Coś nowego* - PHILIP B i nowości do pielęgnacji włosów




Z ofertą marki PHILIP B pierwszy raz zetknęłam się w zeszłym roku. Dzięki ofercie sklepu Pell.pl poznałam Russian Amber Imperial Insta Thick /recenzja/ i od tego momentu zaczęło się moje zainteresowanie ofertą marki. Stwierdziłam, że przyjdzie jeszcze pora na poważniejsze testy. Nie lubię tłoku na półce ;) I w taki oto sposób po kilku miesiącach, gdy przymierzałam się do zakupów otrzymałam ofertę przetestowania szamponu regenerującego Russian Amber Imperial*. Trochę o nim poczytałam i decyzja zapadła na tak. Pomyślałam, że to dobry moment by poznać coś więcej. Mając w pamięci rozczarowanie po kontakcie z pielęgnacją Alterny wiedziałam, że nie kupię w ciemno żadnego pełnowymiarowego produktu. Rozglądając się za zestawami marki PHILIP B wypatrzyłam ciekawy wariant zawierający miniatury:
Lavender Hair and Body Shampoo
Light-Weight Deep Conditioning Crème Rinse
pH Restorative Detangling Toning Mist
Lovin' Hand & Body Crème

Po ok. dwóch tygodniach mogę podzielić się pierwszymi wrażeniami, ale na pewno wrócę do tematu i pojawi się pełna recenzja szamponu, który na bazie opisu, rekomendacji oraz ceny zasługuje na skrupulatny wpis :D




Obietnice producenta są bardzo rozbudowane i przyznam, że poprzeczka została postawiona bardzo wysoko. Z drugiej strony od szamponu oczekuję dobrych właściwości myjących, delikatnego działania na skórę głowy i pozostawienie włosów łatwych do rozczesania. W teorii jest to bardzo proste, natomiast praktyka często pokazuje zgoła coś innego ;) Niemniej jednak szampon pod kilkoma względami zasługuje na uwagę i rozwinę ten wątek podczas pełnej recenzji.  To, co najbardziej mi w nim przeszkadza, to zapach... Jest bardzo intensywny, utrzymuje się na włosach przez cały dzień (nie wiem skąd taki pomysł, na dodatek składnik zapachowy jest w górze składu - trzeci w kolei...) Nietypowe opakowanie nieco mnie dziwiło, ale jak się okazuje szampon ma interesującą konsystencję. Nawet bardzo :) i nie zdecydowałam jeszcze, czy chciałabym do niego częściej wracać. Zobaczymy.


Wraz z szamponem trafiła do mnie po raz kolejny miniatura serum Rodial Pink Diamond Instant Lifting Serum* /prezentacja/ o którym zdania nie zmieniłam i zaczęłam dodawać go ponownie do kremu pod oczy. Serum jest dostępne w ofercie Pell.pl

Zaciekawiła mnie dołączona maska ujędrniająco-nawilżająca Rodial Neck Mask* - pakiet 8 sztuk w cenie 279 PLN Na razie moja sztuka czeka w kolejce i zobaczymy co będzie się działo ;))

Ciekawe jaką moc pokaże miniatura przeciwzmarszczkowego olejku do twarzy Rodial Snake Booster Oil* (Pell.pl 299 PLN) 

Jestem nieco sceptyczna i traktuję te dodatki bardziej jako ciekawostkę kosmetyczną :) Natomiast wracając do tematu pielęgnacji włosów, bo o tym miało być chcę napisać jeszcze kilka słów na temat zestawu z PHILIP B, który został przeze mnie kupiony dla dopełnienia obrazu marki w moich oczach :D 


Lavender Hair and Body Shampoo (poj.60ml) - bardziej szampon niż produkt do mycia ciała, ale jeżeli ktoś lubi takie dwojakie zastosowanie, to dlaczego nie ;) Lubię za zapach lawendy, gęstą i skoncentrowaną konsystencję i dobre właściwości myjące.  Nie wiem, czy kupię pełnowymiarowe opakowanie. Raczej chyba nie.

Light-Weight Deep Conditioning Crème Rinse (poj.60ml) - w połączeniu z dowolnym szamponem (nie tylko z tej samej firmy) daje naprawdę bardzo fajny efekt, do tego okazuje się wydajna. Kremowa konsystencja, ciekawy zapach który odbieram na plus. Łatwo rozprowadza się na włosach i szybko w nie wnika. Od pierwszej aplikacji robi bardzo dobre wrażenie. Zastanawiam się nad zakupem pełnego wymiaru.

pH Restorative Detangling Toning Mist (poj.60ml) - mgiełka na bazie octu jabłkowego, niby nic odkrywczego. Do tej pory często sama robiłam tego typu mieszankę, ale gotowiec jest znacznie przyjemniejszy w obsłudze choć nadal czuje się ocet jabłkowy. Na szczęście kiedy włosy są suche jego aromat zanika na dobre. Niestety nic a nic nie pomaga w rozczesaniu włosów, a głównie po to została kupiona (ze względu na zawartą obietnicę). Potrafi też je obciążyć więc lepiej mniej niż więcej (co jest nieco trudne ze względu na formę - spray). Natomiast z drugiej strony świetnie stawia kropkę nad "i", ponieważ wygładza włosy i nadaje im połysk. Na tyle, że kiedy już uporam się z rozczesaniem włosów (ew. użyję Light-Weight Deep Conditioning Crème Rinse i tak też robię) nie jest mi potrzebny żaden inny dodatek do stylingu. Suszę, modeluję i wszystko. A nawet jeżeli pozostawię włosy samym sobie (co rzadko mi się zdarza, ale jednak :D) to nie straszę sianem na głowie. Skomplikowana relacja ;)

Lovin' Hand & Body Crème (po.60ml). Używam przede wszystkim do rąk. Charakteryzuje się przyjemną konsystencją, nie jest tłusty, szybko się wchłania i przyjemnie pachnie. Delikatnie natłuszcza i nawilża. W takiej formie sprawdza mi się najlepiej, do ciała w moim przypadku byłby za słaby. Ot zwykła ciekawostka, która jest dla mnie neutralna tzn. używam, bo był w zestawie i posiada kilka plusów. Natomiast nie jest to produkt wybitny bym od razu biegła do sklepu z szaleństwem w oczach ;)))

Pierwsze wrażenia są bardzo mieszane. Produkty tej marki aspirują do najlepszych na rynku - tak brzmią reklamy, obietnice producenta i ceny. Czy te ostatnie są w pełni uzasadnione? Nie do końca widzę ich pokrycie i dobrą relację. Może mnie zaskoczą? Kto wie, na pewno wrócę do tego tematu za jakiś czas.

Pozdrawiam serdecznie :)


*oznacza produkt otrzymany w ramach współpracy opartej na barterze

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...