Moja skuteczna pielęgnacja: aknegenność



Dzisiaj będzie wpis pełen przemyśleń i zarazem próbą zwrócenia uwagi na kilka problemów, a wszystko za sprawą miłej Pani (Marto pozdrawiam :))). Kiedy ok. 8 lat temu trafiłam do pewnej dermatolog uświadomiłam sobie JAK bardzo ufałam lekarzom i JAK niewiele brakowało, by zakończenie było fatalne w skutkach. Oczywiście nie chodzi tutaj o żadną nagonkę, a jedynie o przyjrzenie się JAK wglądają relacje ze specjalistami. Czy po danej konsultacji jesteśmy zadowoleni z przebiegu wizyty oraz ze sposobu w jaki została ona przeprowadzona. Bo jeżeli już na samym początku pojawiają się "zgrzyty" i jesteśmy traktowani z góry, to lepiej jednak poszukać innej opcji. Dla mnie spotkanie z ówczesną dermatolog było czysto przypadkowe, ale zmieniło wszystko. Na lepsze :)

Bakuchiol w mojej pielęgnacji i dlaczego wracam do Oskia Super 16 Advanced Nutri-Active Collagen Serum



Pomysł włączenia bakuchiolu narodził się ponad 3 lata temu, gdy zaczęłam zagłębiać się w ofertę angielskiej firmy Oskia. Zdecydowałam, że pora bliżej poznać Oskia Super 16 Advanced Nutri-Active Collagen Serum i dowiedzieć się też więcej na temat bakuchiolu. Było to bardzo udane spotkanie, używałam go z przyjemnością. Myślę, że w dużym stopniu też pomógł mi przejść łagodniej przez uwrażliwienie podczas kuracji retinolem Liq CR, który w tamtym czasie wprowadzałam jako totalną dla mnie nowość. Na bazie posiadanej wiedzy na temat bakuchiolu, nie było przeciwwskazań.

Odbudowa bariery naskórkowej z Dr. Jart + Ceramidin krem i serum/skoncentrowana dawka nawilżenia



Miałam do czynienia z różnymi produktami zawierającymi ceramidy, które min. zapewniają wzmocnienie bariery ochronnej skóry, ale muszę przyznać że seria Ceramidin koreańskiej firmy Dr. Jart+ zrobiła na mnie duże wrażenie. Pewnie nie zainteresowałabym się tymi kosmetykami gdyby nie moja Mama, dla której szukałam czegoś nowego. Dzięki temu odkryłam prawdziwe perełki, które wypełniają schemat mojej pielęgnacji przez cały rok. D Planuję omówić całą serię i dzisiaj będzie to krem oraz serum.

Kosmetyczne niepowodzenia: Guerlain Lingerie de Peau Compact Mat Alive 02N Clair/Light & Giorgio Armani Lip Magnet Second Skin Intense Matte Color 506



Dawno już nic z kolorówki nie wywołało we mnie takiego rozczarowania jak w/w produkty, w zasadzie śmiało mogę nazwać je kosmetyczną klapą 2018 i choć próbowałam dać im kolejną jedną szansę, to niestety. Nie udało się. Z podkładami w kompaktach nie mam zbyt dobrej relacji, wyjątek stanowi La Prairie, jednak kiedy zobaczyłam zapowiedzi nowości z Guerlain pomyślałam, że będzie to dobra opcja. Nie wiem o czym wtedy myślałam, bo jego poprzednik nie zrobił na mnie dobrego wrażenia i powędrował cieszyć inną skórę :D Z kolei pośród płynnych pomadek uwielbiam Lip Maestro Intense Velvet Color 501 Casual Pink /recenzja/ i wstępne wrażenia związane z testowaną miniaturą Lip Magnet wygenerowały zakup konkretnego koloru. Jest to co prawda zupełnie inna formuła, lecz miałam nadzieję na równie udaną i długą relację, co z Lip Velvet. Zdaję sobie sprawę, że w kwestii kolorowych mazideł trudno zaspokoić moje wymagania i w żadnej firmie nie ma pewniaków, i tak też stało się w przypadku Armaniego.

Co warto wiedzieć o peptydach i dlaczego wybrałam peptydy miedziowe/ NIOD CAIS2 & The Ordinary "Buffet" + Copper Peptides 1%


Bardzo długo odkładam ten wpis, nie tylko dlatego że chciałam usystematyzować posiadaną wiedzę, czy też odnieść się do testów które odbyły się na przestrzeni 24 miesięcy. Zależało mi, by ta publikacja stała się swoistą wiedzą w pigułce. Podchodzę do tego czysto hobbystycznie, więc jeżeli gdzieś pojawi się błąd bądź jakaś nieścisłość a ktoś z was jest zaznajomiony z tematem, proszę dajcie znać :) Zdaję sobie też sprawę, że im dłużej i regularnie będą one stosowane tak bardziej miarodajne staną się tego typu relacje.

Dlaczego nie kupię ponownie: Sesderma Azelac RU Emulsja rozświetlająca SPF50/ Azelac RU Luminous Fluid Cream SPF50



Nie planowałam tego zakupu albo inaczej, miałam go na liście z ciekawości, bo gdy zapoznałam się ze składem, nie byłam zbytnio przekonana (moją uwagę przykuła zawartość kwasu traneksamowego i azaleinowego). Doświadczenia z filtrem z linii Repaskin dołożyły swoje na "nie". A jednak w głowie pozostał ;) Zadziałała słabość do Sesdermy, po której to ofertę sięgałam z chęcią przez kilka lat. Zresztą od serii Azlelac wszystko się zaczęło. W każdym razie dzisiaj, z perspektywy czasu oraz kosmetycznego doświadczenia czuję coraz mniejsze zainteresowanie ich asortymentem. Chyba jedynie serum z witaminą C (seria C-Vit) jestem skłonna nadal kupować, ponieważ zawiera etylowy kwas askorbinowy (małe stężenie, ale jest) i odpowiada mi formuła samego serum. Jednak nie o nim i nie o tym dzisiaj.

Biologique Recherche Lait U Vegetal Cleansing Milk/mleczko do demakijażu dla skóry mieszanej i tłustej



Postanowiłam poświęcić na blogu nieco uwagi mleczkom do demakijażu firmy Biologique Recherche, które bez wątpienia zasługują na omówienie. Osobiście ten konkretny rodzaj produktu bardzo lubię i cenię ze względu na wiele właściwości podczas demakijażu twarzy. Wielokrotnie wspominałam, że lubię mleczko do demakijażu Caudalie, Decleor, BIO IQ, czy też kremowy balsam Rodial. Z ogólnodostępnych produktów dobre wrażenie zrobiło mleczko Vianka oraz Lirene (jego recenzja powstała kilka lat temu i szata graficzna uległa zmianie, lecz to ten sam kosmetyk). Pewnie nie zwróciłabym uwagi na mleczka Biologique Recherche, ale przy zakupach dostałam urocze miniaturki w tubkach i stwierdziłam, że dlaczego nie. W taki oto sposób przepadłam, absolutnie :)))

Kosmetyczne odkrycie 2018: Fancl Mild Cleansing Oil/olej do mycia twarzy



Zakup tego oleju miałam w planach od dawna, lecz jakoś tak się działo, że nie było na niego miejsca. Odkładałam to w czasie, aż w końcu postanowiłam przyspieszyć ten krok i...dlaczego tyle czekałam?! Mild Cleansing Oil znalazł się w ścisłej czołówce, stał się prawdziwym "top on the top" jeżeli chodzi o oleje do dwuetapowego oczyszczania. Zostawił daleko w tyle DHC, Shu Uemura i kilka innych. Szybko też znalazł się w ścisłej czołówce i trudno będzie go przebić. Co ciekawe, ma on naprawdę długą tradycję i na rynku jest od wielu lat.

Arkana Cannabis Therapy MD Snow Fungus Mask/ Maska w płacie ze Śnieżnego grzyba



Kiedy ponad 9 miesięcy temu zdecydowałam się na zakup tej maski nie przypuszczałam, że trafię na taki HIT. Śnieżny grzyb (Snow Fungus) brzmi kosmicznie, ale to Tremella fuciformis (trzęsak morszczynowaty) - doczytałam, że w Chinach jest powszechnie uprawiany i konsumowany. W sieci nie brakuje przepisów z jego udziałem :) W każdym razie poszperałam trochę, poczytałam na temat jego właściwości w kosmetyce i postanowiłam wypróbować. Warto zapoznać się także z publikacją Arkany /KLIK/

Jeden z ulubionych: Estee Lauder Perfecting Loose Powder Translucent



Pisałam niedawno o świetnym pudrze z Marc Jacobs Beauty /recenzja/ i dzisiaj przyszła pora przedstawić kolejnego ulubieńca, którego odkrywałam przez cały ubiegły rok. Estee Lauder Perfecting Loose Powder Translucent dostałam w prezencie gwiazdkowym od Simply i muszę przyznać, że zachwyciłam się nim od pierwszego użycia. Wiem, że zbiera on różne opinie, niektórzy są zachwyceni, inni nie. Puder ten trafił na moją wish listę za sprawą komentarza Moniki pod recenzją sypkiego Narsa /KLIK/ i poczułam nieodpartą chęć sprawdzenia u siebie.

Moja skuteczna pielęgnacja: nawilżanie (mini przegląd produktów oraz ich rola)


Dla większości z nas nawilżanie kojarzy się z kremem w roli głównej, jednak tak naprawdę to raptem tylko jeden z produktów. Wszystko zależy od rodzaju skóry, jej potrzeb, naszych nawyków oraz preferencji. Jednych zadowoli prosty i minimalistyczny zestaw, zaś drugich będzie interesowało działanie na kilku poziomach. Każda z obranych opcji jest dobra, najważniejsze to kierować się przede wszystkim własnymi wytycznymi. Owszem, fajnie jest podejrzeć co u kogoś innego stoi na półce, zainspirować bądź czerpać konkretną wiedzę, lecz cały czas należy pamiętać o swojej skórze, jej charakterystyce i potrzebach. W zasadzie cała pielęgnacja powinna przebiegać pod hasłem "nie oglądaj się na innych" ;) a wypowiadanie frazy (niczym magicznej formułki) "pamiętaj, że to co sprawdza się u mnie niekoniecznie musi u Ciebie bądź na odwrót" choć może bawić, to cały czas przypomina oczywistą oczywistość :D

Kosmetyczny zachwyt: Mahalo The Bean/maska oczyszczająca



Zdarzają się takie kosmetyki, które zachwycają od pierwszego użycia i z każdym kolejnym wywołują euforię. Działanie i efekty przede wszystkim. Gdybym miała wybrać TYLKO jedną maskę (z przedziału eko, wybacz Mahalo jest jeszcze NIOD :D), którą chciałabym kupować i stosować do końca życia byłaby to bez wątpienia The Bean z Mahalo. Oferta tej firmy przekonała mnie, że można opracować produkt naturalny, który działa i nie trzeba czekać na efekty niewiadomoile ;) Mam kilku faworytów pośród kosmetyków Mahalo i dzisiaj opowiem o kolejnym. Wcześniejsze recenzje znajdziecie TUTAJ

Recenzje w pigułce: Arkana, kosmetyki z konopii Cannabis Therapy MD/pielęgnacja skóry dysfunkcyjnej



W zeszłym roku zdecydowałam się na zakup serii kanabisowej z polskiej firmy Arkana. Borykałam się w tamtym czasie z suchością skóry i dużym uwrażliwieniem. Pomyślałam, że to dobra okazja do testów czegoś nowego. Były także rekomendowane jako dobre wsparcie dla skór z łuszczycą, egzemą. Do tej pory z powodzeniem sięgałam po produkty Cutis Help, przy czym akurat Arkana oferuje nieco więcej kosmetycznej elegancji.
Wybrałam: piankę do mycia twarzy, płyn pielęgnacyjny, krem (moja wersja była gabinetowa, dlatego widać tutaj tubę o 150 ml ponieważ stosowałam go także do ciała :)), maskę na noc oraz maskę w płacie. Omówię w skrócie każdy z tych preparatów poza maską w płacie, której już niebawem poświęcę osobny wpis. Zasługuje na to!

Biologique Recherche - Crème Verte Espoir/ Łagodzący krem nawilżający do skóry wrażliwej



Kilka miesięcy temu recenzowałam serum Erythros które to z powodzeniem stosowałam w połączeniu z Crème Verte Espoir. Dzisiaj chcę podsumować moje odczucia względem tego kremu.
Verte Espoir oznacza Zieloną Nadzieję i producent obiecuje, że zgodnie z nazwą krem oferuje nowe życie skórze wrażliwej. Będzie łagodzić zaczerwienienia, wyrównywać koloryt, rewitalizować, nawilżać, zmiękczać, wygładzać a także działać antystarzeniowo. Piękne obietnice, prawda? :)

Aromatyczne niebo: Leahlani Skincare Pamplemousse Tropical Enzyme Cleansing Oil/ olej do oczyszczania twarzy



Do demakijażu lubię różne produkty, tak samo jak do dwuetapowego mycia twarzy jednak oleje wiodą prym i sięgam po nie bardzo chętnie. Mam ścisłe grono faworytów, lecz nie koliduje ono z nowościami które od czasu do czasu kupuję. Kiedy w zeszłym roku pojawiła się zapowiadana przez Leahlani premiera Pamplemousse Tropical Enzyme Cleansing Oil kupiłam od razu, i dzisiaj chcę o nim opowiedzieć.

Moja wersja skutecznej pielęgnacji: Tonizowanie (toniki, hydrolaty, esencje i ich rola )


W drugiej części cyklu o mojej wersji skutecznej pielęgnacji skupię się na tonizowaniu, dlaczego to robię, jakie produkty wybieram i czym się kieruję. Ponad 25 lat temu, gdy zaczynałam swoją kosmetyczną przygodę wybór na polskim rynku nie był zbyt okazały. Pamiętam, że większość toników zawierała (alkohol denat.) alkohol denaturowany/etanol (które po kilku użyciach zostały unicestwione :D), potem wkroczyłam w świat ziół i przygotowałam napary. Pierwszy tonik z półki drogeryjnej pochodził z Tołpy (zanim firma poszła w takim, a nie innym kierunku). To był chyba tonik borowinowy, miał też koszmarne opakowanie, ale skuteczny :) Kolejny pamiętam z firmy Melissa. I to tyle. W miarę upływu czasu pojawiły się wody termalne oraz oferta Fitomedu, która wprowadziła mgiełki. To było na chwilę zanim nastąpił wielki boom na hydrolaty, po czym przyszła kolej na dużą lepszą dostępność czystej wody różanej oraz wielu innych produktów. Dzisiaj półki sklepowe (czy to te wirtualne, czy też stacjonarne) uginają się od nadmiaru kosmetyków. Etykiety kuszą grafikami a producenci dbają o barwne opisy.

HITY dla cery wrażliwej: Dottore seria Sensitore żel do mycia twarzy i płyn micelarny



Polska firma, która na rynku jest od wielu lat i jakoś też mało o niej słychać w blogosferze (a szkoda!), bo mają naprawdę świetne kosmetyki i zamierzam kilku z nim poświęcić uwagę na łamach bloga. Zaczynam od rewelacyjnej serii Sensitore w skład której wchodzi żel do mycia twarzy oraz płyn micelarny. Jeżeli oferta drogeryjna nie jest tym, czego szukasz dla siebie i chcesz więcej, lepiej, to zachęcam do dalszej części wpisu :)

Top on the top: Giorgio Armani Lip Maestro Intense Velvet Color 501 Casual Pink/ najlepsza płynna pomadka



Uwielbiam kolorowe produkty do ust, może na co dzień nie noszę szalonych kolorów (wybieram mocniej podkreślone oczy), ale dobieram je bardzo starannie. Jakość przede wszystkim, bez względu na półkę cenową, bo można też trafić na fajne rzeczy pośród tańszych rzeczy. Niemniej dzisiaj opowiem o prawdziwej perełce w moich szeregach, która nie należy do najtańszych, lecz z drugiej strony nie kupuję całej palety kolorów a wybieram tylko te "moje". W końcu zależy mi na podkreśleniu mojego typu urody oraz atutów :D

Marc Jacobs Finish Line Perfecting Coconut Setting Powder/puder utrwalający



Blog prowadzę od bardzo dawna i choć moje preferencje w makijażu zmieniły się na przestrzeni tych lat, to pewne sprawy nie uległy zmianie :) Piszę o tym celowo, ponieważ śmiało mogę użyć wstępu z recenzji która powstała 7 lat temu :D
Cera dojrzała, mieszana z rosacea (aktywna strefa T, rocznik 78'). Puder sypki stanowi dla mnie podstawę makijażu, bez niego on nie istnieje ;) Nie wyobrażam sobie, by nie utrwalić podkładu bądź innego produktu z tej kategorii. Oczekuję nie tylko dobrego wykończenia makijażu, ale jednocześnie przedłużenie jego trwałości, wygładzenia, zmiękczenia /więcej pisałam na ten temat TUTAJ/ - tyle słowem przypomnienia :) i od razu przechodzę do rzeczy.

Moja wersja skutecznej pielęgnacji (warianty: niskobudżetowy/wysokobudżetowy) - wprowadzenie


Pomyślałam, że tego typu seria stanie się dobrą odpowiedzią na wiele waszych pytań i jednocześnie uzupełni o możliwość wymiany doświadczeń, wrażeń. Instagram nieco ogranicza, dlatego tutaj będę rozwijać poszczególne tematy i zagadnienia. Celowo też nie użyłam określenia "tania pielęgnacja", bo każdy decyduje o sobie, o tym jaki budżet przeznaczy na zakupy itd. Będę starała się omawiać produkty z różnych półek cenowych, tak by wskazać wady/zalety oraz to, co zwraca moją uwagę i jest warte zgłębienia tematu. Jest także druga kwestia, tanio/drogo to pojęcie względne, czasem kupi się coś taniego i zużywa w ekspresowym tempie, wtedy wcale nie jest to ekonomiczne. Bądź odwrotnie, kupując coś droższego, starcza na dłużej i w rezultacie po przeliczeniu nie jest to aż tak drogo jak mogłoby wydawać się w chwili podejmowania decyzji o zakupie.

Recenzje w pigułce: Josh Rosebrook, Stratia, Aesop, su:m37, Alkemie, Miya, Filorga, LRP, Lilla Mai, Anwen, ESPA.



Mam spore zaległości na blogu, więc postanowiłam że niektóre kosmetyki opiszę "ku pamięci" w zbiorczym zestawieniu. Do niektórych wracam i wracać będę, lecz większość z nich to typowe "jednorazówki", których ponownie nie zaproszę na półkę z różnych względów. Powstał ciekawy materiał i zapraszam do lektury :)

Christophe Robin Cleansing Volumizing Paste with Pure Rassoul Clay and Rose Extracts/ pasta do mycia włosów nadająca objętości



Bywają kosmetyki, które od pierwszego kontaktu robią "WOW" i szybko zaskarbiają sobie naszą sympatię. Jednak w miarę systematycznego stosowania odkrywamy drugą stronę, i tak też się stało w przypadku tej pasty.
Moja przygoda z pastą Christophe Robin zaczęła się ponad 7 miesięcy temu, na początku były dwie miniatury podróżne, które już na samym początku pokazały jak bardzo jest to wydajny kosmetyk i doprawdy nie wiem dlaczego kupiłam wariant o pojemności 250 ml zamiast wybrać mniejsze... Dzisiaj wiem, że to byłaby rozsądna opcja i zapewne zużyłabym ją do końca a tak...niekoniecznie.

Lanolips Tinted Balm SPF30 Rhubarb/koloryzujący balsam do ust





Na fali uwielbienia do lanoliny ponad 1,5 roku temu kupiłam koloryzujący balsam do ust z Lanolips. Tak naprawdę do zakupu popchnęła mnie zawartość filtrów, pomyślałam że będzie to idealna opcja na lato zamiast klasycznego sztyftu z LRP (który swoją drogą nie do końca jest tym, co lubię ;) bo pozostawia białe obwódki). Klasyczne balsamy Lanolips uwielbiam, moim faworytem stał się wariant jabłkowy (aczkolwiek smak oraz aromat jabłka nie jest specjalnie intensywny).

Top on the top: Antipodes Juliet Skin-Brightening Gel Cleanser



Mam spore grono ulubionych produktów do mycia twarzy, niektóre wyróżniają się bardziej lub mniej, ale żel Antipodes to prawdziwe cacko. Przeznaczony do każdego rodzaju skóry, ale przede wszystkim do tłustej. Jego zadaniem jest redukcja sebum i nadanie promiennego blasku. W składzie znajdziemy ekstrakt z kiwi, kwiatu hibiskusa, miód manuka, kompleks Vinanza Grape.

Kosmetyczne rozczarowania 2018: Leahlani, REN, African Botanics



Omówię trzy kosmetyki do pielęgnacji twarzy, których używałam w zeszłym roku i jakoś naiwnie wierzyłam, że zbliżą się do Indigo z Mahalo /recenzja/. Taaaak marzenia dobra rzecz, ale nie tym razem :D Dwa z nich dostałam (Leahlani i African Botanics) a jeden kupiłam sama (REN).

Patrząc na składy INCI oraz obietnice producentów miałam nadzieję, że faktycznie mogą stać się dobrym uzupełnieniem dla Mahalo bądź alternatywą. Indigo używam opakowanie za opakowaniem, w zasadzie kupuję po 2 sztuki żeby mieć zawsze w zapasie. Stał się moim bazowym produktem w pielęgnacji, do twarzy i ciała. Sprawdza się w każdych warunkach i co więcej D Z I A Ł A. To jest taki produkt, który okazał się niezastąpiony. Rzadko tak się zdarza, by firma oferująca kosmetyki eko/naturalne itd. zaczarowała mnie do tego stopnia. Mahalo się to udało, zwłaszcza że poza tym cudem szaleję na punkcie maski The Bean i coraz bardziej chwalę sobie ich nowe serum. No ale nie o tym dzisiaj, jednak jak widać poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko. Dlaczego się nie udało?

Kosmetyczne odkrycie 2018 roku: Kostka Mydła



W zeszłym roku na moim kosmetycznym celowniku pojawiła się Kostka Mydła, młoda manufaktura która na obecną chwilę rozwija coraz prężniej swoje skrzydła. I mnie to bardzo cieszy. Między innymi dlatego, że trafiłam na kilka produktów, które oczarowały mnie od pierwszego kontaktu i systematyczne stosowanie utrwaliło te wrażenia. Zapraszam :)