Recenzja - Maybelline Colossal Volum` Express Smoky Eyes oraz parę słów o Master Drama, Master Smoky





Colossal w wersji klasycznej nie należał do grona faworytów. Daaawno temu miałam okazję poznać kolor Glam Plum i to była przelotna znajomość. Spodobał mi się, ale osypywanie i dalsze poszukiwania idealnego fioletu/śliwki sprawiły, że nie wróciłam ponownie. Później była wersja Colossal Volume Express Mascara Cat Eyes, która podbiła moje rzęsy. Nie wiem, czy jest jeszcze dostępna, ale wspominam z sentymentem :) W taki oto sposób przechodzimy do sedna, czyli do Maybelline Volum Express Colossal Smoky Eyes  w kolorze Smoky Black.

Opadł pierwszy entuzjazm i przyszła pora na ocenę. Czego oczekiwałam od tuszu? Przede wszystkim pogrubienia, nadania objętości i dobrego wyczesania rzęs bez obciążenia. Moje rzęsy są z natury marne ;) i prezentują się tak.



Wiem, ile mogę z nich wyciągnąć i nie ma żadnej cudownej maskary, która zrobi nagle efekt WOW. Są lepsze i gorsze, moim ulubieńcem z Maybelline stała się One by one Satin Black.

Przyznam się, że Colossal niestety na moich rzęsach się nie sprawdził. Początki były toporne, bardzo sklejał rzęsy i wyglądało to tak...



Kiedy odrobinę zgęstniał zaczął obciążać rzęsy, tworzyć grudki i na zbliżeniach widać jak to wygląda. Nie lubię takiego efektu.



Najlepiej prezentuje się w ujęciu globalnym, bez zbliżenia na oko :D



Kiedy chciałam rozdzielić rzęsy zaczynał się ogromnie kruszyć! 




Poddałam się, sięgałam po niego coraz rzadziej. A największy zarzut, jaki mogę skierować to osypywanie się, które następuje po kilku godzinach od nałożenia. Na dodatek, jeżeli zaczną Nam łzawić oczy i tusz zostanie rozmazany choćby odrobinę dochodzi do podrażnienia. Matowa formuła maskary jakoś specjalnie mnie nie przekonuje. Przy jednej warstwie jest ona niewidoczna a wykończenie bardzo subtelne, ale kiedy chcemy dołożyć druga warstwę zaczynają się problemy i mam wrażenie, że dodatkowo bardzo usztywnia rzęsy. Nie lubię tego.

U mnie Colossal Smoky Eyes nie sprawdził się i nie sięgnę po niego ponownie. Zakup zostawiam pod rozwagę, bo wiem, że klasyczna wersja ma wiele zwolenniczek i może lepiej zostać przy klasyku?

Spodziewałam się, że firma wyjdzie naprzeciw oczekiwaniom i wypuści na rynek coś zupełnie nowego a nie kolejne klony. No cóż, rozczarowałam się.

Wg mnie tusz może dobrze sprawdzić się na naturalnie gęstych i długich rzęsach. Niestety ja takich nie posiadam. Dlatego też efekt oceńcie same, czy warto?;)



Na otarcie łez: D dokupiłam sobie kredkę z serii Master Drama w kolorze Ultra Black. Pamiętacie jak opisywałam jej siostrę Deep Purple ? Na całe szczęście jest to zupełnie inny produkt! Niebawem pojawi się pełna recenzja a tymczasem polecam ją gorąco wszystkim tym z Was, które lubią i szukają trwałej, bardzo nasyconej czerni. Ultra Black jest strzałem w 10-tkę!

Na początek pokażę Wam jak zachowuje się podczas starcia palcami a następnie przy pomocy płynu micelarnego.



Jak widać nieźle trzyma się skóry i najlepiej radzi sobie z nią preparat dwufazowy. Wtedy bez problemu, tarcia itd. poddaje się zabiegom podczas demakijażu :)

Pozostaniemy jeszcze przez chwilę w klimacie master, ponieważ podczas ostatnich zakupów zauważyłam w szafie, Maybelline kolejną nowość a jest nią Master smoky Shadow pencil w kolorze Smoky Grey. 



Póki, co za wiele nie napiszę, ale ogromnie spodobała mi się końcówka do rozcierania oraz kolor – grafitowa szarość utrzymana w zimnej tonacji. Na bazie testera wiem, że wybór był trafny a na ile? To się okaże i na pewno zaprezentuję ją z bliska.



Lubicie produkty Maybelline? Może macie swoich faworytów lub kosmetyki, których nie polecicie nikomu. Jak to jest?


Pozdrawiam!



91 komentarzy:

  1. Swego czasu moim ukochanym tuszem był właśnie tusz Maybelline, ale jaki? Hm, nie pamiętam, wiem, że miał niebieskie opakowanie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie namiętnie przez kilka lat gościł Volume Express :) Bardzo go lubiłam i mile wspominam.

      Usuń
  2. Chciałam powiedzieć, że nie jest taki zły ten tusz... Jednak skoro zaczął się kruszyć to muszę go jednak zdyskwalifikować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie kruszenie skreśla go niestety na całej linii...

      Usuń
  3. Łojoj. U mnie maskary Maybelline się nie sprawdzają w ogóle, co kupię inną - to wszystkie równo... sypią się niemiłosiernie. Ja nie wiem, nie rozumiem. Ale już więcej nie mam zamiaru próbować ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak bywa i chyba nie ma recepty na to :(

      Usuń
  4. szkoda, że u Ciebie się nie sprawdził
    czaję się na niego, ale póki co używam z Rimmel Day 2 night, który mi pasuje bardzo
    ale mam jeszcze jeden w zapasie i pogrubiający z Kobo... i jakieś zaczęte nieudańce ;)
    ehhh nie nadążam za tymi nowościami ;) a tyle by się ich chciało spróbować :)
    a postanowiłam pokończyć troszkę zanim uzupełnię zapasy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy trafił w moje ręce to akurat byłam na etapie nowego tuszu a pojawianie się nowości w pełni rozumiem. Czasami żałuję, że mam jedną twarz :D Za dużo tego.

      Z Rimmela dawno już nic nie miałam jeżeli chodzi i maskary, muszę zobaczyć tę o której piszesz :)

      Usuń
  5. Oj. Jeżeli chodzi o mascarę to jestem strasznie zdziwiona... Czytałam dużo pozytywnych recenzji na jej temat, ale teraz nawet na nią nie spojrzę;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje rzęsy to dziwadła ;)
      O ile mogę zaakceptować tusz w globalnym ujęciu to przeszkadza mi kruszenie. Dodatkowe podrażnienie podczas rozmazywania także nie należy do przyjemnych.
      Aparat bezlitośnie wyłapuje wszystkie detale...

      Dla mnie jak na razie najlepszy tuszem z Maybelline zostaje One by one Satin Black i tę maskarę polecam :) jeżeli tylko lubisz silikonowe szczoteczki.

      Usuń
  6. mialam klasyczna wersje,nie umiem wogole poslugiwac sie ta wielka szczoteczka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię duże szczoteczki ale fakt, trzeba się z nimi oswoić ;)

      Usuń
  7. nie znosze jak sie maskara kruszy. brrr z maybelline to one by one uwielbialam. jak wykoncze wszystkie co mam to sobie kupie ja znowu. kredki zapowiadaja sie bardzo ciekawie. ta szara ma swietny kolor.
    p.s. co to takiego pieknego na ustach Twych?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ustach mam balsam z Gosha Soft'n Shine Lip balm 32 Angel :) Rewelacja! Wróciłam do niego po długim czasie i upolowałam na wyprzedaży w Superdrugu, zajrzyj :) bo wiem, że od czasu do czasu wystawiają tę kolorówkę :)

      Kredka z tej serii Master Smoky bardzo mile mnie zaskoczyła a Master Drama jest rewelacyjna. Nie lubię czerni na co dzień ale czasami brakuje mi takiego koloru, poza tym ma świetną trwałość. Połączona z cieniem jest nie do zdarcia :)

      Usuń
    2. o to w weekend pognam do superdrug;).
      ja od czaranej kredki nie stronie, ale brakuje mi wlasnie takiego szarego kolorku. ostatnio kupilam jakas z bourjois szara ale ma jakis taki granatowy podcien i nie bardzo mi sie to podoba.

      Usuń
    3. Kredkę polecam, wydaje się naprawdę świetna :)
      Byłam dzisiaj u siebie i miłe zaskoczenie, sklep przeszedł odświeżenie. Oferta została powiększona o nowe firmy z pełnym asortymentem. Naprawdę jestem pod wrażeniem :D Przy okazji jest nowy i porządny stand Gosha!
      Seria tych balsamów jest naprawdę świetna. Miałam okazję używać jeden z nich w Polsce i później żałowałam, że nie miałam gdzie dokupić kolejnego.

      Usuń
    4. u mnie tez troszke pozmieniali w superdrugu. mialam nadzieje ze wstawia szafe sleeka, ale niestety zawiodlam sie. i choc cieni juz nie kupuje, to ich roze sa swietne. ale moze to nawet lepiej, rozy tez juz mam za duzo:). za balsamami gosha popatrze, szczegolnie za tym Angel:)

      Usuń
  8. a Maybelline znam tylko tusz do rzęs, taki fioletowy.. niestety w moim wypadku okazał się okropnym niewypałem :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba Falsies, jak dobrze kojarzę :)

      Usuń
  9. Z tuszami tej firmy rozstałam się dawno temu, bo żaden z nich nigdy mi nie podpasował. Kredek nie używałam, ale kiedy tak patrzę to być może poszukam jakiejś, bo wyglądają naprawdę ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ultra black polecam :) a Smoky grey zapowiada się dobrze.

      Usuń
  10. Ja z Maybelline byłam fanką Falcies Black Drama, jednak później przerzuciłam się na tańsze tusze :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje rzęsy są wybredne i półka cenowa nie ma większego znaczenia więc albo trafię na dobrą maskarę albo nie ;)

      Usuń
  11. Szału nie robi ten Collosal. A już prawie się na niego chciałam skusić. W małej drogerii była promocja i można było go kupić za 18,99zł :) ale prawdę mówiąc nazwa Smoky Eyes mnie zniechęciłam bo odniosłam wrażenie, że to jego Smoky będzie polegało właśnie na rozcieraniu się wokół oka i kruszeniu :D
    widzę niewiele się myliłam (z kruszeniem).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bardzo rozumiem dodatek Smoky Eyes ;) O ile w przypadku kredki ma to sens to przy tuszu nie bardzo ;) Chyba, że firmie zależało na serii do Smoky eyes, ale to można było rozwiązać inaczej.
      Jak dla mnie szału nie ma, gdyby nie kruszenie mogłabym jeszcze jakoś z nim się pomęczyć jednak jest przeciwnie. Szkoda nerwów oraz dobrego samopoczucia. Ze swojej strony nie polecam. Wybierz One by one Satin Black :)

      Usuń
  12. Tusz rzeczywiście nie poradził sobie u Ciebie- bardzo niefajnie wyglądają rzęsy pokryte takimi grudkami. Jeśli do tego dodać obsypywanie, to ja mówię stanowcze nie. Kiedy przeczytałam, że polecasz ten tusz dla osób z naturalnie gęstymi i długimi rzęsami, pomyślałam, że może warto wypróbować go na sobie. Jednak kiedy pomyślałam o obsypywaniu się, aż mnie ciarki przeszły ;) Wiele jestem w stanie wybaczyć tuszowi, ale nie obsypywanie. Na codzień noszę soczewki, więc grzebanie paluchem w oku, by wyjąć drobinkę obsypanej maskary nie wchodzi w grę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że osoba z długimi i gęstymi rzęsami nie będzie bardziej zadowolona i kruszenie się nie pojawi? bo takie przypadki też znam.
      Osypywanie/kruszenie dyskwalifikuje dla mnie każdą maskarę. Na amen :P

      Usuń
  13. Właśnie niedawno go recenzowałam :) Minęło już trochę czasu od premiery, więc teraz pewnie posypią się recenzje :)
    Mnie przypadł do gustu, nawet bardzo, ale mam zupełnie inne rzęsy niż Twoje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zerknę :) i poczytam.
      Niestety u mnie on się nie sprawdził.

      Usuń
  14. Ja nie przepadam za kosmetykami Maybelline. Nie podeszły mi ani ich tusze ani podkłady, dlatego od jakiegoś czasu omijam firmę szerokim łukiem. Wolę kupić ASTOR, Max Factor lub L'Oreal. Na prawdę wolę dać kilka złotych więcej i mieć produkt, z którego jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak jest, jeżeli dane produkty Nas w jakiś sposób zawiodą to później trudno się przełamać ;)

      Usuń
  15. z kultowym collosalem mialam do czynienia raz. kupilam i wlasnie strasznie tworzyl grudki i sie obsypywal. nigdy juz do tych tuszy nie wroce, nic mnie nie przekona

    ta kredka ma piekna czerń

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tusz na nie ;) ale kredki są super, szczególnie czerń ♥

      Usuń
  16. Kijlka razy podchodziłam do tuszy Maybelline. Niestety szybko się kruszyły i robiły grudy. A najgorsze, że podrażniały mi oczy i wypadały mi rzęsy. Jakaś uczulona jestem, czy co:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie podoba historia była podczas używania jedenej z maskar Lancome, rzęsy zaczęły wypadać w bardzo szybkim tempie....

      Usuń
  17. Dziwny efekt daje tusz, ale za to kredka wygląda świetnie, przecudna głęboka czerń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Namęczyłam się z tą wersją Colossala :/ a kredka jest godna polecenia!

      Usuń
  18. nie podoba mi się to sklejanie, ale kredki wyglądają świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Używam Collosala 100%black i uwielbiam go od ponad roku. W Super Pharm z kuponem kupuję go za 19,99. Jestem mu wierna już dłuuuuugi czas i bardzo go sobie chwalę. Podkręca moje rzęsy (co nie jest łatwe) pogrubia i wydłuża. Jest to chyba jedyny tusz (a sporo przetestowałam), który naprawdę świetnie się spisuje.
    Na początku jest dla mnie zbyt rzadki ale po paru użyciach jest już cudownie.
    Kiedy zobaczyłam reklamę smoky eyes aż się uśmiechnęłam ;p Troszkę niepoważne z ich strony, że próbują wcisnąć kit kobietkom, że mascara zapewni im efekt smoky eyes ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moich rzęsach wersja klasyczna była ok ale osypywała się :( także za długiej znajomości nie było.
      Reklama jest zabawna ale pewnie znajdą się osoby, które ulegną...

      Usuń
  20. własnie kończe collosal, ale muszę poszukac czegos nowego...kusi mnie spróbowanie tego nowego (nazwynie pamietam) z Astor z Heidi w reklamie.
    ...a z Maybelline bardzo cenie sobie błyszczyki w tubce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błyszczyki tak :) Fajne mają i niektóre pomadki.

      Usuń
  21. kredka strasznie mi sie podoba! :) a tusz jak dla mnie bubel ;P

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja też mam marne rzęsy :/ teraz dołączyłam do akcji 30 dni dla rzęs i mam nadzieję, że "wyrobię" w sobie nawyk dbania o rzęsy... Nie lubię jak tusz się kruszy, okropnie! Zaciekawiłaś mnie tą kredką, pisz o niej szybciutko :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki :*
      Pogodziłam się ze stanem moich rzęs, lepiej nie będzie.

      Kredki pokażę wkrótce :) Obie!

      Usuń
  23. Duzo wlasnie zalezy od rzes - mi kazda masakra z linii Colossal pasuje:) ale wlasnie moje rzesy i bez umalowania sa dosc dlugie. Jednak wersja smokey i tak jakos mnie nie rajcuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego zaznaczyłam jakie mam rzęsy oraz wymagania :) Tym razem akurat nie dla mnie Colossal ;)
      Zazdroszczę rzęs :)

      Usuń
  24. Kruche to może być ciasto, a nie maskara.
    Nie wiem, czy ja coś kocham albo nienawidzę z Maybelline. Jakoś tak... nie czuję ani chłodu, ani ciepła, gdy o nich myślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest tak umiarkowanie :) Jest grupa kosmetyków, po które sięgam z przyjemnością.

      Usuń
  25. Mam jeden ich tusz i czekam aż się zrobi gęsty, bo mi się teraz nim machać nie chce :)
    Globalne ujęcia są najlepsze, przecież normalnie nikt na nas nie patrzy z odległości 2 cm :D
    (no dobra, czasem patrzy, ale wtedy nie myśli się o rzęsach ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Globalne tak :) ale wtedy nie pokażę jak faktycznie tusz się prezentuje i mnie samą wkurza, że obciąża rzęsy, robi grudki itd. Z daleka wiele rzeczy jest super :P

      Jak się tak patrzy z bliska to rzęsy na pewno są poza obiektem zainteresowania :D

      Usuń
    2. Tak czy siak, wiele zależy od rzęs, raz nim malowałam (tym żółtym), zrobił kilka grudek ale i przy okazji rzęsami zaczepiałam o lampę na suficie :D

      Usuń
  26. A ja ostatnio coraz bardziej ogarniam tą fioletową kredkę z Maybelline, jak całkiem uda mi się ta sztuka to wrzucę jakiś opis wrażeń ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednym słowem trafiła w dobre ręce :) Cieszę się i trzymam kciuki :*

      Usuń
  27. Ojej, ale się kruszy! A myślałam, że będzie godnym następcą klasycznego Colossala! Dobrze, że przeczytałam Twoją recenzję :) W shinyboxie była jedna kredka Maybelline (nie ta), ale nie jestem z niej zadowolona. Trwałość beznadziejna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie bardzo....klasyk jakoś lepiej mi się używał od samego początku.
      Miałam różne kredki z Maybelline i dopiero Ultra Black sprawiła, że zmieniłam nastawienie :)

      Usuń
  28. ja lubię tą zwykłą w żółtym opakowaniu :) moja ulubiona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz :) W takim razie nie zmieniaj, nie warto :)

      Usuń
  29. Swoje ukochane maskary już mam.
    Od lat wielbię Wonder z Oriflame - nie ma lepszej!
    I moje ostatnie odkrycie Essence multi action - ta różowa.

    Z Maybelline mam krem BB i podkład - jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam za sobą znajomość z maskarą Wonder, była przyjemna ale znam lepsze :) Lubię zmieniać tusze i poznawać nowości choć często też wracam do ulubieńców.

      BB krem mam i nie jest źle ale mogłoby być lepiej ;)

      Usuń
  30. lubię klasycznego Collosala. tym bardziej zasmuciła mnie wiadomość, że nowy collosal nie dorasta klasykowi do pięt :(

    szara kredka wygląda mniamuśnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kredka bardzo mile mnie zaskoczyła :) Warto się jej przyjrzeć :)))

      Usuń
  31. Ale się kruszy... :/
    Dobrze, że jej nie kupiła, 30zł w błoto :/

    Ja mam tą zwykłą z napisem BLACK i też nie jest specjalnia jeśli chodzi o trwałość, mam długie rzęsy i prawie każdy tusz robi u mnie pandę :?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co rzęsy to opinia, nawet długie :)
      Moim zdaniem poszukaj lepiej innej maskary...poważnie :)

      Usuń
  32. Mnie jakoś Collosale w ogóle nie przekonują, ale ja po prostu nie lubię klasycznych włosiastych szczoteczek :P Zdecydowanie bardziej wolę gumowe i silikonowe cuda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię oba rodzaje ale każda musi być dobrze wyprofilowana a okazuje się to sztuką :)

      Usuń
  33. maskara- kosmetyk, ktorego naprawde nie lubie i nie umiem kupowac - przykleilam sie do High Impact z Clinique i mi wystarcza:P jestem slepa na nowosci, bo nie umiem zdecydowac, ktora kupic (wiec wole nie patrzec) a poza tym moje oczy zle na nie reaguja :/ jesli juz to chcialabym jakas pogrubiajaca - znasz taka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. High Impact używałam, usidlił mnie na dwa opakowania :D Jednak ja mam naturę poszukiwacza :D i lubię poznawać/testować dlatego maskary do których wracam namiętnie to MAC Zoom Lash, Maybelline One by one Satin Black, Max factor FLE, YSL FC, MF 2000 Calorie. Jeżeli chcesz dobrą maskarę pogrubiająca/zagęszczającą to polecam MF 2000 Calorie. Naprawdę dobry tusz.
      Dobre noty zbiera Yves Rocher Sexy Pulp ale do niej dobiorę się za miesiąc.

      Usuń
    2. Proszę bardzo :) Mam nadzieję, że akurat znajdziesz coś dla swoich rzęs pośród tych propozycji.

      Usuń
  34. czekałam aż ją opiszesz - więc nie mam już złudzeń :) chociaż jak zobaczyłam najpierw Twoje zdjęcia z oddali to wow ślicznie - ale to pewnie przez to zalotne spojrzenie :)
    wniosek taki, że nie popatrzymy z nią sobie głęboko w oczy :) ja też zostaję przy one by one :) natomiast kredki kwalifikuję jako prawdziwe odkrycie - super efekt jakiego poszukuję ( chociaż kredkę stosuję tylko po wewnętrznej stronie na górnej powiece - nie zdradzam od lat eyelinera z YR :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Z daleka wygląda dobrze :) do czasu zanim zacznie się osypywać jednak mnie drażni świadomość, że tusz nie leży na rzęsach tak, jak powinien. I może na co dzień nikt nie patrzy mi głęboko w oczy oceniając stan tuszu ale...to nie dla mnie.

      Kredki są świetnie a Ultra Black okazała się fenomenalna!

      Usuń
    2. haha - no właśnie ale jakby się zdarzyło to głębokie patrzenie w oczy a tu nagle tusz się sypie - co za trauma :D :***

      Usuń
    3. Jeszcze gdyby to była pierwsza randka :P

      A tak poważnie, to najgorsze jest kiedy takie okruchy dostaną się do oczu...

      Usuń
  35. Ja w okresie mlodosci uwielbialam tusze do rzes Maybelline.
    Rok temu kupilam The Falsies i coz, juz nie to samo :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie królowała Volume Express, aż mam ochotę wrócić do niej i przekonać się na nowo :)

      Usuń
  36. Znam ból co do tej mascary, bo u mnie też totalnie się nie sprawdziła :( z tego co wiem zresztą, sporo dziewczyn nie jest z niej zadowolonych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, mnie najbardziej zadziwiały super recenzje po dwóch tygodniach od premiery ;)
      Szukam teraz nowego tuszu, mam jeszcze w testach nową maskarę z Lancome i hymnów pochwalnych nie będzie ;)
      Coś nie mam szczęścia ostatnio... ;)

      Usuń
  37. Klasycznego Collosala lubię, jego udziwnionych młodszych braci już nie, bo kolejne wersje są coraz słabsze :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jakoś ta seria w ogóle się nie sprawdziła :(

      Usuń
  38. Nigdy nie miałam tuszu z Maybelline, ale jak robi takie niefajne rzeczy, to na pewno go nie ruszę.
    Czekam na Twoją pokazówkę Lancome, bo chciałabym porównać opinie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam już materiał , ale muszę go obrobić i przygotować :) Myślę, że jak nie dzisiaj to w przeciągu najbliższych dni. Nie będzie co prawda hymnów pochwalnych ale nie jest źle.

      Z Maybelline najbardziej polubiłam się z One by one Satin Black.

      Usuń
  39. mam kilka produktow a dokladnie 3- dwa cienie w kremie i eyeliner, poki co nie skusze sie na inne, jakos nie ciagnie mnie do tej firmy bedac w drogerii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama coraz rzadziej zaglądam do ich szafy ale jest grupa kosmetyków, które polubiłam :)

      Usuń
  40. Delikatnie mówiąc szału nie ma i jak skleja, przy próbach rozczesania! Ale jak widać po lancomku dużo zależy od rzęs, ale jedno jest pewne - efektu smoky eyes to tutaj nie ma :)
    Za to Master Drama prezentuje się fajnie i trwałość zachęcająca! Miałam z Maybelline taką podstawową kredkę, czyli wg. nazwy kohl (ten express czy jakoś tak) i mega bubel :/
    Co do całości firmy, to kiedyś to była moja ulubiona marka, jeśli chodziło o kolorówkę (prócz cieni do oczu), ale z czasem albo ona traciła na jakości albo mi się zwiększały wymagania i od jakiegoś czasu ich omijam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś lubiłam częściej sięgać po Maybelline jednak to chyba jest tak, że im więcej poznajemy tym bardziej rosną Nasze oczekiwania :)
      Kredkę polecam, naprawdę jest dobrej jakości.

      Tak sobie myślę, że to Smoky eyes nawiązuje do tego, że kilkoma produktami z tej serii można wyczarować taki właśnie efekt, nie samym tuszem...

      Usuń
  41. Miałam standardową wersję tej maskary i też szału nie było...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...