Zakupy z ostatnich tygodni czyli pisać i prezentować będę....:)





Dzisiaj dużo oglądania, mało czytania. W postaci kolaży skrót tego, co niebawem zobaczycie na 1001pasji.com, o czym poczytacie i będzie też mała niespodzianka dla Czytelników oraz osób, które aktywnie uczestniczą w życiu bloga.


Szykuje się dużo recenzji, prezentacji. Podsumowanie roku 2012 zapewne zrobię jednak w innej formie niż jest to praktykowane i nie wcześniej niż za miesiąc, a być może dopiero po powrocie do domu.



Jeżeli szczególnie coś Was zainteresowało lub chcecie przeczytać w pierwszej kolejności, zostawcie ślad w postaci komentarza.

Pozdrawiam!


Moja recenzja cz. 2 Pat & Rub Rozgrzewający balsam do ciała





Przed paroma dniami rozpoczęłam serię recenzji dotyczących kosmetyków Pat & Rub, opisywałam Rozgrzewający balsam do stóp. Dzisiaj przychodzę z kolejną porcją uwag dotyczących balsamu do ciała.
Zainteresowani? Zapraszam do lektury!


Zadaniem serii Rozgrzewającej jest efektywna pielęgnacja ciała oraz pobudzenie zmysłów mocą wyjątkowego zestawu olejków eterycznych: goździkowego, cynamonowego i imbirowego. Kosmetyki naturalne z tej linii mają ciepły, lekko pikantny zapach, który łagodzi zmęczenie i stres, poprawia samopoczucie.

Zapach jest niesamowity, dla osób, które cenią i lubią takie aromaty to wspaniała propozycja. Nie ma tutaj miejsca na syntetyczne zapachy, całość bardzo zgrabnie dobrana.
Zapach to podstawowy atut tej serii!

Ma lekką konsystencję, świetnie się wchłania, nie zostawia klejącej warstwy.

Zgodzę się, konsystencja jest lekka i nie zostawia klejącej warstwy, lecz potrzeba kilku chwil, aby balsam idealnie się wchłonął.

Zawiera substancje łagodzące podrażnienia i chroniące skórę przed utratą wody z naskórka oraz naturalny filtr UV. Olejki z cynamonu, imbiru, goździka i szałwii pobudzają krążenie, uwalniają od stresu i rozgrzewają zmysły.

Przyznam się, że nieco bałam się efektu rozgrzania. Dla mojej skóry nie jest on pożądany, na dodatek cynamon w wielu przypadkach mnie uczula. Jednak po dobrym kontakcie z balsamem do stóp od tej strony mogę śmiało podpisać się pod stwierdzeniem, że seria Rozgrzewająca na pewno rozgrzewa zmysły nie ciało. Dla mnie to plus.




Opakowanie, to tak, jak w przypadku balsamu do stóp jest identyczny. Nie należy do moich ulubieńców. Gdybym miała wpływ to zmieniłabym ten szczegół.

Konsystencja bardzo przyjemna, przypomina gęstą śmietankę i kilka porcji starcza na pielęgnacyjny rytuał. Z jednej strony treściwa, ale lekka, nieźle się wchłania, choć irytuje mnie biała powłoczka na skórze. Do całkowitego wchłonięcia potrzebuje dobrych kilku chwil. Niby to nie jest problem, lecz lubię, kiedy rozprowadzany kosmetyk nie rozmazuje się na skórze a skóra szybko go spija. Na szczęście nie ma tłustego filmu, idealny do użycia po porannym prysznicu.

Moja skóra jest problematyczna, sucha i z okresowymi problemami. Czego szukam w balsamach do ciała?

Ukojenia, nawilżenia, natłuszczenia, poprawy kondycji skóry i długofalowego działania.
Zdecydowałam się na ten balsam głównie przez zapach. Tak, lubię, kiedy mogę otoczyć się świetnym aromatem a codzienny rytuał pielęgnacyjny połączy przyjemne z pożytecznym. Do tego stawiam na lekką formułę, która dobrze działa. W obecnym okresie, kiedy sezon kaloryferowy działa pełną parą a ja przebywam w Polsce dość szybko na nowo odczułam problemy ze skórą. Pojawiły się suche placki, przesuszona skóra na łydkach i udach. Pomyślałam, że to będzie dobry sprawdzian dla Rozgrzewającego balsamu do ciała z Pat & Rub.

Zapach oszałamiający! Idealnie dobra kombinacja cynamonu, goździków, imbiru. Całość wspaniale zrównoważona, nie ma tutaj ani jednej zbędnej nuty. Pięknie trwa na skórze, nie męczy i nie przytłacza. Mogłabym nosić perfumy w takim klimacie.

Dla zainteresowanych dodam, że jeżeli ktoś zna ofertę Orientany i miał kontakt z Balsamem do ciała Cynamon i Paczula lub Masłem do ciała Imbir i Paczula, to jest ogromna różnica. Pat & Rub wypuścił serię, która idealnie rozgrzewa i rozpala zmysły, ale nie przytłacza, nie wywołuje bólu głowy. Dokonali tego, co niestety w tym przypadku Orientanie się nie udało, lecz o tym niebawem.

Efekty? Śmiało mogę powiedzieć, że były widoczne od pierwszego zastosowania. Skóra faktycznie zaczęła się na nowo dobrze prezentować, na tyle, że po pierwszych sumiennych aplikacjach mogłam sięgać po niego, co kilka dni.

Irytuje mnie w nim bielenie, zanim balsam zostanie porządnie wmasowany i wchłonięty to potrzebuję na to określonego czasu. Niby to nie jest minus sam w sobie, ale czasami byłam tak zmęczona, że dodatkowe chwile spędzone na masażu były dla mnie udręką. Plusem jest pozostawienie niesamowitej miękkości, gładkości i brak lepkiej/tłustej warstwy. To pozwalało na szybkie narzucenie garderoby.

Niestety, aby nie było zbyt kolorowo to pojawia się problem słabej wydajności. W przeciągu trzech tygodni balsam dobił do dna…. Nie byłoby w tym nic dziwnego, lecz nie sięgałam po niego codziennie. W takim wypadku jest to dość kosztowna inwestycja.

W kilku słowach:

+ zapach
+ dobre działanie
+ udana formuła

- opakowanie
- bielenie
- czas wchłaniania
- mała pojemność
- cena
- niska wydajność



3/5 starałam się być sprawiedliwa w końcowej ocenie jednak niska wydajność balsamu w relacji do ceny, to dość droga impreza. Pomimo tego, że zapach i właściwości pielęgnacyjne mnie uwodzą, to po balsam nie sięgnę ponownie. O wiele lepiej wybrać masło z tej samej serii.

Pojemność balsamu do ciała to 200ml
Cena podstawowa 59zł

Masło do ciała różni się nieznacznie, jeżeli chodzi o relację pojemności do ceny 225ml/69zł, lecz warto zwrócić uwagę na inne opakowanie, które daje większą swobodę oraz formułę samego kosmetyku. Na pewno opiszę je niebawem.
Ceny podstawowe w sklepie internetowym rzadko obowiązują, ponieważ często organizowane są różnego rodzaju akcje rabatowe oraz warto łączyć to z programem lojalnościowym. Określone kwoty podlegają upustom i jest to dobre rozwiązanie, szczególnie, jeżeli zamówienia są duże lub robione zbiorczo. O wiele bardziej odpowiada mi ta forma niż to, co oferuje Merlin czy Sephora.

INCI:

Aqua, Camelia Sinensis Leaf Water, Caprylic/Capric Triglyceride, Orbignya Oleifera Seed Oil, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Hibiscus Sabdariffa Leaf Extract, Betaine, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii, Jojoba Oil/ Simmondsia Chinensis Oil, Cetearyl Glucoside, Stearic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Parfum, Sodium Hyaluronate, Theobroma Cacao S/eed Butter, Sodium Phytate, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalene, D-Panthenol, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Citrus Aurantium Dulcis Oil, Parfum, Cinnamonum Ceylanicum Bark Oil, Salvia Officinalis (Sage) Oil/Leaf Extract, Eugenia Caryophyllus Oil, Eugenol, Isoeugenol, Limonene, Linalool, Cinnamal, Citral, Geraniol, Benzyl Benzoate


Balsamu nie kupię ponownie, choć pod kątem mobilnym może być dobrym rozwiązaniem, ale z drugiej strony, jeżeli chodzi o wydajność wolę postawić na masło z tej samej serii. Nie ukrywam, że zapach uwodzi. Niesamowicie.

Seria Rozgrzewająca idealnie wpasowała się w okres jesienno-zimowy oraz świąteczny. Polecam poznać choćby dla samego zapachu, ponieważ jest to perełka na półce pielęgnacyjnej. Nie żałuję zakupu, ale rozczarowana jestem tak nie ekonomiczną formułą. Nie można mieć wszystkiego, chyba… ;)

Wszystkiego świątecznego!

Świątecznie!





 Czasu pełnego magii, spokoju i szczęścia!
Spełnienia marzeń oraz realizacji wszystkiego, czego tylko pragniecie!

Życzy