Marc Jacobs Beauty pędzle /prezentacja/


Do zakupu pędzli z MJB przymierzałam się od momentu, gdy tylko weszły na rynek. Przeczytałam i obejrzałam chyba wszystkie możliwe prezentacje/recenzje, które można znaleźć w sieci. Kropką nad „i” stała się wizyta w Sephorze oraz ostatnie próby usystematyzowania wiedzy przy Waszej pomocy na IG oraz FB.


W taki oto sposób wybrałam:
  • - The Blush – Angled Blush Brush No.10 (pędzel do różu)
  • - The Bronze Bronzer Brush No. 12 (pędzel do pudru brązującego)
  • - The Face II Sculpting Foundation Brush No. 2 (pędzel do podkładu kompaktowego)
  • - The Face III Buffing Foundation Brush (pędzel do podkładu płynnego)



Trzy modele są wykonane z włosia syntetycznego, a pędzel do różu z włosia naturalnego. I tutaj lekko zaskoczyła mnie ta informacja, ponieważ trzymając już pędzel w dłoniach i używając nie byłam w stanie odróżnić rodzaju włosia zastosowanego w tym modelu.
Każdy z nich dostajemy w kartonowym opakowaniu, a sam pędzel znajduje się w folii. Forma podania nie jest zbyt wyszukana ;) i trzeba przyznać, że o wiele lepiej pod tym kątem wypada dużo tańsza Zoeva. Detal, ale w moim odczuciu ma znaczenie.


Druga sprawa, na kartoniku znajdziemy bardzo skąpe informacje i jedna z nich, choć nie jest dla mnie zaskoczeniem, ponieważ o niej wiedziałam, to mimo wszystko budzi we mnie mieszane emocje. O co chodzi? Made in China. Rozczarowująca wiadomość, wiem że rynek jest zalany „chińszczyzną” , lecz miałam nieco inne wyobrażenia. Tak, wiem, coraz więcej marek z tego korzysta, a jeżeli nie w całości, to częściowo. Niemniej przy marce, która chce być postrzegana w taki sposób w jaki kształtuje swój wizerunek stanowi dla mnie pewnego rodzaju skazę. Ale tak jak wspomniałam, zakupów dokonałam świadomie i są to moje luźne przemyślenia. Z drugiej strony wybieram mniejsze zło, nie jest to zbiór pędzli typu „no name” rodem z eBay lub innego nieznanego źródła. Gdyby coś było nie tak, mam możliwość reklamacji/zwrotu itd. Na szczęście z pędzlami jest wszystko OK :)

Pierwsze wrażenia są bardzo na plus. Jestem zadowolona z kształtu włosia, jego linii cięcia, sprężystości. Pędzle pomimo, że są masywne, charakteryzują się doskonałym wyważeniem. A to przekłada się na dobre użytkowanie podczas makijażu.

Od strony wizualnej pędzle prezentują się estetycznie, przyciągają oczy. Niemniej jednak, nie ma to AŻ takiego znaczenia dla mnie tzn. ma - całokształt, nie poszczególne detale ;) Najbardziej liczy się rodzaj i ułożenie włosia, ergonomiczność. Potem reszta :)

Lakierowane rączki są piękne, ale wszystko na nich od razu widać ;) choć łatwo i szybko się je czyści. Wymagają idealnego osuszenia, w przeciwnym wypadku nie trzymają się w Benjabelle. Z racji wielkości zajmują się też sporo miejsca w organizerze.

Moim faworytem stał się The Blush – Angled Blush Brush No.10 – od dawna szukałam takiego kształtu, rozmiaru oraz ułożenia włosia. Doskonale „łapie” produkt bez względu na jego pigmentację, konsystencję.



The Face III Buffing Foundation Brush sprawił, że na nowo wykorzystuję pędzel do podkładu płynnego. Co prawda będę wierna Beauty Blenderowi, lecz gąbka nie z każdym rodzajem się lubi np. Parure de Lumiere. Na mojej skórze niestety nie wygląda on zbyt estetycznie i musiałam poprawiać go pędzlem. Co więcej kształt tego modelu jest perfekcyjny, krótki trzonek, to kolejny jego atrybut.


The Face II Sculpting Foundation Brush No. 2 – początkowo sądziłam, że nie będę sięgać po niego zbyt regularnie. Myliłam się. Niezastąpiony do podkładu w kompakcie, świetnie nakłada się podkłady płynne, produkty kremowe i świetnie służy do konturowania na mokro.


The Bronze Bronzer Brush No. 12 (pędzel do pudru brązującego) w końcu po bardzo długim czasie mam idealny pędzel do pudru brązującego. Polecam go osobom, które lubią duże pędzle i mają większą powierzchnię do wyeksponowania, że tak się wyrażę. Jest naprawdę duży i dla drobnej, małej buzi będzie zbyt duży po prostu. Niebawem przygotuję wpis porównawczy z kilkoma innymi markami. Zdjęcia już mam ;) Co więcej, ten wariant może być także wykorzystany do pudru sypkiego.

 

Czyszczenie. Jeżeli chcemy trzymać się metody tradycyjnej, czyli woda + detergent na pewno zajmie nam on więcej czasu, a i czas schnięcia stanie się wydłużony. Osobiście od dość dawna z powodzeniem korzystam z izopropanolu, który dużo skuteczniej usuwa zabrudzenia jednocześnie pełniąc rolę dezynfekującą i skraca czas samego czyszczenia. Niestety nie wiem jaki naprawdę ma realny wpływ (izopropanol) na włosie naturalne (ten wątek rozwinę podczas wpisu na temat pędzli Zoeva, które mam przyjemność używać już blisko 5 lat i są to pędzle mieszane tzn. z włosiem naturalnym oraz syntetycznym). Dlatego pędzel do różu czyszczę przy pomocy mydełka Beauty Blender, które pokazało pełną MOC od kiedy używam białego jaja BB.

Co jakiś czas będę dzielić się krótkimi notkami na FB oraz IG w temacie spisywania się całego zestawu. Do pełnej recenzji droga daleka, ale daję im białą kartę na wstępie i zobaczymy jak zostanie zapisana :)

Niektórzy twierdzą, że niekoniecznie drogie/dobre/polecane pędzle są wymagane. Nie do końca się z tym zgodzę, ponieważ bez względu na umiejętności lub ich brak, nie ma nic gorszego niż szorstkie/drapiące, osypujące się włosie pozbawione sprężystości. W zależności od konsystencji i formuły kosmetyku większość z nas jest w stanie zauważyć JAK dany pędzel się zachowuje. Dlatego też pomimo, że maluję się wyłącznie amatorsko/hobbystycznie ;) lubię mieć dobre narzędzia do makijażu. To ja :) a jak jest w Waszym przypadku?
Dodam, że posiadam pędzle z różnych firm i półek cenowych.


Pozdrawiam :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...