Shopping List versus Lista życzeń cz. VIII


Do tej pory przygotowywałam tzw. listę życzeń, ale że za każdym razem staje się listą zakupów postanowiłam zmienić reguły gry ;) Lubię mieć opracowany plan. Ostatni rok był pełen testów, poznawania nowych produktów i mówiąc szczerze, to doświadczenie nie przyniosło zbyt wiele korzyści. Dlatego też skupiłam się na rzeczywistych potrzebach plus paru dodatkach i poniższa lista będzie mi towarzyszyć przez sezon wiosenno-letni do wczesnej jesieni. 



Potem nastąpi odświeżenie. Biorę też poprawkę, że w międzyczasie pojawią się pewne produkty nieplanowane ;) Chyba każda z Nas tak ma ;)))
Zacznę od pielęgnacji, bo ta dla mnie jest kluczowa.

La Prairie Cellular Hydrating Serum widniało już w poprzednim zestawieniu, lecz zwyczajnie nie było na nie miejsca. Teraz myślę, że to odpowiednia pora i czas, niebawem nastanie lato. Zdecydowanie chcę i bardzo mi go brakuje od kiedy poznałam jego działanie oraz właściwości. Przełknę cenę i wolę kupić raz, a dobrze :)

Lanolips The Original 101 Ointment, to jest akurat wersja podstawowa i być może wybiorę tę lub inną. Na pewno coś z oferty Lanolips, są to moje jedne z ulubionych balsamów pielęgnacyjnych do ust. Akurat kurczą się zapasy, a bez tego typu produktów u mnie ani rusz.

Lancôme Soleil Bronzer Protective Cream SPF 50, kupiłam w ciemno ten krem z filtrem i przepadłam. Po raz pierwszy w swoim życiu zaczęłam z przyjemnością sięgać po preparat z filtrem bez jakiegokolwiek "ale", na pewno o nim napiszę na blogu jeżeli tylko utrzyma obecny poziom. Póki co biorę go pod uwagę "na zaś".

SheaMoisture, spotkanie z kosmetykami tej marki stało się przełomowe dla moich włosów oraz skory głowy. Szampon SheaMoisture Jamaican Black Castor Oil Replenishing Shampoo na pewno nie zniknie z półki. Już dawno nie byłam tak zadowolona i w głowie układa mi się jednostajna mantra "nie przestawaj działać". Z kolei odżywka Shea Moisture Raw Shea Butter Restorative Conditioner, jest niczym św. Graal pośród tego, co do tej pory używałam. Nie chcę zapeszać, lecz ten zestaw ma szansę zdetronizować wszystkie inne kosmetyki, których używałam do tej pory.

DHC Deep Cleansing Oil, to bardzo zwyczajny olej do mycia twarzy i zarazem jeden z lepszych z jakim miałam styczność. Dla mnie nie ma wad.

Oskia. Z racji, że pielęgnacja tej marki u mnie się sprawdza wciągnęłam na listę: Super 16 Pro-Collagen Serum, Bedtime Beauty Boost /recenzja/, Renaissance 360 oraz nowe serum Renaissance Brightlight. Pierwszeństwo ma Bedtime Beauty Boost, ponieważ obecne opakowanie pokazuje dno i nie mam nic, co mogłoby go w pełni zastąpić.

Pai Rosehip BioRegenerate Oil /recenzja/, to faworyt. W zeszłym roku pokazał mi swoją MOC i pragnę do niego wrócić.

Tyle podstaw, w kwestii zachcianek nie pojawiło się nic, co przyciągnęłoby moją uwagę. Mam w planach za to powrót do sprawdzonych preparatów z Neostraty serii Bionic, Iwostin Perfectin Re-Liftin znajduje się u szczytu listy i zamierzam podczas pobytu w kraju zrobić jego zapasy. Pozostałe zasoby uzupełniam na bieżąco :)



Shopping List 1




Kolejna część, w której znajdują się dwa pędzle MAC na które moja uwaga została skierowana podczas wpisu i pędzlach M Brush. Mam ochotę poznać i porównać:

MAC 137 Long Blending Brush
MAC Mini Tapered Blending Brush

Najbardziej zależy mi na MAC 137 ze względu na kształt. Uzależniłam się od M Brush 04 i mam nadzieję, że to dobry wybór. Z Minti nie opłaca zamawiać się jednego pędzelka, więc decyzja była prosta. (Pozdrawiam @J, bo to za Twoją sprawą :)))

L'Artisan Parfumeur Noir Exquis Eau de Parfum, z perfum nie mam wielkich chciejstw. Natomiast wokół Noir Exquis kręcę się od wielu miesięcy testując i smakując na spokojnie, by ostatecznie podjąć decyzję na TAK. Poza nimi pewnie zdecyduję się na zakup flaszki Robert Piquet Visa EDP. Oba zapachy są bardzo w moim typie. Trudno wybrać, który z nich ma pierwszeństwo.

Z kolorówki wyjątkowo nic mnie nie interesuje. Myślałam nad nową paletą cieni od Laury Mercier, ale z drugiej strony nie wykorzystam jej. Zmieniły się moje priorytety i coraz częściej lubię siebie w minimalistycznym makijażu. Poza tym mam tyle cieni, że starczy. Czuję pełne nasycenie w tym temacie. Dlatego też stawiam na nową sztuką eyelinera Kat von D Tattoo Liner w kolorze Mad Max Brown.

Lancome Hypnose Mascara Custom-Wear Volume Mascara, to dla mnie oczywista opcja. Klasyczna wersja tego tuszu sprawdza się u mnie od lat. Może nie jest "hypnose" na moich rzęsach, lecz radzi sobie z nimi nadzwyczaj dobrze i to mi wystarcza.

Marc Jacobs Velvet Noir Major Volume Mascara jest dla mnie nowością, lecz poprzednie spotkanie z O!Mega Lash było niezwykle udane. Będę za kilka tygodni w Polsce, więc nastawiam się na małe rozpoznanie tematu :)

NARS Smudge Proof Eyeshadow Base stała się dla mnie, a raczej mojej skóry powiek ideałem. Nie szukam innej bazy pod cienie i dlatego stawiam na sprawdzony kosmetyk.



Shopping List II





Jak widzicie zawiało nieco nudą ;) Jednak taki rodzaj nudy preferuję. Czasami zapalam się do czegoś pod wpływem chwili, lecz coraz częściej mam na uwadze wymagania mojej skóry lub włosów. Zabawnie było gonić kosmetycznego króliczka, taki etap chyba przechodzi większość z nas, czy tylko mi się wydaje? Dajcie znać :) Po czym dorosłam i entuzjazm zastąpił rozsądek, aczkolwiek nie pozbawiony dozy szaleństwa - od czasu do czasu :D

Znacie coś z tych produktów, a może mamy wspólne punkty na zakupowej mapie? lub polecacie coś z rodzimej półki? - bo to, że nie odmówię sobie małej wycieczki po polskich drogeriach jest pewne :D


Pozdrawiam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...