Złuszczanie skóry wrażliwej: Apigen Royal Pasta peelingująca & Paula's Choice The UnScrub /recenzje/



Złuszczanie skóry. Kiedyś byłam uzależniona wręcz od peelingów enzymatycznych, głównie w formie pudru/proszku. Z biegiem czasu moja pielęgnacja uległa zmianie i tak naprawdę przestałam potrzebować dodatkowej porcji złuszczania naskórka. Została słabość do maski Mahalo The Bean, która dzięki zawartości drobinek spełnia zadanie mechanicznego peelingu oraz od czasu do czasu nachodzi mnie ochota na porządne wymasowanie skóry. I tutaj pojawił się zawodnik w postaci Paula's Choice The UnScrub, który firma określa jako "cleanser" ale dla mnie od razu stał się po prostu (nie)zwykłym peelingiem. Wykorzystano w nim estry jojoba, które są niesamowicie przyjemnymi granulkami w kontakcie ze skórą. Nie podrażniają, nie wywołują zaczerwienia skóry ani innych nieprzyjemnych efektów ubocznych. Poza tym gliceryna, wyciąg z rumianku. Jest to jeden z moich ulubionych kosmetyków z oferty PC. Dlatego też, gdy polska firma Apigen Royal zapowiedziała premierę swojej pasty peelingującej i pojawił się pełen opis produktu, pomyślałam że to świetna okazja do zakupu oraz porównania! Zostały w niej wykorzystane estry jojoba, kwaternizowany miód oraz detergent z owsa, który nie narusza bariery naskórkowej. Dzisiaj postanowiłam może nie tyle porównać ze sobą, ale opowiedzieć o każdym z kosmetyków :)

Paula's Choice The UnScrub - opakowanie to klasyczna tuba z miękkiego tworzywa, które jest poręczne i praktyczne. Wszystkie informacje znajdują się bezpośrednio na opakowaniu. Pojemność 118 ml, cena £26 (można kupić wersję podróżną 15ml oraz próbki o poj. 3,5ml na stronie firmowej), PAO 12 miesięcy. Producent deklaruje usunięcie makijażu, filtrów a sam produkt ma delikatnie oczyszczać bez podrażnienia, pozostawiać skórę zmiękczoną oraz wygładzoną a zawarte drobinki (kuleczki) estrów jojoba są naturalne i ulegają rozpuszczeniu. Idea ciekawa, lecz dla mnie od początku to było trochę na wyrost, zwłaszcza że demakijaż/zmywanie filtrów traktuję jako pierwszy krok w oczyszczaniu skóry z warstwy, która zawiera także kurz i pył całego dnia ;) więc takie połączenie oczyszczanie i dodatkowy peeling to już niekoniecznie. Ten lubię wykonać na czystej skórze albo już wstępnie oczyszczonej.

Jak używam? Nakładam porcję na wilgotną skórę i wykonuję delikatny masaż. Pod palcami czuć drobinki, jednak one są bardzo komfortowe a dodatek wody zmniejsza lub zwiększa poślizg w trakcie użycia. Cały zabieg trwa kilka chwil, po czym zmywam pozostałości letnią wodą. Sięgam po niego wg uznania, czasem co 7-10 dni, czasem w dłuższych odstępach. Tutaj nie ma reguły a to dlatego, że samą pielęgnację mam tak ułożoną, że tego typu peeling stanowi bardziej moją zachciankę niż realną potrzebę. Niemniej wiosną i latem jest to dodatkowe wspomaganie. Było też bardzo pomocne w okresie, gdy używałam toniku/mgiełki samoopalającej.

Po zastosowaniu Paula's Choice The UnScrub skóra faktycznie jest niesamowicie miękka i gładka bez efektu jakiekolwiek podrażnienia, zaczerwienienia. Jest subtelne zaróżowienie, lecz w przypadku mojej skóry to normalne. Efekt ten utrzymuje się przez kilka dni, co na tak mało inwazyjny kosmetyk i tak robi wrażenie. Poza tym świetnie odświeża i oczyszcza, więc jako tzw. drugi etap dobrze usuwa ewentualne pozostałości po makijażu itd. Traktowany jako peeling ma się poczucie, że robi coś więcej. Trudno to określić, ale faktycznie jakby się używało produktu myjącego z dodatkiem granulek peelingujących. Mimo wszystko nie sięgałabym po taki wariant codziennie, nawet jako drugi krok.

Konsystencja lekkiego kremo-żelu w którym zostały zatopione kuleczki estrów jojoba - na zdjęciu dobrze widać, że jest ich dużo i jednocześnie dobrze się rozprowadzają. Kosmetyk jest bezzapachowy, co na pewno jest dużym atutem i to, co można w nim wyczuć, to woń wynikająca z użytych składników, która jest dla mojego nosa neutralna.




Apigen Royal Pasta peelingująca - jest z kolei opcją przeznaczoną przez producenta typowo pod kątem złuszczania w warunkach domowych. Formulacja została starannie przemyślana i dopracowana, na tyle że opis zawarty na stronie firmowej wcale nie jest przesadzony :) Jest jednak małe "ale", a chodzi o zapach. Tak jak wspominałam przy okazji wpisu podsumowującego /KLIK/ firma zdecydowała że serum, krem, pianka (tonik pewnie też) będą bazować na tej samej kompozycji zapachowej. Jest to dość intensywny, typowo perfumeryjny aromat. Co prawda przyzwyczaiłam się do niego ALE wolałabym aby go nie było lub wybrano coś dużo bardziej subtelnego. Pojemność 100 ml, cena 99 PLN, PAO 6 miesięcy, opakowanie próżniowe z pompką, dostępność firmowa strona Apigen Royal oraz współpracujące z firmą gabinety. Irytującym elementem jest zatyczka, która zapobiega wysychaniu/zbieraniu się produktu w samej pompce (identyczne rozwiązanie mają dwa kosmetyki Hairy Tale Cosmetics i także doprowadza mnie to do szału :)) oraz brak możliwości podglądu/kontrolowania ilości produktu w opakowaniu (dopiero ściągnięcie części etykiety i przystawienie do źródła światła daje taką opcję, to samo tyczy się opakowania serum i kremu). Zwyczajnie lubię wiedzieć i widzieć na jakim etapie zużycia jestem.

Jak używam? Na oczyszczoną i wilgotną twarz nakładam rozprowadzony produkt w dłoniach lub gdy mam suchą skórę nabieram porcję, którą nanoszę w kilka strategicznych miejsc po czym zwilżam dłonie i przystępuję do masażu. Po kilku chwilach zmywam letnią wodą. Częstotliwość mniej więcej taka sama jak w przypadku wyżej opisanego The UnScrub.

Zachowanie skóry także nieco zbliżone tzn. bez podrażnień, lekko zaróżowiona, bardzo wygładzona i niesamowicie zmiękczona oraz nawilżona. Tutaj muszę przyznać, że pasta Apigen Royal faktycznie dużo lepiej nawilża niż The UnScrub i zawartość kwaternizowanego miodu robi swoje :) Efekt oczyszczenia, odświeżenia jest też jakby mocniej odczuwalny ale dużo bardziej komfortowy sposób niż robi to wyżej przedstawiony kolega ;)

Konsystencja jest przede wszystkim kremowa, dość gęsta ale zarazem lekka i przypomina kremową piankę. Genialnie rozprowadza się na skórze, ma dobrą przyczepność oraz poślizg, łatwo łączy się z wodą i bez problemu usuwa ze skóry.

 

Uważam, że obie opcje są równie udane i godne uwagi. Sama pewnie będę wracać na zasadzie rotacji, ale myślę jeszcze o poznaniu (kiedyś tam, przy okazji) peelingu enzymatycznego z granulkami wosku jojoba z polskiej firmy Jadwiga. Przy pomocy też tego typu kosmetyków złuszczam skórę na dekolcie jeżeli zachodzi taka potrzeba, jest to delikatna i mało inwazyjna metoda, lecz dopasowana do potrzeb i kondycji mojej skóry. A co najważniejsze, daje optymalne efekty. Który lepszy? Nie odpowiem na to pytanie, każde ma swoje dodatkowe atuty i w zależności od pożądanych właściwości jest dobry :) Dla mnie co prawda Paula's Choice The UnScrub ma zdecydowanie lepszą dostępność oraz jest pozbawiony dodatków zapachowych, natomiast Pastę peelingującą Apigen Royal mogę bez problemu zamówić via net i cieszyć się dodatkowymi walorami na poziomie bariery naskórkowej (nawilżenie i niezwykle łagodny detergent).

 

Pozdrawiam serdecznie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...