Catastrophe Cosmetic
Calamine Powder, Talc, Irish Moss Gel (Chondrus crispus), Fresh Blueberries (Vaccinium myrtillus), Glycerine, Almond Oil (Prunus dulcis), Rose Absolute (Rosa damascena), Chamomile Blue Oil (Matricaria chamomilla), Sweet Wild Orange Oil (Citrus sinensis), *Limonene, Perfume, Colour 18050
Fantastyczna maska -uspokaja,oczyszcza.
Zawiera proszek Calamine (puder galmanowy), talk, mech irlandzki, jagody,glicerynę, wyciąg z róży, olej migdałowy, olejek z rumianku, olejek pomarańczowy.
Całość składników sprawia,ze maska będzie miała działanie antybakteryjne, przeciwzapalne, nawilżające oraz antyoksydacyjne.
Uważam, że cery tłuste, typowo mieszane i mieszane w stronę tłustej bądź suchej mogą być bardzo zadowolone z działania, dla sucharków nie polecę tej maski z tego względu, ze nie wiem czy będzie im odpowiadał efekt regulacji sebum, z którym cery suche nie maja problemów i podczas użycia może być odczuwalny dyskomfort z powodu zbyt słabego nawilżenia. Takie jest moje zdanie - chyba, że któraś z posiadaczek suchej skóry testowała i może podzielić się uwagami
Zapach jest słabo wyczuwalny, spodziewałam się energetycznej jagodowej bomby;)
za to po otwarciu ukazuje się dziwna pastowata maź w kolorze fioletowo różowym z cząstkami skorek jagód.
Maskę trzymam w lodówce i przy nałożeniu dodatkowym plusem jest przyjemne uczucie chłodu podczas aplikacji- jest to dość gęsta i toporna pasta ale pod wpływem ciepła ładnie rozprowadza się na skórze.
Trzymam ok.10 minut, całość zasycha ale nie czuje się takiego dyskomfortu jak np.przy glinkach ponieważ wystarczy odrobina wody by maskę łagodnie zmyć. Skóra jest odczuwalnie oczyszczona a strefa T przez długi czas się nie uaktywnia ;) oraz wszelkie zaczerwienienia zostają ukojone.
Ciekawa jestem jak regularne stosowanie wpłynie na obszary naczynkowe, na pewno zdam relacje.



















