KORRES Multivitamin Compact Powder 42N Oily/Combination skin



Moja znajomość z kosmetykami firmy Korres nie zaczęła się najlepiej. Dawno temu w moje ręce trafił Korres Watermelon Lightweight Tinted Moisturiser SPF 30 Oil Free 01 Light Sand I niestety nie było to owocne spotkanie.


Jednak postanowiłam przełamać swoje opory i rozpoczęłam poznawanie asortymentu od zupełnie innej strony. W moich zasobach pojawiła się po kolei kolorówka, pielęgnacja ust kończąc na produktach do pielęgnacji włosów. Sukcesywnie będę starała się przybliżyć każdy produkt.


Dzisiaj opowiem o pudrze w kompakcie dla skóry tłustej i mieszanej, który udało mi się kupić jeszcze przed wyjazdem z Polski. Zakup był spontaniczny a zawrotna kwota 24,99 PLN sprawiła, że nie zastanawiałam się dłużej. W tym samym czasie widziałam go na słynnej Truskawie za ok.80zł i pomyślałam, nie ma mowy. Wymiana e-mailii z osobą sprzedającą na Allegro utwierdziła mnie w przekonaniu, że produkt jest oryginalny i pełnowartościowy. Wzięłam dwie sztuki :D I wiecie co? Absolutnie nie żałuję!


Puder ma u mnie zastosowanie w postaci wykończeniowej i nie mam mu nic do zarzucenia. To dobry kosmetyk, który zachęcił mnie do dalszego poznania oferty Korres.


Wg producenta jest to idealnie dopasowany prasowany puder matujący dla cery tłustej i mieszanej, wzbogacony o witaminy C i E, nadaje matowy i zdrowy wygląd.


Opakowanie. Tradycyjna kasetka z masywnego plastiku zawiera w środku duże lusterko i gąbeczkę. U mnie ona nie zdaje egzaminu więc od razu pozbyłam się jej. Do aplikacji wybieram pędzel do pudru lub kabuki.

Pojemność 16g

Kolor 42N to neutralny średni beż z domieszką zawierający domieszkę żółci. W zależności od światła jest ona mniej lub bardziej zauważalna.



Puder jest niesamowicie drobno zmielony i świetnie sprasowany, jedwabista formuła sprawia, że praktycznie nie pyli podczas użycia. Dawno już nie miałam do czynienia z taką formułą.
Miękki, na tyle że kilka ruchów pędzla i nabieramy dokładnie tyle, ile potrzebujemy. Powiedziałabym, że jego struktura jest satynowa. Takie jest odczucie, gdy przeciągałam opuszkiem palca po powierzchni.

Na poniższym zdjęciu proszę zobaczyć jak prezentuje się po takim zabiegu.



Tutaj po naniesieniu na wewnętrzną stronę ręki



A w tym przypadku na dłoni


Widać jego delikatność oraz zdolność stapiania się ze skórą, choć to tylko próbki koloru.

Podczas wykańczania/utrwalania makijażu pozostawiał delikatny woal, mgiełkę której nie sposób uchwycić aparatem. Ba! Po kilku chwilach zapominałam, że mam na sobie makijaż. Prezentował się bardzo naturalnie. Ma w sobie lekkość, która do tej pory była mi znana jedynie w pudrach Guerlain.

Wydajny, używałam go codziennie od marca do sierpnia włącznie. Stanowił moją podstawę makijażu jak i drobnych poprawek. U mnie pudry wykończeniowe z reguły są używane do 3, no może góra 4 miesięcy. Dużo zależy od formuły. Dlatego też oceniam, że wspólne 6 miesięcy to dobry wynik.

Podczas używania nie zaobserwowałam żadnych skutków ubocznych jak: zapychanie, podrażnienie. Puder nie zmieniał koloru, nie podkreślał niedoskonałości.

I rzecz najważniejsza. Kwestia matowienia.

Jeżeli ktoś szuka pudru, który zapewni extra mat, to Korres nie jest tym, czego potrzebuje. Ładnie matowi cerę, lecz na zasadzie wygładzenia, ujednolicenia. Twarz nie jest płaska. Za to nieźle trzyma skórę w ryzach i pomimo wydzielanego sebum makijaż nadal wyglądał świeżo i promiennie. Poprawki po kilku godzinach polegały na sięgnięciu po bibułki matujące. Nic poza tym. Czasami w zależności od okoliczności sięgałam po puder, by w przysłowiowy sposób „przypudrować nosek”.

Dobrze współpracował z podkładami takimi jak Parure de Lumiere, Lock It, krem BB Lioele Dollish Veil Vita 1 Gorgeous Purple, Revlon ColorStay, czy kremami tonującymi BB Dr. Schrammek, Caudalie. Jedyny problem jaki miałam to z podkładem Lumene Time Freeze Instant Lift Make-up 2 Honey Beige W tym przypadku nie było to udane połączenie i po kilku godzinach makijaż prezentował się fatalnie. Wymagał konkretnych poprawek.

Dla mnie taki rodzaj wykończenia i zapanowania nad cerą jest wystarczający. Co więcej puder nie przesusza, pozostawia efekt PS’a w realnej wersji. Pomimo swojej lekkości ma niezłe zdolności kryjące, dlatego też dobrze jest się z nim ostrożnie obchodzić. Co prawda trudno nim zrobić sobie krzywdę, lecz jeżeli dołożymy do tego dobrze kryjący podkład i korektor, to efekt maski murowany. Lepiej zaczynać od mniejszych ilości w zależności od cery. Takie jest moje spostrzeżenie.

Zostało mi jeszcze jedno opakowanie w zapasie a jeżeli pojawi się dobra okazja, kupię go ponownie. Gdyby natomiast ktoś szukał zamiennika o równie świetnych właściwościach polecam z oferty Lumene Matte Harmony, czyli mineralny Puder matujący bez talku. Co więcej, kolorystyka stworzona dla jasnych, czy bladolicych karnacji. Kolor 01, który z założenia ma być transparentnym idealnie wpasuje się w potrzeby wszystkich bladolicych.

Znacie coś godnego polecenia z oferty Korres? A może używacie innych pudrów wykończeniowych, które lubicie i chętnie rekomendujecie? :)


Pozdrawiam :)

Drzewko szczęśliwych pędzli Benjabelle Original, po raz pierwszy :)




Benjabelle Original zostało mi przekazane do testów ze strony sklepu internetowego Ula-la-Beauty i tutaj muszę nadmienić, że przyjemnie jest dostać ofertę dotyczącą czegoś, co widniało na mojej zakupowej liście. Drzewko wybrałam w kolorze różowym :)

 
O drzewku nie wiedziałam  nic, dopiero recenzja Hunger For Beauty odkryła nie tylko chciejstwo, ale i miejsce GDZIE można coś takiego nabyć. Niestety wstrzymywałam się, ponieważ moja organizacja cały czas była „w trakcie”, a chciałam mieć od razu docelowe miejsce w którym drzewko/drzewka będą stacjonować. Dlatego też za długo się nie zastanawiałam i wyraziłam zgodę.



Za jakiś czas pojawi się pełna recenzja, lecz na obecną chwilę wiem, że koniecznie dokupię drugie drzewko do kompletu, które będzie idealne wyłącznie pod kątem pędzli do makijażu oczu.


Muszę się przyznać. Tak, jestem gadżeciarą! :D Dla mnie, to drzewko szczęśliwych pędzli! W końcu problem z suszeniem, czy przechowywaniem sztuk, które znajdują się w ciągłym ruchu został rozwiązany. Uważam, że jest to jednorazowy wydatek, do tego całość łatwa do szybkiego złożenia i rozłożenia. Nie zajmuje wiele miejsca, brak problemów z utrzymaniem w czystości :) Dla mnie bomba!

Póki co widzę same plusy i mój pędzle na pewno stały się szczęśliwsze. Niby taki drobiazg ;)
Wspomnę jeszcze o paru kwestiach.

Posiadam spore zasoby pędzli, lubię mieć wybór i długo szukałam pędzli idealnych. Takie poszukiwania przynosiły różne efekty, niemniej jednak w taki sposób nie muszę prać ich regularnie, ale zaczęłam to robić. Kiedyś myślałam, że jeżeli mam pędzle do suchych formuł jak np. minerały, czy kosmetyki w kamieniu to nic się nie stanie jeżeli przełożę to na inną okazję. Nic bardziej błędnego. Moja cera doceniła ten zabieg i to bardzo! A tak naprawdę nie zajmuje on specjalnie dużo czasu. Dlatego też kilka minut i czyszczę pędzle po każdym użyciu.

Jeżeli sięgam po pędzel do pokładu, co czynię rzadko, ale jednak i nie ma zmiłuj. Musi być umyty!
Przy tej okazji planuję zakup słynnej rękawicy z Sigmy KLIK! ale pomyślałam, że spróbuję czegoś tańszego i dlatego za jakiś czas podzielę się wrażeniami z dokonanego zakupu :)))


Zachęcam do zapoznania się z ofertą ULA-LA-BEAUTY, ponieważ w jednym miejscu znajdziecie ofertę różnych firm min. Pat&Rub, Sigma, Bdellium Tools, Madary i wielu innych. Dla mnie to atut, dlaczego? Bo na terenie UK nie znalazłam żadnego innego miejsca, gdzie mogę kupić za jednym zapachem wszystkie wymienione powyżej marki. A przede wszystkim Pat&Rub.



Na zakończenie mała niespodzianka dla Czytelników 1001Pasji :) 

Osoby zdecydowane na zakup wybranego przez siebie modelu drzewka Benjabelle po wpisaniu kodu HEXXANA15 otrzymają 15% rabatu :) 


Natomiast na pierwsze zakupy w ULA-LA-BEAUTY, na cały asortyment możemy wykorzystać kod ULB10WELCOME, jednak uwaga- oferty i kody się nie łączą. Wybieramy jedną z dwóch opcji.

Kody są ważne do końca listopada 2013, chyba że nastąpi jakaś zmiana, to o niej poinformuję.



Co myślicie o takim rozwiązaniu? 

Sama podążam, za maksymą firmy- Your brushes deserve  the Best -zgodzicie się z tym? :)





Pozdrawiam :)

Kosmetyczny pamiętnik : I ♥ ma Trousse Bio-Beaute Nuxe




Postanowiłam podzielić się dzisiaj moimi wrażeniami odnośnie zestawu Bio-Beaute Nuxe, który pokazywałam przy okazji prezentacji zakupowego podsumowania :)  KLIK!

Nie jest to w żaden sposób recenzja, raczej pierwsze wrażenia na bazie zestawu w postaci mini produktów. Seria zaciekawiła mnie przy pewnej okazji i postanowiłam spróbować. Uważam, że taki przegląd zawsze pozwoli podjąć decyzję, czy chcemy bliżej poznać markę, czy też nie.
Miniaturki znajdowały się w praktycznej kosmetyczce, która zostanie ze mną na dłużej ;) dodatkowo kartonik z pełną informacją, jakie kosmetyki znajdziemy w zestawie oraz składy INCI.

Linki, które użyłam dla czterech pierwszych kosmetyków prowadzą do znanego mi od lat Beaute 
Test http://www.beaute-test.com/  Działa on bardzo podobnie jak słynne MakeupAlley Product Reviews które bardzo sobie cenię i jest dla mnie dużo bardziej rzetelniejszą bazą niż Wizażowe KWC.... Jeżeli nie znacie, gorąco zachęcam.


Kosmetyczka zawierała 5 miniaturek:

Eau Demaquillante Micellaire A L'eau D'Orange KLIK!
Exfoliant Doux Confort Visage Aux Fruits Rouges KLIK!
Emulsion Lissante Hydratante 24H Aux Cellules De Clementine KLIK!
Crème Mains Haute Nutrition Au Cold Cream Naturel KLIK!
Shampooing Usage Frequent A L’eau Florale de Verveine Et Derive De Coco KLIK!

W skrócie zaprezentuję każdy z produktów. Na wstępie zdradzę, że kilka z nich zrobiło bardzo dobre wrażenie i na pewno spotkamy się ponownie tym bardziej, że mam dostęp i bez zbędnych problemów mogę je kupić.

Pamiętam jak na początku narzekałam, że w UK brakuje mi wielu produktów. To jednak były pozory, bo wystarczy użyć wujka Google, by znaleźć dostęp do tego, czy tamtego. Może i stacjonarnie nie kupię wszystkiego, lecz nie ma to większego znaczenia w obliczu kiedy mogę zamówić online. I problem się rozwiązuje ;) Ale do rzeczy!


Eau Demaquillante Micellaire A L'eau D'Orange



To nic innego jak płyn micelarny, który ma przyjemny cytrusowy aromat. Z racji tego, że ja nie używam miceli do demakijażu oczu, to nie poruszę tej kwestii. Za to przyjemnie odświeża skórę zastępując np. tonik i spodobało mi się przemywanie nim oczu każdego ranka. Z usunięciem makijażu radzi sobie nieźle. Nie mam zastrzeżeń.

Okazał się łagodny dla mojej kapryśnej cery. Zrobił dobre wrażenie i jak pojawi się okazja, to kupię go w pełnowymiarowym opakowaniu. Pomimo, że nie wyróżnia się niczym szczególnym na bazie moich ulubionych miceli jak Vichy i Caudalie, to odmianą jest piękny zapach. Wprowadza nowy element do codziennej rutyny. Aczkolwiek ma silnego rywala, wodę Uriage. O niej przy innej okazji będzie.



Exfoliant Doux Confort Visage Aux Fruits Rouges



Scrub przeznaczony dla wszystkich rodzajów skóry, nawet wrażliwej. I muszę przyznać, że gdybym nie miała swoich ulubionych peelingów, to sięgnęłabym po pełnowymiarowe opakowanie. A może spotkamy się ponownie, kto wie? :)

Ma gęstą i bogatą konsystencję o przyjemnym zapachu. Podobnie jak micel, brak tutaj jakiejkolwiek sztuczności. Aromat, który po raz kolejny pieści zmysły :) I muszę przyznać, że to podstawowy atut tych produktów. Mój nos ostatnio stał się bardzo wyczulony :D

Producent zaleca nałożyć scrub na suchą skórę po czym zwilżyć, a podczas kontaktu z wodą pojawia się delikatna pianka, mleczna emulsja. W ten sposób masujemy buzię i spłukujemy po kilku chwilach. Pomimo zawartości drobinek jest on bardzo łagodny, ale zarazem dobrze złuszcza. Bardzo wydajny, ta maleńka tubka starczyła mi na 3 użycia.

Dobrze było poznać kolejny peeling o udanym składzie oraz bardzo dobrych właściwościach złuszczających. Nie odnotowałam żadnego podrażnienia, zaczerwienienia. Cera po użyciu była gładka o jednolitym kolorycie.




Emulsion Lissante Hydratante 24H Aux Cellules De Clementine



Krem na dzień/na noc w postaci przyjemnej emulsji skierowany dla cery normalnej i mieszanej. Producent obiecuje 24 godzinne nawilżenie. Dla mnie to trochę taka bajka ;) Jest to przyjemny produkt, który delikatnie natłuszcza ale przede wszystkim nawilża. Dobra opcja na okres wiosenno-letni, wczesna jesień. Stanowi udaną bazę pod makijaż.

Gdybym miała go opisać jednym słowem, powiedziałabym że jest przyjemny. I tyle :)
Myślę, że na rynku jest wiele podobnych produktów, które spełniają identyczną rolę. Dlatego też zużyję do końca i zapomnę ;) pamiętając o zapachu :D



Crème Mains Haute Nutrition Au Cold Cream Naturel



Czy krem do rąk może zachwycać? Może :D i tutaj odrobinę brakuje mi trzeźwego spojrzenia, ponieważ moim ulubieńcem od lat jest krem do rąk z Nuxe Reve de Miel KLIK! Nie mam problematycznej skóry na dłoniach, w większości przypadków działa większość mazideł ale ja kocham ten krem. Wracam do niego regularnie i jeżeli miałabym wskazać tylko jeden produkt w kwestii pielęgnacji moich dłoni, to będzie właśnie Nuxe Reve de Miel! Niebawem napiszę dlaczego :) a wracając do Crème Mains Haute Nutrition Au Cold Cream Naturel myślę, że zagości u mnie pełen wymiar choćby po to, by przekonać się, jak będzie sobie radzić w dłuższej relacji.

To, co mi się podoba: lekka formuła, która szybko się wchłania; nie zostawia lepkiej warstwy i odczuwalnie nawilża. Dłonie stają się przyjemnie jedwabiste w dotyku. Świetnie wspomaga proces gojenia się ran, miałam kilka zadrapań i śladów po nożu, które szybko zniknęły. Radzi sobie z tzw. zadziorami, uszkodzonymi skórkami.

Liczę, że miniatura to dobry wstęp do dalszej znajomości.


Shampooing Usage Frequent A L’eau Florale de Verveine
 Et Derive De Coco

Szampon bio, który łagodzi, zmiękcza, nawilża czy to możliwe? Byłam trochę sceptycznie nastawiona, szczególnie że ostatnia przygoda z mocą Łagodności z P&R średnio wypada... A jednak!


Szampon ma obłędny zapach, przyjemną żelową konsystencję i jest bardzo wydajny. Jak na produkt tego typu nawet za bardzo nie plącze włosów, świetnie radzi sobie ze zmyciem oleju! Świetne właściwości łagodzące. Moja skóra głowy szybko doceniła tę część i faktycznie pozostawia włosy nawilżone, zmiękczone. Nie muszę sięgać po odżywkę po jego użyciu. Brzmi jak ideał i liczę, że nie zawiodę się na nim w bliższej relacji. Kupię na pewno.

Jak widzicie dzięki takiemu pakietowi poznałam wycinek firmy, która mnie zaciekawiła i na pewno do niej wrócę. To był udany zakup, zestaw kosztował 9,90 Euro i za niewielką kwotę zapoznałam się z kilkoma kosmetykami, których pewnie nie chciałabym kupować w ciemno.

Wiem, że firma dla większości jest trudno dostępna lub mało znana, ale może któraś z Was ma inne doświadczenia ?

Poczułyście się zaintrygowane którymś produktem, porozmawiajmy :)


Pozdrawiam :)