NIOD Non-Acid Acid Precursor 15% (NAAP) alternatywa dla kwasów i retinoidów /wstępna ocena/


NAAP to produkt skierowany dla osób, które z różnych powodów nie mogą sięgać po kwasy, retinoidy. Zużyłam opakowanie i zamierzam podzielić się kilkoma uwagami na jego temat. Już sama nazwa sygnalizuje z jakim rodzajem kosmetyku będziemy mieć do czynienia, co uważam za swojego rodzaju ciekawostkę. Jak się sprawdził i czy wywiązał się ze swojego przeznaczenia?


Biała maź o żelowej konsystencji i nieco dziwnym zapachu - tak można w skrócie zaprezentować NAAP :) Buteleczka z ciemnego szkła i aplikatorem w formie pipety o pojemności 30 ml służyła prawie 4 miesiące. PAO 6 miesięcy, więc daje to dobrą relację w moim odczuciu na linii działanie/wydajność/pojemność/cena - 35.00 GBP


Dla pełnego obrazu włączyłam NAAP na stałe kiedy tylko zużyłam do cna BANDI Anti Rouge + Peeling kwasowy na naczynka 10% kwas laktobionowy, glukonolakton /recenzja/ niemniej sięgałam po niego od czasu do czasu w trakcie stosowania Bandi, by porównać efekty/reakcję skóry oraz mieć ogólne odniesienie.


NAAP is a non-acidic alternative to acid-based epidermal resurfacing. Instead of using direct acids like AHA/BHA or retinoids that are common in skincare, NAAP uses fermentation bio-derivatives and amino isolates that act as precursors to skin-compatible acids, encouraging visible radiance and visible surface regularity without the redness and inflammation associated with acids. NAAP was found non-irritating in an independent Human Repeat Insult Patch Test.
TECHNOLOGIES
A suspension of probiotic bacteria purified through lysis acts as a precursor of skin-compatible natural acids.
Two forms of amino isolates mimic the visible surface-regularizing action of retinoids without any presence of retinoids or related acids.
A bio-ferment oligopeptide offers better exfoliation than alpha hydroxyl acids without irritation or inflammation.
A highly-purified natural levomenol offers surface barrier support, hydration and comfort.
A marine-derived exopolysaccharide increases water-retention capacity—essential with enhanced skin turnover.


Opis pochodzi ze strony firmowej Deciem KLIK! i zachęcam do zainteresowania się tematem :) Nie będę rozkładać składu na czynniki pierwsze, ale uważam że firmie udało przygotować się preparat, który jest interesujący i wypełnia pewną lukę na rynku kosmetycznym.
Łączyłam go z pozostałą ofertą NIOD postępując wg instrukcji, która jest bardzo intuicyjna i szybko wdraża w schemat. Sprawdziłam także inne połączenia, czyli na oczyszczoną nakładałam NAAP tuż po toniku a potem Hydration Vaccine bądź prosty nawilżacz (a czasami rezygnowałam z kremu).

Apply a few drops at bedtime to the face avoiding the immediate eye areas. If used as part of a NIOD regimen, apply after CAIS and MMHC but before HV. If used along with ELAN, apply after ELAN. If sensitivity occurs, reduce application initially to every other night until skin builds tolerance.


Pierwsze próby były bardzo ostrożne, cały czas w głowie miałam że to 15% stężenie, które może i stanowi bezpieczniejszą alternatywę, lecz założyłam, że nigdy nie wiadomo ;) Moja skóra jest bardzo wrażliwa, rosacea dokłada swoje i... nie pomyliłam się. W zależności od kondycji skóry czasami czułam jakbym nakładała tradycyjny produkt z kwasami, nie było to nieprzyjemne, ale pojawiało się chwilowe zaczerwienienie i czułam działanie preparatu (niemniej im dłużej stosowałam NAAP tym mniej było tego typu odczuć). Konsystencja jest udana, łatwo się rozprowadza na skórze i szybko wchłania bez uczucia ściągnięcia. Bywało, że rezygnowałam z nawilżacza. Rano skóra była ujednolicona, gładka. Z czasem zauważyłam poprawę gęstości, efektu "push up" zwłaszcza na czole i bruzd nosowo-wargowych (nie jest to efekt jak po wypełnieniu, ale ja też nie czuję na razie potrzeby sięgania po tego typu zabiegi. Zadawala mnie obecny stan :))


Z jednej strony NAAP mogę porównać do kwasu laktobionowego, efekty bardzo zbliżone, aczkolwiek w obrębie zmian rosacea kwas laktobionowy miał mocniejsze działanie, z naciskiem na łagodzenie stanów zapalnych, grudek. NAAP potrzebował więcej czasu, choć odnoszę wrażenie, że to też zależało od stopnia nasilenia. Ma też przewagę odnośnie częstotliwości, byłam w stanie używać go regularnie co wieczór, co w przypadku Bandi bądź Iwostinu nie jest możliwe.


Podsumowując. W ogólnym ujęciu skóra na pewno zyskała podczas tej kuracji, niemniej do pełnej recenzji potrzebuję kilku serii (jestem fanką kwasu laktobionowego ;)) i być może wtedy będę w stanie ocenić miarodajnie efekty. Starałam się podejść do tego wpisu bez emocji ;) bo nie ukrywam, że oferta NIOD mocna "namieszała" w mojej pielęgnacji, to niektóre preparaty łatwo mi zastąpić bądź po prostu z nich zrezygnować. Wobec NAAP jestem tak po środku. Pomimo, że stanowi alternatywę dla kuracji kwasowo-retinoidowych to i tak zalecam ostrożność, każda skóra reaguje inaczej.


Pozdrawiam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...