NIOD Hydration Vaccine /recenzja/


Ciekawa nazwa niewątpliwie zwraca uwagę i jednocześnie sygnalizuje czego możemy się spodziewać. Kupując ten produkt parę miesięcy temu zdążyłam wam już go przedstawić /link/ Dzisiaj podsumuję wrażenia. Zapraszam :)

Jeżeli jesteś purystą do kwadratu i widzisz tylko czerń i biel, czyli naturę i chemię, to od razu zaznaczam że nie jest to produkt który Cię zainteresuje. Natomiast gdy szukasz optymalnych rozwiązań dla siebie, własnej pielęgnacji i jesteś otwarty, to zapraszam do dalszej części.
Dla mnie, bez względu na podział kosmetyków, to wszystko jest chemią (patrząc na zawartość INCI). Prawdziwa zabawa zaczyna się wtedy, gdy skupiamy się nie tylko na składnikach/połączeniach itd. ale także reakcji własnej skóry. W produktach NIOD zastosowano ciekawe rozwiązania, pokazano że można przygotować produkty, które przełamują schematy. To, czy akurat będzie korzystne dla naszej skóry odkryjemy podczas testów ;) Pełen opis znajdziecie na stronie firmowej KLIK!


Pojemność 50 ml w cenie 35.00 GBP, PAO 6 miesięcy
Dostępność: firmowa strona Deciem, Victoriahealth, Lookfantastic



Hydration Vaccine stosowałam z innymi produktami NIOD oraz samodzielnie, byłam ciekawa efektów/działania. Jest to dobry nawilżacz na dzień (jednocześnie pełni rolę genialnej bazy pod makijaż - to jak wypełnia pory, delikatnie je rozmywa naprawdę robi wrażenie.) bądź na noc, rano skóra w widoczny sposób była nawilżona, zregenerowana. Nie zawiera składników zapachowych i woń choć specyficzna (wynikająca z samego składu) nie jest zniechęcająca (wszystko zależy od naszych preferencji). Zacznę od tego, że tuż po nałożeniu pięknie wygładza skórę, ukrywa to i owo (maskuje rozszerzone pory, nierówności - co akurat u mnie było widoczne w chwili gdy pojawiały się grudki wynikające ze zmian rosacea), nadaje miękkości i satynowe wykończenie. Trzymając opakowanie w lodówce zyskałam dodatkowy bonus w postaci udanego odświeżenia w chwili nakładania. Bardzo fajne uczucie :) Byłam nieco nieufna pod kątem reakcji obszarów naczynkowych, czy nie pojawi się ew. podrażnienie/zaczerwienie itd. Nic z tego nie miało miejsca. Od początku do końca była to udana relacja. Szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy bądź uczucia ściągnięcia.



Gęsta, żelowa konsystencja gładko rozprowadza się na skórze, ale warto pamiętać by nie nakładać za dużo. W przeciwnym wypadku zaczyna się rolować, a wbrew pozorom nie ma sensu nakładać więcej. Lepiej dołożyć w razie potrzeby. W przypadku mojej mieszanej cery w kierunku tłustej (z naciskiem na strefę T) okazał się bardzo dobrym wyborem. Często łączyłam HV z kwasem laktobionowym Iwostinu, odnosiłam wrażenie że było to połączenie idealne, zwłaszcza zimą. Intryguje mnie jak sobie poradzi z polską aurą (w okresie jesienno-zimowo-kaloryferowym, bo będę miała okazję to sprawdzić za kilka miesięcy i na pewno podzielę się wnioskami). Wnikliwie obserwowałam nos (który jest najlepszym detektorem :D) ze względu na ew. zapchanie porów (pewnie większość z przerażeniem w oczach patrzy na widniejące w składzie silikony oraz ich pochodne) i tutaj pewnie was rozczaruje, u mnie nie pojawiły się tego typu problemy. Byłam czujna :D


Największym minusem HV jest opakowanie, niestety bez szpatułki się nie obędzie (musimy ją sobie zapewnić sami, producent na to nie wpadł :/) i ono najbardziej mnie irytowało w trakcie korzystania.
Zdecydowanie kupię ponownie :)

Pozdrawiam serdecznie :-)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...