pH jako jeden z parametrów w mojej pielęgnacji :)


Do dzisiejszego wpisu zainspirowała mnie Ania, autorka bloga My Asian Skincare Story kiedy parę miesięcy temu zadała kluczowe pytanie o poziom pH w jednym z produktów do mycia twarzy. Pytanie pozornie banalne, ponieważ to kluczowa kwestia w doborze świadomej pielęgnacji oraz kolejnych krokach, które stosujemy/pomijamy/wybieramy* - niepotrzebne skreślić ;)

Zakładam, że każda z nas orientuje się w podstawach z chemii :) Czasami zapominamy. Mnie się zdarzyło, lecz warto przyjrzeć się z bliska kilku wytycznym.

  • Krótka ściąga. Roztwór o wartości pH:
  • od 0 do 7 – kwaśny
  • od 7 do 14 – zasadowy
  • 7 - neutralny
Skóra posiada odczyn kwaśny 4,5-6,5 i przyjmuje się, że zdrowa skóra mieści się pomiędzy 5,5 do 6 a średnia jest określana mianem pH fizjologicznego. Przy pomocy Pehametru, który stosuje się min. do pomiaru odczynu pH możemy je dokładnie oznaczyć. To jest dobra opcja w wielu przypadkach i dla chcących wiedzieć więcej :) Poza tym Pehamter znajduje zastosowanie przy produkcji kosmetyków. Z uwagi, że nie każdy ma dostęp do takiego sprzętu, warto sięgnąć po klasykę. 
Papierki wskaźnikowe (lakmusowe). Pomiar jest bardzo prosty, a dołączona do nich kolorowa skala pozwala na szybkie porównanie używanych kosmetyków.


Właściwy poziom pH zabezpiecza naskórek min. przed nadmierną utratą wody, podwyższony wskazuje, że skóra ma odczyn zasadowy, który sprzyja nadwrażliwości i rozwojowi bakterii oraz grzybów. Zaniżone (kwaśne) pH charakteryzuje się nadmierną produkcją łoju i potu.

W teorii i praktyce receptury produktów skierowanych do konkretnych cer powinny być skomponowane tak, by poziom pH był bezpieczny i nie wpływał niekorzystnie na funkcjonowanie skóry. A jak jest naprawdę?


Stosowanie środków powierzchniowo- czynnych o zasadowym pH (powyżej 7) będzie miało wpływ na wzrostu poziomu TEWL (Transepidermal Water Loss - przeznaskórkowa utrata wody) i zaburzeniu ulegnie także odczyn pH skóry, tracąc funkcje ochronną. Skóra staje się wtedy o wiele bardziej podatna na podrażnienia. Jest to szczególnie istotne w produktach myjących – dlatego warto zwrócić uwagę na produkty do codziennej pielęgnacji twarzy i ciała.

Czynników wpływających na nieodpowiedni poziom pH jest wiele. Stosowanie niedopasowanych produktów, nadgorliwa pielęgnacja, niewłaściwa dieta, tryb życia, stres, otoczenie – bardzo łatwo zaburzyć równowagę. Ale można temu przeciwdziałać. Dlatego w codziennej pielęgnacji twarzy dobrze jest mieć sprawdzony produkt, który pozwoli przywrócić wymagany poziom pH.

Czy warto zwracać uwagę na ten parametr w swojej pielęgnacji?
Na to pytanie każdy musi sobie sam odpowiedzieć :P Przeprowadziłam mały eksperyment, którego rezultaty mnie zaskoczyły. Rzuciły dodatkowe światło na moje podejście, a chcę świadomie poruszać się w tym temacie (i nie tylko). 

Jest to także idealna pora (ze względu na aurę)  by wspomnieć kilka słów o preparatach z kwasami. 
Temat skrzętnie pomijany podczas recenzowania/prezentowania, a o czym dobrze pamiętają wszyscy, którzy bazują na kosmetykach samorobionych. 

Aby kuracja kwasowa przynosiła pożądane efekty istotne jest stężenie, rodzaj kwasu (AHA, BHA, PHA) oraz pH produktu nie zapominając o substancjach aktywnych. Dlatego kluczem do sukcesu przy kuracji z wykorzystaniem kwasów/kwasu jest jego właściwe pH

  • Zbyt niskie pH  przy kwasach AHA zadziała antybakteryjnie, używane w sposób ciągły przysporzą więcej problemów niż pożytku. Mogą podrażniać. Z kolei jeżeli pH jest za wysokie tym słabiej kwas zadziała. Do optymalnego działania wymagane jest pH na poziomie 3-4,5.
  • Kwas BHA, czyli kwas salicylowy (w naturze obecny w korze dębu - Willow Bark Extract) – optymalne pH 3 – 4, a przy pH neutralnym 5 – 5,5 kwas salicylowy działa bardzo łagodnie nadal zachowując właściwości oczyszczające. Natomiast trzeba uzbroić się w cierpliwość.
  • Kwasy PHA, by mogły wykazać skuteczność podobną do kwasów AHA wymagają min. 5% stężenia i odczynu pH w granicach 3 -4.


Planuję jeszcze wrócić do tego tematu na łamach bloga i podzielić się własnymi odczuciami. Pierwsze testy pokazały ciekawe rezultaty. Upewniłam się co do trafności wyborów, niektóre elementy będą musiały zniknąć, inne zagoszczą po raz pierwszy. Na pewno niepozorne papierki lakmusowe zagoszczą u mnie na stałe, sprawdzenie zajmuje tylko parę chwil, a może odegrać znaczącą rolę. Dla mnie jest to szczególnie ważne, nie tylko ze względu na rosacea, lecz przez wzgląd na dłuższą perspektywę. Jestem rocznikiem 78’ ;) czas nie stoi w miejscu. Lepiej pomyśleć o podstawach nie dając się omamić przez logo firmy. Jakiejkolwiek.

Co o tym sądzicie? Warto zabawić się w detektywa i odkryć  kolorową tęczę barw? :)

Ile znasz osób zadowolonych z kondycji swojej skóry? Ile razy narzekałaś na pojawiające się problemy? Jak często zwracasz uwagę na dopasowanie produktu czytając etykietę z opisem? Jakie produkty najczęściej zmieniasz w swojej pielęgnacji, ponieważ masz wrażenie, że nie działają zgodnie z obietnicami producenta? Jesteś pewna, że stosowana pielęgnacja stanowi dobre podłoże dla makijażu? Ile razy zmieniałaś kosmetyki kolorowe nie sprawdzając pielęgnacji? Myślałaś o zmianie diety, otoczenia? A może inne czynniki zewnętrzne wpływają na zmiany? Jak często na produkcie widzisz podany poziom ph? Jak dobrze znasz swoją skórę?

Jeżeli gdzieś napisałam „babola” poprawcie mnie proszę, nie jestem fachowcem, to jedynie moje hobby :)

Pozdrawiam :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...