Zaskakujący duet :)




Nie boję się określenia „bubel” jednak staram się go nie nadużywać. W moim odczuciu każdy produkt ma dobre i złe strony, czasem z przewagą jednego lub drugiego, ale zdarzają się także takie kosmetyki, które trudno jest sklasyfikować jednoznacznie. Dlaczego? Ich zalety w przedziwny sposób mieszają się z wadami, sprawiają, że sięgamy po nie bez entuzjazmu i zazwyczaj nie zamierzamy do nich wracać mając w pamięci brak działania na linii obietnice producenta, nasze oczekiwania, działanie. A jednak pomimo rozczarowania, pewnych minusów nadal znajdują swoje miejsce na naszej półce...

Jak to jest? :)

Pewnie nie do końca uda mi się odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ kosmetyków nie jestem w stanie zakwalifikować do Osobliwych ulubieńców, na pewno nie są w moim odczuciu bublami :P Świadoma plusów i minusów sięgam w ich stronę mając przeczucie, że nie będzie to ostatni raz :D


Dzisiaj chcę zaprezentować Mgiełkę do układania włosów oraz Oliwkę do ciała i kąpieli dla niemowląt i dzieci z Pat & Rub.



Oliwka do ciała. Nie sugerowałam się przeznaczeniem dla niemowląt i dzieci. To jest nadal oliwka a mnie zainteresował skład.

Kompozycja:

Olej słonecznikowy* - 30% - Zawiera kwas Omega 6, woski, fosfolipidy (lecytyna), karoteny, witaminę E. Wzmacnia bariery naskórkowe, doskonale zmiękcza i wygładza skórę. Ma działanie przeciwrodnikowe, przeciwzapalne i normalizujące.
Olej sezamowy* – 25% - Zawiera kwas Omega 6, zwiększa barierową funkcje skóry, zmniejsza utratę wody przez naskórek oraz zwiększa elastyczność skóry. Przywraca właściwe nawilżenie skóry. Silny antyutleniacz.
Olej sojowy* – 15% - Zawiera dużą ilość flawonoidów, lecytyny, steroliny i witaminy E. Wzmacnia naturalną barierę obronną skóry.
Olej winogronowy* -15% - Zawiera niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, fitosterole, witaminę E, dzięki czemu wykazuje działanie przeciwrodnikowe. Działa ochronnie.
Olej bawełniany* – 5% - Łagodzi i regeneruje nawet bardzo podrażnioną skórę. Osłania, odżywia i łagodzi podrażnienia.
Naturalna witamina E* – Wymiatacz wolnych rodników, działa przeciwzapalnie.

*wszystkie surowce, z których skomponowany jest kosmetyk mają certyfikat naturalności


Do tego lubię produkty tego typu w codziennej pielęgnacji skóry. 

Opakowanie to klasyczny pojemnik ze sztucznego tworzywa, wygodny i praktyczny. Dozownik w postaci pompki bardzo trafiony. 

Konsystencja niczym nie zaskakuje, ale właściwości już tak. Bardzo szybko się wchłania. Nie pozostawia tłustej i lepkiej warstwy na mojej skórze. To lubię. Łagodzi i koi. Wykorzystuję ją do demakijażu twarzy nie oczu! oraz pod prysznicem. Świetne spisuje się w różnych kombinacjach, więc co jest z nią nie tak?

Zapach!

O ile na początku wydaje mi się on przyjemny to z czasem w kontakcie z moją skórą zmienia się. Trudno jest mi to sprecyzować, lecz odbiera to przyjemność podczas używania i chociaż korzyści są naprawdę na plus, w obliczu wątpliwego aromatu sięgam po nią sporadycznie, w dużych odstępach czasu.
Co prawda miałam styczność z gorszymi aromatami w produktach do pielęgnacji ciała i staram się nie zrażać, bo doceniam jej zbawienne działanie, ale jednak wpływa na komfort stosowania. Burzy harmonię :)
Pojemność 250ml w cenie podstawowej 65zł, ale w P&R kupujemy niczym w YR, są ciągle jakieś promocje i rzadko kupujemy coś w regularnej cenie.  Z drugiej strony wolałabym, by firma rozważyła większą pojemność i dopracowanie zapachu.... :)

Na obecną chwilę mam drugie opakowanie oliwki i wstrzymuję się z decyzją, czy kupić kolejne. Z jednej strony korci mnie niesamowicie, ponieważ moja skóra twarzy nie czuje różnicy pomiędzy Oliwką P&R a olejkiem PreCleanse z Dermalogica, który mało korzystnie wypada cenowo w obliczu P&R. Ale ta wątpliwa woń...

******


Mgiełka do układania włosów miała stać się odpowiedzią na moje poszukiwania produktu idealnego. Niestety do tego nie doszło...

Mgiełka do Układania Włosów to idealny kosmetyk naturalny do stylizacji i utrwalenia fryzury:
Dodaje blasku, sprężystości, ułatwia układanie włosów
Z organicznym kompleksem nabłyszczającym i ochronnym
Mgiełka ułatwia ułożenie włosów, ale dodaje im również życia i blasku. Sprawia, że włosy wyglądają pięknie, nie elektryzują się, są podniesione u nasady i wygładzone.
Jednocześnie Mgiełka pielęgnuje i odżywia. Chroni włosy przed czynnikami zewnętrznymi. Reguluje pracę skóry głowy.



Nie wiem, co producent rozumie przez stylizację, ponieważ od pierwszej aplikacji mgiełka szybko wnika we włosy i... skleja je. Aby wspomóc się np. suszarko-lokówką muszę włosy na nowo rozczesać a stanowi to problem. Jak można szybko pracować z produktem, który od samego początku skleja i usztywnia włosy?

Gdzie jest sprężystość i ułatwienie układanie włosów? Oraz cała reszta zapewnień?
Zacznę od tego, że atomizer nie rozpyla delikatnej mgiełki tylko od razu jest to dość skoncentrowany strumień. Produkty utrzymane w takim charakterze osiadają delikatnie na włosach i tworzą woal, który można poddać dowolnej stylizacji lub produkt wniknie we włosy np. wydobywając skręt.

Z takimi mgiełkami do tej pory miałam przyjemność. Produkt P&R jest odmienny, wyłamuje się z tego schematu.
Kosmetyk intensywnie pachnie lawendą, co prawda to nie zaskakuje, ale uprzedzam osoby, które nie przepadają za nią. Jest aromatycznie :)

Byłam trochę zła na siebie, bo miałam okazję sprawdzić ją przed zakupem a nie zrobiłam tego. No, ale tak to bywa. 

Opakowanie to zwyczajna butelka ze sztucznego tworzywa, atomizer mógłby mieć lepszy rozpylacz. Może zostanie to dopracowane? :)

Konsystencja płynna.

Pewnie odstawiłabym ją na bok i zapomniała, lecz zapuszczam włosy i od dłuższego czasu ich długość pozwala na upięcie. W tym momencie pojawia się problem z tzw. „baby hair” oraz kosmykami, które zostały wycieniowane. Pomimo, że zyskują na długości to dobrze jest wspomóc się spinkami/opaską i przez przypadek pewnego dnia już po uczesaniu postanowiłam spryskać włosy tą mgiełką. Ha! To był świetny pomysł :) Nieznośny „wicherek” został ujarzmiony a jednocześnie został podkreślony połysk.

Lakieru od włosów nie używam od x czasu. W zasadzie było to tak dawno temu, że nawet nie pomyślałam o jego zakupie a wykorzystanie mgiełki P&R przyniosło świetne efekty. Na dodatek przedłuża świeżość włosów, po rozpuszczeniu łatwo wyczeszemy ją a włosy będą ładnie się prezentować.

I druga rzecz. Suchych szamponów za bardzo nie mogę używać, w większości przypadków podrażniają mi skórę głowy natomiast, kiedy z dużej odległości użyję owej mgiełki jestem w stanie bez problemu rozczesać włosy, uniknąć efektu sklejenia i cieszyć się udaną fryzurą przez cały dzień. Przy okazji moje miękkie włosy są utrzymane w ryzach, delikatnie usztywnione a w dotyku czuję pogrubienie, pewną mięsistość, jaką normalnie moje włosy się nie charakteryzują.
Pojemność 125ml w cenie podstawowej 45zł, ale tak jak już zostało ustalone warto korzystać z promocji, programu lojalnościowego, itd. :)
 
Mgiełka na moich włosach nie znajduje zastosowania, jakie rekomenduje producent, ale za to spisuje się doskonale w innym wydaniu. Przez długi czas myślałam, że po prostu taki już urok odrastających włosów, że będą fruwać dookoła głowy. Nie skarżę się na to. Cieszę się że rosną, ale jeżeli mogę je poskromić za pomocą mgiełki to, dlaczego nie? :)

Znacie te produkty? A może Wasze wrażenia są zupełnie inne?
Czy w swoich zasobach posiadacie kosmetyki o podobnym działaniu? :)))

Pozdrawiam :)))

106 komentarzy:

  1. Robiłam zakupy w P&R w sobotę i zastanawiałam się nad zakupem tej mgiełki. Wybrałam jednak inne produkty, ale Twoje uwagi wezmę sobie do serca i jeśli będę miała możliwość to przed zakupem przetestuję mgiełkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izis namawiam na wypróbowanie :) gdybym sama to zrobiła to wiedziałabym czego się spodziewać, a tak ta relacja była trudna....

      Co brałaś ciekawego? bo sama teraz dumam nad zamówieniem, mają dobre promo do 13 września.

      Usuń
  2. w moim odczuciu wszytsko co ma za zadanie stylizację włosow a je skleja na dzień dobry jest do wyautowania, szczególnie gdy ma sie ich niewiele i sa cienkie
    a sama nazwa "mgielka" nie kojarzy mi się ze stylizacją, lecz ze zwilżeniem włosów po którym musze umyć wlosy, bo dobrze nie wyglądają --> tak u mnie działają mgiełki i jakiekolwiek moczenie ich.
    Hexx a z takimi przklepanymi bejbikami nie czujesz się hmn... dziwnie?? bo ja czuje się jakbym miała ulizane, przylizane włosy i od razu w lusterku widzę Paszteta :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne podejście do zastosowania mgiełki :) jednak tutaj ktoś rozminął się z powołaniem tworząc nazwę...
      Co do samych mgiełek, to miałam wiele różnych produktów w tym tylu i większość sprawdza się. I ile nie przedobrzysz z ilością :P

      A co do efektu, to nie. Nie ma efektu ulizania, całość wygląda bardzo naturalnie ale włosy są ujarzmione. Do szału doprowadzał mnie sterczący "wicherek" :DDD a teraz to jest pod kontrolą :)
      W końcu też mogę zrobić sobie mojego "dobierańca" i nic nie wystaje, a odpuszczam spinki.

      Usuń
    2. myślę, że efekt i działanie zalezy od włosa :) ja mam tendencję do hojnego uzywania kosmetyków jednak mgiełka jakakolwiek u mnie powoduje efekt : idz umyj się :)

      Usuń
    3. Na pewno ma znaczenie :)
      Sama mgiełki bardzo lubię bo one najlepiej wpływają na podkreślenie skrętu w moim przypadku.

      Usuń
  3. Mocno zaintrygowała mnie oliwka. Przyglądam się stronie P&R bo mam ochotę na kilka produktów, no i ekoAmpułka mi się kończy... czekam na promocje.

    Jeśli mgiełka skleja włosy, to już wiem, że u mnie by była totalna masakra. Wszystko co choć w minimalnym stopniu je skleja muszę używać w tak małych ilościach, że prawie w ogóle. Mam cienki i delikatny pojedynczy włos, strasznie podatny na sklejanie i obciążanie. Choć ciekawy sposób wymyśliłaś na mgiełkę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balbino widzę, że mamy podobne włosy w sensie charakterystyki. Dlatego też staram się dobierać produkty, które ich nie obciążą i nie skleją, bo inaczej włosy nadają się do mycia....

      Szkoda, że nie wiedziałam bo z chęcią bym się podzieliła oliwką.

      Rozwiązanie nieoczekiwane wobec mgiełki, ale bardzo użyteczne i przyznam, że w takim wydaniu jest dużo bardziej skuteczna niż lakier do włosów :)

      Usuń
    2. jest promocja na ekoampułki -20% ;)

      Usuń
    3. Z tego tytułu sama zastanawiam się nad zakupami :)

      Usuń
  4. Czuję się jak ostatni dinozaur nie mając nic z p&r, ale i nic mnie też specjalnie nie kusi - ponoć krem do rąk jest niezły, ale, że się tak kolokwialnie wyrażę, bez jaj - krem za 60 zł?!
    Mgiełka byłaby niezła, ale wszystko, co skleja włosy, jest u mnie na aucie - i bez tego moje włosy wymagają codziennego mycia, bo są dramatycznie przyklapnięte :x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo doceniam ich ampułki, odpowiadają mi oraz masła do ciała. Seria Rozgrzewająca ma obłędny zapach a ja uwielbiam cynamon ♥
      Balsamy do rąk miałam, takie sobie. Nie mam wymagającej skóry na dłoniach ale przeciętnie wypadają w obliczu cen... Mam kilka ulubionych produktów i finalnie do firmy się przekonałam.

      Usuń
  5. Nie znam ani jednego, ani drugiego produktu, mgiełka mnie nie interesuje kompletnie, ponieważ raz na ruski rok używam " coś " do stylizacji, czasem jest to żel, czasem lakier, nic poza tym, i to raczej stosuję, aby się nie zmarnowały, a nie z konieczności, grzywka zniwelowała problem z baby hair :)
    Ale oliwka mnie zaciekawiła, moje dzieci stosują kilka kosmetyków z tej linii ( balsam do ciała, szampon i krem do buźki ) każdy z nich pachnie hmmm... dziwacznie, prócz szamponu, ten ma przepiękny zapach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nawet grzywka nie zakryje tego efektu :P Przechodzę przez taki etap odrastania włosów, że sterczą z każdej możliwej strony ;)))

      Czyli może taki ich urok.... Działaniem oliwki jestem zachwycona, co więcej jest to dla mnie świetna alternatywa wobec ulubionego olejku PreCleanse. P&R zwycięża pojemnością i ceną dlatego może z czasem uodpornię się na ten zapach... :D

      Usuń
  6. Ja się psikam mgiełką do twarzy pomarańczową. Nie wiem czy coś robi, za krótko się psikam ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie taki rodzaj mgiełek nic nie robi poza zwilżeniem włosów :P Dlatego szukam czegoś nowego, kupiłam mgiełkę z Osmo. Zobaczymy :)

      Usuń
  7. Mnie nadal ta firma jakoś nie przekonuje, ceny wygórowane a składy przeciętne :?
    Czegoś im jednak brak żebym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiedziałabym, że składy mają przeciętne. Tutaj mylisz się ;) Może nie wszystkie są dopracowane na tip top, ale wyróżniają się na polskim rynku. To muszę uczciwie przyznać :) Ale każda z Nas ma swoje wytyczne przy zakupach :)))

      Usuń
    2. Dokładnie Hexxano, składy tych kosmetyków są świetne!
      Ja używam naprawdę wielu produktów z tej firmy i prawie wszystkie się sprawdziły :-)

      Usuń
  8. Hmmma a może stad ten dziwny zapach oliwki bo jednak nie ma w sobie żadnego zapachu i po prostu pachnie specyficznie jak na olej przystało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie, praktycznie każdy olej ma swój zapach. Specyficzny aromat wyczuwam w większości przypadków, wszystko zależy od rodzaju. Kompozycja na którą składają się poszczególne oleje jest mi dobrze znana po rozłożeniu na czynniki pierwsze.
      Bardziej mam wrażenie, że przy takiej mieszance ma to wpływ i w rezultacie mieszają się w taki a nie inny sposób.

      Usuń
  9. Ostatnio chętnie robię tam zakupy i żal że zrobiłam zanim przeczytałam Twój post. Na pewno bym zamówiła sobie mgiełkę. Póki co maam dwie mgiełki, jedną do twarzy różaną i drugą do ciała, żurawinową. :) Uwielbiam obie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Docia na pewno jeszcze będziesz miała okazję :)
      Sama planuję zakup mgiełki różanej do twarzy. Seria z żurawiną nie dla mnie. Nie przepadam za tym zapachem...

      Usuń
  10. mam ochotę na p&r, ale nie wiem po Twoim poście, czy rozsądnym jest kupowanie w ciemno? Udam się chyba do Sephory i poniucham :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli masz tylko Sephorę pod nosem to sprawdź, weź próbkę :)

      Usuń
    2. zrobię tak, nie będę ryzykowała, tym bardziej, że ja zapachowy freak jestem :) Ich seria z trwaa cytrynową jest fajna, podobała mi się, jak otworzyłam uderzyła mnie po nozdrzach, ale z czasem zapach (po utlenieniu) już mi sie mniej podobał...

      Usuń
  11. No proszę :) Dobrze, że udało Ci znaleźć nowe (i w sumie zdrowsze niż lakier) rozwiązanie dla tej mgiełki. Żeby ze wszystkimi nieudanymi zakupami tak się dało ;)

    Skusiłam się ostatnio na kilka kosmetyków Pat&Rub, ale póki co zaczynam od klasycznych hitów do ciała, czyli masło, peeling i balsamy do rąk :) Miałam w głowie miłe wspomnienie po odlewkach od Ciebie, więc tym chętnie skorzystałam z rabatu na stronie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) to było niezłe odkrycie :D ale masz rację, rozwiązanie jest zdrowsze i bardziej przyjazne dla włosów.
      Szkoda, że nie można takich wariantów zastosować w każdym wypadku... bo na niektóre produkty brakuje mi pomysłu i lądują w koszu.

      A z jakiej serii wybrałaś? Relaksującej/Home Spa? bo jak dobrze pamiętam to coś z tego poleciało do Ciebie :) Cieszę się, że odlewki były przydatne.

      Usuń
    2. Balsam z Home Spa dostałam na spotkaniu, ale zachęcił mnie na tyle, że zdecydowałam się na linię rewitalizującą - balsam do rąk, masło i peeling :) Obwąchałam je dokładnie podczas prezentacji pani Marty i stwierdziłam, że to jest to :)

      Usuń
  12. Ja z P&R miałam bogaty balsam do stóp i krem do rak. Na początku zapach piękny, a po pewnym czasie nie mogłam go znieść wręcz utrudniał mi zasypianie. Balsam do rąk ma taką konsystencję, ze nadaje się tylko na noc. Teraz stoi i kwitnie ;)
    Krem do stóp nie zrobił nic, a nawet skóra była bardziej sucha niż przed stosowaniem. Skończył na włosach bo tam sprawdził się dobrze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam i pisałam o tym balsamie, nie bardzo się polubiliśmy. Produkty do rąk oceniam jako przeciętne. A zapachy potrafią być męczące i firma bazuje na monotonnych mieszankach... I to także nie zachęca ;)

      Usuń
  13. oho, uderzyłaś w czuły punkt ;D Że niby ta oliwka tak samo dobrze zmywa? Czuję się zaintrygowana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej kwestii oliwka bardzo mile mnie zaskoczyła. Co prawda trudno porównać te dwa produkty, ale jest to pewne zastępstwo. Na pewno dużo lepiej z demakijażem radzi sobie P&R niż Hipp, do tego łatwiej łączy się z wodą i np. mydłem Alepp/pianką po które na koniec sięgam. Myślę, że wato spróbować :)
      Sama jestem na rozdrożu bo w sumie PreCleanse jest bardzo wydajny ale ma tylko 150ml a oliwka 250ml. No i cena.

      Będę musiała przemyśleć sprawę, chyba że trafię na jeszcze coś lepszego lub dobre promo na Dermalogicę :)

      Usuń
  14. Używam tej mgiełki od roku, obecnie trzecie opakowanie.
    Rozprowadzam ją na mokre włosy, więc nie ma mowy o sklejaniu.
    Co do układania to rzeczywiście działa baaardzo delikatnie, używam jej na codzień, kiedy nie potrzebuję dużego utrwalenia.
    Mgiełka ta nie obciąża moich cienkich włosów, za to wielki plus! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę musiała sprawdzić jak spisze się na mokrych włosach bo do tej pory dawałam ją na suche lub podsuszone więc może to też ma znaczenie? Jeżeli się nie uda to i tak nadal będzie miała swoje zastosowanie w obecnej postaci :)
      Dziękuję za podpowiedź :*

      Usuń
  15. nie znam tych produktów:(
    oliwkę używam Hipp, a włosów jakoś szczególnie nie układam:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oliwkę Hipp znam, nawet mam jeszcze mały zapas ale przy mojej skórze nigdy za wiele takich produktów :) No i lubię odmianę.

      Usuń
  16. nie znam tych produktów, chociaż po oliwkę do ciała sięgam bardzo rzadko. nie lubię tego uczucia na skórze :) taka mgiełka może by mi się przydała, ale chyba lubię ten swój bałagan na głowie :D
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja skóra jest sucha więc wszelkie oleje/oliwki są zawsze mile widziane :)
      Bałagan niby jest dobry, ale jak włosy fruwają dookoła głowy to nie jest coś, co lubię...

      Usuń
    2. moje dzięki regularnemu olejowaniu zrobiły się jakby... cięższe? ale na szczęście nie przy skórze, tylko na długości. pewnie dlatego, że używam cięższego kalibru na włos, a lżejszego na skórę :)

      Usuń
  17. Podoba mi się Twoje podejście. Właśnie zmagam się z takim produktem. Sławetny balsam Nivea. Cały czas myślę co by tu zrobić, aby mu jakoś pomóc. Zazwyczaj jak mi coś nie pasuje to puszczam w świat. Mam też np. taki olejek w sprayu z Avon - zupełny bubel, ale dosyć ładnie pachnie, więc czasem używam jako zapachu :) Ale jestem kiepska w dawaniu drugiej szansy kosmetykom. Muszę potrenować biorąc Ciebie za przykład :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku to jeszcze nie jest druga szansa ;) Pod pewnymi względami te produkty mi pasują i pomimo minusów mają też atuty. Lubię też wiedzieć, że wykorzystałam możliwości do końca. Nie zawsze tak się dzieje, ale dużo zależy od samego produktu/marki.

      Trochę czytałam o tym balsamie, ale ominął mnie ten szał. Opinie są rozbieżne, ale myślę że to może być fajny produkt na wyjazdy. A może do depilacji się przyda? :D

      Moje podejście wynika też z tego, że są to moje zakupy, moje wybory. Nie lubię mieć poczucia, że wywalam pieniądze do kosza.... choć w niektórych wypadkach tak się zdarza. I nie lubię jak się coś marnuje.

      Usuń
  18. Jeśli spray "sika" zamiast tworzyć mgiełkę, to już wiem, że go nie polubię :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, nie określiłabym że "sika" :DDD ale jest na tyle skoncentrowany, że nie ma tego mgiełkowego efektu. Atomizer nie jest w stanie rozpylić produktu w delikatny sposób.

      Usuń
  19. Niestety, nie znam żadnego kosmetyku P&R. Raz miałam okazję powąchać krem do rąk, ale po tym ciężko wyrobić sobie opinię.
    Jak wspomniała jedna z dziewczyn, podziwiam za dawanie kosmetykom drugiej szansy. Ja jestem bardziej bezwzględna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku trochę trudno mówić o tzw. drugiej szansie, bardziej pragmatyczne podejście do tematu :)a z mgiełką zadecydował przypadek.
      U mnie dużo zależy od firmy i samego produktu. Bywa, że nie dam się przekonać za żadne skarby i już ;) a czasami, tak jak tym razem samo się ułożyło ;)))

      Usuń
  20. to jest ta mgiełka, którą Karmonowe Usta tak mocno chwaliła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest ten sam produkt. Myślałam nawet, że trafił mi się fulereny egzemplarz.... Ale nie, taka jej "uroda".

      Usuń
    2. cóż, kosmetyki u każdego mogą inaczej działać :)
      mnie by raczej odstraszył zapach lawendy. nie lubię za bardzo :/

      Usuń
    3. Zdarza się :) ale dostałam kilka pomysłów w komentarzach na inne wykorzystanie mgiełki więc na pewno ponowię temat :)
      Lawendę uwielbiam w każdym wydaniu więc to był świadomy krok :D

      Usuń
  21. Nie znam i nigdy nic nie używałam.. Ceny mnie trochę zabijają:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas kupuję na promocjach i korzystam z programu lojalnościowego więc to aż tak bardzo nie boli po kieszeni ;)

      Usuń
  22. Balsam z seri sweet p&r na roztepy też tak nie fajnie pachnie, ale w tej kwestii to dla mnie nie jest tak bardzo istotne w końcu ma działać a nie pachniec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko przyjemny zapach przyciąga dodatkowo i umila używanie :)

      Usuń
  23. W temacie oliwek to moim ulubieńcem jest Hipp :) Ta mnie jakoś nie pociąga, ale design ma całkiem fajny, trzeba przyznać :)
    A mgiełka, skoro jest lawendowa, odpada. Lubię lawendę, ale zazwyczaj jako dodatek, a nie główny zapach ;) Ostatnio używam do włosów mgiełki aloesowej z Equilibrii i fajnie się sprawdza, bo ułatwia rozczesywanie i niczego więcej nie wymagam :) Fajnie, że znalazłaś dla niej babyhairkowe zastosowanie - ja w tym celu używam olejku z Nuxe i też fajnie się sprawdza na razie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hippa także lubię, ale u mnie zastosowanie znajdzie każda oliwka/olejek itd. Taki urok mojej skóry :)

      Olejek na moje włosy w ciągu dnia, nawet w min. ilości to nie jest dobry pomysł. Unikam takich połączeń :P
      Lubię mgiełki bo one w moim przypadku wspomagają skręt i głównie dlatego szukam produktu idealnego :)
      Equilibra "wisi" na mojej liście i będę w Polsce za parę tygodni to spróbuje coś namierzyć. Ciekawa jestem jak się u mnie spisze. Mam nadzieję, że dostanę w SuperPharm to co będę chciała.

      Usuń
    2. Wiadomo, nie każdemu służą olejki przy ujarzmianiu włosia :)
      Haha, widzę, że moje rekomendacje skutkują ;) Bardzo się z tego cieszę :)
      Gdybyś w SP nie znalazła [ ja ostatnio swoje produkty stamtąd kupowałam chyba na finalnej wyprz, bo wszystko było do -60% ], to zawsze zostaje jeszcze ZikoDermo :)

      Usuń
  24. nie znam żadnego :) oliwki mnie nie kuszą, bo nie uzywam ;) ale na mgiełkę spojrzę przychylnym okiem następnym razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto spróbować jak lubisz takie kosmetyki :)

      Usuń
  25. Ja w sumie mam tylko peeling do ust z Pat&Rub, który sama sobie kupiłam. Mój facet ma balsam po goleniu. Jest 1:1 :)
    Mnie trochę przerażają ich ceny. Może niektóre produkty są fantastyczne, ale wydaje mi się, że przesadnie robią sobie PR firmy, która ma takie ceny, że kosmetyki MUSZĄ być fenomenalne. A tak niestety nie jest.
    Co do mgiełki, to chyba im się pomyliło, gdy nazywali produkt. Wprowadzają czymś takim konsumenta w (mniej lub bardziej zamierzony) błąd. Ja, tak jak ktoś już wspomniał, mgiełkę odbieram, jako coś, co nawilży włosy i będzie lekkie. A tu takie coś... Jak coś mi skleja włosy, to od razu idzie do kosza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam ochotę na ten peeling, ale uznałam że dla mnie to jest typowy gadżet, który utknie na dnie szuflady. Darowałam sobie ;)
      Odnoszę wrażenie, że PR niewiele różni się od pozostałych firm na rynku za to użytkowniczki stworzyły też niezłą otoczkę...
      Uważam, że można pośród oferty znaleźć lepsze i gorsze produkty, tak jak w każdej innej marce.

      Ową "mgiełkę" wystarczyło nazwać inaczej i byłoby wiadomo, a tak? w moim odczuciu mgiełki mają nawilżać, wpływać na skręt włosa i być lekkie. Tutaj zdecydowanie dostaję produkt utrwalający. Na szczęście sklejanie włosów nie jest takie jak w przypadku spray'u z Yves Rocher.

      Usuń
  26. nie miałam jeszcze żadnych kosmetykow z P&R i z chęcią bym je wypróbowała... ale z drugiej strony odnoszę wrażenie, że można kupić równie dobre produkty w niższych cenach... ale mogę się mylić. może kiedyś będę miała możliwość to sprawdzić. póki co muszę się obejść smakiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy szuka czegoś dla siebie :) Dla przykładu większa część populacji w blogosferze zachwyca się ofertą Sylveco a ja teraz mam kolejny produkt na półce i już wiem, że ta marka jest dla mnie skreślona. Zużyję lub nie to, co mam i koniec.
      Niektóre kosmetyki P&R są mocno przereklamowane, lecz mimo wszystko firma trzyma określony poziom i warto poznać pewien wycinek oferty.

      Usuń
  27. czyta się jak kryminał :-D normalnie czekałam na jakiś zwrot akcji i wzmiankę na końcu, że zabił lokaj... znaczy lotion, a tu takie rozczarowanie!
    świetne recenzje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha. Niestety, zwrot akcji pokazał inne oblicze :) Może następnym razem :)))
      Dziękuję :*

      Usuń
  28. Pat&Rub jest mi w ogóle nieznaną marką, jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przed Tobą :) Poza tym oferta na rynku jest tak bogata, że trudno jest być "z każdym i wszędzie" :)))

      Usuń
  29. Jestem zaskoczona, że oliwka się wchłania i nie pozostawia po sobie śladu! To naprawdę ogromny plus (jak dla mnie). Z tym zapachem to jestem ogromnie ciekawa. Jak dla mnie oliwki kojarzą mi się z niemowlakami i tym pięknym zapachem ich ciałka ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maggie weź pod uwagę, że mam suchą skórę więc na niej wiele tego typu produktów zachowuje się inaczej :)
      Też miałam takie skojarzenie odnośnie zapachu, bo praktycznie każda oliwka, którą miałam posiadała udany aromat. Tym razem niestety tak kolorowo nie jest...

      Usuń
    2. Hm, no w porządku - sucha skóra pochłania nawilżacz, ale wierzyć mi się nie chcę, żeby do tego stopnia! Ja zazwyczaj mam saharę na łydkach, ALE ze względu na moje naturalne lenistwo i niechęć do jakichkolwiek balsamów olewam to ;( wiem, że nie powinnam, ale no nie chce mi się! Od czasu do czasu się skuszę.. Ostatnio nawet próbowałam temu zaradzić i obrać inną drogą na tak zwane na około :D i kupiłam ten balsam do mycia z Nivei. I problem z głowy :D

      Usuń
    3. Jeżeli masz skórę ze skłonnością do zmian łuszczycowych/AZS i pojawiają się rany, skóra łuszczy się płatami to zupełnie inny rodzaj niż Sahara na łydkach. Nie umniejszam tego co odczuwasz, ale wtedy jest zupełnie inaczej. Pojawiają się kosmetyki, która skóra wręcz spija i tak jest z niektórymi olejami/oliwkami lub typowymi emolientami.
      Na szczęście obecnie sytuację mam unormowaną, lecz jeżeli odpuszczę zabiegi pielęgnacyjne to może być różnie.

      To tak w skrócie ;)

      Usuń
    4. Chyba, że tak. Teraz rozumiem ;)

      Usuń
  30. muszę przyznać , że oliwka ma piękny skład:) nie używałam jeszcze nic z PR...może kiedyś, choć z drygiej strony jakoś średnio mnie ta marka kusi, jest tyle innych cudowności...:)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy duży wybór, dostęp do wielu ofert i trudno mieć wszystko :)
      Do P&R miałam dużą rezerwę, ale postanowiłam sama poznać markę i od zeszłego roku produkty tej firmy towarzyszą mi na co dzień :)

      Usuń
  31. U mnie tak zachowuje się żel pod prysznic Nivea Happy Time, wersja pomarańczowa.
    W opakowaniu pachnie pięknie, a na moim ciele jest nie do zniesienia.
    Męczy, dusi ;/
    Samo działanie świetne, rzecz jasna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam go i podobne wrażenia do Twoich :)
      Niektóre warianty zapachowe są pełne niespodzianek....

      Usuń
  32. Z rezerwą podchodzę do P&R - zastanawiam się często - gęsto - dlaczego - coś mi nieodpowiada..bliżej nieokreślonego - dawałam im szansę - miałam bogaty krem do rąk -- który śmierdział cytrynową gliceryną, mam krem do stóp - trawa plus kokos - zapach mi się podoba ale z czasem używania - nie przynosi mi radochy, nie wiem czemu ...ampułka - na moje oko nie robi nic ..daje jej jeszcze szanse, bo sobie myślę, że może źle ją łączę..
    Piszę o tym, bo rozumiem to poczucie - że coś jest nie hallo a mimo to z uporem maniaka staram się żeby to czy ja wiem - odczarować? hmmm
    Z przedstawionych produktów to ani oliwki ani mgiełek nie używam, tak więc tym bardziej nie mam ochoty eksperymentować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do ampułki to na bazie własnych doświadczeń wiem, że ona jest idealna w kompleksowej pielęgnacji. Sama w sobie będzie produktem jednym z wielu. Ale to są moje obserwacje produktów dla cery naczynkowej.

      Polubiłam bardzo ich masła, ale najbardziej odpowiada mi seria Rozgrzewająca bazująca na cynamonie, który uwielbiam. Rozczarowuje Hipoalergiczna. Jest dobra, ale nic poza tym. Scruby do ciała to jak odżywki pod prysznic. I mogę tak wymieniać.
      Jednak pośród tej całej oferty mam kilka perełek w postaci ampułek, toniku, masła synamonowego oraz... pewną fanaberię, która wypada bardzo drogo i wydaje się prosta do zastąpienia a tak nie jest. Będę wkrótce pisać o tym.

      Dałam drugą szansę Sylveco. Porażka na całej linii. Wiem, że są osoby którym pasują te kosmetyki ale u mnie nie bardzo znajdują zastosowanie... Podobnie jak z Dr. Hauschka, gdzie pojedyncze produkty mogę wymienić. Identycznie rzecz wygląda z Weledą.
      Phenome też nie we wszystkim jest fenomenalne....

      Wychodzę z założenia, że trzeba spróbować samemu by określić kierunek którym podążymy w pielęgnacji i nie tylko.


      Nic na siłę :)

      Usuń
    2. Dokładnie - trzeba próbować z różnych stron :) i owszem nic na siłę..
      Podzielam Twoje zdanie odnośnie Sylveco - co prawda miałam/mam jeden krem, wychwalany przez niebiosa - u mnie kompletnie się nie sprawdził - miał być delikatny i ultra lekki a na mojej skórze sprawował się jak tłusty, ciężki krem na zimę...czekam z ostateczną oceną do zimy właśnie - może wtedy pokaże na co go stać :)
      Dr. Hauscha - póki co rozczarował mnie kremem do stóp..:( ale mam kilka nieotwartych produktów i aż się boję ;;)
      aleee - jest ryzyko, jest zabawa;) nie może być zawsze różowo, czyż nie :)

      Usuń
    3. z innej beczki - ta peelingująca maseczka z Phenome od Ciebie - jest absolutnei f e n o m e n a l na - wiem tylko, że nie można od razu dawać recenzji :) ale powiem CI po cichu, że weszła do pierwszej piątki moich najukochańszych kosmetyków wszechczasów. SZTURMEM. :)

      Usuń
  33. Ja znajduję się ostatnio pod wpływem olejku drenującego z Home SPA, który bardzo miło zaskoczył mnie swoim działaniem i wydajnością. Zapach też nazwałabym 'dyskusyjnym', ale w zamian za jego dobroć, wybaczam :P
    O tę mgiełkę natomiast nawet Cię kiedyś pytałam. Byłam nią zainteresowana, ale teraz jestem w kropce. Zapiszę sobie w pamięci Twoje doświadczenie, bo sklejonych włosów nie lubię. Ale jeśli będę szukać lakieru, może dam jej szansę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Twoje pytanie i byłam pewna, że odpowiedziałam. Chyba ;) bo ja czasami planuję w głowie i wychodzi na to, że w myślach odpisuję. Czasami :D

      Uważam, że jeżeli masz możliwość sprawdzenia jej przed zakupem to zrób to :) Zastępstwo w ramach lakieru? idealne :)

      Z Home Spa nie ma opcji abym zdecydowała się na jakiś zakup :))) Zapach, podobnie jak z serią Relaksującą wcale nie wprowadza mnie w błogi nastrój :( Wręcz przeciwnie.

      Usuń
  34. Obydwa produkty zdecydowanie nie dla mnie. Moja skóra oliwek nie toleruje i za żadne skarby nie chce ich wchłaniać, a ja nie mam siły do długiego wmasowywania i prania non stop pościeli ;) Produkty do stylizacji włosów też nigdy nie są mi po drodze. Moje włosy na takie kosmetyki zazwyczaj reagują obciążeniem i sklejeniem, a dodatkowo szybciej się przesuszają :/
    Na razie P&R kusi mnie tonikiem i nową serią zapachową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie, gdybym miała ciągle zmieniać pościel tylko z tego tytułu to dostałabym szału, więc nic na siłę. Dla mnie takim produktem o słabej wchłanialności jest olejek Violet z Khadi. Nigdy więcej...

      Tonik polecam, warto! nowej serii nie znam, ale w ciemno już nic nie kupię :P Muszę poznać zapach.

      Usuń
    2. Też się obawiam zakupów w ciemno, bo do tej pory kompozycje zapachowe P&R kompletnie nie przemawiały do mojego nosa. Czeka mnie wyprawa do Sephory :)

      Usuń
  35. Zapach to sparwa bardzo indywidualna i utlenianie sie na skórze równiez, ale dkosnale rozumiem aspekt dziwnego pachnięcia, sama nie kupie takiego kosmetyku, który dla mnie smierdzi:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sęk w tym, że specyficzny zapach pojawia się jeszcze PRZED aplikacją...a w kontakcie ze skórą to już w ogóle :P Z ciekawości przejrzałam kilka recenzji w sieci i okazuje się, że nie tylko ja mam problem z zapachem.

      Usuń
  36. Żadnego z tych produktów nie miałam,ale nad mgiełką zastanawiam się bardzo intensywnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto spróbować a na pewno poznać przed zakupem :)

      Usuń
  37. Co do słowa "bubel" należy też pamiętać, że na każdej skórze kosmetyki działają inaczej :) ale to nie w ramach wykładu, tylko refleksji :P
    A co do mgiełki do włosów...może w założeniu producenta miało to być "po dokonaniu stylizacji" lub "w celu utrwalenia", ale nie zmieściło się na etykiecie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, ale czasami refleksje bywają takie, że dany produkt niczym mnie nie zachwyci i jeżeli ktoś ma podobne preferencje do moich to jest duża szansa, że podzieli moje poglądy :) Dlatego też sama zwracam uwagę na osobę, która dzieli się swoimi przemyśleniami.

      Trudno powiedzieć co miał producent w założeniu :P Informacja jest lakoniczna w tym przypadku.

      Usuń
  38. Ciekawa jestem jakby się mgiełka sprawdziła po przelaniu do innego psikacza. Mam z odzysku psikacz po rossmannowym filtrze i o ile filtru się używać nie dało, to robi tak piękną mgiełkę, że jak się na lato znowu pojawi filtr w sklepie to kupię dla kolejnego opakowania. Aktualnie przelewam do tej buteleczki hydrolaty, ale jeszcze jedna by się przydała. Efekt tak delikatny, jak opadająca mgła nad ranem, naprawdę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dobry pomysł i poczekam aż zużyję kolejne opakowanie mgiełki z V05 bo ona właśnie ma świetny rozpylacz i może to pomoże.
      Trochę żałuję, że wyrzuciłam opakowanie z mgiełki Jantaru. Trudno.

      Propozycja godna rozpatrzenia. Na pewno wrócę do tego tematu.

      Usuń
  39. oj ja nienawidzę mocnego sklejenia włosów lakierem, dlatego delikatna mgiełka sprawdziła by się u mnie zapewne niczego sobie, tym bardziej że też mam wieczny problem z wicherkiem ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w takim razie byłabyś zadowolona :)
      Wicherek jest denerwujący :PPP choć nie narzekam na niego aż tak bardzo ;)

      Usuń
  40. Myślę i myślę i chyba nie mam aktualnie czegoś takiego czego nie lubię a mimo to używam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku trudno jest mi powiedzieć, że nie lubię. Dziwne są te kosmetyki...

      Usuń
  41. Olejek ma przyjemny dla oczu skład... Lordas ma ostatnio problemy ze skórą, więc może bym się na coś tak naturalnego pokusiła...
    Wprawdzie mam takiego węża we wszystkich kieszeniach, że powinnam już znać mowę węży lepiej niż Harry Potter, więc nie w cenie regularnej... Ale zapoluje na promocje.

    Mgiełki nie znam. Unikam takich rzeczy.
    Ostatnio w ogóle zaniedbałam włosów. Powinny się cieszyć, że je ścięłam i z wdzięczności rosnąć w siłę... A te dziady bardziej wypadają niż wcześniej! Eee... Nie będę im dokładać tysiącem produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoje węża wypuszczam od czasu do czasu, potrzebuje wolności :) I mnie to też dobrze robi :D Nie lubię dusić grosza za wszelką cenę a P&R ma ciągłe promocje, kody i inne cuda także można kupić za całkiem znośne pieniądze ich produkty.
      Doszłam do wniosku, że wydaję raz a dobrze.

      Może przyczyna wypadania włosów leży gdzie indziej? Robiłaś badania?

      Usuń
    2. Ja swojego nie wypuszczam. Może w końcu się udusi :D

      Mam zamiar się wzdłuż i wszerz przebadać w Polsce, także jeszcze trochę poczekam... Ale moje włosy zawsze wypadały - jako dzieciak w podstawówce miałam przedziałek grubości kciuka... Może nerwy?

      Usuń
    3. U mnie taka metoda nie działa :D Lubię się rozpieszczać jak tylko jest ku temu okazja.

      To na pewno ma znaczenie. Stres robi swoje :(

      Usuń
    4. Wtedy dopiero czuję się dopieszczona, gdy dopadnę coś za śmiesznie niskie pieniądze i mam poczucie dobrze przeprowadzonego polowania :D
      Uwielbiam też wrzucać później chwalipięckie posty na fajsbuk i czekać na zachwyty... Hm... Ciekawe czy moi znajomi jeszcze mnie lubią :D
      W niedzielę w Primarku odkryłam, że żakiet, który kupiłam na car bootcie za 2 funty (wierząc, że to jakiś z zeszłej kolekcji) wisi dumnie jako obecnosezonowy towar za funtów 13 :D
      A w Polsce brylowałam po lumpeksach - był jeden blisko liceum, więc wpadałam tam w dzień wyprzedaży przed lekcjami, a później tylko zostawało czekać na błysk pożądania (do ciucha) w oczach koleżanek :D
      O materdei... O okazjach mogę całymi dniami :D

      Ale skoro ten sklep ma takie promocje, to tylko mnie tam brakuje :D

      Usuń
  42. W takim razie dobrze, że nie miałam ;/

    OdpowiedzUsuń
  43. miałam wątpliwą przyjemność poznać zapach balsamu dla niemowląt i dzieci Pat&Rub z tej samej linii co oliwka o której piszesz.. OMG.. straszliwe przeżycie :( cały dzień zalatywałam olejem z frytkownicy.. blehhhhh! to był mój pierwszy ever kontakt z czymkolwiek z P&R i jestem mocno zawiedziona..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...