Lista życzeń cz. IV




W ramach 40-dniowego odwyku postanowiłam uporządkować swoje chciejstwa i plan na najbliższe miesiące przedstawia się tak :D

Kolorówka

Kilka nowości pod kątem codziennego makijażu, jeszcze nic nie jest przesądzone bo mam trochę czasu na podjęcie decyzji ale mniej więcej mam zarys. Taki :)

MAC, brakuje mi dwóch pędzli i zestawu cieni w fioletach. Całość prezentuje się w taki oto sposób. Przygotowałam zrzut z koszyka, który czeka w pełnej gotowości :)))


Produkty dodatkowe, czyli coś, co może się pojawić ale niekoniecznie :))

Najprawdopodobniej zrezygnuję z cieni MAC'a wobec nowości z firmy BIKOR, poza tym wolę kupić nową odsłonę cieni Chanel :)

MAC Cleans Off Oil



Lakiery

Zoya Storm, Peyton
Orly Porcelain, High on Hope, Monroe’s Red
OPI A Oui Bit of Red

Zoeva


Nowe pędzle z naciskiem na 126, 322, 100
????- do rozważenia Nowe palety cieni także robią wrażenie i na pewno kupię choćby jedną na próbę. Tutaj możecie zobaczyć jak się prezentują KLIK!

Inglot 672 seria O2M, ale tutaj muszę zobaczyć kolor na żywo, choć oglądając go na zdjęciach Kleo widzę, że to jest to, czego szukam :)

Urban Legend, wybrane kolory. Nie mam tutaj specjalnego parcia, więc może się wydarzyć ale nie musi :D

Flormar lakier do paznokci GL10, przepiękna czerń z brokatem. Możecie zobaczyć go na blogu Puszki :*


Guerlain, nowa LE na lato przyciągnęła moją uwagę i to chyba będzie idealna nowość na miejsce kremu tonującego. Na okres wiosenno-letni do samej jesieni wydaje się jak znalazł.
Rezygnuję z Jolie Teint na rzecz czegoś innego, pokażę wkrótce :)

? Laura Mercier Silk Creme Foundation, który od dość dawna “wisi” na liście, ale ciągle go odkładałam na rzecz Guerlain Parure de Lumiere :) Akurat „zeruję” podstawowe kosmetyki z przedziału kolorówki, więc... dlaczego nie :)   
Raczej odłożę zakup na potem o ile w ogóle nie zrezygnuję z racji wyboru zupełnie czegoś innego :)


! Chanel, nowe „czwórki” cieni Tisse Gabrielle, Tisse Cambon. Oglądając słocze w sieci i czytając o pierwszych wrażeniach utwierdzam się w przekonaniu, że muszę spróbować :) 
Kupione :)
Te dwie palety to tzw. must have, po przejrzeniu własnych zasobów zdecydowałam, że rezygnuję z cieni MAC'a na rzecz Chanel oraz nowej odsłony produktów BIKOR.

Shiseido Lacquer Rouge PK425 Bonbon, ale muszę sprawdzić kolor na żywo :)

Na to miejsce wchodzi Dior Addict Fluid Sticks  #995 Intrigue, prezentacja dokonana przez Irenę jest szalenie sugestywna ♥

Pielęgnacja, uzupełnienie zasobów.

Sensai by Kanebo, koniecznie Cleansing Oil i Milky Soap


REN seria Rosa Centifolia, ciekawa jestem jak sprawdzi się u mnie. Poza tym jest to dobra okazja :)
Rezygnuję z REN na rzecz sprawdzonej pielęgnacji Decleora, która została już kupiona :)


Origins GinZing Refreshing eye cream to brighten and depuff, pomyślałam że skorzystam z zasobów dostępnych w UK i będzie to idealny krem pod oczy na lato.



BioKap, farba 3.0 Ciemny brąz i dalsza część pielęgnacji do włosów, coś z tego co już miałam.



Filorga Meso+ Absolu serum Anti-Aging Absolu, Sleep Recover, Time-Filler Eyes

Pat & Rub, szczególnie seria nowości.


Zamierzam też kupić Wodną mgiełkę do twarzy i ciała wariant Różany :) 



? Do tego mydła: Nagietkowe, Orientalne i z masłem kakaowym.



Organique, peeling cukrowy Kawa. W zasadzie to cały czas widnieje tutaj znak zapytania, ponieważ wolę postawić na Pat & Rub, który wypada dużo lepiej składowo. Zobaczymy :)


 
? Phenome, Sustainable Science, Active Sebum Control Gel

? Phenome, Sustainable Science Luscious Hydrating Cream

Prawdopodobnie odpuszczę zakupy z Phenome na rzecz innej firmy, która jest moim tzw. "pewniakiem" :)
Rezygnuję z Phenome całkowicie.

Phenome Holistic Pleasure Rejuvenating Rose Invigorating Body Buff (Organiczny peeling z płatkami róż)- produkt już kupiony i tylko czeka na mnie :)

Dermalogica, jestem wierna serii UltraCalming oraz szampon i odżywka do włosów. O tym duecie napiszę niebawem kilka słów.

Collistar Anti-Water Talasso Scrub, aczkolwiek zakup schodzi na plan dalszy ze względu na uwielbienie dla Rose Invigorating Body Buff z Phenome i kolejne opakowanie już na mnie czeka :)
Kupiony w innej odsłonie już czeka na mnie :)


Crabtree and Evelyn, oferta tej firmy bardzo trafia do mnie i z przyjemnością kupię coś nowego jak tylko pozbędę się obecnego balastu ;)
Odkładam na potem, ponieważ czekają na mnie kremy do rąk z Nuxe :)

Książki (lista jest cały czas otwarta)

Dom Augusty Majgull Axelsson za sprawą Asi Kosmetyczny przekładaniec
Kwietniowa czarownica Majgull Axelsson pokuszona przez Unę :*

Filmy DVD

Jack Strong

Organizery akrylowe, za wielkiego wyboru nie mam i postawiłam na ofertę MUJI Na dobry początek zadowolę się dwoma wariantami, a potem zadecyduję, czy warto chcieć więcej :)

Zakup zaliczony, pozostaje tylko uzupełnienie w lipcu bo wtedy będą dostępne interesujące mnie rzeczy :)



I to w zasadzie prawie wszystko. Prawie ;)) bo czasem niektóre pozycje mogą zniknąć a pojawi się coś nowego lub będzie to zupełna nowość. To jest mój plan na najbliższe 6 – 8 miesięcy.

Może macie jakieś rady, sugestie? Z którymś produktem spotkałyście się? I jakie plany zakupowe u Was widnieją :) Dajcie znać :)


Pozdrawiam :)




Phenome(nalny) ideał ♥






Dzisiaj będą zachwyty, ochy i achy w najlepszym wydaniu. Przedstawiam Phenome Holistic Pleasure Rejuvenating Rose Invigorating Body Buff - Organiczny peeling z płatkami róż, który przyczynił się o ogromnego zadowolenia oraz zarzucenia dalszych poszukiwań w tej materii.

Znalezienie peelingu idealnego trwało długo, głównie dlatego że lubię określone formuły i mam bardzo wymagającą skórę. Borykam się ze zmianami atopowo-łuszczycowymi, okresową suchością skóry niczym Sahara, ogromną wrażliwością i skłonnością do podrażnień, alergii. Taki rodzaj skóry nie jest łatwy w pielęgnacji, często wiele produktów już na samym początku odpada.

Do tego bardzo nie lubię tłustej warstwy, którą fundują np. peelingi P&R. Dla mnie to wada, nie zaleta. Tłusta, oblepiająca warstwa to coś, czego nie można mylić z natłuszczeniem, nawilżeniem. Taki ulepek na skórze nie zastąpi w moim przypadku balsamu.

Celowo o tym piszę, bo nagminnie wiele firm łączy z uporem maniaka cukier z różnymi olejami i są szczęśliwi, bo to jest świetny produkt, więc ja mówię od razu: dla mnie to nie jest kosmetyk jakiego potrzebuje moja skóra.

Dlatego też scruby P&R to dla mnie rodzaj odżywki pod prysznic. Rozwinę ten wątek przy najbliższej okazji. 

W zeszłym roku miałam okazję kupić rewelacyjny scrub Phenome Pure Sugarcane – Nourishing Deeply Sweet Scrub, któremu poświęciłam pełną recenzję KLIK! Pewnie zakończyłabym na nim dalsze poszukiwania, lecz opakowanie oraz rodzaj zabezpieczenia sprawiły, że darowałam sobie kolejny zakup. I dopóki producent nie wymyśli czegoś nowego, zakupu nie ponowię. Za to dostałam kiedy próbkę Invigorating Body Buff i od pierwszej chwili wiedziałam, że to jest TO!

INCI
Sucrose**, Dicaprylyl Carbonate**, Polyglyceryl-4-Caprate**, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Extract*, Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Orbingnya Oleifera Seed Oil*, Trihydroxystearin**, Steralkonium Hectorite**, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Shell Powder**, Macadamia Ternifolia Seed Oil / Macadamia Integrifolia Seed Oil*, Hydrogenated Vegetable Oil*, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Fragaria Vesca (Strawberry) Seed**, Shorea Stenoptera Seed Butter*, Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax**, Glyceryl Caprylate*, Tocopherols**, Parfum**, Propylene Carbonate, Dehydroacetic Acid, Glycerin**, Rosa Rugosa Flower**, Sodium Stearoyl Glutamate**, Aqua**, Mauritia Flexuosa (Buriti) Fruit Oil**, Rose Oil***, Citrus Paradisi (Grapefruit) Fruit Extract**, Ananas Sativus (Pineapple Plant) Fruit Extract**, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract**, Iris Florentina Root Extract**, Panax Ginseng Root Extract**, Vitis Vinifera (Grape) Leaf Extract**, Benzyl Alcohol, Sodium Phytate**, Caramel**, Linalool***, Citronellol***, Geraniol***
*Certified Organic, **Natural Raw Materials, ***Components of Natural Essential Oils

Opakowanie. To nadal masywny słój z ciemnego szkła. Ciężki i mało poręczny, ale odkąd mój mąż zamontował funkcjonalną półkę w kabinie prysznicowej problem rozwiązany. Od razu uprzedzam, że nie polecam tego scrubu podczas kąpieli w wannie, jedynie prysznic.
Za to coraz bardziej przekonuję się do szklanych opakowań, aczkolwiek niektóre firmy jak np. Collistar potrafią połączyć przyjemne z pożytecznym więc liczę, że i może P&R podąży za tym trendem? :)

Brak porządnego zabezpieczenia to kolejny problem, ale inna formuła tego peelingu ratuje go na samym wstępie.



Zapach bardzo przyjemny, aczkolwiek to nie jest róża jakiej można się spodziewać. To nasycony i wytrawny aromat, w stylu konfitury na bazie róży pomarszczonej (Rosa rugosa). Komu zdarzyło się jeść świeże owoce ten będzie mniej więcej wiedział jakiego aromatu można się spodziewać :) Dlatego zwolenniczki słodkich i delikatnych różanych aromatów mogą poczuć się nieco zawiedzione.



Konsystencja. Zbita, gęsta mieszanka brązowego cukru, płatków róży, łupinek migdałów, pestek truskawek. Całość w olejowej zalewie składającej się z oleju kokosowego, jojoba, makadamia. W składzie znajdziemy masło shea, chorea z pestek indyjskiego drzewka.

Muszę przyznać, że całość robi wrażenie i po nałożeniu choćby na dłonie czujemy przyjemny i delikatny efekt złuszczania, który nie jest inwazyjny dla wrażliwej i problematycznej skóry a przynosi pożądany efekt.

Średnioziarnisty, co dość dobrze widać na poniższym zdjęciu :)


Działanie. Po zastosowaniu pozostawia skórę miękką i gładką bez widocznego i mocno odczuwalnego tłustego filtru. Niestety wymaga on wilgotnej skóry podczas aplikacji, dla mnie to nie jest problem ale jeżeli ktoś szuka zdzieraka na sucho, to nie ten kierunek. Wyłącznie na wilgotnej skórze scrub zyskuje dobrą przyczepność a dalsze zabiegi nie idą na marne. 

Z kolei na mokrej skórze w wannie produkt szybko się rozpuszcza i osiada na niej, co nie jest zbyt bezpieczne. Pod prysznicem tego problemu nie ma, co więcej nie zostawia tak tłustej warstwy jak np. P&R. Łatwo wtedy o poślizg.



Bardzo wydajny, już niewielka porcja gładko rozprowadza się na partiach skóry i działanie przynosi pożądany efekt. 

Gdybym miała wybrać tylko jeden scrub, który chciałabym kupować, to byłby na pewno Phenome Holistic Pleasure Rejuvenating Rose Invigorating Body Buff.

Cena może nie jest zbyt przyjazna, bo opakowanie o poj. 200ml kosztuje w cenie podstawowej 160zł, ale od czego są promocje i inne okazje? Do tego dodam, że jeżeli mam kupować kilka średnich lub przeciętnych produktów tego typu, to wybieram opcję, raz a konkretnie. Na dodatek moja skóra rządzi się swoimi prawami i nie lubię oszczędzać na tym poziomie.

Pewnie można pokusić się o peeling w stylu DIY, ale jak do tej pory nie spotkałam się z tak optymalnym produktem na tej bazie. Co więcej, zdecydowanie bardziej wolę kupić gotowca, który nie zafunduje mi podrażnienia, czy innej historii. Mam za sobą dużo „króliczenia” i coraz częściej dochodzę do wniosku, że cenię ochronę własnej skóry. Dosłownie :)

Jest to już drugie opakowanie tego peelingu i na pewno nie ostatnie. Zacieram ręce na kolejne :D

Znacie? Lubicie, a może macie inne typy? Dajcie znać :)

Pozdrawiam :)

Hiperłącze cz. I - nowa seria na blogu :)




Hiperłącze to inaczej odsyłacz w dokumencie elektronicznym, który przenosi nas do kolejnego, nowego miejsca. Tak można w skrócie określić rolę hiperłącza. I dzisiaj będzie to początek nowej serii, którą zamierzam dzielić się na moim blogu. Planowałam rozpocząć ją w styczniu, ale inne rzeczy wydarzyły się po drodze dlatego też dzisiaj przygotowałam pakiet różności, które zwróciły/przyciągnęły moją uwagę o różnorodnej tematyce.
Bywając w wirtualnej przestrzeni napotykam różnego rodzaju wpisy, którymi postanowiłam się dzielić. Może i Was coś zainteresuje z tego? 

Dajcie znać, czy podoba się Wam taka formuła :)

Zapraszam do lektury :)

Naga prawda wg Bogusi, czyli o wydatkach rocznych blogerki urodowej. Świetnie opracowany tekst, polecam :) 

Dojrzałość kosmetyczna w ciekawym ujęciu przedstawiona przez Lacquer-maniacs. Szalenie spodobał mi się tekst, który przygotowała Sylwia a dyskusja pod postem pokazała, że warto rozmawiać o takich sprawach.

Disqus, który u mnie zagościł na blogu i chyba zostanie na stałe przekonał mnie do siebie za pomocą dwóch artykułów System komentarzy Disqus oraz Disqus- komentarze dla Twojej strony

Nie zamierzam nikogo przekonywać na siłę, ale uważam że warto zapoznać się z tematem bliżej zanim zaczniemy krytykować lub zarzucać, że coś podoba lub nie. To ma być przede wszystkim funkcjonalne. Sama dostrzegłam w tym korzyści i każdy niech zadecyduje sam :)

Co zrobić, żebyście komentowali? Zaczepny tytuł wprowadzający do tekstu Leny Poleski. Lubię tam zaglądać i podczytywać Jej posty. Nie każdy do mnie trafia lub się z nim zgadzam, ale jedno jest pewne- przyciągają moją uwagę.

Blog na medal- złote zasady bloggera Ironicznie, z przekąsem ale w dobrym tonie. Znajdziecie tam wiele ciekawych postów, a mnie najbardziej przyciąga tematyka fotograficzna :) Znacie Natalię z bloga Jest - rudo?

Lacquer-maniacs ponownie, tym razem odsłona kulisów współpracy z Wibo. Smutna jest ta historia.... Możecie przeczytać kilka postów z tej serii: wprowadzenie, kontynuacja i ciąg dalszy.

Pozorna anonimowość opisana przez Króliczka Doświadczalnego, która sprawia że niektórzy czują się bezkarni. Jednak do czasu.... Smutna historia, może niektórych zmusi do myślenia.

„Pokolenie Show Off” to na zakończenie, głównie dlatego że to jedyne miejsce tego typu, które czytam regularnie a sam tekst i przeprowadzone badanie pokazuje prawdziwe zjawisko :)

Czy któryś link przyciągnął Waszą uwagę? :)

Pozdrawiam :)