Recenzje w pigułce cz. V




Przychodzę dzisiaj z garścią recenzji, dzięki którym chcę zachęcić do zakupu lub wręcz przeciwnie, odwieść od tego pomysłu.
Będzie treściwie, ponieważ uzbierała mi się niezła grupa w ostatnich tygodniach. Zostawiałam je na później, przy czym później przesuwałam na inną okazję aż w końcu uznałam, że dość: D

Poza tym ostatnie dni upłynęły mi na zajmowaniu HexxBOX’em w związku, z czym w ogóle jest mnie mniej u Was, staram się odpowiadać na bieżące komentarze i publikować zaplanowane posty, czas goni. Od czasu do czasu coś na szybko pokażę na FB i większość z Was wie, że przede mną prezentacja pędzli Zoevy. Ale dzisiaj skupiam się na jednym i choć na chwilę chcę przyciągnąć Waszą uwagę w innym sposób.
Zapraszam do lektury :D


Alverde
Beerentraum



 Świąteczny zestaw, który oferuje Nam owocową mieszankę: malin, jagód i truskawek.
W skład zestawu wchodzi żel do mycia oraz balsam do ciała.



Opakowanie to klasyczne tuby ze sztucznego tworzywa, na tyle miękkie, że nie było problemu z wydobywaniem zawartości.
Konsystencja żelu niczym mnie nie zaskoczyła, klasyka. Niestety szybko się skończył.


Balsam do ciała jest przyjemny, coś pomiędzy mleczkiem a balsamem. Niestety nie do końca mi się spodobał. Nawilżenie bardzo przeciętne. Zapach dla mnie taki sobie.


Zużyłam i z ulgą pożegnałam. Powtórki nie będzie.

Tak naprawdę coraz bardziej nie rozumiem fascynacji Alverde, Alterrą, Bealeą i innymi cudacznymi markami. Staję się coraz bardziej wymagająca: D

Dodam tylko tyle, że któraś z Was, która wypełniła zgłoszenie do HexxBOX’a będzie miała okazję poznać ten duet. Pomyślałam, że to będzie dobra okazja, by zrewidować moje odczucia.

Alterra
 Geschenkset Tonkabohne & Arganöl



 Świąteczny zestaw wanilia z nutą kardamonu.
W skład zestawu wchodzi mleczko do ciała, krem do rąk i pod prysznic.



Napaliłam się na ten zestaw przez obietnicę zapachu. I wiecie, co? Nie zawiodłam się. Jest subtelnie waniliowy, kojarzy mi się z ciasteczkami.



Szkoda tylko, że mleczko do ciała opornie się wchłania i ogromnie bieli: / Krem pod prysznic szybko się skończył, ale to był udany kontakt. Wiadomo, że podczas kontaktu z wodą zapach zanika i nie utrzymuje się na skórze, ALE to tylko produkt do mycia a nie perfumy: P
Krem do rąk uwodzi mnie zapachem, lecz najlepiej sięgać po niego wieczorem, ponieważ potrzebuje długiej chwili. Dla mojej mało wymagającej skóry dłoni był w sam raz.

Czy kupię ponownie? Nie, jest to LE i kończę swoje zapoznawanie się z nowościami poza moim zasięgiem. Jeżeli pojawi się okazja i wpadnie w moje ręce ot tak po prostu, super. Nic na siłę.

Moni: * dziękuję! Dzięki Tobie mogłam cieszyć się świetnym zapachem, który umilał pielęgnacyjne rytuały.

Mrs. Potter’s Maska odbudowa i nawilżanie, aloes i jedwab 
 przeznaczona dla włosów suchych i zniszczonych



Dostałam ją na spotkaniu blogerek w Częstochowie, sama na pewno bym jej nie kupiła. Czy zostałam zaskoczona? I tak i nie.

Opakowanie, klasyczne pudełko, które pozwala Nam zużyć kosmetyk do końca.

 Konsystencja bardziej pasująca do odzywki niż maski, ale… Przyjemnie się nakłada na włosy, rozprowadza i nie ma problemu ze spłukaniem. Po takim zabiegu włosy są wygładzone, nawilżone, nie puszą się. I to koniec. Działa podczas używania, nie wpływa na kondycję włosów długofalowo.



W zasadzie to produkt, który można mieć pod ręką w roli awaryjnego pomocnika, jednak nie jest to kosmetyk must have.
Powrotu nie będzie.

Pat & Rub
seria Relaksująca
 Balsam do dłoni Trawa cytrynowa i kokos



INCI:

Aqua, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Decyl Cocoate, Glycerin, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Olive (Olea Europaea) Oil, Hydrogenated Olive Oil, Persea Gratissima (Avocado) Fruit Extract, Hydrogenated Vegetable Oil, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Stearic Acid, Cetearyl Glucoside, Parfum, Sodium Hyaluronate, Sodium Phytate, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Citral, Geraniol, Limonene, Linalool

Pamiętacie moją recenzję Bogatego Balsamu do dłoni Home Spa? Jeżeli nie to zapraszam KLIK!

Nie wiem skąd pomysł na określenie balsam, jednak na szczęście na tym się kończy. Zapach – dla mnie jest mdło i nudno. Kupiłam masło z tej serii i obawiam się, że poszukam domu dla niego, ponieważ nie wyobrażam sobie globalnej pielęgnacji z jego udziałem. Trawa cytrynowa w nijakim wydaniu a kokosa to jak na lekarstwo.
Właściwości pielęgnacyjne takie sobie, bez szału. Jak w polskim filmie – parafrazując dialog z „Rejsu”, nic się nie dzieje…

Zostaje taka sama tłusta warstwa, która długo się wchłania. Kiedy to nastąpi skóra na dłoniach jest nieprzyjemnie tępa. Nie podoba mi się to uczucie, które zmusza mnie do umycia rąk i użycia czegoś innego. Nie na tym polega pielęgnacja skóry dłoni.

Pozwoliłam sobie za to przybliżyć Wam diabelską pompkę, którą P&R zdaje się uwielbiać a jest bardzo awaryjna…


 Balsam z bliska, który prezentuje się tak:



Lumene
Time Freeze Instant Lift Make-up 2 Honey Beige



Długo i dużo może by pisać o tym podkładzie. Niestety u mnie się nie sprawdził. Atutem jest kolor, który w dziwny sposób nazywa się Honey Beige i wyjątkowo dobrze stapia się z moją cerą.



Aplikator w formie pompki, to jest dobre rozwiązanie.



Niestety jego trwałość pozostawia wiele do życzenia, po kilku godzinach skóra wygląda mało estetycznie i to, co było pierwotnie odświeżeniem później ukazuje wszystkie niedoskonałości. Podkreśla załamania skóry, pory, a strefa T przywołuje skojarzenie z latarnia morską, która świeci na full.



Mam jeszcze podejrzenia, że skubaniec mnie zapchał. Nie wnikałam za bardzo, bo odstawiłam go, ale grono nieprzyjaciół pokazało się w rejonie gdzie nigdy ich nie było. A w tym czasie tylko podkład był nowością.

Marion Nature Therapy 
Ocet z malin i koktajl owocowy 
Spray regenerujący & Kąpiel odbudowująca 



O tym duecie pisałam w części II Recenzji w pigułce - zdania nie zmieniam. Te kosmetyki służą moim włosom, jestem z nich zadowolona. Jak tylko trafię na nie ponownie, kupię!

Yves Rocher
Couleurs Nature puder matujący



Puder towarzyszył mi przez ostatnie tygodnie. Właściwości przeciętne, lecz moje wymagania są określone i nazywanie go matującym jest dość śmiałym posunięciem. Kilka godzin to jego najlepsza trwałość, można co prawda zrobić korektę i po sprawie ale szybko się kończy.

8g w kolorze 100, jasny beż. Kolor jest przyjemny, nie ciemnieje i staje się niewidoczny na twarzy.



Atutem jest świetna kasetka, która zawiera duże i funkcjonalne lusterko. Idealnie nadaje się do torebki. Masywne opakowanie gwarantuje Nam, że nic się nie stanie podczas podróży małych i dużych.



Opakowanie tego pudru także powędruje do HexxBOX’a a ja coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że potrzebuję naprawdę dobrego pudru w kamieniu, który zapewni mi satynowy mat i będzie to MAC Prep + Prime Transparent Finishing Powder, którego mam w sypkiej postaci. Jednak nie znalazłam nic, co mogłoby go przebić. Będąc w PL korzystam z trochę innych zasobów, ale po powrocie do UK zakupy w MAC’u będą niezbędne!

Orientana



Firma, o której od czasu do czasu coś słyszałam, coś czytałam. Niektóre rzeczy zachęcają mnie bardziej inne mniej. Podczas spotkania z Angel miałam okazję poznać Masło do ciała, czyli Masło shea i olejki: Imbir i paczula KLIK!

Pełen skład INCI: Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Theobroma Cacao Seed Butter (masło kakaowe), Mangifera Indica Seed Butter (masło mango), Garcinia Indica Seed Butter (masło kokum), Cera Alba (wosk pszczeli), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej migdałowy), Olea Europaea Husk Oil (oliwa z oliwek), Triticum Vulgare Germ Oil (olej z kielków pszenicy), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron), Tocopherol (wit.E), Helianthus Annuus  Seed Oil (olej słonecznikowy), Plant Glycerin (gliceryna roslinna), Aloe Barbadensis Leaf Juice (ekstrakt z aloesu), Zingiber Officinale Root Oil (olejek z imbiru), Cymbopogon Schoenanthus Oil  (olejek z trawy cytrynowej),  Pogostemon Cablin  Leaf Oil (olejek paczulowy), Cinnamomum Zeylanicum Bark Powder (cynamon).  

Pierwszy kontakt, zachwyt!  Zapach, o rany! Dla wielbicielki imbiru i paczuli raj! Niestety bliższe poznanie zafundowało mi ogromną migrenę a sama forma nie do końca wpasowała się w potrzeby, nie mówiąc już o tym, że skóra zamiast zostać nawilżona była tłusta a w rezultacie końcowym nieprzyjemnie sucha i tępa.

Masło ma nowatorską konsystencję. Dzięki metodzie ręcznego ubijania drobinki masła w postaci mikrokuleczek zanurzone są w maślano-olejkowej konsystencji.

Irytowały mnie te mikrokuleczki, może pomyśl i dobry, ale nie dla mnie…

W każdym razie pląsanie po Galerii Jurajskiej zaowocowało zakupami. Na jednym ze stoisk było kilka kosmetyków Orientany, wybrałam:

Balsam do ciała w kostce Cynamon i paczula



Pełen skład INCI: Cera Alba (wosk pszczeli), Ricinus Communis Seed Oil (Olej z nasion rącznika pospolitego), Garcinia Indica Seed Butter (masło kokum), Theobroma Cacao Seed Butter (masło kakaowe), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Punus Amygdalus Dulcis Oil (olej migdałowy),Olea Europaea Husk Oil (olej oliwkowy), Sesamum Indicum Seed Oil (olej sezamowy), Helianthus Annuus Seed Oil (olej słonecznikowy), Triticum Vulgar  Germ Oil (olej z kiełków pszenicy), Tocopherol (wit. E), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z nasion winogron), Cinnamonum Zeylanicum Bark Oil (olej cynamonowy), Cinnamomum Zeylanicum Bark Powder ( sproszkowany cynamon), Pogostemon  Cablin Oil (olejek paczulowy), Glycyrrhiza Glabra Root Extract (ekstrakt z cykorii), Foeniculum Vulgare Oil (olejek fenkułowy).

Uwielbiam takie połączenia i dałam się uwieść zapachowi, jednak cynamom nie dla mnie w większości przypadków. Uczula mnie : / Czemu dał wyraz podczas próby użycia już w warunkach domowych. No i ta forma. Nie lubię balsamów w kostce.



Przekazałam ją w ręce Angel, która jest o wiele bardziej zafascynowana tą marką: D

Mydło z masłem shea Miód, drzewo sandałowe



Pełen skład INCI: Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Glycine Soya Oil (olej sojowy), Oryza Sativa Bran Oil (olej z łusek ryżu), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Aqua (woda), Theobroma Cacao Seed Butter (masło kakaowe), Plant Glycerin (gliceryna roślinna), Seasamum Indicum Seed Oil (olej sezamowy), Ricinus Communis Seed Oil (olej z nasion rącznika), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (plej migdałowy), Olea Europaea Husk Oil (olej z oliwek),  Oryza Sativa Bran (łuski ryżu), Santalum Album Wood Oil (olejek sandałowy), Mel (miód), Sodium Hydroxide (wodorotlenek sodu), Aloe Barbadensis Extract (ekstrakt z aloesu).

Mydła w kostce uwielbiam, wcześniej Angel zapoznała mnie z zapachem i przepadłam. Bajka!

Jest tylko jedno, ALE, mydło nie nadaje się do twarzy skóry wrażliwej. Zawiera one bardzo dużą ilość drobinek, które oferują ostry zdzierak. Do ciała, na uda jak najbardziej, reszta ciała odpada w moim przypadku.



Dla mnie mydło to jeden z najlepszych dodatków, które umilają kąpiel czy pielęgnację twarzy, lubię sobie pomiziać kostką po skórze, nie zmydlać tylko w rękach, bo jaka to przyjemność?! :P

Ta przygoda miała średni finał, byłam zawiedziona, bo w samej kostce nie widać i nie czuć tych drobinek, dopiero w kontakcie z wodą.
Wiem, że wiele z Was lubi przecinać mydło na mniejsze części itd. sama nie należę do tej grupy. Cieszę się całością i używam z przyjemnością, co przełożyło się na średnią wydajność magicznej kostki Orientany.

Nie wykluczam ponownego zakupu, bo zapach jest bajeczny i podobał mi się wpływ kostki na skórę i to jak ładnie peelingowała obszar na udach.


Znacie któreś z powyższych kosmetyków? A może macie innych ulubieńców w tych kategoriach?

Pozdrawiam!

153 komentarze:

  1. Miałam duet Marionu i maskę Mrs Potters. Pierwsze produkty spisywały się bardzo fajnie, wygładzały i powodowały blask. Maska była mocno średnia, ułatwiała jedynie rozczesywanie, ale nie narzekałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tym razem Marion postarała się :) Lubię ten duet, nawet bardzo!
      A maska? no cóż, miałam pod ręką i ... dobiłam dna, ale nic specjalnego :P

      Usuń
  2. Ten balsam do ciała w kostce wygląda jak ciastko wyjęte z foremki i obsypane cynamonem ;) Odnośnie pudru sypkiego z Maca to zajrzyj na ten blog http://klasycznie.blogspot.com/2013/02/tansze-czy-drozsze-puder-dry-flo-vs-mac.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marilyn, dziękuję :)
      Co do dry-flo to poznałam ją lata temu, kiedy w zaawansowany sposób zgłębiałam temat filtrowania się itd. Niestety nie dla mnie ona, to był najgorszy wybór. Podobnie odpada puder bambusowy z BU oraz inne wynalazki. Lubię puder ryżowy z CS, jedwabny z Silk Naturals czy popularną krzemionkę jednak MAC'a mam w postaci sypkiej i jak do tej pory nie przebił go żaden inny puder.

      Balsam ma fajny kształt :) i jest mocno cynamonowy w odbiorze ♥ ale niestety, uczula :/

      Usuń
    2. U mnie pudry sypkie odpadają gdyż ja pierdoła jestem i byłby większy bajzel ;p U mnie konsystencja musi być bardziej stabilna ;D

      Usuń
    3. Sypkie puder to u mnie podstawa :) wersję w kamieniu zostawiam na wyjścia i typowo do torebki. Kwestia przyzwyczajenia i dobrego pędzla :)

      Usuń
  3. Lubię Twoje zbiorcze recenzje.

    Co do fascynacji Balea, Alverde, itp. to zastanawiam się, czy tu nie działa zasada niedostępności. Trudno je zdobyć, wiec wydają się świetne i wszyscy je chcą... ;-)

    Niedawno sprawiłam sobie trochę rzeczy z Alverde i też teraz rewiduję swoje oczekiwania wobec niektórych z nich...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*

      No tak, zasada niedostępności powraca jak bumerang :D Na całe szczęście kończę to co mam plus zapasy w UK i nie sądzę, abym dała porwać się tej fali na nowo.

      A Alverde trafiłam na udane produkty jak i słabe, jednak to jak z każdą inna firmą i naprawdę nie ma czym się tak podniecać ;))

      Usuń
  4. chyba po raz kolejny nie znam nic z powyzszych:( ale moze w sumie nie ma co zalowac:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem nie masz czego żałować, serio!

      Usuń
  5. Szkoda że u nas nie występują takie edycje limitowane z Alterry. Ocet z malin chyba wypróbuję, ciekawi mnie, jak sprawdzi się na moich włosach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli masz okazję to warto :)
      Uważam, że większość polskich firm robi fajne serie zapachowe i nie ma czego żałować :)

      Usuń
  6. Bede musiala kiedys przetestowac ten spray z Marion:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fenomen Balei i Alverde chyba polega na tym, że u nas są niedostępne ;)
    Chciałam wypróbować tą płukankę Marion ale nie umiem jej nigdzie znaleźć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ale masz rację :) Magia niedostępności robi swoje, nie tylko w tym przypadku.
      na Marion trafiłam przypadkiem, gdybym miała jej szukać to lekka dezorientacja :crazy:

      Usuń
  8. Uwielbiam Twoje recenzje w pigułce :) Muszę jednak powiedzieć, że mi podkład o dziwno przypadł do gustu choć nie przepadam za rozświetlającymi produktami. Zgadzam się jednak, że dobrze wygląda jedynie przez jakiś czas. Na dłuższe wyjścia go nie używałam ponieważ p jakimś czasie tworzył mi na skórze dziwną maskę. Tak jakby puder stapiał się z sebum i tworzył widoczną powłoczkę. Mimo to jestem na przyszłość zainteresowana podkładami Lumene :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Wiadomo, że co cera to opinia, jednak to podkład liftingujący nie rozświetlający ;) i spodziewałam się działania w tym kierunku... Potem jak zauważylam grono nieprzyjaciół to skarciłam zapał do dalszego próbowania. Jednak jak patrzę na zawartość, to zużyłam 3/4 opakowania :D

      Usuń
    2. Fakt, ja liftingu szczerze mówiąc nie zauważyłam. Ciekawa jestem jak sprawdzają się inne podkłady z Lumene, szczególnie chodziłoby mi o coś matującego.

      Usuń
    3. Smykusmyk pisała dzisiaj notkę o wersji matującej, mnie trochę brak kolorów odstraszył i jak widzę po recenzji, chyba jednak dobrze się stało ;)

      Usuń
    4. a ja ten podkład z Lumene co Smyk pisała kocham! ale co u niej się nie sprawdza to u mnie tak i odwrotnie, tak jest też z podkładem Cashmire z Daxa :O

      Usuń
  9. ciekawe produkty, chętnie wypróbuję u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może będziesz bardziej zadowolona niż ja ;)

      Usuń
  10. Szczerze jestem zaskoczona Twoimi odczuciami jeśli chodzi o balsam do rąk od P&R,wlasnie wykończyłam wersję z żurawiną,korzystam z hipoalergicznej i oba są naprawdę fajne a z pompkami nic mi się nie działo. No ale wiadomo,każda skóra jest inna i inaczej reaguje na kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety mnie on nie zachwycił, z ulgą dobiłam dna i ciekawa jestem serii hipoalergicznej. Jednak póki co zostawiam P&R na deser ;)) bo mam lekki przesyt a niestety wzięłam się za peeling cukrowy i dobrze nie jest.
      Znam osoby, którym podeszły kremy - przepraszam, balsamy! do dłoni i spodobał się zapach. U mnie furory nie zrobiły, szkoda też, że firma jest monotematyczna jeżeli chodzi o warianty zapachowe.

      Usuń
  11. Miałam w ręce ocet z malin ale w drugiej trzymałam Jantar i druga wygrała :) ale pewnie skuszę się przy następnej wizycie w Polsce :) co do Balei i Alverde to kuszą mnie ponieważ nie mogę ich dostać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie o wiele lepsze działanie ma Ocet z malin, próbowałam zaprzyjaźnić się z Jantarem i średnio to wychodziło ;)))
      Założę się, że nie brakuje smakołyków u Ciebie na miejscu. Może podzieliłabyś się swoimi spostrzeżeniami/uwagami? :)

      Usuń
    2. Szczerze powiedziawszy to trzymam się na razie z daleka od sklepów z dobrociami głównie ze względu na zapasy, które przywiozłam z Polski, ale gdy wyruszę na łowy (zrobię napad na Rituals, Kruidvata, Etos, Sephorę i Douglasa) to chętnie podzielę się wrażeniami :)

      Usuń
    3. Do Rituals zajrzyj, choć nie wiem jak cenowo się to przedstawia u Ciebie, ale warto. Na pewno zerknij na perfumy!
      Z chęcią poczytałabym o czymś, co nie jest dostępne do w PL czy UK, bo przekonałam się, że warto tropić takie perełki.
      Zapasy dobrze rozumiem!

      Usuń
    4. W tym momencie Rituals trochę nie na moją kieszeń, ale i tak kusi :) pewnie zrobię sobie prezent jak będą jakieś większe wyprzedaże. Jeżeli chodzi o produkty dostępne tylko w NL to hym ciężko znaleźć coś co już by nie przywędrowało na rynek ogólnoeuropejski ale postaram się coś fajnego znaleźć myślę, że Therme i Herome może zainteresować :)

      Usuń
    5. Rituals często widywałam w TK Maxx w UK i to dosłownie za grosze a markę poznałam dzięki GlossyBox co.uk ale szybko wyleczyłam się z tej choroby :P

      O Herome czytałam i macałam, głównie odżywkę do paznokci :) ale Therme nie znam. Może miałabyś ochotę zrobić notkę o Holandii nie tylko od strony kosmetycznej okraszonej zdjęciami?:) Myślę, że dużo osób z chęcią poczytałoby o tym! Pomyśl :)

      Usuń
  12. Sporo tego się nzbierało ! Ja poluję na duecik Marion strasznie mnie ciekawi ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbiór z ponad 2 miesięcy :)Czekał na swoją kolej :D

      Usuń
  13. Żadnego z kosmetyków nie znam. Z Mrs Potter's miałam 2 odzywki i były beznadziejne, nie robiły zupełnie nic, szkoda pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tym spotkaniu nie czuję się zachęcona do ponownego zakupu, czy też testowania. W pełni Cię rozumiem :)

      Usuń
  14. Ciekawa jestem zapachu alterry z kardamonem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Interesujący, na szczęście więcej w nim wanilii i korzennego wydania kardamonu, w którym nie odnajduję typowo cytrynowo-eukaliptusowej nuty.

      Usuń
  15. Z Orientany upatrzyłam sobie maseczkę - krem na noc z aloesem. Znasz ją? :)
    a jeszcze tych niemieckich kosmetyków nie znam, ale w przypadku większości naturalnych efekty zauważalne są wolniej niż po tradycyjnych:) Ale to pewnie wiesz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zapraszam do wzięcia udziału w rozdaniu na moim blogu, można dostać mgiełkę Pat&Rub:)

      Usuń
    2. Nie znam tej maseczki, akurat mam na widoku trochę inne produkty. Zobaczymy :) Coś na pewno kupię.
      W przypadku niemieckich kosmetyków trudno mówić o efektach, bo nie traktowałam ich jako wyłącznej pielęgnacji. Poza tym daję pełen cykl na zaobserwowanie efektów i nie widziałam różnicy. Ale moja styczność z pielęgnacją naturalną polega na takich firmach jak Dr. Hauschka, Weleda, Logona, Lavera, P&R.

      Dziękuję za zaproszenie, ale z P&R mam już wszystko, co chciałam :) Nie będę innym odbierać szansy.

      Usuń
  16. Miałam maskę Mrs. Potter's - zgadzam się, że to bardziej odżywka niż maska. Podobne odczucia mam w stosunku do obecnie panującej w mojej łazience masce z Bingo Spa.
    Kusi mnie ten duet z Marionu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z BingoSpa mam złe doświadczenia :P i nigdy więcej!
      Mrs. Potter's pewnie mogłabym używać gdybym nadal miała krótkie włosy, ale sporo już odrosły i nagle zabawa z maskami/odżywkami nabiera innego, bardziej wymagającego znaczenia.

      Usuń
  17. mnie za to bardzo ciekawią balsamy w kostce.... smarowałam się narazie olejem kokosowym w tej formie i przypadła mi ona do gustu...ciekawa jestem tych zapachów na żywo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapachy są obłędne, szczególnie jeżeli lubisz takie składniki :)

      Usuń
  18. Tez dopiero odkrywam Orientane.
    Zaluje,ze nie upolowalam plukanki z Marion jak bylam w Polsce,moze nastepnym razem.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jest coś, co Cię zachwyciło?
      Marion polecam spróbować jak będziesz miała okazję :)

      Usuń
  19. miałam ten balsam P&R o tym zapachu
    uwielbiałam go ;) łapki do ładu doprowadzał
    2 tyg. temu go zdenkowałam :D jak rzadko kiedy coś z pielęgnacji hehee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem na nie, ale powyżej Juicy Beige jest także zadowolona. Dla mnie to jedne z gorszych zakupów z P&R.

      Usuń
  20. U mnie alterra się nie sprawdza i pamiętam jak napisałam recenzję o szamponie i odżywce to dostałam taki opiernicz, że aż mi było przykro ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba żartujesz....
      To, że ktoś może być zadowolony jest równe z tym, że inna osoba tego nie lubi. Koniec kropka. Każda z nas ma prawo do własnej opinii i jej wyrażenia.

      Usuń
  21. och na mnie to dopiero orientana działa, planuję znów zakupy, bo właśnie jest tańsza wysyłka, dzięki za info, balsam w kostce sobie odpuszczę, zwłaszcza, że miałam podobne z LUSH i nie lubiłam tej formy. Mydełkiem mnie skusiłaś, mnie drobinki nie straszne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wykluczam zakupów, ale na pewno zrobię je dużo bardziej rozważniej :)
      Z Lusha też nie lubię balsamów w kostce, w zasadzie firma nie ma znaczenia bo forma nie dla mnie.

      Niestety należę do grona wrażliwców i użycie tej kostki do buzi czy ciała w sensie ramiona, dekolt to niczym jak papier ścierny :P

      Usuń
    2. a coś Cię kusi z tej firmy jeszcze? właśnie przejrzałam stronę i olejek do ciała mi się podoba i może bym jakiś krem do twarzy przygarnęła, ale sama nie wiem, powinnam zużyć zapasy najpierw;D

      oj papieru ściernego nie lubimy;D

      Usuń
    3. Chodzą za mną balsamy do ust :) bo widzę, że przyjemna baza i nie lubiane masło shea jest dalej. Daje to nadzieję :D
      Krem Morwa i lukrecja :) pojawił się na liście.

      A Ty co chciałabyś?:)

      Usuń
    4. balsamy kuszą już od dawna, ten sam krem mnie kusi i olejek jaśminowy do ciała, ale chyba na razie odpuszczam zakupy, jutro ma być zniżka 40% na Synesis, a te kosmetyki kuszą mnie jeszcze bardziej, więc raczej tam jutro ulegnę;)

      Usuń
    5. Widziałam tę proponowaną zniżkę i zastanawiam się ... :) a co konkretnie Cię interesuje? bo sama nie bardzo widzę więcej niż dwie, może trzy rzeczy.

      Usuń
    6. a już mnie nic nie interesuje, chciałam jakiś krem do twarzy na dzień, bo ten wspaniały embryolisse, który niedawno kupiłam (może pamiętasz) już mnie zdążył koszmarnie pozapychać:/ I chciałam glinkę marokańską, bo chwalona bardzo. Troszkę jednak poczytałam recenzji i większość pozytywnych była tylko na blogach, gdzie produkty były przekazane do testów, natomiast na wizażu recenzje mocno mieszane, albo kiepskie. Więc zaufam wizażowi i jednak nie będę ryzykować, a tylko jednego produktu (glinki) to nie bardzo mi się chce kupować. A Ty się na coś skusisz?

      Usuń
    7. Pamiętam dobrze ten krem :) bo poświęciłam trochę czasu i poczytałam, ale nie przekonał mnie za bardzo do strzału w ciemno. Szkoda, że tak się przysłużył...

      Poszłam twoim tropem :D Zaczęłam szperać po recenzjach i nie trafiłam na żadną, która nie byłaby sponsorowana. To trochę tak, że zapala mi się czerwona lampka i od razu układa się pytanie, ile osób zrobiłoby zakupy z własnych zasobów? Bo ono powraca jak bumerang wobec różnej maści produktów. Nie żebym krytykowała współprace, czy podważała rzetelność. Nie, lecz potrafię czytać i przetwarzać :D i nie każde wnioski mi się podobają. Ostatnim przykładem jest Decubal.
      Wracając do Synesis, było też kiedyś pewne zamieszanie, że firma daje pewne wytyczne co do recenzji, aby nie pisać negatywnych czy jakoś tak. Utkwiło mi to w głowie, ale postanowiłam przejrzeć ofertę. I.... oni mają ceny jak z kosmosu. Większość cen przebija nawet Phenome, do którego mam większe przekonanie pomimo moich widzimisię :P
      Glinka i mnie zainteresowała, ale także poszłam na Wizaż. Może KWC nie zawsze bywa obiektywne ale to tak samo z blogami :DDD Z jednej strony kusi, jest dobra obniżka (to działa jak lep na muchy:D) ale glinek praktycznie nie używam, a jak już sięgam to po gotowce. Miałam jeszcze dzisiaj otwartą kartę i ostatecznie odpuściłam.
      To się rozpisałam :D

      Usuń
    8. jeszcze daję szansę embryolisse bo jest kremem idealnym pod makijaż, jest jeszcze szansa, że to olej avocado mnie tak zapach bo w sumie też go teraz do pielęgnacji wprowadziłam, jeszcze nie przekreślam tego kremu, ale masz rację w ciemno w niego nie strzelaj:)

      Nie ma problemu z recenzjami z współprac jeżeli znam blogerkę i mam zaufanie, wszystkie recenzje widziałam na obcych blogach i bardzo mnie zastanowiły te marne recenzje na wizażu. Kwestia ceny też mnie intryguje, bo w większości recenzji było napisane, że kupione w promocji i nawet ta cena nieadekwatna do jakości produktu.

      Masz rację, ja też glinki rzadko używam i wolę te już gotowe. Dzięki za wsparcie, takim sposobem zaoszczędziłam pieniążki i mogę je przeznaczyć na coś, co ma większe szanse mnie zadowolić:D

      Usuń
  22. Duetu Marion poszukuję i znaleźć nie mogę. W ogóle trafić na kosmetyki tej firmy to wielki sukces ;) Zachwyt nad produktami Alverde i Balea jest dla mnie dość interesującym zjawiskiem. Aż sama się pokusiłam o 2 kosmetyki Balea, ale szału nie ma, a szkoda :( A balsam w kostce mnie intryguje...chociaż jego cena już niekoniecznie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to firma widmo ;) gdyby zadbali o lepszą dystrybucję, to wyszłoby na plus.
      Uważam, że to nie tyle interesujące zjawisko, co magia niedostępności i kolorowe opakowania robią swoje :D
      Balsam tego typu jest dla mnie zbędnym gadżetem, stawiam jednak na tradycyjną formę :)

      Usuń
  23. oooo, ocet z malin jest bardzo interesujący :)
    p.s. recenzje w pigułce to strzał w dziesiątkę! krótko, konkretnie i na temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! taki mały przegląd :) Dla mnie to lepsze niż denko, którego nie cierpię :P

      Polecam tę serię, warto spróbować :)

      Usuń
  24. ja lubię takie peelingujące mydła - do ciała :)

    balsam w kostce też nie dla mnie. spróbowałam, zupełnie mi ta forma nie przypadła do gustu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także, ale najlepiej kiedy są na tłustej bazie. Dostałam świetne mydełko od Moni :* które po prostu jest rewelacyjne. Niestety nie znam firmy :/

      Nie potrafię się obsługiwać takimi kostkowymi balsamami. To jest dobre do rąk i koniec. Miałam tak samo z Lush'a i pomęczyłam się z nim trochę :)))

      Usuń
  25. Na płukankę z Marion poluję już od jakiegoś czasu i nigdzie nie mogę jej znaleźć. Muszę rozejrzeć się po mniejszych drogeriach.
    Co do zapachu z Pat&Rub muszę się z Tobą w 100% zgodzić. Kompletnie mi nie podszedł :/
    Prep + Prime Transparent Finishing Powder to najlepszy puder jaki do tej pory trafił w moje ręce. Ideał!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydawało mi się, że ten zapach jest taki przyjemny :P Wyobrażałam go sobie na bazie opisów i co? ZONK, mam nauczkę. O ile seria Rozgrzewająca jest dla mnie strzałem w 10-tke to Relaksująca i Rewitalizująca takie sobie. Liczę na Hipoalergiczną.

      Puder Mac'a stał się moim objawieniem, ale musiał minąc pewien okres czasu, by go docenić :D

      U mnie w mieście Marion dojrzałam tylko w małych drogeriach :( Warto spróbować :)

      Usuń
  26. U mnie też świetnie się sprawdza ocet z malin..ciekawe jak się używa balsam w kostce w życiu takiego nie widziałam:)nadstawiam uszu bo pomału kończy mi się puder w kamieniu Benefita i ciezko będzie znaleźć godnego następcę ;) Popatrz a mi się ta seria trawa plus kokos dla odmiany bardzo podpasowała - ale fakt diabelska pompka - występuje również w przypadku balsmau do stóp - z pół godziny nie umiałam go użyć:D
    Podoba mi się bardzo taki flesh -przegląd recenzji = jak telegram - do mnie trafia ekspresowo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od zapachu, który niestety mnie się nie podoba a właściwości przeciętne. Ważne, że Tobie pasuje :)
      U mnie pompka się zacinała i doprowadzało mnie do szału!

      Jak używasz? on się topi na skórze pod wpływem ciepła i tak sobie miziasz kostką gdzie chcesz :D Dobry gadżet od zabawy we dwoje :D

      Który puder Benefitu?
      Nie polubiłam się za bardzo z kolorówką z tej firmy, jest tylko kilka wyjątków. Ale może jeżeli Ci pasuje to nie ma sensu zmieniać?
      O pudrze Mac'a już pisałam, więcej znajdziesz w etykietach. Było zestawienie z kilkoma pudrami sypkimi.

      Jedno robią denko, które jest dla mnie niezrozumiałe więc poszłam za swoimi potrzebami. Taka forma o wiele bardziej sprawdza się i widzę, że jest chętnie czytana.

      Usuń
    2. Aha :)
      Benefit Hello flawless - ale chcę coś innego..rozumiesz:)To jest właśnie piękne kiedy podąża się za tym co wypływa z naszych a nie narzuconych potrzeb:) Ja lubię denkowanie - to było inspiracją do założenia przeze mnie bloga heh:)

      Usuń
    3. Rozumiem, że lubimy szukać, poznawać i mieć wybór :) ale z drugiej strony jak trafiam na kosmetyk który pasuje mi 90/100 to mniej ciągnie mnie ku nowemu.

      Przyznam się, że nigdy nie miałam problemu ze zużyciami. U mnie jakoś wszystko jest na bieżąco, nie mam zawalonych szafek :D a jak coś nie pasuje (coraz rzadziej się zdarza) to znika w czeluściach kosza, względnie znajduje mowy dom. Wszystko zale€ co /jak i gdzie :D

      Usuń
  27. Z Alverde mam zestaw świąteczny o zapachu wanilii i kardamonu ale jeszcze go nie używałam, czeka grzecznie na swoją kolej ;)

    Balsam do rąk z Pat&Rub miałam już jakiś czas temu i zgadzam się z Tobą, że strasznie wolno się wchłania i jakiś spektakularnych efektów po nim nie ma.
    Kusisz mnie tymi produktami do włosów Mariona, szkoda, że nigdzie ich w sklepach stacjonarnych u mnie nie widać...
    I pudrem MAC'a bo moja świecąca się buzia doprowadza mnie do szału :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czekałam z tym zestawem, bo lada chwila zrobi się ciepło i wtedy sięgam po inne warianty :)No i czekało na mnie jeszcze pewne czekoladowe cudo. Dlatego tez chciałam zdążyć przed wiosną :DDD

      Marion jest tylko w małych lokalnych drogeriach, trzeba chodzić i pytać się...bez sensu...

      Dumam teraz, czy nie wydać masła z tej serii z P&R, bo zapach nie mój :/
      Prep + Prime Transparent Finishing Powder polecam, warto mieć a jest opcja do wyboru więc to zależy tylko od Ciebie :)

      Usuń
    2. Muszę tylko jakoś dorwać kosmetyki Mac bo w Gdańsku niestety ich nie ma a na allegro nacięłam się jak się później okazało na podróbkę. Może poproszę koleżankę, żeby mi kupiła i przesłała pocztą ;)

      Usuń
    3. Zdecydowanie polecam pewniejsze metody :) choć na Allegro można trafić na dobre okazje od sprawdzonych Sprzedawców.

      Usuń
    4. Asiu, kupiłam te polecane przez Ciebie produkty Marion :)
      Okazało się, że drogeria którą mam pod nosem ma całkiem dobry asortyment tej firmy, a oprócz tego jeśli czegoś nie mają - można u nich zamówić i sprowadzają produkty :)

      Usuń
  28. Ciekawią mnie te produkty Marion ale pewnie prędko ich nie zakupię, o ile w ogóle.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz miała okazję to polecam :)

      Usuń
  29. mam z tej trawiastej serii masło do ciała i lada dzień zaczynam używanie.. trochę mnie wystraszyłaś tym zapachem ;) ale zobaczymy co z tego będzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie się spodoba i będziesz zadowolona?:)

      Usuń
  30. zostałam fanką marion odkąd znalazłam idealny odcień farby za 5,99 bodajże ;-) na razie nie farbuję, bo miałam koszmarną przygodę z logoną, błech!
    a nad tymi malinami się nawet dość długo namyślałam, ale przeprowadzka... i w końcu zostawiłam na później. póki co mam kokosa (którego muszę do jakiegoś pudła lub słoika przemieścić, żeby mnie szlag nie trafił ;-)
    :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałaś farbę z Logony? Napisz coś więcej!

      No nie mów, że taki problem z kokosem :P przecież wystarczy tylko zanurzyć w ciepłej wodzie i tadam! Mnie się właśnie podoba, że nie jest to żaden koszmarny słoik :P

      Jeszcze trafisz na maliny :) na pewno!

      Usuń
  31. Marion znam i bardzo lubię. :) Chociaż przy naszym pierwszym spotkaniu nie byłam do ich produktów za bardzo przekonana. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku także za bardzo nie wierzyłam, ale stwierdziłam, że jeżeli mam okazję to dlaczego nie! i nie żałuję :)

      Usuń
  32. Zaciekawiłaś mnie niektórymi produktami :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Przeglądając strony byłam zaintrygowana balsamem w kostce. Ciekawe, czy innej firmy dają takie same efekty. No i szkoda, że przeżyłaś rozczarowanie P&R.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jedynie porównanie do Lush'a, Lawendowej Farmy oraz tego, co robiłam sama na bazie masła kakaowego :) Jest to przyjemny gadżet, choć nie jestem ich fanką. Wolę tradycyjną formę, ale spróbowałam.

      Coraz bardziej utwierdzam się, że P&R ma mocne przesadzony zachwyt. Owszem są produkty, które są fajne i robią wrażenie, lecz trudno we wszystkim odnaleźć efekt WOW. Firma jak każda inna...

      Usuń
  34. Niczym nie czuję się skuszona.
    Trochę żałuje, że Alverde wypuściło owocową LE.
    Podobnie Balea, zresztą.
    Nie przepadam za owocowymi zapachami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, czy źle? bo nie bardzo rozumiem :P

      Usuń
    2. Anetko, Alverde wypuściło także limitkę o zapachu "wanilii z kardamonem" :)

      Usuń
  35. Ciekawi mnie ten waniliowy zestaw z Alterry. Wygląda całkiem fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że LE ale z drugiej strony drugi raz specjalnie szaleć nie będę ;)))

      Usuń
  36. Uff! Wyjątkowo chociaż raz nic mnie nie zaciekawiło na tyle, żeby wpisać na listę zakupów :) Twoje negatywne, bądź mało zadowolone opinie są czasami lekiem dla mojego portfela i mojego chciejstwa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego zestawu mogę polecić zestaw Marion jeżeli lubisz takie kosmetyki :) Reszta taka sobie, choć wiadomo, że to tylko moja opinia a u Ciebie mogą się sprawdzić.

      Usuń
  37. Jakoś wybitnie tym razem nic mojej uwagi nie przykuło, może dlatego że produkty średnie na jeża, a może mój detoks zakupowy wszedł na wyższy poziom i moja podświadomość wypiera zachcianki, nim się w pełni mi w głowie ukształtują? ;) Jedynie płukankę malinową z Marion bym bardzo chciała wypróbować, by móc ją porównać z tą z YR, niestety u mnie w mieście trafić na Marion to cud ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całego zestawu Marion mogę polecić :) ale dostępność jest do niczego. Jak mi się uda to przywiozę zestaw :)))
      Podoba mi się "a może mój detoks zakupowy wszedł na wyższy poziom i moja podświadomość wypiera zachcianki, nim się w pełni mi w głowie ukształtują? ;)" Zrobię sobie z tego motto, mogę? i pytam się najzupełniej poważnie!

      Z YR mam nowego mola :D

      Usuń
    2. A proszę bardzo i niech Ci się z niego dobrze korzysta :D Ale naprawdę mam chyba jakiś chwilowy przesyt, wbijałam sobie do głowy, że jak zrobię sobie detoks to będzie mnie stać na rzeczy, których sobie odmawiam i chyba zadziałało ;) Ma to jednak minusy, bo moje wymagania stają się kosmiczne przy zakupach, czy ich próbie :/

      Usuń
  38. nic nie znam, ale chyba w końcu skusze się na ten ocet z malin Marion, bo czytam wiele zachwytów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że warto spróbować :) Może Ci się spodobać lub nie, jednak cena przyjazna a ryzyko małe.

      Usuń
  39. nie miałam ani jednego z tych kosmetyków, ale od pewnego czasu poluję, aby spróbowac Marion Nature Therapy kąpiel odbudowująca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłam na nią przypadkiem, w zasadzie to mała lokalna drogeria.

      Usuń
    2. ja szukałam u mnie w każdej drogerii tego lub czegoś podobnego, ale nic :)

      Usuń
  40. Balsam w kostce i to cynamonowy kusi mnie bardzo:) Z Pat& Rub mam mały słoiczek balsamu do ciała o tym zapachu i bardzo go polubiłam. Pewnie skuszę się na pełną wersję. Bardzo dobrze nawilża, a ładny odświeżający zapach długo się utrzymuje na skórze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli lubisz cynamon i nie masz wrażliwej skóry to gwarantuję Ci fantastyczne doznania zapachowe :)
      Co do P&R, liczę na serię hipoalergiczną. Lubię też Rozgrzewającą, ale ja kocham cynamon :D

      Usuń
  41. ja mialam podejscie do slynnych masek-kremow orientany i bylam tak koszmarnie zawiedziona ze mam uraz w stosunku do tej firmy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dumałam przez chwilę nad nimi, była też propozycja współpracy ale nie mogłam dogadać się osobą prowadzącą i dałam sobie spokój. Jakoś nie żałuję ;)

      Usuń
  42. Ja stosuję ten balsam do rąk Pat&Rub tylko w wersji z tubki, wyłącznie na noc, masz racje, natłuszcza, ale zapach trawy cytrynowej bardzo mi się podoba, za kokosem nie przepadam, więc nie rozpaczam, ze go tam prawie nie czuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć lubię trawę cytrynową to liczyłam, że będzie lepiej podana. Kokos swoją droga :D a tu rozczarowanie zapachowe ;)))

      Usuń
  43. Z całej listy znam tylko płukankę Marion. I też uwielbiam. A i jeszcze maskę Pani Potter. Maskę bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze Ci służy więc nie ma co zmieniać ;)

      Usuń
    2. I tak zawsze zwycięża moja ciekawość :)

      Usuń
  44. okay, wychodzi mi, że muszę się rozejrzeć za marion. puder z YR na pewno przetestuję prędzej czy później, bo ja jestem takim małym freakiem YRowym ;) "różne fajne rzeczy z alverde/balei" chciałabym dla samego faktu, że są nieco egzotyczne. wiadomo.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po Marion musimy iść na Ryneczek :)
      Ja tam wiem, że YR to Twój żywioł i doskonale to rozumiem :D Miałam taką samą fazę!

      Egzotyka bywa czasami pożądana :*

      Usuń
  45. Kupilam podczas pobytu w PL ten spray z Marion, tak na chybil-trafil i jestem totalnie zauroczona tym jak pozytywnie dziala na moje blond wlosy:)
    A co do Alterry, to mialam kontakt z produktami do wlosow i zdecydowanie szalu nie ma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie to dobre produkty i warto wypróbować, w razie wpadki mala strata ;) a potrafi tez zaskoczyć!

      Z Alterry pojedyncze kosmetyki do włosów sobie chwalę, jakoś nie odnajduję się w tej firmie.

      Usuń
  46. Właściwie ja też najbardziej lubię mydła kostkowe. Po użyciu czuję się czysta :)
    Marion próbowałam, niestety zapach mnie zniechęca. Wolę maliny w naturalnej postaci - a te wydawały mi się odrobinę chemiczne.
    Za to wersja arganowa Marion może być. Awaryjnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach malinowego Marion jest taki sobie, może faktycznie odpychać ;) ale ciekawiłaś mnie wersją arganową. Teraz widzę, że jest na czasie :D

      Witam miłośniczkę mydeł w takim razie :) uwielbiam wszelkiego rodzaju kostki :D

      Usuń
  47. Bardzo fajny przegląd, lubię te Twoje recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Wszystko jest mi zupełnie obce, ale chciałabym kiedyś potestować rzeczy z orientany. Pat&rub też bym nie pogardziła, może niekoniecznie chciałabym ten balsam - mają w ofercie bardziej interesujące propozycje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co Ci się marzy?:)
      P&R ma kilka fajnych rzeczy, szkoda tylko, że musiałam wydać tyle, by przekonać się o tym....

      Usuń
    2. Chyba najbardziej czuję się w tej chwili zainteresowana ekoampułkami, ale ceny zwalają z nóg, więc może jednak jakiś scrub albo masło ;) Ale bez ciśnień. Na razie jest mi dobrze z tym, co mam.

      Usuń
  49. Orientanę sobie bardzo chwalę, miałam ich masło z olejkami i maskę z jedwabnym kompresem, świetne
    ale w Twoim poście wpadł mi w oko ten waniliowy zestaw z Alterry, kusi mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzę z założenia, że pewne firmy trzeba lubić oraz asortyment musi trafić w potrzeby :)

      Usuń
  50. Cieszę się, że ten zestaw bo opis zapachu brzmi obłędnie. Mnie też już nie kuszą kosmy z DE, bo kupiłam 3 rzeczy z czego tylko jedna mnie cieszy. Wolę się skupić na tym co mam w zasięgu ręki ;) Szkoda, że Lumene Ciebie zapchał ;] Chciałam od nich jakiś podkład ale chyba sobie daruję, bo już jeden niewypał męczę z Yves Rocher ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam bardzo zaskoczona efektem zapchania, bo całe wieki mnie to nie spotkało. A tu taki zonk...
      Masz rację, kusi niedostępność, kolorowe etykiety a niekoniecznie przekłada się to na jakość. Teraz póki jestem na miejscu i choć wiem, że mam sklep pod nosem, to byłam tam tylko parę razy. Pewnie wrócę, bo trafiłam na udany spray do loków z Balea, lecz nie widzę sensu, by ściągać go za wszelką cenę.

      Który z YR okazał się takim niewypałem?

      Usuń
    2. A ten co go ostatnio kupiłam- kremowy. Miałam próbkę i po zużyciu dwóch byłam wniebowzięta. Natomiast to co jest w pełnowymiarowym opakowaniu jest jakieś inne, różnica ogromna. Wyliczę tylko jego wady- ściera się, daje kiepskie krycie (widać zaczerwienienia czego przy próbce nie było), po 3h świeci mi się strefa T i podkład intensywnie pachnie, na tyle że Expert RT przeszedł mi już jego zapachem. Dawno się tak nie rozczarowałam. Czuję się poza tym jakbym miała rozdwojenie jaźni, bo próbka była zupełnie inna... sama nie wiem ;/ Trochę u mnie leżała, więc może przez rok zmienili jakoś formułę.
      Ale tak zawsze jest! Jeżeli opiszę coś na blogu, że zapowiada się fajnie itd to później jest klapa ;] ;P mam za swoje :P

      Usuń
  51. Ten zestaw świąteczny Alterry był tylko poza Polską dostępny czy u nas też?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety był dostępny tylko w DE...

      Usuń
  52. Orientana wygląda bardzo milusio, fajny taki balsamik ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Forma jest ciekawa :) szczególnie dla osób, które lubią taki rodzaj.

      Usuń
  53. Szkoda, że u nas nie było takich świątecznych limitowanek z Alterry, zapach kuszący, zapach balsamu w kostce TEŻ :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że oferta nie jest jednolita, niestety...
      Cieszę się, że kostka poszła w dobre ręce :*

      Usuń
  54. ten duet od Marion muszę sobie sprawić;)

    OdpowiedzUsuń
  55. Czyżby kolejny z poznanych przez Ciebie produktów Pat&Rub roztaczał wokół siebie woń cytryny? Ja nie wiem, czy olejek cytrynowy jest najtańszy, czy firma po prostu uznała, że klienci uwielbiają ten powiew świeżości, ale kosmetyki do pielęgnacji ciała powoli przestają mnie interesować. Coraz częściej trafiam na notki o "świeżym, cytrusowym zapachu", jeśli jest to ta sama kompozycja, z którą miałam okazję zapoznać się, korzystając z próbki masła z serii spa, to podziękuję.

    Mnie cynamon nie podrażnia, ale nie lubię jego zapachu. Chętnie sięgam po przyprawy korzenne, lubię dodawać je do różnych dań. Aczkolwiek cynamonu staram się wystrzegać;)

    Szkoda, że nie wszystkie produkty limitowane Alterry docierają do Polski. Waniliowe ciasteczka brzmią kusząco:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety określę, że jest to zapach zbliżony i mam chwilowo dość cytrusów w takim wydaniu :/ Zamiast wzbogacić ofertę, to stała się monotonna. Liczę, że seria Hipoalergiczna zatrzyma i przekona mnie na dłużej.
      Do tego zaliczyłam spotkanie ze scrubem Home Spa i masakra. Wymaga obsmarowania, jeżeli reszta peelingów zachowuję się tak samo to ja dziękuję. Przyjdzie mi pewnie z podkulonym ogonem przeprosić się z opakowaniem Phenome. Kupiłam jeszcze jedno cudo The Secret Soap Store, nie znam za bardzo firmy, kojarzę tylko z blogów, ale może? :)

      Cynamon faktycznie trzeba lubić :D a w serii Rozgrzewającej podany jest w najlepszym wydaniu, to im się udało!

      Zapach Alterry bardzo trafiony, wybaczam przeciętne właściwości ;)))

      Usuń
    2. Nie rozumiem, dlaczego postawili na monotonię. Wszak naturalne olejki eteryczne nie ograniczają się jedynie do cytrusów. Mam wrażenie, że o ile dokładnie przemyśleli ofertę kosmetyków do twarzy, o tyle po macoszemu potraktowali produkty do pielęgnacji ciała. Tymczasem myślę, że łatwiej jest zmobilizować się do regularnego stosowania serum, które nie zachwyca zapachem niż balsamu do ciała o przeciętnej woni. Kosmetyki do ciała powinny roztaczać wokół siebie przyjemne, intrygujące nuty.

      Jestem ciekawa, jakie wady posiada wspomniany przez Ciebie scrub. The Secret Soap Store słabo kojarzę, ale mam nadzieję, ze ten zakup okaże się strzałem w dziesiątkę i nie będziesz zmuszona do korzystania z kosmetyku, który w jakimś aspekcie nie spełnia Twoich oczekiwań...

      Przy pięknym zapachu wybaczam mizerne właściwości pielęgnacyjne;) Ostatnio zachwycam się jeżynowym mleczkiem do ciała Alverde. Pięknie pachnie, ale radzi sobie wyłącznie z mało wymagającą skórą. Do bardziej wymagających partii ciała stosuję inne produkty:)

      Usuń
    3. The Secret Soap Store jest dla mnie nową markę, nic nie miałam do tej pory od nich ale ogromnie podoba mi się dbałość o klienta. Dostałam właśnie przesyłkę i super całość podana plus masa próbek dobranych do zamówienia.

      Szkoda, że w P&R taka monotonia, ale cóż... liczę na serię Hipoalergiczną. Zobaczymy :) Na pewno moje recenzje nie będą tak entuzjastyczne...

      Usuń
  56. sporo tego:) miałam odżywkę potters ale też była wodnista,
    Marion płukankę malinową muszę wypróbować i zobaczyć jak się spisuje w porównaniu z YR:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei dam szansę tej z YR, porównam i zobaczę, czy jest sens tropić Marion dalej, czy też może nie ;)

      Usuń
  57. nic z w/w nie przewinelo sie przemoje lapki,
    ale widze ze dobrze ;]

    OdpowiedzUsuń
  58. Wiesz Hexx, zawsze chyba będziesz mi się kojarzyła z kosmetykami Yves Rocher i Pat & Rub :) Taka mała dygresja, mało w temacie recenzji (ale mam nadzieję, że nie zostanie odebrana jako coś nie na miejscu) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwilo to dobrze czy źle? ;) bo w YR coraz mniej dla siebie widzę a P&R zostanie mocno zjechany :D Nie wszystko, ale na pewno moje recenzje będą się różnic od wszechobecnych ochów i achów :D

      Usuń
    2. Pewnie, że dobrze! YR się u Ciebie przewija, a ja lubię ich kosmetyki, stąd pewnie mam na nie tak "wrażliwe" oko :) Poza tym kupiłam ten róż, o który pytałam w którymś z poprzednich Twoich postów. Wybrałam jednak o ton jaśniejszy niż Ty i chyba jednak to był błąd - jest prawie niewidoczny!

      Usuń
    3. Szkoda, że nie spytałaś wcześniej bo ... uprzedziłabym Cię o tym. Ten jaśniejszy jest dla większości cer za jasny, bo faktycznie go nie widać :(
      Planuję właśnie nowe zakupy z YR, zainteresowała mnie ich seria do włosów. Nieźle wyglądają składy i mam dobrą ofertę cenową.

      Usuń
  59. Musze sie zaopatrzyc w serie Marion bo tyle dobrego slyszalam ze szkoda nie sprobowac:)
    Balsamu w kostce nigdy nie mialam i chyba nie chce miec bo chyba czulabym sie nasmarowana mydlem XD

    OdpowiedzUsuń
  60. przytłacza mnie ilość zrecenzowanych kosmetyków, jestem chyba minimalistką ;d
    ja uwielbiam świąteczne edycje kosmetyków, ale to chyba przez moją bożonarodzeniową manię, która załącza mi się już w maju ; ) ale w tym roku chyba najbardziej wyszła imbirowa linia TBS ze słynnym ciastkiem. bezpośrednio w moje ręce nie wpadła, ale wielokrotnie wzdychałam do niej w sklepie.
    Od dłuższego czasu waham się nad tą maską Mrs. Potter's, ale chyba właśnie przekonałam się na "nie".
    Co do "balsamu do dłoni" - wydaje mi się, że nazwa jest słynną manipulacją producenta, od balsamu wymagamy mniej niż od kremu, prawda?
    A mnie kuracja Marion ni ziębi ni grzeje, chć płukanka faktycznie jest ciekawa!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...