) bardzo pomyslowe polaczenie kolorow. musze sobie kupic taką kredke :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak pomyślałam :) ale dotarło to do mnie już po czasie, szczególnie kiedy siedziałam i pisałam posta. To dało mi do myślenia.

      Dziękuję :* Lubię takie kolory, dobrze się w nich czuję a kredkę polecam. Udany kolor oraz dobra trwałość.

      Usuń
  2. te pędzle... och jak ja ich pożądam :-D mam już kilka krajowych, próbuję się nauczyć nimi operować, efekty mam... przeciętne ;-) czekam niecierpliwie na recenzję!
    z niezbędników to ja mam przede wszystkim krem nawilżający do twarzy, mleczko do demakijażu, dezodorant, mydło i pastę + szczoteczkę. z kolorówki podkład kobo, który mi wyjątkowo służy, tusz miyo, błyszczyk miyo i cienie z truskawy w paletce no name. zamiast cieni używam rozświetlacza e.l.f.
    do pełni szczęścia brakuje mi pędzelka do wściekle czerwonej szminki i bazy pod makijaż i cienie, może eyelinera ale ja prostej kreski na oku jakoś nie umiem wykonać na trzeźwo, a rano to ja raczej kawę wolę ;-)
    jak na mnie to już straszna ilość, a mam co jakiś czas ochotę spróbować czegoś nowego :-/ chyba mam początki fiksacji kolorówkowej, nie będę wytykać palcami przez kogo ;-P
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te nowe pędzle z LE są dość specyficzne, mam nadzieję że w miarę używania będę z nich równie zadowolona, jak z pozostałych.
      Twierdzisz, że za moją sprawą? :P No dobra, przyznaję się. Jednak na swoje usprawiedliwienie dodam, że coraz mniej kupuję kolorówki. Co więcej szykuje się konkretne czyszczenie zasobów :)

      Niezbędnik całkiem konkretny :) Ważne, że jesteś zadowolona. Bo o to chodzi.

      A co chciałabyś spróbować?

      :*

      Usuń
    2. sama nie wiem... chyba chciałabym się nauczyć dobrze malować oko i konturować twarz. oczywiście bazy wszelakie: pod podkład, pod cienie, ale mi szkoda kasy zwykle ;-) bo może przecież uczulić, a jak uczuli to co? wywalona kasa w błoto... a póki co mnie nie stać na takie fanaberie. no i właściwie dzięki Tobie kupiłam pierwszy błyszczyk ;-P chociaż ta straszna tłustość naustna mnie jakoś nie przekonuje, to zaprawdę powiadam Ci, kolor jest boski!
      no i chciałabym się nauczyć robić kreski. zwykłym eyelinerem w pędzelku nie ma szans, bo mi rzęsy rosną jakoś dziwnie i zwykle upaskudzę się zamiast umalować, a kredka ze mnie spływa. miałam kiedyś pisak i to było niezłe, ale essence nie okazało się firmą przyjazną alergikom ;-)
      cium!

      Usuń
  3. Podoba mi sie efekt MUFE u ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oswajam ją cały czas :D i kombinuję z pędzelkami, ale to był jeden z lepszych zakupów :)
      Dziękuję :)

      Usuń
    2. Mi też, u mnie to jakaś porażka i już wyleczyłam się z chęci zakupu ;) W sumie to ma w planach posta na ten temat.

      Usuń
    3. Wiesz, to nie jest tak, że nagle pojawi się produkt idealny dla wszystkich. Marzenie ściętej głowy :P Z chęcią poczytam o Twoich potyczkach, bo choć to mój nr 1, to nadal oswajam i kombinuję :)

      Usuń
  4. ..o tak próbki i miniaturki w podróży są niezastąpione :) , sporo tego, a myślałam,że ja przesadziłam z kosmetykami na wyjazd , makijaż bardzo łady szczególnie oczy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miniaturki i próbki są dobre, nie zajmują wiele miejsca i praktyczne w podróży :)
      Hm, pielęgnacja zeszła mi praktycznie cała a jedynie kolorówka do korekty więc nie jest tak źle :P

      Usuń
  5. Hm ja zawsze biorę za dużo rzeczy. A ten kremik pod oczy Caudalie też mam i pokładałam w nim nadzieje. Teraz używam innego tej marki, ale jakoś szału nie robi. Krzywdy też nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że niektóre serie mają bardzo fajne a inne bardzo przeciętne i słabe a cenią się ogromnie.... W tym przypadku jestem rozczarowana, ale jeszcze bardziej byłabym gdybym kupiła ten krem.
      Mam jeszcze jeden, ale trochę minie zanim po niego sięgnę. Ciekawe czy to ten sam? muszę sprawdzić nazwę :)

      Usuń
  6. jak na podróżną kosmetyczkę to całkiem sporo tego się zebrało; ale tak to juz jest...zabieramy sporo bo a nóż widelec się przyda, a w gruncie rzeczy uzywamy tylko kilku najbardziej niezbędnych kosmetyków:)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje jeden wniosek na przyszłość :D Mniej kosmetyków kolorowych :)) I piszę to z pełną świadomością, bo coraz częściej stawiam na luz niż na pełen makijaż a w szczególności zabawę z cieniami jak są np. wysokie temperatury. Po prostu mi się nie chce. Wybieram proste rozwiązania :)

      Usuń
  7. sporo jak dla mnie :) ja jestem w stanie spakować się w małą kosmetyczkę, bo zazwyczaj zabieram wszystko w mini-opakowaniach. mam kilka kupionych, kilka zostało po jakiś mniejszych kosmetykach czy próbkach. z kolorówki nie biorę zazwyczaj nic, bo jak gdzieś jestem to wystarczy przypudrować buzię i wytuszować rzęsy - totalny, makijażowy luuuz :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie bardzo :P Mała kosmetyczka to na kolorówkę, ale przy pielęgnacji problematyczna skóra się kłania.
      Nie przepadam za odlewkami, ponieważ kiedyś miałam niezbyt miłą przygodę i wolę mini produkty, próbki. Wyjątek zrobiłam dla Tigi, ale zabezpieczyłam tak jak na wypadek wojny ;)))

      Usuń
  8. Myslalam, ze ja duzo taszcze, ale patrzac na blogosfere jestem bardzo minimalistyczna :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem? :P bez przesady, że tego aż tak dużo.
      Minimalistyczny to na pewno jest mój mąż :D i pewnie byłabym taka sama gdyby nie określone problemy ze skórą.
      No dobra, z kolorówką moooże i przesadziłam ;)

      Usuń
  9. namietnie myślę o tej farbce do brwii :F tylko zastanawiam się nad kolorem bo niestety nie mam wglądu na żywo, może 25 ash będzie dobry hmm, gdzie kupowałaś swoją?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aqua Brow przywiozłam z PL, to był zakup na szybko i niestety oświetlenie sprawiło, że mam dwa kolory :) Na pewno będę kupować jeszcze jeden, ale już w UK. Pewnie byłoby łatwiej gdybym miała inne brwi oraz kolor kolor włosów.
      Jeżeli chcesz wybrać ją na bazie swatchy to mogę Ci podpowiedzieć byś wzięła swój ulubiony cień/kredkę, których używasz do tej pory i porównała koloru. To małe cudo ma niesamowite zdolności do przemiany brwi oraz stopniowania koloru :)

      Odpiszę później na maila :)

      Usuń
  10. To jednak mnie przebiłaś a myślałam ze tylko ja zawsze zabieram ze soba ogrom rzeczy hihi...jak dobrze że nie jestem sama na tym świecie;) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam ;) Tego nie ma aż tak dużo.
      Przeglądałam ostatnio podobne posty innych osób i w zasadzie poczułam, że mam garstkę rzeczy :P

      Usuń
  11. Ja to zawsze zabieram za dużo :) I nieważne czy chodzi o małe, weekendowe wyjazdy czy takie dłuższe, jak na przykład zeszłoroczne wakacje (trzy tygodnie). Połowa kosmetyków (ale i ubrań, chociaż to osobna kwestia) została niewykorzystana. Nigdy się chyba nie nauczę myśleć przy pakowaniu :)

    Twój wyjazdowy zestaw wydaje się być przemyślany i wystarczający :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest coraz lepiej, ale i tak czasami nie potrafię się powstrzymać szczególnie jeżeli chodzi o ubrania/buty ;)
      Za to z biegiem czasu i każdym wyjazdem wyciągam wnioski. Do tego takie podsumowanie pomaga spojrzeć z innej strony :)

      Usuń
  12. Jestem bardzo ciekawa tej maskary MF.
    To wersja podkręcająca, tak ?
    Miałam klasyczną i początkowo byłam nią zachwycona, po trzech tygodniach zaczęła jednak paskudnie zachowywać się na rzęsach: sklejała i robiła grudki ;/
    Hmmm, może zainwestuję w tę, o której piszesz ?

    Ja już odkładam sobie próbki i saszetki do specjalnej kosmetyczki z myślą o wrześniowym (prawdopodobnym) wyjeździe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest właśnie ta wersja :) Nie mam do niej zastrzeżeń, choć mam wrażenie, że 2000 Calorie w ogóle ma pewną tendencję do tzw. szybkiego starzenia czyli góra 1/1,5 i maskara idzie w kosz. Dla mnie to nie problem, bo z reguły tusz trzymam max. 3 miesiące, jednak taka sytuacja występuje. Tusz zaczyna mocno gęstnieć i robi się klucha.

      Też tak robię, kupuję zestawy miniatur oraz bazuję na próbkach z zakupów jeżeli takowe występują, bo nie zawsze wszystko się przydaje i jest pomocne.

      Usuń
    2. Postawię na tę maskarę :)
      Mam nadzieję, że będzie to udany wybór.
      Uwielbiam wersje podkręcające, więc tym bardziej się cieszę.

      Usuń
    3. Dla mnie w przypadku tego tuszu ważnym elementem jest szczoteczka, która podobnie jak w Clump Defy została idealnie dopasowana do mojego oka. No i formuła/trwałość samej maskary zaspokaja moje potrzeby.
      Mam nadzieję, że będziesz zadowolona :)

      Usuń
  13. Czeka mnie kompletowanie kosmetyczki do Polski więc twój post jest idealny dla mnie. Postawię raczej na minimalizm bo jedziemy tylko na dwa tygodnie a i zakupów kosmetycznych sobie nie odmówię :),

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już wiem, że wyjazdy do Polski rządzą się innymi prawami :D Dlatego też minimalizm jest dobry, zawsze więcej miejsca na nowe :)))

      Usuń
  14. No właśnie, jeszcze pamiętam kiedy pisalas o minimalizmie w makijażu, a u Ciebie nie tak mało rzeczy widzę :P choć ja i tak uważam, ze lepiej wziąć wiecej, niż pózniej żałować, ze czegoś nie wzięliśmy (; mocno ciekawi mnie ten origins

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już wiem, że mogę spokojnie okroić ten zestaw i będzie faktycznie minimum :D Nie zawsze mogę też przewidzieć jak moja cera będzie się zachowywać i to jest problem :(
      Krem jest udany, ale muszę się zagłębić w ofertę bo zaczęło mnie to nurtować :D

      Usuń
    2. a próbowałaś może reve de miel z nux'a do ust? ja zawsze przed snem smaruję nim usta

      Usuń
    3. To jeden z moich ulubieńców :) ma obowiązkowe miejsce nad łóżkiem. Pisałam o nim już kiedyś na blogu. Cenię sobie tę serię, szkoda że pomadka nie ma takiej formuły.

      Usuń
    4. a ja się właśnie nad pomadką ostatnio zastanawiałam, żeby mieć coś wygodnego w sztyfcie

      Usuń
    5. Proszę bardzo KLIK KLIKna lato nie znalazłam nic lepszego :)))
      a jeżeli trafisz na Cattier Pomadkę ochronną SOIN LE’VRES’ oparta na maśle Karite, Mango oraz oliwie z oliwek kupuj w ciemno :)

      Usuń
  15. Kosmetyki kosmetykami, a czy można liczyć na zdjęcia z wypadu do Szkocji :)?
    Ja przeważnie biorę za dużo kolorówki do ciepłych krajów (przy czym "dużo" to zazwyczaj próbka podkładu, puder sypki, 1-2 cienie do powiek, tusz i błyszczyk - po czym w ogóle się nie maluję :) tylko pielęgnacja i lakiery są w użytku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą zdjęcia :) Mamy naprawdę dużo zdjęć i będę chciała zrobić z tego małą prezentację :)
      To jest właśnie to, że z kolorówką czasami trudno trafić...

      Usuń
  16. Strasznie kusi mnie Aqua Brow. Przy moim niemal zupełnym braku brwi myślę, że doskonale spełniłby swoje zadanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planuję pokazać moje zabawy z Aqua Brow przed i po więc zobaczysz, że mam marne brwi :P Dzięki tej farbce rozwiązałam swój odwieczny problem. Zajrzyj do Sephory, weź próbki i wypróbuj. Moim zdaniem warto :)

      Usuń
  17. Ależ masz piękne oczka :) Moja podróżująca kosmetyczka to może z 1/4 ilości produktów, które ty zabrałaś :D To pewnie dlatego, że całkowicie rezygnuje na wakacjach z makijażu- o ile oczywiście mój stan cery na to pozwala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*
      Ano właśnie, stan cery... Ostatnio jest bardzo kapryśna, co prawda z mojej winy lecz taki urok lata ;)

      Usuń
  18. O, i to jest sensowna kosmetyczka! Ja również stawiam na miniatury. Dużo jeżdżę służbowo (obecnie mam przerwę) i nabrałam super-wprawy w pakowaniu kosmetyków. Kolorówki biorę mniej, ale to dlatego, że maluję się naprawdę minimalistycznie. Pędzel biorę tylko jeden, do pudru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Miniatury to dobra sprawa i doceniam je coraz bardziej :) Z biegiem czasu widzę, że makijaż w wersji mini ma dużo więcej zalet. Kiedy wracaliśmy padnięci po całym dniu do hotelu to doceniałam szybki demakijaż :DDD

      Usuń
  19. Widzę kilka dobrze znanych i lubianych przeze mnie produktów

    OdpowiedzUsuń
  20. Po korektorze, teraz obserwuję Wasze wpisy w poszukiwaniu mascary, która uwydatni i wywinie zalotnie moje rzęsy, ale nie będzie zostawiała grudek [grr]. Widzę tu produkt, który mam szansę dostać w swoim zaścianku [chyba]. Nieodporność na wodę nie będzie mi przeszkadzać, jeśli się nie osypuje.

    PS. Magia normalnie, jak fantastycznie błękit oczu współbrzmi z kolorem bluzki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało Ci się kupić korektor? bo jak coś mogę pomóc :)
      Co do tuszu, ja polecam. To jest dobra maskara i nie, nie osypuje się. Dobrze trzyma się na rzęsach i choć mój materiał wyjściowy szału nie czyni, jestem zadowolona z efektu końcowego.

      Wiedziałam, że żaden szczegół nie umknie przed Twoim okiem :))) Dziękuję :*

      Usuń
    2. Tak, udało mi się :)
      Dzięki Wam miałam rozeznanie i chrapkę na kilka sztuk, ale kłopot pojawił się przy wynorze koloru. Wybrałam KOBO - sztyft i czterokolorowy kamuflaż. Z tej paletki trochę tłuściej jest, ale idzie wytrzymać, to w gruncie rzeczy jestem zadowolona. to najlepsze rozwiązanie przy moim - nie tylko jasnym, ale naprawdę nietypowym kolorze skóry [no co, nie każdy ma cerę z domieszką zieleni, niebieskości, czerwieni i lila ;P ]

      Ooo - w takim razie przyjrzę się temu tuszowi! Twoje rzęsy mówią same za siebie, super, podoba mi się coś w tym stylu [rozumiem, że to właśnie ten MF masz na rzęsach] :)

      Usuń
    3. Z odcieniem skóry nie będę się licytować, ale mam normalną karnację o brzoskwiniowym kolorycie plus zaczerwienienia i okresowo oliwkowe plamy :P Także wiem o czym mówisz Siostro :)))

      Tak, na rzęsach to właśnie ten MF. Warto spróbować, jest naprawdę dobry.

      Usuń
  21. I tak sporo zabrałaś ;) Kiedy wybieram się gdzieś staram się maksymalnie wszystko okroić i zabieram naprawdę same podstawowe rzeczy. Pędzli często w ogóle nie zabieram. Jeśli podkład to w kompakcie i wtedy też nie muszę brać pędzla i nie martwię się że coś się wyleje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie inne produkty rządzą więc pędzel musi być ;) Podkładu w lecie w ogóle nie używam więc z kremami tonującymi nie ma problemu. Myślę, że każda z Nas szuka swojego złotego środka :)

      Usuń
  22. ja chyba biorę jeszcze mniej na wyjazdy :) choć to pewnie kwestia tego, że latam głównie do Polski, gdzie część rzeczy mam na miejscu, a jak coś, zawsze mogę kupić :) ograniczam się więc do minimalnego minimum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnoszę wrażenie, że wyjazdy do Polski rządzą się innymi prawami :) Zauważyłam, że wolę zabierać mniej bo nawet nie mam ku temu potrzeby. Natomiast typowe wakacje to już inna sprawa :D

      Usuń
  23. nie wiem czy widziałas moje wakacyjne kosmetyczki;) jak jadę autem w podróż zabieram dużo więcej kosmetyków niż mi chyba potrzeba, ale jakoś nie mam parcia na ograniczanie sobie, w większośći to jednak zawsze próbki i miniaturki, chyba, że nie mam czegoś w małej pojemności albo wiem ,że muszę wziąć więcej wbo dużo mi tego schodzi;) makijażowo, stawiam na kredki , tusz, błyszczyk, podkładu nie zabieram i pozwalam skórze poodychać:)
    Do wyjazdu przygotowuję się dużo wcześniej gromadząc miniaturki, próbki ,... wracam z dużo lżejszą kosmetyczką:)
    Na Helnkę dwufazę mam chęć :)
    A makijaż ładniutki, podoba mi się kolor kredki bardzo:)
    Myśłałam też o tych farbkach ale boję się , że nie bede umiała sobie taką brewkę umalować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam Twoje zasoby :) U mnie to nie tyle ograniczenie, co racjonalne podejście :P Głównie dlatego, że jadąc gdzieś tam nie przebywam w łazience więcej niż potrzeba i jesteśmy cały czas poza hotelem, czy innym miejscem noclegowym. Dlatego też nie odczuwam potrzeby zabierania więcej niż potrzebuję. Potrzeby bywają różne i dlatego też każda z Nas kieruje się innymi wytycznymi :)

      Dwufazę HR polecam, planuję zakup Chanel bo Marti ją bardzo chwaliła a do niej dostęp mam bez problemu. Szkoda, że oferta HR poza zasięgiem w UK :/

      Aqua Brow i mnie przerażało, ale w rezultacie nie ma czego się bać. jest bardzo przyjemna w aplikacji.

      Dziękuję :) bo teraz kończy się na tuszu do rzęs. Czekam na chłodniejsze dni :)

      Usuń
  24. Sporo udało Ci się zabrać ;) Co do makijażu, to kreska w tym kolorze mnie zachwyciła. Zazwyczaj nie stosuję kreski, ale ta mi się bardzo podoba :) Chyba się na taką zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :))) i namawiam. Uzależniona jestem od kresek :D

      Usuń
  25. Jejku, jak się podekscytowałam nowym postem :))
    Czytam sobie, oglądam. Cieszę się.

    Aqua Brow wiem, że kupię w najiemniejszym kolorze tylko muszę trochę odłożyć funduszy i zorientować się kiedy będą dni vip coś tam coś tam.

    Poza tym chciałam kupić peeling do ciała ten glinkowy z Sephory ;)
    Ja nie podróżuję, ale ostatnio myślałam sobie o tym czego używać, bo zawsze mam zbyt dużo rzeczy na raz. Wiadomo, chyba nigdy nie jest tak, że czegoś nie zabrałam. Myślę jednak, że dzięki ogromnej ilości miniaturek, można żyć ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spięłam palce i fruuu po klawiaturze :) Brakowało mi tego trochę :)))
      Super :* i dziękuję :)))

      Myślę, że na pewno trafisz na dobrą okazję. Dni VIP brzmią dobrze. Jestem zachwycona tą niepozorną farbką a pamiętasz jak się machałam. Zupełnie niepotrzebnie.

      Ten peeling jest świetny, szczególnie na takie upalne dni. Doceniam go coraz bardziej. Muszę skrobnąć o nim kilka słów :)

      Nawet bez podróżowania dobrze jest mieć w torebce przydatne miniaturki. Dlatego sama coraz bardziej je doceniam.

      Usuń
    2. Widzimy się w tygodniu, pogadamy na spokojnie :*

      Usuń
  26. Śliczny letni makijaż :)
    Chętnie pozytam o pudrze Lumene, bo nie miałam jeszcze nic z tej marki oprócz jakiegoś beznadziejnego toniku z wodą lodowcową [ chyba ;) ], a ostatnio same dobre słowa czytam :)
    Jestem zdziwiona, że żel z Avene Cleanance Ci nie podszedł, dla mnie był świetny, porównywalnie do żelu Effaclar - ale moja skóa lubi takie mocne oczyszczanie, więc to może dlatego ;)
    A co do maskary, to ja już wiem, że po wykończeniu Clump Defy i czegoś z Burżuja wrócę do zakręconej wersj 2000 Calories, czasem nie ma co kombinować i zmieniać co chwilę maskary ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)))
      Mam słabość do Lumene, to jedna z firm, która została odkryta przeze mnie dawno temu i lubię do niej wracać. Nie wszystko mi pasuje, ale większa część jest godna polecenia.

      Żel Avene jest skierowany do cery typowo tłustej, ja takiej nie mam i podejrzewam, że to jest podstawowy problem. Liczyłam, że nowa wersja będzie łagodniejsza, ale producent łączy tłusta i trądzikowa to chyba wyklucza, że wrażliwa :( No niestety. Lubię łagodne oczyszczanie, a szczególnie przy trądziku różowatym to jest bardzo ważne.

      Z tuszami to tak chyba już jest, że ciągle szukamy św. Graala Przekonałam się, że coraz częściej wracam do marek/serii które gościły wcześniej.

      Usuń
    2. Ależ proszę :)
      Z Lumene mam plan kupić bazę pod makijaż, bo jest podobno świetna i wiele osób ją chwali. Rozważam ją i bazę mineralną z ArtDeco, sama nie wiem, co wybrać, masz może porównanie?

      Rzeczywiście, to wszystko zalezy od skóry, ja mam mieszaną w stronę tłustej i pewnie dlatego tak polubiłam się z tym żelem.

      Mnie jeszcze kusiła ta nowość od Max Factora w zielonym opakowaniu, nie pamiętam nazwy tej maskary, ale na pewno, wiesz, o kórej piszę ;) ale zawzięłam się i chcę wrócić do zakręconej 2000Calories :D

      Usuń
    3. Miałam bazę pod makijaż Lumene, ale średnio byłam zadowolona. Ogólnie lubię tego typu produkty, ale widzę, że w tej materii wymagająca jestem. Ciekawe czy Ty będziesz zadowolona. Z Lumene najbardziej lubię bazę pod cienie. Faworyt od lat :D

      Wiem o której nowości mówisz, oglądałam w sklepie ale wybrałam sprawdzony tusz :D Nie miałam jakoś przekonania :P

      Usuń
  27. ja kiedy gdzieś wyjeżdżam, zwykle zabieram troszkę więcej kosmetyków niż potrzebuję. ale mam do tego takie podejście, że wolę, żeby mi tam czegoś nie zabrakło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to zdecydowanie miejsca decyduje o zasobach :) No i nikt nie lubi jak czegoś zabraknie, szczególnie kiedy problem z zakupem na miejscu.

      Usuń
  28. zawsze oglądając takie posty z kosmetyczkami 'wyjazdowymi' zastanawiam się, kiedy ich właścicielki znajdują czas na używanie tych wszystkich kosmetyków : )) Twoja i tak jest bardzo okrojona względem tych, które zdarzało mi się z blogosferze spotykać (zawartość: 3-4 palety Sleeka, dwa rodzaje peelingów, maseczki, 5 kremów, 6 lakierów do paznokci, zmywacz, etc.). Ja przyzwyczaiłam się do zabierania wielkiej torby kosmetyków, których i tak nigdy nie używałam, więc w tym roku stawiam na absolutny minimalizm i biorę tylko to, co naprawdę niezbędne, zwłaszcza, że limity bagażowe są niestety bezwzględne : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, wydaje mi się, że dużo zależy od miejsca w jakie się wybieramy :) Z drugiej strony to nie dla mnie takie zasoby :P Przykładowo teraz w ogóle nie brałam lakieru/zmywacza. Seche Vite daje mi swobodę, że przy takich warunkach mogę cieszyć się udanym mani nawet do dwóch tygodni. W końcu nie wykonuję żadnych prac itd.
      Czytałam Twoją notkę, a przy bagażu podręcznym faktycznie limity są takie a nie inne. Jednak to wakacje i dobrze się nimi cieszyć a nie urzędować przed lustrem :P
      Miłego pobytu w Londynie! :)))

      Usuń
  29. zabieram zawsze sprawdzone produkty, których i tak o dziwo nie używam później, bo jadę na wakację aby w zasadzie odpocząc od wszystkiego ;) jedynie wieczorami, multum bronzera,wytuszowane rzęsy i nastawienie typu "slap it on and hoping for the best" ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzę z podobnego założenia, wakacje są dla mnie :) Dlatego też nie widzę sensu spędzania iluś tam godzin w łazience czy przed lustrem.

      :)

      Usuń
  30. kurcze, kupiłabym Aqua Brow gdyby nie kosmiczna cena moim zdaniem ;) ale znów tyle osób zachwala ten produkt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może zacznij od tego żeby wziąć próbki, zobaczysz i ocenisz. Do tego Sephora ma dużo dobrych okazji do obniżek. Patrząc na efekt/trwałość/wydajność cena nie jest zbyt wygórowana.

      Usuń
  31. Sporo tego:) Ja zawsze cos zabieram a potem mniej uzywam. Ja z tego L'occitane shampoo i mask jestem bardzo zadowlona:) Troszke moze obciążac włosy ale dla mnie powiew swiezości:)
    Widzę tam Tigi:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tigi gości u mnie od kilku lat, bardzo lubię ten lotion.
      U mnie obciążenie od razu dyskwalifikuje dany produkt, nie może być o tym mowy :P

      Usuń
  32. Ja ostatnio chodzę praktycznie bez makijażu i mi awaryjnie wystarcza praktycznie tylko tusz ;)

    Z chęcią poczytam u Ciebie więcej o Phyto, ciągle mnie ta marka interesuje. Teraz to zainteresowanie w ogóle odżyło za sprawą szamponu, który dostałam.

    Makijaż jak zawsze bardzo mi się podoba, lubię takie połączenia kolorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem, sama kiedy mam dobre okresy z moją cerą to odpuszczam całą resztę. Rzęsy, brwi i balsam do ust to żelazna podstawa :)

      Będę pisać o Phyto, już trochę wyrobiłam sobie zdanie na temat marki. Niektóre rzeczy sobie chwalę, inne odpuszczam.

      Dziękuję :*

      Usuń
  33. kolejny wyjazd i kolejny raz mniej w kosmetyczce, tez tak mam:) wczoraj na jednodniowy wyjazd zabralam blyszczyk, filtr, wode termalna, lusterko, chysteczki i pensete:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też dobrze :) Widziałam w aktualizacji, ale ciągle coś mnie odciąga i nie mogę nic napisać. Wkrótce się poprawię :*

      Usuń
  34. Mam w głowie puder w kamieniu Lumene - z bazy jestem bardzo zadowolona, z kremu CC też ..resztki Hello Flawless na wykończeniu..także przede mną zakup..jednego z najbardziej podstawowych i najważniejszych dla mnie kosmetyków..
    Też bardzo lubię Chubby - tak jak piszesz- można używać bez lusterka, bez obawy, że będziesz mieć uśmiech a la clown :))
    Koedukacyjny żel pod prysznic heihiha:))
    Ciekawa jestem tego bossskiego zapachu olejku z Caudalie :)
    Jaki masz kolorek Chubby?
    Makijaż bardzo ładny a Ty wyglądasz promiennie i idę o zakład, że to nie o make up idzie:)) Buziale

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 07 Super Strawberry mam :)))
      Hihihi dobra jesteś :*

      Lubię takie koedukacyjne produkty, zawsze to mniej taszczenia podczas wyjazdu, no :)

      Z Lumene jest też świetna seria Natural Code, czy jakoś tak. Bez talku :)

      Usuń
  35. Ja nie potrafię się tak ograniczyć ;P 3/4 kosmetyków zawsze leży nieużywana, ale muszę je mieć "na wszelki wypadek". To jest straszne....nie mogę się od tego odzwyczaić. Niby już przelewam do małych buteleczek i w jakiś sposób ograniczam ciężar, ale kolorówka wciąż stanowi problem.

    Wszyscy w koło kuszą tym Aqua Brow, aż chyba obmacam przy następnej wizycie w drogerii. Chętnie przeczytam recenzję Synchroline RosaCure :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do recenzji to daleka droga :P ale na pewno napiszę kilka zdań bo warto a potem zobaczymy, bo będę chciała kupić.

      Idź do Sephory i weź próbki. Może i Ciebie zachwyci :)

      Usuń
  36. Ślinię się do Aqua Brow :). Ja ostatnio mam jakąś wyjątkowo leniwą fazę, bo stwierdziłam, że właściwie większość z tego, co używam w ogóle nie jest mi na co dzień potrzebne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do testów :)
      Czasami i tak bywa. Znane jest mi to uczucie.

      Usuń
  37. Ten cień różowy czy łososiowy (nie umiem go nazwać :P) wygląda super z fioletową kreską ;) Super połączenie. Kredka ma jakiś numer lub nazwę koloru? Bo muszę ją mieć ;)
    Są produkty do których jestem przywiązana, zwłaszcza pielęgnacyjne i obojętnie gdzie jadę muszę je ze sobą mieć, kolorówkę też biorę, ale tak samo jak ty ograniczam. Mimo że mam problematyczną cerę, to chcę by moja skóra też odpoczęła wiec na wakacje nigdy nie biorę podkładu, bliscy moja cerę saute widzieli, a tym co pomyślą ludzie staram się nie przejmować (ale tylko an wakacjach :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cień nie jest jednoznaczny, będę go pokazywać niebawem. A kredka jest z Rimmela, mam już przygotowane zdjęcia i napiszę kilka słów o niej. Seria Scandaleyes. Nie pamiętam numerka teraz, ale jest tylko jeden fiolet.

      Saute potrafię wychodzić z domu normalnie, ale jednak makijaż zakrywa to i owo :) Z drugiej strony mam wrażenie, że w UK jest dużo większy luz.

      Usuń
  38. Poshe jeszcze nie próbowałam, nie wykluczam, że jak go kiedyś dorwę, to będę testować : )

    Pewnie, dorzuciłam zdjęcie składu do posta :D Miałam to zrobić na koniec, ale wyleciało mi z głowy - dzięki za przypomnienie! : ))

    OdpowiedzUsuń
  39. Kiedy podróżuję, to kolorówkę ograniczam do minimum:) Stawiam na puder, podkład mineralny oraz pomadkę ochronną:) Więcej mi do szczęścia nie potrzeba. Kiedyś zabierałam ze sobą cały majdan, z którego w ogóle nie korzystałam. Na szczęście wyciągnęłam odpowiednie wnioski. Podczas wyjazdów jest tyle atrakcji, że nie mam czasu na wykonanie makijażu:)

    Natomiast w przypadku pielęgnacji staram się odlać ulubione kosmetyki do niewielkich słoiczków:) Mam wybredną skórę, w związku z tym staram się nie eksperymentować;) Po co psuć sobie nastrój wysypem nieprzyjaciół czy suchą, pękającą skórą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że im robię się starsza tym bardziej dostrzegam więcej spraw, które są mało istotne. Dlatego też wakacje to wakacje :)

      Nie lubię eksperymentować z pielęgnacją, sensacje z cerą na urlopie to ostatnie czego bym sobie życzyła. Dlatego też w pełni Cię rozumiem :)

      Usuń
  40. Ładny make up:)
    Ja zazwyczaj staram się brać malutką ilość kosmetyków. Zawsze jak mi czegoś zabraknie to mogę dokupić. A przede wszystkim zabieram ze sobą właśnie różne próbki:) Z kolorówki też biorę malutko rzeczy,bo na wakacjach wolę biegać po mieście i zwiedzać niż siedzieć przed lustrem:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Widzę, że mamy podobne podejście :D

      Usuń
  41. Muszę wypróbować Lumene Matte Harmony, czuje się skuszona jego działaniem i nieobecnością talku, Chubby Stick od samej premiery mnie kusi, na Twoich ustach wygląda obłędnie, chętnie zapoznam się z nimi osobiście :)
    Makijaż piękny, śliczne " oko " :)
    Miłego dzionka Hexx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puder polecam :)
      Chubby Stick to bardzo udana formuła, mam też wersję Intense ale niestety to już nie to samo :( Zawiedziona jestem, bo mogłam kupić coś innego. No trudno.

      Dziękuję :*

      Usuń
  42. Nie umiem zabierać próbek :P Jedynie jadąc np. na Wyspy Kanaryjskie biorę miniaturki (jeśli chodzi o włosy i ciało, bo do twarzy ciężej mi kupić coś dobbrego) bo wiem, że tam 1/2 dnia kupię coś ciekawego. A bez sensu wozić ze sobą coś w dwie strony i mieć jeszcze więcej nadbagażu.

    Kolorówki biorę mało podstawową ilość, kiedyś brałam więcej cieni myśląc że 'poszaleje' teraz wystarczy mi poczwórna paletka i 2 małe, pojedyncze cienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama wolę zabierać większość rzeczy ze sobą, choć wiadomo, że od miejsca wiele zależy. Niestety takie zakupy na miejscu nie do końca się sprawdzają, szczególnie jeżeli chodzi o nowości. O czym sama się przekonałam... :D

      Usuń
  43. Ja zwykle biorę jeszcze mniej :D Do ciała jakiś balsam, żel pod prysznic, do włosów zwykle tylko szampon, a z kolorówki podkład, jakiś błyszczyk, szminkę, róż i mascarę :D Inaczej by mi się ciuchy nie pomieściły, a ich zawsze biorę dużo XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ubraniami na całe szczęście nie mam problemu, coraz mniej niepotrzebnych rzeczy zabieram :)

      Usuń
  44. synchroline miałam próbki też kremu na przebarwienia i świetnie sobie radził z moimi przebarwieniami po trądziku, szkoda, że te kosmetyki raczej są słabo dostępne:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozpędziłam się i zapomniałam dodać, że makijaż mocno mi się podoba! takie zestawienie kolorystyczne lubię też u siebie

      Usuń
    2. Dziękuję :*
      Szalenie polubiłam siebie w takiej kolorystyce.

      Mówisz, że taki problem z zakupem? Szkoda, bo to dość ciekawa firma.

      Usuń
  45. Bardzo inspirująca notka! Cieszę się, że pokazałaś to, co ze sobą miałaś na wyjeździe, powoli myślę już, co spakować na swój urlop we wrześniu (jestem maniaczką planowania) i oczywiście chciałam to pokazać na blogu, teraz zastanawiam się, czy Twój podyktowany czasem wybór pokazania zawartości kosmetyczki już po powrocie nie jest lepszym wyborem. Pewnie nie wytrzymam i pokażę moją przed, ale taka ocena już po wyjeździe jest bardzo przydatna.
    Zestaw naprawdę minimalistyczny, a zarazem rozsądnie dobrany. Prócz jednak kilku "mini wpadek", jak np. z tym kremem pod oczy, widać że kolejny raz się okazuje, że potrzebne jest nam znacznie mniej, niż się wydaje. Ja mam w zwyczaju pakować dużo, za dużo i w tym roku postanowiłam spakować się w 100% rozsądnie. Wziąć wszystko, co niezbędne, ale kierować się minimalizmem. Nie ma, co się oszukiwać, na urlopie ma się na ogół lepsze rzeczy do roboty, niż przesiadywanie godzinami w łazience :)
    Twoja dość skromnych rozmiarów, zawartość kosmetyczki, pokazuje że da się być minimalistką, bez rezygnowania z dbania o siebie w 100%. Ostatnio pojawia się sporo postów w tej tematyce i muszę przyznać, że niektóre mnie przerażają, jeśli chodzi o ilość zabieranych kosmetyków. Nie chcę być źle zrozumiana, niech kto chce zabiera cały kufer i mi nic do tego, nie chcę tego źle komentować, tylko pozwoliło mi to zrozumieć, że wcześniej wcale nie byłam taką "przepakowywaczką", jak mi się zawsze wydawało sądząc po rozmiarach mojej kosmetyczki :)
    Do mojego wyjazdu jeszcze prawie półtorej miesiąca, a ja już nie mogę się doczekać kiedy będę pakowała moje kosmetyczki (w tym roku debiut mojego pomysłu ze zdublowaną kosmetyczką z pielęgnacją) i przelewała kosmetyki do buteleczek... Zdecydowanie lubię kosmetyczne pakowanie, nie znoszę ubraniowego! Ale i w tej kwestii w tym roku rewolucja, zobaczymy jak to wyjdzie. A może Ty masz Asiu jakieś rady dotyczące pakowania ubrań? W sieci wbrew pozorom ciężko o takie praktyczne informacje, większość dziewczyn albo pokazuje konkretnie, co spakowało, bez wspomnienia czym się kierowały itp. lub znów znajduję porady dotyczące zupełnie innego kalibru wycieczek, typu 3 miesiące po Europie :) A jak się spakować na taki zwykły, rekreacyjny wyjazd, to już dla mnie sztuka trudna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mamo, cóż za wypracowania, nawet nie zauważyłam, że się rozpisałam, jak wariatka! Ja to się jednak potrafię streścić w formie :)

      Usuń
    2. Zostawiłam sobie Ciebie na deser :) a tak poważnie, to chciałam skupić na wypowiedzi. Lubię Twoje długie i treściwe komentarze. I to bardzo!

      Ze mnie aż taka maniaczką planowania nie jest, lecz lubię wiedzieć czego się spodziewać i co mniej więcej może mnie interesować.
      Stawiam na proste i uniwersalne rozwiązania. Nie bardzo widzę siebie z majdanem kolorówki i pielęgnacji. To nie dla mnie. Zresztą nawet podczas pobytu w Polsce to czas spędzany przed lustrem był znikomy. Wolałam ten czas inaczej spożytkować :)

      Post w sumie miał się pokazac przed wyjazdem, ale czasu brakło i stąd takie podsumowanie, które pokazuje mi jeszcze lepiej jaka jest relacja pomiedzy potrzebami a potrzebami :P

      Hm, a to mnie zaciekawiłaś :) Nie wiedziałam, że kogoś może interesować co pakuję w kwestii garderoby itd.
      Z ciuchami to wszystko zależy od okazji/pory roku i czasu pobytu. U mnie jest tak, że zawsze muszą być dwie pary butów. To podstawa. Do tego dżinsy, też dwie pary :) na co dzień chodzę w spodniach więc problemy typowo kobiece są mi obce :P Do tego kilka koszulek, jedna czy dwie bluzki bardziej wyjściowe. Bluza lub sweter rozpinany, koniecznie :) No i lekka kurtka, lub coś cieplejszego w zależności od pory roku.
      na co dzień stawiam na luz i wygodę. Jeżeli ma być jakaś oficjalna okazja to wiadomo, że do tego buty i kopertówka ew. jakiś szal.
      U mnie z ubraniami panuje minimalizm. Nie sądzę abym była dobrym źródłem pomocy :)

      W razie pytań postaram się pomóc :)

      Usuń
    3. To dobrze, że lubisz, bo ja czasem mam jakiś słowotok i nieodpartą potrzebę podzielenia się moimi przemyśleniami ze światem i to w całości, bez streszczania się :D
      Właśnie minimalizm to to, do czego dążę, w wielu kategoriach mojego życia. Metodą prób i błędów wiem, że jest to coś, co gwarantuje mojej nerwowej naturze spokój, a i z praktycznego punktu widzenia się bardzo sprawdza! Mam zrobioną wstępną listę, co chcę spakować i jest zbliżona do tego, co napisałaś, jedynie nieco bardziej rozbudowana, ale jedynie o parę elementów, więc chyba idę dobrym tropem :) Planuję tak wcześnie, bo robię wielkie porządki w szafie i co prawda mam nadzieję, że uda mi się sprzedać choć część rzeczy na eBay, ale jak nie to w worek do Charity i bez sentymentów chcę zobaczyć wiatr hulający w szafie i uzupełnić w końcu porządnie garderobę stosownie do rozmiaru i mojego wieku ;) Pretekst wakacji jest do tego idealny :)

      Z kolorówką wydaje mi się, że również opracowałam piękne minimum na wyjazd. W razie czego pożyczę coś od mamy, ale tak naprawdę wiem, że na wyjeździe mam na ogół jedynie czas na pięciominutowy makijaż, który w dodatku musi przetrwać cały dzień, więc trzeba postawić na proste rozwiązania i pewniaki. Ciągle nie kupiłam tej nieszczęsnej bazy, ale za to zdecydowałam się na próbę zastępcy mojej paletki cieni L'oreal i na podstawie jednego zdjęcia w internecie, bo nie było u mnie testera tego koloru, zamówiłam sobie z tej ich nowej serii, co sama masz tę Disco chyba i Nude Lingerie - Absolute Taupe. Jestem strasznie jej ciekawa :)

      Usuń
    4. Doskonale Cię rozumiem bo w moim przypadku bywa podobnie i jak załapię fazę oraz mam czas to mogę tak długo :))) Poza tym to chyba o to chodzi, nie? żeby dzielić się własnymi przemyśleniami.

      Przekonałam się już nie jeden raz, na wyjazdy wszelkiej maści minimalizm jest najlepszy. To sprawdzony sposób.
      Zrób porządki, to zawsze dobrze robi i dodatkowo motywuje. Wolę kupować mniej, ale lepiej i bardziej w sposób przemyślany. Często też przewertuję sklepy online, zapiszę zdjęcia a potem przystępuje do wizualizacji i sprawdzenia zawartości szafy od butów po torebki. To pomaga :D

      Nude Lingerie jest świetna a raczej była, bo... zdenkowałam ją :D Miałam kupić kolejną, ale postawiłam na MUG a pzry okazji wpadło coś jeszcze, niebawem pokażę co :D
      Z bazą powiem tak, jeżeli nie posiadasz cieni o suchej konsystencji to kup tą, którą planowałaś lub Lumene. Wiem, ze interesowałaś się Grashką i ona nie jest zła, ale pod konkretną formułę cieni. Dobrze byłoby przejrzeć zasoby a przecież L'oreal nie jest suchy. Disco Smoking chyba tak się nazywa jak dobrze pamiętam. Udany zestaw i można po niego sięgnąć i na dzień jak i na wieczór. Te cienie są przyjemne w obsłudze, ponieważ makijaż przy ich pomocy odbywa się raz dwa :) Powinnaś być zadowolona. Daj znać potem :)

      Usuń
  46. Zawsze tak jest, albo się weźmie za dużo albo za mało ;] Nigdy nie da się ustrzelić tak w sam raz. Między innymi dlatego Ciebie prosiłam o zakup tej paletki KIKO, mam nadzieję że tylko ona mi wystarczy podczas wyjazdów.
    Co do żelu z Avene to też nie byłam z niego zadowolona. Co do LE RT to poszłam za Twoją radą i faktycznie lepiej się nimi nabiera cięższe konsystencje,ale cały czas mi coś w nich nie gra. Rozkminiam co...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te pędzle nie są idealne, niestety.... Ale postanowiłam nie poddawać się :D
      Pamiętam, że jak sięgnęłam po ten żel z Avene to na Wizażu same zachwyty były a u mnie zonk. Teraz nowa formuła i jeszcze gorzej, a wydawało mi się, że będzie łagodny....

      Wydaje mi się, że paleta naprawdę Ci się spodoba :) Już sam wygląd na plus, co w KIKO jest rzadkością ;)

      Usuń
  47. Podobne wygląda moja zabierana na wyjazdy kolorówka - najwięcej miejsca zajmują pędzle! Poza tym też podróżuję z miniopakowaniami, próbkami, odsypkami i odlewkami. Lubię mieć kosmetyki w podręcznym bagażu, a zawsze muszę mieć tam ze sobą inne rzeczy, które też dużo ważą... W efekcie czasem mam podręczny bagaż cięższy niż główny ;-P).

    Będą zdjęcia ze Szkocji? ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą zdjęcia :) Muszę się jednak uporać z uporządkowaniem ich, bo jest tego sporo.
      Przyznam, że bardzo rzadko zabieram kosmetyki do podręcznego. Sporadycznie coś mam przy sobie, bazuję raczej na rzeczach, które mogę ze sobą mieć a reszta załogi w walizce :))

      Usuń
  48. Przymierzam się do zakupu tych farbek do brwi MUFE, zachwyciły mnie po testach naręcznych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to bardzo udany produkt :)

      Usuń
  49. MUFE ma swoje "5 minut", zdecydowanie. Jak na razie nie słyszałam żadnej złej opinii na temat tej farbki! A to rzadko się zdarza :)

    W kwestii wyjazdowej kosmetyczki, to ja akurat jestem bardzo praktyczna i dobrze mi z tym - za każdym razem oddycham z ulgą, kiedy widzę babeczki dźwigające swoje przepastne wakacyjne torby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, minusy widzę i nie będę owijać w bawełnę :P ale jest ich dla mnie samej zdecydowanie mniej. Na pewno będę pisać o Aqua Brow za jakiś czas. Wolę ją dobrze poznać i wypróbować w każdej możliwej kombinacji :) Natomiast na teraz, po kilku tygodniach używania wiem, że nic lepszego nie miałam.

      Oj nie, nie dla mnie takie bagaże :)))

      Usuń
  50. Ja latem zawsze minimum, szczególnie kiedy upał, bo zaraz wszystko spłynie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takie dni to norma :) aczkolwiek wiem, że niektórzy wolą inaczej :)

      Usuń
  51. Ja z każdym kolejnym wyjazdem też zabieram coraz mniej produktów, chociaż widzę, że ilość ta zaczyna się powoli stabilizować. Mam nadzieję, że niebawem znajdę optimum, które pozwoli mi godnie przetrwać poza domem, nie przeładowując przy okazji mojego bagażu :D

    Wcześniej już pisałam, że lubię zabierać ze sobą próbki, albo jakieś miniaturki - jeśli chodzi o pielęgnację, chociaż w ważnych kosmetycznych kwestiach stawiam na sprawdzone kosmetyki, bo ewentualne rozczarowanie na wyjeździe trudno mi przełknąć, z racji, że nie lubię po takowym biegać po sklepach i kupować tego, co się pod rękę napatoczy.

    A co do arsenału, który tutaj pokazałaś, to ja z kolei, wszem i wobec polecam ten żel z Avene, spośród całej gamy drogeryjnych produktów tego typu, sprawdził się u mnie najlepiej :) Używałam również szamponu z L`Occitane - u mnie kompletny niewypał - plątania moich wypadających włosów, niestety, nie zniosę. Chaosu po jego zastosowaniu żadna odżywka nie była w stanie opanować :(

    Aha! (Tyle tu interesujących mnie zagadnień, że ciężko mi w jakimś ładzie o nich napomykać :D) Zwróciłam też uwagę na puder z Lumene (już teraz czekam na jego recenzję). A korzystając z okazji :D - wypatruję również kilku słów o pudrze z Korres, o którym kiedyś wspomniałaś. Niebawem będę żegnać mojego aktualnego towarzysza w tej kategorii i do tej pory brałam pod uwagę właśnie tę sztukę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę, że i u mnie zapanuje taka faza :) Bo do tego dążę z każdym wyjazdem także trzymam kciuki :)

      U mnie jest taka tendencja, że chomikuję miniaturki/próbki głównie tego, co lubię i używam. Rzadko zabieram coś nowego, wyjątkiem był fatalny olejek Lierac, Phyto i L'occtine. Z drugiej strony w domu nie chciało mi się ich zużywać... No i mam za swoje ;)
      Kupić na miejscu mogę żel lub szampon. Co do reszty lepiej nie....

      A widzisz! ale mamy inne cery i już powyżej z Magdą pisałyśmy, że na pewno TO ma znaczenie :) Sama się rozczarowałam, bo liczyłam na łagodne działanie, które nie nastąpiło. Bywa i tak, ryzyko wpisane w obrazek :)

      Korres już mi się kończy i wydaje, że od marca to dobry czas by spiąć się i napisać coś więcej :) Lumene zasługuje na uwagę, bo nie dość że udana paleta kolorów, to puderniczka z lusterkiem. To lubię :) do torebki idealny.
      A jaki to towarzysz jest teraz żegnany? :)

      Usuń
    2. Żegnać będę ZAO właśnie, chociaż to za jakąś chwilę, więc mam jeszcze moment na wybór.
      Mój ulubiony puder matujący już mam - Blot Powder. Testowałam już niezliczoną ilość produktów tego typu, ale ten z MAC zdecydowanie najlepiej się u mnie sprawdza. Tyle, że nie mam do niego dostępu, a przepłacać o kilkadziesiąt procent podczas internetowych zakupów nie lubię, więc daję sobie na wstrzymanie, aż nie otworzą salonu u mnie w mieście (co ma, na szczęście, niebawem nastąpić).

      Usuń
  52. Śmiać mi się chce, bo przypominam sobie jak kiedyś zabierałam całą duuuuużą kosmetyczkę (albo i dwie), którą i tak ledwo co zapinałam. Na szczęście nauczyłam się na tych błędach i dziś naprawdę ograniczam się do minimum. Też zależy od ilości dni i planów wyjazdowych, ale tak czy inaczej biorę najbardziej niezbędne rzeczy.
    Jak na przykład jeden pędzel do podkładu i jeden do pudru (który służy mi również do konturowania i rozświetlacza), jeden do blendowania i jeden ścięty. Dla porównania kiedyś brałam cały pas pełny pędzli!
    Mimo, że z pakowaniem kosmetyków się jakoś wyrobiłam, to wciąż kuleję jeśli chodzi o pakowanie ubrań... Chyba już zawsze będę brała za dużo :D
    Chociaż od kilku lat (niestety) mam z głowy szał pakowania - nigdzie nie jeżdżę :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...