Kwas azaleinowy w mojej pielęgnacji, jakich preparatów używam cz.II




Jeżeli zaglądacie do mnie regularnie, to wiecie że kwas azaleinowy darzę szczególną atencją :) Natomiast jeżeli jesteście tutaj sporadycznie lub po raz pierwszy, to przypominam, mam zdiagnozowany trądzik różowaty, rocznik 78', cera mieszana z mocno przetłuszczającą się strefą T (zwłaszcza czoło). 


Acidum azelaicum wspomaga nierówną walkę z rosacea i dzięki niemu mogłam odstawić leki oraz dopasować pielęgnację w taki sposób, by jak najwięcej skorzystać na tym długofalowo. Więcej na ten temat znajdziecie we wpisach oznaczonych tagiem: Trądzik różowaty- Rosacea oraz pierwszą część tego cyklu /link/


Rosacea (trądzik różowaty) to nie tylko przewlekła choroba skóry twarzy, ale także (a może nawet przede wszystkim) jedna z głównych przyczyn dystresu. Zmiany kliniczne obejmują rumień, teleangiektazje, napadowy rumień (flushing), grudki, krosty, podskórne zmiany guzowate (phyma), objawy oczne. Klasyfikacja, która została zaproponowana w 2002 roku opiera się na tych objawach i zostały wydzielone trzy podtypy skórne:
- postać teleangiektatyczno-rumieniową
- postać grudkowo- krostkową
- postać z dominacją zmian przerostowych. Wyróżnia się także podtyp oczny.
 
Tyle słowem wstępu, w dalszej części chcę skupić się na prezentacji preparatów z kwasem azaleinowym, które stosuję od dłuższego czasu. Dlaczego tak bardzo sobie cenię właśnie ten rodzaj kwasu? Przede wszystkim za skuteczne i długofalowe działanie podczas postaci grudkowo-krostkowej. Oczywiście kiedy stosowałam Rozex (0,75% metronidazol - postaci emulsji lub kremu) było tak samo dobrze, lecz zależało mi na odstawieniu leku, po drugie makijaż niekoniecznie dobrze wyglądał podczas stosowania kremu - wolałam emulsję. Ciężko było mi dopasować podstawowy krem nawilżający, do tego strefa T dawała mi się naprawdę we znaki i co z tego, że znikały grudki, krosty oraz rumień stawał się wyciszony kiedy cera stawała się przesuszona. Całość była bardzo problematyczna i każdy kto boryka się z podobnym problemem wie, co mam na myśli. Włączenie kwasu azaleinowego stało się moją małą obsesją ;) Na bazie dużo wcześniejszych doświadczeń z Acne Dermem wiedziałam także, że muszę uzbroić się w cierpliwość. Dzisiaj, po prawie 3 latach mogę śmiało napisać, że było warto. Nie jest oczywiście idealnie, ale na pewno lepiej i zmiany grudkowo-krostkowe, które uzależnione są także od poziomu hormonów w moim przypadku czasami dają mi się mniej lub bardziej we znaki. Mimo to, nie chcę decydować się na razie na inny rodzaj leczenia z pewnych względów. 

Kwas azaleinowy oferuje szerokie spektrum działania: antybakteryjne, zmniejsza rogowacenie naskórka, zapobiega powstawaniu zaskórników, działa przeciwzapalnie i redukuje rumień. Dlatego też tak chętnie wprowadziłam go do codziennej pielęgnacji połączonej z profilaktyką.

Przy okazji jestem ciekawa, czy wśród Was są osoby, które zaczęły stosowanie żelu Mirvaso, który opiera się na brymonidynie? Jest to od niedawna zarejestrowany lek w Polsce, na który czekało wiele osób. Czytałam opis badań tego preparatu i muszę przyznać, że są one bardzo obiecujące. 


Wracając do tematu przybliżę preparaty z różnym stężeniem kwasu azaleinowego i w skrócie podzielę się moimi odczuciami. Od razu też dodam, że poniższe preparaty stosuję wyłącznie na noc. Częstotliwość jest zróżnicowana. W okresie jesienno-zimowym to średnio co trzecia noc, w okresie wiosenno-letnim z reguły dwa razy w tygodniu.


Finacea, która zmieniła nazwę na Skinoren Rosacea – żel z kwasem azelainowym 15% 


Nie kupowałam jeszcze tego żelu w nowej szacie graficznej, jeżeli ktoś z Was ma porównanie, dajcie koniecznie znać. Po Finaceę sięgnęłam znacznie chętniej niż po Acne Derm ze względu na zupełnie inną konsystencję oraz zachowanie na skórze. Nie jest idealna, wymaga doskonałego dopasowania z kremem nawilżającym bo w przeciwnym razie potrafi przesuszyć i podrażnić skórę, lecz działanie przy regularnym i uważnym stosowaniu wynagradza. Upodobałam sobie łącznie tego żelu z serum na bazie kwasu hialuronowego Hylamide Sensitive Fix Advanced Calming Complex - krem w zależności od pory roku, lecz w ostatnich miesiącach jestem zadowolona z kremu na noc Oskia lub klasyki A- Derma Epitheliale A.H Skin Repair Cream. Ten ostatni, to krem wszechczasów ;) Zawsze mogłam na niego liczyć i widzę, że upływ czasu niczego nie zmienia.


Hascoderm Lipożel z kwasem azelainowym 10%


Lipożel stał się moim bezapelacyjnym ulubieńcem, który zdetronizował serum Sesdermy Azelac RU /recenzja/. Po pierwsze brawa za formułę i konsystencję, dwa określone stężenie (czego nadal nie wiem w przypadku Azelac RU) i po trzecie świetna relacja ceny do pojemności wobec działania. Gdybym miała wybrać TYLKO jeden dowolny preparat, byłby to Hascoderm Lipożel z kwasem azelainowym 10% :D Przypomina mi nieco lekki krem, gładko rozprowadza się na skórze, nie tworzy suchej skorupy oraz nalotu, co czasem można zauważyć przy Acne Derm, Finacei. Pozwala na samodzielne zastosowanie, nie powoduje dyskomfortu, choć kiedy czuję że skóra w obszarach naczynkowych staje się bardziej wrażliwa nie zostawiam go solo. Inaczej za to reaguje strefa T.


Alaclarin Acne Krem Przeciwtrądzikowy & Acne Rosacea Krem Łagodzący
Od ponad dwóch miesięcy skupiłam się na poznaniu kremów Alaclarin, poprosiłam o zakup obu wariantów licząc na połączenie ich ze sobą tzn. Acne na strefę T, Acne Rosacea na obszary naczynkowe. Największym zarzutem wobec producenta jest to, że ani na opakowaniu zewnętrznym, tubkach oraz ulotkach NIE MA informacji, która jasno określa z jakim stężeniem kwasu azaleinowego mamy do czynienia.

Kremy kosztują ok. 30zł w zależności od apteki, pojemność 30ml, tubki wykonane z tworzywa sztucznego, brak dozownika. 


Alaclarin Rosacea wybralam ze względu nie tylko na kwas azaleinowy, ale ekstrakt z lukrecji - moja cera bardzo dobrze reaguje na jej dobroczynne właściwości.


Alaclarin Acne pokusił mnie kompleksem LACTAZEL, w skład którego wchodzi kwas laktobionowy oraz kwas azelainowy.

Teoretycznie miało być rewelacyjnie, ale dla mojej skóry wyszło przeciętnie tzn. działanie samo w sobie jest bardzo łagodne, na tyle że większość osób które są nastawione "na przedwczoraj" nie zauważy za wiele ;) Mnie przede wszystkim nie pasuje konsystencja tych kremów, które w zamyśle firmy miały być do użytku na dzień i na noc. Prawdopodobnie dużo młodsze skóry z mniejszymi wymaganiami niż moje mogą być zadowolone. Kremy bardzo szybko się wchłaniają i zostawiają w moim przypadku duże uczucie dyskomfortu w ciągu dnia, pojawia się pieczenie i ściągnięcie, które z czasem ustępuje. Makijaż nie wyglądał zbyt dobrze. Dlatego też kremy stosuje wyłącznie na noc i dopasowanie ich do własnych potrzeb stało się problematyczne. Przy czym założyłam, że tego typu produkty mają pełnić funkcję samodzielną i ew. łączenie ograniczało pole wyboru.


Alaclarin Rosacea sam w sobie jest dla mnie zbyt "ubogi", stosowany solo szybko funduje mi przesuszenie. Na tyle, że nakładany w obszarach naczynkowych i wokół nosa (ten rejon mam wyjątkowo wrażliwy) przyczynił się do poważnego łuszczenia. Zaczęłam go łączyć na zmianę z Hylamide Sensitive Fix Advanced Calming Complex oraz serum olejowym A'kin i jest dużo lepiej, lecz zużyję do końca i powrotu nie będzie. Nie jestem z niego zadowolona.


Alaclarin Acne wypada nieco lepiej, głównie ze względu na strefę T z naciskiem na czoło - zdecydowanie zmniejsza nadmierne wydzielanie sebum (poranne przebudzenie mówi samo za siebie, w tym okresie odstawiłam Liquid Gold - aczkolwiek jego działanie jest dużo silniejsze i nie sposób porównywać ze sobą tych produktów). Niestety jako pod makijaż się nie nadaje, łączenie go z dowolnym podkładem nie przynosi pożądanych rezultatów a jego najdziwniejszą zasługą jest podkreślenie wszelkich suchych skórek/placków, których w normalnych okolicznościach nie ma... Zużyję i zapomnę. 

Pośród tych preparatów zabrakło Sesdermy Azelac RU Lipsomal Serum, które zostało zdeklasowane przez lipożel Hascoderm, jednak nie wykluczam ponownego zakupu kiedyś tam, przy okazji w ramach odmiany. Azelac żel bionawilżający i krem /recenzje/ dawno odeszły w zapomnienie, poznałam je ponad 3 lata temu i już serum z tej serii pokazało, że może być lepiej :)
Za to do pielęgnacji specjalnej planuję włączyć SVR Sebiaclear Mat+Pores, jest to nowość która oferuje połączenie 14% glukonolaktonu i 4% niacynamidu. Skład INCI prezentuje się ciekawie, a oferowane stężenie mówi samo za siebie. W kolejce czeka także Iwostin Perfectin Re-Liftin z zawartością 7% kwasu laktobionowego. Muszę jeszcze wspomnieć o Alpha-H Liquid Gold z 5% stężeniem kwasu glikolowego, który w połączeniu z kwasem azaleinowym (oczywiście nie jednocześnie) także bardzo mi pomaga w pielęgnacji strefy T. Porównania są trudne, różnice często bardzo subtelne. Dlatego cenię sobie kompleksową pielęgnację.

Kwas azaleinowy, to jeden z długofalowych preparatów. Wymaga cierpliwości oraz systematyczności. Nie bez znaczenia jest stosowana pielęgnacja, ale wg mnie warto dać mu szansę :) Nie tylko dlatego, że będzie pełnić rolę wspomagającą leczenie rosacea, ale pozostałe jego właściwości mogą stać się przydatne w wielu innych przypadłościach. Oczywiście to bardzo indywidualna kwestia, lecz od czegoś zawsze się zaczyna :)

Pozdrawiam :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...