Pytanie do Was :)




 źródło obrazu KLIK!

Wczorajsza rozmowa na FB KLIK! Zainspirowała mnie do pewnego planu i w tym miejscu chciałabym Was zaprosić do stworzenia Kodeksu Recenzentki HexxBOX, co Wy na to?

Na Wizażu funkcjonuje Kodeks Recenzentki przy KWC, jednak mam wrażenie, że zasady oceniania są bardzo rozbudowane, to oczywiście ma plusy i minusy, ale stawiałabym na prostsze i bardziej konkretne rozwiązanie.

Jeżeli jesteście chętne i otwarte, by wspólnie ze mną potem dopracować szczegóły to zapraszam do dyskusji, ponieważ mam pewien plan, lecz nie wiem, jakie jest Wasze nastawienie. Po wymianie zdań na FB zauważyłam, że pewne grono ma zbliżone poglądy do moich, lecz są także osoby kierujące się innymi wytycznymi. Co o tym sądzicie?

Porozmawiajmy :)


130 komentarzy:

  1. Bardzo dobry pomysł, w końcu chyba każda z nas chciałaby czytać rzetelne recenzje, z których dowiemy się jak kosmetyk sprawdza się długofalowo. Ja np. nie wyobrażam sobie pisać recenzji lakieru do paznokci po jednokrotnym pomalowaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że recenzowanie lakieru miałoby tylko wtedy sens jeżeli nie będziemy sięgać po produkty wspomagające jakość/trwałość itd. No i słusznie zauważyłaś, że jednorazowe użycie o niczym nie świadczy, a chyba dobrze jest wspomnieć co z samym lakierem dzieje się podczas użytkowania.
      Temat rzeka :) ale może warto spróbować?

      Usuń
    2. Warto spróbować, rzetelna i sprawdzona recenzja naprawdę ułatwia zakupy :) Ja zawsze testuję bez utrwalaczy, choć kładę na lakier bazowy bo po tym jak rok temu zafarbowałam sobie płytki na intensywną żółć, wolę nawet nie próbować kłaść lakieru bez bazy :D

      Usuń
    3. Myślę, że tak :)
      Baza pod lakier to dla mnie mus, podobnie jak Ty nie zamierzam się męczyć się z zafarbowaniem płytki paznokcia. A tak zrobiłam raz i musiałam czekać aż cała płytka odrośnie :/
      Co do utrwalaczy, to robię wyłącznie taki test dla własnej wiadomości. Lubię wiedzieć na jakiej marce/kolorze mogę polegać. Bo wiem, że przy użyciu Seche Vite wydłużę czas żywotności na tyle, ile potrzebuję. Czasem o tym piszę, ale z reguły nie skupiam się za bardzo na właściwościach lakieru samego w sobie i wybieram pokazanie koloru :)

      Usuń
    4. ja lakiery stosuję bez bazy i topów taki ze mnie dziwak, jak już kupię lakier za 20-30 zł to powinien on bez tego wytrzymać co najmniej 3 dni:p łatwo można określić czy smuży ile warstw potrzeba i jak wysycha, z trwałością różnie bywa bo różne czynności wykonujemy, czasami praca powoduje, że po jednym dniu mamy startą np. prawą dłoń i trzeba mani zmyć, bo wstyd chodzić...

      Usuń
    5. Ja nie oceniam nigdy trwałosci lakieru, jedynie jego aplikacje, krycie i kolor. nie chce ryzykowac uzywania lakieru bez bazy

      Usuń
  2. Bardzo fajny pomysł. Wypowiadałam się już na FB na ten temat. Sądzę jednak, że w przypadku kodeksu należało by określać czas 'z górką', gdyż działanie kosmetyku na cerę jest dość indywidualną sprawą. U jednych skutki przyjdą szybciej, u innych po dłuższym czasie :). W kwestii kolorówki zależy w dużym stopniu od tego co kosmetyk ma na celu. Nawilżenia nie zobaczymy od razu, rosnących rzęs (przykładowo) również. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego byłoby dobrze określić ramy czasowe :) oraz warto zwracać uwagę na przeznaczenie lub wytyczne producenta wobec własnych oczekiwań/potrzeb cery itd.

      Usuń
  3. Nie jestem do końca przekonana.
    Jestem na tyle świadoma i 'duża', że wiem jak napisać recenzję, czym się sugerować etc.
    Nie bawmy się w wirtualną biurokrację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest moim zamiarem przekonywanie kogokolwiek, to jest luźny pomysł oraz zaproszenie do dyskusji :)
      HexxBOX jest moim pomysłem i chcę go na swoich zasadach, zależy mi na zgromadzeniu grupy osób, która jest konkretna i rzetelna.

      Nie jest żadną wirtualną biurokracją, ale dobrze jest stawiać pewną poprzeczkę i czerpać z tego. Sama cały czas wyciągam wnioski i staram się, by recenzje faktycznie przedstawiały wszystko to, co najważniejsze.

      Usuń
    2. Wypowiedziałam się i przedstawiłam swoje zdanie.
      Co Ty z tym zrobisz to Twoja sprawa, w końcu: "HexxBOX jest moim pomysłem i chcę go na swoich zasadach ...".
      Tyle ode mnie :)

      Usuń
    3. Warto było zamieścić pełną wypowiedź a nie urwany fragment :)

      Usuń
    4. Hexx, tak jak napisałaś - to Twoja inicjatywa i logiczne, że chcesz, żeby wszystko grało. Tylko, że nikt Cię do tego nie zmuszał. Zyskujesz na tym. Fajnie. Ale pozwól mi mieć swoje zdanie.

      Usuń
    5. Ależ ja doceniam Twoje zdanie i nie zabraniam go akcentować, tylko nie lubię kiedy ktoś podpiera się urwanym fragmentem wypowiedzi, które jednocześnie uzasadnia cała inicjatywę. To jest różnica.

      Tak, nikt mnie nie zmuszał bo relacja jest wiązana :)

      Usuń
  4. Fajny temat do dyskusji. Po pierwsze ja recenzje piszę:
    a) w przypadku kremow do twarzy i pod oczy- dopiero po zużyciu całego opakowania
    b) produktów kolorowych- po zużyciu połowy opakowania, choć czasem mam zagwozdkę, bo nie mogę jednoznacznie określić czy wróce doo jakiegoś kosmetyku czy nie. Tak mam z kremami bb. Wszystko zależy od cery.

    Na pewno nie każdy kosmetyk da się ocenić po takim samym czasie używania. Pielęgnacja i kolorowka to dwie inne strefy i na pewno nie można oceniać całego produktu po użyciu saszetki czy małej próbki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto podzielić się swoimi wytycznymi i zaprezentować własny punkt widzenia. Cenię sobie takie podejście do tematu :)

      Usuń
  5. Każdy inaczej reaguje na różne kosmetyki i to na zawsze pozostanie sprawa indywidualna, ale pewne wytyczne co do czasu używania powinny być.
    Dla mnie produkty, które należy recenzować po całym opakowaniu to kremy do twarzy, np. przeciwzmarszczkowe lub rozjaśniające przebarwienia. Generalnie kremy do twarzy, aby zobaczyć czy działanie jest długofalowe.
    Z kolei szampon w kwestii oczyszczania włosów można ocenić już po kilku myciach, ale z kolei po dłuższym stosowaniu możemy napotkać np. wypadanie włosów. Im dłużej nad tym myślę tym mam więcej wątpliwości.
    Co do kolorówki to na pewno po większym zużyciu należy recenzować podkład, bo wiele dziewczyn narzeka na revlon, który podobno ujawnia swe zapychające właściwości dopiero po zużyciu opakowania. Z kolei tusz można zrecenzować już po 7 użyciach, a później zrobić dopiskę o tym czy nie zasycha po miesiącu.
    Generalnie ja recenzuję produkty gdy czuję, że już nic nowego z nich nie wyciągnę :)

    Mam nadzieję, że dobrze ubrałam swoje myśli w słowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tusz "żyje" 3 miesiące i zalicza kosz, ale zdarzyło mi się, że po paru tygodniach zaczął się osypywać/kruszyć i żywot zakończył dużo szybciej. Do tego większość maskar potrzebuje "chwili" bo jest za rzadko i ten proces gęstnienia też daje Nam inne wyobrażenie dlatego te kilka użyć dla mnie nie do końca jest miarodajne. Tutaj mimo wszystko dałabym więcej czasu, no i sama rzęsy także mają znaczenie :)

      Usuń
  6. Też sądzę, że bardziej wiarygodne i rzetelne będą opinie recenzentek dopiero po upływie jakiegoś określonego czasu. Nie raz, nie dwa, kupując jakiś kolorówkowy produkt początkowo byłam nim zachwycona, by po ok. miesiącu zauważyć jego wady (wysyp niespodzianek po podkładzie, narastające uczulenie na mascarę etc.). Tak więc jak najbardziej jestem za uchwaleniem jasnych zasad, określonych terminów testów po których dopiero można napisać rzetelne opinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Regulaminie zaznaczyłam, że nie wcześniej niż po 3 tygodniach od otrzymania przesyłki a ogólnie jest 6 miesięcy. Wydaje mi się, że taki okres czasu pozwala na rozplanowanie kosmetyków do użycia. Przynajmniej ja tak robię, bo nie wyobrażam sobie, by otworzyć kilkanaście rzeczy jednocześnie w danej kategorii np. tusze/kremy itd.

      Usuń
    2. Generalnie uważam,że to fajny pomysł:) Na pewno ujednoliciłby cały projekt.
      Jeśli chodzi o czas jaki jest dany na recenzje, to mnie się bardzo podoba. Bylebyś go nie skróciła zbytnio. Właśnie świetne jest to,że nawet jak już przyjdą kosmetyki od Ciebie to można sobie spokojnie skończyć produkty, których właśnie używałyśmy, a dopiero później zacząć sobie spokojnie testować nowe.

      Nie wiem czy w poprzedniej edycji zdarzało się, że recenzje ukazywały się przedwcześnie. Na pewno warto określić minimalny czas użytkowania produktu, aby recenzje były rzetelne.

      Usuń
    3. Jestem tego samego zdania. Wydawanie opinii na poczatku/w polowie opakowania to jednak troche za krotki czas. Zobaczcie chociazby na KWC na wizazu - ile razy jest dopisane EDIT i dalej ocena w dol lub gore i podany powod. Tak wiec dziewczyny good idea:)

      Usuń
    4. time4yourbeauty nie będę skracać czasu, uważam że to jest optymalny odcinek na to, by sobie ustalić kolejność :)

      Póki co edycja pierwsza jest w toku, ale pojawiły się pewne recenzje/zapytania, które pobudziły ten zakres pytań. Nie będę tego roztrząsać, lecz zostało zasygnalizowane i uważam, że słusznie.

      Seanaith, ta opcja EDIT ma dobre i złe strony, ale uważam, że warto odświeżać taką recenzję i umiejętnie to uzasadnić.

      Usuń
  7. No to ja naskrobię kilka punktów, choć recenzentką (jeszcze)nie jestem :)

    1. Zawsze załączaj fotografię, nie tylko produktu, ale też efektu jaki daje jego użycie. Szminka ma inny kolor w opakowaniu, a inny na ustach.

    2. Staraj się wyznaczyć grupę odbiorców. To, że Tobie kosmetyk nie przypadł do gustu, może wynikać ze złego dobrania do cery. Np. krem. Co za tym idzie zawsze oceniaj produkt dobrany do wieku i rodzaju cery.

    3. Jeżeli nie masz kompetencji do analizowania składu, nie rób tego. Niewiarygodne informacje są gorsze niż brak informacji.

    4. Jeżeli możesz porównaj produkt z innymi dostępnymi na runku, powiedz czy konkurencja oferuje coś podobnego i co ma atrakcyjniejsze: cenę, opakowanie, dostępność, skuteczność.

    5. Jeżeli oceniasz na podstawie niepełnowymiarowego opakowania napisz to.

    6. Nie pisz laurek, bądź wiarygodna.

    7. Dopuszczajmy możliwość edycji opinii. Kosmetyki kolorowe oceniajmy np. po miesiącu, ale weźmy pod uwagę możliwość weryfikacji opinii po dłuższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się Twój tok myślenia :)

      Usuń
    2. zgadzam się ze wszystkimi tymi punktami
      dodałabym jeszcze, aby recenzja działania nie opierała się jedynie na stwierdzeniu "fajny" czy "(nie) działa", a odnosiła się do wszystkich zapewnień producenta na opakowaniu

      Usuń
    3. punkt 4 - jeśli możesz to znaczy jeśli próbowałaś, przetestowałaś i znasz produkt.

      Usuń
  8. Hmm... mi akurat nie jest za bardzo potrzebny kodeks recenzentki gdyż wydaje mi się, że moje recenzje są dość obszerne i większość produktów staram się oceniać dopiero jak dobiję prawie dna lub zostało mi produktu dosłownie na kilka użyć. Były wyjątki kolorówkowe ale po używaniu produktu przez 4 miesiące jak nie dłużej przy moim niezbyt dużym arsenale kosmetyków kolorowych mogłam sobie wyrobić opinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy co z tego wyniknie :) Jaki będzie głos większości, bo jest to tylko pewna sugestia i jak widać po głosach opinie różne :)

      Usuń
    2. No właśnie zobaczymy jak zadecyduje większość bo zdaję sobie sprawę, że co człowiek to ma zupełnie inne podejście do recenzowania ;)

      Usuń
    3. Na pewno nie zamierzam niczego narzucać, ale po wczorajszej dyskusji nasunęło mi się kilka refleksji i stąd pytanie :)

      Sama mam czasem pewien niedosyt przy pisaniu recenzji, bo lubię mieć świadomość, że zawarłam wszystko to, co najważniejsze. A czy tak się dzieje?

      A tak na marginesie, Twoje recenzje bardzo sobie cenię. jest tak jak lubię :)

      Usuń
  9. Uważam pomysł za udany,pisałam wczoraj o tym na FB więc moje nastawienie do testowania mniej więcej już znasz ( Tatiana...), ale tak jak mówisz, każda ma inne poglądy i przyzwyczajenia, nie lubię stosować kilka kosmetyków tego samego przeznaczenia ( np. kremy, czy sera) bo jestem przekonana że działania nie zobaczę z żadnego z nich, a mam znajome, które tak właśnie robią, dzień nawilżający, na drugi dzień nakłada przeciwzmarszczkowy krem i t.d. nie mam tu na myśli krem i serum, bo to oczywiste, że te kosmetyki stosuje się w parze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pielęgnacja moim zdaniem to temat rzeka i najważniejsze, aby było dopasowana do potrzeb danej cery.
      Nie wiem, czy dobrze Cię zrozumiałam, ale sama lubię sięgać po zbliżone produkty pod kątem przeznaczenia, lecz na zasadzie łączenia np. serum + krem, bo efekt zostanie wzmocniony. Ale ja z kolei mam problematyczną skórę i nie da się ukryć, że 30+ ale PLUS powiększa się :D

      Usuń
    2. Hexx, tak, o tym mówię, zbliżone owszem, sama stosuję krem na dzień, na noc, pod oczy, serum, BB, działają kompleksowo uzupełniając się nawzajem lub nawet potęgując działanie jedno drugiego, jeśli są dobrze dobrane do skóry i jej potrzeb aktualnych, ale już stosowanie kilku różnych kremów do twarzy na dzień,(czy na noc) nie popieram, jeden dzień jeden, na drugi nakładam inny, na trzeci jeszcze inny, w ten sposób zakłóca się ich działanie, a i skóra z takiej pielęgnacji nic nie zyska, wiele preparatów zaczyna działać dopiero po pewnym czasie regularnego stosowania, choć pierwsze wrażenia można ocenić znacznie wcześniej.
      Należę do Twojej grupy wiekowej, więc wiem o czym mówisz, ech, teraz to zwyczajne " nawilżacze" zdecydowanie za mało, ale specjalnych kłopotów ze skórą nie mam, mniej by się tylko tłuściła, to da się żyć ;)

      Usuń
    3. To znów ja Cię spamuję ;)
      Hexx anko, dodałam uzupełnienie na dole notki dotyczącej tuszu ZAO, ponieważ już ponad miesiąc od jej publikacji widzę jeszcze lepsze efekty, z czasem staje się lepszy, gęstnieje, konsystencja nie jest tak lekka, ale nie klei się, nie skleja rzęs, nie robi też grudek, tylko zapewnia jeszcze lepsze krycie i efekt - polecam bardzo!
      P.S. Wkleiłam zdjęcie " gołych " rzęs, by było widać efekty, dziękuję za upomnienie, nie wiem, dla czego tak od razu nie zrobiłam, to przecież oczywiste ;)
      A co do bronzera, nie polecam tak ciemnego, masz jasną cerę, moja znajoma kupiła, ma dość ciemną karnacje, i mówi że jest raczej dla mulatek ;) Może o ton ciemniejszy od mojego, będzie zdecydowanie lepszy.
      Miłego wieczorku ;)

      Usuń
    4. Hexx anko, marka ZAO jest dosyć popularna i znana we Włoszech, Francji, Anglii jest na YT wiele filmików z tymi kosmetykami, oglądałam niejednokrotnie, może tam znajdziesz więcej informacji dotyczącej produktów które Cię interesują ;)

      Usuń
    5. Zaczęłam szukać informacji, trochę tego jest, ale nie podoba mi się, że polski dystrybutor ma w nosie Klientki i nie raczy zamieścić zdjęć real foto i nie odpowiada na zadane pytanie. Nie każdy ma dostęp do sklepu stacjonarnego, by zapoznać się z testerami a jednak to kluczowy sposób na dokonanie wyboru. Nie lubię takiego podejścia. Z kolei na angielskiej stronie widzę, że sprzedają same wkłady, które bardziej mi odpowiadały. Muszę się zastanowić, bo puder na pewno chciałabym wypróbować :)

      Usuń
  10. Uważam, że to świetny pomysł :) Przy opracowywaniu takiego regulaminu szczególną uwagę zwróciłabym na długość użytkowania danego kosmetyku. Nie wyobrażam sobie zrecenzować kosmetyku po tygodnu czy dwóch. Jak w takim wypadku ocenić długofalowe działanie? Jaką mamy pewność, że kosmetyk nas nie uczula bądź nie spowoduje wysypu? Czy jesteśmy w stanie określić jego wydajność? Czy mamy gwarancję, że jego stosowanie przez dłuższy czas nie będzie miało skutków ubocznych? Pamiętam, że mniej więcej rok temu w blogosferze był szał na nowy podkład (chyba marki Rimmel, nie pamiętam). W ciągu dnia można było znaleźć w internecie po kilka nowych recenzji. Wszystkie jak jeden mąż zachwalały jego cudowne właściwości zapewniając swoje czytelniczki, że tylko ten i żaden inny. Szalenie mnie wówczas dziwiło, że większość tych recenzji pojawiła się kilka dniu po zakupie w porywach do 2,3 tygodni. Dla mnie to stanowczo za krótko by ocenić podkład. Tego typu produkty recenzuję pry końcu opakowania lub gdy je całkowicie zdenkuję, czyli najczęściej po kilku dobrych miesiącach. No ale wracając do puenty po jakimś czasie praktycznie te same grono blogerek zaczęło zamieszczać notki prostujące i narzekać, że podkład zaczął zapychać. No tak, gdyby nie było im spieszno z recenzją podkładu, który wówczas był modny w blogosferze to by nie zaliczyły takiej wpadki. Dla mnie to całkowity brak rzetelności i głupota czytelniczek, które takie recenzje traktują serio.

    Jestem uczestniczką pierwszej edycji HexxBox. M.in. dostałam do przetestowania suchy szampon. Miałam okazję użyć go kilka razy. Zdanie na temat jego działania mam wyrobione, ale póki co nie jestem w stanie ocenić jego wydajności, a tym samym ocenić czy jest wart swojej ceny. Nie wiem też czy przy dłuższym stosowaniu nie przesuszy włosów, czy nie zaszkodzi skórze głowy. Lepiej coś porządnie przetestować i poczekać z recenzją niż ocenić na wyrost. Takie podejście miałam od samego początku blogowania. Moim celem było zamieszczanie rzetelnych i dokładnych opinii o kosmetykach. Moje czyteniczki chyba już się przyzwyczaiły, że po prezentacji kosmetyku mija dość sporo czasu zanim poznają moje zdanie na jego temat, ale z drugiej strony mogą być pewne, że moja recenzja oparta jest o długotrwałe testy i można ją uznać za wiarygodną. Życzyłabym sobie, aby każda blogerka miała takie podejście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że kierujemy się zbliżonymi zasadami :) Dziękuję za tak rzeczową i konkretną opinię!

      Usuń
  11. Hexx, ja mam takie pytanie: Przeglądasz przed wyborem dziewczyn do recenzji ich blogi? Sprawdzasz jak opisują produkty? Uważam, że jeśli to robisz i na podstawie tego też dokonujesz wyboru to taki większy zbiór zasad testowania jest zbędny. Nie jest możliwe wtedy dopasowanie go tak, żeby każdej pasował. To jest po prostu temat rzeka i moim zdaniem łatwo z czymś tutaj przesadzić. Rozumiem, że to jest Twoje dziecko i zależy Ci, żeby było jak najbardziej dopracowane. Z drugiej jednak strony chociaż na tyle powinnaś mieć do dziewczyn zaufanie, które wybierasz i pozwolić im pisać na ich osobistych zasadach.
    Mam nadzieję, że źle tego nie odbierzesz :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lady, pewnie że tak, jednak w trakcie wynikło wiele pytań i stąd taka luźna sugestia. To jest tylko pewien pomysł i zarazem pytanie, czym się kierujemy? na co zwracamy uwagę? itd.

      Jak mogę źle odebrać skoro chcę się dowiedzieć jakie WASZE zdanie :)a po dotychczasowych komentarzach widzę, że klaruje się pewien obraz tego.

      Mam zaufanie, ponieważ wybrałam do tej pory osoby, które chcą pisać i dzielić się własnymi uwagami, mają własne zdanie. To jest ważne, a z drugiej strony zależy mi aby całość była dopracowana.

      Zobaczymy jaki będzie wynik, bo to od Was zależy :)

      Usuń
    2. Hmm pozwolę się wtrącić... Co prawda nie zamierzam wypowiadać się za Hexx, ale sądzę, że chodzi tu raczej o ogólne zasady, a nie sztywne ramy, które bądź co bądź ciężko byłoby dopracować tak, aby pasowały wszystkim i do recenzji każdego typu kosmetyku. Gdybym ja miała stworzyć taki kodeks obowiązkowo zawarłabym czas użytkowania produktu oraz efekt "przed" i "po" czego zazwyczaj brakuje na wielu blogach. Wydaje mi się także, że przy niektórych rodzajach kosmetyku istotne jest też to jak go używamy i sądzę, że to też powinno się znaleźć w recenzji.

      Usuń
    3. Jeśli naprawdę miało by to być stworzone do każdego typu kosmetyku poszczególnie to wyszło by mnóstwo punktów takiego regulaminu. Ogólne zasady każdy zna, a tu właśnie by powstały takie sztywne ramy jeśli by się chciało wszystko co potrzebne zawrzeć. Moim zdaniem właśnie w tym rzecz, że wybierając dziewczyny mamy do nich zaufanie, że nie jest recenzja np. po jednym użyciu i wszystko co potrzebne będzie zawarte. Zresztą patrząc na poszczególne blogi widać kto co pokazuje i stąd moim zdaniem to jest nie do końca potrzebne.

      Usuń
    4. Beauty_Station ma rację, miałam na myśli ogólne zasady i nie zamierzam niczego narzucać.
      Patrząc na poszczególne blogi widzę więcej niż tylko to, co jest. Jednak to zupełnie inna bajka i nie do mnie należy ocena tego, czy jakikolwiek wpływ.

      Póki co w komentarzach widać, że jest określona pewna chęć ujednolicenia a czy to jest jest potrzebne, czy też nie ocenicie same :)

      Usuń
    5. Moje zdanie znasz, ale jeśli Ty czujesz, że takie zasady są potrzebne to ok. Ogólne zasady to też pojęcie względne, dlatego ciekawa jestem co z tego wyjdzie.

      Usuń
  12. Zapraszam serdecznie do wzięcia udziału w akcji: http://ziola-suplementy.blogspot.com/2013/02/zdrowie-w-internecie.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem za!
    Czasem mam problem z ujednoliceniem recenzji.
    Na pewno zwróciłabym w nim uwagę na ważny aspekt długości stosowania danego kosmetyku i ustaliła pewne punkty, które podsumowywałyby recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  14. myślę, że warto stworzyć podstawowy kodeks recenzentki. ustalić minimum informacji na temat danego produktu, które muszą znaleźć się w recenzji. ustalić minimalną długość testowania produktu. np. myślę, że cień do powiek można ocenić po tygodniu, dwóch, ale kosmetykom pielęgnacyjnym trzeba dać czas, żeby się wykazały...

    ustalenie absolutnego minimum w żaden sposób nie ograniczy recenzentek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - coś w rodzaju "Pisząc o danym produkcie możesz odnieść się do następujących aspektów"

      Usuń
    2. Dobra propozycja, nawet bardzo! :)

      Usuń
    3. To jest dobry pomysł.
      Ustalenie progu minimum. Od testujących będzie zależało, czy pójdą dalej i będą w stanie napisać więcej niż wyznaczone minimum.
      Jeśli np. dany produkt indywidualnie nie podpasuje to bez sensu wgłębiać się i ciągnąć na siłę pisanie subiektywnych negatywnych odczuć po to tylko, żeby 'było więcej napisane, bo tak trzeba (albo tak jest w regulaminie/kodeksie/zasadach)'

      Usuń
  15. Ja myślę, że jeżeli zasady to tylko ogólne i myślę, że raczej zbiór sugestii czego szukają czytelniczki w recenzjach i czego się można najbardziej dowiedzieć.

    Kolorówka na przykład - wiadomo, że szybciej można ją zrecenzować niż pielęgnację, bo są to doraźne kosmetyki. Jasne, że tusz może się osypywać, ale ja - tak, jak Ty - używam tuszu 3 miesiące. Jeśli chodzi o pielęgnację krótką czyli np płyn do kąpieli, peeling, peeling do stóp, jakieś takie rzeczy typu kremy doraźne i które nie mają z założenia działania przełużonego, czyli używasz - widzisz efekty, nie używasz - efektów brak, te wszystkie rzeczy można recenzować szybciej.

    Zresztą jeśli chodzi o recenzje na blogach to myślę, że podstawowe pytanie jest takie czy piszemy recenzje czy bloga, bo jeśli piszemy bloga (urodowego) to piszemy o różnych swoich spostrzeżeniach na tematy okołokosmetyczne i nie ma problemu, bo zawsze możemy wspomnieć o tym, jak używa nam się czegoś tam i to nie musi być recenzja-recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli natomiast piszemy recenzje to przeważnie ma ona miliard podpunktów z opisem producenta, opakowaniem, konsystencją, wchłanianiem, kryciem, wydajnością i innymi rzeczami. Nie ma jednego wzoru na pisanie recenzji, myślę, że Czytelniczki znają swoje ulubione blogerki i wiedzą jaką mają skórę, czego używały poprzednio i jak im się to sprawdziło. Wiedzą, że używają bazy i topcoata i wiedzą jaką mają skórę. To wszystko składa się na to, że umiejętnie szukają ważnych dla siebie informacji.

      Tak to sobie wyobrażam (ja tak robię)

      Usuń
    2. Poza tym przecież nikt nie pisze obiektywnych recenzji. Można sobie tak pomyśleć, że ja mam skórę suchą, krem mnie trochę nawilża, ale niezbyt, poza tym jest okay. Mhm, no to pewnie sprawdzi się/powinien sprawdzić się u cer nie suchych - normalnych lub mieszanych. Ale to i tak jest indywidualna sprawa.

      Niektóre z nas używają lekkich kremów na dzień, mocniejszych wieczorem, lubią mieć grubą warstwę kremu. Inne używają bardziej "nasyconych" produktów, nie trzeba ich aż tak bardzo dużo nakładać.

      Chcę powiedzieć, że każda z nas to osobna historia i jest tyle czynników, tyle zmiennych, że naprawdę trudno jest to wszystko jakoś ujednolicić.

      Wiadomo, że chcemy jak najwięcej przekazać w tym, co piszemy, ale czasami mam wrażenie, że przesadzamy, że chcemy za bardzo i wychodzi średnio. Mnie samej niektóe moje recenzje się nie podobają, mogłabym je jakoś lepiej, bardziej napisać.
      Czy ktoś wie o co chodzi?
      Ale czasami mam taki dzień, że chcę krótko i treściwie, bo nie ma się nad czym rozpisywać. To nie jest kwestia braku szacunku do Czytelnika tylko po prostu taka forma przekazu. Nigdy jednak nie piszę (mam nadzieję) bez-informacyjnie.

      Usuń
    3. Mnie bardziej chodzi o to, by ustalić pewne ramy czasowe. Dać sobie pewne wyobrażenie na poruszony temat :)

      Nie wszystko zasługuje na pełną uwagę lub nie zawsze jest sens rozpisywania się i tutaj sama wybrałam opcję recenzji w pigułce. Dla mnie samej to najlepsze rozwiązanie :D

      Pewnie, że nie da się ujednolicić. Jednak można postarać się o taki zestaw punktów, które wyżej wymieniła Justyna Chaber :)

      Nie ma jednego i jedynego słusznego wzoru recenzji :P i bardzo dobrze! każda z nas robi to po swojemu. TO jest dobre :)
      Mnie brakowało pewnego porządku i z czasem doszłam do wniosku, że zmienię formułę. Jest przejrzyście a przede wszystkim czytelnie. Tego samego szukam u innych, ale zdaję sobie sprawę, że każda z Nas ma inny styl i to w żaden sposób nie podlega dyskusji.

      Usuń
    4. Tak, no właśnie. Rozumiem. Ramy czasowe mają duży sens, ja to zawsze powtarzam.

      Usuń
    5. Ja nie chciałabym się zamykać w formule, bo nawet gdybym próbowała to mi to nie wyjdzie. Czasami mam ochotę sobie spojrzeć na produkty według "klucza", ale to mi nie wychodzi, bo na każdy produkt patrzę jednak osobno (chyba, że porównuję, ale to nie o to chodzi). Chcę powiedzieć, że każdy produkt w ramach siebie zasługuje na zaakcentowanie innych rzeczy/aspektów i każdy produkt nastraja mnie to innego podejścia. Chyba nie tylko ja tak mam.

      Usuń
  16. Taki kodeks bardzo się przyda. Początkujące blogerki często piszą recenzję na hop siup (nie mówię, że wszystkie). Warto byłoby wspomnieć co taka recenzja powinna zawierać, może coś o fotografiach produktu, oszacować czas testowania jeśli chodzi o pielęgnację lub kolorówkę. Wspomniałabym też coś o rodzaju cery, bo np. inaczej sprawdzi się krem przy cerze suchej, inaczej przy tłustej. Systematyczność używania też jest ważna, bo jeśli recenzentka użyje odżywki czy balsamu raz na tydzień, gdzie producent zaleca używanie po każdym myciu włosów czy codziennie, to efekty i tak będą słabe.
    Nie warto narzucać jakiegoś określonego szyku recenzji moim zdaniem, każda z Nas pisze inaczej. Ta systematyczność byłaby chyba dla mnie jednym z ważniejszych aspektów w testach. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedzi
    1. To co innego proponujesz w zamian? :) bo na razie to pojęcie umowne.

      Usuń
  18. Ja jestem za kodeksem, nie wyobrażam sobie napisać recenzji po 3 użyciach no chyba, że jest to jakaś ozdoba do paznokci. Ktoś wcześniej pisał o tym, ze lakier można szybko zrecenzować. Ok, zgadzam się, tylko, że po miesiącu może zrobić się on tak gęsty, że będzie nadawał się tylko do kosza. Kiedy czytamy recenzje fajnie jest wiedzieć co dzieje się z kosmetykiem za miesiąc. Fajnie gdyby w recenzji napisane było czy wcześniej miała się do czynienia z podobnymi kosmetykami. Sama po sobie wiem, że źle oceniłam bazę pod cienie z essence na początku wydawała mi się ok, ale jak użyłam tej z Virtual to dopiero wtedy zobaczyłam ile minusów ma ta z essence. Nie mówię, żeby recenzje były pisane po 4 miesiącach, ale minimum miesiąc użytkowania wydaje się być ok. Fajnie gdyby kosmetyki np. kolorowe typu tusz, baza, cień były testowane w różnych warunkach. Dla mnie to ważne jak zachowuje się kosmetyk w normalnych warunkach, a jak na imprezie.

    OdpowiedzUsuń
  19. RZeczywiscie slowo kodeks brzmi groznie:) Moze lepiej cos w stylu ogolnych wytycznych dotyczacych recenzji.Osobiscie nie lubie czytac epopeji na temat szminki czy peelingu, podobaja mi sie wymieniane w punktach plusy i minusy produktow. Ramy czasowe, po ktorych moznaby zrecenzowac dany kosmetyk sa jak najbardziej zasadne. Ale czy chce Ci sie robic cala tabelke z kosmetykiem/dlugoscia uzytkowania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale po co tabelkę? Mnie wystarczy wiedza jak i pozostałym kiedy przesyłki zostały wysłane, kiedy dotarły i mam świadomość jakie są ramy czasowe.

      Formy bywają różne, jedni lubią i robią epopeje :D a inni skupiają się na wypunktowaniu. Nie ma tutaj żadnej wytycznej, ważne, by cel został osiągnięty.

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. Ale jak widać zdania podzielone :)

      Usuń
  21. Cześć Hexx :)

    Sam kodeks nie jest złym pomysłem, ale musi być bardzo zróżnicowany, bo w końcu każda z nas coś innego otrzymała. W komentarzach padła propozycja odnośnie stworzenia bazy, co w danym produkcie interesuje czytelniczki najbardziej - czasem, gdy chcę zrobić coś na kształt recenzji, bardzo przydałyby mi się takie wskazówki, bo coś innego widzę i pożądam ja, a coś innego inne osoby. Np. w przypadku podkładu mi zależy najbardziej na ujednoliconym kolorze i na matowieniu, a krycie jest dla mnie niekonieczne (a ono jest ważne dla innych) i nie zwracam na nie uwagi.

    Ramy czasowe - ogólnie moim zdaniem im dłużej, tym lepiej :P Prościej byłoby chyba załączyć stosowną informację do odbiorców paczek (np. "pamiętaj, żeby nie oceniać po pierwszych użyciach. Oceny dokonaj po wykończeniu opakowania" itp.). Ja sama sprawdzam obecnie jak się będą zachowywać otrzymane produkty po czasie, bo widzę, że pierwsze użycia były ok, a z czasem robi się gorzej ;] ale o tym za myślę parę tygodni :)

    Aaaa no i żeby rozwiać wątpliwości - napisałam, że ja robię "coś na kształt recenzji" - moje podsumowanie danego kosmetyku jest całkiem inne niż najbardziej rzetelne recenzje niektórych blogerek, ale mam nadzieję, że sposób, w jaki opisuję daną rzecz jest na tyle interesujący i wyczerpujący temat, że mogę powiedzieć sobie "keep calm and keep doing" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapis odnośnie ram czasowych znalazł się w Regulaminie, został on nieco zmodyfikowany i chyba będzie to wystarczające ;)

      Co do opisywania właściwości, czy tego na co zwrócić uwagę to myślę, że liczą się Twoje własne wytyczne. Nie sposób opisać wszystkiego z każdej strony.

      Usuń
    2. Jasne, że tak, tyle że czasem zdarzy mi się pytanie np. dotyczące wspomnianego podkładu - jakie ma krycie. Ja na to uwagi nie zwracam, więc nie wiem, ale przy następnym użyciu sprawdzam i znów dochodzi nowy punkt w podsumowaniu.

      Jestem maniaczką regulaminów i czytam każdy jeden, każdą jedną ulotkę, etykietę i w ogóle, więc wiem i dotrzymam terminu ;)

      W ogóle, tak jak Ci pisałam przy jednej z poprzednich, ciężkich dyskusji, wydaje mi się, że cały regulamin jest jasny i klarowny, ludzie nie są dobrani przypadkowo, a i każdy swój rozum ma i komu zależy, to wywiąże się pozytywnie ;)

      Usuń
    3. A nie chciałabyś podjąć się stworzenia czegoś takiego? :) bo w sumie miałam zamieścić notkę z propozycją, oczywiście będzie pewna nagroda związana z HexxBOX'em :)

      Usuń
    4. Mówimy o liście, na co zwrócić uwagę przy danym produkcie? Jeśli tak, to w zasadzie niegłupi pomysł i chętnie pomogę, ale to się może troszkę rozłożyć w czasie - nie mówię tu o paru tygodniach, a parę dni mi to zajmie ;)

      Napiszę do Ciebie zaraz @ :-)

      Usuń
    5. Spokojnie, nie ma pośpiechu :)

      Usuń
  22. Mam mieszane uczucia, bo z jednej strony nie lubię sytuacji kiedy pewne zewnętrzne reguły kształtują to jak mam tworzyć to co tworzę. Z drugiej strony wiem, że takie cos mogłoby przystopować niektóre mniej wiarygodne osoby, lubiące naginac rzeczywistość w taki lub inny sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale te reguły w żaden sposób nie wpływają na to jak i co tworzysz ;) Nie zamierzam ingerować w TEN proces. Chodzi mi o zupełnie coś innego :)

      Usuń
    2. W takim razie spoko :)

      Usuń
  23. Ja jestem za. Oczywiście nie chciałabym, aby kodeks przybrał kształt klucza maturalnego ;) i nakazywał jeden właściwy sposób pisania recenzji, ale ogólne wytyczne są jak najbardziej ok. Dobrze zaczęła np. Jusssi, do tego dodać właśnie wymóg by przymiotniki opisujące produkt nie zawierały się w grupie "fajny", ale rzeczywiście coś o kosmetyku mówiły. Plus zastrzeżenie, aby recenzję pisać po odpowiednio długim czasie i punkt dotyczący tego, na co w czasie użytkowania zwracać szczególną uwagę. Jestem pewna, że dziewczyny były wybierane uważnie i takie rzeczy wiedzą, ale kilka wskazówek zawsze się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że to co zawarła Justyna jest w pełni satysfakcjonujące :) Tak naprawdę przecież chodzi o ogólny zarys, a nie schemat recenzji. Bo to nie tędy droga.

      Usuń
  24. jestem jak najbardziej za. podoba mi się 6 miesięcy na testy, podoba mi się również pomysł ujednolicenia recenzji: kilka/kilkanaście punktów dotyczących działania w przypadku kosmetyków pielęgnacyjnych oraz kilka punktów dotyczących kolorówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasno i konkretnie :) Dziękuję za głos!

      Usuń
  25. Bardzo dobry pomysł z takim kodeksem ;) Każda z nas będzie pisała recenzje jak chce, ale trzymając się pewnych wytycznych i zasad ;) Jak coś przyjdzie mi do głowy to dam znać ;) Ale na chwile obecną proponuje żeby w kodeksie był punk by recenzentka w poście przy testowaniu kosmetyków pielęgnacyjnych, umieszczała w swojej recenzji profil skóry, bo to będzie wygodne dla czytelniczek bo nie będzie konieczności szukania tych informacji, w końcu nie znamy wszystkich blogerek, a nie każda zawiera takie informacje w każdym poście ;)To taka bardziej wytyczna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna rada :) Sama często się łapię, że tego mi brakuje. Szczególnie kiedy zaglądam na taki blog wyrywkowo i nie ma nigdzie czytelnej informacji o charakterystyce cery itd.

      Usuń
    2. odkąd przed kupnem jakiegokolwiek kosmetyku sprawdzam najpierw skład i opinie w internecie (w tym na blogach), to ja to w ogóle życzyłabym sobie aby przy recenzjach produktów pielęgnacyjnych opisywać całą pozostałą pielęgnację danego typu (np. jeśli recenzja kremu do twarzy, to czym się zmywa makijaż, czym tonizuje, jakich maseczek używa, a przy recenzji odżywki do włosów wzmianka z jakim szamponem czy maską/olejem była używana), bo o tym, by nie używać kilku różnych kremów jednocześnie to już nie wspominam... niestety ale nie wiem czy to wykonalne- każda recenzja to byłby elaborat...

      Usuń
    3. Obawiam się, że to mało realne ;) Sama tego nie robię, bo jak zaczynam pisać recenzję to tekst staje się długi nawet po korekcie. Także w zeszłym roku zapoczątkowałam serię Co nowego, i tam pokazywałam przegląd używanych kosmetyków. Dla kogoś, kogo interesowały takie wytyczne mógł sobie odszukać posty po etykietach i porównać. Do tego były pewne podsumowania i na pewno do tego wrócę kiedy już będę u siebie w domu.

      Usuń
    4. ja też mam skłonność do zbyt obszernego pisania... a i tak nieraz dopiero po komentarzach się orientuję, że i tak czegoś ważnego nie zawarłam.

      Usuń
  26. Myślę że to świetny pomysł. Będzie łatwiej i tobie i mam :))

    OdpowiedzUsuń
  27. pomysł jest bardzo dobry :)
    Kremy, jeśli chodzi o ni i tym podobne kosmetyki to potrzeba troszkę więcej czasu aby dobrze poznać, nasza skóra po tygodniu dwóch może zacząć reagować inaczej niż na początku :)

    na pewno w każdym poście recenzji powinny być zdjęcia i skala oceny, np od 1 do 10 i powinna dotyczyć każdej recenzentki potem można zebrać oceny od każdej i zrobić podsumowanie. np opakowanie na 5, skład na 6 a całość ogólnie na 7 coś w tym stylu;)
    mam nadzieje że nie namieszałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Dobre jest wyznaczenie jakichś granic, zasad, bo wówczas wiadomo też, czym się kierować i do kogo ma być skierowany opis :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Warto, naprawdę - przynajmniej w pewnym stopniu zmniejszyłoby ilość pracy po zebraniu zgłoszeń :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja mam w ogóle wrażenie, że chyba nie wszystkie z nas zrozumiały o co chodzi, bo gdyby zrozumiały to raczej przypuszczam - byłyby na tak.

    Nikogo nie chcesz wciskać w ramy. Nikomu niczego nie narzucasz, a jedynie starasz się pomóc i podpowiedzieć jak w najbardziej optymalny sposób wyłożyć wszystkie ważne aspekty jakiegoś produktu. Na co zwracają uwagi Czytelniczki - to ma być ważne.

    Na samo słowo kodeks albo regulamin albo dekalog albo zasady, większość z nas reaguje alergicznie. Jako blogerki lubimy mieć swobodę totalną, a jakiekolwiek ukierunkowanie zapala nam czerwoną lampkę.

    Myślę jednak, że czasami trochę za bardzo skupiamy się na tym jakie to może mieć negatywne skutki (których wcale nie musi mieć), zamiast myśleć o przedsięwzięciach tego typu w kategoriach pomocy i rozwoju. Przecież możemy spróbować i robimy to razem.

    To jest dyskusja nie tylko na temat HexxBoxa, ale - mam wrażenie - na temat tego jak w ogóle widzimy całą instytucję recenzji, jak dzielimy się ze światem swoimi opiniami, jak bardzo zdajemy sobie sprawę z własnej opiniotwórczości i w jaki sposób chcemy być postrzegane, no i jakie jesteśmy przecież to zawsze jest kwestia tego, jakie jesteśmy. Niektóre z nas lubią mieć ścieżkę wytyczoną przez kogoś albo przez same siebie, zakładki, nagłówki, przydzielanie punktów.. Inne lubią wszystko na opak zawsze koniecznie po swojemu, żeby się nie upodobnić i nie wchodzić w żadne ramy. To przecież jest okay - być innym, być sobą - zawsze!

    :)

    OdpowiedzUsuń
  31. To i może ja wtrącę swoje 3 grosze.
    Kolorówkę potrafię szybko ocenić i na prawdę błyszczyk do używany przez kilka dni daje już swój obraz, podobnie większość cieni do powiek. I jeszcze żele pod prysznic. Czasami niektóre balsamy do ciała, produkty do masażu - ja np. używałam już wielu i szybko wiem co są warte. Podkłady, tusz do rzęs, korektor - tutaj więcej czasu musi upłynąć, pielęgnacja - zazwyczaj pod koniec opakowania lub po jego skończeniu jest przeze mnie opisywana.

    A o Klubie Recenzentki - ja uważam, że nie ma w tym nic złego. Ty jesteś pomysłodawczynią i koordynatorką Hexx Box. Dbasz o produkty i wybierasz recenzentki / testerki. Chcesz, aby wszystko było utrzymane na wysokim poziome i... moim zdanie MASZ PRAWO wymagać recenzji na odpowiednim poziomie. Masz swój obraz tego, czego oczekujesz i dla mnie jest to naturalne, że chcesz to "znormalizować".

    OdpowiedzUsuń
  32. Myślę, że wszystko zostało już powiedziane, a z racji tego, że jedynie pobieżnie 'przeleciałam' komentarze - pewnie jest tego jeszcze więcej ;))

    Generalnie & krótko: kolorówka - krócej, pielęgnacja - dłużej, choć od tej ogólnej zasady można znaleźć mnóstwo wyjątków, jak we wszystkim zresztą.

    Kodeks by się bardzo przydał, choć może sam 'kodeks' to ciut za duże słowo. Bardziej optymalnie brzmi dla mnie 'kompedium' - taki treściwy post, do którego każda zagubiona recenzentka w chwili słabości może zajrzeć ;))

    Całusy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, te, no. Czasem wciągam literki ;)

      Usuń
    2. aaaaaa ja w ogóle zapomniałam jak się mówi to słowo trolololo. coś ostatnio mam problemy z polskimi wyrazami. ostatnio próbowałam sobie przez pół godziny przypomnieć jak się mówi taki wyraz, którego teraz też nie pamiętam. muszę nakarmić mózg. (czekoladą z) orzechami.

      Usuń
  33. Wydawało mi się, że ludzie wydający jakąś opinię o produkcie są świadomi, że trzeba go trochę potestować! Nigdy nie odważyłbym się na recenzję kremu po jednym użyciu. Co innego tyczy się, np. cieni do powiek. Możemy opisać jak się nakładają, jak trzymają, jak blendują, ale to też wymaga kilku testów (z bazą, bez). Trochę przeraża mnie, że ludzie tak pochopnie wydają opinie.

    OdpowiedzUsuń
  34. Poczytałam, poczytałam i też wtrącę swoje trzy grosze. Kosmetyk trzeba poużywać, żeby wydać o nim opinię - to wydaje się logiczne dla wszystkich :)

    Spotykam się tu z twierdzeniami, że o kremie powinno wydać się opinię, jak zużyje się cały słoiczek albo po 3 miesiącach. Nie zgodzę się z tym do końca, bo zdarzyło mi się, że już po trzech aplikacjach krem wylądował w śmieciach i nie widzę problemu z napisaniem, dlaczego tak się stało.
    Wszystko też zalezy od rodzaju kosmetyku pielęgnacyjnego. Jeśli to jest zwykły krem nawilżający, to nic się nie zmieni między opinią wydaną w połowie słoiczka a tą wydaną przy denku. Jednak przy kuracji czy serum potrzebne jest już więcej czasu.

    Kolorówkę trzeba przetestować, porównać itd, ale czasem trafiają się takie bubelki, że można o nich wydać opinię już po kilku aplikacjach. Np miałam lakier, kolor piękny, ale na jakiej bazie by nie był, to zawsze odpryskiwał następnego dnia. Po dwóch tygodniach wiedziałam, że tu raczej nic sie nie zmieni niestety :(
    Jesli jednak produkt nie jest bubelkiem, to 3 tygodnie to dla mnie za mało. Lubię ponosić, przetestować w różnych warunkach itd Wszystko też zależy od naszych indywidualnych zwyczajów. Niektóre dziewczyny malują się codziennie i są w stanie wydać opinię po 3 tygodniach a te które malują się rzadziej po 3 miesiącach będą miały problem z wydaniem jednoznacznej opinii.

    Także ustalanie ram czasowych jest bez sensu. To wszystko zależy od tylu czynników, że ciężko będzie ustalić jeden szablon. Blogerki powinny mieć na tyle rozsądku by wiedzieć, kiedy ich opinia jest już ostateczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ramy czasowe są, macie 6 miesięcy na publikację jednak mnie chodziło o coś zupełnie innego.

      Masz rację, wszystko zależy od rodzaju pielęgnacji ale CZAS ma znaczenie, nie bez znaczenia jest cykl komórkowy, faza cyklu itd.
      To, że zdarzają się mało udane produkty, które Nas podrażnią, będą zapychać itp. to już inna kwestia i nie widzę sensu, by męczyć się z takim zawodnikiem.

      Usuń
  35. W sumie to jest testowanie kosmetyków z Hexx boxa, tak? więc raczej nawet byłoby na miejscu ułożyć kolejność opisywanych treści no i wiadomo, że opinii nie wydaje się od razu o produkcie :D a na końcu takiego komentarza mogło by być podsumowanie "od siebie" i sprawa załatwiona :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba założeniem recenzji jest pisanie "od siebie"?

      Poza tym jaki jest sens układania kolejności opisywanych treści, chyba nie przepisujesz tego, co jest na opakowaniu tylko skupiasz się na własnych odczuciach odnosząc się do obietnic/założeń producenta.

      Coś mi się wydaje, że nie do końca rozumiesz o czym była/jest dyskusja ;)

      Usuń
    2. od siebie jest napisane w "" bo miało to oznaczać rzeczy, które nie są powiedzmy wymagane tak ogólnie od Ciebie, jako organizatorki :P i nie, nie miałam na myśli przepisywania napisu z opakowania ;)

      Usuń
    3. Ale ja nie chcę niczego wymagać ;) Założenie było zupełnie inne, chodzi mi o sposób w jaki podchodzisz do recenzji.
      Przeczytaj powyższy komentarz Stri-lingi, który dobrze oddaje moje myśli :)

      Usuń
  36. W przeciągu najbliższych dni przedstawię Wam projekt, który został opracowany przy pomocy dwóch osób, które zabrały głos w tej dyskusji :) Będę chciała poznać Waszą opinię, czy akceptujecie to czy nie.

    Czytając niektóre komentarze wiem, że nie wszystkie zrozumiałyście lub po prostu interpretujecie to inaczej pomysł, który w żaden sposób nie ogranicza Was jako blogerek.
    Przeczytajcie komentarz Stri-lingi, która świetnie zawarła wszystko to, co istotne :)

    OdpowiedzUsuń
  37. jestem jak najbardziej za kodeksem, przyznam, że przeczytałam tutaj połowę komentarzy i mi to wystarcza na zobaczenie o co chodzi;)

    ograniczenie czasowe - jestem na tak, np. kremy do twarzy recenzujemy nie szybciej niż np. miesiącu, najlepiej by było po zużyciu całego opakowania - ale skoro coś mnie zachwyca już w połowie to piszę o tym śmiało, a później przy okazji "denek" podtrzymuję zdanie lub coś dodaję np. na ile wystarcza, czy są długotrwałe efekty itd...
    Wcześniejszą recenzję uwzględniam pod warunkiem, gdy produkt uczula i nie jesteśmy w stanie go dalej używać, w formie przestrogi lub przesłania komuś dalej do testów, gdyby był chętny.

    podstawowe wytyczne co powinna zawierać recenzja to dobra podpowiedź dla początkujących blogerek lub testerek gościnnych by wiedziały na jakie aspekty zwrócić uwagę, sama przyznam, że moje recenzję z początków blogowania do teraz przeszły sporą ewolucję :)

    wytyczne konieczne: zdjęcia produktu, zastosowania np. w przypadku kolorówki, nawet zachowania po kilku godzinach w przypadku, gdy z efektu nie jesteśmy zadowoleni, bo jeżeli tak to nie ma co powielać zdjęć.

    cena/pojemność/ dostępność - to dla mnie też ważne, wkurzam się, gdy czytam recenzję a tych inf. brak i muszę przekopać internet w poszukiwaniu dodatkowych informacji, gdy na końcu okazuję się, że mnie na dany produkt np. nie stać...

    opinia czy za własne pieniądze zakupilibyśmy produkt ponownie, czy nie może być w formie luźnego zdania podsumowującego recenzję, bo nawet jeżeli produkt jest droższy i nie koniecznie nas stać a robi cuda nie ma co go skreślać - ja takie perełki zapisuję na listę i proszę przy okazji prezentów (ur. święta itd).

    Myślę, że Ty jesteś organizatorką całego zamieszania i po przeczytaniu wszystkich opinii będziesz za ogółem:) a reszta jeżeli będzie chciała brać udział po prostu musi się dostosować, tak jest we wszystkich konkursach, zabawach czy nawet pracy, decydując się na coś, akceptuje się też warunki, po to aby szanować siebie, ciebie i firmy które biorą w całym przedsięwzięciu udział;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny głos rozsądku :)
      Dziękuję Bogusiu!

      Usuń
    2. O i ja się bardzo zgadzam z tym co napisała Bogusia. OK czasami zdarza się produkt, który tak zachwyca i tak spełnia oczekiwania, że można napisać o nim szybciej. Mnie ostatnio zachwycił krem, ale mimo wszystko czekam, aż upłynie miesiąc żebym miała całkowitą pewność, że mogę go z czystym sumieniem polecić.
      Sama zawsze szukam składów, ceny, pojemności i interesuje mnie to gdzie można kupić dany produkt.
      Nie interesują mnie za to obietnice producenta, czasami można wtrącić zdanie czy dwa, ale generalnie nie czytam tego.
      Interesują mnie fakty ! :D No i niestety, każdy chyba lubi oglądać dobre, a przynajmniej w miarę wyraźne zdjęcia.
      Dlatego ja uważam, że pewien kodeks, schemat, albo lista punktów, które powinny być zawarte w danej recenzji jest jak najbardziej wskazana.

      Usuń
    3. :) obietnice w producenta - w zdaniu czy dwóch jest ok, czytam w sklepie podczas wyboru nieznanego kosmetyku, ale później życie weryfikuje jak do obietnic się odnoszę, nie zawsze wszystkie obietnice spełnia a może być dobrym kosmetykiem;)

      Usuń
  38. Kodeks to dobra rzecz, chociaż ogólnie moja filozofia jest taka, by przepisów było jak najmniej a nacisk został postawiony na zdrowy rozsądek.

    Zazwyczaj przyjmowałam conajmniej miesiąc na ocenę kosmetyku pielęgnacyjnego, choć to też zależy od jego specyfiki (żel do mycia twarzy mogę ocenić po dwóch tygodniach używania, krem nie). Jeśli zaś chodzi o kolorówkę to wiadomo, ze nie po jednokrotnym użyciu, ale z reguły potrzebuję mniej czasu by wydać opinię.

    Jeśli chodzi o inne wytyczne, to dla mnie w recenzji ważne jest:
    - podanie składu
    - swatche (kolorówka), najlepiej w świetle dziennym i sztucznym
    - informacja na temat ceny
    - informacja na temat dokładnego sposobu stosowania produktu jaki wybrała dana recenzentka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepisów brak :) i nie oto w tym chodzi. Zdecydowanie dążę do takich wytycznych, jak opisałaś poniżej.
      Nie zgodzę się, że np. żel do mycia twarzy ocenisz po już 2 tygodniach. Można zauważyć pewne cechy negatywne/pozytywne, jednak daleka byłabym od oceny. Pielęgnacja wymaga czasu. Ale to oczywiście moje zdanie :)

      Usuń
    2. Hmm, może przyszarżowałam z tym żelem do twarzy, ale zazwyczaj recenzuję je po zdenkowaniu i póki co nie zdarzyło mi się by moja opinia zmieniała się w czasie (czyli pod koniec sądzę to samo co po pierwszych 2 tyg). Z kremami już zdarzyło się przeciwnie, i to nie raz - parę razy miałam tak, że po ok 2-3 tygodniach, krem który początkowo nie pasował mi np konsystencją lub wchłanianiem nagle zaczął być "w porządku". Czyżby skóra się przyzwyczajała w jakiś sposób?

      Mam zawsze problem z testami maseczek, tych saszetkowych. Dostaję np jedną sztukę do recenzji... a na opakowaniu jest napisane "Używać 2 razy w tygodniu". Skupiam się więc wtedy na jednorazowych wrażeniach, bo i takie mogą przydać się czytelnikom, ale nie dam rady ocenic długofalowego wpływu (no bo niby jak?).

      Mydła, żele do kąpieli zazwyczaj oceniam dość szybko, ale to chyba też wynika z tego że ciężko byłoby mi się zmusić by dłużej niż 2 tyg używać tylko jednego i tego samego ;)

      Usuń
  39. Bardzo dobry pomysł, jeśli coś ma być rzetelne to musi być usystematyzowane :) poza tym ułatwi to pracę osobą początkującym, które mogą się wtedy skupić na realizowaniu recenzji punkt po punkcie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że kto będzie chciał to skorzysta :) Nie ma żadnego przymusu i nie jest warunkiem broń boże ;)

      Usuń
  40. Nie odbieram kodeksu czy jakieś wytycznych jako narzucające określone zachowanie w sposób rygorystyczny..Owszem są to pewne ramy, które mi osobiście pomogłyby skupić się na rzeczach ważniejszych..prowadząc bloga spotkałam się już wielokrotnie z konfrontacją moich wyobrażeń a zainteresowaniem czytelników...Jeśli chodzi o kolorówkę to wogólne nie zabieram głosu albowiem z moimi umiejętnościami mogę wypowiedzieć się jedynie o kolorze:)
    Myślę sobie, że każdy kto czyta Twojego bloga powienien zdawać sobie sprawę jak ważna jest dla Ciebie niezależność i swoim pomysłem na pewno chciałabyś wymuszać czegokolwiek od kogokolwiek :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Myslę, że kodeks byłby całkiem dobrym wyjściem. Rcecenzje wtedy będą bardziej spójne, wiarygodne i rzetelne dla czytelnika.
    Ja sama jesli chodzi o testowanie produktu, to kończę jeden i otwieram dopiero drugi produkt. Jestem typem chomika, co chowa po kątach, bo szkoda aż się nie zużyje pierwszego. Czas prób jaki daję kosmetykom pielęgnacyjnym to zawsze jest to 3/4 zużycie opakowania. Wtedy wiem dokłądniej co się z czym je. Dlatego też czasami zdarza mi się testować nawet do 1.5 miesiąca zanim wiem co chcę o nim powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  42. Przy takich akcjach zawsze dobrze wszystko dopracowac y uniknać nieporozumien.

    OdpowiedzUsuń
  43. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  44. Obserwuje tą dyskusję od dłuższego czasu i sama chciałabym dorzucić swoje 3 grosze. Myślę, że zamiast słowa kodeks, czy dekalog lepiej zastąpić to np. Jak powinna wyglądać idealna recenzja lub coś w ten deseń. W nim powinny znaleźć się ogólne sugestie po jakim czasie najlepiej recenzować kosmetyki i co w niej powinno się znaleźć. Nie wyobrażam sobie, żeby każda recenzja miała wyglądać tak samo, wg dekalogu. Każda z nas jest inna, wypracowała własny styl pisania recenzji. Takie sugestie byłyby świetne dla młodszych stażem blogerek. Gdzie znalazłyby informacje na co powinny zwracać uwagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zerknij do komentarza Justyny Chaber :)
      Temat nie dotyczył ujednolicenia czy przyjęcia szablonu dla recenzji TYLKO pewnych wytycznych :)

      Usuń
    2. Taka forma jest jak najbardziej do przyjęcia i z pewnością komuś pomoże.

      Usuń
  45. Uważam, że przy tym pomyśle dobrze byłoby skupić się na profilu recenzentki; Podanie informacji - cera sucha, czy mieszana, skłonność do zapychania to mało - warto byłoby rozbudować tę płaszczyznę o więcej informacji. Oczywiście taki profil nie dla wszystkich produktów ma znaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest kolejny kamyczek :) dziękuję!

      Usuń
  46. Mysle, ze kodeks ma swoje wady i zalety. Moze byc ogolny i nierestrykcyjny, aby nie odstraszal ale jednak nieco trzymal w ryzach i wymuszał wieksza wiarygodnosc.
    Z drugiej strony wiele dziewczyn oze odebrac to jakos zbyt duza ingerencje w ich tworczosc, a widze ze takie glosy sie juz pojawiaja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Założenie jest proste, ale jak widać, nie każdy odebrał tego w taki sposób, jak faktycznie będzie miało to miejsce.
      Poza tym to nie są żadne ramy, czy sztywny schemat.

      Usuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...