Nowości w mojej pielęgnacji cz. I


Planowałam opublikować ten wpis w grudniu ubiegłego roku, lecz jakoś nie było okazji. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, ponieważ po sześciu tygodniach stosowania teraz mogę podzielić się pierwszymi wrażeniami. Zwłaszcza w temacie nowych marek i produktów. Ten rok, to zdecydowanie zielone światło dla koncernu Deciem (o którego produktach głośno w Internetach, a oferta na Black Friday zaowocowała szalonymi zakupami plus dostałam kilka rzeczy w prezencie yay!) i postawiłam na bliższe poznanie marek, które wchodzą w jego skład: NIOD, Hylamide (aczkolwiek tutaj większą część oferty już znam), The Chemistry Brand, The Ordinary (ta ostatnia marka dużo namieszała na rynku). Poza tym kilka ciekawostek z Bandi, Skin & Tonic London i paru innych. Zapraszam :)

Zestawienie otwiera płyn micelarny Mixa dla skóry zaczerwienionej, wrażliwej i reaktywnej. Przywiozłam go z Polski i muszę przyznać, że jest to jeden z najlepszych miceli dostępnych na półce drogeryjnej. Kosztuje grosze, ma dobrą pojemność i relację ceny wobec właściwości/wydajności. Poświęcę mu osobny wpis.


Saisona Repair Anti-Fatique Active Water/Aktywna woda dla zmęczonej skóry - dostałam w prezencie od Ani :* i muszę przyznać, że początkowo byłam niezbyt z niej zadowolona ze względu na dziwny aromat. Z czasem mój nos oswoił się z zapachem i cieszę się w pełni właściwościami regenerującymi.


Kanebo Sensai Silky Purifying Silk Peeling Powder, to już kolejne opakowanie i bezapelacyjny ulubieniec. Testuję inne zbliżone formuły, ale wracam do niego jak bumerang. Najlepszy pod każdym względem! /recenzja/


Bandi. Wizyta w Polsce zaowocowała drobnymi zakupami podczas których dostałam kilka próbek i zachęciły mnie do wypróbowania. W taki oto sposób na mojej półce stanął zestaw do pielęgnacji skóry głowy/włosów z serii Trichoesthetic: Tricho-Maska wzmacniająca do skóry głowy i włosów oraz Tricho-Ekstrakt przeciw wypadaniu włosów. Do twarzy Anti Rouge + Peeling kwasowy na naczynka 10% kwas laktobionowy, glukonolakton i Skoncentrowana ampułka na naczynka 2% witamina PP + witamina K. W przypadku pielęgnacji twarzy mam już pierwsze wnioski, ampułka nie bardzo mnie zachwyciła, jednak z ostateczną opinią poczekam do końca opakowania. Peeling kwasowy czuję, że jest mocniejszy niż ten z Iwostinu. Mimo to uważam go za dobry wybór. Jedyne co mnie irytuje, to gwinty przy buteleczkach. Za każdym razem muszę się nieco namęczyć, by odkręcić pipetę i boję się, że w trakcie czynności szkło może pęknąć. Ktoś też tak ma? (dotyczy to wszystkich trzech opakowań, więc wątpię, że to taka partia...)


Skin & Tonic London. Gentle Scrub, Coco Mask, Detox Mask, Rose Mist. O każdym z tych produktów planuję napisać więcej, a w kolejce już czeka recenzja Gentle Scrub. Jest to kolejne opakowanie i chyba najbardziej ulubiona pozycja zaraz obok Steam Clean /recenzja/ i balsamów do ust.


Erno Laszlo (prezent od Martyny :*) Transphuse Age Defying Mask, Hydra Therapy Memory Sleep Mask. Na razie za wiele nie napiszę, jest to kolejne spotkanie z tą marką i brakuje elementu wow ;)


Planeta Organica Massage Hair Mask (prezent od Ani :*) - dziwny produkt, choć mam krótkie włosy z trudem wypłukuję zawarte drobinki odpowiedzialne za efekt peelingu, którego notabene nie czuję.... Dla mnie w tej materii petardą pozostaje maska Phenome Purifying Hair Mask i już nie mogę się doczekać, kiedy dobiorę się do kolejnego opakowania.


NIOD (Non Invasive Options In Dermal Science) - ten rok na pewno będzie zdominowany przez ofertę tej marki, już mam kilku ulubienców oraz typy na kolejne zakupy. Photography Fluid Opacity 12% (Marti:*), to świetny pryzmowy primer. Ciekawe cacko, choć ja nie mogę do używać na całą twarz bądź mieszać z podkładem. Mam inny sposób, nakładam na podkład zamiast korektora. TO, jak odbija światło, rozświetla okolicę pod oczami odświeżając spojrzenie i nadając promiennego wyglądu niezmiennie mnie zachwyca od pierwszej aplikacji. Coś podobnego mam z Hylamide, jednak to są zupełnie dwa różne produkty. Planuję zrobić porównanie. Fractionated Eye Contour Concentrate (Marti :*) towarzyszy mi już prawie 1,5 miesiąca. Na początku towarzyszył przy końcówce kremu pod oczy Bobbi Brown Extra Eye Repair Cream, po czym zaczęłam stosować go solo i niebawem znowu połączę z kremem. Interesujący kosmetyk :) Copper Amino Isolate Serum 1% i Multi-Molecular Hyaluronic Complex stosowałam osobno, potem razem i stwierdzam, że MMHC będzie wracać na moją półkę. CAIS zasługuje na pełną prezentację i opis, ale zdradzę tylko tyle, że nie bardzo wierzyłam w sens sięgania po te produkty. A jednak obserwują własną skórę wnioski przyszły same :)


Sanskrit Saponins to z kolei pasta do mycia twarzy (rano/wieczorem lub w obu wariantach), nie służy do usuwania makijażu (co jest bardzo ważne! ze względu na funkcję tego produktu) co należy podkreślić. Kupiłam z ciekawości i nie żałuję, genialny produkt.


Superoxide Dismutase Saccharide Mist, zaciekawił mnie opis producenta "SDSM is a dermal treatment mist–not to be classified mistakenly as a "toner"–that acts as a fundamental daily force against oxidative stress, water loss and the look of inflammation, all of which contribute to loss of visible skin quality over time. The large 240ml mist format allows for generous and frequent application to the face and the body as desired." i odnoszę wrażenie, że ona także będzie u mnie gościć częściej.


Hylamide. Czekałam na nowości, czyli High-Efficiency Face Cleaner (skin balancing face cleanser and makeup remover), Hydra-Density Mist (multi-depth toning treatment for water density) - pierwsze wrażenia na plus. Do HA Blur (hyaluronic based prismatic blurring surface finisher), SubQ Anti-Age (Advanced Serum) i SubQ Eyes (Advanced Serum) wracam po długiej przerwie, aczkolwiek SubQ Eyes jest moim ulubieńcem. Będzie też okazja do wpisów o każdym z nich.


The Chemisty Brand i seria Inhibitif - dawno temu miałam okazję poznać Telocapil i przy regularnym użyciu widziałam efekty. Co prawda potrzeba tutaj dużo cierpliwości, ale uważam, że warto. Stąd decyzja o zakupie. W składzie znajdziemy właśnie dihydromirycetynę. Muszę przyznać, że poszczególne produkty są bardzo komfortowe podczas stosowania, a z kolei serum do twarzy ma przepiękny zapach. Jak wiecie (lub też nie ;)) od wielu miesięcy używam sprężyny Tweezerman Smooth Finish Facial Hair Remover (pokazywałam ją tutaj) i normalne jest zaczerwienienie skóry oraz delikatne podrażnienie Inhibitif Face Serum rewelacyjnie koi, łagodzi i zaczerwienienie szybciej zanika. Walkę z meszkiem oceniam na plus, oby tak dalej :)


The Ordinary zamyka zestawienie :) Wybrałam serum z 10% niacynamidem + 1% stężeniem cynku praz serum pod oczy z 5% kofeiną. To pierwsze używam z powodzeniem już od kilku tygodni, aczkolwiek bałam się tego stężenia. Jak na razie nic złego się nie dzieje, wręcz przeciwnie. Serum okazało się strzałem w 10-tkę w pielęgnacji pod kątem rosacea i oby tak dalej. Będę dzielić się wrażeniami. To drugie czeka w kolejce, jak tylko zużyję NIOD FECC, wtedy na jego miejsce wejdzie Caffeine Solution 5% + EGCG. Z ciekawostek uważam za mające pojawić się niebawem w ofercie marki Argireline Solution 10% (Acetyl Hexapeptode - Argirelina) - jest to jeden z najlepszych składników przeciwzmarszczkowych i choć składnik znany nie od dziś ;) tak oferowane stężenie jest imponujące. Bardzo jestem ciekawa pełnego składu.

I to już koniec ;) Pojawią się jeszcze dwa wpisy z nowościami, które zamkną ten cykl na najbliższe 6 do 8 miesięcy. Taki jest plan.

Znacie coś z tego zestawu, a może interesujecie się którąś marką bądź macie na coś ochotę? Dajcie znać :)

Pozdrawiam serdecznie :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...